Ksi?ga M?dro?ci
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 Umi?ujcie sprawiedliwo??, s?dziowie ziemscy! My?lcie o Panu w?a?ciwie i szukajcie Go w prostocie serca! 2 Daje si? bowiem znale?? tym, co Go nie wystawiaj? na prób?, objawia si? takim, którym nie brak wiary w Niego. 3 Bo przewrotne my?li oddzielaj? od Boga, a Moc, gdy j? wystawiaj? na prób?, karci niem?drych. 4 M?dro?? nie wejdzie w dusz? przewrotn?, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi. 5 ?wi?ty Duch karno?ci ujdzie przed ob?ud?, usunie si? od niem?drych my?li, wyp?oszy Go nadej?cie nieprawo?ci. 6 M?dro?? bowiem jest duchem mi?uj?cym ludzi, ale blu?niercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary: poniewa? Bóg ?wiadkiem jego nerek, prawdziwym stró?em jego serca, Tym, który s?yszy mow? jego j?zyka. 7 Albowiem Duch Pa?ski wype?nia ziemi?, Ten, który ogarnia wszystko, ma znajomo?? mowy. 8 Zatem si? nie ukryje, kto mówi niegodziwie, i nie ominie go karz?ca sprawiedliwo??. 9 Zamys?y bezbo?nego zostan? zbadane i dojdzie do Pana wie?? o jego s?owach, dla pot?pienia jego z?ych czynów. 10 Czujne bowiem ucho nas?uchuje wszystkiego i pomruk szemrania nie pozostanie w ukryciu. 11 Strze?cie si? wi?c pró?nego szemrania, pow?ci?gajcie j?zyk od z?ej mowy: bo i skryte s?owo nie jest bez nast?pstwa, a usta k?amliwe zabijaj? dusz?. 12 Nie d??cie do ?mierci przez swe b??dne ?ycie, nie gotujcie sobie zguby w?asnymi r?kami! 13 Bo ?mierci Bóg nie uczyni? i nie cieszy si? ze zguby ?yj?cych. 14 Stworzy? bowiem wszystko po to, aby by?o, i byty tego ?wiata nios? zdrowie: nie ma w nich ?mierciono?nego jadu ani w?adania Otch?ani na tej ziemi. 15 Bo sprawiedliwo?? nie podlega ?mierci. 16 Bezbo?ni za? ?ci?gaj? j? na siebie s?owem i czynem, usychaj?, uwa?aj?c j? za przyjació?k?, i zawieraj? z ni? przymierze, zas?uguj? bowiem na to, aby by? jej dzia?em.

2

1 Mylnie rozumuj?c, mówili sobie: Nasze ?ycie jest krótkie i smutne. Nie ma lekarstwa na ?mier? cz?owiecz?, nie znamy nikogo, kto by wróci? z Otch?ani. 2 Urodzili?my si? niespodzianie i potem b?dziemy, jakby nas nigdy nie by?o. Dech w nozdrzach naszych jak dym, my?l jak iskierka z uderze? serca naszego: 3 gdy ona zga?nie, cia?o obróci si? w popió?, a duch si? rozp?ynie jak niesta?e powietrze. 4 Imi? nasze pójdzie z czasem w niepami?? i nikt nie wspomni naszych poczyna?. Przeminie ?ycie nasze jakby ?lad ob?oku i rozwieje si? jak mg?a, ?cigana promieniami s?o?ca i ?arem jego przybita. 5 Czas nasz jak cie? przemija, ?mier? nasza nie zna odwrotu: piecz?? przy?o?ono, i nikt nie powraca. 6 Nu?e wi?c! Korzystajmy z tego, co dobre, skwapliwie u?ywajmy ?wiata w m?odo?ci! 7 Upijmy si? winem wybornym i wonno?ciami i niech nam nie ujd? wiosenne kwiaty: 8 uwijmy sobie wieniec z ró?, zanim zwi?dn?. 9 Nikogo z nas brakn?? nie mo?e w swawoli, wsz?dzie zostawmy ?lady uciechy: bo to nasz dzia?, nasze dziedzictwo! 10 Udr?czmy sprawiedliwego biedaka, nie oszcz?d?my wdowy ani wiekowej siwizny starca nie uczcijmy! 11 Nasza si?a b?dzie nam prawem sprawiedliwo?ci, bo to, co s?abe, gani si? jako nieprzydatne. 12 Zróbmy zasadzk? na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia si? naszym sprawom, zarzuca nam ?amanie prawa, wypomina nam b??dy naszych obyczajów. 13 Che?pi si?, ?e zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pa?skim. 14 Jest pot?pieniem naszych zamys?ów, sam widok jego jest dla nas przykry, 15 bo ?ycie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. 16 Uzna? nas za co? fa?szywego i stroni od dróg naszych jak od nieczysto?ci. Kres sprawiedliwych og?asza za szcz??liwy i che?pi si? Bogiem jako ojcem. 17 Zobaczmy?, czy prawdziwe s? jego s?owa, wybadajmy, co b?dzie przy jego zej?ciu. 18 Bo je?li sprawiedliwy jest synem Bo?ym, Bóg ujmie si? za nim i wyrwie go z r?ki przeciwników. 19 Dotknijmy go obelg? i katusz?, by pozna? jego ?agodno?? i do?wiadczy? jego cierpliwo?ci. 20 Zas?d?my go na ?mier? haniebn?, bo - jak mówi? - b?dzie ocalony. 21 Tak pomy?leli - i pob??dzili, bo w?asna z?o?? ich za?lepi?a. 22 Nie poj?li tajemnic Bo?ych, nie spodziewali si? nagrody za prawo?? i nie docenili odp?aty dusz czystych. 23 Bo dla nie?miertelno?ci Bóg stworzy? cz?owieka - uczyni? go obrazem swej w?asnej wieczno?ci. 24 A ?mier? wesz?a na ?wiat przez zawi?? diab?a i do?wiadczaj? jej ci, którzy do niego nale??.

3

1 A dusze sprawiedliwych s? w r?ku Boga i nie dosi?gnie ich m?ka. 2 Zda?o si? oczom g?upich, ?e pomarli, zej?cie ich poczytano za nieszcz??cie 3 i odej?cie od nas za unicestwienie, a oni trwaj? w pokoju. 4 Cho? nawet w ludzkim rozumieniu doznali ka?ni, nadzieja ich pe?na jest nie?miertelno?ci. 5 Po nieznacznym skarceniu dost?pi? dóbr wielkich, Bóg ich bowiem do?wiadczy? i znalaz? ich godnymi siebie. 6 Do?wiadczy? ich jak z?oto w tyglu i przyj?? ich jak ca?opaln? ofiar?. 7 W dzie? nawiedzenia swego zaja?niej? i rozbiegn? si? jak iskry po ?ciernisku. 8 B?d? s?dzi? ludy, zapanuj? nad narodami, a Pan królowa? b?dzie nad nimi na wieki. 9 Ci, którzy Mu zaufali, zrozumiej? prawd?, wierni w mi?o?ci b?d? przy Nim trwali: ?aska bowiem i mi?osierdzie dla Jego wybranych. 10 A bezbo?ni ponios? kar? stosownie do zamys?ów, bo wzgardzili sprawiedliwym i odst?pili od Pana: 11 nieszcz?sny bowiem, kto m?dro?ci? gardzi i karno?ci?. Nadzieje ich p?onne, wysi?ki bezowocne, bezu?yteczne ich dzie?a. 12 ?ony ich g?upie, przewrotne ich dzieci, przekl?ty ich ród! 13 B?ogos?awiona niep?odna, ale nieskalana, która nie zazna?a wspó??ycia w ?o?u, w czas nawiedzenia dusz wyda plon. 14 I eunuch, co nie skala? swych r?k nieprawo?ci? ani nic z?ego nie my?la? przeciw Bogu: za wierno?? otrzyma ?ask? szczególn? i dzia? pe?en rado?ci w ?wi?tyni Pa?skiej. 15 Wspania?e s? owoce dobrych wysi?ków, a korze? m?dro?ci nie usycha. 16 A dzieci cudzo?o?ników nie osi?gn? celu, zniknie potomstwo nieprawego ?o?a. 17 Je?li nawet ?y? b?d? d?ugo - za nic b?d? miani i na ko?cu niechlubna b?dzie ich staro??. 18 A je?li wcze?nie pomr?, b?d? bez nadziei i bez pociechy w dzie? s?du: 19 bo straszny jest kres plemienia grzesznego!

4

1 Lepsza bezdzietno?? po??czona z cnot?, nie?miertelna jest bowiem jej pami??, bo ma uznanie u Boga i ludzi: 2 Gdy jest obecna, to j? na?laduj?, t?skni?, gdy odejdzie, a w wieczno?ci triumfuje uwie?czona - zwyci??ywszy w zawodach o nieskaziteln? nagrod?. 3 A rozplenione mnóstwo bezbo?nych nie odniesie korzy?ci; z cudzo?o?nych odro?li wyros?e - nie zapu?ci korzeni g??boko ani nie za?o?y podwaliny niezawodnej. 4 Je?li nawet do czasu rozwinie ga??zie - wstrz??nie nim wiatr, bo s?abo utwierdzone, i wyrwie z korzeniami wichura. 5 Po?ami? si? nierozwini?te ga??zie, a owoc ich - bezu?yteczny, niedojrza?y do jedzenia i do niczego niezdatny. 6 Bo dzieci zrodzone z nieprawego po?ycia, przy os?dzeniu rodziców, ?wiadcz? o ich przewrotno?ci. 7 A sprawiedliwy, cho?by umar? przedwcze?nie, znajdzie odpoczynek. 8 Staro?? jest czcigodna nie przez d?ugowieczno?? i liczb? lat si? jej nie mierzy: 9 s?dziwo?ci? u ludzi jest m?dro??, a miar? staro?ci - ?ycie nieskalane. 10 Poniewa? spodoba? si? Bogu, znalaz? Jego mi?o??, i ?yj?c w?ród grzeszników, zosta? przeniesiony. 11 Zabrany zosta?, by z?o?? nie odmieni?a jego my?li albo u?uda nie uwiod?a duszy: 12 bo urok marno?ci przes?ania dobro, a burza nami?tno?ci m?ci prawy umys?. 13 Wcze?nie osi?gn?wszy doskona?o??, prze?y? czasów wiele. 14 Dusza jego podoba?a si? Bogu, dlatego pospiesznie wyszed? spo?ród nieprawo?ci. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzi?li do serca, 15 ?e ?aska i mi?osierdzie nad Jego wybranymi i nad ?wi?tymi Jego opatrzno??. 16 Sprawiedliwy umar?y pot?pia ?yj?cych bezbo?nych, i dope?niona wcze?nie m?odo?? - leciw? staro?? nieprawego. 17 Zobacz? bowiem kres roztropnego, a nie pojm?, co o nim Pan postanowi? i w jakim celu zachowa? go bezpiecznym. 18 Patrz? i ?ywi? pogard?, ale Pan ich wy?mieje. 19 I stan? si? potem wstr?tn? padlin? i wiecznym po?miewiskiem w?ród zmar?ych. Str?ci ich bowiem na g?ow? - oniemia?ych, i wstrz??nie nimi od posad, i zostan? do szcz?tu zniszczeni, i b?d? w udr?czeniu, a pami?? o nich zaginie. 20 Z boja?ni? przyjd? zda? spraw? z win swoich, a w twarz ich oskar?? w?asne nieprawo?ci.

5

1 Wtedy sprawiedliwy stanie z wielk? ?mia?o?ci? przed tymi, co go uciskali i mieli w pogardzie jego trudy. 2 Gdy ujrz?, wielki przestrach ich ogarnie i os?upiej? na widok nieoczekiwanego zbawienia. 3 Powiedz? pe?ni ?alu do samych siebie, b?d? j?czeli w utrapieniu ducha: 4 To ten, co dla nas - g?upich - niegdy? by? po?miewiskiem i przedmiotem szyderstwa: jego ?ycie mieli?my za szale?stwo, ?mier? jego - za ha?b?. 5 Jak?e wi?c policzono go mi?dzy synów Bo?ych i ze ?wi?tymi ma udzia?? 6 To my?my zboczyli z drogi prawdziwej, nie o?wieci?o nas ?wiat?o sprawiedliwo?ci i s?o?ce dla nas nie wzesz?o. 7 Nasycili?my si? na drogach bezprawia i zguby, b??dzili?my po bezdro?nych pustyniach, a drogi Pa?skiej nie poznali?my. 8 Có? nam pomog?o nasze zuchwalstwo, co da?o che?pliwe bogactwo? 9 To wszystko jak cie? przemin??o i jak wie??, co przebiega; 10 jak okr?t pruj?cy pieni?c? si? to?: ?ladu jego nie znajdziesz, gdy przeszed?, ni bruzdy po jego spodzie w?ród fal; 11 jak si? nie znajdzie ?aden dowód przelotu ptaka, szybuj?cego w przestworzach: trzepocz?ce skrzyd?a przeci??y lekkie powietrze, uderzeniem piór smagane i prute z gwa?townym szumem - znaku przelotu potem w nim nie znajdziesz. 12 Jak gdy si? strza?? wypu?ci do celu, rozprute powietrze zaraz si? zasklepia, tak ?e nie poznasz jej przej?cia - 13 tak i my: znikn?li?my, ledwie zrodzeni, i nie mogli?my si? wykaza? ?adnym znakiem cnoty, ale?my zniszczeli w naszej nieprawo?ci. 14 Bo nadzieja bezbo?nego jak plewa wiatrem miotana i jak lekka piana rozbita przez burz?. Jak dym si? rozwia?a od wiatru, zatar?a si? jak pami?? chwilowego go?cia. 15 A sprawiedliwi ?yj? na wieki; zap?ata ich w Panu i staranie o nich u Najwy?szego. 16 Dlatego otrzymaj? wspania?e królestwo i pi?kny diadem z r?k Pana; os?oni ich bowiem prawic?, ochrania? ich b?dzie ramieniem. 17 Jak zbroj? przywdzieje swoj? zapalczywo?? i uzbroi stworzenie ku odparciu wrogów. 18 Jak pancerzem okryje si? sprawiedliwo?ci? i jak przy?bic? os?oni si? s?dem nieob?udnym. 19 We?mie ?wi?to?? za puklerz niezwyci??ony 20 i jak miecz wyostrzy gniew nieub?agany, a razem z Nim ?wiat b?dzie walczy? przeciw nierozumnym. 21 Polec? z chmur celne pociski b?yskawic, pomkn? do celu jak z dobrze napi?tego ?uku, 22 a gniewne grady wyrzucone zostan? jak z procy. Wzburz? si? przeciw nim wody morskie i rzeki nieub?aganie ich zatopi?. 23 Podniesie si? przeciw nim powiew mocy i jak wichura ich zmiecie. Tak nieprawo?? spustoszy ca?? ziemi?, a nikczemno?? obali trony mo?now?adców.

6

1 S?uchajcie wi?c, królowie, i zrozumiejcie, nauczcie si?, s?dziowie ziemskich rubie?y! 2 Nak?o?cie ucha, wy, co nad wieloma panujecie i chlubicie si? mnogo?ci? narodów, 3 bo od Pana otrzymali?cie w?adz?, od Najwy?szego panowanie: On zbada uczynki wasze i zamys?y wasze rozs?dzi. 4 B?d?c bowiem s?ugami Jego królestwa, nie s?dzili?cie uczciwie ani?cie prawa nie przestrzegali, ani?cie poszli za wol? Boga, 5 przeto gro?nie i rych?o natrze On na was, b?dzie bowiem s?d surowy nad panuj?cymi. 6 Najmniejszy znajdzie lito?ciwe przebaczenie, ale mocnych czeka mocna kara. 7 W?adca wszechrzeczy nie ul?knie si? osoby ani nie b?dzie zwa?a? na wielko??. On bowiem stworzy? ma?ego i wielkiego i jednakowo o wszystkich si? troszczy, 8 ale mo?nym grozi surowe badanie. 9 Do was wi?c zwracam si?, w?adcy, by?cie si? nauczyli m?dro?ci i nie upadli. 10 Bo ci, co ?wi?to?ci ?wi?cie przestrzegaj?, dost?pi? u?wi?cenia, a którzy si? tego nauczyli, ci znajd? s?owa obrony. 11 Po??dajcie wi?c s?ów moich, pragnijcie, a znajdziecie nauk?. 12 M?dro?? jest wspania?a i niewi?dn?ca: ci ?atwo j? dostrzeg?, którzy j? mi?uj?, i ci j? znajd?, którzy jej szukaj?, 13 uprzedza bowiem tych, co jej pragn?, wpierw daj?c si? im pozna?. 14 Kto dla niej wstanie o ?wicie, ten si? nie natrudzi, znajdzie j? bowiem siedz?c? u drzwi swoich. 15 O niej rozmy?la? - to szczyt roztropno?ci, a kto z jej powodu nie ?pi, wnet si? trosk pozb?dzie: 16 sama bowiem obchodzi i szuka tych, co s? jej godni, objawia si? im ?askawie na drogach i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamys?om. 17 Pocz?tkiem jej najprawdziwszym - pragnienie nauki, a staranie o nauk? - to mi?o??, 18 mi?o?? za? - to przestrzeganie jej praw, a poszanowanie praw to r?kojmia nie?miertelno?ci, 19 a nie?miertelno?? przybli?a do Boga. 20 Tak wi?c pragnienie M?dro?ci wiedzie do królestwa. 21 Zatem je?li wam mi?e trony i ber?a, o w?adcy ludów, czcijcie M?dro??, by?cie królowali na wieki. 22 Oznajmi?, czym jest M?dro?? i jak si? zrodzi?a, i nie zakryj? przed wami tajemnic. Pójd? jej ?ladem od pocz?tku stworzenia, jej znajomo?? wydob?d? na ?wiat?o i prawdy nie pomin?. 23 Nie pójd? te? drog? z?eraj?cej zazdro?ci, bo ona z M?dro?ci? nie ma nic wspólnego: 24 wielu m?drych to zbawienie ?wiata, a król rozumny to szcz??cie narodu. 25 Pos?uchajcie wi?c s?ów moich, a odniesiecie korzy??.

7

1 I ja jestem cz?owiekiem ?miertelnym, podobnym do wszystkich, potomkiem prarodzica powsta?ego z ziemi. W ?onie matki zosta?em ukszta?towany jako cia?o, 2 w ci?gu dziesi?ciu miesi?cy, we krwi okrzep?y, z nasienia m?skiego, i rozkoszy ze snem z??czonej. 3 I ja, gdy si? urodzi?em, wspólnym odetchn??em powietrzem i na t? sam? ziemi? wypad?em, tak samo pierwszy g?os wydaj?c z p?aczem, do wszystkich podobny. 4 W pieluszkach i w?ród trosk mnie wychowano. 5 ?aden bowiem z królów nie mia? innego pocz?tku narodzin: 6 jedno dla wszystkich wej?cie w ?ycie i wyj?cie to samo. 7 Dlatego si? modli?em i dano mi zrozumienie, przyzywa?em, i przyszed? na mnie duch M?dro?ci. 8 Przenios?em j? nad ber?a i trony i w porównaniu z ni? za nic mia?em bogactwa. 9 Nie porówna?em z ni? drogich kamieni, bo wszystko z?oto wobecniej jest gar?ci? piasku, a srebro przy niej ma warto?? b?ota. 10 Umi?owa?em j? nad zdrowie i pi?kno?? i wola?em mie? j? ani?eli ?wiat?o, bo nie zna snu blask od niej bij?cy. 11 A przysz?y mi wraz z ni? wszystkie dobra i niezliczone bogactwa w jej r?ku. 12 Ucieszy?em si? ze wszystkich, bo wiod?a je M?dro??, a nie wiedzia?em, ?e ona jest ich rodzicielk?. 13 Rzetelnie pozna?em, bez zazdro?ci przekazuj? i nie chowam dla siebie jej bogactwa. 14 Jest bowiem dla ludzi skarbem nieprzebranym: ci, którzy go zdobyli, przyja?? sobie Bo?? zjednali, podtrzymani darami, co bior? pocz?tek z karno?ci. 15 Oby mi Bóg da? s?owo odpowiednie do my?li i my?lenie godne tego, co mi dano! On jest bowiem i przewodnikiem M?dro?ci, i tym, który m?drcom nadaje kierunek. 16 W r?ku Jego i my, i nasze s?owa, roztropno?? wszelka i umiej?tno?? dzia?ania. 17 On mi da? bezb??dn? znajomo?? rzeczy: pozna? budow? ?wiata i si?y ?ywio?ów, 18 pocz?tek i kres, i ?rodek czasów, odmiany przesile? i nast?pstwa pór, 19 obroty roczne i uk?ady gwiazd, 20 natur? zwierz?t i pop?dy bestii, moce duchów i my?lenie ludzkie, ró?norodno?? ro?lin i si?y korzeni. 21 Pozna?em i co zakryte, i co jest jawne, pouczy?a mnie bowiem M?dro?? - sprawczyni wszystkiego! 22 Jest bowiem w niej duch rozumny, ?wi?ty, jedyny, wieloraki, subtelny, r?czy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpi?tliwy, mi?uj?cy dobro, bystry, 23 niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwa?y, niezawodny, beztroski, wszechmog?cy i wszystkowidz?cy, przenikaj?cy wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze. 24 M?dro?? bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi, i przenika dzi?ki swej czysto?ci. 25 Jest bowiem tchnieniem mocy Bo?ej i przeczystym wyp?ywem chwa?y Wszechmocnego, dlatego nic ska?onego do niej nie przylgnie. 26 Jest odblaskiem wieczystej ?wiat?o?ci, zwierciad?em bez skazy dzia?ania Boga, obrazem Jego dobroci. 27 Jedna jest, a wszystko mo?e, pozostaj?c sob?, wszystko odnawia, a przez pokolenia zst?puj?c w dusze ?wi?te, wzbudza przyjació? Bo?ych i proroków. 28 Bóg bowiem mi?uje tylko tego, kto przebywa z M?dro?ci?. 29 Bo ona pi?kniejsza ni? s?o?ce i wszelki gwiazdozbiór. Porównana ze ?wiat?o?ci? - uzyska pierwsze?stwo, 30 po tamtej bowiem nastaje noc, a M?dro?ci z?o nie przemo?e.

8

1 Si?ga pot??nie od kra?ca do kra?ca i w?ada wszystkim z dobroci?. 2 J? to pokocha?em, jej od m?odo?ci szuka?em: pragn??em j? sobie wzi?? za oblubienic? i sta?em si? mi?o?nikiem jej pi?kna. 3 S?awi ona swe szlachetne pochodzenie, gdy? obcuje z Bogiem i mi?uje j? W?adca wszechrzeczy, 4 bo jest wtajemniczona w wiedz? Boga i w Jego dzie?ach dokonuje wyboru. 5 Je?li w ?yciu bogactwo jest dobrem po??danym - có? cenniejszego ni? M?dro??, która wszystko sprawia? 6 Je?li rozwaga jest twórcza - które? ze stworze? bardziej twórcze ni? M?dro??? 7 I je?li kto mi?uje sprawiedliwo?? - jej to dzie?em s? cnoty: uczy bowiem umiarkowania i roztropno?ci, sprawiedliwo?ci i m?stwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w ?yciu. 8 A je?li kto jest ??dny wielkiej wiedzy - ona zna przesz?o?? i o przysz?o?ci wnioskuje, zna zawi?o?ci s?ów i rozwi?zania zagadek, wiedza wyprzedza znaki i cuda, nast?pstwa chwil i czasów. 9 Postanowi?em wi?c wzi?? j? za towarzyszk? ?ycia, wiedz?c, ?e mi b?dzie doradczyni? w dobrem, a w troskach i w smutku pociech?. 10 Dzi?ki niej znajd? chwa?? u ludu i cze?? u starszych, sam b?d?c m?ody. 11 Bystrym znajd? mnie w s?dzie, wzbudz? podziw u mo?nych. 12 Gdy b?d? milcza? - wyczekiwa? b?d?, a gdy przemówi? - uwa?a?; i je?li d?ugo przemawia? b?d? - po?o?? r?k? na ustach. 13 Przez ni? zdob?d? nie?miertelno??, zostawi? wieczn? pami?? potomnym. 14 B?d? w?ada? ludami, poddane mi b?d? narody: 15 us?yszawszy mnie ul?kn? si? w?adcy straszliwi. Oka?? si? dobrym w?ród ludu i m??nym na wojnie. 16 Wszed?szy do swego domu przy niej odpoczn?, bo obcowanie z ni? nie sprawia przykro?ci ani wspó??ycie z ni? nie przynosi udr?ki, ale wesele i rado??. 17 Gdym sobie nad tym pomy?la? i rozwa?y?em to w sercu, ?e w za?y?o?ci z M?dro?ci? le?y nie?miertelno??, 18 w przyja?ni z ni? szlachetna rozkosz, w dzie?ach jej r?k nieprzebrane bogactwa, a roztropno?? we wspólnych z ni? ?wiczeniach i s?awa w posiadaniu jej nauki - kr??y?em, szukaj?c, jak by j? wzi?? do siebie. 19 By?em dzieckiem dorodnym i dusza przypad?a mi dobra, 20 a raczej: b?d?c dobrym wszed?em do cia?a nieskalanego. 21 Wiedz?c jednak, ?e nie zdob?d? jej inaczej, tylko je?li Bóg udzieli - a i to ju? by?o spraw? M?dro?ci wiedzie?, czyja jest ta ?aska - uda?em si? do Pana i b?aga?em Go i mówi?em z ca?ego serca:

9

1 Bo?e przodków i Panie mi?osierdzia, który? wszystko uczyni? swoim s?owem 2 i w M?dro?ci swojej stworzy?e? cz?owieka, by panowa? nad stworzeniami, co przez Ciebie si? sta?y, 3 by w?ada? ?wiatem w ?wi?to?ci i sprawiedliwo?ci i w prawo?ci serca s?dy sprawowa? - 4 daj?e mi M?dro??, co dzieli tron z Tob?, i nie wy??czaj mnie z liczby swych dzieci! 5 Bom s?uga Twój, syn Twojej s?u?ebnicy, cz?owiek niemocny i krótkowieczny, zbyt s?aby, by poj?? sprawiedliwo?? i prawa. 6 Cho?by zreszt? by? kto? doskona?y mi?dzy lud?mi, je?li mu braknie m?dro?ci od Ciebie - za nic b?dzie poczytany. 7 Wybra?e? mnie na króla swojego ludu i na s?dziego synów swoich i córek. 8 Kaza?e? zbudowa? ?wi?tyni? na górze swej ?wi?tej i o?tarz w mie?cie swego zamieszkania - obraz Namiotu ?wi?tego, który? zgotowa? od pocz?tku. 9 Z Tob? jest M?dro??, która zna Twe dzie?a, i by?a z Tob?, kiedy ?wiat stwarza?e?, i wie, co jest mi?e Twym oczom, co s?uszne wed?ug Twych przykaza?. 10 Wy?lij j? z niebios ?wi?tych, ze?lij od tronu swej chwa?y, by przy mnie b?d?c pracowa?a ze mn? i ?ebym pozna?, co jest Tobie mi?e. 11 Ona bowiem wie i rozumie wszystko, b?dzie mi m?drze przewodzi? w mych czynach i ustrze?e mnie dzi?ki swej chwale. 12 I b?d? przyjemne dzie?a moje, b?d? rozs?dza? lud Twój sprawiedliwie i stan? si? godnym tronu mego ojca. 13 Któ? bowiem z ludzi rozezna zamys? Bo?y albo któ? pojmie wol? Pana? 14 Nie?mia?e s? my?li ?miertelników i przewidywania nasze zawodne, 15 bo ?miertelne cia?o przygniata dusz? i ziemski przybytek obci??a lotny umys?. 16 Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod r?k? - a któ? wy?ledzi to, co jest na niebie? 17 Któ? pozna? Twój zamys?, gdy? nie da? M?dro?ci, nie zes?a? z wysoka ?wi?tego Ducha swego? 18 I tak ?cie?ki mieszka?ców ziemi sta?y si? proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, i wybawi?a ich M?dro??.

10

1 To ona ustrzeg?a Prarodzica ?wiata - pierwsze, samotne stworzenie; wyprowadzi?a go z jego upadku 2 i da?a mu moc panowania nad wszystkim. 3 A gdy od niej odpad? Niegodziwiec w swym gniewie, w bratobójczym szale zgubi? sam siebie. 4 Zatopion? z jego winy ziemi? M?dro?? znowu ocali?a, na lichym drewnie steruj?c Sprawiedliwym. 5 Gdy przysz?o pomieszanie narodów za przewrotn? zmow?, ona uzna?a Sprawiedliwego, zachowa?a go nienagannym przed Bogiem i zachowa?a mocnym mimo jego lito?ci dla dziecka. 6 Gdy przysz?a zatrata na bezbo?nych, ona wybawi?a Sprawiedliwego, gdy zbieg? przed ogniem na Pi?? Miast spadaj?cym. 7 Zachowa?o si? jeszcze ?wiadectwo ich przewrotno?ci: dymi?ce pustkowie, ro?liny owocuj?ce o niezwyk?ej porze, i stercz?cy s?up soli, pomnik duszy, co nie dowierza?a. 8 Gdy bowiem zboczyli z drogi M?dro?ci, nie tylko t? szkod? ponie?li, ?e nie poznali, co dobre, ale jeszcze zostawili ?ywym pami?tk? swej g?upoty, by nawet nie mog?o pozosta? w ukryciu, to, w czym pob??dzili. 9 Lecz M?dro?? wybawi?a swych czcicieli z utrapie?. 10 Ona Sprawiedliwego, co zbieg? przed gniewem brata, po drogach prostych powiod?a; ukaza?a mu Bo?e królestwo i da?a znajomo?? rzeczy ?wi?tych. W mozo?ach mu poszcz??ci?a i pomno?y?a owoc jego trudów. 11 By?a przy nim po?ród zach?annych jego gn?bicieli i obdarzy?a go bogactwami. 12 Ustrzeg?a go przed wrogami, uchroni?a przed gotuj?cymi zasadzki. Rozstrzygn??a na jego korzy?? ci??kie zmaganie, by wiedzia?, ?e pobo?no?? mo?niejsza jest ni? wszystko. 13 Nie opu?ci?a Sprawiedliwego, gdy go zaprzedano, ale go wybawi?a od grzechu. 14 Zesz?a z nim razem do lochu i nie opu?ci?a go w wi?zach, a? mu przynios?a ber?o królewskie i w?adz? nad jego ciemi?zcami. Dowiod?a, ?e k?ami? jego potwarcy, a jemu da?a s?aw? na wieki. 15 Ona wyrwa?a lud ?wi?ty, plemi? nienaganne, spo?ród narodu ciemi?zców. 16 Wst?pi?a w dusz? S?ugi Pa?skiego, w znakach i cudach gro?nym w?adcom si? przeciwstawi?a. 17 Odda?a ?wi?tym zap?at? ich trudów, powiod?a ich drog? cudown? i sta?a si? im za dnia os?on?, a ?wiat?em gwiazd w?ród nocy. 18 Przeprawi?a ich przez Morze Czerwone, przeprowadzi?a poprzez wody mnogie, 19 a wrogów ich potopi?a i wyrzuci?a z g??bin otch?ani. 20 Wzi?li wi?c sprawiedliwi ?upy z bezbo?nych i opiewali, Panie, ?wi?te imi? Twoje, i s?awili zgodnie zwyci?sk? Tw? r?k?. 21 M?dro?? bowiem otworzy?a usta niemych i g?o?nymi uczyni?a j?zyki niewprawnych.

11

1 Poszcz??ci?a ich dzie?om przez r?ce ?wi?tego Proroka: 2 przebyli bezludn? pustyni? i rozbili namioty w miejscach niedost?pnych. 3 Stawili czo?o nieprzyjacio?om i odparli wrogów. 4 Wo?ali do Ciebie, gdy byli spragnieni, i otrzymali wod? z litej ska?y, w pragnieniu och?od? - z kamienia twardego. 5 Sk?d bowiem przysz?a na wrogów ich kara, st?d dla nich w potrzebie przysz?y dobrodziejstwa. 6 Zamiast wody z rzeki nie wysychaj?cej, krwi? brudn? zam?conej, 7 w odwet za nakaz dzieciobójczy, da?e? im niespodziewanie wod? obfit?, 8 pokazawszy im przez owo pragnienie, jak pokara?e? ich wrogów. 9 Gdy przysz?a próba - chocia? karci?e? ?agodnie - poj?li, ile ucierpieli bezbo?ni, os?dzeni z gniewem. 10 Ich bowiem do?wiadcza?e?, ostrzegaj?c jak ojciec, tamtych utrapi?e?, os?dzaj?c jak król nieub?agany. 11 Oddaleni czy bliscy jednakich utrapie? doznali. 12 Zdwojony ich bowiem smutek ogarn?? i narzekanie, gdy przesz?o?? wspomnieli. 13 I dostrzegli Pana, kiedy pos?yszeli, ?e ka?nie przez nich doznane tamtym wysz?y na dobro. 14 Którego bowiem niegdy? kazali wyrzuci?, a potem z drwin? odprawili - tego podziwiali u ko?ca wydarze?, paleni pragnieniem odmiennym ni? sprawiedliwi. 15 A za nierozs?dne wymys?y ich nieprawo?ci, którymi zwiedzeni czcili nierozumne gady i marne bydl?ta, zes?a?e? na nich w odwet mnóstwo nierozumnych zwierz?t, 16 by wiedzieli, ?e przez co kto grzeszy, przez to ponosi kar?. 17 Nie by?o trudne dla r?ki Twej wszechmocnej - co i ?wiat stworzy?a z bez?adnej materii - nas?a? na nich liczne nied?wiedzie, lwy nieustraszone 18 lub nowo stworzone nieznane drapie?ne bestie, czy to ziej?ce ognistym oddechem, czy z pomrukiem dysz?ce dymem, czy straszne iskry miotaj?ce z oczu, 19 których nie tylko cios móg?by ich zetrze?, ale i zgubi? sam przera?aj?cy ich widok. 20 A i bez tego pa?? mogli od jednego podmuchu, pomst? ?cigani i zmieceni tchnieniem Twej mocy, ale? Ty wszystko urz?dzi? wed?ug miary i liczby, i wagi! 21 Pot??nie dzia?a? zawsze jest w Twej mocy i któ? si? oprze pot?dze Twojego ramienia? 22 ?wiat ca?y przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spad?a na ziemi?. 23 Nad wszystkim masz lito??, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by si? nawrócili. 24 Mi?ujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym si? nie brzydzisz, co uczyni?e?, bo gdyby? mia? co? w nienawi?ci, nie by?by? tego uczyni?. 25 Jak?eby co? trwa? mog?o, gdyby? Ty tego nie chcia?? Jak by si? zachowa?o, czego by? nie wezwa?? 26 Oszcz?dzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, mi?o?niku ?ycia!

12

1 Bo we wszystkim jest Twoje nie?miertelne tchnienie. 2 Dlatego nieznacznie karzesz upadaj?cych i strofujesz, przypominaj?c, w czym grzesz?, by wyzbywszy si? z?o?ci, w Ciebie, Panie, uwierzyli. 3 Bo i dawnych mieszka?ców Twojej ?wi?tej ziemi 4 znienawidzi?e? za ich post?pki tak obrzydliwe: czarnoksi?stwa, niecne obrz?dy, 5 bezlitosne zabijanie dzieci, krwio?ercze - z ludzkich cia? i krwi - biesiady wtajemniczonych spo?ród bractwa, 6 i rodziców morduj?cych niewinne istoty. Chcia?e? ich wytraci? r?k? naszych przodków, 7 by godnych otrzyma?a osadników - dzieci Bo?e - ta ziemia, u Ciebie nad wszystkie cenniejsza. 8 Ale i ich jako ludzi oszcz?dza?e?! Zes?a?e? na nich szerszenie wyprzedzaj?ce Twe wojsko, by ich niszczy?y stopniowo. 9 Mog?e? wyda? bezbo?nych sprawiedliwym w bitwie lub naraz wygubi? przez bestie okrutne czy te? wyrokiem bezlitosnym. 10 Lecz karz?c powoli, dawa?e? miejsce nawróceniu, chocia? dobrze wiedzia?e?, ?e ich pochodzenie nikczemne, a z?o?? ich jest wrodzona i nie odmieni si? ich usposobienie na wieki, 11 bo to by?o plemi? od pocz?tku przekl?te. I nie z obawy przed kim? pozostawia?e? grzechy ich bez kary. 12 Któ? Ci bowiem powie: Có?e? to uczyni?? Albo kto si? oprze Twemu wyrokowi? Któ? Ciebie pozwie za wytracenie narodów, które? Ty uczyni?? Albo któ? powstanie przeciw Tobie jako obro?ca ludzi nieprawych? 13 Ani bowiem nie ma oprócz Ciebie boga, co ma piecz? nad wszystkim, aby? mia? dowodzi?, ?e nie s?dzisz niesprawiedliwie, 14 ani si? z Tob? nie b?dzie móg? spiera? król czy w?adca o tych, których ukara?e?. 15 Ty? sprawiedliwy i rz?dzisz wszystkim sprawiedliwie: skaza? kogo?, kto nie zas?u?y? na kar?, uwa?asz za niegodne Twojej pot?gi. 16 Podstaw? Twojej sprawiedliwo?ci jest Twoja pot?ga, wszechw?adza Twa sprawia, ?e wszystko oszcz?dzasz. 17 Moc sw? przejawiasz, gdy si? nie wierzy w pe?ni? Twej pot?gi, i karzesz zuchwalstwo ?wiadomych. 18 Pot?g? w?adasz, a s?dzisz ?agodnie i rz?dzisz nami z wielk? ogl?dno?ci?, bo do Ciebie nale?y moc, gdy zechcesz. 19 Nauczy?e? lud swój tym post?powaniem, ?e sprawiedliwy powinien by? dobrym dla ludzi. I wla?e? synom swym wielk? nadziej?, ?e po wyst?pkach dajesz nawrócenie. 20 Je?li bowiem wrogów swych dzieci, chocia? winnych ?mierci, kara?e? z tak? ogl?dno?ci? i pob?a?aniem, daj?c czas i miejsce, by si? od z?a odwrócili, 21 z jak?e wielk? czu?o?ci? s?dzi?e? swych synów, których przodkom dawa?e? przysi?gi i przymierza, pe?ne wspania?ych obietnic. 22 Kiedy nas karcisz - wrogów naszych ch?oszczesz tysi?ckrotnie, by?my pami?tali o dobroci Twojej, gdy s?dzimy, i oczekiwali mi?osierdzia, gdy na nas s?d przyjdzie. 23 St?d i tych, co w g?upocie swej ?yli bezbo?nie, skara?e? przez ich w?asne bezece?stwa. 24 Bo te? zab??kali si? zbyt daleko na drogach b??du, bior?c za bogów najlichsze z najpodlejszych zwierz?t, zwiedzeni na wzór nierozs?dnych dzieci. 25 Wi?c te? jak dzieciom nierozumnym zes?a?e? im kar? na o?mieszenie. 26 Ale ci, których o?mieszaj?ce kary nie nawróci?y, do?wiadcz? s?du godnego Boga. 27 Bo na co si? sami w udr?ce oburzali, tym w?a?nie pokarani, co mieli za bogów, dostrzegli Tego, którego przedtem zna? nie chcieli, i uznali za Boga prawdziwego. I dlatego przysz?a na nich ostateczna kara.

13

1 G?upi ju? z natury s? wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdo?ali pozna? Tego, który jest, patrz?c na dzie?a nie poznali Twórcy, 2 lecz ogie?, wiatr, powietrze chy?e, gwiazdy doko?a, wod? burzliw? lub ?wiat?a niebieskie uznali za bóstwa, które rz?dz? ?wiatem. 3 Je?li urzeczeni ich pi?knem wzi?li je za bóstwa - winni byli pozna?, o ile wspanialszy jest ich W?adca, stworzy? je bowiem Twórca pi?kno?ci; 4 a je?li ich moc i dzia?anie wprawi?y ich w podziw - winni byli z nich pozna?, o ile jest pot??niejszy Ten, kto je uczyni?. 5 Bo z wielko?ci i pi?kna stworze? poznaje si? przez podobie?stwo ich Stwórc?. 6 Ci jednak na mniejsz? zas?uguj? nagan?, bo wprawdzie b??dz?, ale Boga szukaj? i pragn? Go znale??. 7 Obracaj? si? w?ród Jego dzie?, badaj?, i ulegaj? pozorom, bo pi?kne to, na co patrz?. 8 Ale i oni nie s? bez winy: 9 je?li si? bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarn?? wszech?wiat - jak?e nie mogli rychlej znale?? jego Pana? 10 A nieszcz??ni i w rzeczach martwych zadufani ci, co bogami zw? dzie?a r?k ludzkich: z?oto i srebro - dzie?a sztuki, wyobra?enia zwierz?t lub bezu?yteczny kamie?, dzie?o staro?ytnej r?ki. 11 Oto jaki? cie?la wyci?? odpowiednie drzewo, ca?? kor? zdj?? z niego umiej?tnie i obrobiwszy ?adnie sporz?dzi? sprz?t przydatny do codziennego u?ytku. 12 A odpadków z tej obróbki u?y? do przygotowania pokarmu i nasyci? si?. 13 Wzi?? spo?ród nich odpadek na nic ju? niezdatny, kloc kr?ty, poprzerastany s?kami, rze?bi?, bawi?c si? prac? dla odpoczynku, i przekszta?ca?, próbuj?c swych umiej?tno?ci. Odtworzy? w nim obraz cz?owieka 14 lub uczyni? co? podobnego do jakiego? marnego zwierz?cia. Poci?gn?? mini?, czerwieni? jego powierzchni? zabarwi? i zamalowa? na nim wszelk? skaz?. 15 Przygotowa? mu pomieszczenie stosowne: na ?cianie umie?ci?, przytwierdzaj?c gwo?dziem. 16 Zatroszczy? si? wi?c o niego, ?eby czasem nie spad?, wiedz?c, ?e sobie sam pomóc nie zdo?a, bo jest tylko obrazem i potrzebuje pomocy. 17 Ale gdy si? modli w sprawie swego mienia, w sprawie swych za?lubin i dzieci - nie wstydzi si? mówi? do bezdusznego. I bezsilnego prosi o zdrowie, 18 do martwego modli si? o ?ycie. Najbardziej bezradnego b?aga o pomoc, a o drog? szcz??liw? - niezdolnego pos?u?y? si? nog?. 19 O zarobek, o prac?, o r?k? szcz??liw?, o si?? prosi tego, czyje r?ce s? jak najbardziej bezsilne.

14

1 Inny znowu, ?egluj?c i chc?c przep?yn?? gro?ne fale, wzywa na pomoc drewno, bardziej kruche ni? unosz?cy go statek. 2 Ten bowiem wymy?li?a wprawdzie ch?? zysków, a twórcza m?dro?? sporz?dzi?a, 3 ale steruje nim Opatrzno?? Twa, Ojcze! Bo i na morzu wytyczy?e? drog?, w?ród ba?wanów ?cie?k? bezpieczn?, 4 wskazuj?c, ?e zewsz?d mo?esz wybawi?, by i niedo?wiadczony móg? wsi??? na okr?t. 5 Chcesz, by dzie?a Twej m?dro?ci nie le?a?y od?ogiem, wi?c i najlichszemu drewnu ludzie zawierzaj? ?ycie, i przebywszy burzliwe fale, ratuj? si? na tratwie. 6 Bo i w pocz?tkach, gdy gin?li wynio?li olbrzymi, nadzieja ?wiata schroni?a si? w arce i pokierowana Tw? r?k? zostawi?a ?wiatu zawi?zki potomno?ci. 7 B?ogos?awione drzewo, przez które dokonuje si? sprawiedliwo??, 8 ale tamto, r?k? obrobione - przekl?te: i ono, i jego twórca! On, ?e je wykona?, ono za?, ?e cho? znikome, dosta?o miano boga. 9 Jednakowo Bogu s? nienawistni i bezbo?nik, i jego bezbo?no??, 10 i dzie?o wraz z twórc? zostanie skarane. 11 Dlatego i na bo?ki poga?skie przyjdzie nawiedzenie, bo si? sta?y obrzydliwo?ci? po?ród stworze? Bo?ych, zgorszeniem dla dusz ludzkich i potrzaskiem dla nóg ludzi g?upich. 12 Wymy?lenie bo?ków to ?ród?o wiaro?omstwa, wynalezienie ich to zatrata ?ycia. 13 Nie by?o ich na pocz?tku i nie b?d? istnia?y na wieki: 14 zjawi?y si? na ?wiecie przez ludzk? g?upot?, dlatego s?dzony im rych?y koniec. 15 Ojciec, w przedwczesnym ?alu pogr??ony, sporz?dzi? obraz m?odo zabranego dziecka i odt?d jako boga czci? ongi? zmar?ego cz?owieka, a dla poddanych ustanowi? wtajemniczenia i obrz?dy; 16 a z biegiem czasu ten zakorzeniony bezbo?ny obyczaj zacz?to zachowywa? jako prawo. 17 I na rozkaz w?adców czczono pos?gi: nie mog?c z powodu odleg?ego zamieszkania czci? ich osobi?cie, na odleg?o?? ludzie odtwarzali posta?, sporz?dzaj?c okaza?y wizerunek czczonego króla, by nieobecnemu schlebia? gorliwie, tak jak obecnemu. 18 Nawet tych, co go nie znali, do wzmo?enia kultu sk?ania?a d??no?? do s?awy u twórcy. 19 Ten bowiem, chc?c si? mo?e przypodoba? w?adcy, sztuk? sw? doprowadzi? wizerunek do wielkiej pi?kno?ci, 20 a t?um, zachwycony pi?kn? robot?, uzna? za bóstwo tego, którego dopiero co czczono jako cz?owieka. 21 I dla ?yj?cych sid?em sta?o si? to, ?e ludzie, ulegaj?c nieszcz??ciu lub w?adzy, nadali nieprzekazywalne Imi? kamieniom i drewnom. 22 I nie do??, ?e zb??dzili co do poznania Boga, ale ponadto ?yj?c w wielkim zam?cie niewiedzy, to tak wielkie z?o nazywaj? pokojem. 23 Bo gdy odprawiaj? dzieciobójcze obrz?dy czy tajemne misteria albo szale?cze pochody z dziwnymi ?piewami - 24 nie zachowuj? w czysto?ci ni ?ycia, nie ma??e?stw, lecz jeden drugiego podst?pnie zabija lub cudzo?óstwem zadr?cza. 25 Wsz?dzie si? wmiesza?y krew i morderstwo, kradzie? i podst?p, zniszczenie, zdrada, gwa?t, krzywoprzysi?stwo, 26 ucisk dobrych, niepami?? dobrodziejstw, znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze, rozprz??enie w ma??e?stwach, cudzo?óstwo i bezwstyd. 27 Kult bo?ków, niegodnych nazwania - to pocz?tek, przyczyna i kres wszelkiego z?a. 28 Albo szalej? w zabawie, albo prorokuj? fa?szywie, albo niegodziwie ?yj?, albo przysi?gaj? pochopnie: 29 zawierzyli bezdusznym bo?kom i po krzywoprzysi?stwie nie boj? si? nieszcz??cia. 30 Ale przyjdzie na nich kara s?uszna za jedno i drugie, ?e ?le my?leli o Bogu, trzymaj?c si? bo?ków, i ?e gardz?c uczciwo?ci?, przysi?gali przewrotnie na k?amstwo. 31 Bo nie pot?ga bóstw, wzywanych w przysi?dze, lecz kara, grzesznikom nale?na, przychodzi zawsze po przest?pstwie bezbo?nych.

15

1 Ty za?, Bo?e nasz, jeste? ?askawy i wierny, cierpliwy i mi?osierny w rz?dach nad wszystkim. 2 Nawet gdy zgrzeszymy, Twoimi jeste?my, skoro uznajemy moc Twoj?; ale nie b?dziemy grzeszy?, bo wiemy, ?e?my za Twoich poczytani. 3 Ciebie zna? - oto sprawiedliwo?? doskona?a; poj?? Tw? moc - oto ?ród?o nie?miertelno?ci. 4 Nie zwiód? nas ani niecny ludzki wymys?, ani bezu?yteczne dzie?o malarzy - wizerunek, poplamiony ró?nymi barwami, 5 których widok roznami?tnia g?upich, i? po??daj? bezdusznej postaci z martwego obrazu. 6 W z?ych rzeczach si? kochaj?, takich nadziei te? s? warci ich twórcy, mi?o?nicy, czciciele. 7 Bo i garncarz, ugniataj?c mozolnie mi?kk? ziemi?, lepi wszelakie naczynia do naszego u?ytku. I z tej samej gliny ulepi? tak naczynia s?u??ce do celów szlachetnych, jak do przeciwnych - wszystkie podobnie. Jaki za? b?dzie u?ytek jednego lub drugiego - ro 8 W niecnym trudzie lepi z tej?e gliny marne bóstwo ten, co niedawno powsta? z ziemi, i pójdzie niebawem do tej, z której zosta? wzi?ty, wezwany do sp?acenia d?ugu duszy. 9 Ale on si? nie troszczy o to, ?e niebawem umrze, ani o to, ?e ?ycie ma krótkie, lecz idzie w zawody z tymi, co obrabiaj? z?oto, odlewaj? srebro, na?laduje tych, co rze?bi? w br?zie, i chlubi si?, ?e lepi ba?amuctwa. 10 Serce jego jak popió?, nadzieja jego marniejsza ni? ziemia i ?ycie n?dzniejsze ni? glina. 11 Bo nie pozna? Tego, który go ulepi?, tchn?? w niego dusz? dzia?aj?c? i nape?ni? duchem ?ywotnym. 12 Mniema?, ?e nasze ?ycie jest zabaw?, targiem zyskownym nasze bytowanie, bo mówi, ?e trzeba ze wszystkiego ci?gn?? zyski, nawet z nieprawo?ci. 13 Ten wie lepiej ni? inni, ?e grzeszy, gdy z ziemskiej materii tworzy kruche naczynia i rze?by. 14 Bardzo s? niem?drzy i od duszy dzieci?cej biedniejsi wszyscy wrogowie Twego ludu i jego ciemi?zcy. 15 Wzi?li bowiem za bóstwa wszelkie poga?skie pos?gi, które ni w?adzy wzroku nie maj?, by spojrze?, ni nozdrzy, aby powietrzem odetchn??, ani uszu, by s?ysze?, ani palców u r?k, ?eby dotkn??, a nogi ich niezdatne do chodzenia. 16 Cz?owiek je bowiem uczyni?, ulepi? je kto?, kto sam trzyma ducha w dzier?awie. ?aden cz?owiek nie zdo?a ulepi? bo?ka, cho?by do siebie podobnego, 17 ale sam ?miertelny rzecz martw? tworzy niecnymi r?kami. I sam jest mo?niejszy od swoich ?wi?to?ci: on bowiem ?y?, a tamte - nigdy. 18 Czcz? nawet i najwstr?tniejsze zwierz?ta, które przez sw? g?upot? gorsze s? od innych. 19 W ich zwierz?cym wygl?dzie nie znajdzie si? upragnionego pi?kna, a zatraci?y one i uznanie, i b?ogos?awie?stwo Bo?e.

16

1 S?usznie wi?c skarani zostali podobnymi stworzeniami i mnóstwem zwierz?t udr?czeni, 2 ludowi swemu zamiast tej kary dobro wy?wiadczy?e?: niezwyk?? potraw? dla po??dliwego smaku zgotowa?e? im na pokarm - przepiórki. 3 Tak, by tamci, chocia? ?akn?li pokarmu, z powodu obrzydliwo?ci nas?anych stworze? poniechali nawet naturalnej ch?ci jedzenia, a ci, przelotnie brakiem dotkni?ci, by mieli pokarm, i to niezwyk?y. 4 Trzeba bowiem by?o, by na owych ciemi?zców przysz?a bieda nieuchronna, a tym, by tylko zosta?o ukazane, jaka ch?osta dr?czy?a ich wrogów. 5 Albowiem i wtedy, gdy ich dosi?g?a straszna w?ciek?o?? gadów i gin?li od uk?sze? kr?tych w??ów, gniew Twój nie trwa? a? do ko?ca. 6 Dla pouczenia spad?a na nich krótka trwoga, ale dla przypomnienia nakazu Twego prawa mieli znak zbawienia. 7 A kto si? zwróci? do niego, ocalenie znajdowa? nie w tym, na co patrzy?, ale w Tobie, Zbawicielu wszystkich. 8 I tak naszych wrogów przekona?e?, ?e to Ty wybawiasz od z?a wszelkiego. 9 Zabija?y ich uk?szenia szara?czy i much, i nie znale?li lekarstwa, by ratowa? ?ycie, bo zas?u?yli, ?eby zostali przez nie ukarani. 10 Synów za? Twoich nie zmog?y nawet z?by jadowitych w??ów, lito?? bowiem Twoja zabieg?a im drog? i ich uzdrowi?a. 11 Dla przypomnienia bowiem mów Twoich byli k?sani, i zaraz mieli ratunek, by nie popadli w g??bokie zapomnienie i nie stali si? niegodni Twojej dobroci. 12 Nie zio?a ich uzdrowi?y ani nie ok?ady, lecz s?owo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia. 13 Bo Ty masz w?adz? nad ?yciem i ?mierci?: Ty wprowadzasz w bramy Otch?ani i Ty wyprowadzasz. 14 A cz?owiek zabije wprawdzie w swojej z?o?ci, lecz nie przywróci ducha, który uszed?, ani duszy wzi?tej nie uwolni. 15 Niepodobna uj?? Twojej r?ki. 16 Bezbo?ni, którzy zna? Ciebie nie chcieli, doznali ch?osty od Twego mocnego ramienia, trapieni niezwyk?ymi deszczami, gradami, okrutnymi nawa?nicami, i niszczeni ogniem. 17 A co najdziwniejsze, ogie? si? wzmaga? w wodzie, która wszystko gasi, bo ?wiat ujmuje si? za sprawiedliwymi. 18 Czasem bowiem ogie? przygasa?, by nie sp?on??y zwierz?ta, nas?ane na bezbo?nych, i by patrz?c poj?li, ?e s?d Bo?y ich dosi?gn??: 19 czasem za? nawet po?ród wody p?on?? ponad mo?liwo?ci ognia, by wyniszczy? p?ody znieprawionej ziemi. 20 Lud za? swój ?ywi?e? pokarmem anielskim i da?e? im bez ich wysi?ków gotowy chleb z nieba, zdolny da? wszelk? rozkosz i wszelki smak zaspokoi?. 21 Twój dar dawa? pozna? Tw? dobro? dla dzieci, a powolny pragnieniom jedz?cego, zamienia? si? w to, czego kto zapragn??. 22 ?nieg i lód wytrzymywa?y ogie? i nie topnia?y, by poj?li, ?e plony nieprzyjacielskie zniszczy? ogie?, p?on?c w?ród gradu i w?ród ulewy b?yskaj?c, 23 i ?e potem, by si? sprawiedliwi mogli po?ywi?, zapomnia? on nawet swojej w?asnej mocy. 24 Przyroda bowiem Tobie, Stwórco, poddana, sro?y si? jako kara przeciw niegodziwym, a jako dobro? ?agodnieje dla tych, co Tobie zaufali. 25 Dlatego i wtedy, wszelkim podlegaj?c zmianom, s?u?y?a darowi Twemu, ?ywi?cemu wszystkich, wed?ug woli tych, co byli w potrzebie, 26 by poj?li Twoi, Panie, umi?owani synowie, ?e nie urodzaj plonów ?ywi cz?owieka, lecz s?owo Twoje utrzymuje ufaj?cych Tobie. 27 Bo to, czego ogie? nie zniszczy?, topnia?o rych?o pod ciep?em nik?ego promyka s?onecznego, 28 by wiedziano, ?e w dzi?kowaniu Tobie trzeba wyprzedza? s?o?ce i wobec Ciebie stawa? o ?witaniu. 29 Nadzieja bowiem niewdzi?cznika jak lód zimowy stopnieje i rozp?ynie si? jak woda nieu?yteczna.

17

1 Wielkie s? Twoje s?dy i niezbadane, dlatego pob??dzi?y dusze nieumiej?tne. 2 Niegodziwcy, co zamy?lili ujarzmi? lud ?wi?ty, legli, uwi?zieni ciemno?ci?, zniewoleni d?ug? noc?: zbiegowie przed wieczn? Opatrzno?ci? - zamkni?ci pod strzech?. 3 Ci, którzy mniemali, ?e si? ukryj? z grzechami tajemnymi pod ciemn? zas?on? zapomnienia, pogr??eni zostali w ciemno?ciach, wielce zatrwo?eni i przera?eni zjawami. 4 Bo i chroni?ca ich kryjówka nie zabezpiecza?a przed strachem: rozlega?y si? wokó? przera?aj?ce odg?osy , ukazywa?y si? ponure zjawy o pos?pnych twarzach. 5 I ani ?adna si?a ognia nie mog?a da? ?wiat?a, ani jasne p?omienie gwiazd nie zdo?a?y roz?wietli? owej strasznej nocy. 6 I ukazywa?y si? im tylko przera?liwe ognie samopalne, a wystraszeni owym nieznanym zjawiskiem, za gorsze brali to, na co patrzyli. 7 Zawiod?y k?amliwe sztuczki czarnoksi?stwa, spad?a haniebna kara za przechwalanie si? m?dro?ci?. 8 Ci, którzy przyrzekali dusz? schorza?? uwolni? od strachów i niepokojów, sami chorowali na strach wart ?miechu. 9 Bo nawet gdy nic przera?liwego ich nie straszy?o, przera?eni tupotem bydl?t i syczeniem gadów zamierali ze strachu, nie chc?c nawet spojrze? w powietrze, którego z ?adnej strony nie mo?na unikn??; 10 tchórzliwa bowiem jest nieprawo??, gdy sama si? pot?pia i zawsze przymna?a trudno?ci, dr?czona sumieniem. 11 Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania, 12 a im mniejsze jest wewn?trz oczekiwanie [pomocy], tym bardziej wyolbrzymia nieznan?, dr?cz?c? przyczyn?. 13 A ich w t? noc rzeczywi?cie bezw?adn? i z czelu?ci bezw?adnej Otch?ani wype?z??, u?pionych snem zwyczajnym 14 raz trapi?y zjawy straszliwe, to znów upadek ducha obezw?adnia?, pad? bowiem na nich strach nag?y i niespodziewany. 15 I tak pada? ka?dy, gdzie si? kto znajdowa?, i by? wi?ziony, zamkni?ty w wi?zieniu bez krat. 16 Czy to by? rolnik, czy pasterz, czy robotnik pracuj?cy na pustkowiu - zaskoczony ulega? nieodpartej konieczno?ci: wszystkich ich skr?powa? jeden ?a?cuch mroku. 17 I czy to wiatr ?wiszcz?cy, czy wdzi?czny ?piew ptaków w?ród g?stych ga??zi, szum wody wartko p?yn?cej, czy pot??ny ?oskot spadaj?cych ska?, 18 niedostrze?ony bieg brykaj?cych zwierz?t, gro?ny ryk bestii straszliwych czy echo odbijaj?ce si? od górskich rozpadlin - obezw?adnia?y ich, nape?niaj?c strachem. 19 Ca?y bowiem ?wiat by? zalany ?wiat?em i oddawa? si? pracy bez przeszkody: 20 tylko nad nimi uci??liwa noc si? rozpostar?a, obraz mroków, które mia?y ich ogarn??. A sami byli dla siebie wi?kszym ci??arem ni? ciemno??.

18

1 A dla Twych ?wi?tych by?a bardzo wielka ?wiat?o??, gdy g?os ich s?yszano, a nie widziano postaci - uznawano ich za szcz??liwych mimo tego, co oni przedtem ucierpieli; 2 a dzi?kowano, ?e nie szkodz?, cho? przedtem krzywd doznali, i b?agano o darowanie sprzeciwu. 3 Da?e? przed nimi s?up ognisty jako przewodnika na nieznanej drodze, jako nieszkodliwe s?o?ce w zaszczytnej tu?aczce. 4 A tamci zas?u?yli, by ich pozbawiono ?wiat?a i zamkni?to w ciemno?ci, bo w niewoli trzymali Twych synów, przez których ?wiat mia? otrzyma? niezniszczalne ?wiat?o Prawa. 5 Za to, ?e zamy?lili wymordowa? dzieci ?wi?tych - kiedy to jedno Dzieci? porzucone zosta?o i uratowane - za kar? zabra?e? im mnóstwo ich dzieci i wygubi?e? ich razem w burzliwej topieli. 6 Noc ow? oznajmiono wcze?niej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedz?c niechybnie, jakim przysi?gom zawierzyli. 7 I lud Twój wyczekiwa? ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. 8 Czym bowiem pokara?e? przeciwników, tym uwielbi?e? nas, powo?anych. 9 Pobo?ni synowie dobrych sk?adali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, ?e te same dobra i niebezpiecze?stwa ?wi?ci podejm? jednakowo, i ju? zacz?li ?piewa? hymny przodków. 10 Wtórowa?y im pomieszane krzyki wrogów, rozlega? si? ?a?osny g?os zawodz?cych nad dzie?mi. 11 Podobn? ponie?li kar? i pan, i niewolnik, cz?owiek z ludu cierpia? tak samo jak król: 12 wszyscy naraz z powodu tej samej ?mierci mieli nieprzeliczonych umar?ych. ?ywych nie starczy?o nawet do grzebania, bo w jednej chwili wygin??o ich najcenniejsze potomstwo. 13 Ci, którzy wskutek czarów w nic nie wierzyli, po zag?adzie pierworodnych uznali, ?e lud jest synem Bo?ym. 14 Gdy g??boka cisza zalega?a wszystko, a noc w swoim biegu dosi?ga?a po?owy, 15 wszechmocne Twe s?owo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry nios?c Twój nieodwo?alny rozkaz, jak srogi wojownik run??o po?rodku zatraconej ziemi. 16 I stan?wszy, nape?ni?o wszystko ?mierci?: nieba si?ga?o i rozchodzi?o si? po ziemi. 17 I zaraz zacz??y ich trapi? straszne senne widziad?a, i opad?a ich trwoga nieoczekiwana. 18 A padaj?c ka?dy gdzie indziej na wpó? umar?y, wyjawia? przyczyn?, dla której umierali: 19 trapi?ce ich sny uprzedzi?y ich o tym, by nie gin?li w nie?wiadomo?ci, czemu strasznie cierpi?. 20 Tak?e na sprawiedliwych przysz?a próba ?mierci, dosz?o na pustyni do zag?ady wielu, ale gniew ten nie by? d?ugotrwa?y. 21 Spiesznie bowiem wyst?pi? w obronie M?? Nienaganny, nios?c bro? swojej pos?ugi: modlitw? i przeb?agaln? ofiar? kadzieln?. Stawi? czo?o gniewowi, po?o?y? kres kl?sce, okazawszy, ?e Twoim jest s?ug?. 22 Przezwyci??y? on gniew nie si?? cia?a, nie moc? or??a, lecz s?owem pokona? Karz?cego, przypominaj?c dane ojcom obietnice i przymierza. 23 Gdy umarli ju? padali gromadnie na siebie, stan?? po?rodku i po?o?y? kres zapalczywo?ci i przeci?? jej drog? do ?ywych. 24 Bo ca?y ?wiat by? na d?ugiej jego szacie, chwalebne imiona ojców wyryte na czterech rz?dach kamieni i na diademie jego g?owy Twoja wspania?o??. 25 Przed nimi to ust?pi?, ich ul?k? si? Niszczyciel, dosy? bowiem by?o samej próby gniewu.

19

1 A nad bezbo?nymi trwa? a? do ko?ca gniew bezlitosny, Bóg przewidzia? bowiem równie? przysz?e ich sprawy: 2 ?e pozwoliwszy tamtym odej?? i odes?awszy ich spiesznie, po?a?uj? tego i b?d? ?cigali. 3 Jeszcze byli pogr??eni w ?a?obie i p?akali nad grobami umar?ych, a ju? powzi?li inny nierozs?dny zamiar i ?cigali jak zbiegów tych, których pozbyli si? z b?aganiem. 4 Sprawiedliwy los pcha? ich ku tej ostateczno?ci i przywiód? do zapomnienia o tym, co si? sta?o, by dope?nili kary, której brakowa?o plagom, 5 i by lud Twój podj?? przedziwn? w?drówk?, oni za? - by znale?li ?mier? niespotykan?. 6 Ca?e stworzenie znów zosta?o przekszta?cone w swej naturze, powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachowa? bez szkody. 7 Ob?ok ocieniaj?cy obóz i suchy l?d ujrzano, jak si? wynurza? z wody poprzednio stoj?cej: drog? otwart? - Morze Czerwone i pole zielone - z burzliwej g??biny. 8 Przeszli t?dy wszyscy, których chroni?a Twa r?ka, ujrzawszy cuda godne podziwu. 9 Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbi?c Ciebie, Panie, który? ich wybawi?. 10 Jeszcze bowiem pami?tali swoje przesiedlenie: jak to zamiast rodzi? stworzenia, ziemia wyda?a komary i zamiast istot wodnych rzeka mnóstwo ?ab wyrzuci?a. 11 Potem za? widzieli równie? nowe narodziny ptaków, gdy wiedzeni ??dz? prosili o wyszukane pokarmy: 12 dla jej zaspokojenia bowiem z morza przysz?y im przepiórki. 13 A i kary przychodzi?y na grzeszników nie bez uprzednich znaków - gwa?townych piorunów. S?usznie cierpieli za swe w?asne z?o?ci, bo ?ywili ku go?ciom najgorsz? nienawi??. 14 Tamci nie przyj?li przybyszów nieznanych, ci wzi?li w niewol? dobroczynnych go?ci. 15 I nie tylko to: tamci zas?u?? na wzgl?d niejaki, bo nieradzi przyjmowali obcych, 16 ci za? przyj?wszy z uroczysto?ciami i ju? do swoich praw dopu?ciwszy, utrapili trudami okropnymi. 17 Porazi?a ich te? ?lepota, jak tamtych u drzwi sprawiedliwego, kiedy nieprzenikniona ciemno?? ich otoczy?a i ka?dy szuka? drogi do drzwi swoich. 18 ?ywio?y bowiem, gdy si? inaczej ze sob? zestroj?, odmieniaj? rodzaj rytmu, jakby d?wi?k harfy, zawsze pozostaj?c w tonie. ?atwo to wykaza?, widz?c, co si? sta?o: 19 ziemne bowiem stworzenia zmienia?y si? w wodne, a wodne na l?d wychodzi?y. 20 Ogie? w wodzie wzmaga? swoj? si??, a woda zapomina?a o swej w?asno?ci gaszenia. 21 I na odwrót: p?omienie nie spala?y cia? w?t?ych stworze? po?ród nich chodz?cych ani ?atwo topliwego pokarmu niebieskiego o wygl?dzie lodu. 22 Pod ka?dym bowiem wzgl?dem wywy?szy?e? lud Twój, Panie, i rozs?awi?e?, i nie zapomnia?e?, wspieraj?c go w ka?dym czasie i na ka?dym miejscu.

 

Komentarze   

 
0 #3 sssteedf 2013-12-09 18:18
ertgvtvrtgvertt eeeeeeeeeeeeevw rt
Cytować
 
 
0 #2 sssteedf 2013-12-09 18:18
ertgvtvrtgvertt eeeeeeeeeeeeevw rt
Cytować
 
 
0 #1 judyta kasik 2012-02-23 20:45
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 97 goĹ›ci