Ewangelia wg ?w. ?ukasza
Pismo ?wi?te - Nowy Testament

1

1 Wielu ju? stara?o si? u?o?y? opowiadanie o zdarzeniach, które si? dokona?y po?ród nas, 2 tak jak nam je przekazali ci, którzy od pocz?tku byli naocznymi ?wiadkami i s?ugami s?owa. 3 Postanowi?em wi?c i ja zbada? dok?adnie wszystko od pierwszych chwil i opisa? ci po kolei, dostojny Teofilu, 4 aby? si? móg? przekona? o ca?kowitej pewno?ci nauk, których ci udzielono. 5 Za czasów Heroda, króla Judei, ?y? pewien kap?an, imieniem Zachariasz, z oddzia?u Abiasza. Mia? on ?on? z rodu Aarona, a na imi? by?o jej El?bieta. 6 Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i post?powali nienagannie wed?ug wszystkich przykaza? i przepisów Pa?skich. 7 Nie mieli jednak dziecka, poniewa? El?bieta by?a niep?odna; oboje za? byli ju? posuni?ci w latach. 8 Kiedy w wyznaczonej dla swego oddzia?u kolei pe?ni? s?u?b? kap?a?sk? przed Bogiem, 9 jemu zgodnie ze zwyczajem kap?a?skim przypad? los, ?eby wej?? do przybytku Pa?skiego i z?o?y? ofiar? kadzenia. 10 A ca?y lud modli? si? na zewn?trz w czasie kadzenia. 11 Naraz ukaza? mu si? anio? Pa?ski, stoj?cy po prawej stronie o?tarza kadzenia. 12 Przerazi? si? na ten widok Zachariasz i strach pad? na niego. 13 Lecz anio? rzek? do niego: Nie bój si? Zachariasz! Twoja pro?ba zosta?a wys?uchana: ?ona twoja El?bieta urodzi ci syna, któremu nadasz imi? Jan. 14 B?dzie to dla ciebie rado?? i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszy? si? b?dzie. 15 B?dzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pi? nie b?dzie i ju? w ?onie matki nape?niony b?dzie Duchem ?wi?tym. 16 Wielu spo?ród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; 17 on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, ?eby serca ojców nak?oni? ku dzieciom, a niepos?usznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotowa? Panu lud doskona?y. 18 Na to rzek? Zachariasz do anio?a: Po czym to poznam? Bo ja jestem ju? stary i moja ?ona jest w podesz?ym wieku. 19 Odpowiedzia? mu anio?: Ja jestem Gabriel, który stoj? przed Bogiem. A zosta?em pos?any, aby mówi? z tob? i oznajmi? ci t? wie?? radosn?. 20 A oto b?dziesz niemy i nie b?dziesz móg? mówi? a? do dnia, w którym si? to stanie, bo nie uwierzy?e? moim s?owom, które si? spe?ni? w swoim czasie. 21 Lud tymczasem czeka? na Zachariasza i dziwi? si?, ?e tak d?ugo zatrzymuje si? w przybytku. 22 Kiedy wyszed?, nie móg? do nich mówi?, i zrozumieli, ?e mia? widzenie w przybytku. On za? dawa? im znaki i pozosta? niemy. 23 A gdy up?yn??y dni jego pos?ugi kap?a?skiej, powróci? do swego domu. 24 Potem ?ona jego, El?bieta, pocz??a i pozostawa?a w ukryciu przez pi?? miesi?cy. 25 Tak uczyni? mi Pan - mówi?a - wówczas, kiedy wejrza? ?askawie i zdj?? ze mnie ha?b? w oczach ludzi. 26 W szóstym miesi?cu pos?a? Bóg anio?a Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do Dziewicy po?lubionej m??owi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy by?o na imi? Maryja. 28 Anio? wszed? do Niej i rzek?: B?d? pozdrowiona, pe?na ?aski, Pan z Tob?, <b?ogos?awiona jeste? mi?dzy niewiastami>. 29 Ona zmiesza?a si? na te s?owa i rozwa?a?a, co mia?oby znaczy? to pozdrowienie. 30 Lecz anio? rzek? do Niej: Nie bój si?, Maryjo, znalaz?a? bowiem ?ask? u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imi? Jezus. 32 B?dzie On wielki i b?dzie nazwany Synem Najwy?szego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 B?dzie panowa? nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie b?dzie ko?ca. 34 Na to Maryja rzek?a do anio?a: Jak?e si? to stanie, skoro nie znam m??a? 35 Anio? Jej odpowiedzia?: Duch ?wi?ty zst?pi na Ciebie i moc Najwy?szego os?oni Ci?. Dlatego te? ?wi?te, które si? narodzi, b?dzie nazwane Synem Bo?ym. 36 A oto równie? krewna Twoja, El?bieta, pocz??a w swej staro?ci syna i jest ju? w szóstym miesi?cu ta, która uchodzi za niep?odn?. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemo?liwego. 38 Na to rzek?a Maryja: Oto Ja s?u?ebnica Pa?ska, niech Mi si? stanie wed?ug twego s?owa! Wtedy odszed? od Niej anio?. 39 W tym czasie Maryja wybra?a si? i posz?a z po?piechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. 40 Wesz?a do domu Zachariasza i pozdrowi?a El?biet?. 41 Gdy El?bieta us?ysza?a pozdrowienie Maryi, poruszy?o si? dzieci?tko w jej ?onie, a Duch ?wi?ty nape?ni? El?biet?. 42 Wyda?a ona okrzyk i powiedzia?a: B?ogos?awiona jeste? mi?dzy niewiastami i b?ogos?awiony jest owoc Twojego ?ona. 43 A sk?d?e mi to, ?e Matka mojego Pana przychodzi do mnie? 44 Oto, skoro g?os Twego pozdrowienia zabrzmia? w moich uszach, poruszy?o si? z rado?ci dzieci?tko w moim ?onie. 45 B?ogos?awiona jeste?, która? uwierzy?a, ?e spe?ni? si? s?owa powiedziane Ci od Pana. 46 Wtedy Maryja rzek?a: Wielbi dusza moja Pana, 47 i raduje si? duch mój w Bogu, moim Zbawcy. 48 Bo wejrza? na uni?enie S?u?ebnicy swojej. Oto bowiem b?ogos?awi? mnie b?d? odt?d wszystkie pokolenia, 49 gdy? wielkie rzeczy uczyni? mi Wszechmocny. ?wi?te jest Jego imi? - 50 a swoje mi?osierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co si? Go boj?. 51 On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszni?cych si? zamys?ami serc swoich. 52 Str?ca w?adców z tronu, a wywy?sza pokornych. 53 G?odnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. 54 Uj?? si? za s?ug? swoim, Izraelem, pomny na mi?osierdzie swoje - 55 jak przyobieca? naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. 56 Maryja pozosta?a u niej oko?o trzech miesi?cy; potem wróci?a do domu. 57 Dla El?biety za? nadszed? czas rozwi?zania i urodzi?a syna. 58 Gdy jej s?siedzi i krewni us?yszeli, ?e Pan okaza? tak wielkie mi?osierdzie nad ni?, cieszyli si? z ni? razem. 59 Ósmego dnia przyszli, aby obrzeza? dzieci?, i chcieli mu da? imi? ojca jego, Zachariasza. 60 Jednak?e matka jego odpowiedzia?a: Nie, lecz ma otrzyma? imi? Jan. 61 Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosi? to imi?. 62 Pytali wi?c znakami jego ojca, jak by go chcia? nazwa?. 63 On za??da? tabliczki i napisa?: Jan b?dzie mu na imi?. I wszyscy si? dziwili. 64 A natychmiast otworzy?y si? jego usta, j?zyk si? rozwi?za? i mówi? wielbi?c Boga. 65 I pad? strach na wszystkich ich s?siadów. W ca?ej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co si? zdarzy?o. 66 A wszyscy, którzy o tym s?yszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kim?e b?dzie to dzieci?? Bo istotnie r?ka Pa?ska by?a z nim. 67 Wtedy ojciec jego, Zachariasz, zosta? nape?niony Duchem ?wi?tym i prorokowa?, mówi?c: 68 Niech b?dzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, ?e nawiedzi? lud swój i wyzwoli? go, 69 i moc zbawcz? nam wzbudzi? w domu s?ugi swego, Dawida: 70 jak zapowiedzia? to z dawien dawna przez usta swych ?wi?tych proroków, 71 ?e nas wybawi od nieprzyjació? i z r?ki wszystkich, którzy nas nienawidz?; 72 ?e mi?osierdzie oka?e ojcom naszym i wspomni na swoje ?wi?te Przymierze - 73 na przysi?g?, któr? z?o?y? ojcu naszemu, Abrahamowi, ?e nam u?yczy tego, 74 i? z mocy nieprzyjació? wyrwani bez l?ku s?u?y? Mu b?dziemy 75 w pobo?no?ci i sprawiedliwo?ci przed Nim po wszystkie dni nasze. 76 A i ty, dzieci?, prorokiem Najwy?szego zwa? si? b?dziesz, bo pójdziesz przed Panem toruj?c Mu drogi; 77 Jego ludowi dasz pozna? zbawienie [co si? dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, 78 dzi?ki lito?ci serdecznej Boga naszego. Przez ni? z wysoka Wschodz?ce S?o?ce nas nawiedzi, 79 by zaja?nie? tym, co w mroku i cieniu ?mierci mieszkaj?, aby nasze kroki zwróci? na drog? pokoju. 80 Ch?opiec za? rós? i wzmacnia? si? duchem, a ?y? na pustkowiu a? do dnia ukazania si? przed Izraelem.

2

1 W owym czasie wysz?o rozporz?dzenie Cezara Augusta, ?eby przeprowadzi? spis ludno?ci w ca?ym pa?stwie. 2 Pierwszy ten spis odby? si? wówczas, gdy wielkorz?dc? Syrii by? Kwiryniusz. 3 Wybierali si? wi?c wszyscy, aby si? da? zapisa?, ka?dy do swego miasta. 4 Uda? si? tak?e Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, poniewa? pochodzi? z domu i rodu Dawida, 5 ?eby si? da? zapisa? z po?lubion? sobie Maryj?, która by?a brzemienna. 6 Kiedy tam przebywali, nadszed? dla Maryi czas rozwi?zania. 7 Porodzi?a swego pierworodnego Syna, owin??a Go w pieluszki i po?o?y?a w ??obie, gdy? nie by?o dla nich miejsca w gospodzie. 8 W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali stra? nocn? nad swoj? trzod?. 9 Naraz stan?? przy nich anio? Pa?ski i chwa?a Pa?ska zewsz?d ich o?wieci?a, tak ?e bardzo si? przestraszyli. 10 Lecz anio? rzek? do nich: Nie bójcie si?! Oto zwiastuj? wam rado?? wielk?, która b?dzie udzia?em ca?ego narodu: 11 dzi? w mie?cie Dawida narodzi? si? wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. 12 A to b?dzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowl?, owini?te w pieluszki i le??ce w ??obie. 13 I nagle przy??czy?o si? do anio?a mnóstwo zast?pów niebieskich, które wielbi?y Boga s?owami: 14 Chwa?a Bogu na wysoko?ciach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania. 15 Gdy anio?owie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójd?my do Betlejem i zobaczmy, co si? tam zdarzy?o i o czym nam Pan oznajmi?. 16 Udali si? te? z po?piechem i znale?li Maryj?, Józefa i Niemowl?, le??ce w ??obie. 17 Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zosta?o objawione o tym Dzieci?ciu. 18 A wszyscy, którzy to s?yszeli, dziwili si? temu, co im pasterze opowiadali. 19 Lecz Maryja zachowywa?a wszystkie te sprawy i rozwa?a?a je w swoim sercu. 20 A pasterze wrócili, wielbi?c i wys?awiaj?c Boga za wszystko, co s?yszeli i widzieli, jak im to by?o powiedziane. 21 Gdy nadszed? dzie? ósmy i nale?a?o obrzeza? Dzieci?, nadano Mu imi? Jezus, którym Je nazwa? anio?, zanim si? pocz??o w ?onie [Matki]. 22 Gdy potem up?yn??y dni ich oczyszczenia wed?ug Prawa Moj?eszowego, przynie?li Je do Jerozolimy, aby Je przedstawi? Panu. 23 Tak bowiem jest napisane w Prawie Pa?skim: Ka?de pierworodne dziecko p?ci m?skiej b?dzie po?wi?cone Panu. 24 Mieli równie? z?o?y? w ofierze par? synogarlic albo dwa m?ode go??bie, zgodnie z przepisem Prawa Pa?skiego. 25 A ?y? w Jerozolimie cz?owiek, imieniem Symeon. By? to cz?owiek sprawiedliwy i pobo?ny, wyczekiwa? pociechy Izraela, a Duch ?wi?ty spoczywa? na nim. 26 Jemu Duch ?wi?ty objawi?, ?e nie ujrzy ?mierci, a? zobaczy Mesjasza Pa?skiego. 27 Za natchnieniem wi?c Ducha przyszed? do ?wi?tyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieci?tko Jezus, aby post?pi? z Nim wed?ug zwyczaju Prawa, 28 on wzi?? Je w obj?cia, b?ogos?awi? Boga i mówi?: 29 Teraz, o W?adco, pozwól odej?? s?udze Twemu w pokoju, wed?ug Twojego s?owa. 30 Bo moje oczy ujrza?y Twoje zbawienie, 31 które? przygotowa? wobec wszystkich narodów: 32 ?wiat?o na o?wiecenie pogan i chwa?? ludu Twego, Izraela. 33 A Jego ojciec i Matka dziwili si? temu, co o Nim mówiono. 34 Symeon za? b?ogos?awi? Ich i rzek? do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwia? si? b?d?. 35 A Twoj? dusz? miecz przeniknie, aby na jaw wysz?y zamys?y serc wielu. 36 By?a tam równie? prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podesz?a w latach. Od swego panie?stwa siedem lat ?y?a z m??em 37 i pozostawa?a wdow?. Liczy?a ju? osiemdziesi?ty czwarty rok ?ycia. Nie rozstawa?a si? ze ?wi?tyni?, s?u??c Bogu w postach i modlitwach dniem i noc?. 38 Przyszed?szy w tej w?a?nie chwili, s?awi?a Boga i mówi?a o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. 39 A gdy wype?nili wszystko wed?ug Prawa Pa?skiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. 40 Dzieci? za? ros?o i nabiera?o mocy, nape?niaj?c si? m?dro?ci?, a ?aska Bo?a spoczywa?a na Nim. 41 Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na ?wi?to Paschy. 42 Gdy mia? lat dwana?cie, udali si? tam zwyczajem ?wi?tecznym. 43 Kiedy wracali po sko?czonych uroczysto?ciach, zosta? Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauwa?yli Jego Rodzice. 44 Przypuszczaj?c, ?e jest w towarzystwie p?tników, uszli dzie? drogi i szukali Go w?ród krewnych i znajomych. 45 Gdy Go nie znale?li, wrócili do Jerozolimy szukaj?c Go. 46 Dopiero po trzech dniach odnale?li Go w ?wi?tyni, gdzie siedzia? mi?dzy nauczycielami, przys?uchiwa? si? im i zadawa? pytania. 47 Wszyscy za?, którzy Go s?uchali, byli zdumieni bystro?ci? Jego umys?u i odpowiedziami. 48 Na ten widok zdziwili si? bardzo, a Jego Matka rzek?a do Niego: Synu, czemu? nam to uczyni?? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukali?my Ciebie. 49 Lecz On im odpowiedzia?: Czemu?cie Mnie szukali? Czy nie wiedzieli?cie, ?e powinienem by? w tym, co nale?y do mego Ojca? 50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedzia?. 51 Potem poszed? z nimi i wróci? do Nazaretu; i by? im poddany. A Matka Jego chowa?a wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. 52 Jezus za? czyni? post?py w m?dro?ci, w latach i w ?asce u Boga i u ludzi.

3

 1 By?o to w pi?tnastym roku rz?dów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Pi?at by? namiestnikiem Judei, Herod tetrarch? Galilei, brat jego Filip tetrarch? Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarch? Abileny; 2 za najwy?szych kap?anów Annasza i Kajfasza skierowane zosta?o s?owo Bo?e do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. 3 Obchodzi? wi?c ca?? okolic? nad Jordanem i g?osi? chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, 4 jak jest napisane w ksi?dze mów proroka Izajasza: G?os wo?aj?cego na pustyni: Przygotujcie drog? Panu, prostujcie ?cie?ki dla Niego! Ka?da dolina niech b?dzie wype?niona, 5 ka?da góra i pagórek zrównane, drogi kr?te niech si? stan? prostymi, a wyboiste drogami g?adkimi! 6 I wszyscy ludzie ujrz? zbawienie Bo?e. 7 Mówi? wi?c do t?umów, które wychodzi?y, ?eby przyj?? chrzest od niego: Plemi? ?mijowe, kto wam pokaza?, jak uciec przed nadchodz?cym gniewem? 8 Wydajcie wi?c owoce godne nawrócenia; i nie próbujcie sobie mówi?: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, ?e z tych kamieni mo?e Bóg wzbudzi? dzieci Abrahamowi. 9 Ju? siekiera do korzenia drzew jest przy?o?ona. Ka?de wi?c drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, b?dzie wyci?te i w ogie? wrzucone. 10 Pyta?y go t?umy: Có? wi?c mamy czyni?? 11 On im odpowiada?: Kto ma dwie suknie, niech [jedn?] da temu, który nie ma; a kto ma ?ywno??, niech tak samo czyni. 12 Przychodzili tak?e celnicy, ?eby przyj?? chrzest, i pytali go: Nauczycielu, co mamy czyni?? 13 On im odpowiada?: Nie pobierajcie nic wi?cej ponad to, ile wam wyznaczono. 14 Pytali go te? i ?o?nierze: A my, co mamy czyni?? On im odpowiada?: Nad nikim si? nie zn?cajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim ?o?dzie. 15 Gdy wi?c lud oczekiwa? z napi?ciem i wszyscy snuli domys?y w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, 16 on tak przemówi? do wszystkich: Ja was chrzcz? wod?; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwi?za? rzemyka u sanda?ów. On chrzci? was b?dzie Duchem ?wi?tym i ogniem. 17 Ma On wiejad?o w r?ku dla oczyszczenia swego om?otu: pszenic? zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym. 18 Wiele te? innych napomnie? dawa? ludowi i g?osi? dobr? nowin?. 19 Lecz tetrarcha Herod, karcony przez niego z powodu Herodiady, ?ony swego brata, i z powodu innych zbrodni, które pope?ni?, 20 doda? do wszystkiego i to, ?e zamkn?? Jana w wi?zieniu. 21 Kiedy ca?y lud przyst?powa? do chrztu, Jezus tak?e przyj?? chrzest. A gdy si? modli?, otworzy?o si? niebo 22 i Duch ?wi?ty zst?pi? na Niego, w postaci cielesnej niby go??bica, a nieba odezwa? si? g?os: Ty? jest mój Syn umi?owany, w Tobie mam upodobanie. 23 Sam za? Jezus rozpoczynaj?c swoj? dzia?alno?? mia? lat oko?o trzydziestu. By?, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego, 24 syna Mattata, syna Lewiego, syna Melchiego, syna Jannaja, syna Józefa, 25 syna Matatiasza, syna Amosa, syna Nahuma, syna Chesliego, syna Naggaja, 26 syna Maata, syna Matatiasza, syna Semei, syna Josecha, syna Jody, 27 syna Jana, syna Resy, syna Zorobabela, syna Salatiela, syna Neriego, 28 syna Melchiego, syna Addiego, syna Kosama, syna Elmadana, syna Hera, 29 syna Jezusa, syna Eliezera, syna Jorima, syna Mattata, syna Lewiego, 30 syna Symeona, syna Judy, syna Józefa, syna Jony, syna Eliakima, 31 syna Meleasza, syna Menny, syna Mattata, syna Natana, syna Dawida, 32 syna Jessego, syna Jobeda, syna Booza, syna Sali, syna Naassona, 33 syna Aminadaba, syna Admina, syna Arniego, syna Esroma, syna Faresa, syna Judy, 34 syna Jakuba, syna Izaaka, syna Abrahama, syna Tarego, syna Nachora, 35 syna Serucha, syna Ragaua, syna Faleka, syna Ebera, syna Sali, 36 syna Kainama, syna Arfaksada, syna Sema, syna Noego, syna Lamecha, 37 syna Matusali, syna Enocha, syna Jareta, syna Maleleela, syna Kainama, 38 syna Enosa, syna Seta, syna Adama, syna Bo?ego.

4

 1 Pe?en Ducha ?wi?tego, powróci? Jezus znad Jordanu i przebywa? w Duchu [?wi?tym] na pustyni 2 czterdzie?ci dni, gdzie by? kuszony przez diab?a. Nic w owe dni nie jad?, a po ich up?ywie odczu? g?ód. 3 Rzek? Mu wtedy diabe?: Je?li jeste? Synem Bo?ym, powiedz temu kamieniowi, ?eby si? sta? chlebem. 4 Odpowiedzia? mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem ?yje cz?owiek. 5 Wówczas wyprowadzi? Go w gór?, pokaza? Mu w jednej chwili wszystkie królestwa ?wiata 6 i rzek? diabe? do Niego: Tobie dam pot?g? i wspania?o?? tego wszystkiego, bo mnie s? poddane i mog? je odst?pi?, komu chc?. 7 Je?li wi?c upadniesz i oddasz mi pok?on, wszystko b?dzie Twoje. 8 Lecz Jezus mu odrzek?: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, b?dziesz oddawa? pok?on i Jemu samemu s?u?y? b?dziesz. 9 Zaprowadzi? Go te? do Jerozolimy, postawi? na naro?niku ?wi?tyni i rzek? do Niego: Je?li jeste? Synem Bo?ym, rzu? si? st?d w dó?! 10 Jest bowiem napisane: Anio?om swoim rozka?e o Tobie, ?eby Ci? strzegli, 11 i na r?kach nosi? Ci? b?d?, by? przypadkiem nie urazi? swej nogi o kamie?. 12 Lecz Jezus mu odpar?: Powiedziano: Nie b?dziesz wystawia? na prób? Pana, Boga swego. 13 Gdy diabe? doko?czy? ca?ego kuszenia, odst?pi? od Niego a? do czasu. 14 Potem powróci? Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wie?? o Nim rozesz?a si? po ca?ej okolicy. 15 On za? naucza? w ich synagogach, wys?awiany przez wszystkich. 16 Przyszed? równie? do Nazaretu, gdzie si? wychowa?. W dzie? szabatu uda? si? swoim zwyczajem do synagogi i powsta?, aby czyta?. 17 Podano Mu ksi?g? proroka Izajasza. Rozwin?wszy ksi?g?, natrafi? na miejsce, gdzie by?o napisane: 18 Duch Pa?ski spoczywa na Mnie, poniewa? Mnie nama?ci? i pos?a? Mnie, abym ubogim niós? dobr? nowin?, wi??niom g?osi? wolno??, a niewidomym przejrzenie; abym uci?nionych odsy?a? wolnymi, 19 abym obwo?ywa? rok ?aski od Pana. 20 Zwin?wszy ksi?g? odda? s?udze i usiad?; a oczy wszystkich w synagodze by?y w Nim utkwione. 21 Pocz?? wi?c mówi? do nich: Dzi? spe?ni?y si? te s?owa Pisma, które?cie s?yszeli. 22 A wszyscy przy?wiadczali Mu i dziwili si? pe?nym wdzi?ku s?owom, które p?yn??y z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? 23 Wtedy rzek? do nich: Z pewno?ci? powiecie Mi to przys?owie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonaj?e i tu w swojej ojczy?nie tego, co wydarzy?o si?, jak s?yszeli?my, w Kafarnaum. 24 I doda?: Zaprawd?, powiadam wam: ?aden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczy?nie. 25 Naprawd?, mówi? wam: Wiele wdów by?o w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawa?o zamkni?te przez trzy lata i sze?? miesi?cy, tak ?e wielki g?ód panowa? w ca?ym kraju; 26 a Eliasz do ?adnej z nich nie zosta? pos?any, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydo?skiej. 27 I wielu tr?dowatych by?o w Izraelu za proroka Elizeusza, a ?aden z nich nie zosta? oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. 28 Na te s?owa wszyscy w synagodze unie?li si? gniewem. 29 Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili a? na stok góry, na której ich miasto by?o zbudowane, aby Go str?ci?. 30 On jednak przeszed?szy po?ród nich oddali? si?. 31 Uda? si? do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam naucza? w szabat. 32 Zdumiewali si? Jego nauk?, gdy? s?owo Jego by?o pe?ne mocy. 33 A by? w synagodze cz?owiek, który mia? w sobie ducha nieczystego. Zacz?? on krzycze? wniebog?osy; 34 Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszed?e? nas zgubi?? Wiem, kto jeste?: ?wi?ty Bo?y. 35 Lecz Jezus rozkaza? mu surowo: Milcz i wyjd? z niego! Wtedy z?y duch rzuci? go na ?rodek i wyszed? z niego nie wyrz?dzaj?c mu ?adnej szkody. 36 Wprawi?o to wszystkich w zdumienie i mówili mi?dzy sob?: Có? to za s?owo? Z w?adz? i moc? rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodz?. 37 I wie?? o Nim rozchodzi?a si? wsz?dzie po okolicy. 38 Po opuszczeniu synagogi przyszed? do domu Szymona. A wysoka gor?czka trawi?a te?ciow? Szymona. I prosili Go za ni?. 39 On stan?wszy nad ni? rozkaza? gor?czce, i opu?ci?a j?. Zaraz te? wsta?a i us?ugiwa?a im. 40 O zachodzie s?o?ca wszyscy, którzy mieli cierpi?cych na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On za? na ka?dego z nich k?ad? r?ce i uzdrawia? ich. 41 Tak?e z?e duchy wychodzi?y z wielu, wo?aj?c: Ty jeste? Syn Bo?y! Lecz On je gromi? i nie pozwala? im mówi?, poniewa? wiedzia?y, ?e On jest Mesjaszem. 42 Z nastaniem dnia wyszed? i uda? si? na miejsce pustynne. A t?umy szuka?y Go i przysz?y a? do Niego; chcia?y Go zatrzyma?, ?eby nie odchodzi? od nich. 43 Lecz On rzek? do nich: Tak?e innym miastom musz? g?osi? Dobr? Nowin? o królestwie Bo?ym, bo na to zosta?em pos?any. 44 I g?osi? s?owo w synagogach Judei.

5

1 Pewnego razu - gdy t?um cisn?? si? do Niego, aby s?ucha? s?owa Bo?ego, a On sta? nad jeziorem Genezaret - 2 zobaczy? dwie ?odzie, stoj?ce przy brzegu; rybacy za? wyszli z nich i p?ukali sieci. 3 Wszed?szy do jednej ?odzi, która nale?a?a do Szymona, poprosi? go, ?eby nieco odbi? od brzegu. Potem usiad? i z ?odzi naucza? t?umy. 4 Gdy przesta? mówi?, rzek? do Szymona: Wyp?y? na g??bi? i zarzu?cie sieci na po?ów! 5 A Szymon odpowiedzia?: Mistrzu, ca?? noc pracowali?my i nice?my nie u?owili. Lecz na Twoje s?owo zarzuc? sieci. 6 Skoro to uczynili, zagarn?li tak wielkie mnóstwo ryb, ?e sieci ich zaczyna?y si? rwa?. 7 Skin?li wi?c na wspó?towarzyszy w drugiej ?odzi, ?eby im przyszli z pomoc?. Ci podp?yn?li; i nape?nili obie ?odzie, tak ?e si? prawie zanurza?y. 8 Widz?c to Szymon Piotr przypad? Jezusowi do kolan i rzek?: Odejd? ode mnie, Panie, bo jestem cz?owiek grzeszny. 9 I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawi? po?ów ryb, jakiego dokonali; 10 jak równie? Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzek? do Szymona: Nie bój si?, odt?d ludzi b?dziesz ?owi?. 11 I przyci?gn?wszy ?odzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. 12 Gdy przebywa? w jednym z miast, zjawi? si? cz?owiek ca?y pokryty tr?dem. Gdy ujrza? Jezusa, upad? na twarz i prosi? Go: Panie, je?li chcesz, mo?esz mnie oczy?ci?. 13 Jezus wyci?gn?? r?k? i dotkn?? go, mówi?c: Chc?, b?d? oczyszczony. I natychmiast tr?d z niego ust?pi?. 14 A On mu przykaza?, ?eby nikomu nie mówi?: Ale id?, poka? si? kap?anowi i z?ó? ofiar? za swe oczyszczenie, jak przepisa? Moj?esz, na ?wiadectwo dla nich. 15 Lecz tym szerzej rozchodzi?a si? Jego s?awa, a liczne t?umy zbiera?y si?, aby Go s?ucha? i znale?? uzdrowienie ze swych niedomaga?. 16 On jednak usuwa? si? na miejsca pustynne i modli? si?. 17 Pewnego dnia, gdy naucza?, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowo?ci Galilei, Judei i Jerozolimy. A by?a w Nim moc Pa?ska, ?e móg? uzdrawia?. 18 Wtem jacy? ludzie nios?c na ?o?u cz?owieka, który by? sparali?owany, starali si? go wnie?? i po?o?y? przed Nim. 19 Nie mog?c z powodu t?umu w ?aden sposób go przynie??, wyszli na p?aski dach i przez powa?? spu?cili go wraz z ?o?em w sam ?rodek przed Jezusa. 20 On widz?c ich wiar? rzek?: Cz?owieku, odpuszczaj? ci si? twoje grzechy. 21 Na to uczeni w Pi?mie i faryzeusze pocz?li si? zastanawia? i mówi?. Któ? On jest, ?e ?mie mówi? blu?nierstwa? Któ? mo?e odpuszcza? grzechy prócz samego Boga? 22 Lecz Jezus przejrza? ich my?li i rzek? do nich: Co za my?li nurtuj? w sercach waszych? 23 Có? jest ?atwiej powiedzie?: Odpuszczaj? ci si? twoje grzechy, czy powiedzie?: Wsta? i chod?? 24 Lecz aby?cie wiedzieli, ?e Syn Cz?owieczy ma na ziemi w?adz? odpuszczania grzechów - rzek? do sparali?owanego: Mówi? ci, wsta?, we? swoje ?o?e i id? do domu! 25 I natychmiast wsta? wobec nich, wzi?? ?o?e, na którym le?a?, i poszed? do domu, wielbi?c Boga. 26 Wtedy zdumienie ogarn??o wszystkich; wielbili Boga i pe?ni boja?ni mówili: przedziwne rzeczy widzieli?my dzisiaj. 27 Potem wyszed? i zobaczy? celnika, imieniem Lewi, siedz?cego w komorze celnej. Rzek? do niego: Pójd? za Mn?. 28 On zostawi? wszystko, wsta? i chodzi? za Nim. 29 Potem Lewi wyprawi? dla Niego wielkie przyj?cie u siebie w domu; a by?a spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do sto?u. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Pi?mie i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? 31 Lecz Jezus im odpowiedzia?: Nie potrzebuj? lekarza zdrowi, ale ci, którzy si? ?le maj?. 32 Nie przyszed?em wezwa? do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników. 33 Wówczas oni rzekli do Niego: Uczniowie Jana du?o poszcz? i mod?y odprawiaj?, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi za? jedz? i pij?. 34 Jezus rzek? do nich: Czy mo?ecie go?ci weselnych nak?oni? do postu, dopóki pan m?ody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas kiedy zabior? im pana m?odego, i wtedy, w owe dni, b?d? po?cili. 36 Opowiedzia? im te? przypowie??: Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako ?aty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i ?ata z nowego nie nada si? do starego. 37 Nikt te? m?odego wina nie wlewa do starych buk?aków; w przeciwnym razie m?ode wino rozerwie buk?aki i samo wycieknie, i buk?aki si? zepsuj?. 38 Lecz m?ode wino nale?y wlewa? do nowych buk?aków. 39 Kto si? napi? starego wina, nie chce potem m?odego - mówi bowiem: Stare jest lepsze.

6

1 W pewien szabat przechodzi? w?ród zbó?, a uczniowie zrywali k?osy i, wykruszaj?c je r?kami, jedli. 2 Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czyni? w szabat? 3 Wtedy Jezus rzek? im w odpowiedzi: Nawet tego?cie nie czytali, co uczyni? Dawid, gdy by? g?odny on i jego ludzie? 4 Jak wszed? do domu Bo?ego i wzi?wszy chleby pok?adne, sam jad? i da? swoim ludziom? Chocia? samym tylko kap?anom wolno je spo?ywa?. 5 I doda?: Syn Cz?owieczy jest panem szabatu. 6 W inny szabat wszed? do synagogi i naucza?. A by? tam cz?owiek, który mia? usch?? praw? r?k?. 7 Uczeni za? w Pi?mie i faryzeusze ?ledzili Go, czy w szabat uzdrawia, ?eby znale?? powód do oskar?enia Go. 8 On wszak?e zna? ich my?li i rzek? do cz?owieka, który mia? usch?? r?k?: Podnie? si? i sta? na ?rodku! Podniós? si? i stan??. 9 Wtedy Jezus rzek? do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czyni?, czy ?le, ?ycie ocali? czy zniszczy?? 10 I spojrzawszy wko?o po wszystkich, rzek? do cz?owieka: Wyci?gnij r?k?! Uczyni? to i jego r?ka sta?a si? znów zdrowa. 11 Oni za? wpadli w sza? i naradzali si? mi?dzy sob?, co by uczyni? Jezusowi. 12 W tym czasie Jezus wyszed? na gór?, aby si? modli?, i ca?? noc sp?dzi? na modlitwie do Boga. 13 Z nastaniem dnia przywo?a? swoich uczniów i wybra? spo?ród nich dwunastu, których te? nazwa? aposto?ami: 14 Szymona, którego nazwa? Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bart?omieja; 15 Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; 16 Jud?, syna Jakuba, i Judasza Iskariot?, który sta? si? zdrajc?. 17 Zeszed? z nimi na dó? i zatrzyma? si? na równinie. By? tam du?y poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z ca?ej Judei i Jerozolimy oraz z wybrze?a Tyru i Sydonu; 18 przyszli oni, aby Go s?ucha? i znale?? uzdrowienie ze swych chorób. Tak?e i ci, których dr?czy?y duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. 19 A ca?y t?um stara? si? Go dotkn??, poniewa? moc wychodzi?a od Niego i uzdrawia?a wszystkich. 20 A On podniós? oczy na swoich uczniów i mówi?: B?ogos?awieni jeste?cie wy, ubodzy, albowiem do was nale?y królestwo Bo?e. 21 B?ogos?awieni wy, którzy teraz g?odujecie, albowiem b?dziecie nasyceni. B?ogos?awieni wy, którzy teraz p?aczecie, albowiem ?mia? si? b?dziecie. 22 B?ogos?awieni b?dziecie, gdy ludzie was znienawidz?, i gdy was wy??cz? spo?ród siebie, gdy zel?? was i z powodu Syna Cz?owieczego podadz? w pogard? wasze imi? jako niecne: 23 cieszcie si? i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. 24 Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebrali?cie ju? pociech? wasz?. 25 Biada wam, którzy teraz jeste?cie syci, albowiem g?ód cierpie? b?dziecie. Biada wam, którzy si? teraz ?miejecie, albowiem smuci? si? i p?aka? b?dziecie. 26 Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwali? was b?d?. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fa?szywym prorokom. 27 Lecz powiadam wam, którzy s?uchacie: Mi?ujcie waszych nieprzyjació?; dobrze czy?cie tym, którzy was nienawidz?; 28 b?ogos?awcie tym, którzy was przeklinaj?, i módlcie si? za tych, którzy was oczerniaj?. 29 Je?li ci? kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Je?li bierze ci p?aszcz, nie bro? mu i szaty. 30 Daj ka?demu, kto ci? prosi, a nie dopominaj si? zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, ?eby ludzie wam czynili, podobnie wy im czy?cie! 32 Je?li bowiem mi?ujecie tych tylko, którzy was mi?uj?, jaka? za to dla was wdzi?czno??? Przecie? i grzesznicy mi?o?? okazuj? tym, którzy ich mi?uj?. 33 I je?li dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czyni?, jaka za to dla was wdzi?czno??? I grzesznicy to samo czyni?. 34 Je?li po?yczek udzielacie tym, od których spodziewacie si? zwrotu, jaka? za to dla was wdzi?czno??? I grzesznicy grzesznikom po?yczaj?, ?eby tyle? samo otrzyma?. 35 Wy natomiast mi?ujcie waszych nieprzyjació?, czy?cie dobrze i po?yczajcie, niczego si? za to nie spodziewaj?c. A wasza nagroda b?dzie wielka, i b?dziecie synami Najwy?szego; poniewa? On jest dobry dla niewdzi?cznych i z?ych. 36 B?d?cie mi?osierni, jak Ojciec wasz jest mi?osierny. 37 Nie s?d?cie, a nie b?dziecie s?dzeni; nie pot?piajcie, a nie b?dziecie pot?pieni; odpuszczajcie, a b?dzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a b?dzie wam dane; miar? dobr?, nat?oczon?, utrz?sion? i op?ywaj?c? wsypi? w zanadrza wasze. Odmierz? wam bowiem tak? miar?, jak? wy mierzycie. 39 Opowiedzia? im te? przypowie??: Czy mo?e niewidomy prowadzi? niewidomego? Czy nie wpadn? w dó? obydwaj? 40 Ucze? nie przewy?sza nauczyciela. Lecz ka?dy, dopiero w pe?ni wykszta?cony, b?dzie jak jego nauczyciel. 41 Czemu to widzisz drzazg? w oku swego brata, a belki we w?asnym oku nie dostrzegasz? 42 Jak mo?esz mówi? swemu bratu: Bracie, pozwól, ?e usun? drzazg?, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Ob?udniku, wyrzu? najpierw belk? ze swego oka, a wtedy przejrzysz, a?eby usun?? drzazg? z oka swego brata. 43 Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje z?y owoc, ani z?ym drzewem to, które wydaje dobry owoc. 44 Po owocu bowiem poznaje si? ka?de drzewo; nie zrywa si? fig z ciernia ani z krzaka je?yny nie zbiera si? winogron. 45 Dobry cz?owiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a z?y cz?owiek ze z?ego skarbca wydobywa z?o. Bo z obfito?ci serca mówi? jego usta. 46 Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówi?? 47 Poka?? wam, do kogo podobny jest ka?dy, kto przychodzi do Mnie, s?ucha s?ów moich i wype?nia je. 48 Podobny jest do cz?owieka, który buduje dom: wkopa? si? g??boko i fundament za?o?y? na skale. Gdy przysz?a powód?, potok wezbrany uderzy? w ten dom, ale nie zdo?a? go naruszy?, poniewa? by? dobrze zbudowany. 49 Lecz ten, kto s?ucha, a nie wype?nia, podobny jest do cz?owieka, który zbudowa? dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzy? w niego, od razu run??, a upadek jego by? wielki.

7

1 Gdy Jezus doko?czy? wszystkich tych mów do ludu, który si? przys?uchiwa?, wszed? do Kafarnaum. 2 S?uga pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorowa? i bliski by? ?mierci. 3 Skoro setnik pos?ysza? o Jezusie, wys?a? do Niego starszyzn? ?ydowsk? z pro?b?, ?eby przyszed? i uzdrowi? mu s?ug?. 4 Ci zjawili si? u Jezusa i prosili Go usilnie: Godzien jest, ?eby? mu to wy?wiadczy? - mówili - 5 mi?uje bowiem nasz naród i sam zbudowa? nam synagog?. 6 Jezus przeto wybra? si? z nimi. A gdy by? ju? niedaleko domu, setnik wys?a? do Niego przyjació? z pro?b?: Panie, nie trud? si?, bo nie jestem godzien, aby? wszed? pod dach mój. 7 I dlatego ja sam nie uwa?a?em si? za godnego przyj?? do Ciebie. Lecz powiedz s?owo, a mój s?uga b?dzie uzdrowiony. 8 Bo i ja, cho? podlegam w?adzy, mam pod sob? ?o?nierzy. Mówi? temu: Id?! - a idzie; drugiemu: Chod?! - a przychodzi; a mojemu s?udze: Zrób to! - a robi. 9 Gdy Jezus to us?ysza?, zadziwi? si? i zwracaj?c si? do t?umu, który szed? za Nim, rzek?: Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalaz?em nawet w Izraelu. 10 A gdy wys?ani wrócili do domu, zastali s?ug? zdrowego. 11 Wkrótce potem uda? si? do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i t?um wielki. 12 Gdy zbli?y? si? do bramy miejskiej, w?a?nie wynoszono umar?ego - jedynego syna matki, a ta by?a wdow?. Towarzyszy? jej spory t?um z miasta. 13 Na jej widok Pan u?ali? si? nad ni? i rzek? do niej: Nie p?acz! 14 Potem przyst?pi?, dotkn?? si? mar - a ci, którzy je nie?li, stan?li - i rzek?: M?odzie?cze, tobie mówi? wsta?! 15 Zmar?y usiad? i zacz?? mówi?; i odda? go jego matce. 16 A wszystkich ogarn?? strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powsta? w?ród nas, i Bóg ?askawie nawiedzi? lud swój. 17 I rozesz?a si? ta wie?? o Nim po ca?ej Judei i po ca?ej okolicznej krainie. 18 O tym wszystkim donie?li Janowi jego uczniowie. Wtedy Jan przywo?a? do siebie dwóch spo?ród swoich uczniów 19 i pos?a? ich do Pana z zapytaniem: Czy Ty jeste? Tym, który ma przyj??, czy te? innego mamy oczekiwa?? 20 Gdy ludzie ci zjawili si? u Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysy?a nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jeste? Tym, który ma przyj??, czy te? innego mamy oczekiwa?? 21 W tym w?a?nie czasie wielu uzdrowi? z chorób, dolegliwo?ci i [uwolni?] od z?ych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzy? wzrokiem. 22 Odpowiedzia? im wi?c: Id?cie i donie?cie Janowi to, co?cie widzieli i s?yszeli: niewidomi wzrok odzyskuj?, chromi chodz?, tr?dowaci doznaj? oczyszczenia i g?usi s?ysz?; umarli zmartwychwstaj?, ubogim g?osi si? Ewangeli?. 23 A b?ogos?awiony jest ten, kto we Mnie nie zw?tpi. 24 Gdy wys?annicy Jana odeszli, Jezus zacz?? mówi? do t?umów o Janie: Co?cie wyszli ogl?da? na pustyni? Trzcin? ko?ysz?c? si? na wietrze? 25 Ale co?cie wyszli zobaczy?? Cz?owieka w mi?kkie szaty ubranego? Oto w pa?acach królewskich przebywaj? ci, którzy nosz? okaza?e stroje i ?yj? w zbytkach. 26 Ale co?cie wyszli zobaczy?? Proroka? Tak, mówi? wam, nawet wi?cej ni? proroka. 27 On jest tym, o którym napisano: Oto posy?am mego wys?a?ca przed Tob?, aby Ci przygotowa? drog?. 28 Powiadam wam: Mi?dzy narodzonymi z niewiast nie ma wi?kszego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bo?ym wi?kszy jest ni? on. 29 I ca?y lud, który Go s?ucha?, nawet celnicy przyznawali s?uszno?? Bogu, przyjmuj?c chrzest Janowy. 30 Faryzeusze za? i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Bo?y wzgl?dem siebie, nie przyjmuj?c chrztu od niego. 31 Z kim wi?c mam porówna? ludzi tego pokolenia? Do kogo s? podobni? 32 Podobni s? do dzieci, które przebywaj? na rynku i g?o?no przymawiaj? jedne drugim: Przygrywali?my wam, a nie ta?czyli?cie; biadali?my, a wy?cie nie p?akali. 33 Przyszed? bowiem Jan Chrzciciel: nie jad? chleba i nie pi? wina; a wy mówicie: Z?y duch go op?ta?. 34 Przyszed? Syn Cz?owieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto ?ar?ok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. 35 A jednak wszystkie dzieci m?dro?ci przyzna?y jej s?uszno??. 36 Jeden z faryzeuszów zaprosi? Go do siebie na posi?ek. Wszed? wi?c do domu faryzeusza i zaj?? miejsce za sto?em. 37 A oto kobieta, która prowadzi?a w mie?cie ?ycie grzeszne, dowiedziawszy si?, ?e jest go?ciem w domu faryzeusza, przynios?a flakonik alabastrowy olejku, 38 i stan?wszy z ty?u u nóg Jego, p?acz?c, zacz??a ?zami oblewa? Jego nogi i w?osami swej g?owy je wyciera?. Potem ca?owa?a Jego stopy i namaszcza?a je olejkiem. 39 Widz?c to faryzeusz, który Go zaprosi?, mówi? sam do siebie: Gdyby On by? prorokiem, wiedzia?by, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która si? Go dotyka, ?e jest grzesznic?. 40 Na to Jezus rzek? do niego: Szymonie, mam ci co? powiedzie?. On rzek?: Powiedz, Nauczycielu! 41 Pewien wierzyciel mia? dwóch d?u?ników. Jeden winien mu by? pi??set denarów, a drugi pi??dziesi?t. 42 Gdy nie mieli z czego odda?, darowa? obydwom. Który wi?c z nich b?dzie go bardziej mi?owa?? 43 Szymon odpowiedzia?: S?dz?, ?e ten, któremu wi?cej darowa?. On mu rzek?: S?usznie os?dzi?e?. 44 Potem zwróci? si? do kobiety i rzek? Szymonowi: Widzisz t? kobiet?? Wszed?em do twego domu, a nie poda?e? Mi wody do nóg; ona za? ?zami obla?a Mi stopy i swymi w?osami je otar?a. 45 Nie da?e? Mi poca?unku; a ona, odk?d wszed?em, nie przestaje ca?owa? nóg moich. 46 G?owy nie nama?ci?e? Mi oliw?; ona za? olejkiem nama?ci?a moje nogi. 47 Dlatego powiadam ci: Odpuszczone s? jej liczne grzechy, poniewa? bardzo umi?owa?a. A ten, komu ma?o si? odpuszcza, ma?o mi?uje. 48 Do niej za? rzek?: Twoje grzechy s? odpuszczone. 49 Na to wspó?biesiadnicy zacz?li mówi? sami do siebie: Któ? On jest, ?e nawet grzechy odpuszcza? 50 On za? rzek? do kobiety: Twoja wiara ci? ocali?a, id? w pokoju!

8

1 Nast?pnie w?drowa? przez miasta i wsie, nauczaj?c i g?osz?c Ewangeli? o królestwie Bo?ym. A by?o z Nim Dwunastu 2 oraz kilka kobiet, które uwolni? od z?ych duchów i od s?abo?ci: Maria, zwana Magdalen?, któr? opu?ci?o siedem z?ych duchów; 3 Joanna, ?ona Chuzy, zarz?dcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im us?ugiwa?y ze swego mienia. 4 Gdy zebra? si? wielki t?um i z miast przychodzili do Niego, rzek? w przypowie?ciach: 5 Siewca wyszed? sia? ziarno. A gdy sia?, jedno pad?o na drog? i zosta?o podeptane, a ptaki powietrzne wydzioba?y je. 6 Inne pad?o na ska?? i gdy wzesz?o, usch?o, bo nie mia?o wilgoci. 7 Inne znowu pad?o mi?dzy ciernie, a ciernie razem z nim wyros?y i zag?uszy?y je. 8 Inne w ko?cu pad?o na ziemi? ?yzn? i gdy wzros?o, wyda?o plon stokrotny. Przy tych s?owach wo?a?: Kto ma uszy do s?uchania, niechaj s?ucha! 9 Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowie??. 10 On rzek?: Wam dano pozna? tajemnice królestwa Bo?ego, innym za? w przypowie?ciach, aby patrz?c nie widzieli i s?uchaj?c nie rozumieli. 11 Takie jest znaczenie przypowie?ci: Ziarnem jest s?owo Bo?e. 12 Tymi na drodze s? ci, którzy s?uchaj? s?owa; potem przychodzi diabe? i zabiera s?owo z ich serca, ?eby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. 13 Na ska?? pada u tych, którzy, gdy us?ysz?, z rado?ci? przyjmuj? s?owo, lecz nie maj? korzenia: wierz? do czasu, a chwili pokusy odst?puj?. 14 To, co pad?o mi?dzy ciernie, oznacza tych, którzy s?uchaj? s?owa, lecz potem odchodz? i przez troski, bogactwa i przyjemno?ci ?ycia bywaj? zag?uszeni i nie wydaj? owocu. 15 W ko?cu ziarno w ?yznej ziemi oznacza tych, którzy wys?uchawszy s?owa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymuj? je i wydaj? owoc przez sw? wytrwa?o??. 16 Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod ?ó?kiem; lecz stawia na ?wieczniku, aby widzieli ?wiat?o ci, którzy wchodz?. 17 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie mia?o by? ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie by?o poznane i na jaw nie wysz?o. 18 Uwa?ajcie wi?c, jak s?uchacie. Bo kto ma, temu b?dzie dane; a kto nie ma, temu zabior? i to, co mu si? wydaje, ?e ma. 19 Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dosta? si? do Niego z powodu t?umu. 20 Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoj? na dworze i chc? si? widzie? z Tob?. 21 Lecz On im odpowiedzia?: Moj? matk? i moimi bra?mi s? ci, którzy s?uchaj? s?owa Bo?ego i wype?niaj? je. 22 Pewnego dnia wsiad? ze swymi uczniami do ?odzi i rzek? do nich: Przeprawmy si? na drug? stron? jeziora! I odbili od brzegu. 23 A gdy p?yn?li, zasn??. Wtedy spad? gwa?towny wicher na jezioro, tak ?e fale ich zalewa?y i byli w niebezpiecze?stwie. 24 Przyst?pili wi?c do Niego i obudzili Go, wo?aj?c: Mistrzu, Mistrzu, giniemy! Lecz On wsta?, rozkaza? wichrowi i wzburzonej fali: uspokoi?y si? i nasta? cisza. 25 A do nich rzek?: Gdzie jest wasza wiara? Oni za? przestraszeni i pe?ni podziwu mówili nawzajem do siebie: Kim w?a?ciwie On jest, ?e nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a s? Mu pos?uszne. 26 I przyp?yn?li do kraju Gergeze?czyków, który le?y naprzeciw Galilei. 27 Gdy wyszed? na l?d, wybieg? Mu naprzeciw pewien cz?owiek, który by? op?tany przez z?e duchy. Ju? od d?u?szego czasu nie nosi? ubrania i nie mieszka? w domu, lecz w grobach. 28 Gdy ujrza? Jezusa, z krzykiem upad? przed Nim i zawo?a?: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwy?szego? B?agam Ci?, nie dr?cz mnie! 29 Rozkazywa? bowiem duchowi nieczystemu, by wyszed? z tego cz?owieka. Bo ju? wiele razy porywa? go, a cho? wi?zano go ?a?cuchami i trzymano w p?tach, on rwa? wi?zy, a z?y duch p?dzi? go na miejsca pustynne. 30 A Jezus zapyta? go: Jak ci na imi?? On odpowiedzia?: Legion, bo wiele z?ych duchów wesz?o w niego. 31 Te prosi?y Jezusa, ?eby im nie kaza? odej?? do Czelu?ci. 32 A by?a tam du?a trzoda ?wi?, pas?cych si? na górze. Prosi?y Go wi?c [z?e duchy], ?eby im pozwoli? wej?? w nie. I pozwoli? im. 33 Wtedy z?e duchy wysz?y z cz?owieka i wesz?y w ?winie, a trzoda ruszy?a p?dem po urwistym zboczu do jeziora i uton??a. 34 Na widok tego, co zasz?o, pasterze uciekli i rozpowiedzieli to w mie?cie i po zagrodach. 35 Ludzie wyszli zobaczy?, co si? sta?o. Przyszli do Jezusa i zastali cz?owieka, z którego wysz?y z?e duchy, ubranego i przy zdrowych zmys?ach, siedz?cego u nóg Jezusa. Strach ich ogarn??. 36 A ci, którzy wiedzieli, opowiedzieli im, w jaki sposób op?tany zosta? uzdrowiony. 37 Wtedy ca?a ludno?? okoliczna Gergeze?czyków prosi?a Go, ?eby odszed? od nich, poniewa? wielkim strachem byli przej?ci. On wi?c wsiad? do ?odzi i odp?yn?? z powrotem. 38 Cz?owiek za?, z którego wysz?y z?e duchy, prosi? Go, ?eby móg? zosta? przy Nim. Lecz [Jezus] odprawi? go s?owami: 39 Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczyni? z tob?. Poszed? wi?c i g?osi? po ca?ym mie?cie wszystko, co Jezus mu uczyni?. 40 Gdy Jezus powróci?, t?um przyj?? Go z rado?ci?, bo wszyscy Go wyczekiwali. 41 A oto przyszed? cz?owiek, imieniem Jair, który by? prze?o?onym synagogi. Upad? Jezusowi do nóg i prosi? Go, ?eby zaszed? do jego domu. 42 Mia? bowiem córk? jedynaczk?, licz?c? oko?o dwunastu lat, która by?a bliska ?mierci. Gdy Jezus tam szed?, t?umy napiera?y na Niego. 43 A pewna kobieta od dwunastu lat cierpia?a na up?yw krwi; ca?e swe mienie wyda?a na lekarzy, a ?aden nie móg? jej uleczy?. 44 Podesz?a z ty?u i dotkn??a si? fr?dzli Jego p?aszcza, a natychmiast usta? jej up?yw krwi. 45 Lecz Jezus zapyta?: Kto si? Mnie dotkn??? Gdy wszyscy si? wypierali, Piotr powiedzia?: Mistrzu, to t?umy zewsz?d Ci? otaczaj? i ?ciskaj?. 46 Lecz Jezus rzek?: Kto? si? Mnie dotkn??, bo pozna?em, ?e moc wysz?a ode Mnie. 47 Wtedy kobieta, widz?c, ?e si? nie ukryje, zbli?y?a si? dr??ca i upad?szy przed Nim opowiedzia?a wobec ca?ego ludu, dlaczego si? Go dotkn??a i jak natychmiast zosta?a uleczona. 48 Jezus rzek? do niej: Córko, twoja wiara ci? ocali?a, id? w pokoju! 49 Gdy On jeszcze mówi?, przyszed? kto? z domu prze?o?onego synagogi i oznajmi?: Twoja córka umar?a, nie trud? ju? Nauczyciela! 50 Lecz Jezus, s?ysz?c to, rzek?: Nie bój si?; wierz tylko, a b?dzie ocalona. 51 Gdy przyszed? do domu, nie pozwoli? nikomu wej?? z sob?, oprócz Piotra, Jakuba i Jana oraz ojca i matki dziecka. 52 A wszyscy p?akali i ?a?owali jej. Lecz On rzek?: Nie p?aczcie, bo nie umar?a, tylko ?pi. 53 I wy?miewali Go, wiedz?c, ?e umar?a. 54 On za? uj?wszy j? za r?k? rzek? g?o?no: Dziewczynko, wsta?! 55 Duch jej powróci?, i zaraz wsta?a. Poleci? te?, aby jej dano je??. 56 Rodzice jej os?upieli ze zdumienia, lecz On przykaza? im, ?eby nikomu nie mówili o tym, co si? sta?o.

9

1 Wtedy zwo?a? Dwunastu, da? im moc i w?adz? nad wszystkimi z?ymi duchami i w?adz? leczenia chorób. 2 I wys?a? ich, aby g?osili królestwo Bo?e i uzdrawiali chorych. 3 Mówi? do nich: Nie bierzcie nic na drog?: ani laski, ani torby podró?nej, ani chleba, ani pieni?dzy; nie miejcie te? po dwie suknie! 4 Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozosta?cie i stamt?d b?dziecie wychodzi?. 5 Je?li was gdzie nie przyjm?, wyjd?cie z tego miasta i strz??nijcie proch z nóg waszych na ?wiadectwo przeciwko nim! 6 Wyszli wi?c i chodzili po wsiach, g?osz?c Ewangeli? i uzdrawiaj?c wsz?dzie. 7 O wszystkich tych wydarzeniach us?ysza? równie? tetrarcha Herod i by? zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, ?e Jan powsta? z martwych; 8 inni, ?e Eliasz si? zjawi?; jeszcze inni, ?e który? z dawnych proroków zmartwychwsta?. 9 Lecz Herod mówi?: Jana ja ?ci?? kaza?em. Któ? wi?c jest Ten, o którym takie rzeczy s?ysz?? I chcia? Go zobaczy?. 10 Gdy Aposto?owie wrócili, opowiedzieli Mu wszystko, co zdzia?ali. Wtedy wzi?? ich z sob? i uda? si? osobno w okolic? miasta, zwanego Betsaid?. 11 Lecz t?umy dowiedzia?y si? o tym i posz?y za Nim. On je przyj?? i mówi? im o królestwie Bo?ym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawia?. 12 Dzie? pocz?? si? chyli? ku wieczorowi. Wtedy przyst?pi?o do Niego Dwunastu mówi?c: Odpraw t?um; niech id? do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajd? schronienie i ?ywno??, bo jeste?my tu na pustkowiu. 13 Lecz On rzek? do nich: Wy dajcie im je??! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko pi?? chlebów i dwie ryby; chyba ?e pójdziemy i nakupimy ?ywno?ci dla wszystkich tych ludzi. 14 By?o bowiem oko?o pi?ciu tysi?cy m??czyzn. Wtedy rzek? do swych uczniów: Ka?cie im rozsi??? si? gromadami mniej wi?cej po pi??dziesi?ciu! 15 Uczynili tak i rozmie?cili wszystkich. 16 A On wzi?? te pi?? chlebów i dwie ryby, spojrza? w niebo i odmówiwszy b?ogos?awie?stwo, po?ama? i dawa? uczniom, by podawali ludowi. 17 Jedli i nasycili si? wszyscy, i zebrano jeszcze dwana?cie koszów u?omków, które im zosta?y. 18 Gdy raz modli? si? na osobno?ci, a byli z Nim uczniowie, zwróci? si? do nich z zapytaniem: Za kogo uwa?aj? Mnie t?umy? 19 Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówi?, ?e który? z dawnych proroków zmartwychwsta?. 20 Zapyta? ich: A wy za kogo Mnie uwa?acie? Piotr odpowiedzia?: Za Mesjasza Bo?ego. 21 Wtedy surowo im przykaza? i napomnia? ich, ?eby nikomu o tym nie mówili. 22 I doda?: Syn Cz?owieczy musi wiele wycierpie?: b?dzie odrzucony przez starszyzn?, arcykap?anów i uczonych w Pi?mie; b?dzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. 23 Potem mówi? do wszystkich: Je?li kto chce i?? za Mn?, niech si? zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzy? swój i niech Mnie na?laduje! 24 Bo kto chce zachowa? swoje ?ycie, straci je, a kto straci swe ?ycie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo có? za korzy?? ma cz?owiek, je?li ca?y ?wiat zyska, a siebie zatraci lub szkod? poniesie? 26 Kto si? bowiem Mnie i s?ów moich zawstydzi, tego Syn Cz?owieczy wstydzi? si? b?dzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i ?wi?tych anio?ów. 27 Zaprawd?, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoj?, nie zaznaj? ?mierci, a? ujrz? królestwo Bo?e. 28 W jakie? osiem dni po tych mowach wzi?? z sob? Piotra, Jana i Jakuba i wyszed? na gór?, aby si? modli?. 29 Gdy si? modli?, wygl?d Jego twarzy si? odmieni?, a Jego odzienie sta?o si? l?ni?co bia?e. 30 A oto dwóch m??ów rozmawia?o z Nim. Byli to Moj?esz i Eliasz. 31 Ukazali si? oni w chwale i mówili o Jego odej?ciu, którego mia? dokona? w Jerozolimie. 32 Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy si? ockn?li, ujrzeli Jego chwa?? i obydwóch m??ów, stoj?cych przy Nim. 33 Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzek? do Jezusa: Mistrzu, dobrze, ?e tu jeste?my. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Moj?esza i jeden dla Eliasza. Nie wiedzia? bowiem, co mówi. 34 Gdy jeszcze to mówi?, zjawi? si? ob?ok i os?oni? ich; zl?kli si?, gdy [tamci] weszli w ob?ok. 35 A z ob?oku odezwa? si? g?os: To jest Syn mój, Wybrany, Jego s?uchajcie! 36 W chwili, gdy odezwa? si? ten g?os, Jezus znalaz? si? sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli. 37 Nast?pnego dnia, gdy zeszli z góry, wielki t?um wyszed? naprzeciw Niego. 38 Naraz kto? z t?umu zawo?a?: Nauczycielu, spojrzyj, prosz? Ci?, na mego syna; to mój jedynak. 39 A oto duch chwyta go, tak ?e nagle krzyczy; targa go tak, ?e si? pieni, i tylko z trudem odst?puje od niego, m?cz?c go. 40 Prosi?em Twoich uczniów, ?eby go wyrzucili, ale nie mogli. 41 Na to Jezus rzek?: O plemi? niewierne i przewrotne! Jak d?ugoi jeszcze b?d? u was i b?d? was znosi?? Przyprowad? tu swego syna. 42 Gdy on jeszcze si? zbli?a?, z?y duch porwa? go i zacz?? targa?. Jezus rozkaza? surowo duchowi nieczystemu, uzdrowi? ch?opca i odda? go jego ojcu. 43 A wszyscy os?upieli ze zdumienia nad wielko?ci? Boga. Gdy tak wszyscy pe?ni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedzia? do swoich uczniów: 44 We?cie wy sobie dobrze do serca te w?a?nie s?owa: Syn Cz?owieczy b?dzie wydany w r?ce ludzi. 45 Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; by?o ono zakryte przed nimi, tak ?e go nie poj?li, a bali si? zapyta? Go o nie. 46 Przysz?a im te? my?l, kto z nich jest najwi?kszy. 47 Lecz Jezus, znaj?c my?li ich serca, wzi?? dziecko, postawi? je przy sobie 48 i rzek? do nich: Kto przyjmie to dziecko w imi? moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie pos?a?. Kto bowiem jest najmniejszy w?ród was wszystkich, ten jest wielki. 49 Wtedy przemówi? Jan: Mistrzu, widzieli?my kogo?, jak w imi? Twoje wyp?dza? z?e duchy, i zabraniali?my mu, bo nie chodzi z nami. 50 Lecz Jezus mu odpowiedzia?: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami. 51 Gdy dope?ni? si? czas Jego wzi?cia [z tego ?wiata], postanowi? uda? si? do Jerozolimy 52 i wys?a? przed sob? pos?a?ców. Ci wybrali si? w drog? i przyszli do pewnego miasteczka samaryta?skiego, by Mu przygotowa? pobyt. 53 Nie przyj?to Go jednak, poniewa? zmierza? do Jerozolimy. 54 Widz?c to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, ?eby ogie? spad? z nieba i zniszczy? ich? 55 Lecz On odwróciwszy si? zabroni? im. 56 I udali si? do innego miasteczka. 57 A gdy szli drog?, kto? powiedzia? do Niego: Pójd? za Tob?, dok?dkolwiek si? udasz! 58 Jezus mu odpowiedzia?: Lisy maj? nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Cz?owieczy nie ma miejsca, gdzie by g?ow? móg? oprze?. 59 Do innego rzek?: Pójd? za Mn?! Ten za? odpowiedzia?: Panie, pozwól mi najpierw pój?? i pogrzeba? mojego ojca! 60 Odpar? mu: Zostaw umar?ym grzebanie ich umar?ych, a ty id? i g?o? królestwo Bo?e! 61 Jeszcze inny rzek?: Panie, chc? pój?? za Tob?, ale pozwól mi najpierw po?egna? si? z moimi w domu! 62 Jezus mu odpowiedzia?: Ktokolwiek przyk?ada r?k? do p?uga, a wstecz si? ogl?da, nie nadaje si? do królestwa Bo?ego.

10

1 Nast?pnie wyznaczy? Pan jeszcze innych siedemdziesi?ciu dwóch i wys?a? ich po dwóch przed sob? do ka?dego miasta i miejscowo?ci, dok?d sam przyj?? zamierza?. 2 Powiedzia? te? do nich: ?niwo wprawdzie wielkie, ale robotników ma?o; pro?cie wi?c Pana ?niwa, ?eby wyprawi? robotników na swoje ?niwo. 3 Id?cie, oto was posy?am jak owce mi?dzy wilki. 4 Nie no?cie z sob? trzosa ani torby, ani sanda?ów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! 5 Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! 6 Je?li tam mieszka cz?owiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; je?li nie, powróci do was. 7 W tym samym domu zosta?cie, jedz?c i pij?c, co maj?: bo zas?uguje robotnik na swoj? zap?at?. Nie przechod?cie z domu do domu. 8 Je?li do jakiego miasta wejdziecie i przyjm? was, jedzcie, co wam podadz?; 9 uzdrawiajcie chorych, którzy tam s?, i mówcie im: Przybli?y?o si? do was królestwo Bo?e. 10 Lecz je?li do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjm? was, wyjd?cie na jego ulice i powiedzcie: 11 Nawet proch, który z waszego miasta przylgn?? nam do nóg, strz?samy wam. Wszak?e to wiedzcie, ?e bliskie jest królestwo Bo?e. 12 Powiadam wam: Sodomie l?ej b?dzie w ów dzie? ni? temu miastu. 13 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie dzia?y si? cuda, które u was si? dokona?y, ju? dawno by si? nawróci?y, siedz?c w worze pokutnym i w popiele. 14 Tote? Tyrowi i Sydonowi l?ej b?dzie na s?dzie ni?eli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy a? do nieba masz by? wyniesione? A? do otch?ani zejdziesz! 16 Kto was s?ucha, Mnie s?ucha, a kto wami gardzi, Mn? gardzi; lecz kto Mn? gardzi, gardzi Tym, który Mnie pos?a?. 17 Wróci?o siedemdziesi?ciu dwóch z rado?ci? mówi?c: Panie, przez wzgl?d na Twoje imi?, nawet z?e duchy nam si? poddaj?. 18 Wtedy rzek? do nich: Widzia?em szatana, spadaj?cego z nieba jak b?yskawica. 19 Oto da?em wam w?adz? st?pania po w??ach i skorpionach, i po ca?ej pot?dze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. 20 Jednak nie z tego si? cieszcie, ?e duchy si? wam poddaj?, lecz cieszcie si?, ?e wasze imiona zapisane s? w niebie. 21 W tej w?a?nie chwili Jezus rozradowa? si? w Duchu ?wi?tym i rzek?: Wys?awiam Ci?, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ?e zakry?e? te rzeczy przed m?drymi i roztropnymi, a objawi?e? je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdy? takie by?o Twoje upodobanie. 22 Ojciec mój przekaza? Mi wszystko. Nikt te? nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawi?. 23 Potem zwróci? si? do samych uczniów i rzek?: Szcz??liwe oczy, które widz? to, co wy widzicie. 24 Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragn??o ujrze? to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i us?ysze?, co s?yszycie, a nie us?yszeli. 25 A oto powsta? jaki? uczony w Prawie i wystawiaj?c Go na prób?, zapyta?: Nauczycielu, co mam czyni?, aby osi?gn?? ?ycie wieczne? 26 Jezus mu odpowiedzia?: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? 27 On rzek?: B?dziesz mi?owa? Pana, Boga swego, ca?ym swoim sercem, ca?? swoj? dusz?, ca?? swoj? moc? i ca?ym swoim umys?em; a swego bli?niego jak siebie samego. 28 Jezus rzek? do niego: Dobrze? odpowiedzia?. To czy?, a b?dziesz ?y?. 29 Lecz on, chc?c si? usprawiedliwi?, zapyta? Jezusa: A kto jest moim bli?nim? 30 Jezus nawi?zuj?c do tego, rzek?: Pewien cz?owiek schodzi? z Jerozolimy do Jerycha i wpad? w r?ce zbójców. Ci nie tylko ?e go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pó? umar?ego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodzi? t? drog? pewien kap?an; zobaczy? go i min??. 32 Tak samo lewita, gdy przyszed? na to miejsce i zobaczy? go, min??. 33 Pewien za? Samarytanin, b?d?c w podró?y, przechodzi? równie? obok niego. Gdy go zobaczy?, wzruszy? si? g??boko: 34 podszed? do niego i opatrzy? mu rany, zalewaj?c je oliw? i winem; potem wsadzi? go na swoje bydl?, zawióz? do gospody i piel?gnowa? go. 35 Nast?pnego za? dnia wyj?? dwa denary, da? gospodarzowi i rzek?: Miej o nim staranie, a je?li co wi?cej wydasz, ja oddam tobie, gdy b?d? wraca?. 36 Który? z tych trzech okaza? si?, wed?ug twego zdania, bli?nim tego, który wpad? w r?ce zbójców? 37 On odpowiedzia?: Ten, który mu okaza? mi?osierdzie. Jezus mu rzek?: Id?, i ty czy? podobnie! 38 W dalszej ich podró?y przyszed? do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyj??a Go do swego domu. 39 Mia?a ona siostr?, imieniem Maria, która siad?a u nóg Pana i przys?uchiwa?a si? Jego mowie. 40 Natomiast Marta uwija?a si? ko?o rozmaitych pos?ug. Przyst?pi?a wi?c do Niego i rzek?a: Panie, czy Ci to oboj?tne, ?e moja siostra zostawi?a mnie sam? przy us?ugiwaniu? Powiedz jej, ?eby mi pomog?a. 41 A Pan jej odpowiedzia?: Marto, Marto, troszczysz si? i niepokoisz o wiele, 42 a potrzeba <ma?o albo> tylko jednego. Maria obra?a najlepsz? cz?stk?, której nie b?dzie pozbawiona.

11

1 Gdy Jezus przebywa? w jakim? miejscu na modlitwie i sko?czy? j?, rzek? jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas si? modli?, jak i Jan nauczy? swoich uczniów. 2 A On rzek? do nich: Kiedy si? modlicie, mówcie: Ojcze, niech si? ?wi?ci Twoje imi?; niech przyjdzie Twoje królestwo! 3 Naszego chleba powszedniego dawaj nam na ka?dy dzie? 4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy ka?demu, kto nam zawini?; i nie dopu??, by?my ulegli pokusie. 5 Dalej mówi? do nich: Kto? z was, maj?c przyjaciela, pójdzie do niego o pó?nocy i powie mu: Przyjacielu, u?ycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przyszed? do mnie z drogi, a nie mam, co mu poda?. 7 Lecz tamten odpowie z wewn?trz: Nie naprzykrzaj mi si?! Drzwi s? ju? zamkni?te i moje dzieci le?? ze mn? w ?ó?ku. Nie mog? wsta? i da? tobie. 8 Mówi? wam: Chocia?by nie wsta? i nie da? z tego powodu, ?e jest jego przyjacielem, to z powodu natr?ctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9 Ja wam powiadam: Pro?cie, a b?dzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; ko?aczcie, a otworz? wam. 10 Ka?dy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a ko?acz?cemu otworz?. 11 Je?eli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamie?? Albo o ryb?, czy zamiast ryby poda mu w??a? 12 Lub te? gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Je?li wi?c wy, cho? ?li jeste?cie, umiecie dawa? dobre dary swoim dzieciom, o ile? bardziej Ojciec z nieba da Ducha ?wi?tego tym, którzy Go prosz?. 14 Raz wyrzuca? z?ego ducha [u tego], który by? niemy. A gdy z?y duch wyszed?, niemy zacz?? mówi? i t?umy by?y zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, w?adc? z?ych duchów, wyrzuca z?e duchy. 16 Inni za?, chc?c Go wystawi? na prób?, domagali si? od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znaj?c ich my?li, rzek? do nich: Ka?de królestwo wewn?trznie sk?ócone pustoszeje i dom na dom si? wali. 18 Je?li wi?c i szatan z sob? jest sk?ócony, jak?e si? ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, ?e Ja przez Belzebuba wyrzucam z?e duchy. 19 Lecz je?li Ja przez Belzebuba wyrzucam z?e duchy, to przez kogo je wyrzucaj? wasi synowie? Dlatego oni b?d? waszymi s?dziami. 20 A je?li Ja palcem Bo?ym wyrzucam z?e duchy, to istotnie przysz?o ju? do was królestwo Bo?e. 21 Gdy mocarz uzbrojony strze?e swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze ca?? bro? jego, na której polega?, i ?upy jego rozda. 23 Kto nie jest ze Mn?, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mn?, rozprasza. 24 Gdy duch nieczysty opu?ci cz?owieka, b??ka si? po miejscach bezwodnych, szukaj?c spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wróc? do swego domu, sk?d wyszed?em. 25 Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. 26 Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów z?o?liwszych ni? on sam; wchodz? i mieszkaj? tam. I stan pó?niejszy owego cz?owieka staje si? gorszy ni? poprzedni. 27 Gdy On to mówi?, jaka? kobieta z t?umu g?o?no zawo?a?a do Niego: B?ogos?awione ?ono, które Ci? nosi?o, i piersi, które ssa?e?. 28 Lecz On rzek?: Owszem, ale przecie? b?ogos?awieni ci, którzy s?uchaj? s?owa Bo?ego i zachowuj? je. 29 A gdy t?umy si? gromadzi?y, zacz?? mówi?: To plemi? jest plemieniem przewrotnym. ??da znaku, ale ?aden znak nie b?dzie mu dany, prócz znaku Jonasza. 30 Jak bowiem Jonasz by? znakiem dla mieszka?ców Niniwy, tak b?dzie Syn Cz?owieczy dla tego plemienia. 31 Królowa z Po?udnia powstanie na s?dzie przeciw ludziom tego plemienia i pot?pi ich; poniewa? ona przyby?a z kra?ców ziemi s?ucha? m?dro?ci Salomona, a oto tu jest co? wi?cej ni? Salomon. 32 Ludzie z Niniwy powstan? na s?dzie przeciw temu plemieniu i pot?pi? je; poniewa? oni dzi?ki nawo?ywaniu Jonasza si? nawrócili, a oto tu jest co? wi?cej ni? Jonasz. 33 Nikt nie zapala ?wiat?a i nie stawia go w ukryciu ani pod korcem, lecz na ?wieczniku, aby jego blask widzieli ci, którzy wchodz?. 34 ?wiat?em cia?a jest twoje oko. Je?li twoje oko jest zdrowe, ca?e twoje cia?o b?dzie w ?wietle. lecz je?li jest chore, cia?o twoje b?dzie równie? w ciemno?ci. 35 Patrz wi?c, ?eby ?wiat?o, które jest w tobie, nie by?o ciemno?ci?. 36 Je?li zatem ca?e twoje cia?o b?dzie w ?wietle, nie maj?c w sobie nic ciemnego, ca?e b?dzie w ?wietle, jak gdyby ?wiat?o o?wieca?o ci? swym blaskiem. 37 Gdy jeszcze mówi?, zaprosi? Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszed? wi?c i zaj?? miejsce za sto?em. 38 Lecz faryzeusz, widz?c to, wyrazi? zdziwienie, ?e nie obmy? wpierw r?k przed posi?kiem. 39 Na to rzek? Pan do niego: W?a?nie wy, faryzeusze, dbacie o czysto?? zewn?trznej strony kielicha i misy, a wasze wn?trze pe?ne jest zdzierstwa i niegodziwo?ci. 40 Nierozumni! Czy? Stwórca zewn?trznej strony nie uczyni? tak?e wn?trza? 41 Raczej dajcie to, co jest wewn?trz, na ja?mu?n?, a zaraz wszystko b?dzie dla was czyste. 42 Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesi?cin? z mi?ty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwo?? i mi?o?? Bo??. Tymczasem to nale?a?o czyni?, i tamtego nie opuszcza?. 43 Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. 44 Biada wam, bo jeste?cie jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodz?. 45 Wtedy odezwa? si? do Niego jeden z uczonych w Prawie: Nauczycielu, tymi s?owami nam te? ubli?asz. 46 On odpar?: I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wk?adacie na ludzi ci??ary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ci??arów tych nie dotykacie. 47 Biada wam, poniewa? budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. 48 A tak jeste?cie ?wiadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdy? oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. 49 Dlatego te? powiedzia?a M?dro?? Bo?a: Po?l? do nich proroków i aposto?ów, a z nich niektórych zabij? i prze?ladowa? b?d?. 50 Tak na tym plemieniu b?dzie pomszczona krew wszystkich proroków, która zosta?a przelana od stworzenia ?wiata, 51 od krwi Abla a? do krwi Zachariasza, który zgin?? mi?dzy o?tarzem a przybytkiem. Tak, mówi? wam, na tym plemieniu b?dzie pomszczona. 52 Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzi?li?cie klucze poznania; sami?cie nie weszli, a przeszkodzili?cie tym, którzy wej?? chcieli. 53 Gdy wyszed? stamt?d, uczeni w Pi?mie i faryzeusze pocz?li gwa?townie nastawa? na Niego i wypytywa? Go o wiele rzeczy. 54 Czyhali przy tym, ?eby go podchwyci? na jakim? s?owie.

12

1 Kiedy wielotysi?czne t?umy zebra?y si? ko?o Niego, tak ?e jedni cisn?li si? na drugich, zacz?? mówi? najpierw do swoich uczniów: Strze?cie si? kwasu, to znaczy ob?udy faryzeuszów. 2 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wysz?o na jaw, ani nic tajemnego, co by si? nie sta?o wiadome. 3 Dlatego wszystko, co powiedzieli?cie w mroku, w ?wietle b?dzie s?yszane, a co?cie w izbie szeptali do ucha, g?osi? b?d? na dachach. 4 Lecz mówi? wam, przyjacio?om moim: Nie bójcie si? tych, którzy zabijaj? cia?o, a potem nic wi?cej uczyni? nie mog?. 5 Poka?? wam, kogo si? macie obawia?: bójcie si? Tego, który po zabiciu ma moc wtr?ci? do piek?a. Tak, mówi? wam: Tego si? bójcie! 6 Czy? nie sprzedaj? pi?ciu wróbli za dwa asy? A przecie? ?aden z nich nie jest zapomniany w oczach Bo?ych. 7 U was za? nawet w?osy na g?owie wszystkie s? policzone. Nie bójcie si?: jeste?cie wa?niejsi ni? wiele wróbli. 8 A powiadam wam: Kto si? przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna si? i Syn Cz?owieczy do niego wobec anio?ów Bo?ych; 9 a kto si? Mnie wyprze wobec ludzi, tego wypr? si? i Ja wobec anio?ów Bo?ych. 10 Ka?demu, kto mówi jakie? s?owo przeciw Synowi Cz?owieczemu, b?dzie przebaczone, lecz temu, kto blu?ni przeciw Duchowi ?wi?temu, nie b?dzie przebaczone. 11 Kiedy was ci?ga? b?d? do synagog, urz?dów i w?adz, nie martwcie si?, w jaki sposób albo czym macie si? broni? lub co mówi?, 12 bo Duch ?wi?ty nauczy was w tej w?a?nie godzinie, co nale?y powiedzie?. 13 Wtedy kto? z t?umu rzek? do Niego: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, ?eby si? podzieli? ze mn? spadkiem. 14 Lecz On mu odpowiedzia?: Cz?owieku, któ? Mi? ustanowi? s?dzi? albo rozjemc? nad wami? 15 Powiedzia? te? do nich: Uwa?ajcie i strze?cie si? wszelkiej chciwo?ci, bo nawet gdy kto? op?ywa [we wszystko], ?ycie jego nie jest zale?ne od jego mienia. 16 I opowiedzia? im przypowie??: Pewnemu zamo?nemu cz?owiekowi dobrze obrodzi?o pole. 17 I rozwa?a? sam w sobie: Co tu pocz??? Nie mam gdzie pomie?ci? moich zbiorów. 18 I rzek?: Tak zrobi?: zburz? moje spichlerze, a pobuduj? wi?ksze i tam zgromadz? ca?e zbo?e i moje dobra. 19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na d?ugie lata z?o?one; odpoczywaj, jedz, pij i u?ywaj! 20 Lecz Bóg rzek? do niego: G?upcze, jeszcze tej nocy za??daj? twojej duszy od ciebie; komu wi?c przypadnie to, co? przygotowa?? 21 Tak dzieje si? z ka?dym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. 22 Potem rzek? do swoich uczniów: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie si? zbytnio o ?ycie, co macie je??, ani o cia?o, czym macie si? przyodzia?. 23 ?ycie bowiem wi?cej znaczy ni? pokarm, a cia?o wi?cej ni? odzienie. 24 Przypatrzcie si? krukom: nie siej? ani ?n?; nie maj? piwnic ani spichrzów, a Bóg je ?ywi. O ile? wa?niejsi jeste?cie wy ni? ptaki! 25 Któ? z was przy ca?ej swej trosce mo?e cho?by chwil? do?o?y? do wieku swego ?ycia? 26 Je?li wi?c nawet drobnej rzeczy [uczyni?] nie mo?ecie, to czemu zbytnio troszczycie si? o inne? 27 Przypatrzcie si? liliom, jak rosn?: nie pracuj? i nie prz?d?. A powiadam wam: Nawet Salomon w ca?ym swym przepychu nie by? tak ubrany jak jedna z nich. 28 Je?li wi?c ziele na polu, które dzi? jest, a jutro do pieca b?dzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ile? bardziej was, ma?ej wiary! 29 I wy zatem nie pytajcie, co b?dziecie jedli i co b?dziecie pili, i nie b?d?cie o to niespokojni! 30 O to wszystko bowiem zabiegaj? narody ?wiata, lecz Ojciec wasz wie, ?e tego potrzebujecie. 31 Starajcie si? raczej o Jego królestwo, a te rzeczy b?d? wam dodane. 32 Nie bój si?, ma?a trzódko, gdy? spodoba?o si? Ojcu waszemu da? wam królestwo. 33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie ja?mu?n?! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczej?, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie z?odziej si? nie dostaje ani mól nie niszczy. 34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam b?dzie i serce wasze. 35 Niech b?d? przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! 36 A wy [b?d?cie] podobni do ludzi, oczekuj?cych swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzy?, gdy nadejdzie i zako?acze. 37 Szcz??liwi owi s?udzy, których pan zastanie czuwaj?cych, gdy nadejdzie. Zaprawd?, powiadam wam: Przepasze si? i ka?e im zasi??? do sto?u, a obchodz?c b?dzie im us?ugiwa?. 38 Czy o drugiej, czy o trzeciej stra?y przyjd ie, szcz??liwi oni, gdy ich tak zastanie. 39 A to rozumiejcie, ?e gdyby gospodarz wiedzia?, o której godzinie z?odziej ma przyj??, nie pozwoli?by w?ama? si? do swego domu. 40 Wy te? b?d?cie gotowi, gdy? o godzinie, której si? domy?lacie, Syn Cz?owieczy przyjdzie. 41 Wtedy Piotr zapyta?: Panie, czy do nas mówisz t? przypowie??, czy te? do wszystkich? 42 Pan odpowiedzia?: Któ? jest owym rz?dc? wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoj? s?u?b?, ?eby na czas wydzieli? jej ?ywno??? 43 Szcz??liwy ten s?uga, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynno?ci. 44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad ca?ym swoim mieniem. 45 Lecz je?li s?uga ów powie sobie w duszy: Mój pan oci?ga si? z powrotem, i zacznie bi? s?ugi i s?u??ce, a przy tym je??, pi? i upija? si?, 46 to nadejdzie pan tego s?ugi w dniu, kiedy si? nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; ka?e go ?wiartowa? i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. 47 S?uga, który zna wol? swego pana, a nic nie przygotowa? i nie uczyni? zgodnie z jego wol?, otrzyma wielk? ch?ost?. 48 Ten za?, który nie zna jego woli i uczyni? co? godnego kary, otrzyma ma?? ch?ost?. Komu wiele dano, od tego wiele wymaga? si? b?dzie; a komu wiele zlecono, tym wi?cej od niego ??da? b?d?. 49 Przyszed?em rzuci? ogie? na ziemi? i jak?e bardzo pragn?, ?eby on ju? zap?on??. 50 Chrzest mam przyj?? i jakiej doznaj? udr?ki, a? si? to stanie. 51 Czy my?licie, ?e przyszed?em da? ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz roz?am. 52 Odt?d bowiem pi?cioro b?dzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; te?ciowa przeciw synowej, a synowa przeciw te?ciowej. 54 Mówi? tak?e do t?umów: Gdy ujrzycie chmur? podnosz?c? si? na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. 55 A gdy wiatr wieje z po?udnia, powiadacie: B?dzie upa?. I bywa. 56 Ob?udnicy, umiecie rozpoznawa? wygl?d ziemi i nieba, a jak?e obecnego czasu nie rozpoznajecie? 57 I dlaczego sami z siebie nie rozró?niacie tego, co jest s?uszne? 58 Gdy idziesz do urz?du ze swym przeciwnikiem, staraj si? w drodze doj?? z nim do zgody, by ci? nie poci?gn?? do s?dziego; a s?dzia przekaza?by ci? dozorcy, dozorca za? wtr?ci?by ci? do wi?zienia. 59 Powiadam ci, nie wyjdziesz stamt?d, póki nie oddasz ostatniego pieni??ka.

13

1 W tym samym czasie przyszli niektórzy i donie?li Mu o Galilejczykach, których krew Pi?at zmiesza? z krwi? ich ofiar. 2 Jezus im odpowiedzia?: Czy? my?licie, ?e ci Galilejczycy byli wi?kszymi grzesznikami ni? inni mieszka?cy Galilei, ?e to ucierpieli? 3 Bynajmniej, powiadam wam; lecz je?li si? nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. 4 Albo my?licie, ?e owych osiemnastu, na których zwali?a si? wie?a w Siloam i zabi?a ich, by?o wi?kszymi winowajcami ni? inni mieszka?cy Jerozolimy? 5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz je?li si? nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. 6 I opowiedzia? im nast?puj?c? przypowie??: Pewien cz?owiek mia? drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszed? i szuka? na nim owoców, ale nie znalaz?. 7 Rzek? wi?c do ogrodnika: Oto ju? trzy lata, odk?d przychodz? i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduj?. Wytnij je: po co jeszcze ziemi? wyja?awia? 8 Lecz on mu odpowiedzia?: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopi? je i ob?o?? nawozem; 9 mo?e wyda owoc. A je?li nie, w przysz?o?ci mo?esz je wyci??. 10 Naucza? raz w szabat w jednej z synagog. 11 A by?a tam kobieta, która od osiemnastu lat mia?a ducha niemocy: by?a pochylona i w ?aden sposób nie mog?a si? wyprostowa?. 12 Gdy Jezus j? zobaczy?, przywo?a? j? i rzek? do niej: Niewiasto, jeste? wolna od swej niemocy. 13 W?o?y? na ni? r?ce, a natychmiast wyprostowa?a si? i chwali?a Boga. 14 Lecz prze?o?ony synagogi, oburzony tym, ?e Jezus w szabat uzdrowi?, rzek? do ludu: Jest sze?? dni, w których nale?y pracowa?. W te wi?c przychod?cie i leczcie si?, a nie w dzie? szabatu! 15 Pan mu odpowiedzia?: Ob?udnicy, czy? ka?dy z was nie odwi?zuje w szabat wo?u lub os?a od ??obu i nie prowadzi, by go napoi?? 16 A tej córki Abrahama, któr? szatan osiemna?cie lat trzyma? na uwi?zi, nie nale?a?o uwolni? od tych wi?zów w dzie? szabatu? 17 Na te s?owa wstyd ogarn?? wszystkich Jego przeciwników, a lud ca?y cieszy? si? ze wszystkich wspania?ych czynów, dokonywanych przez Niego. 18 Mówi? wi?c: Do czego podobne jest królestwo Bo?e i z czym mam je porówna?? 19 Podobne jest do ziarnka gorczycy, które kto? wzi?? i posadzi? w swoim ogrodzie. Wyros?o i sta?o si? wielkim drzewem, tak ?e ptaki powietrzne gnie?dzi?y si? na jego ga??ziach. 20 I mówi? dalej: Z czym mam porówna? królestwo Bo?e? 21 Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzi?? i w?o?y?a w trzy miary m?ki, a? wszystko si? zakwasi?o. 22 Tak nauczaj?c, szed? przez miasta i wsie i odbywa? sw? podró? do Jerozolimy. 23 Raz kto? Go zapyta?: Panie, czy tylko nieliczni b?d? zbawieni? On rzek? do nich: 24 Usi?ujcie wej?? przez ciasne drzwi; gdy? wielu, powiadam wam, b?dzie chcia?o wej??, a nie b?d? mogli. 25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stoj?c na dworze, zaczniecie ko?ata? do drzwi i wo?a?: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, sk?d jeste?cie. 26 Wtedy zaczniecie mówi?: Przecie? jadali?my i pili?my z Tob?, i na ulicach naszych naucza?e?. 27 Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, sk?d jeste?cie. Odst?pcie ode Mnie wszyscy dopuszczaj?cy si? niesprawiedliwo?ci! 28 Tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bo?ym, a siebie samych precz wyrzuconych. 29 Przyjd? ze wschodu i zachodu, z pó?nocy i po?udnia i si?d? za sto?em w królestwie Bo?ym. 30 Tak oto s? ostatni, którzy b?d? pierwszymi, i s? pierwsi, którzy b?d? ostatnimi. 31 W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjd? i uchod? st?d, bo Herod chce Ci? zabi?. 32 Lecz On im odpowiedzia?: Id?cie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam z?e duchy i dokonuj? uzdrowie? dzi? i jutro, a trzeciego dnia b?d? u kresu. 33 Jednak dzi?, jutro i pojutrze musz? by? w drodze, bo rzecz niemo?liwa, ?eby prorok zgin?? poza Jerozolim?. 34 Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie s? pos?ani. Ile razy chcia?em zgromadzi? twoje dzieci, jak ptak swoje piskl?ta pod skrzyd?a, a nie chcieli?cie. 35 Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, a? <nadejdzie czas, gdy> powiecie: B?ogos?awiony Ten, który przychodzi w imi? Pa?skie.

14

1 Gdy Jezus przyszed? do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spo?y? posi?ek, oni Go ?ledzili. 2 A oto zjawi? si? przed Nim pewien cz?owiek chory na wodn? puchlin?. 3 Wtedy Jezus zapyta? uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawia?, czy te? nie? 4 Lecz oni milczeli. On za? dotkn?? go, uzdrowi? i odprawi?. 5 A do nich rzek?: Któ? z was, je?li jego syn albo wó? wpadnie do studni, nie wyci?gnie go zaraz, nawet w dzie? szabatu? 6 I nie mogli mu na to odpowiedzie?. 7 Potem opowiedzia? zaproszonym przypowie??, gdy zauwa?y?, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówi? do nich: 8 Je?li ci? kto zaprosi na uczt?, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem kto? znakomitszy od ciebie nie by? zaproszony przez niego. 9 Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosi?, i powie ci: Ust?p temu miejsca; i musia?by? ze wstydem zaj?? ostatnie miejsce. 10 Lecz gdy b?dziesz zaproszony, id? i usi?d? na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesi?d? si? wy?ej; i spotka ci? zaszczyt wobec wszystkich wspó?biesiadników. 11 Ka?dy bowiem, kto si? wywy?sza, b?dzie poni?ony, a kto si? poni?a, b?dzie wywy?szony. 12 Do tego za?, który Go zaprosi?, rzek?: Gdy wydajesz obiad albo wieczerz?, nie zapraszaj swoich przyjació? ani braci, ani krewnych, ani zamo?nych s?siadów, aby ci? i oni nawzajem nie zaprosili, i mia?by? odp?at?. 13 Lecz kiedy urz?dzasz przyj?cie, zapro? ubogich, u?omnych, chromych i niewidomych. 14 A b?dziesz szcz??liwy, poniewa? nie maj? czym tobie si? odwdzi?czy?; odp?at? bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. 15 S?ysz?c to, jeden ze wspó?biesiadników rzek? do Niego: Szcz??liwy jest ten, kto b?dzie ucztowa? w królestwie Bo?ym. 16 Jezus mu odpowiedzia?: Pewien cz?owiek wyprawi? wielk? uczt? i zaprosi? wielu. 17 Kiedy nadszed? czas uczty, pos?a? swego s?ug?, aby powiedzia? zaproszonym: Przyjd?cie, bo ju? wszystko jest gotowe. 18 Wtedy zacz?li si? wszyscy jednomy?lnie wymawia?. Pierwszy kaza? mu powiedzie?: Kupi?em pole, musz? wyj??, aby je obejrze?; prosz? ci?, uwa?aj mnie za usprawiedliwionego. 19 Drugi rzek?: Kupi?em pi?? par wo?ów i id? je wypróbowa?; prosz? ci?, uwa?aj mnie za usprawiedliwionego. 20 Jeszcze inny rzek?: Po?lubi?em ?on? i dlatego nie mog? przyj??. 21 S?uga powróci? i oznajmi? to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakaza? s?udze: Wyjd? co pr?dzej na ulice i zau?ki miasta i wprowad? tu ubogich, u?omnych, niewidomych i chromych. 22 S?uga oznajmi?: Panie, sta?o si?, jak rozkaza?e?, a jeszcze jest miejsce. 23 Na to pan rzek? do s?ugi: Wyjd? na drogi i mi?dzy op?otki i zmuszaj do wej?cia, aby mój dom by? zape?niony. 24 Albowiem powiadam wam: ?aden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty. 25 A sz?y z Nim wielkie t?umy. On zwróci? si? i rzek? do nich: 26 Je?li kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawi?ci swego ojca i matki, ?ony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie mo?e by? moim uczniem. 27 Kto nie nosi swego krzy?a, a idzie za Mn?, ten nie mo?e by? moim uczniem. 28 Bo któ? z was, chc?c zbudowa? wie??, nie usi?dzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wyko?czenie? 29 Inaczej, gdyby za?o?y? fundament, a nie zdo?a?by wyko?czy?, wszyscy, patrz?c na to, zacz?liby drwi? z niego: 30 Ten cz?owiek zacz?? budowa?, a nie zdo?a? wyko?czy?. 31 Albo który król, maj?c wyruszy?, aby stoczy? bitw? z drugim królem, nie usi?dzie wpierw i nie rozwa?y, czy w dziesi?? tysi?cy ludzi mo?e stawi? czo?o temu, który z dwudziestoma tysi?cami nadci?ga przeciw niemu? 32 Je?li nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. 33 Tak wi?c nikt z was, kto nie wyrzeka si? wszystkiego, co posiada, nie mo?e by? moim uczniem. 34 Dobra jest sól; lecz je?li nawet sól smak swój utraci, to czym?e j? zaprawi?? 35 Nie nadaje si? ani do ziemi, ani do nawozu; precz si? j? wyrzuca. Kto ma uszy do s?uchania, niechaj s?ucha.

15

1 Zbli?ali si? do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go s?ucha?. 2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Pi?mie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. 3 Opowiedzia? im wtedy nast?puj?c? przypowie??: 4 Któ? z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedn? z nich, nie zostawia dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu na pustyni i nie idzie za zgubion?, a? j? znajdzie? 5 A gdy j? znajdzie, bierze z rado?ci? na ramiona 6 i wraca do domu; sprasza przyjació? i s?siadów i mówi im: Cieszcie si? ze mn?, bo znalaz?em owc?, która mi zgin??a. 7 Powiadam wam: Tak samo w niebie wi?ksza b?dzie rado?? z jednego grzesznika, który si? nawraca, ni? z dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebuj? nawrócenia. 8 Albo je?li jaka? kobieta, maj?c dziesi?? drachm, zgubi jedn? drachm?, czy? nie zapala ?wiat?a, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, a? j? znajdzie. 9 A znalaz?szy j?, sprasza przyjació?ki i s?siadki i mówi: Cieszcie si? ze mn?, bo znalaz?am drachm?, któr? zgubi?am. 10 Tak samo, powiadam wam, rado?? powstaje u anio?ów Bo?ych z jednego grzesznika, który si? nawraca. 11 Powiedzia? te?: Pewien cz?owiek mia? dwóch synów. 12 M?odszy z nich rzek? do ojca: Ojcze, daj mi cz??? maj?tku, która na mnie przypada. Podzieli? wi?c maj?tek mi?dzy nich. 13 Nied?ugo potem m?odszy syn, zabrawszy wszystko, odjecha? w dalekie strony i tam roztrwoni? swój maj?tek, ?yj?c rozrzutnie. 14 A gdy wszystko wyda?, nasta? ci??ki g?ód w owej krainie i on sam zacz?? cierpie? niedostatek. 15 Poszed? i przysta? do jednego z obywateli owej krainy, a ten pos?a? go na swoje pola ?eby pas? ?winie. 16 Pragn?? on nape?ni? swój ?o??dek str?kami, którymi ?ywi?y si? ?winie, lecz nikt mu ich nie dawa?. 17 Wtedy zastanowi? si? i rzek?: Ilu? to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z g?odu gin?. 18 Zabior? si? i pójd? do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszy?em przeciw Bogu i wzgl?dem ciebie; 19 ju? nie jestem godzien nazywa? si? twoim synem: uczy? mi? cho?by jednym z najemników. 20 Wybra? si? wi?c i poszed? do swojego ojca. A gdy by? jeszcze daleko, ujrza? go jego ojciec i wzruszy? si? g??boko; wybieg? naprzeciw niego, rzuci? mu si? na szyj? i uca?owa? go. 21 A syn rzek? do niego: Ojcze, zgrzeszy?em przeciw Bogu i wzgl?dem ciebie, ju? nie jestem godzien nazywa? si? twoim synem. 22 Lecz ojciec rzek? do swoich s?ug: Przynie?cie szybko najlepsz? szat? i ubierzcie go; dajcie mu te? pier?cie? na r?k? i sanda?y na nogi. 23 Przyprowad?cie utuczone ciel? i zabijcie: b?dziemy ucztowa? i bawi? si?, 24 poniewa? ten mój syn by? umar?y, a znów o?y?; zagin??, a odnalaz? si?. I zacz?li si? bawi?. 25 Tymczasem starszy jego syn przebywa? na polu. Gdy wraca? i by? blisko domu, us?ysza? muzyk? i ta?ce. 26 Przywo?a? jednego ze s?ug i pyta? go, co to ma znaczy?. 27 Ten mu rzek?: Twój brat powróci?, a ojciec twój kaza? zabi? utuczone ciel?, poniewa? odzyska? go zdrowego. 28 Na to rozgniewa? si? i nie chcia? wej??; wtedy ojciec jego wyszed? i t?umaczy? mu. 29 Lecz on odpowiedza? ojcu: Oto tyle lat ci s?u?? i nigdy nie przekroczy?em twojego rozkazu; ale mnie nie da?e? nigdy ko?l?cia, ?ebym si? zabawi? z przyjació?mi. 30 Skoro jednak wróci? ten syn twój, który roztrwoni? twój maj?tek z nierz?dnicami, kaza?e? zabi? dla niego utuczone ciel?. 31 Lecz on mu odpowiedzia?: Moje dziecko, ty zawsze jeste? przy mnie i wszystko moje do ciebie nale?y. 32 A trzeba si? weseli? i cieszy? z tego, ?e ten brat twój by? umar?y, a znów o?y?, zagin?? a odnalaz? si?.

16

1 Powiedzia? te? do uczniów: Pewien bogaty cz?owiek mia? rz?dc?, którego oskar?ono przed nim, ?e trwoni jego maj?tek. 2 Przywo?a? go do siebie i rzek? mu: Có? to s?ysz? o tobie? Zdaj spraw? z twego zarz?du, bo ju? nie b?dziesz móg? by? rz?dc?. 3 Na to rz?dca rzek? sam do siebie: Co ja poczn?, skoro mój pan pozbawia mi? zarz?du? Kopa? nie mog?, ?ebra? si? wstydz?. 4 Wiem, co uczyni?, ?eby mi? ludzie przyj?li do swoich domów, gdy b?d? usuni?ty z zarz?du. 5 Przywo?a? wi?c do siebie ka?dego z d?u?ników swego pana i zapyta? pierwszego: Ile jeste? winien mojemu panu? 6 Ten odpowiedzia?: Sto beczek oliwy. On mu rzek?: We? swoje zobowi?zanie, siadaj pr?dko i napisz: pi??dziesi?t. 7 Nast?pnie pyta? drugiego: A ty ile jeste? winien? Ten odrzek?: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: We? swoje zobowi?zanie i napisz: osiemdziesi?t. 8 Pan pochwali? nieuczciwego rz?dc?, ?e roztropnie post?pi?. Bo synowie tego ?wiata roztropniejsi s? w stosunkach z lud?mi podobnymi sobie ni? synowie ?wiat?o?ci. 9 Ja te? wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjació? niegodziw? mamon?, aby gdy /wszystko/ si? sko?czy, przyj?to was do wiecznych przybytków. 10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej b?dzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy b?dzie. 11 Je?li wi?c w zarz?dzie niegodziw? mamon? nie okazali?cie si? wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? 12 Je?li w zarz?dzie cudzym dobrem nie okazali?cie si? wierni, kto wam da wasze? 13 ?aden s?uga nie mo?e dwom panom s?u?y?. Gdy? albo jednego b?dzie nienawidzi?, a drugiego mi?owa?; albo z tamtym b?dzie trzyma?, a tym wzgardzi. Nie mo?ecie s?u?y? Bogu i mamonie. 14 S?uchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. 15 Powiedzia? wi?c do nich: To wy w?a?nie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi mi?dzy lud?mi, obrzydliwo?ci? jest w oczach Bo?ych. 16 A? do Jana si?ga?o Prawo i Prorocy; odt?d g?osi si? Dobr? Nowin? o królestwie Bo?ym, i ka?dy gwa?tem wdziera si? do niego. 17 Lecz ?atwiej niebo i ziemia przemin?, ni? ?eby jedna kreska mia?a odpa?? z Prawa. 18 Ka?dy, kto oddala swoj? ?on?, a bierze inn?, pope?nia cudzo?óstwo; i kto oddalon? przez m??a bierze za ?on?, pope?nia cudzo?óstwo. 19 ?y? pewien cz?owiek bogaty, który ubiera? si? w purpur? i bisior i dzie? w dzie? ?wietnie si? bawi?. 20 U bramy jego pa?acu le?a? ?ebrak okryty wrzodami, imieniem ?azarz. 21 Pragn?? on nasyci? si? odpadkami ze sto?u bogacza; nadto i psy przychodzi?y i liza?y jego wrzody. 22 Umar? ?ebrak, i anio?owie zanie?li go na ?ono Abrahama. Umar? tak?e bogacz i zosta? pogrzebany. 23 Gdy w Otch?ani, pogr??ony w m?kach, podniós? oczy, ujrza? z daleka Abrahama i ?azarza na jego ?onie. 24 I zawo?a?: Ojcze Abrahamie, ulituj si? nade mn? i po?lij ?azarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i och?odzi mój j?zyk, bo strasznie cierpi? w tym p?omieniu. 25 Lecz Abraham odrzek?: Wspomnij, synu, ?e za ?ycia otrzyma?e? swoje dobra, a ?azarz przeciwnie, niedol?; teraz on tu doznaje pociechy, a ty m?ki cierpisz. 26 A prócz tego mi?dzy nami a wami zionie ogromna przepa??, tak ?e nikt, cho?by chcia?, st?d do was przej?? nie mo?e ani stamt?d do nas si? przedosta?. 27 Tamten rzek?: Prosz? ci? wi?c, ojcze, po?lij go do domu mojego ojca. 28 Mam bowiem pi?ciu braci: niech ich przestrze?e, ?eby i oni nie przyszli na to miejsce m?ki. 29 Lecz Abraham odpar?: Maj? Moj?esza i Proroków, niech?e ich s?uchaj?. 30 Nie, ojcze Abrahamie - odrzek? tamten - lecz gdyby kto z umar?ych poszed? do nich, to si? nawróc?. 31 Odpowiedzia? mu: Je?li Moj?esza i Proroków nie s?uchaj?, to cho?by kto z umar?ych powsta?, nie uwierz?.

17

1 Rzek? znowu do swoich uczniów: Niepodobna, ?eby nie przysz?y zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodz?. 2 By?oby lepiej dla niego, gdyby kamie? m?y?ski zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, ni? ?eby mia? by? powodem grzechu jednego z tych ma?ych. Uwa?ajcie na siebie. 3 Je?li brat twój zawini, upomnij go; i je?li ?a?uje, przebacz mu. 4 I je?liby siedem razy na dzie? zawini? przeciw tobie i siedem razy zwróci?by si? do ciebie, mówi?c: ?a?uj? tego, przebacz mu. 5 Aposto?owie prosili Pana: Przymnó? nam wiary. 6 Pan rzek?: Gdyby?cie mieli wiar? jak ziarnko gorczycy, powiedzieliby?cie tej morwie: Wyrwij si? z korzeniem i przesad? si? w morze, a by?aby wam pos?uszna. 7 Kto z was, maj?c s?ug?, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójd? i si?d? do sto?u? 8 Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerz?, przepasz si? i us?uguj mi, a? zjem i napij? si?, a potem ty b?dziesz jad? i pi?? 9 Czy dzi?kuje s?udze za to, ?e wykona? to, co mu polecono? 10 Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: S?udzy nieu?yteczni jeste?my; wykonali?my to, co powinni?my wykona?. 11 Zmierzaj?c do Jerozolimy przechodzi? przez pogranicze Samarii i Galilei. 12 Gdy wchodzili do pewnej wsi, wysz?o naprzeciw Niego dziesi?ciu tr?dowatych. Zatrzymali si? z daleka 13 i g?o?no zawo?ali: Jezusie, Mistrzu, ulituj si? nad nami. 14 Na ich widok rzek? do nich: Id?cie, poka?cie si? kap?anom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. 15 Wtedy jeden z nich widz?c, ?e jest uzdrowiony, wróci? chwal?c Boga dono?nym g?osem, 16 upad? na twarz do nóg Jego i dzi?kowa? Mu. A by? to Samarytanin. 17 Jezus za? rzek?: Czy nie dziesi?ciu zosta?o oczyszczonych? Gdzie jest dziewi?ciu? 18 ?aden si? nie znalaz?, który by wróci? i odda? chwa?? Bogu, tylko ten cudzoziemiec. 19 Do niego za? rzek?: Wsta?, id?, twoja wiara ci? uzdrowi?a. 20 Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Bo?e, odpowiedzia? im: Królestwo Bo?e nie przyjdzie dostrzegalnie; 21 i nie powiedz?: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Bo?e po?ród was jest. 22 Do uczniów za? rzek?: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrze? cho?by jeden z dni Syna Cz?owieczego, a nie zobaczycie. 23 Powiedz? wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chod?cie tam i nie biegnijcie za nimi. 24 Bo jak b?yskawica, gdy zab?y?nie, ?wieci od jednego kra?ca widnokr?gu a? do drugiego, tak b?dzie z Synem Cz?owieczym w dniu Jego. 25 Wpierw jednak musi wiele wycierpie? i by? odrzuconym przez to pokolenie. 26 Jak dzia?o si? za dni Noego, tak b?dzie równie? za dni Syna Cz?owieczego: 27 jedli i pili, ?enili si? i za m?? wychodzi?y a? do dnia, kiedy Noe wszed? do arki; nagle przyszed? potop i wygubi? wszystkich. 28 Podobnie jak dzia?o si? za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszed? z Sodomy, spad? z nieba deszcz ognia i siarki i wygubi? wszystkich; 30 tak samo b?dzie w dniu, kiedy Syn Cz?owieczy si? objawi. 31 W owym dniu kto b?dzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabra?; a kto na polu, niech równie? nie wraca do siebie. 32 Przypomnijcie sobie ?on? Lota. 33 Kto b?dzie si? stara? zachowa? swoje ?ycie, straci je; a kto je straci, zachowa je. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch b?dzie na jednym pos?aniu: jeden b?dzie wzi?ty, a drugi zostawiony. 35 Dwie b?d? mle? razem: jedna b?dzie wzi?ta, a druga zostawiona. 36 Pytali Go: Gdzie, Panie? 37 On im odpowiedzia?: Gdzie jest padlina, tam zgromadz? si? i s?py.

18

1 Powiedzia? im te? przypowie?? o tym, ?e zawsze powinni modli? si? i nie ustawa?: 2 W pewnym mie?cie ?y? s?dzia, który Boga si? nie ba? i nie liczy? si? z lud?mi. 3 W tym samym mie?cie ?y?a wdowa, która przychodzi?a do niego z pro?b?: Obro? mnie przed moim przeciwnikiem. 4 Przez pewien czas nie chcia?; lecz potem rzek? do siebie: Chocia? Boga si? nie boj? ani z lud?mi si? nie licz?, 5 to jednak, poniewa? naprzykrza mi si? ta wdowa, wezm? j? w obron?, ?eby nie przychodzi?a bez ko?ca i nie zadr?cza?a mnie. 6 I Pan doda?: S?uchajcie, co ten niesprawiedliwy s?dzia mówi. 7 A Bóg, czy? nie we?mie w obron? swoich wybranych, którzy dniem i noc? wo?aj? do Niego, i czy b?dzie zwleka? w ich sprawie? 8 Powiadam wam, ?e pr?dko we?mie ich w obron?. Czy jednak Syn Cz?owieczy znajdzie wiar? na ziemi, gdy przyjdzie? 9 Powiedzia? te? do niektórych, co ufali sobie, ?e s? sprawiedliwi, a innymi gardzili, t? przypowie??: 10 Dwóch ludzi przysz?o do ?wi?tyni, ?eby si? modli?, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stan?? i tak w duszy si? modli?: Bo?e, dzi?kuj? Ci, ?e nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszu?ci, cudzo?o?nicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuj? post dwa razy w tygodniu, daj? dziesi?cin? ze wszystkiego, co nabywam. 13 Natomiast celnik sta? z daleka i nie ?mia? nawet oczu wznie?? ku niebu, lecz bi? si? w piersi i mówi?: Bo?e, miej lito?? dla mnie, grzesznika. 14 Powiadam wam: Ten odszed? do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Ka?dy bowiem, kto si? wywy?sza, b?dzie poni?ony, a kto si? uni?a, b?dzie wywy?szony. 15 Przynosili Mu równie? niemowl?ta, ?eby na nie r?ce w?o?y?, lecz uczniowie, widz?c to, szorstko zabraniali im. 16 Jezus za? przywo?a? je do siebie i rzek?: Pozwólcie dzieciom przychodzi? do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem nale?y królestwo Bo?e. 17 Zaprawd?, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bo?ego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. 18 Zapyta? Go pewien zwierzchnik: Nauczycielu dobry, co mam czyni?, aby osi?gn?? ?ycie wieczne? 19 Jezus mu odpowiedzia?: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 20 Znasz przykazania: Nie cudzo?ó?, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie, czcij swego ojca i matk?. 21 On odrzek?: Od m?odo?ci przestrzega?em tego wszystkiego. 22 Jezus s?ysz?c to, rzek? mu: Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a b?dziesz mia? skarb w niebie; potem przyjd? i chod? ze Mn?. 23 Gdy to us?ysza?, mocno si? zasmuci?, gdy? by? bardzo bogaty. 24 Jezus zobaczywszy go /takim/ rzek?: Jak trudno bogatym wej?? do królestwa Bo?ego. 25 ?atwiej jest wielb??dowi przej?? przez ucho igielne, ni? bogatemu wej?? do królestwa Bo?ego. 26 Zapytali ci, którzy to s?yszeli: Któ? wi?c mo?e by? zbawiony? 27 Jezus odpowiedzia?: Co niemo?liwe jest u ludzi, mo?liwe jest u Boga. 28 Wówczas Piotr rzek?: Oto my opu?cili?my swoj? w?asno?? i poszli?my za Tob?. 29 On im odpowiedzia?: Zaprawd?, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo ?ony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bo?ego, ?eby 30 nie otrzyma? daleko wi?cej w tym czasie, a w wieku przysz?ym - ?ycia wiecznego. 31 Potem wzi?? Dwunastu i powiedzia? do nich: Oto idziemy do Jerozolimy i spe?ni si? wszystko, co napisali prorocy o Synu Cz?owieczym. 32 Zostanie wydany w r?ce pogan, b?dzie wyszydzony, zel?ony i opluty; 33 ubiczuj? Go i zabij?, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. 34 Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta by?a zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym by?a mowa. 35 Kiedy zbli?a? si? do Jerycha, jaki? niewidomy siedzia? przy drodze i ?ebra?. 36 Gdy us?ysza?, ?e t?um przeci?ga, dowiadywa? si?, co si? dzieje. 37 Powiedzieli mu, ?e Jezus z Nazaretu przechodzi. 38 Wtedy zacz?? wo?a?: Jezusie, Synu Dawida, ulituj si? nade mn?! 39 Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, ?eby umilk?. Lecz on jeszcze g?o?niej wo?a?: Jezusie, Synu Dawida, ulituj si? nade mn?! 40 Jezus przystan?? i kaza? przyprowadzi? go do siebie. A gdy si? zbli?y?, zapyta? go: 41 Co chcesz, abym ci uczyni?? Odpowiedzia?: Panie, ?ebym przejrza?. 42 Jezus mu odrzek?: Przejrzyj, twoja wiara ci? uzdrowi?a. 43 Natychmiast przejrza? i szed? za Nim, wielbi?c Boga. Tak?e ca?y lud, który to widzia?, odda? chwa?? Bogu.

19

1 Potem wszed? do Jerycha i przechodzi? przez miasto. 2 A /by? tam/ pewien cz?owiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. 3 Chcia? on koniecznie zobaczy? Jezusa, kto to jest, ale nie móg? z powodu t?umu, gdy? by? niskiego wzrostu. 4 Pobieg? wi?c naprzód i wspi?? si? na sykomor?, aby móc Go ujrze?, tamt?dy bowiem mia? przechodzi?. 5 Gdy Jezus przyszed? na to miejsce, spojrza? w gór? i rzek? do niego: Zacheuszu, zejd? pr?dko, albowiem dzi? musz? si? zatrzyma? w twoim domu. 6 Zeszed? wi?c z po?piechem i przyj?? Go rozradowany. 7 A wszyscy, widz?c to, szemrali: Do grzesznika poszed? w go?cin?. 8 Lecz Zacheusz stan?? i rzek? do Pana: Panie, oto po?ow? mego maj?tku daj? ubogim, a je?li kogo w czym skrzywdzi?em, zwracam poczwórnie. 9 Na to Jezus rzek? do niego: Dzi? zbawienie sta?o si? udzia?em tego domu, gdy? i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Cz?owieczy przyszed? szuka? i zbawi? to, co zgin??o. 11 Gdy s?uchali tych rzeczy, doda? jeszcze przypowie??, dlatego ?e by? blisko Jerozolimy, a oni my?leli, ?e królestwo Bo?e zaraz si? zjawi. 12 Mówi? wi?c: Pewien cz?owiek szlachetnego rodu uda? si? w kraj daleki, aby uzyska? dla siebie godno?? królewsk? i wróci?. 13 Przywo?a? wi?c dziesi?ciu s?ug swoich, da? im dziesi?? min i rzek? do nich: Zarabiajcie nimi, a? wróc?. 14 Ale jego wspó?obywatele nienawidzili go i wys?ali za nim poselstwo z o?wiadczeniem: Nie chcemy, ?eby ten królowa? nad nami. 15 Gdy po otrzymaniu godno?ci królewskiej wróci?, kaza? przywo?a? do siebie te s?ugi, którym da? pieni?dze, aby si? dowiedzie?, co ka?dy zyska?. 16 Stawi? si? wi?c pierwszy i rzek?: Panie, twoja mina przysporzy?a dziesi?? min. 17 Odpowiedzia? mu: Dobrze, s?ugo dobry; poniewa? w dobrej rzeczy okaza?e? si? wierny, sprawuj w?adz? nad dziesi?ciu miastami. 18 Tak?e drugi przyszed? i rzek?: Panie, twoja mina przynios?a pi?? min. 19 Temu te? powiedzia?: I ty miej w?adz? nad pi?ciu miastami. 20 Nast?pny przyszed? i rzek?: Panie, tu jest twoja mina, któr? trzyma?em zawini?t? w chustce. 21 L?ka?em si? bowiem ciebie, bo jeste? cz?owiekiem surowym: chcesz bra?, czego? nie po?o?y?, i ???, czego? nie posia?. 22 Odpowiedzia? mu: Wed?ug s?ów twoich s?dz? ci?, z?y s?ugo. Wiedzia?e?, ?e jestem cz?owiekiem surowym: chc? bra?, gdzie nie po?o?y?em, i ???, gdziem nie posia?. 23 Czemu wi?c nie da?e? moich pieni?dzy do banku? A ja po powrocie by?bym je z zyskiem odebra?. 24 Do obecnych za? rzek?: Odbierzcie mu min? i dajcie temu, który ma dziesi?? min. 25 Odpowiedzieli mu: Panie, ma ju? dziesi?? min. 26 Powiadam wam: Ka?demu, kto ma, b?dzie dodane; a temu, kto nie ma, zabior? nawet to, co ma. 27 Tych za? przeciwników moich, którzy nie chcieli, ?ebym panowa? nad nimi, przyprowad?cie tu i po?cinajcie w moich oczach. 28 Po tych s?owach ruszy? na przedzie, zd??aj?c do Jerozolimy. 29 Gdy przyszed? w pobli?e Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwn?, wys?a? dwóch spo?ród uczniów, 30 mówi?c: Id?cie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodz?c do niej, znajdziecie o?l? uwi?zane, którego jeszcze nikt nie dosiad?. Odwi??cie je i przyprowad?cie tutaj. 31 A gdyby was kto pyta?: Dlaczego odwi?zujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje. 32 Wys?ani poszli i znale?li wszystko tak, jak im powiedzia?. 33 A gdy odwi?zywali o?l?, zapytali ich jego w?a?ciciele: Czemu odwi?zujecie o?l?? 34 Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje. 35 I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe p?aszcze, wsadzili na nie Jezusa. 36 Gdy jecha?, s?ali swe p?aszcze na drodze. 37 Zbli?a? si? ju? do zboczy Góry Oliwnej, kiedy ca?e mnóstwo uczniów pocz??o wielbi? rado?nie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. 38 I wo?ali g?o?no: B?ogos?awiony Król, który przychodzi w imi? Pa?skie. Pokój w niebie i chwa?a na wysoko?ciach. 39 Lecz niektórzy faryzeusze spo?ród t?umu rzekli do Niego: Nauczycielu, zabro? tego swoim uczniom. 40 Odrzek?: Powiadam wam: Je?li ci umilkn?, kamienie wo?a? b?d?. 41 Gdy by? ju? blisko, na widok miasta zap?aka? nad nim 42 i rzek?: O gdyby? i ty pozna?o w ten dzie? to, co s?u?y pokojowi. Ale teraz zosta?o to zakryte przed twoimi oczami. 43 Bo przyjd? na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otocz? ci? wa?em, oblegn? ci? i ?cisn? zewsz?d. 44 Powal? na ziemi? ciebie i twoje dzieci z tob? i nie zostawi? w tobie kamienia na kamieniu za to, ?e? nie rozpozna?o czasu twojego nawiedzenia. 45 Potem wszed? do ?wi?tyni i zacz?? wyrzuca? sprzedaj?cych w niej. 46 Mówi? do nich: Napisane jest: Mój dom b?dzie domem modlitwy, a wy uczynili?cie z niego jaskini? zbójców. 47 I naucza? codziennie w ?wi?tyni. Lecz arcykap?ani i uczeni w Pi?mie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego ?ycie. 48 Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczyni?, ca?y lud bowiem s?ucha? Go z zapartym tchem.

20

1 Pewnego dnia, kiedy naucza? lud w ?wi?tyni i g?osi? Dobr? Nowin?, podeszli arcykap?ani i uczeni w Pi?mie wraz ze starszymi 2 i zapytali Go: Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci da? t? w?adz?? 3 Odpowiedzia? im: Ja te? zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi: 4 Czy chrzest Janowy pochodzi? z nieba, czy te? od ludzi? 5 Oni zastanawiali si? i mówili mi?dzy sob?: Je?li powiemy: z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyli?cie mu? 6 A je?li powiemy: Od ludzi, ca?y lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, ?e Jan by? prorokiem. 7 Odpowiedzieli wi?c, ?e nie wiedz?, sk?d pochodzi?. 8 Wtedy Jezus im rzek?: To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czyni?. 9 I zacz?? mówi? do ludu t? przypowie??: Pewien cz?owiek za?o?y? winnic?, odda? j? w dzier?aw? rolnikom i wyjecha? na d?u?szy czas. 10 W odpowiedniej porze wys?a? s?ug? do rolników, aby mu oddali jego cz??? z plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odes?ali z niczym. 11 Ponownie pos?a? drugiego s?ug?. Lecz i tego obili, zniewa?yli i odes?ali z niczym. 12 Pos?a? jeszcze trzeciego; tego równie? pobili do krwi i wyrzucili. 13 Wówczas rzek? pan winnicy: Co mam pocz??? Po?l? mojego syna ukochanego, chyba go uszanuj?. 14 Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali si? mi?dzy sob? mówi?c: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie si? nasze. 15 I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili. Co wi?c uczyni z nimi w?a?ciciel winnicy? 16 Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnic? da innym. Gdy to us?yszeli, zawo?ali: Nie, nigdy! 17 On za? spojrza? na nich i rzek?: Có? wi?c znaczy to s?owo Pisma: W?a?nie ten kamie?, który odrzucili buduj?cy, sta? si? g?owic? w?g?a? 18 Ka?dy, kto upadnie na ten kamie?, rozbije si?, a na kogo on spadnie, zmia?d?y go. 19 W tej samej godzinie uczeni w Pi?mie i arcykap?ani chcieli koniecznie dosta? Go w swoje r?ce, lecz bali si? ludu. Zrozumieli bowiem, ?e przeciwko nim skierowa? t? przypowie??. 20 ?ledzili Go wi?c i nas?ali na Niego szpiegów. Ci udawali pobo?nych i mieli podchwyci? Go w mowie, aby Go wyda? zwierzchno?ci i w?adzy namiestnika. 21 Zapytali Go wi?c: Nauczycielu, wiemy, ?e s?usznie mówisz i uczysz, i nie masz wzgl?du na osob?, lecz drogi Bo?ej w prawdzie nauczasz. 22 Czy wolno nam p?aci? podatek Cezarowi, czy nie? 23 On przejrza? ich podst?p i rzek? do nich: 24 Poka?cie Mi denara. Czyj nosi obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. 25 Wówczas rzek? do nich: Oddajcie wi?c Cezarowi to, co nale?y do Cezara, a Bogu to, co nale?y do Boga. 26 I nie mogli podchwyci? Go w ?adnym s?owie wobec ludu. Zmieszani Jego odpowiedzi?, zamilkli. 27 Wówczas podesz?o do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdz?, ?e nie ma zmartwychwstania, i zagadn?li Go 28 w ten sposób: Nauczycielu, Moj?esz tak nam przepisa?: Je?li umrze czyj? brat, który mia? ?on?, a by? bezdzietny, niech jego brat we?mie wdow? i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. 29 Otó? by?o siedmiu braci. Pierwszy wzi?? ?on? i umar? bezdzietnie. 30 Wzi?? j? drugi, 31 a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. 32 W ko?cu umar?a ta kobieta. 33 Przy zmartwychwstaniu wi?c którego z nich b?dzie ?on?? Wszyscy siedmiu bowiem mieli j? za ?on?. 34 Jezus im odpowiedzia?: Dzieci tego ?wiata ?eni? si? i za m?? wychodz?. 35 Lecz ci, którzy uznani zostan? za godnych udzia?u w ?wiecie przysz?ym i w powstaniu z martwych, ani si? ?eni? nie b?d?, ani za m?? wychodzi?. 36 Ju? bowiem umrze? nie mog?, gdy? s? równi anio?om i s? dzie?mi Bo?ymi, b?d?c uczestnikami zmartwychwstania. 37 A ?e umarli zmartwychwstaj?, to i Moj?esz zaznaczy? tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. 38 Bóg nie jest [Bogiem] umar?ych, lecz ?ywych; wszyscy bowiem dla niego ?yj?. 39 Na to rzekli niektórzy z uczonych w Pi?mie: Nauczycielu, dobrze? powiedzia?, 40 bo ju? o nic nie ?mieli Go pyta?. 41 Natomiast On rzek? do nich: Jak mo?na twierdzi?, ?e Mesjasz jest synem Dawida? 42 Przecie? sam Dawid mówi w Ksi?dze Psalmów: Rzek? Pan do Pana mego: Si?d? po prawicy mojej, 43 a? po?o?? nieprzyjació? Twoich jako podnó?ek pod Twoje stopy. 44 Dawid nazywa Go Panem: jak zatem mo?e On by? [tylko] jego synem? 45 Gdy ca?y lud si? przys?uchiwa?, rzek? do swoich uczniów: 46 Strze?cie si? uczonych w Pi?mie, którzy z upodobaniem chodz? w pow?óczystych szatach, lubi? pozdrowienia na rynku, pierwsze krzes?a w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. 47 Objadaj? oni domy wdów i dla pozoru d?ugo si? modl?. Ci tym surowszy dostan? wyrok.

21

1 Gdy podniós? oczy, zobaczy?, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. 2 Zobaczy? te?, jak uboga jaka? wdowa wrzuci?a tam dwa pieni??ki, 3 i rzek?: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuci?a wi?cej ni? wszyscy inni. 4 Wszyscy bowiem wrzucali na ofiar? z tego, co im zbywa?o; ta za? z niedostatku swego wrzuci?a wszystko, co mia?a na utrzymanie. 5 Gdy niektórzy mówili o ?wi?tyni, ?e jest przyozdobiona pi?knymi kamieniami i darami, powiedzia?: 6 Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamie? na kamieniu, który by nie by? zwalony. 7 Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nast?pi? I jaki b?dzie znak, gdy si? to dzia? zacznie? 8 Jezus odpowiedzia?: Strze?cie si?, ?eby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i b?d? mówi?: Ja jestem oraz: Nadszed? czas. Nie chod?cie za nimi. 9 I nie trwo?cie si?, gdy pos?yszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi si? sta?, ale nie zaraz nast?pi koniec. 10 Wtedy mówi? do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. 11 B?d? silne trz?sienia ziemi, a miejscami g?ód i zaraza; uka?? si? straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. 12 Lecz przed tym wszystkim podnios? na was r?ce i b?d? was prze?ladowa?. Wydadz? was do synagog i do wi?zie? oraz z powodu mojego imienia wlec was b?d? do królów i namiestników. 13 B?dzie to dla was sposobno?? do sk?adania ?wiadectwa. 14 Postanówcie sobie w sercu nie obmy?la? naprzód swej obrony. 15 Ja bowiem dam wam wymow? i m?dro??, której ?aden z waszych prze?ladowców nie b?dzie si? móg? oprze? ani si? sprzeciwi?. 16 A wydawa? was b?d? nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o ?mier? przyprawi?. 17 I z powodu mojego imienia b?dziecie w nienawi?ci u wszystkich. 18 Ale w?os z g?owy wam nie zginie. 19 Przez swoj? wytrwa?o?? ocalicie wasze ?ycie. 20 Skoro ujrzycie Jerozolim? otoczon? przez wojska, wtedy wiedzcie, ?e jej spustoszenie jest bliskie. 21 Wtedy ci, którzy b?d? w Judei, niech uciekaj? w góry; ci, którzy s? w mie?cie, niech z niego uchodz?, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodz?! 22 B?dzie to bowiem czas pomsty, aby si? spe?ni?o wszystko, co jest napisane. 23 Biada brzemiennym i karmi?cym w owe dni! B?dzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: 24 jedni polegn? od miecza, a drugich zap?dz? w niewol? mi?dzy wszystkie narody. A Jerozolima b?dzie deptana przez pogan, a? czasy pogan przemin?. 25 B?d? znaki na s?o?cu, ksi??ycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawa?nicy. 26 Ludzie mdle? b?d? ze strachu, w oczekiwaniu wydarze? zagra?aj?cych ziemi. Albowiem moce niebios zostan? wstrz??ni?te. 27 Wtedy ujrz? Syna Cz?owieczego, nadchodz?cego w ob?oku z wielk? moc? i chwa??. 28 A gdy si? to dzia? zacznie, nabierzcie ducha i podnie?cie g?owy, poniewa? zbli?a si? wasze odkupienie. 29 I powiedzia? im przypowie??: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. 30 Gdy widzicie, ?e wypuszczaj? p?czki, sami poznajecie, ?e ju? blisko jest lato. 31 Tak i wy, gdy ujrzycie, ?e to si? dzieje, wiedzcie, i? blisko jest królestwo Bo?e. 32 Zaprawd?, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, a? si? wszystko stanie. 33 Niebo i ziemia przemin?, ale moje s?owa nie przemin?. 34 Uwa?ajcie na siebie, aby wasze serca nie by?y oci??a?e wskutek ob?arstwa, pija?stwa i trosk doczesnych, ?eby ten dzie? nie przypad? na was znienacka, 35 jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkaj? na ca?ej ziemi. 36 Czuwajcie wi?c i módlcie si? w ka?dym czasie, aby?cie mogli unikn?? tego wszystkiego, co ma nast?pi?, i stan?? przed Synem Cz?owieczym. 37 Przez dzie? naucza? Jezus w ?wi?tyni, wieczorem za? wychodzi? i noce sp?dza? na górze zwanej Oliwn?. 38 A rano ca?y lud ?pieszy? do Niego, aby Go s?ucha? w ?wi?tyni.

22

1 Nadchodzi?a uroczysto?? Prza?ników, tak zwana Pascha. 2 Arcykap?ani i uczeni w Pi?mie szukali sposobu, jak by Go zabi?, gdy? bali si? ludu. 3 Wtedy szatan wszed? w Judasza, zwanego Iskariot?, który by? jednym z Dwunastu. 4 Poszed? wi?c i umówi? si? z arcykap?anami i dowódcami stra?y, jak ma im Go wyda?. 5 Ucieszyli si? i u?o?yli si? z nim, ?e dadz? mu pieni?dze. 6 On zgodzi? si? i szuka? sposobno?ci, ?eby im Go wyda? bez wiedzy t?umu. 7 Tak nadszed? dzie? Prza?ników, w którym nale?a?o ofiarowa? Pasch?. 8 Jezus pos?a? Piotra i Jana z poleceniem: Id?cie i przygotujcie nam Pasch?, by?my mogli j? spo?y?. 9 Oni Go zapytali: Gdzie chcesz, aby?my j? przygotowali? 10 Odpowiedzia? im: Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka si? z wami cz?owiek nios?cy dzban wody. Id?cie za nim do domu, do którego wejdzie, 11 i powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta ci?: Gdzie jest izba, w której móg?bym spo?y? Pasch? z moimi uczniami? 12 On wska?e wam sal? du??, us?an?; tam przygotujecie. 13 Oni poszli, znale?li tak, jak im powiedzia?, i przygotowali Pasch?. 14 A gdy nadesz?a pora, zaj?? miejsce u sto?u i Aposto?owie z Nim. 15 Wtedy rzek? do nich: Gor?co pragn??em spo?y? Pasch? z wami, zanim b?d? cierpia?. 16 Albowiem powiadam wam: Ju? jej spo?ywa? nie b?d?, a? si? spe?ni w królestwie Bo?ym. 17 Potem wzi?? kielich i odmówiwszy dzi?kczynienie rzek?: We?cie go i podzielcie mi?dzy siebie; 18 albowiem powiadam wam: odt?d nie b?d? ju? pi? z owocu winnego krzewu, a? przyjdzie królestwo Bo?e. 19 Nast?pnie wzi?? chleb, odmówiwszy dzi?kczynienie po?ama? go i poda? mówi?c: To jest Cia?o moje, które za was b?dzie wydane: to czy?cie na moj? pami?tk?! 20 Tak samo i kielich po wieczerzy, mówi?c: Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was b?dzie wylana. 21 Lecz oto r?ka mojego zdrajcy jest ze Mn? na stole. 22 Wprawdzie Syn Cz?owieczy odchodzi wed?ug tego, jak jest postanowione, lecz biada temu cz?owiekowi, przez którego b?dzie wydany. 23 A oni zacz?li wypytywa? jeden drugiego, kto by móg? spo?ród nich to uczyni?. 24 Powsta? równie? spór mi?dzy nimi o to, który z nich zdaje si? by? najwi?kszy. 25 Lecz On rzek? do nich: Królowie narodów panuj? nad nimi, a ich w?adcy przyjmuj? nazw? dobroczy?ców. 26 Wy za? nie tak [macie post?powa?]. Lecz najwi?kszy mi?dzy wami niech b?dzie jak najm?odszy, a prze?o?ony jak s?uga! 27 Któ? bowiem jest wi?kszy? Czy ten, kto siedzi za sto?em, czy ten, kto s?u?y? Czy? nie ten, kto siedzi za sto?em? Otó? Ja jestem po?ród was jak ten, kto s?u?y. 28 Wy?cie wytrwali przy Mnie w moich przeciwno?ciach. 29 Dlatego i Ja przekazuj? wam królestwo, jak Mnie przekaza? je mój Ojciec: 30 aby?cie w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz ?eby?cie zasiadali na tronach, s?dz?c dwana?cie pokole? Izraela. 31 Szymonie, Szymonie, oto szatan domaga? si?, ?eby was przesia? jak pszenic?; 32 ale Ja prosi?em za tob?, ?eby nie usta?a twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. 33 On za? rzek?: Panie, z Tob? gotów jestem i?? nawet do wi?zienia i na ?mier?. 34 Lecz Jezus odrzek?: Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dzi? kogut, a ty trzy razy wyprzesz si? tego, ?e Mnie znasz. 35 I rzek? do nich: Czy brak wam by?o czego, kiedy was posy?a?em bez trzosa, bez torby i bez sanda?ów? Oni odpowiedzieli: Niczego. 36 Lecz teraz - mówi? dalej - kto ma trzos, niech go we?mie; tak samo torb?; a kto nie ma, niech sprzeda swój p?aszcz i kupi miecz! 37 Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi si? spe?ni? na Mnie: Zaliczony zosta? do z?oczy?ców. To bowiem, co si? do Mnie odnosi, dochodzi kresu. 38 Oni rzekli: Panie, tu s? dwa miecze. Odpowiedzia? im: Wystarczy. 39 Potem wyszed? i uda? si?, wed?ug zwyczaju, na Gór? Oliwn?: towarzyszyli Mu tak?e uczniowie. 40 Gdy przyszed? na miejsce, rzek? do nich: Módlcie si?, aby?cie nie ulegli pokusie. 41 A sam oddali? si? od nich na odleg?o?? jakby rzutu kamieniem, upad? na kolana i modli? si? 42 tymi s?owami: Ojcze, je?li chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech si? stanie! 43 Wtedy ukaza? Mu si? anio? z nieba i umacnia? Go. 44 Pogr??ony w udr?ce jeszcze usilniej si? modli?, a Jego pot by? jak g?ste krople krwi, s?cz?ce si? na ziemi?. 45 Gdy wsta? od modlitwy i przyszed? do uczniów, zasta? ich ?pi?cych ze smutku. 46 Rzek? do nich: Czemu ?picie? Wsta?cie i módlcie si?, aby?cie nie ulegli pokusie. 47 Gdy On jeszcze mówi?, oto zjawi? si? t?um. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szed? na ich czele i zbli?y? si? do Jezusa, aby Go poca?owa?. 48 Jezus mu rzek?: Judaszu, poca?unkiem wydajesz Syna Cz?owieczego? 49 Towarzysze Jezusa widz?c, na co si? zanosi, zapytali: Panie, czy mamy uderzy? mieczem? 50 I który? z nich uderzy? s?ug? najwy?szego kap?ana i odci?? mu prawe ucho. 51 Lecz Jezus odpowiedzia?: Przesta?cie, dosy?! I dotkn?wszy ucha, uzdrowi? go. 52 Do arcykap?anów za?, dówódcy stra?y ?wi?tynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzek?: Wyszli?cie z mieczami i kijami jak na zbójc?? 53 Gdy codziennie bywa?em u was w ?wi?tyni, nie podnie?li?cie r?k na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemno?ci. 54 Schwycili Go wi?c, poprowadzili i zawiedli do domu najwy?szego kap?ana. A Piotr szed? z daleka. 55 Gdy rozniecili ogie? na ?rodku dziedzi?ca i zasiedli wko?o, Piotr usiad? tak?e mi?dzy nimi. 56 A jaka? s?u??ca, zobaczywszy go siedz?cego przy ogniu, przyjrza?a mu si? uwa?nie i rzek?a: I ten by? razem z Nim. 57 Lecz on zaprzeczy? temu, mówi?c: Nie znam Go, kobieto. 58 Po chwili zobaczy? go kto? inny i rzek?: I ty jeste? jednym z nich. Piotr odrzek?: Cz?owieku, nie jestem. 59 Po up?ywie prawie godziny jeszcze kto? inny pocz?? zawzi?cie twierdzi?: Na pewno i ten by? razem z Nim; jest przecie? Galilejczykiem. 60 Piotr za? rzek?: Cz?owieku, nie wiem, co mówisz. I w tej chwili, gdy on jeszcze mówi?, kogut zapia?. 61 A Pan obróci? si? i spojrza? na Piotra. Wspomnia? Piotr na s?owo Pana, jak mu powiedzia?: Dzi?, zanim kogut zapieje, trzy razy si? Mnie wyprzesz. 62 Wyszed? na zewn?trz i gorzko zap?aka?. 63 Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali si? z Niego i bili Go. 64 Zas?aniali Mu oczy i pytali: Prorokuj, kto Ci? uderzy?. 65 Wiele te? innych obelg miotali przeciw Niemu. 66 Skoro dzie? nasta?, zebra?a si? starszyzna ludu, arcykap?ani i uczeni w Pi?mie i kazali przyprowadzi? Go przed swoj? Rad?. 67 Rzekli: Je?li Ty jeste? Mesjasz, powiedz nam! On im odrzek?: Je?li wam powiem, nie uwierzycie Mi, 68 i je?li was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. 69 Lecz odt?d Syn Cz?owieczy siedzie? b?dzie po prawej stronie Wszechmocy Bo?ej. 70 Zawo?ali wszyscy: Wi?c Ty jeste? Synem Bo?ym? Odpowiedzia? im: Tak. Jestem Nim. 71 A oni zawo?ali: Na co nam jeszcze potrzeba ?wiadectwa? Sami przecie? s?yszeli?my z ust Jego.

23

1 Teraz ca?e ich zgromadzenie powsta?o; i poprowadzili Go przed Pi?ata. 2 Tam zacz?li oskar?a? Go: Stwierdzili?my, ?e ten cz?owiek podburza nasz naród, ?e odwodzi od p?acenia podatków Cezarowi i ?e siebie podaje za Mesjasza - Króla. 3 Pi?at zapyta? Go: Czy Ty jeste? Królem ?ydowskim? Jezus odpowiedzia? mu: Tak, Ja Nim jestem. 4 Pi?at wi?c o?wiadczy? arcykap?anom i t?umom: Nie znajduj? ?adnej winy w tym cz?owieku. 5 Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerz?c sw? nauk? po ca?ej Judei, od Galilei, gdzie rozpocz??, a? dot?d. 6 Gdy Pi?at to us?ysza?, zapyta?, czy cz?owiek ten jest Galilejczykiem. 7 A gdy si? upewni?, ?e jest spod w?adzy Heroda, odes?a? Go do Heroda, który w tych dniach równie? przebywa? w Jerozolimie. 8 Na widok Jezusa Herod bardzo si? ucieszy?. Od dawna bowiem chcia? Go ujrze?, poniewa? s?ysza? o Nim i spodziewa? si?, ?e zobaczy jaki znak, zdzia?any przez Niego. 9 Zasypa? Go te? wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedzia?. 10 Arcykap?ani za? i uczeni w Pi?mie stali i gwa?townie Go oskar?ali. 11 Wówczas wzgardzi? Nim Herod wraz ze swoj? stra??; na po?miewisko kaza? ubra? Go w l?ni?cy p?aszcz i odes?a? do Pi?ata. 12 W tym dniu Herod i Pi?at stali si? przyjació?mi. Przedtem bowiem ?yli z sob? w nieprzyja?ni. 13 Pi?at wi?c kaza? zwo?a? arcykap?anów, cz?onków Wysokiej Rady oraz lud 14 i rzek? do nich: Przywiedli?cie mi tego cz?owieka pod zarzutem, ?e podburza lud. Otó? ja przes?ucha?em Go wobec was i nie znalaz?em w Nim ?adnej winy w sprawach, o które Go oskar?acie. 15 Ani te? Herod - bo odes?a? Go do nas; a oto nie pope?ni? On nic godnego ?mierci. 16 Ka?? Go wi?c wych?osta? i uwolni?. 17 <A by? obowi?zany uwalnia? im jednego na ?wi?ta>. 18 Zawo?ali wi?c wszyscy razem: Stra? Tego, a uwolnij nam Barabasza! 19 By? on wtr?cony do wi?zienia za jaki? rozruch powsta?y w mie?cie i za zabójstwo. 20 Pi?at, chc?c uwolni? Jezusa, ponownie przemówi? do nich. 21 Lecz oni wo?ali: Ukrzy?uj, ukrzy?uj Go! 22 Zapyta? ich po raz trzeci: Có? On z?ego uczyni?? Nie znalaz?em w Nim nic zas?uguj?cego na ?mier?. Ka?? Go wi?c wych?osta? i uwolni?. 23 Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagaj?c si?, aby Go ukrzy?owano; i wzmaga?y si? ich krzyki. 24 Pi?at wi?c zawyrokowa?, ?eby ich ??danie zosta?o spe?nione. 25 Uwolni? im tego, którego si? domagali, a który za rozruch i zabójstwo by? wtr?cony do wi?zienia; Jezusa za? zda? na ich wol?. 26 Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wraca? z pola, i w?o?yli na niego krzy?, aby go niós? za Jezusem. 27 A sz?o za Nim mnóstwo ludu, tak?e kobiet, które zawodzi?y i p?aka?y nad Nim. 28 Lecz Jezus zwróci? si? do nich i rzek?: Córki jerozolimskie, nie p?aczcie nade Mn?; p?aczcie raczej nad sob? i nad waszymi dzie?mi! 29 Oto bowiem przyjd? dni, kiedy mówi? b?d?: Szcz??liwe niep?odne ?ona, które nie rodzi?y, i piersi, które nie karmi?y. 30 Wtedy zaczn? wo?a? do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! 31 Bo je?li z zielonym drzewem to czyni?, có? si? stanie z suchym? 32 Przyprowadzono te? dwóch innych - z?oczy?ców, aby ich z Nim straci?. 33 Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszk?, ukrzy?owali tam Jego i z?oczy?ców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. 34 Lecz Jezus mówi?: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz?, co czyni?. Potem rozdzielili mi?dzy siebie Jego szaty, rzucaj?c losy. 35 A lud sta? i patrzy?. Lecz cz?onkowie Wysokiej Rady drwi?co mówili: Innych wybawia?, niech?e teraz siebie wybawi, je?li On jest Mesjaszem, Wybra?cem Bo?ym. 36 Szydzili z Niego i ?o?nierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, 37 mówi?c: Je?li Ty jeste? królem ?ydowskim, wybaw sam siebie. 38 By? tak?e nad Nim napis w j?zyku greckim, ?aci?skim i hebrajskim: To jest Król ?ydowski. 39 Jeden ze z?oczy?ców, których [tam] powieszono, ur?ga? Mu: Czy Ty nie jeste? Mesjaszem? Wybaw wi?c siebie i nas. 40 Lecz drugi, karc?c go, rzek?: Ty nawet Boga si? nie boisz, chocia? t? sam? kar? ponosisz? 41 My przecie? - sprawiedliwie, odbieramy bowiem s?uszn? kar? za nasze uczynki, ale On nic z?ego nie uczyni?. 42 I doda?: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. 43 Jezus mu odpowiedzia?: Zaprawd?, powiadam ci: Dzi? ze Mn? b?dziesz w raju. 44 By?o ju? oko?o godziny szóstej i mrok ogaran?? ca?? ziemi? a? do godziny dziewi?tej. 45 S?o?ce si? za?mi?o i zas?ona przybytku rozdar?a si? przez ?rodek. 46 Wtedy Jezus zawo?a? dono?nym g?osem: Ojcze, w Twoje r?ce powierzam ducha mojego. Po tych s?owach wyzion?? ducha. 47 Na widok tego, co si? dzia?o, setnik odda? chwa?? Bogu i mówi?: Istotnie, cz?owiek ten by? sprawiedliwy. 48 Wszystkie te? t?umy, które zbieg?y si? na to widowisko, gdy zobaczy?y, co si? dzia?o, wraca?y bij?c si? w piersi. 49 Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a równie? niewiasty, które Mu towarzyszy?y od Galilei, przypatrywa?y si? temu. 50 By? tam cz?owiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, cz?onek Wysokiej Rady. 51 Nie przysta? on na ich uchwa?? i post?powanie. By? z miasta ?ydowskiego Arymatei, i oczekiwa? królestwa Bo?ego. 52 On to uda? si? do Pi?ata i poprosi? o cia?o Jezusa. 53 Zdj?? je z krzy?a, owin?? w p?ótno i z?o?y? w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie by? pochowany. 54 By? to dzie? Przygotowania i szabat si? rozja?nia?. 55 By?y przy tym niewiasty, które z Nim przysz?y z Galilei. Obejrza?y grób i w jaki sposób zosta?o z?o?one cia?o Jezusa. 56 Po powrocie przygotowa?y wonno?ci i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowa?y spoczynek szabatu.

24

1 W pierwszy dzie? tygodnia posz?y skoro ?wit do grobu, nios?c przygotowane wonno?ci. 2 Kamie? od grobu zasta?y odsuni?ty. 3 A skoro wesz?y, nie znalaz?y cia?a Pana Jezusa. 4 Gdy wobec tego by?y bezradne, nagle stan??o przed nimi dwóch m??czyzn w l?ni?cych szatach. 5 Przestraszone, pochyli?y twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie ?yj?cego w?ród umar?ych? 6 Nie ma Go tutaj; zmartwychwsta?. Przypomnijcie sobie, jak wam mówi?, b?d?c jeszcze w Galilei: 7 Syn Cz?owieczy musi by? wydany w r?ce grzeszników i ukrzy?owany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie. 8 Wtedy przypomnia?y sobie Jego s?owa 9 i wróci?y od grobu, oznajmi?y to wszystko Jedenastu i wszystkim pozosta?ym. 10 A by?y to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiada?y to Aposto?om. 11 Lecz s?owa te wyda?y im si? czcz? gadanin? i nie dali im wiary. 12 Jednak?e Piotr wybra? si? i pobieg? do grobu; schyliwszy si?, ujrza? same tylko p?ótna. I wróci? do siebie, dziwi?c si? temu, co si? sta?o. 13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sze??dziesi?t stadiów od Jerozolimy. 14 Rozmawiali oni z sob? o tym wszystkim, co si? wydarzy?o. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sob?, sam Jezus przybli?y? si? i szed? z nimi. 16 Lecz oczy ich by?y niejako na uwi?zi, tak ?e Go nie poznali. 17 On za? ich zapyta?: Có? to za rozmowy prowadzicie z sob? w drodze? Zatrzymali si? smutni. 18 A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedzia? Mu: Ty jeste? chyba jedynym z przebywaj?cych w Jerozolimie, który nie wie, co si? tam w tych dniach sta?o. 19 Zapyta? ich: Có? takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co si? sta?o z Jezusem Nazarejczykiem, który by? prorokiem pot??nym w czynie i s?owie wobec Boga i ca?ego ludu; 20 jak arcykap?ani i nasi przywódcy wydali Go na ?mier? i ukrzy?owali. 21 A my?my si? spodziewali, ?e On w?a?nie mia? wyzwoli? Izraela. Tak, a po tym wszystkim dzi? ju? trzeci dzie?, jak si? to sta?o. 22 Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przerazi?y nas: by?y rano u grobu, 23 a nie znalaz?szy Jego cia?a, wróci?y i opowiedzia?y, ?e mia?y widzenie anio?ów, którzy zapewniaj?, i? On ?yje. 24 Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiada?y, ale Jego nie widzieli. 25 Na to On rzek? do nich: O nierozumni, jak nieskore s? wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! 26 Czy? Mesjasz nie mia? tego cierpie?, aby wej?? do swej chwa?y? 27 I zaczynaj?c od Moj?esza poprzez wszystkich proroków wyk?ada? im, co we wszystkich Pismach odnosi?o si? do Niego. 28 Tak przybli?yli si? do wsi, do której zd??ali, a On okazywa?, jakoby mia? i?? dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówi?c: Zosta? z nami, gdy? ma si? ku wieczorowi i dzie? si? ju? nachyli?. Wszed? wi?c, aby zosta? z nimi. 30 Gdy zaj?? z nimi miejsce u sto?u, wzi?? chleb, odmówi? b?ogos?awie?stwo, po?ama? go i dawa? im. 31 Wtedy oczy im si? otworzy?y i poznali Go, lecz On znikn?? im z oczu. 32 I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pa?a?o w nas, kiedy rozmawia? z nami w drodze i Pisma nam wyja?nia?? 33 W tej samej godzinie wybrali si? i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, 34 którzy im oznajmili: Pan rzeczywi?cie zmartwychwsta? i ukaza? si? Szymonowi. 35 Oni równie? opowiadali, co ich spotka?o w drodze, i jak Go poznali przy ?amaniu chleba. 36 A gdy rozmawiali o tym, On sam stan?? po?ród nich i rzek? do nich: Pokój wam! 37 Zatrwo?onym i wyl?k?ym zdawa?o si?, ?e widz? ducha. 38 Lecz On rzek? do nich: Czemu jeste?cie zmieszani i dlaczego w?tpliwo?ci budz? si? w waszych sercach? 39 Popatrzcie na moje r?ce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie si? Mnie i przekonajcie: duch nie ma cia?a ani ko?ci, jak widzicie, ?e Ja mam. 40 Przy tych s?owach pokaza? im swoje r?ce i nogi. 41 Lecz gdy oni z rado?ci jeszcze nie wierzyli i pe?ni byli zdumienia, rzek? do nich: Macie tu co? do jedzenia? 42 Oni podali Mu kawa?ek pieczonej ryby. 43 Wzi?? i jad? wobec nich. 44 Potem rzek? do nich: To w?a?nie znaczy?y s?owa, które mówi?em do was, gdy by?em jeszcze z wami: Musi si? wype?ni? wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Moj?esza, u Proroków i w Psalmach. 45 Wtedy o?wieci? ich umys?y, aby rozumieli Pisma, 46 i rzek? do nich: Tak jest napisane: Mesjasz b?dzie cierpia? i trzeciego dnia zmartwychwstanie, 47 w imi? Jego g?oszone b?dzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, pocz?wszy od Jerozolimy. 48 Wy jeste?cie ?wiadkami tego. 49 Oto Ja ze?l? na was obietnic? mojego Ojca. Wy za? pozosta?cie w mie?cie, a? b?dziecie uzbrojeni moc? z wysoka. 50 Potem wyprowadzi? ich ku Betanii i podniós?szy r?ce b?ogos?awi? ich. 51 A kiedy ich b?ogos?awi?, rozsta? si? z nimi i zosta? uniesiony do nieba. 52 Oni za? oddali Mu pok?on i z wielk? rado?ci? wrócili do Jerozolimy, 53 gdzie stale przebywali w ?wi?tyni, <wielbi?c i> b?ogos?awi?c Boga.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 39 goĹ›ci