Ewangelia wg ?w. Mateusza
Pismo ?wi?te - Nowy Testament

1

1 Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. 2 Abraham by? ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; 3 Juda za? by? ojcem Faresa i Zary, których matk? by?a Tamar. Fares by? ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; 4 Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; 5 Salmon ojcem Booza, a matk? by?a Rachab. Booz by? ojcem Obeda, a matk? by?a Rut. Obed by? ojcem Jessego, 6 a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid by? ojcem Salomona, a matk? by?a /dawna/ ?ona Uriasza. 7 Salomon by? ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; 8 Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; 9 Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; 10 Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; 11 Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilo?skiego. 12 Po przesiedleniu babilo?skim Jechoniasz by? ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; 13 Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; 14 Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; 15 Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; 16 Jakub ojcem Józefa, m??a Maryi, z której narodzi? si? Jezus, zwany Chrystusem. 17 Tak wi?c w ca?o?ci od Abrahama do Dawida jest czterna?cie pokole?; od Dawida do przesiedlenia babilo?skiego czterna?cie pokole?; od przesiedlenia babilo?skiego do Chrystusa czterna?cie pokole?. 18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa by?o tak. Po za?lubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalaz?a si? brzemienn? za spraw? Ducha ?wi?tego. 19 M?? Jej, Józef, który by? cz?owiekiem sprawiedliwym i nie chcia? narazi? Jej na znies?awienie, zamierza? oddali? J? potajemnie. 20 Gdy powzi?? t? my?l, oto anio? Pa?ski ukaza? mu si? we ?nie i rzek?: Józefie, synu Dawida, nie bój si? wzi?? do siebie Maryi, twej Ma??onki; albowiem z Ducha ?wi?tego jest to, co si? w Niej pocz??o. 21 Porodzi Syna, któremu nadasz imi? Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . 22 A sta?o si? to wszystko, aby si? wype?ni?o s?owo Pa?skie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadz? imi? Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. 24 Zbudziwszy si? ze snu, Józef uczyni? tak, jak mu poleci? anio? Pa?ski: wzi?? swoj? Ma??onk? do siebie, 25 lecz nie zbli?a? si? do Niej, a? porodzi?a Syna, któremu nada? imi? Jezus.

2

1 Gdy za? Jezus narodzi? si? w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto M?drcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król ?ydowski? Ujrzeli?my bowiem jego gwiazd? na Wschodzie i przybyli?my odda? mu pok?on . 3 Skoro to us?ysza? król Herod, przerazi? si?, a z nim ca?a Jerozolima. 4 Zebra? wi?c wszystkich arcykap?anów i uczonych ludu i wypytywa? ich, gdzie ma si? narodzi? Mesjasz. 5 Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisa? Prorok: 6 A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jeste? zgo?a najlichsze spo?ród g?ównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie w?adca, który b?dzie pasterzem ludu mego, Izraela. 7 Wtedy Herod przywo?a? potajemnie M?drców i wypyta? ich dok?adnie o czas ukazania si? gwiazdy. 8 A kieruj?c ich do Betlejem, rzek?: Udajcie si? tam i wypytujcie starannie o Dzieci?, a gdy Je znajdziecie donie?cie mi, abym i ja móg? pój?? i odda? Mu pok?on. 9 Oni za? wys?uchawszy króla, ruszyli w drog?. A oto gwiazda, któr? widzieli na Wschodzie, sz?a przed nimi, a? przysz?a i zatrzyma?a si? nad miejscem, gdzie by?o Dzieci?. 10 Gdy ujrzeli gwiazd?, bardzo si? uradowali. 11 Weszli do domu i zobaczyli Dzieci? z Matk? Jego, Maryj?; upadli na twarz i oddali Mu pok?on. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: z?oto, kadzid?o i mirr?. 12 A otrzymawszy we ?nie nakaz, ?eby nie wracali do Heroda, inn? drog? udali si? do swojej ojczyzny, 13 Gdy oni odjechali, oto anio? Pa?ski ukaza? si? Józefowi we ?nie i rzek?: Wsta?, we? Dzieci? i Jego Matk? i uchod? do Egiptu; pozosta? tam, a? ci powiem; bo Herod b?dzie szuka? Dzieci?cia, aby Je zg?adzi?. 14 On wsta?, wzi?? w nocy Dzieci? i Jego Matk? i uda? si? do Egiptu; 15 tam pozosta? a? do ?mierci Heroda. Tak mia?o si? spe?ni? s?owo, które Pan powiedzia? przez Proroka: Z Egiptu wezwa?em Syna mego. 16 Wtedy Herod widz?c, ?e go M?drcy zawiedli, wpad? w straszny gniew. Pos?a? /oprawców/ do Betlejem i ca?ej okolicy i kaza? pozabija? wszystkich ch?opców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym si? dowiedzia? od M?drców. 17 Wtedy spe?ni?y si? s?owa proroka Jeremiasza: 18 Krzyk us?yszano w Rama, p?acz i j?k wielki. Rachel op?akuje swe dzieci i nie chce utuli? si? w ?alu, bo ich ju? nie ma. 19 A gdy Herod umar?, oto Józefowi w Egipcie ukaza? si? anio? Pa?ski we ?nie, 20 i rzek?: Wsta?, we? Dzieci? i Jego Matk? i id? do ziemi Izraela, bo ju? umarli ci, którzy czyhali na ?ycie Dzieci?cia . 21 On wi?c wsta?, wzi?? Dzieci? i Jego Matk? i wróci? do ziemi Izraela. 22 Lecz gdy pos?ysza?, ?e w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, ba? si? tam i??. Otrzymawszy za? we ?nie nakaz, uda? si? w strony Galilei. 23 Przyby? do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiad?. Tak mia?o si? spe?ni? s?owo Proroków: Nazwany b?dzie Nazarejczykiem.

3

1 W owym czasie wyst?pi? Jan Chrzciciel i g?osi? na Pustyni Judzkiej te s?owa: 2 Nawró?cie si?, bo bliskie jest królestwo niebieskie . 3 Do niego to odnosi si? s?owo proroka Izajasza, gdy mówi: G?os wo?aj?cego na pustyni: Przygotujcie drog? Panu, Dla Niego prostujcie ?cie?ki. 4 Sam za? Jan nosi? odzienie z sier?ci wielb??dziej i pas skórzany oko?o bioder, a jego pokarmem by?a szara?cza i miód le?ny. 5 Wówczas ci?gn??y do niego Jerozolima oraz ca?a Judea i ca?a okolica nad Jordanem. 6 Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznaj?c przy tym swe grzechy. 7 A gdy widzia?, ?e przychodzi do chrztu wielu spo?ród faryzeuszów i saduceuszów, mówi? im: Plemi? ?mijowe, kto wam pokaza?, jak uciec przed nadchodz?cym gniewem? 8 Wydajcie wi?c godny owoc nawrócenia, 9 a nie my?lcie, ?e mo?ecie sobie mówi?: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, ?e z tych kamieni mo?e Bóg wzbudzi? dzieci Abrahamowi. 10 Ju? siekiera do korzenia drzew jest przy?o?ona. Ka?de wi?c drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, b?dzie wyci?te i w ogie? wrzucone. 11 Ja was chrzcz? wod? dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mn?, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosi? Mu sanda?ów. On was chrzci? b?dzie Duchem ?wi?tym i ogniem. 12 Ma On wiejad?o w r?ku i oczy?ci swój om?ot: pszenic? zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym . 13 Wtedy przyszed? Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, ?eby przyj?? chrzest od niego. 14 Lecz Jan powstrzymywa? Go, mówi?c: To ja potrzebuj? chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? 15 Jezus mu odpowiedzia?: Pozwól teraz, bo tak godzi si? nam wype?ni? wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ust?pi?. 16 A gdy Jezus zosta? ochrzczony, natychmiast wyszed? z wody. A oto otworzy?y Mu si? niebiosa i ujrza? Ducha Bo?ego zst?puj?cego jak go??bic? i przychodz?cego na Niego. 17 A g?os z nieba mówi?: Ten jest mój Syn umi?owany, w którym mam upodobanie.

4

1 Wtedy Duch wyprowadzi? Jezusa na pustyni?, aby by? kuszony przez diab?a. 2 A gdy przepo?ci? czterdzie?ci dni i czterdzie?ci nocy, odczu? w ko?cu g?ód. 3 Wtedy przyst?pi? kusiciel i rzek? do Niego: Je?li jeste? Synem Bo?ym, powiedz, ?eby te kamienie sta?y si? chlebem . 4 Lecz on mu odpar?: Napisane jest: Nie samym chlebem ?yje cz?owiek, lecz ka?dym s?owem, które pochodzi z ust Bo?ych. 5 Wtedy wzi?? Go diabe? do Miasta ?wi?tego, postawi? na naro?niku ?wi?tyni 6 i rzek? Mu: Je?li jeste? Synem Bo?ym, rzu? si? w dó?, jest przecie? napisane: Anio?om swoim rozka?e o tobie, a na r?kach nosi? ci? b?d? by? przypadkiem nie urazi? swej nogi o kamie?. 7 Odrzek? mu Jezus: Ale jest napisane tak?e: Nie b?dziesz wystawia? na prób? Pana, Boga swego. 8 Jeszcze raz wzi?? Go diabe? na bardzo wysok? gór?, pokaza? Mu wszystkie królestwa ?wiata oraz ich przepych 9 i rzek? do Niego: Dam Ci to wszystko, je?li upadniesz i oddasz mi pok?on. 10 Na to odrzek? mu Jezus: Id? precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, b?dziesz oddawa? pok?on i Jemu samemu s?u?y? b?dziesz. 11 Wtedy opu?ci? Go diabe?, a oto anio?owie przyst?pili i us?ugiwali Mu. 12 Gdy /Jezus/ pos?ysza?, ?e Jan zosta? uwi?ziony, usun?? si? do Galilei. 13 Opu?ci? jednak Nazaret, przyszed? i osiad? w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. 14 Tak mia?o si? spe?ni? s?owo proroka Izajasza: 15 Ziemia Zabulona i ziemia Neftalegou, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! 16 Lud, który siedzia? w ciemno?ci, ujrza? ?wiat?o wielkie, i mieszka?com cienistej krainy ?mierci ?wiat?o wzesz?o. 17 Odt?d pocz?? Jezus naucza? i mówi?: Nawracajcie si?, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. 18 Gdy /Jezus/ przechodzi? obok Jeziora Galilejskiego, ujrza? dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sie? w jezioro; byli bowiem rybakami. 19 I rzek? do nich: Pójd?cie za Mn?, a uczyni? was rybakami ludzi. 20 Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. 21 A gdy poszed? stamt?d dalej, ujrza? innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w ?odzi swe sieci. Ich te? powo?a?. 22 A oni natychmiast zostawili ?ód? i ojca i poszli za Nim. 23 I obchodzi? Jezus ca?? Galile?, nauczaj?c w tamtejszych synagogach, g?osz?c Ewangeli? o królestwie i lecz?c wszelkie choroby i wszelkie s?abo?ci w?ród ludu. 24 A wie?? o Nim rozesz?a si? po ca?ej Syrii. Przynoszono wi?c do Niego wszystkich cierpi?cych, których dr?czy?y rozmaite choroby i dolegliwo?ci, op?tanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawia?. 25 I sz?y za Nim liczne t?umy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.

5

1 Jezus, widz?c t?umy, wyszed? na gór?. A gdy usiad?, przyst?pili do Niego Jego uczniowie. 2 Wtedy otworzy? swoje usta i naucza? ich tymi s?owami: 3 B?ogos?awieni ubodzy w duchu, albowiem do nich nale?y królestwo niebieskie. 4 B?ogos?awieni, którzy si? smuc?, albowiem oni b?d? pocieszeni. 5 B?ogos?awieni cisi, albowiem oni na w?asno?? posi?d? ziemi?. 6 B?ogos?awieni, którzy ?akn? i pragn? sprawiedliwo?ci, albowiem oni b?d? nasyceni. 7 B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi?. 8 B?ogos?awieni czystego serca, albowiem oni Boga ogl?da? b?d?. 9 B?ogos?awieni, którzy wprowadzaj? pokój, albowiem oni b?d? nazwani synami Bo?ymi. 10 B?ogos?awieni, którzy cierpi? prze?ladowanie dla sprawiedliwo?ci, albowiem do nich nale?y królestwo niebieskie. 11 B?ogos?awieni jeste?cie, gdy /ludzie/ wam ur?gaj? i prze?laduj? was, i gdy z mego powodu mówi? k?amliwie wszystko z?e na was. 12 Cieszcie si? i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prze?ladowali proroków, którzy byli przed wami. 13 Wy jeste?cie sol? dla ziemi. Lecz je?li sól utraci swój smak, czym?e j? posoli?? Na nic si? ju? nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. 14 Wy jeste?cie ?wiat?em ?wiata. Nie mo?e si? ukry? miasto po?o?one na górze. 15 Nie zapala si? te? ?wiat?a i nie stawia pod korcem, ale na ?wieczniku, aby ?wieci?o wszystkim, którzy s? w domu. 16 Tak niech ?wieci wasze ?wiat?o przed lud?mi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. 17 Nie s?d?cie, ?e przyszed?em znie?? Prawo albo Proroków. Nie przyszed?em znie??, ale wype?ni?. 18 Zaprawd? bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przemin?, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni si? w Prawie, a? si? wszystko spe?ni. 19 Ktokolwiek wi?c zniós?by jedno z tych przykaza?, cho?by najmniejszych, i uczy?by tak ludzi, ten b?dzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wype?nia i uczy wype?nia?, ten b?dzie wielki w królestwie niebieskim. 20 Bo powiadam wam: Je?li wasza sprawiedliwo?? nie b?dzie wi?ksza ni? uczonych w Pi?mie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 21 S?yszeli?cie, ?e powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by si? dopu?ci? zabójstwa, podlega s?dowi. 22 A Ja wam powiadam: Ka?dy, kto si? gniewa na swego brata, podlega s?dowi. A kto by rzek? swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzek?: Bezbo?niku, podlega karze piek?a ognistego. 23 Je?li wi?c przyniesiesz dar swój przed o?tarz i tam wspomnisz, ?e brat twój ma co? przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przez o?tarzem, a najpierw id? i pojednaj si? z bratem swoim. Potem przyjd? i dar swój ofiaruj! 25 Pogód? si? ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jeste? z nim w drodze, by ci? przeciwnik nie poda? s?dziemu, a s?dzia dozorcy, i aby nie wtr?cono ci? do wi?zienia. 26 Zaprawd?, powiadam ci: nie wyjdziesz stamt?d, a? zwrócisz ostatni grosz. 27 S?yszeli?cie, ?e powiedziano: Nie cudzo?ó?! 28 A Ja wam powiadam: Ka?dy, kto po??dliwie patrzy na kobiet?, ju? si? w swoim sercu dopu?ci? z ni? cudzo?óstwa. 29 Je?li wi?c prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wy?up je i odrzu? od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich cz?onków, ni? ?eby ca?e twoje cia?o mia?o by? wrzucone do piek?a. 30 I je?li prawa twoja r?ka jest ci powodem do grzechu, odetnij j? i odrzu? od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich cz?onków, ni? ?eby ca?e twoje cia?o mia?o i?? do piek?a. 31 Powiedziano te?: Je?li kto chce oddali? swoj? ?on?, niech jej da list rozwodowy. 32 A ja wam powiadam: Ka?dy, kto oddala swoj? ?on? - poza wypadkiem nierz?du - nara?a j? na cudzo?óstwo; a kto by oddalon? wzi?? za ?on?, dopuszcza si? cudzo?óstwa. 33 S?yszeli?cie równie?, ?e powiedziano przodkom: Nie b?dziesz fa?szywie przysi?ga?, lecz dotrzymasz Panu swej przysi?gi. 34 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysi?gajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bo?ym; 35 ani na ziemi?, bo jest podnó?kiem stóp Jego; ani na Jerozolim?, bo jest miastem wielkiego Króla. 36 Ani na swoj? g?ow? nie przysi?gaj, bo nie mo?esz nawet jednego w?osa uczyni? bia?ym albo czarnym. 37 Niech wasza mowa b?dzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Z?ego pochodzi. 38 S?yszeli?cie, ?e powiedziano: Oko za oko i z?b za z?b! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu z?emu. Lecz je?li ci? kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawowa? si? z tob? i wzi?? twoj? szat?, odst?p i p?aszcz! 41 Zmusza ci? kto, ?eby i?? z nim tysi?c kroków, id? dwa tysi?ce! 42 Daj temu, kto ci? prosi, i nie odwracaj si? od tego, kto chce po?yczy? od ciebie. 43 S?yszeli?cie, ?e powiedziano: B?dziesz mi?owa? swego bli?niego, a nieprzyjaciela swego b?dziesz nienawidzi?. 44 A Ja wam powiadam: Mi?ujcie waszych nieprzyjació? i módlcie si? za tych, którzy was prze?laduj?; 45 tak b?dziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; poniewa? On sprawia, ?e s?o?ce Jego wschodzi nad z?ymi i nad dobrymi, i On zsy?a deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Je?li bowiem mi?ujecie tych, którzy was mi?uj?, có? za nagrod? mie? b?dziecie? Czy? i celnicy tego nie czyni?? 47 I je?li pozdrawiacie tylko swych braci, có? szczególnego czynicie? Czy? i poganie tego nie czyni?? 48 B?d?cie wi?c wy doskonali, jak doskona?y jest Ojciec wasz niebieski.

6

1 Strze?cie si?, ?eby?cie uczynków pobo?nych nie wykonywali przed lud?mi po to, aby was widzieli; inaczej nie b?dziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 Kiedy wi?c dajesz ja?mu?n?, nie tr?b przed sob?, jak ob?udnicy czyni? w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawd?, powiadam wam: ci otrzymali ju? swoj? nagrod?. 3 Kiedy za? ty dajesz ja?mu?n?, niech nie wie lewa twoja r?ka, co czyni prawa, 4 aby twoja ja?mu?na pozosta?a w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 5 Gdy si? modlicie, nie b?d?cie jak ob?udnicy. Oni lubi? w synagogach i na rogach ulic wystawa? i modli? si?, ?eby si? ludziom pokaza?. Zaprawd?, powiadam wam: otrzymali ju? swoj? nagrod?. 6 Ty za?, gdy chcesz si? modli?, wejd? do swej izdebki, zamknij drzwi i módl si? do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 7 Na modlitwie nie b?d?cie gadatliwi jak poganie. Oni my?l?, ?e przez wzgl?d na swe wielomówstwo b?d? wys?uchani. 8 Nie b?d?cie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak si? módlcie: 9 Ojcze nasz, który jeste? w niebie, niech si? ?wi?ci imi? Twoje! 10 Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spe?nia si? na ziemi, tak jak i w niebie. 11 Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; 12 i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; 13 i nie dopu??, aby?my ulegli pokusie, ale nas zachowaj od z?ego! 14 Je?li bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. 15 Lecz je?li nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinie?. 16 Kiedy po?cicie, nie b?d?cie pos?pni jak ob?udnicy. Przybieraj? oni wygl?d ponury, aby pokaza? ludziom, ?e poszcz?. Zaprawd?, powiadam wam: ju? odebrali swoj? nagrod?. 17 Ty za?, gdy po?cisz, nama?? sobie g?ow? i umyj twarz, 18 aby nie ludziom pokaza?, ?e po?cisz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 19 Nie gromad?cie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszcz? i gdzie z?odzieje w?amuj? si? i kradn?. 20 Gromad?cie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszcz? i gdzie z?odzieje nie w?amuj? si? i nie kradn?. 21 Bo gdzie jest twój skarb, tam b?dzie i serce twoje. 22 ?wiat?em cia?a jest oko. Je?li wi?c twoje oko jest zdrowe, ca?e twoje cia?o b?dzie w ?wietle. 23 Lecz je?li twoje oko jest chore, ca?e twoje cia?o b?dzie w ciemno?ci. Je?li wi?c ?wiat?o, które jest w tobie, jest ciemno?ci?, jak?e wielka to ciemno??! 24 Nikt nie mo?e dwom panom s?u?y?. Bo albo jednego b?dzie nienawidzi?, a drugiego b?dzie mi?owa?; albo z jednym b?dzie trzyma?, a drugim wzgardzi. Nie mo?ecie s?u?y? Bogu i Mamonie. 25 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie si? zbytnio o swoje ?ycie, o to, co macie je?? i pi?, ani o swoje cia?o, czym si? macie przyodzia?. Czy? ?ycie nie znaczy wi?cej ni? pokarm, a cia?o wi?cej ni? odzienie? 26 Przypatrzcie si? ptakom w powietrzu: nie siej? ani ?n? i nie zbieraj? do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je ?ywi. Czy? wy nie jeste?cie wa?niejsi ni? one? 27 Kto z was przy ca?ej swej trosce mo?e cho?by jedn? chwil? do?o?y? do wieku swego ?ycia? 28 A o odzienie czemu si? zbytnio troszczycie? Przypatrzcie si? liliom na polu, jak rosn?: nie pracuj? ani prz?d?. 29 A powiadam wam: nawet Salomon w ca?ym swoim przepychu nie by? tak ubrany jak jedna z nich. 30 Je?li wi?c ziele na polu, które dzi? jest, a jutro do pieca b?dzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czy? nie tym bardziej was, ma?ej wiary? 31 Nie troszczcie si? wi?c zbytnio i nie mówcie: co b?dziemy je??? co b?dziemy pi?? czym b?dziemy si? przyodziewa?? 32 Bo o to wszystko poganie zabiegaj?. Przecie? Ojciec wasz niebieski wie, ?e tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Starajcie si? naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwo??, a to wszystko b?dzie wam dodane. 34 Nie troszczcie si? wi?c zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzie? sam o siebie troszczy? si? b?dzie. Dosy? ma dzie? swojej biedy.

7

1 Nie s?d?cie, aby?cie nie byli s?dzeni. 2 Bo takim s?dem, jakim s?dzicie, i was os?dz?; i tak? miar?, jak? wy mierzycie, wam odmierz?. 3 Czemu to widzisz drzazg? w oku swego brata, a belki we w?asnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak mo?esz mówi? swemu bratu: Pozwól, ?e usun? drzazg? z twego oka, gdy belka /tkwi/ w twoim oku? 5 Ob?udniku, wyrzu? najpierw belk? ze swego oka, a wtedy przejrzysz, a?eby usun?? drzazg? z oka twego brata. 6 Nie dawajcie psom tego, co ?wi?te, i nie rzucajcie swych pere? przed ?winie, by ich nie podepta?y nogami, i obróciwszy si?, was nie poszarpa?y. 7 Pro?cie, a b?dzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; ko?aczcie, a otworz? wam. 8 Albowiem ka?dy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a ko?acz?cemu otworz?. 9 Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamie?? 10 Albo gdy prosi o ryb?, czy poda mu w??a? 11 Je?li wi?c wy, cho? ?li jeste?cie, umiecie dawa? dobre dary swoim dzieciom, o ile? bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go prosz?. 12 Wszystko wi?c, co by?cie chcieli, ?eby wam ludzie czynili, i wy im czy?cie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. 13 Wchod?cie przez ciasn? bram?. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez ni? wchodz?. 14 Jak?e ciasna jest brama i w?ska droga, która prowadzi do ?ycia, a ma?o jest takich, którzy j? znajduj?. 15 Strze?cie si? fa?szywych proroków, którzy przychodz? do was w owczej skórze, a wewn?trz s? drapie?nymi wilkami. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera si? winogrona z ciernia albo z ostu figi? 17 Tak ka?de dobre drzewo wydaje dobre owoce, a z?e drzewo wydaje z?e owoce. 18 Nie mo?e dobre drzewo wyda? z?ych owoców ani z?e drzewo wyda? dobrych owoców. 19 Ka?de drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, b?dzie wyci?te i w ogie? wrzucone. 20 A wi?c: poznacie ich po ich owocach. 21 Nie ka?dy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spe?nia wol? mojego Ojca, który jest w niebie. 22 Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowali?my moc? Twego imienia i nie wyrzucali?my z?ych duchów moc? Twego imienia, i nie czynili?my wielu cudów moc? Twego imienia? 23 Wtedy o?wiadcz? im: Nigdy was nie zna?em. Odejd?cie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie si? nieprawo?ci! 24 Ka?dego wi?c, kto tych s?ów moich s?ucha i wype?nia je, mo?na porówna? z cz?owiekiem roztropnym, który dom swój zbudowa? na skale. 25 Spad? deszcz, wezbra?y potoki, zerwa?y si? wichry i uderzy?y w ten dom. On jednak nie run??, bo na skale by? utwierdzony. 26 Ka?dego za?, kto tych s?ów moich s?ucha, a nie wype?nia ich, mo?na porówna? z cz?owiekiem nierozs?dnym, który dom swój zbudowa? na piasku. 27 Spad? deszcz, wezbra?y potoki, zerwa?y si? wichry i rzuci?y si? na ten dom. I run??, a upadek jego by? wielki . 28 Gdy Jezus doko?czy? tych mów, t?umy zdumiewa?y si? Jego nauk?. 29 Uczy? ich bowiem jak ten, który ma w?adz?, a nie jak ich uczeni w Pi?mie.

8

1 Gdy zeszed? z góry, post?powa?y za Nim wielkie t?umy. 2 A oto zbli?y? si? tr?dowaty, upad? przed Nim i prosi? Go: Panie, je?li chcesz, mo?esz mnie oczy?ci?. 3 /Jezus/ wyci?gn?? r?k?, dotkn?? go i rzek?: Chc?, b?d? oczyszczony! I natychmiast zosta? oczyszczony z tr?du. 4 A Jezus rzek? do niego: Uwa?aj, nie mów nikomu, ale id?, poka? si? kap?anowi i z?ó? ofiar?, któr? przepisa? Moj?esz, na ?wiadectwo dla nich . 5 Gdy wszed? do Kafarnaum, zwróci? si? do Niego setnik i prosi? Go, 6 mówi?c: Panie, s?uga mój le?y w domu sparali?owany i bardzo cierpi. 7 Rzek? mu Jezus: Przyjd? i uzdrowi? go . 8 Lecz setnik odpowiedzia?: Panie, nie jestem godzien, aby? wszed? pod dach mój, ale powiedz tylko s?owo, a mój s?uga odzyska zdrowie. 9 Bo i ja, cho? podlegam w?adzy, mam pod sob? ?o?nierzy. Mówi? temu: Id?! - a idzie; drugiemu: Chod? tu! - a przychodzi; a s?udze: Zrób to! - a robi. 10 Gdy Jezus to us?ysza?, zdziwi? si? i rzek? do tych, którzy szli za Nim: Zaprawd? powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalaz?em tak wielkiej wiary. 11 Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasi?d? do sto?u z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. 12 A synowie królestwa zostan? wyrzuceni na zewn?trz - w ciemno??; tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów . 13 Do setnika za? Jezus rzek?: Id?, niech ci si? stanie, jak uwierzy?e?. I o tej godzinie jego s?uga odzyska? zdrowie. 14 Gdy Jezus przyszed? do domu Piotra, ujrza? jego te?ciow?, le??c? w gor?czce. 15 Uj?? j? za r?k?, a gor?czka j? opu?ci?a. Wsta?a i us?ugiwa?a Mu. 16 Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu op?tanych. On s?owem wyp?dzi? z?e duchy i wszystkich chorych uzdrowi?. 17 Tak oto spe?ni?o si? s?owo proroka Izajasza: On wzi?? na siebie nasze s?abo?ci i nosi? nasze choroby. 18 Gdy Jezus zobaczy? t?um doko?a siebie, kaza? odp?yn?? na drug? stron?. 19 Wtem przyst?pi? pewien uczony w Pi?mie i rzek? do Niego: Nauczycielu, pójd? za Tob?, dok?dkolwiek si? udasz . 20 Jezus mu odpowiedzia?: Lisy maj? nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Cz?owieczy nie ma miejsca, gdzie by g?ow? móg? oprze?. 21 Kto? inny spo?ród uczniów rzek? do Niego: Panie, pozwól mi najpierw pój?? i pogrzeba? mojego ojca! 22 Lecz Jezus mu odpowiedzia?: Pójd? za Mn?, a zostaw umar?ym grzebanie ich umar?ych! 23 Gdy wszed? do ?odzi, poszli za Nim Jego uczniowie. 24 Nagle zerwa?a si? gwa?towna burza na jeziorze, tak ?e fale zalewa?y ?ód?; On za? spa?. 25 Wtedy przyst?pili do Niego i obudzili Go, mówi?c: Panie, ratuj, giniemy! 26 A On im rzek?: Czemu boja?liwi jeste?cie, ma?ej wiary? Potem wsta?, rozkaza? wichrom i jezioru, i nasta?a g??boka cisza. 27 A ludzie pytali zdumieni: Kim?e On jest, ?e nawet wichry i jezioro s? Mu pos?uszne? 28 Gdy przyby? na drugi brzeg do kraju Gadare?czyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj op?tani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak ?e nikt nie móg? przej?? t? drog?. 29 Zacz?li krzycze?: Czego chcesz od nas, /Jezusie/, Synu Bo?y? Przyszed?e? tu przed czasem dr?czy? nas? 30 A opodal nich pas?a si? du?a trzoda ?wi?. 31 Z?e duchy prosi?y Go: Je?eli nas wyrzucasz, to po?lij nas w t? trzod? ?wi?! 32 Rzek? do nich: Id?cie! Wysz?y wi?c i wesz?y w ?winie. I naraz ca?a trzoda ruszy?a p?dem po urwistym zboczu do jeziora i zgin??a w falach. 33 Pasterze za? uciekli i przyszed?szy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a tak?e zdarzenie z op?tanymi. 34 Wtedy ca?e miasto wysz?o na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, ?eby odszed? z ich granic.

9

1 On wsiad? do ?odzi, przeprawi? si? z powrotem i przyszed? do swego miasta. 2 I oto przynie?li Mu paralityka, le??cego na ?o?u. Jezus, widz?c ich wiar?, rzek? do paralityka: Ufaj, synu! Odpuszczaj? ci si? twoje grzechy. 3 Na to pomy?leli sobie niektórzy z uczonych w Pi?mie: On blu?ni. 4 A Jezus, znaj?c ich my?li, rzek?: Dlaczego z?e my?li nurtuj? w waszych sercach? 5 Có? bowiem jest ?atwiej powiedzie?: Odpuszczaj? ci si? twoje grzechy, czy te? powiedzie?: Wsta? i chod?! 6 Otó? ?eby?cie wiedzieli, i? Syn Cz?owieczy ma na ziemi w?adz? odpuszczania grzechów - rzek? do paralityka: Wsta?, we? swoje ?o?e i id? do domu! 7 On wsta? i poszed? do domu. 8 A t?umy ogarn?? l?k na ten widok, i wielbi?y Boga, który takiej mocy udzieli? ludziom. 9 Odchodz?c stamt?d, Jezus ujrza? cz?owieka imieniem Mateusz, siedz?cego w komorze celnej, i rzek? do niego: Pójd? za Mn?! On wsta? i poszed? za Nim. 10 Gdy Jezus siedzia? w domu za sto?em, przysz?o wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widz?c to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? 12 On, us?yszawszy to, rzek?: Nie potrzebuj? lekarza zdrowi, lecz ci, którzy si? ?le maj?. 13 Id?cie i starajcie si? zrozumie?, co znaczy: Chc? raczej mi?osierdzia ni? ofiary. Bo nie przyszed?em powo?a? sprawiedliwych, ale grzeszników . 14 Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze du?o po?cimy, Twoi za? uczniowie nie poszcz?? 15 Jezus im rzek?: Czy go?cie weselni mog? si? smuci?, dopóki pan m?ody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabior? im pana m?odego, a wtedy b?d? po?ci?. 16 Nikt nie przyszywa ?aty z surowego sukna do starego ubrania, gdy? ?ata obrywa ubranie, i gorsze robi si? przedarcie. 17 Nie wlewa si? te? m?odego wina do starych buk?aków. W przeciwnym razie buk?aki p?kaj?, wino wycieka, a buk?aki si? psuj?. Raczej m?ode wino wlewa si? do nowych buk?aków, a tak jedno i drugie si? zachowuje . 18 Gdy to mówi? do nich, pewien zwierzchnik /synagogi/ przyszed? do Niego i, oddaj?c pok?on, prosi?: Panie, moja córka dopiero co skona?a, lecz przyjd? i w?ó? na ni? r?k?, a ?y? b?dzie . 19 Jezus wsta? i wraz z uczniami poszed? za nim. 20 Wtem jaka? kobieta, która dwana?cie lat cierpia?a na krwotok, podesz?a z ty?u i dotkn??a si? fr?dzli Jego p?aszcza. 21 Bo sobie mówi?a: ?ebym si? cho? Jego p?aszcza dotkn??a, a b?d? zdrowa. 22 Jezus obróci? si?, i widz?c j?, rzek?: Ufaj, córko! Twoja wiara ci? ocali?a. I od tej chwili kobieta by?a zdrowa. 23 Gdy Jezus przyszed? do domu zwierzchnika i zobaczy? fletnistów oraz t?um zgie?kliwy, 24 rzek?: Usu?cie si?, bo dziewczynka nie umar?a, tylko ?pi. A oni wy?miewali Go. 25 Skoro jednak usuni?to t?um, wszed? i uj?? j? za r?k?, a dziewczynka wsta?a. 26 Wie?? o tym rozesz?a si? po ca?ej tamtejszej okolicy. 27 Gdy Jezus odchodzi? stamt?d, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wo?ali g?o?no: Ulituj si? nad nami, Synu Dawida! 28 Gdy wszed? do domu, niewidomi przyst?pili do Niego, a Jezus ich zapyta?: Wierzycie, ?e mog? to uczyni?? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! 29 Wtedy dotkn?? ich oczu, mówi?c: Wed?ug wiary waszej niech wam si? stanie! 30 I otworzy?y si? ich oczy, a Jezus surowo im przykaza?: Uwa?ajcie, niech si? nikt o tym nie dowie! 31 Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznie?li wie?? o Nim po ca?ej tamtejszej okolicy. 32 Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemow? op?tanego. 33 Po wyrzuceniu z?ego ducha niemy odzyska? mow?, a t?umy pe?ne podziwu wo?a?y: Jeszcze si? nigdy nic podobnego nie pojawi?o w Izraelu! 34 Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca z?e duchy moc? ich przywódcy . 35 Tak Jezus obchodzi? wszystkie miasta i wioski. Naucza? w tamtejszych synagogach, g?osi? Ewangeli? królestwa i leczy? wszystkie choroby i wszystkie s?abo?ci. 36 A widz?c t?umy ludzi, litowa? si? nad nimi, bo byli zn?kani i porzuceni, jak owce nie maj?ce pasterza. 37 Wtedy rzek? do swych uczniów: ?niwo wprawdzie wielkie, ale robotników ma?o. 38 Pro?cie Pana ?niwa, ?eby wyprawi? robotników na swoje ?niwo.

10

1 Wtedy przywo?a? do siebie dwunastu swoich uczniów i udzieli? im w?adzy nad duchami nieczystymi, aby je wyp?dzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie s?abo?ci. 2 A oto imiona dwunastu aposto?ów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, 3 Filip i Bart?omiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, 4 Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradzi?. 5 Tych to Dwunastu wys?a? Jezus, daj?c im nast?puj?ce wskazania: Nie id?cie do pogan i nie wst?pujcie do ?adnego miasta samaryta?skiego! 6 Id?cie raczej do owiec, które pogin??y z domu Izraela. 7 Id?cie i g?o?cie: Bliskie ju? jest królestwo niebieskie. 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umar?ych, oczyszczajcie tr?dowatych, wyp?dzajcie z?e duchy! Darmo otrzymali?cie, darmo dawajcie! 9 Nie zdobywajcie z?ota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. 10 Nie bierzcie na drog? torby ani dwóch sukien, ani sanda?ów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. 11 A gdy przyjdziecie do jakiego? miasta albo wsi, wywiedzcie si?, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie si?, dopóki nie wyjdziecie. 12 Wchodz?c do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. 13 Je?li dom na to zas?uguje, niech zst?pi na niego pokój wasz; je?li za? nie zas?uguje, niech pokój wasz powróci do was! 14 Gdyby was gdzie nie chciano przyj?? i nie chciano s?ucha? s?ów waszych, wychodz?c z takiego domu albo miasta, strz??nijcie proch z nóg waszych! 15 Zaprawd?, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej l?ej b?dzie w dzie? s?du ni? temu miastu. 16 Oto Ja was posy?am jak owce mi?dzy wilki. B?d?cie wi?c roztropni jak w??e, a nieskazitelni jak go??bie! 17 Miejcie si? na baczno?ci przed lud?mi! B?d? was wydawa? s?dom i w swych synagogach b?d? was biczowa?. 18 Nawet przed namiestników i królów b?d? was wodzi? z mego powodu, na ?wiadectwo im i poganom. 19 Kiedy was wydadz?, nie martwcie si? o to, jak ani co macie mówi?. W owej bowiem godzinie b?dzie wam poddane, co macie mówi?, 20 gdy? nie wy b?dziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego b?dzie mówi? przez was. 21 Brat wyda brata na ?mier? i ojciec syna; dzieci powstan? przeciw rodzicom i o ?mier? ich przyprawi?. 22 B?dziecie w nienawi?ci u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do ko?ca, ten b?dzie zbawiony. 23 Gdy was prze?ladowa? b?d? w tym mie?cie, uciekajcie do innego. Zaprawd?, powiadam wam: Nie zd??ycie obej?? miast Izraela, nim przyjdzie Syn Cz?owieczy. 24 Ucze? nie przewy?sza nauczyciela ani s?uga swego pana. 25 Wystarczy, je?li ucze? b?dzie jak jego nauczyciel, a s?uga jak pan jego. Je?li pana domu przezwali Belzebubem, o ile? bardziej jego domowników tak nazw?. 26 Wi?c si? ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie mia?o by? wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by si? nie miano dowiedzie?. 27 Co mówi? wam w ciemno?ci, powtarzajcie na ?wietle, a co s?yszycie na ucho, rozg?aszajcie na dachach! 28 Nie bójcie si? tych, którzy zabijaj? cia?o, lecz duszy zabi? nie mog?. Bójcie si? raczej Tego, który dusz? i cia?o mo?e zatraci? w piekle. 29 Czy? nie sprzedaj? dwóch wróbli za asa? A przecie? ?aden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemi?. 30 U was za? nawet w?osy na g?owie wszystkie s? policzone. 31 Dlatego nie bójcie si?: jeste?cie wa?niejsi ni? wiele wróbli. 32 Do ka?dego wi?c, który si? przyzna do Mnie przed lud?mi, przyznam si? i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. 33 Lecz kto si? Mnie zaprze przed lud?mi, tego zapr? si? i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. 34 Nie s?d?cie, ?e przyszed?em pokój przynie?? na ziemi?. Nie przyszed?em przynie?? pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszed?em poró?ni? syna z jego ojcem, córk? z matk?, synow? z te?ciow?; 36 i b?d? nieprzyjació?mi cz?owieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matk? bardziej ni? Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córk? bardziej ni? Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzy?a, a idzie za Mn?, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znale?? swe ?ycie, straci je, a kto straci swe ?ycie z mego powodu, znajdzie je. 40 Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie pos?a?. 41 Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrod? proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrod? sprawiedliwego otrzyma. 42 Kto poda kubek ?wie?ej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego ?e jest uczniem, zaprawd? powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

11

1 Gdy Jezus sko?czy? dawa? te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszed? stamt?d, aby naucza? i g?osi? [Ewangeli?] w ich miastach. 2 Tymczasem Jan, skoro us?ysza? w wi?zieniu o czynach Chrystusa, pos?a? swoich uczniów 3 z zapytaniem: Czy Ty jeste? Tym, który ma przyj??, czy te? innego mamy oczekiwa?? 4 Jezus im odpowiedzia?: Id?cie i oznajmijcie Janowi to, co s?yszycie i na co patrzycie: 5 niewidomi wzrok odzyskuj?, chromi chodz?, tr?dowaci doznaj? oczyszczenia, g?usi s?ysz?, umarli zmartwychwstaj?, ubogim g?osi si? Ewangeli?. 6 A b?ogos?awiony jest ten, kto we Mnie nie zw?tpi. 7 Gdy oni odchodzili, Jezus zacz?? mówi? do t?umów o Janie: Co?cie wyszli ogl?da? na pustyni? Trzcin? ko?ysz?c? si? na wietrze? 8 Ale co?cie wyszli zobaczy?? Cz?owieka w mi?kkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich s? ci, którzy mi?kkie szaty nosz?. 9 Po co?cie wi?c wyszli? Proroka zobaczy?? Tak, powiadam wam, nawet wi?cej ni? proroka. 10 On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posy?am mego wys?a?ca przed Tob?, aby Ci przygotowa? drog?. 11 Zaprawd?, powiadam wam: Mi?dzy narodzonymi z niewiast nie powsta? wi?kszy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim wi?kszy jest ni? on. 12 A od czasu Jana Chrzciciela a? dot?d królestwo niebieskie doznaje gwa?tu i ludzie gwa?towni zdobywaj? je. 13 Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali a? do Jana. 14 A je?li chcecie przyj??, to on jest Eliaszem, który ma przyj??. 15 Kto ma uszy, niechaj s?ucha! 16 Lecz z kim mam porówna? to pokolenie? Podobne jest do przebywaj?cych na rynku dzieci, które przymawiaj? swym rówie?nikom: 17 Przygrywali?my wam, a nie ta?czyli?cie; biadali?my, a wy?cie nie zawodzili. 18 Przyszed? bowiem Jan: nie jad? ani nie pi?, a oni mówi?: Z?y duch go op?ta?. 19 Przyszed? Syn Cz?owieczy: je i pije. a oni mówi?: Oto ?ar?ok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak m?dro?? usprawiedliwiona jest przez swe czyny. 20 Wtedy pocz?? czyni? wyrzuty miastom, w których najwi?cej Jego cudów si? dokona?o, ?e si? nie nawróci?y. 21 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie dzia?y si? cuda, które u was si? dokona?y, ju? dawno w worze i w popiele by si? nawróci?y. 22 Tote? powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi l?ej b?dzie w dzie? s?du ni? wam. 23 A ty, Kafarnaum, czy a? do nieba masz by? wyniesione? A? do Otch?ani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie dzia?y si? cuda, które si? w tobie dokona?y, zosta?aby a? do dnia dzisiejszego. 24 Tote? powiadam wam: Ziemi sodomskiej l?ej b?dzie w dzie? s?du ni? tobie. 25 W owym czasie Jezus przemówi? tymi s?owami: Wys?awiam Ci?, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ?e zakry?e? te rzeczy przed m?drymi i roztropnymi, a objawi?e? je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdy? takie by?o Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekaza? Mi Ojciec mój. Nikt te? nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawi?. 28 Przyjd?cie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obci??eni jeste?cie, a Ja was pokrzepi?. 29 We?cie moje jarzmo na siebie i uczcie si? ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem jarzmo moje jest s?odkie, a moje brzemi? lekkie.

12

1 Pewnego razu Jezus przechodzi? w szabat w?ród zbó?. Uczniowie Jego, b?d?c g?odni, zacz?li zrywa? k?osy i je??. 2 Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czyni? to, czego nie wolno czyni? w szabat. 3 A On im odpowiedzia?: Nie czytali?cie, co uczyni? Dawid, gdy by? g?odny, on i jego towarzysze? 4 Jak wszed? do domu Bo?ego i jad? chleby pok?adne, których nie by?o wolno je?? jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kap?anom? 5 Albo nie czytali?cie w Prawie, ?e w dzie? szabatu kap?ani naruszaj? w ?wi?tyni spoczynek szabatu, a s? bez winy? 6 Oto powiadam wam: Tu jest co? wi?kszego ni? ?wi?tynia. 7 Gdyby?cie zrozumieli, co znaczy: Chc? raczej mi?osierdzia ni? ofiary, nie pot?pialiby?cie niewinnych. 8 Albowiem Syn Cz?owieczy jest Panem szabatu. 9 Id?c stamt?d, wszed? do ich synagogi. 10 A [by? tam] cz?owiek, który mia? usch?? r?k?. Zapytali Go, by móc Go oskar?y?: Czy wolno uzdrawia? w szabat? 11 Lecz On im odpowiedzia?: Kto z was je?li ma jedn? owc?, i je?eli mu ta w dó? wpadnie w szabat, nie chwyci i nie wyci?gnie jej? 12 O ile? wa?niejszy jest cz?owiek ni? owca. Tak wi?c wolno jest w szabat dobrze czyni?. 13 Wtedy rzek? do owego cz?owieka: Wyci?gnij r?k?. Wyci?gn??, i sta?a si? znów tak zdrowa jak druga. 14 Faryzeusze za? wyszli i odbyli narad? przeciw Niemu, w jaki sposób Go zg?adzi?. 15 Gdy si? Jezus dowiedzia? o tym, oddali? si? stamt?d. A wielu posz?o za Nim i uzdrowi? ich wszystkich. 16 Lecz im surowo zabroni?, ?eby Go nie ujawniali. 17 Tak mia?o si? spe?ni? s?owo proroka Izajasza: 18 Oto mój S?uga, którego wybra?em; Umi?owany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Po?o?? ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. 19 Nie b?dzie si? spiera? ani krzycza?, i nikt nie us?yszy na ulicach Jego g?osu. 20 Trzciny zgniecionej nie z?amie ani knota tlej?cego nie dogasi, a? zwyci?sko s?d przeprowadzi. 21 W Jego imieniu narody nadziej? pok?ada? b?d?. 22 Wówczas przyprowadzono Mu op?tanego, który by? niewidomy i niemy. Uzdrowi? go, tak ?e niemy móg? mówi? i widzie?. 23 A wszystkie t?umy pe?ne by?y podziwu i mówi?y: Czy? nie jest to Syn Dawida? 24 Lecz faryzeusze, s?ysz?c to, mówili: On tylko przez Belzebuba, w?adc? z?ych duchów, wyrzuca z?e duchy. 25 Jezus, znaj?c ich my?li, rzek? do nich: Ka?de królestwo, wewn?trznie sk?ócone, pustoszeje. I ?adne miasto ani dom, wewn?trznie sk?ócony, nie ostoi si?. 26 Je?li szatan wyrzuca szatana, to sam ze sob? jest sk?ócony, jak?e si? wi?c ostoi jego królestwo? 27 I je?li Ja przez Belzebuba wyrzucam z?e duchy, to przez kogo je wyrzucaj? wasi synowie? Dlatego oni b?d? waszymi s?dziami. 28 Lecz je?li Ja moc? Ducha Bo?ego wyrzucam z?e duchy, to istotnie przysz?o do was królestwo Bo?e. 29 Albo jak mo?e kto? wej?? do domu mocarza, i sprz?t mu zagrabi?, je?li mocarza wpierw nie zwi??e? I dopiero wtedy dom Jego ograbi. 30 Kto nie jest ze Mn?, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mn?, rozprasza. 31 Dlatego powiadam wam: Ka?dy grzech i blu?nierstwo b?d? odpuszczone ludziom, ale blu?nierstwo przeciwko Duchowi nie b?dzie odpuszczone. 32 Je?li kto? powie s?owo przeciw Synowi Cz?owieczemu, b?dzie mu odpuszczone, lecz je?li powie przeciw Duchowi ?wi?temu, nie b?dzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przysz?ym. 33 Albo uznajcie, ?e drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, albo uznajcie, ?e drzewo jest z?e, wtedy i owoc jego jest z?y; bo z owocu poznaje si? drzewo. 34 Plemi? ?mijowe! Jak?e wy mo?ecie mówi? dobrze, skoro ?li jeste?cie? Przecie? z obfito?ci serca usta mówi?. 35 Dobry cz?owiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, z?y cz?owiek ze z?ego skarbca wydobywa z?e rzeczy. 36 A powiadam wam: Z ka?dego bezu?ytecznego s?owa, które wypowiedz? ludzie, zdadz? spraw? w dzie? s?du. 37 Bo na podstawie s?ów twoich b?dziesz uniewinniony i na podstawie s?ów twoich b?dziesz pot?piony. 38 Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Pi?mie i faryzeuszów: Nauczycielu, chcieliby?my jaki? znak widzie? od Ciebie. 39 Lecz On im odpowiedzia?: Plemi? przewrotne i wiaro?omne ??da znaku, ale ?aden znak nie b?dzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. 40 Albowiem jak Jonasz by? trzy dni i trzy noce we wn?trzno?ciach wielkiej ryby, tak Syn Cz?owieczy b?dzie trzy dni i trzy noce w ?onie ziemi. 41 Ludzie z Niniwy powstan? na s?dzie przeciw temu plemieniu i pot?pi? je; poniewa? oni wskutek nawo?ywania Jonasza si? nawrócili, a oto tu jest co? wi?cej ni? Jonasz. 42 Królowa z Po?udnia powstanie na s?dzie przeciw temu plemieniu i pot?pi je; poniewa? ona z kra?ców ziemi przyby?a s?ucha? m?dro?ci Salomona, a oto tu jest co? wi?cej ni? Salomon. 43 Gdy duch nieczysty opu?ci cz?owieka, b??ka si? po miejscach bezwodnych, szukaj?c spoczynku, ale nie znajduje. 44 Wtedy mówi: Wróc? do swego domu, sk?d wyszed?em; a przyszed?szy zastaje go nie zaj?tym, wymiecionym i przyozdobionym. 45 Wtedy idzie i bierze z sob? siedmiu innych duchów z?o?liwszych ni? on sam; wchodz? i mieszkaj? tam. I staje si? pó?niejszy stan owego cz?owieka gorszy, ni? by? poprzedni. Tak b?dzie i z tym przewrotnym plemieniem. 46 Gdy jeszcze przemawia? do t?umów, oto Jego Matka i bracia stan?li na dworze i chcieli z Nim mówi?. 47 Kto? rzek? do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoj? na dworze i chc? mówi? z Tob?. 48 Lecz On odpowiedzia? temu, który Mu to oznajmi?: Któ? jest moj? matk? i którzy s? moimi bra?mi? 49 I wyci?gn?wszy r?k? ku swoim uczniom, rzek?: Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pe?ni wol? Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostr? i matk?.

13

1 Owego dnia Jezus wyszed? z domu i usiad? nad jeziorem. 2 Wnet zebra?y si? ko?o Niego t?umy tak wielkie, ?e wszed? do ?odzi i usiad?, a ca?y lud sta? na brzegu. 3 I mówi? im wiele w przypowie?ciach tymi s?owami: Oto siewca wyszed? sia?. 4 A gdy sia? niektóre [ziarna] pad?y na drog?, nadlecia?y ptaki i wydzioba?y je. 5 Inne pad?y na miejsca skaliste, gdzie niewiele mia?y ziemi; i wnet powschodzi?y, bo gleba nie by?a g??boka. 6 Lecz gdy s?o?ce wzesz?o, przypali?y si? i usch?y, bo nie mia?y korzenia. 7 Inne znowu pad?y mi?dzy ciernie, a ciernie wybuja?y i zag?uszy?y je. 8 Inne w ko?cu pad?y na ziemi? ?yzn? i plon wyda?y, jedno stokrotny, drugie sze??dziesi?ciokrotny, a inne trzydziestokrotny. 9 Kto ma uszy, niechaj s?ucha! 10 Przyst?pili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowie?ciach mówisz do nich? 11 On im odpowiedzia?: Wam dano pozna? tajemnice królestwa niebieskiego, im za? nie dano. 12 Bo kto ma, temu b?dzie dodane, i nadmiar mie? b?dzie; kto za? nie ma, temu zabior? równie? to, co ma. 13 Dlatego mówi? do nich w przypowie?ciach, ?e otwartymi oczami nie widz? i otwartymi uszami nie s?ysz? ani nie rozumiej?. 14 Tak spe?nia si? na nich przepowiednia Izajasza: S?ucha? b?dziecie, a nie zrozumiecie, patrze? b?dziecie, a nie zobaczycie. 15 Bo stwardnia?o serce tego ludu, ich uszy st?pia?y i oczy swe zamkn?li, ?eby oczami nie widzieli ani uszami nie s?yszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili si?, abym ich uzdrowi?. 16 Lecz szcz??liwe oczy wasze, ?e widz?, i uszy wasze, ?e s?ysz?. 17 Bo zaprawd?, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragn??o ujrze? to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i us?ysze? to, co wy s?yszycie, a nie us?yszeli. 18 Wy zatem pos?uchajcie przypowie?ci o siewcy! 19 Do ka?dego, kto s?ucha s?owa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Z?y i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego cz?owieka oznacza ziarno posiane na drodze. 20 Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto s?ucha s?owa i natychmiast z rado?ci? je przyjmuje; 21 ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niesta?y. Gdy przyjdzie ucisk lub prze?ladowanie z powodu s?owa, zaraz si? za?amuje. 22 Posiane mi?dzy ciernie oznacza tego, kto s?ucha s?owa, lecz troski doczesne i u?uda bogactwa zag?uszaj? s?owo, tak ?e zostaje bezowocne. 23 Posiane w ko?cu na ziemi? ?yzn? oznacza tego, kto s?ucha s?owa i rozumie je. On te? wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sze??dziesi?ciokrotny, inny trzydziestokrotny. 24 Inn? przypowie?? im przed?o?y?: Królestwo niebieskie podobne jest do cz?owieka, który posia? dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszed? jego nieprzyjaciel, nasia? chwastu mi?dzy pszenic? i odszed?. 26 A gdy zbo?e wyros?o i wypu?ci?o k?osy, wtedy pojawi? si? i chwast. 27 S?udzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posia?e? dobrego nasienia na swej roli? Sk?d wi?c wzi?? si? na niej chwast? 28 Odpowiedzia? im: Nieprzyjazny cz?owiek to sprawi?. Rzekli mu s?udzy: Chcesz wi?c, ?eby?my poszli i zebrali go? 29 A on im odrzek?: Nie, by?cie zbieraj?c chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu ró?? a? do ?niwa; a w czasie ?niwa powiem ?e?com: Zbierzcie najpierw chwast i powi??cie go w snopki na spalenie; pszenic? za? zwie?cie do mego spichlerza. 31 Inn? przypowie?? im przed?o?y?: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które kto? wzi?? i posia? na swej roli. 32 Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyro?nie, jest wi?ksze od innych jarzyn i staje si? drzewem, tak ?e ptaki przylatuj? z powietrza i gnie?d?? si? na jego ga??ziach. 33 Powiedzia? im inn? przypowie??: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzi??a i w?o?y?a w trzy miary m?ki, a? si? wszystko zakwasi?o. 34 To wszystko mówi? Jezus t?umom w przypowie?ciach, a bez przypowie?ci nic im nie mówi?. 35 Tak mia?o si? spe?ni? s?owo Proroka: Otworz? usta w przypowie?ciach, wypowiem rzeczy ukryte od za?o?enia ?wiata. 36 Wtedy odprawi? t?umy i wróci? do domu. Tam przyst?pili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyja?nij nam przypowie?? o chwa?cie! 37 On odpowiedzia?: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Cz?owieczy. 38 Rol? jest ?wiat, dobrym nasieniem s? synowie królestwa, chwastem za? synowie Z?ego. 39 Nieprzyjacielem, który posia? chwast, jest diabe?; ?niwem jest koniec ?wiata, a ?e?cami s? anio?owie. 40 Jak wi?c zbiera si? chwast i spala ogniem, tak b?dzie przy ko?cu ?wiata. 41 Syn Cz?owieczy po?le anio?ów swoich: ci zbior? z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczaj? si? nieprawo?ci, 42 i wrzuc? ich w piec rozpalony; tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów. 43 Wtedy sprawiedliwi ja?nie? b?d? jak s?o?ce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj s?ucha! 44 Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalaz? go pewien cz?owiek i ukry? ponownie. Z rado?ci poszed?, sprzeda? wszystko, co mia?, i kupi? t? rol?. 45 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukuj?cego pi?knych pere?. 46 Gdy znalaz? jedn? drogocenn? per??, poszed?, sprzeda? wszystko, co mia?, i kupi? j?. 47 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniaj?cej ryby wszelkiego rodzaju. 48 Gdy si? nape?ni?a, wyci?gn?li j? na brzeg i usiad?szy, dobre zebrali w naczynia, a z?e odrzucili. 49 Tak b?dzie przy ko?cu ?wiata: wyjd? anio?owie, wy??cz? z?ych spo?ród sprawiedliwych 50 i wrzuc? w piec rozpalony; tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów. 51 Zrozumieli?cie to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. 52 A On rzek? do nich: Dlatego ka?dy uczony w Pi?mie, który sta? si? uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. 53 Gdy Jezus doko?czy? tych przypowie?ci, oddali? si? stamt?d. 54 Przyszed?szy do swego miasta rodzinnego, naucza? ich w synagodze, tak ?e byli zdumieni i pytali: Sk?d u Niego ta m?dro?? i cuda? 55 Czy? nie jest On synem cie?li? Czy Jego Matce nie jest na imi? Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? 56 Tak?e Jego siostry czy nie ?yj? wszystkie u nas? Sk?d?e wi?c ma to wszystko? 57 I pow?tpiewali o Nim. A Jezus rzek? do nich: Tylko w swojej ojczy?nie i w swoim domu mo?e by? prorok lekcewa?ony. 58 I niewiele zdzia?a? tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa.

14

1 W owym czasie dosz?a do uszu tetrarchy Heroda wie?? o Jezusie. 2 I rzek? do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powsta? z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim dzia?aj?. 3 Herod bowiem kaza? pochwyci? Jana i zwi?zanego wrzuci? do wi?zienia. Powodem by?a Herodiada. ?ona brata jego, Filipa. 4 Jan bowiem upomnia? go: Nie wolno ci jej trzyma?. 5 Ch?tnie te? by?by go zg?adzi?, ba? si? jednak ludu, poniewa? miano go za proroka. 6 Otó?, kiedy obchodzono urodziny Heroda, ta?czy?a córka Herodiady wobec go?ci i spodoba?a si? Herodowi. 7 Zatem pod przysi?g? obieca? jej da? wszystko, o cokolwiek poprosi. 8 A ona przedtem ju? podmówiona przez sw? matk?: Daj mi - rzek?a - tu na misie g?ow? Jana Chrzciciela! 9 Zasmuci? si? król. Lecz przez wzgl?d na przysi?g? i na wspó?biesiadników kaza? jej da?. 10 Pos?a? wi?c [kata] i kaza? ?ci?? Jana w wi?zieniu. 11 Przyniesiono g?ow? jego na misie i dano dziewcz?ciu, a ono zanios?o j? swojej matce. 12 Uczniowie za? Jana przyszli, zabrali jego cia?o i pogrzebali je; potem poszli i donie?li o tym Jezusowi. 13 Gdy Jezus to us?ysza?, oddali? si? stamt?d w ?odzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz t?umy zwiedzia?y si? o tym i z miast posz?y za Nim pieszo. 14 Gdy wysiad?, ujrza? wielki t?um. Zlitowa? si? nad nimi i uzdrowi? ich chorych. 15 A gdy nasta? wieczór, przyst?pili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora ju? spó?niona. Ka? wi?c rozej?? si? t?umom: niech id? do wsi i zakupi? sobie ?ywno?ci! 16 Lecz Jezus im odpowiedzia?: Nie potrzebuj? odchodzi?; wy dajcie im je??! 17 Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pi?ciu chlebów i dwóch ryb. 18 On rzek?: Przynie?cie Mi je tutaj! 19 Kaza? t?umom usi??? na trawie, nast?pnie wzi?wszy pi?? chlebów i dwie ryby, spojrza? w niebo, odmówi? b?ogos?awie?stwo i po?amawszy chleby da? je uczniom, uczniowie za? t?umom. 20 Jedli wszyscy do syto?ci, i zebrano z tego, co pozosta?o, dwana?cie pe?nych koszy u?omków. 21 Tych za?, którzy jedli, by?o oko?o pi?ciu tysi?cy m??czyzn, nie licz?c kobiet i dzieci. 22 Zaraz te? przynagli? uczniów, ?eby wsiedli do ?odzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi t?umy. 23 Gdy to uczyni?, wyszed? sam jeden na gór?, aby si? modli?. Wieczór zapad?, a On sam tam przebywa?. 24 ?ód? za? by?a ju? sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr by? przeciwny. 25 Lecz o czwartej stra?y nocnej przyszed? do nich, krocz?c po jeziorze. 26 Uczniowie, zobaczywszy Go krocz?cego po jeziorze, zl?kli si? my?l?c, ?e to zjawa, i ze strachu krzykn?li. 27 Jezus zaraz przemówi? do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie si?! 28 Na to odezwa? si? Piotr: Panie, je?li to Ty jeste?, ka? mi przyj?? do siebie po wodzie! 29 A On rzek?: Przyjd?! Piotr wyszed? z ?odzi, i krocz?c po wodzie, przyszed? do Jezusa. 30 Lecz na widok silnego wiatru ul?k? si? i gdy zacz?? ton??, krzykn??: Panie, ratuj mnie! 31 Jezus natychmiast wyci?gn?? r?k? i chwyci? go, mówi?c: Czemu zw?tpi?e?, ma?ej wiary? 32 Gdy wsiedli do ?odzi, wiatr si? uciszy?. 33 Ci za?, którzy byli w ?odzi, upadli przed Nim, mówi?c: Prawdziwie jeste? Synem Bo?ym. 34 Gdy si? przeprawiali, przyszli do ziemi Genezaret. 35 Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozes?ali [pos?a?ców] po ca?ej tamtejszej okolicy, znie?li do Niego wszystkich chorych 36 i prosili, ?eby przynajmniej fr?dzli Jego p?aszcza mogli si? dotkn??; a wszyscy, którzy si? Go dotkn?li, zostali uzdrowieni.

15

1 Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Pi?mie z Jerozolimy z zapytaniem: 2 Dlaczego Twoi uczniowie post?puj? wbrew tradycji starszych? Bo nie myj? sobie r?k przed jedzeniem. 3 On im odpowiedzia?: Dlaczego i wy przest?pujecie przykazanie Bo?e dla waszej tradycji? 4 Bóg przecie? powiedzia?: Czcij ojca i matk? oraz: Kto z?orzeczy ojcu lub matce, niech ?mier? poniesie. 5 Wy za? mówicie: Kto by o?wiadczy? ojcu lub matce: Darem [z?o?onym w ofierze] jest to, co dla ciebie mia?o by? wsparciem ode mnie, 6 ten nie potrzebuje czci? swego ojca ni matki. I tak ze wzgl?du na wasz? tradycj? znie?li?cie przykazanie Bo?e. 7 Ob?udnicy, dobrze powiedzia? o was prorok Izajasz: 8 Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 9 Ale czci mnie na pró?no, ucz?c zasad podanych przez ludzi. 10 Potem przywo?a? do siebie t?um i rzek? do niego: S?uchajcie i chciejcie zrozumie?. 11 Nie to, co wchodzi do ust, czyni cz?owieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym. 12 Wtedy przyst?pili do Niego uczniowie i rzekli: Wiesz, ?e faryzeusze zgorszyli si?, gdy us?yszeli to powiedzenie? 13 On za? odrzek?: Ka?da ro?lina, której nie sadzi? mój Ojciec niebieski, b?dzie wyrwana. 14 Zostawcie ich! To s? ?lepi przewodnicy ?lepych. Lecz je?li ?lepy ?lepego prowadzi, obaj w dó? wpadn?. 15 Wtedy Piotr zabra? g?os i rzek? do Niego: Wyt?umacz nam t? przypowie??! 16 On rzek?: To i wy jeszcze niepoj?tni jeste?cie? 17 Nie rozumiecie, ?e wszystko, co wchodzi do ust, do ?o??dka idzie i wydala si? na zewn?trz. 18 Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni cz?owieka nieczystym. 19 Z serca bowiem pochodz? z?e my?li, zabójstwa, cudzo?óstwa, czyny nierz?dne, kradzie?e, fa?szywe ?wiadectwa, przekle?stwa. 20 To w?a?nie czyni cz?owieka nieczystym. To za?, ?e si? je nie umytymi r?kami, nie czyni cz?owieka nieczystym. 21 Potem Jezus odszed? stamt?d i pod??y? w stron? Tyru i Sydonu. 22 A oto kobieta kananejska, wyszed?szy z tamtych okolic, wo?a?a: Ulituj si? nade mn?, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ci??ko dr?czona przez z?ego ducha. 23 Lecz On nie odezwa? si? do niej ani s?owem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw j?, bo krzyczy za nami! 24 Lecz On odpowiedzia?: Jestem pos?any tylko do owiec, które pogin??y z domu Izraela. 25 A ona przysz?a, upad?a przed Nim i prosi?a: Panie, dopomó? mi! 26 On jednak odpar?: Niedobrze jest zabra? chleb dzieciom a rzuci? psom. 27 A ona odrzek?a: Tak, Panie, lecz i szczeni?ta jedz? z okruszyn, które spadaj? ze sto?ów ich panów. 28 Wtedy Jezus jej odpowiedzia?: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci si? stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka by?a zdrowa. 29 Stamt?d pod??y? Jezus dalej i przyszed? nad Jezioro Galilejskie. Wszed? na gór? i tam siedzia?. 30 I przysz?y do Niego wielkie t?umy, maj?c z sob? chromych, u?omnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i po?o?yli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowi?. 31 T?umy zdumiewa?y si? widz?c, ?e niemi mówi?, u?omni s? zdrowi, chromi chodz?, niewidomi widz?. I wielbi?y Boga Izraela. 32 Lecz Jezus przywo?a? swoich uczniów i rzek?: ?al Mi tego t?umu! Ju? trzy dni trwaj? przy Mnie, a nie maj? co je??. Nie chc? ich pu?ci? zg?odnia?ych, ?eby kto nie zas?ab? w drodze. 33 Na to rzekli Mu uczniowie: Sk?d tu na pustkowiu we?miemy tyle chleba ?eby nakarmi? takie mnóstwo? 34 Jezus zapyta? ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i par? rybek. 35 Poleci? ludowi usi??? na ziemi; 36 wzi?? siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dzi?kczynienie, po?ama?, dawa? uczniom, uczniowie za? t?umom. 37 Jedli wszyscy do syto?ci, a pozosta?ych u?omków zebrano jeszcze siedem pe?nych koszów. 38 Tych za?, którzy jedli, by?o cztery tysi?ce m??czyzn, nie licz?c kobiet i dzieci. 39 Potem odprawi? t?umy, wsiad? do ?odzi i przyby? w granice Magedan.

16

1 Przyst?pili do Niego faryzeusze i saduceusze i wystawiaj?c Go na prób?, prosili o ukazanie im znaku z nieba. 2 Lecz On im odpowiedzia?: Wieczorem mówicie: B?dzie pi?kna pogoda, bo niebo si? czerwieni, 3 rano za?: Dzi? burza, bo niebo si? czerwieni i jest zas?pione. Wygl?d nieba umiecie rozpoznawa?, a znaków czasu nie mo?ecie? 4 Plemi? przewrotne i wiaro?omne ??da znaku, ale ?aden znak nie b?dzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Z tym ich zostawi? i odszed?. 5 Przeprawiaj?c si? na drugi brzeg, uczniowie zapomnieli wzi?? z sob? chleba. 6 Jezus rzek? do nich: Uwa?ajcie i strze?cie si? kwasu faryzeuszów i saduceuszów! 7 Oni za? rozprawiali mi?dzy sob? i mówili: Nie wzi?li?my chleba. 8 Jezus, poznawszy to, rzek?: Ludzie ma?ej wiary czemu zastanawiacie si? nad tym, ?e nie wzi?li?cie chleba? 9 Czy jeszcze nie rozumiecie i nie pami?tacie owych pi?ciu chlebów na pi?? tysi?cy, i ile zebrali?cie koszów? 10 Ani owych siedmiu chlebów na cztery tysi?ce, i ile?cie koszów zebrali? 11 Jak to, nie rozumiecie, ?e nie o chlebie mówi?em wam, lecz: strze?cie si? kwasu faryzeuszów i saduceuszów? 12 Wówczas zrozumieli, ?e mówi? o wystrzeganiu si? nie kwasu chlebowego, lecz nauki faryzeuszów i saduceuszów. 13 Gdy Jezus przyszed? w okolice Cezarei Filipowej, pyta? swych uczniów: Za kogo ludzie uwa?aj? Syna Cz?owieczego? 14 A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. 15 Jezus zapyta? ich: A wy za kogo Mnie uwa?acie? 16 Odpowiedzia? Szymon Piotr: Ty jeste? Mesjasz, Syn Boga ?ywego. 17 Na to Jezus mu rzek?: B?ogos?awiony jeste?, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawi?y ci tego cia?o i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otó? i Ja tobie powiadam: Ty jeste? Piotr [czyli Ska?a], i na tej Skale zbuduj? Ko?ció? mój, a bramy piekielne go nie przemog?. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwi??esz na ziemi, b?dzie zwi?zane w niebie, a co rozwi??esz na ziemi, b?dzie rozwi?zane w niebie. 20 Wtedy surowo zabroni? uczniom, aby nikomu nie mówili, ?e On jest Mesjaszem. 21 Odt?d zacz?? Jezus wskazywa? swoim uczniom na to, ?e musi i?? do Jerozolimy i wiele cierpie? od starszych i arcykap?anów, i uczonych w Pi?mie; ?e b?dzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 22 A Piotr wzi?? Go na bok i pocz?? robi? Mu wyrzuty: Panie, niech Ci? Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. 23 Lecz On odwróci? si? i rzek? do Piotra: Zejd? Mi z oczu, szatanie! Jeste? Mi zawad?, bo nie my?lisz o tym, co Bo?e, ale o tym, co ludzkie. 24 Wtedy Jezus rzek? do swoich uczniów: Je?li kto chce pój?? za Mn?, niech si? zaprze samego siebie, niech we?mie krzy? swój i niech Mnie na?laduje. 25 Bo kto chce zachowa? swoje ?ycie, straci je; a kto straci swe ?ycie z mego powodu, znajdzie je. 26 Có? bowiem za korzy?? odniesie cz?owiek, cho?by ca?y ?wiat zyska?, a na swej duszy szkod? poniós?? Albo co da cz?owiek w zamian za swoj? dusz?? 27 Albowiem Syn Cz?owieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z anio?ami swoimi, i wtedy odda ka?demu wed?ug jego post?powania. 28 Zaprawd?, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoj?, nie zaznaj? ?mierci, a? ujrz? Syna Cz?owieczego, przychodz?cego w królestwie swoim.

17

1 Po sze?ciu dniach Jezus wzi?? z sob? Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadzi? ich na gór? wysok?, osobno. 2 Tam przemieni? si? wobec nich: twarz Jego zaja?nia?a jak s?o?ce, odzienie za? sta?o si? bia?e jak ?wiat?o. 3 A oto im si? ukazali Moj?esz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzek? do Jezusa: Panie, dobrze, ?e tu jeste?my; je?li chcesz, postawi? tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Moj?esza i jeden dla Eliasza. 5 Gdy on jeszcze mówi?, oto ob?ok ?wietlany os?oni? ich, a z ob?oku odezwa? si? g?os: To jest mój Syn umi?owany, w którym mam upodobanie, Jego s?uchajcie! 6 Uczniowie, s?ysz?c to, upadli na twarz i bardzo si? zl?kli. 7 A Jezus zbli?y? si? do nich, dotkn?? ich i rzek?: Wsta?cie, nie l?kajcie si?! 8 Gdy podnie?li oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. 9 A gdy schodzili z góry, Jezus przykaza? im mówi?c: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, a? Syn Cz?owieczy zmartwychwstanie. 10 Wtedy zapytali Go uczniowie: Czemu wi?c uczeni w Pi?mie twierdz?, ?e najpierw musi przyj?? Eliasz? 11 On odpar?: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. 12 Lecz powiadam wam: Eliasz ju? przyszed?, a nie poznali go i post?pili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Cz?owieczy b?dzie od nich cierpia?. 13 Wtedy uczniowie zrozumieli, ?e mówi? im o Janie Chrzcicielu. 14 Gdy przyszli do t?umu, podszed? do Niego pewien cz?owiek i padaj?c przed Nim na kolana, 15 prosi?: Panie, zlituj si? nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo cz?sto wpada w ogie?, a cz?sto w wod?. 16 Przyprowadzi?em go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowi?. 17 Na to Jezus odrzek?: O, plemi? niewierne i przewrotne! Jak d?ugo jeszcze mam by? z wami; jak d?ugo mam was cierpie?? Przyprowad?cie Mi go tutaj! 18 Jezus rozkaza? mu surowo, i z?y duch opu?ci? go. Od owej pory ch?opiec odzyska? zdrowie. 19 Wtedy uczniowie zbli?yli si? do Jezusa na osobno?ci i pytali: Dlaczego my nie mogli?my go wyp?dzi?? 20 On za? im rzek?: Z powodu ma?ej wiary waszej. Bo zaprawd?, powiadam wam: Je?li b?dziecie mie? wiar? jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesu? si? st?d tam!, a przesunie si?. I nic niemo?liwego nie b?dzie dla was. 21 <Ten za? rodzaj z?ych duchów wyrzuca si? tylko modlitw? i postem>. 22 A kiedy przebywali razem w Galilei, Jezus rzek? do nich: Syn Cz?owieczy b?dzie wydany w r?ce ludzi. 23 Oni zabij? Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. I bardzo si? zasmucili. 24 Gdy przyszli do Kafarnaum, przyst?pili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: Wasz Nauczyciel nie p?aci dwudrachmy? 25 Odpowiedzia?: Owszem. Gdy wszed? do domu, Jezus uprzedzi? go, mówi?c: Szymonie, jak ci si? zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobieraj? daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych? 26 Gdy powiedzia?: Od obcych, Jezus mu rzek?: A zatem synowie s? wolni. 27 ?eby?my jednak nie dali im powodu do zgorszenia, id? nad jezioro i zarzu? w?dk?! We? pierwsz? ryb?, któr? wyci?gniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. We? go i daj im za Mnie i za siebie!

18

1 W tym czasie uczniowie przyst?pili do Jezusa z zapytaniem: Kto w?a?ciwie jest najwi?kszy w królestwie niebieskim? 2 On przywo?a? dziecko, postawi? je przed nimi i rzek?: 3 Zaprawd?, powiadam wam: Je?li si? nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 4 Kto si? wi?c uni?y jak to dziecko, ten jest najwi?kszy w królestwie niebieskim. 5 I kto by przyj?? jedno takie dziecko w imi? moje, Mnie przyjmuje. 6 Lecz kto by si? sta? powodem grzechu dla jednego z tych ma?ych, którzy wierz? we Mnie, temu by?oby lepiej kamie? m?y?ski zawiesi? u szyi i utopi? go w g??bi morza. 7 Biada ?wiatu z powodu zgorsze?! Musz? wprawdzie przyj?? zgorszenia, lecz biada cz?owiekowi, przez którego dokonuje si? zgorszenie. 8 Otó? je?li twoja r?ka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij j? i odrzu? od siebie! Lepiej jest dla ciebie wej?? do ?ycia u?omnym lub chromym, ni? z dwiema r?kami lub dwiema nogami by? wrzuconym w ogie? wieczny. 9 I je?li twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wy?up je i odrzu? od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wej?? do ?ycia, ni? z dwojgiem oczu by? wrzuconym do piek?a ognistego. 10 Strze?cie si?, ?eby?cie nie gardzili ?adnym z tych ma?ych; albowiem powiadam wam: Anio?owie ich w niebie wpatruj? si? zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. 11 <Albowiem Syn Cz?owieczy przyszed? ocali? to, co zgin??o>. 12 Jak wam si? zdaje? Je?li kto posiada sto owiec i zab??ka si? jedna z nich: czy nie zostawi dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu na górach i nie pójdzie szuka? tej, która si? zab??ka?a? 13 A je?li mu si? uda j? odnale??, zaprawd?, powiadam wam: cieszy si? ni? bardziej ni? dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu tymi, które si? nie zab??ka?y. 14 Tak te? nie jest wol? Ojca waszego, który jest w niebie, ?eby zgin??o jedno z tych ma?ych. 15 Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, id? i upomnij go w cztery oczy. Je?li ci? us?ucha, pozyskasz swego brata. 16 Je?li za? nie us?ucha, we? z sob? jeszcze jednego albo dwóch, ?eby na s?owie dwóch albo trzech ?wiadków opar?a si? ca?a sprawa. 17 Je?li i tych nie us?ucha, donie? Ko?cio?owi! A je?li nawet Ko?cio?a nie us?ucha, niech ci b?dzie jak poganin i celnik! 18 Zaprawd?, powiadam wam: Wszystko, co zwi??ecie na ziemi, b?dzie zwi?zane w niebie, a co rozwi??ecie na ziemi, b?dzie rozwi?zane w niebie. 19 Dalej, zaprawd?, powiadam wam: Je?li dwaj z was na ziemi zgodnie o co? prosi? b?d?, to wszystkiego u?yczy im mój Ojciec, który jest w niebie. 20 Bo gdzie s? dwaj albo trzej zebrani w imi? moje, tam jestem po?ród nich. 21 Wtedy Piotr zbli?y? si? do Niego i zapyta?: Panie, ile razy mam przebaczy?, je?li mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy a? siedem razy? 22 Jezus mu odrzek?: Nie mówi? ci, ?e a? siedem razy, lecz a? siedemdziesi?t siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chcia? rozliczy? si? ze swymi s?ugami. 24 Gdy zacz?? si? rozlicza?, przyprowadzono mu jednego, który mu by? winien dziesi?? tysi?cy talentów. 25 Poniewa? nie mia? z czego ich odda?, pan kaza? sprzeda? go razem z ?on?, dzie?mi i ca?ym jego mieniem, aby tak d?ug odzyska?. 26 Wtedy s?uga upad? przed nim i prosi? go: Panie, miej cierpliwo?? nade mn?, a wszystko ci oddam. 27 Pan ulitowa? si? nad tym s?ug?, uwolni? go i d?ug mu darowa?. 28 Lecz gdy s?uga ów wyszed?, spotka? jednego ze wspó?s?ug, który mu by? winien sto denarów. Chwyci? go i zacz?? dusi?, mówi?c: Oddaj, co? winien! 29 Jego wspó?s?uga upad? przed nim i prosi? go: Miej cierpliwo?? nade mn?, a oddam tobie. 30 On jednak nie chcia?, lecz poszed? i wtr?ci? go do wi?zienia, dopóki nie odda d?ugu. 31 Wspó?s?udzy jego widz?c, co si? dzia?o, bardzo si? zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zasz?o. 32 Wtedy pan jego wezwa? go przed siebie i rzek? mu: S?ugo niegodziwy! Darowa?em ci ca?y ten d?ug, poniewa? mnie prosi?e?. 33 Czy? wi?c i ty nie powiniene? by? ulitowa? si? nad swoim wspó?s?ug?, jak ja ulitowa?em si? nad tob?? 34 I uniesiony gniewem pan jego kaza? wyda? go katom, dopóki mu ca?ego d?ugu nie odda. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, je?eli ka?dy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

19

1 Gdy Jezus doko?czy? tych mów, opu?ci? Galilej? i przeniós? si? w granice Judei za Jordan. 2 Posz?y za Nim wielkie t?umy, i tam ich uzdrowi?. 3 Wtedy przyst?pili do Niego faryzeusze, chc?c Go wystawi? na prób?, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddali? swoj? ?on? z jakiegokolwiek powodu? 4 On odpowiedzia?: Czy nie czytali?cie, ?e Stwórca od pocz?tku stworzy? ich jako m??czyzn? i kobiet?? 5 I rzek?: Dlatego opu?ci cz?owiek ojca i matk? i z??czy si? ze swoj? ?on?, i b?d? oboje jednym cia?em. 6 A tak ju? nie s? dwoje, lecz jedno cia?o. Co wi?c Bóg z??czy?, niech cz?owiek nie rozdziela. 7 Odparli Mu: Czemu wi?c Moj?esz poleci? da? jej list rozwodowy i odprawi? j?? 8 Odpowiedzia? im: Przez wzgl?d na zatwardzia?o?? serc waszych pozwoli? wam Moj?esz oddala? wasze ?ony, lecz od pocz?tku tak nie by?o. 9 A powiadam wam: Kto oddala swoj? ?on? - chyba w wypadku nierz?du - a bierze inn?, pope?nia cudzo?óstwo. I kto oddalon? bierze za ?on?, pope?nia cudzo?óstwo. 10 Rzekli Mu uczniowie: Je?li tak ma si? sprawa cz?owieka z ?on?, to nie warto si? ?eni?. 11 Lecz On im odpowiedzia?: Nie wszyscy to pojmuj?, lecz tylko ci, którym to jest dane. 12 Bo s? niezdatni do ma??e?stwa, którzy z ?ona matki takimi si? urodzili; i s? niezdatni do ma??e?stwa, których ludzie takimi uczynili; a s? i tacy bez?enni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bez?enni. Kto mo?e poj??, niech pojmuje! 13 Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby w?o?y? na nie r?ce i pomodli? si? za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. 14 Lecz Jezus rzek?: Dopu?cie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyj?? do Mnie; do takich bowiem nale?y królestwo niebieskie. 15 W?o?y? na nie r?ce i poszed? stamt?d. 16 A oto podszed? do Niego pewien cz?owiek i zapyta?: Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne? 17 Odpowiedzia? mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania. 18 Zapyta? Go: Które? Jezus odpowiedzia?: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzo?ó?, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie, 19 czcij ojca i matk? oraz mi?uj swego bli?niego, jak siebie samego! 20 Odrzek? Mu m?odzieniec: Przestrzega?em tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? 21 Jezus mu odpowiedzia?: Je?li chcesz by? doskona?y, id?, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a b?dziesz mia? skarb w niebie. Potem przyjd? i chod? za Mn?! 22 Gdy m?odzieniec us?ysza? te s?owa, odszed? zasmucony, mia? bowiem wiele posiad?o?ci. 23 Jezus za? powiedzia? do swoich uczniów: Zaprawd?, powiadam wam: Bogaty z trudno?ci? wejdzie do królestwa niebieskiego. 24 Jeszcze raz wam powiadam: ?atwiej jest wielb??dowi przej?? przez ucho igielne ni? bogatemu wej?? do królestwa niebieskiego. 25 Gdy uczniowie to us?yszeli, przerazili si? bardzo i pytali: Któ? wi?c mo?e si? zbawi?? 26 Jezus spojrza? na nich i rzek?: U ludzi to niemo?liwe, lecz u Boga wszystko jest mo?liwe. 27 Wtedy Piotr rzek? do Niego: Oto my opu?cili?my wszystko i poszli?my za Tob?, có? wi?c otrzymamy? 28 Jezus za? rzek? do nich: Zaprawd?, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Cz?owieczy zasi?dzie na swym tronie chwa?y, wy, którzy poszli?cie za Mn?, zasi?dziecie równie? na dwunastu tronach, s?dz?c dwana?cie pokole? Izraela. 29 I ka?dy, kto dla mego imienia opu?ci dom, braci lub siostry, ojca lub matk?, dzieci lub pole, stokro? tyle otrzyma i ?ycie wieczne odziedziczy. 30 Wielu za? pierwszych b?dzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.

20

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszed? wczesnym rankiem, aby naj?? robotników do swej winnicy. 2 Umówi? si? z robotnikami o denara za dzie? i pos?a? ich do winnicy. 3 Gdy wyszed? oko?o godziny trzeciej, zobaczy? innych, stoj?cych na rynku bezczynnie, 4 i rzek? do nich: Id?cie i wy do mojej winnicy, a co b?dzie s?uszne, dam wam. 5 Oni poszli. Wyszed?szy ponownie oko?o godziny szóstej i dziewi?tej, tak samo uczyni?. 6 Gdy wyszed? oko?o godziny jedenastej, spotka? innych stoj?cych i zapyta? ich: Czemu tu stoicie ca?y dzie? bezczynnie? 7 Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie naj??. Rzek? im: Id?cie i wy do winnicy! 8 A gdy nadszed? wieczór, rzek? w?a?ciciel winnicy do swego rz?dcy: Zwo?aj robotników i wyp?a? im nale?no??, pocz?wszy od ostatnich a? do pierwszych! 9 Przyszli naj?ci oko?o jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy wi?c przyszli pierwsi, my?leli, ?e wi?cej dostan?; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wzi?wszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówi?c: Ci ostatni jedn? godzin? pracowali, a zrówna?e? ich z nami, którzy?my znosili ci??ar dnia i spiekoty. 13 Na to odrzek? jednemu z nich: Przyjacielu, nie czyni? ci krzywdy; czy nie o denara umówi?e? si? ze mn?? 14 We?, co twoje i odejd?! Chc? te? i temu ostatniemu da? tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczyni? ze swoim, co chc?? Czy na to z?ym okiem patrzysz, ?e ja jestem dobry? 16 Tak ostatni b?d? pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. 17 Maj?c uda? si? do Jerozolimy, Jezus wzi?? osobno Dwunastu i w drodze rzek? do nich: 18 Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Cz?owieczy zostanie wydany arcykap?anom i uczonym w Pi?mie. Oni ska?? Go na ?mier? 19 i wydadz? Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzy?owanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie. 20 Wtedy podesz?a do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddaj?c Mu pok?on, o co? Go prosi?a. 21 On j? zapyta?: Czego pragniesz? Rzek?a Mu: Powiedz, ?eby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. 22 Odpowiadaj?c Jezus rzek?: Nie wiecie, o co prosicie. Czy mo?ecie pi? kielich, który Ja mam pi?? Odpowiedzieli Mu: Mo?emy. 23 On rzek? do nich: Kielich mój pi? b?dziecie. Nie do Mnie jednak nale?y da? miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie si? ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotowa?. 24 Gdy dziesi?ciu [pozosta?ych] to us?ysza?o, oburzyli si? na tych dwóch braci. 25 A Jezus przywo?a? ich do siebie i rzek?: Wiecie, ?e w?adcy narodów uciskaj? je, a wielcy daj? im odczu? sw? w?adz?. 26 Nie tak b?dzie u was. Lecz kto by mi?dzy wami chcia? sta? si? wielkim, niech b?dzie waszym s?ug?. 27 A kto by chcia? by? pierwszym mi?dzy wami, niech b?dzie niewolnikiem waszym, 28 na wzór Syna Cz?owieczego, który nie przyszed?, aby Mu s?u?ono, lecz aby s?u?y? i da? swoje ?ycie na okup za wielu. 29 Gdy wychodzili z Jerycha, towarzyszy? Mu wielki t?um ludu. 30 A oto dwaj niewidomi, którzy siedzieli przy drodze, s?ysz?c, ?e Jezus przechodzi, zacz?li wo?a?: Panie, ulituj si? nad nami, Synu Dawida! 31 T?um nastawa? na nich, ?eby umilkli; lecz oni jeszcze g?o?niej wo?ali: Panie, ulituj si? nad nami, Synu Dawida! 32 Jezus przystan??, kaza? ich przywo?a? i zapyta?: Có? chcecie, ?ebym wam uczyni?? 33 Odpowiedzieli Mu: Panie, ?eby si? oczy nasze otworzy?y. 34 Jezus wi?c zdj?ty lito?ci? dotkn?? ich oczu, a natychmiast przejrzeli i poszli za Nim.

21

1 Gdy si? przybli?yli do Jerozolimy przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus pos?a? dwóch uczniów 2 i rzek? im: Id?cie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie o?lic? uwi?zan? i ?rebi? z ni?. Odwi??cie je i przyprowad?cie do Mnie! 3 A gdyby wam kto co mówi?, powiecie: Pan ich potrzebuje, a zaraz je pu?ci. 4 Sta?o si? to, ?eby si? spe?ni?o s?owo Proroka: 5 Powiedzcie Córze Syjo?skiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie ?agodny, siedz?cy na osio?ku, ?rebi?ciu o?licy. 6 Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus poleci?. 7 Przyprowadzili o?lic? i ?rebi? i po?o?yli na nie swe p?aszcze, a On usiad? na nich. 8 A ogromny t?um s?a? swe p?aszcze na drodze, inni obcinali ga??zki z drzew i ?cielili na drodze. 9 A t?umy, które Go poprzedza?y i które sz?y za Nim, wo?a?y g?o?no: Hosanna Synowi Dawida! B?ogos?awiony Ten, który przychodzi w imi? Pa?skie! Hosanna na wysoko?ciach! 10 Gdy wjecha? do Jerozolimy, poruszy?o si? ca?e miasto, i pytano: Kto to jest? 11 A t?umy odpowiada?y: To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei. 12 A Jezus wszed? do ?wi?tyni i wyrzuci? wszystkich sprzedaj?cych i kupuj?cych w ?wi?tyni; powywraca? sto?y zmieniaj?cych pieni?dze oraz ?awki tych, którzy sprzedawali go??bie. 13 I rzek? do nich: Napisane jest: Mój dom ma by? domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskini? zbójców. 14 W ?wi?tyni podeszli do Niego niewidomi i chromi, i uzdrowi? ich. 15 Lecz arcykap?ani i uczeni w Pi?mie - widz?c cuda, które uczyni?, i dzieci wo?aj?ce w ?wi?tyni: Hosanna Synowi Dawida - oburzyli si? 16 i rzekli do Niego: S?yszysz, co one mówi?? A Jezus im odpowiedzia?: Tak jest. Czy nigdy nie czytali?cie: Z ust niemowl?t i ss?cych zgotowa?e? sobie chwa??? 17 Z tym ich zostawi?, wyszed? poza miasto do Betanii i tam zanocowa?. 18 Wracaj?c rano do miasta, uczu? g?ód. 19 A widz?c drzewo figowe przy drodze, podszed? ku niemu, lecz nic na nim nie znalaz? oprócz li?ci. I rzek? do niego: Niech?e ju? nigdy nie rodzi si? z ciebie owoc! I drzewo figowe natychmiast usch?o. 20 A uczniowie, widz?c to, pytali ze zdumieniem: Jak mog?o drzewo figowe tak od razu uschn??? 21 Jezus im odpowiedzia?: Zaprawd?, powiadam wam: je?li b?dziecie mie? wiar?, a nie zw?tpicie, to nie tylko z figowym drzewem to uczynicie, ale nawet je?li powiecie tej górze: Podnie? si? i rzu? si? w morze!, stanie si?. 22 I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiar? prosi? b?dziecie. 23 Gdy przyszed? do ?wi?tyni i naucza?, przyst?pili do Niego arcykap?ani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci da? t? w?adz?? 24 Jezus im odpowiedzia?: Ja te? zadam wam jedno pytanie; je?li odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czyni?. 25 Sk?d pochodzi? chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali si? mi?dzy sob?: Je?li powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego wi?c nie uwierzyli?cie mu? 26 A je?li powiemy: od ludzi - boimy si? t?umu, bo wszyscy uwa?aj? Jana za proroka. 27 Odpowiedzieli wi?c Jezusowi: Nie wiemy. On równie? im odpowiedzia?: Wi?c i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czyni?. 28 Co my?licie? Pewien cz?owiek mia? dwóch synów. Zwróci? si? do pierwszego i rzek?: Dziecko, id? dzisiaj i pracuj w winnicy! 29 Ten odpowiedzia?: Id?, panie!, lecz nie poszed?. 30 Zwróci? si? do drugiego i to samo powiedzia?. Ten odpar?: Nie chc?. Pó?niej jednak opami?ta? si? i poszed?. 31 Który? z tych dwóch spe?ni? wol? ojca? Mówi? Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzek? do nich: Zaprawd?, powiadam wam: Celnicy i nierz?dnice wchodz? przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszed? bowiem do was Jan drog? sprawiedliwo?ci, a wy?cie mu nie uwierzyli. Celnicy za? i nierz?dnice uwierzyli mu. Wy patrzyli?cie na to, ale nawet pó?niej nie opami?tali?cie si?, ?eby mu uwierzy?. 33 Pos?uchajcie innej przypowie?ci! By? pewien gospodarz, który za?o?y? winnic?. Otoczy? j? murem, wykopa? w niej t?oczni?, zbudowa? wie??, w ko?cu odda? j? w dzier?aw? rolnikom i wyjecha?. 34 Gdy nadszed? czas zbiorów, pos?a? swoje s?ugi do rolników, by odebrali plon jemu nale?ny. 35 Ale rolnicy chwycili jego s?ugi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego za? ukamienowali. 36 Wtedy pos?a? inne s?ugi, wi?cej ni? za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo post?pili. 37 W ko?cu pos?a? do nich swego syna, tak sobie my?l?c: Uszanuj? mojego syna. 38 Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chod?cie zabijmy go, a posi?dziemy jego dziedzictwo. 39 Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. 40 Kiedy wi?c w?a?ciciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? 41 Rzekli Mu: N?dzników marnie wytraci, a winnic? odda w dzier?aw? innym rolnikom, takim, którzy mu b?d? oddawali plon we w?a?ciwej porze. 42 Jezus im rzek?: Czy nigdy nie czytali?cie w Pi?mie: W?a?nie ten kamie?, który odrzucili buduj?cy, sta? si? g?owic? w?g?a. Pan to sprawi?, i jest cudem w naszych oczach. 43 Dlatego powiadam wam: Królestwo Bo?e b?dzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. 44 Kto upadnie na ten kamie?, rozbije si?, a na kogo on spadnie, zmia?d?y go. 45 Arcykap?ani i faryzeusze, s?uchaj?c Jego przypowie?ci, poznali, ?e o nich mówi. 46 Tote? starali si? Go pochwyci?, lecz bali si? t?umów, poniewa? mia?y Go za proroka.

22

1 A Jezus znowu w przypowie?ciach mówi? do nich: 2 Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawi? uczt? weseln? swemu synowi. 3 Pos?a? wi?c swoje s?ugi, ?eby zaproszonych zwo?ali na uczt?, lecz ci nie chcieli przyj??. 4 Pos?a? jeszcze raz inne s?ugi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowa?em moj? uczt?: wo?y i tuczne zwierz?ta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjd?cie na uczt?! 5 Lecz oni zlekcewa?yli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego s?ugi i zniewa?ywszy [ich], pozabijali. 7 Na to król uniós? si? gniewem. Pos?a? swe wojska i kaza? wytraci? owych zabójców, a miasto ich spali?. 8 Wtedy rzek? swoim s?ugom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Id?cie wi?c na rozstajne drogi i zapro?cie na uczt? wszystkich, których spotkacie. 10 S?udzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: z?ych i dobrych. I sala zape?ni?a si? biesiadnikami. 11 Wszed? król, ?eby si? przypatrzy? biesiadnikom, i zauwa?y? tam cz?owieka, nie ubranego w strój weselny. 12 Rzek? do niego: Przyjacielu, jak?e tu wszed?e? nie maj?c stroju weselnego? Lecz on oniemia?. 13 Wtedy król rzek? s?ugom: Zwi??cie mu r?ce i nogi i wyrzu?cie go na zewn?trz, w ciemno?ci! Tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów. 14 Bo wielu jest powo?anych, lecz ma?o wybranych. 15 Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali si?, jak by podchwyci? Go w mowie. 16 Pos?ali wi?c do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, ?e jeste? prawdomówny i drogi Bo?ej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci te? nie zale?y, bo nie ogl?dasz si? na osob? ludzk?. 17 Powiedz nam wi?c, jak Ci si? zdaje? Czy wolno p?aci? podatek Cezarowi, czy nie? 18 Jezus przejrza? ich przewrotno?? i rzek?: Czemu Mnie wystawiacie na prób?, ob?udnicy? 19 Poka?cie Mi monet? podatkow?! Przynie?li Mu denara. 20 On ich zapyta?: Czyj jest ten obraz i napis? 21 Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzek? do nich: Oddajcie wi?c Cezarowi to, co nale?y do Cezara, a Bogu to, co nale?y do Boga. 22 Gdy to us?yszeli, zmieszali si? i zostawiwszy Go, odeszli. 23 W owym dniu przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdz?, ?e nie ma zmartwychwstania, i zagadn?li go 24 w ten sposób: Nauczycielu, Moj?esz powiedzia?: Je?li kto umrze bezdzietnie, niech jego brat we?mie wdow? po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu. 25 Otó? by?o u nas siedmiu braci. Pierwszy o?eni? si? i umar?, a poniewa? nie mia? potomstwa, zostawi? swoj? ?on? bratu. 26 Tak samo drugi i trzeci - a? do siódmego. 27 W ko?cu po wszystkich umar?a ta kobieta. 28 Do którego wi?c z tych siedmiu nale?e? b?dzie przy zmartwychwstaniu? Bo wszyscy j? mieli [ za ?on? ]. 29 Jezus im odpowiedzia?: Jeste?cie w b??dzie, nie znaj?c Pisma ani mocy Bo?ej. 30 Przy zmartwychwstaniu bowiem nie b?d? si? ani ?eni?, ani za m?? wychodzi?, lecz b?d? jak anio?owie Bo?y w niebie. 31 A co do zmartwychwstania umar?ych, nie czytali?cie, co wam Bóg powiedzia? w s?owach: 32 Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba? Bóg nie jest [Bogiem] umar?ych, lecz ?ywych. 33 A t?umy, s?ysz?c to, zdumiewa?y si? nad Jego nauk?. 34 Gdy faryzeusze dowiedzieli si?, ?e zamkn?? usta saduceuszom, zebrali si? razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapyta? , wystawiaj?c Go na prób?: 36 Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest najwi?ksze? 37 On mu odpowiedzia?: B?dziesz mi?owa? Pana Boga swego ca?ym swoim sercem, ca?? swoj? dusz? i ca?ym swoim umys?em. 38 To jest najwi?ksze i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: B?dziesz mi?owa? swego bli?niego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera si? ca?e Prawo i Prorocy. 41 Gdy faryzeusze byli zebrani, Jezus zada? im takie pytanie: 42 Co s?dzicie o Mesjaszu? Czyim jest synem? Odpowiedzieli Mu: Dawida. 43 Wtedy rzek? do nich: Jak?e? wi?c Dawid natchniony przez Ducha mo?e nazywa? Go Panem, gdy mówi: 44 Rzek? Pan do Pana mego: Si?d? po prawicy mojej, a? po?o?? Twoich nieprzyjació? pod stopy Twoje. 45 Je?li wi?c Dawid nazywa Go Panem, to jak mo?e by? [tylko] jego synem? 46 I ?aden z nich nie móg? Mu odpowiedzie?. Nikt te? od owego dnia nie odwa?y? si? wi?cej Go pyta?.

23

1 Wówczas przemówi? Jezus do t?umów i do swych uczniów tymi s?owami: 2 Na katedrze Moj?esza zasiedli uczeni w Pi?mie i faryzeusze. 3 Czy?cie wi?c i zachowujcie wszystko, co wam polec?, lecz uczynków ich nie na?ladujcie. Mówi? bowiem, ale sami nie czyni?. 4 Wi??? ci??ary wielkie i nie do uniesienia i k?ad? je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszy? ich nie chc?. 5 Wszystkie swe uczynki spe?niaj? w tym celu, ?eby si? ludziom pokaza?. Rozszerzaj? swoje filakterie i wyd?u?aj? fr?dzle u p?aszczów. 6 Lubi? zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzes?a w synagogach. 7 Chc?, by ich pozdrawiano na rynkach i ?eby ludzie nazywali ich Rabbi. 8 Otó? wy nie pozwalajcie nazywa? si? Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy bra?mi jeste?cie. 9 Nikogo te? na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie równie?, ?eby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Najwi?kszy z was niech b?dzie waszym s?ug?. 12 Kto si? wywy?sza, b?dzie poni?ony, a kto si? poni?a, b?dzie wywy?szony. 13 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed lud?mi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wej?? tym, którzy do niego id?. 15 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy, bo obchodzicie morze i ziemi?, ?eby pozyska? jednego wspó?wyznawc?. A gdy si? nim stanie, czynicie go dwakro? bardziej winnym piek?a ni? wy sami. 16 Biada wam, przewodnicy ?lepi, którzy mówicie: Kto by przysi?g? na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysi?g? na z?oto przybytku, ten jest zwi?zany przysi?g?. 17 G?upi i ?lepi! Có? bowiem jest wa?niejsze, z?oto czy przybytek, który u?wi?ca z?oto? 18 Dalej: Kto by przysi?g? na o?tarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysi?g? na ofiar?, która jest na nim, ten jest zwi?zany przysi?g?. 19 ?lepi! Có? bowiem jest wa?niejsze, ofiara czy o?tarz, który u?wi?ca ofiar?? 20 Kto wi?c przysi?ga na o?tarz, przysi?ga na niego i na wszystko, co na nim le?y. 21 A kto przysi?ga na przybytek, przysi?ga na niego i na Tego, który w nim mieszka. 22 A kto przysi?ga na niebo, przysi?ga na tron Bo?y i na Tego, który na nim zasiada. 23 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy! Bo dajecie dziesi?cin? z mi?ty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co wa?niejsze jest w Prawie: sprawiedliwo??, mi?osierdzie i wiar?. To za? nale?a?o czyni?, a tamtego nie opuszcza?. 24 Przewodnicy ?lepi, którzy przecedzacie komara, a po?ykacie wielb??da! 25 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy! Bo dbacie o czysto?? zewn?trznej strony kubka i misy, a wewn?trz pe?ne s? zdzierstwa i niepow?ci?gliwo?ci. 26 Faryzeuszu ?lepy! Oczy?? wpierw wn?trze kubka, ?eby i zewn?trzna jego strona sta?a si? czysta. 27 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy! Bo podobni jeste?cie do grobów pobielanych, które z zewn?trz wygl?daj? pi?knie, lecz wewn?trz pe?ne s? ko?ci trupich i wszelkiego plugastwa. 28 Tak i wy z zewn?trz wydajecie si? ludziom sprawiedliwi, lecz wewn?trz pe?ni jeste?cie ob?udy i nieprawo?ci. 29 Biada wam, uczeni w Pi?mie i faryzeusze, ob?udnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, 30 i mówicie: Gdyby?my ?yli za czasów naszych przodków, nie byliby?my ich wspólnikami w zabójstwie proroków. 31 Przez to sami przyznajecie, ?e jeste?cie potomkami tych, którzy mordowali proroków. 32 Dope?nijcie i wy miary waszych przodków! 33 W??e, plemi? ?mijowe, jak wy mo?ecie uj?? pot?pienia w piekle? 34 Dlatego oto Ja posy?am do was proroków, m?drców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzy?ujecie; innych b?dziecie biczowa? w swych synagogach i przep?dza? z miasta do miasta. 35 Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, pocz?wszy od krwi Abla sprawiedliwego a? do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowali?cie mi?dzy przybytkiem a o?tarzem. 36 Zaprawd?, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie. 37 Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie s? pos?ani. Ile razy chcia?em zgromadzi? twoje dzieci, jak ptak swe piskl?ta zbiera pod skrzyd?a, a nie chcieli?cie. 38 Oto wasz dom zostanie wam pusty. 39 Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie Mnie odt?d, a? powiecie: B?ogos?awiony, który przychodzi w imi? Pa?skie.

24

1 Gdy Jezus szed? po wyj?ciu ze ?wi?tyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokaza? budowle ?wi?tyni. 2 Lecz On rzek? do nich: Widzicie to wszystko? Zaprawd?, powiadam wam, nie zostanie tu kamie? na kamieniu, który by nie by? zwalony. 3 A gdy siedzia? na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobno?ci: Powiedz nam, kiedy to nast?pi i jaki b?dzie znak Twego przyj?cia i ko?ca ?wiata? 4 Na to Jezus im odpowiedzia?: Strze?cie si?, ?eby was kto nie zwiód?. 5 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i b?d? mówi?: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w b??d wprowadz?. 6 B?dziecie s?ysze? o wojnach i o pog?oskach wojennych; uwa?ajcie, nie trwó?cie si? tym. To musi si? sta?, ale to jeszcze nie koniec! 7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. B?dzie g?ód i zaraza, a miejscami trz?sienia ziemi. 8 Lecz to wszystko jest dopiero pocz?tkiem bole?ci. 9 Wtedy wydadz? was na udr?k? i b?d? was zabija?, i b?dziecie w nienawi?ci u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. 10 Wówczas wielu zachwieje si? w wierze; b?d? si? wzajemnie wydawa? i jedni drugich nienawidzi?. 11 Powstanie wielu fa?szywych proroków i wielu w b??d wprowadz?; 12 a poniewa? wzmo?e si? nieprawo??, ozi?bnie mi?o?? wielu. 13 Lecz kto wytrwa do ko?ca, ten b?dzie zbawiony. 14 A ta Ewangelia o królestwie b?dzie g?oszona po ca?ej ziemi, na ?wiadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec. 15 Gdy wi?c ujrzycie "ohyd? spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegaj?c? miejsce ?wi?te - kto czyta, niech rozumie - 16 wtedy ci, którzy b?d? w Judei, niech uciekaj? w góry! 17 Kto b?dzie na dachu, niech nie schodzi, by zabra? rzeczy z domu. 18 A kto b?dzie na polu, niech nie wraca, ?eby wzi?? swój p?aszcz. 19 Biada za? brzemiennym i karmi?cym w owe dni! 20 A módlcie si?, ?eby ucieczka wasza nie wypad?a w zimie albo w szabat. 21 B?dzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie by?o od pocz?tku ?wiata a? dot?d i nigdy nie b?dzie. 22 Gdyby ów czas nie zosta? skrócony, nikt by nie ocala?. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony. 23 Wtedy je?liby wam kto powiedzia?: Oto tu jest Mesjasz albo: Tam, nie wierzcie! 24 Powstan? bowiem fa?szywi mesjasze i fa?szywi prorocy i dzia?a? b?d? wielkie znaki i cuda, by w b??d wprowadzi?, je?li to mo?liwe, tak?e wybranych. 25 Oto wam przepowiedzia?em. 26 je?li wi?c wam powiedz?: Oto jest na pustyni, nie chod?cie tam! Oto wewn?trz domu, nie wierzcie! 27 Albowiem jak b?yskawica zab?y?nie na wschodzie, a ?wieci a? na zachodzie, tak b?dzie z przyj?ciem Syna Cz?owieczego. 28 Gdzie jest padlina, tam si? i s?py zgromadz?. 29 Zaraz te? po ucisku owych dni s?o?ce si? za?mi i ksi??yc nie da swego blasku; gwiazdy zaczn? pada? z nieba i moce niebios zostan? wstrz??ni?te. 30 Wówczas uka?e si? na niebie znak Syna Cz?owieczego, i wtedy b?d? narzeka? wszystkie narody ziemi; i ujrz? Syna Cz?owieczego, przychodz?cego na ob?okach niebieskich z wielk? moc? i chwa??. 31 Po?le On swoich anio?ów z tr?b? o g?osie pot??nym, i zgromadz? Jego wybranych z czterech stron ?wiata, od jednego kra?ca nieba a? do drugiego. 32 A od figowego drzewa uczcie si? przez podobie?stwo! Gdy jego ga??zka staje si? soczysta i li?cie wypuszcza, poznajecie, ?e zbli?a si? lato. 33 Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, ?e blisko jest, we drzwiach. 34 Zaprawd?, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, a? si? to wszystko stanie. 35 Niebo i ziemia przemin?, ale moje s?owa nie przemin?. 36 Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet anio?owie niebiescy, tylko sam Ojciec. 37 A jak by?o za dni Noego, tak b?dzie z przyj?ciem Syna Cz?owieczego. 38 Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, ?enili si? i za m?? wydawali a? do dnia, kiedy Noe wszed? do arki, 39 i nie spostrzegli si?, a? przyszed? potop i poch?on?? wszystkich, tak równie? b?dzie z przyj?ciem Syna Cz?owieczego. 40 Wtedy dwóch b?dzie w polu: jeden b?dzie wzi?ty, drugi zostawiony. 41 Dwie b?d? mle? na ?arnach: jedna b?dzie wzi?ta, druga zostawiona. 42 Czuwajcie wi?c, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedzia?, o której porze nocy z?odziej ma przyj??, na pewno by czuwa? i nie pozwoli?by w?ama? si? do swego domu. 44 Dlatego i wy b?d?cie gotowi, bo w chwili, której si? nie domy?lacie, Syn Cz?owieczy przyjdzie. 45 Któ? jest tym s?ug? wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi? nad swoj? s?u?b?, ?eby na czas rozda? jej ?ywno??? 46 Szcz??liwy ów s?uga, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynno?ci. 47 Zaprawd?, powiadam wam: Postawi go nad ca?ym swoim mieniem. 48 Lecz je?li taki z?y s?uga powie sobie w duszy: Mój pan si? oci?ga, 49 i zacznie bi? swoje wspó?s?ugi, i b?dzie jad? i pi? z pijakami, 50 to nadejdzie pan tego s?ugi w dniu, kiedy si? nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. 51 Ka?e go ?wiartowa? i z ob?udnikami wyznaczy mu miejsce. Tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów.

25

1 Wtedy podobne b?dzie królestwo niebieskie do dziesi?ciu panien, które wzi??y swoje lampy i wysz?y na spotkanie pana m?odego. 2 Pi?? z nich by?o nierozs?dnych, a pi?? roztropnych. 3 Nierozs?dne wzi??y lampy, ale nie wzi??y z sob? oliwy. 4 Roztropne za? razem z lampami zabra?y równie? oliw? w naczyniach. 5 Gdy si? pan m?ody opó?nia?, zmorzone snem wszystkie zasn??y. 6 Lecz o pó?nocy rozleg?o si? wo?anie: Pan m?ody idzie, wyjd?cie mu na spotkanie! 7 Wtedy powsta?y wszystkie owe panny i opatrzy?y swe lampy. 8 A nierozs?dne rzek?y do roztropnych: U?yczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasn?. 9 Odpowiedzia?y roztropne: Mog?oby i nam, i wam nie wystarczy?. Id?cie raczej do sprzedaj?cych i kupcie sobie! 10 Gdy one sz?y kupi?, nadszed? pan m?ody. Te, które by?y gotowe, wesz?y z nim na uczt? weseln?, i drzwi zamkni?to. 11 W ko?cu nadchodz? i pozosta?e panny, prosz?c: Panie, panie, otwórz nam! 12 Lecz on odpowiedzia?: Zaprawd?, powiadam wam, nie znam was. 13 Czuwajcie wi?c, bo nie znacie dnia ani godziny. 14 Podobnie te? [jest] jak z pewnym cz?owiekiem, który maj?c si? uda? w podró?, przywo?a? swoje s?ugi i przekaza? im swój maj?tek. 15 Jednemu da? pi?? talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, ka?demu wed?ug jego zdolno?ci, i odjecha?. Zaraz 16 ten, który otrzyma? pi?? talentów, poszed?, pu?ci? je w obrót i zyska? drugie pi??. 17 Tak samo i ten, który dwa otrzyma?; on równie? zyska? drugie dwa. 18 Ten za?, który otrzyma? jeden, poszed? i rozkopawszy ziemi?, ukry? pieni?dze swego pana. 19 Po d?u?szym czasie powróci? pan owych s?ug i zacz?? rozlicza? si? z nimi. 20 Wówczas przyszed? ten, który otrzyma? pi?? talentów. Przyniós? drugie pi?? i rzek?: Panie, przekaza?e? mi pi?? talentów, oto drugie pi?? talentów zyska?em. 21 Rzek? mu pan: Dobrze, s?ugo dobry i wierny! By?e? wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma ci? postawi?: wejd? do rado?ci twego pana! 22 Przyszed? równie? i ten, który otrzyma? dwa talenty, mówi?c: Panie, przekaza?e? mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyska?em. 23 Rzek? mu pan: Dobrze, s?ugo dobry i wierny! By?e? wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma ci? postawi?: wejd? do rado?ci twego pana! 24 Przyszed? i ten, który otrzyma? jeden talent, i rzek?: Panie, wiedzia?em, ?e? jest cz?owiek twardy: chcesz ??? tam, gdzie nie posia?e?, i zbiera? tam, gdzie? nie rozsypa?. 25 Boj?c si? wi?c, poszed?em i ukry?em twój talent w ziemi. Oto masz swoj? w?asno??! 26 Odrzek? mu pan jego: S?ugo z?y i gnu?ny! Wiedzia?e?, ?e chc? ??? tam, gdzie nie posia?em, i zbiera? tam, gdziem nie rozsypa?. 27 Powiniene? wi?c by? odda? moje pieni?dze bankierom, a ja po powrocie by?bym z zyskiem odebra? swoj? w?asno??. 28 Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesi?? talentów. 29 Ka?demu bowiem, kto ma, b?dzie dodane, tak ?e nadmiar mie? b?dzie. Temu za?, kto nie ma, zabior? nawet to, co ma. 30 A s?ug? nieu?ytecznego wyrzu?cie na zewn?trz - w ciemno?ci! Tam b?dzie p?acz i zgrzytanie z?bów. 31 Gdy Syn Cz?owieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy anio?owie z Nim, wtedy zasi?dzie na swoim tronie pe?nym chwa?y. 32 I zgromadz? si? przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od koz?ów. 33 Owce postawi po prawej, a koz?y po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie si? Król do tych po prawej stronie: Pójd?cie, b?ogos?awieni Ojca mojego, we?cie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od za?o?enia ?wiata! 35 Bo by?em g?odny, a dali?cie Mi je??; by?em spragniony, a dali?cie Mi pi?; by?em przybyszem, a przyj?li?cie Mnie; 36 by?em nagi, a przyodziali?cie Mnie; by?em chory, a odwiedzili?cie Mnie; by?em w wi?zieniu, a przyszli?cie do Mnie. 37 Wówczas zapytaj? sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieli?my Ci? g?odnym i nakarmili?my Ciebie? spragnionym i dali?my Ci pi?? 38 Kiedy widzieli?my Ci? przybyszem i przyj?li?my Ci?? lub nagim i przyodziali?my Ci?? 39 Kiedy widzieli?my Ci? chorym lub w wi?zieniu i przyszli?my do Ciebie? 40 A Król im odpowie: Zaprawd?, powiadam wam: Wszystko, co uczynili?cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie?cie uczynili. 41 Wtedy odezwie si? i do tych po lewej stronie: Id?cie precz ode Mnie, przekl?ci, w ogie? wieczny, przygotowany diab?u i jego anio?om! 42 Bo by?em g?odny, a nie dali?cie Mi je??; by?em spragniony, a nie dali?cie Mi pi?; 43 by?em przybyszem, a nie przyj?li?cie Mnie; by?em nagi, a nie przyodziali?cie mnie; by?em chory i w wi?zieniu, a nie odwiedzili?cie Mnie. 44 Wówczas zapytaj? i ci: Panie, kiedy widzieli?my Ci? g?odnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w wi?zieniu, a nie us?u?yli?my Tobie? 45 Wtedy odpowie im: Zaprawd?, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczynili?cie jednemu z tych najmniejszych, tego?cie i Mnie nie uczynili. 46 I pójd? ci na m?k? wieczn?, sprawiedliwi za? do ?ycia wiecznego.

26

1 Gdy Jezus doko?czy? wszystkich tych mów, rzek? do swoich uczniów: 2 Wiecie, ?e po dwóch dniach jest Pascha, i Syn Cz?owieczy b?dzie wydany na ukrzy?owanie. 3 Wówczas to zebrali si? arcykap?ani i starsi ludu w pa?acu najwy?szego kap?ana, imieniem Kajfasz, 4 i odbyli narad?, ?eby Jezusa podst?pnie pochwyci? i zabi?. 5 Lecz mówili: Tylko nie w czasie ?wi?ta, ?eby wzburzenie nie powsta?o w?ród ludu. 6 Gdy Jezus przebywa? w Betanii, w domu Szymona Tr?dowatego, 7 podesz?a do Niego kobieta z alabastrowym flakonikiem drogiego olejku i wyla?a Mu olejek na g?ow?, gdy spoczywa? przy stole. 8 Widz?c to, uczniowie oburzali si?, mówi?c: Na co takie marnotrawstwo? 9 Przecie? mo?na by?o drogo to sprzeda? i rozda? ubogim. 10 Lecz Jezus zauwa?y? to i rzek? do nich: Czemu sprawiacie przykro?? tej kobiecie? Dobry uczynek spe?ni?a wzgl?dem Mnie. 11 Albowiem zawsze ubogich macie u siebie, lecz Mnie nie zawsze macie. 12 Wylewaj?c ten olejek na moje cia?o, na mój pogrzeb to uczyni?a. 13 Zaprawd?, powiadam wam: Gdziekolwiek po ca?ym ?wiecie g?osi? b?d? t? Ewangeli?, b?d? równie? opowiada? na jej pami?tk? to, co uczyni?a. 14 Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, uda? si? do arcykap?anów 15 i rzek?: Co chcecie mi da?, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzie?ci srebrników. 16 Odt?d szuka? sposobno?ci, ?eby Go wyda?. 17 W pierwszy dzie? Prza?ników przyst?pili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, ?eby?my Ci przygotowali Pasch? do spo?ycia? 18 On odrzek?: Id?cie do miasta, do znanego nam cz?owieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chc? urz?dzi? Pasch? z moimi uczniami. 19 Uczniowie uczynili tak, jak im poleci? Jezus, i przygotowali Pasch?. 20 Z nastaniem wieczoru zaj?? miejsce u sto?u razem z dwunastu <uczniami>. 21 A gdy jedli, rzek?: Zaprawd?, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. 22 Bardzo tym zasmuceni zacz?li pyta? jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? 23 On za? odpowiedzia?: Ten, który ze Mn? r?k? zanurza w misie, on Mnie zdradzi. 24 Wprawdzie Syn Cz?owieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu cz?owiekowi, przez którego Syn Cz?owieczy b?dzie wydany. By?oby lepiej dla tego cz?owieka, gdyby si? nie narodzi?. 25 Wtedy Judasz, który Go mia? zdradzi?, rzek?: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedzia? mu: Tak jest, ty. 26 A gdy oni jedli, Jezus wzi?? chleb i odmówiwszy b?ogos?awie?stwo, po?ama? i da? uczniom, mówi?c: Bierzcie i jedzcie, to jest Cia?o moje. 27 Nast?pnie wzi?? kielich i odmówiwszy dzi?kczynienie, da? im, mówi?c: Pijcie z niego wszyscy, 28 bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu b?dzie wylana na odpuszczenie grzechów. 29 Lecz powiadam wam: Odt?d nie b?d? ju? pi? z tego owocu winnego krzewu a? do owego dnia, kiedy pi? go b?d? z wami nowy, w królestwie Ojca mojego. 30 Po od?piewaniu hymnu wyszli ku Górze Oliwnej. 31 Wówczas Jezus rzek? do nich: Wy wszyscy zw?tpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderz? pasterza, a rozprosz? si? owce stada. 32 Lecz gdy powstan?, uprzedz? was do Galilei. 33 Odpowiedzia? Mu Piotr: Cho?by wszyscy zw?tpili w Ciebie, ja nigdy nie zw?tpi?. 34 Jezus mu rzek?: Zaprawd?, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy si? Mnie wyprzesz. 35 Na to Piotr: Cho?by mi przysz?o umrze? z Tob?, nie wypr? si? Ciebie. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie. 36 Wtedy przyszed? Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzek? do uczniów: Usi?dzcie tu, Ja tymczasem odejd? tam i b?d? si? modli?. 37 Wzi?wszy z sob? Piotra i dwóch synów Zebedeusza, pocz?? si? smuci? i odczuwa? trwog?. 38 Wtedy rzek? do nich: Smutna jest moja dusza a? do ?mierci; zosta?cie tu i czuwajcie ze Mn?! 39 I odszed?szy nieco dalej, upad? na twarz i modli? si? tymi s?owami: Ojcze mój, je?li to mo?liwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszak?e nie jak Ja chc?, ale jak Ty. 40 Potem przyszed? do uczniów i zasta? ich ?pi?cych. Rzek? wi?c do Piotra: Tak, jednej godziny nie mogli?cie czuwa? ze Mn?? 41 Czuwajcie i módlcie si?, aby?cie nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale cia?o s?abe. 42 Powtórnie odszed? i tak si? modli?: Ojcze mój, je?li nie mo?e omin?? Mnie ten kielich, i musz? go wypi?, niech si? stanie wola Twoja! 43 Potem przyszed? i znów zasta? ich ?pi?cych, bo oczy ich by?y senne. 44 Zostawiwszy ich, odszed? znowu i modli? si? po raz trzeci, powtarzaj?c te same s?owa. 45 Potem wróci? do uczniów i rzek? do nich: ?picie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadesz?a godzina i Syn Cz?owieczy b?dzie wydany w r?ce grzeszników. 46 Wsta?cie, chod?my! Oto blisko jest mój zdrajca. 47 Gdy On jeszcze mówi?, oto nadszed? Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykap?anów i starszych ludu. 48 Zdrajca za? da? im taki znak: Ten, którego poca?uj?, to On; Jego pochwy?cie! 49 Zaraz te? przyst?pi? do Jezusa, mówi?c: Witaj Rabbi! i poca?owa? Go. 50 A Jezus rzek? do niego: Przyjacielu, po co? przyszed?? Wtedy podeszli, rzucili si? na Jezusa i pochwycili Go. 51 A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyci?gn?? r?k?, doby? miecza i ugodziwszy s?ug? najwy?szego kap?ana odci?? mu ucho. 52 Wtedy Jezus rzek? do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytaj?, od miecza gin?. 53 Czy my?lisz, ?e nie móg?bym poprosi? Ojca mojego, a zaraz wystawi?by Mi wi?cej ni? dwana?cie zast?pów anio?ów? 54 Jak?e wi?c spe?ni? si? Pisma, ?e tak si? sta? musi? 55 W owej chwili Jezus rzek? do t?umów: Wyszli?cie z mieczami i kijami jak na zbójc?, ?eby Mnie pojma?. Codziennie zasiada?em w ?wi?tyni i naucza?em, a nie pochwycili?cie Mnie. 56 Lecz sta?o si? to wszystko, ?eby si? wype?ni?y Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opu?cili Go i uciekli. 57 Ci za?, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwy?szego kap?ana, Kajfasza, gdzie zebrali si? uczeni w Pi?mie i starsi. 58 A Piotr szed? za Nim z daleka, a? do pa?acu najwy?szego kap?ana. Wszed? tam na dziedziniec i usiad? mi?dzy s?u?b?, aby widzie?, jaki b?dzie wynik. 59 Tymczasem arcykap?ani i ca?a Wysoka Rada szukali fa?szywego ?wiadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zg?adzi?. 60 Lecz nie znale?li, jakkolwiek wyst?powa?o wielu fa?szywych ?wiadków. W ko?cu stan?li dwaj 61 i zeznali: On powiedzia?: Mog? zburzy? przybytek Bo?y i w ci?gu trzech dni go odbudowa?. 62 Wtedy powsta? najwy?szy kap?an i rzek? do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznaj? przeciwko Tobie? 63 Lecz Jezus milcza?. A najwy?szy kap?an rzek? do Niego: Poprzysi?gam Ci? na Boga ?ywego, powiedz nam: Czy Ty jeste? Mesjasz, Syn Bo?y? 64 Jezus mu odpowiedzia?: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odt?d ujrzycie Syna Cz?owieczego, siedz?cego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodz?cego na ob?okach niebieskich. 65 Wtedy najwy?szy kap?an rozdar? swoje szaty i rzek?: Zblu?ni?. Na có? nam jeszcze potrzeba ?wiadków? Oto teraz s?yszeli?cie blu?nierstwo. 66 Co wam si? zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest ?mierci. 67 Wówczas zacz?li plu? Mu w twarz i bi? Go pi??ciami, a inni policzkowali Go 68 i szydzili: Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Ci? uderzy?? 69 Piotr za? siedzia? zewn?trz na dziedzi?cu. Podesz?a do niego jedna s?u??ca i rzek?a: I ty by?e? z Galilejczykiem Jezusem. 70 Lecz on zaprzeczy? temu wobec wszystkich i rzek?: Nie wiem, co mówisz. 71 A gdy wyszed? ku bramie, zauwa?y?a go inna i rzek?a do tych, co tam byli: Ten by? z Jezusem Nazarejczykiem. 72 I znowu zaprzeczy? pod przysi?g?: Nie znam tego cz?owieka. 73 Po chwili ci, którzy tam stali, zbli?yli si? i rzekli do Piotra: Na pewno i ty jeste? jednym z nich, bo i twoja mowa ci? zdradza. 74 Wtedy pocz?? si? zaklina? i przysi?ga?: Nie znam tego Cz?owieka. I w tej chwili kogut zapia?. 75 Wspomnia? Piotr na s?owo Jezusa, który mu powiedzia?: Zanim kogut zapieje, trzy razy si? Mnie wyprzesz. Wyszed? na zewn?trz i gorzko zap?aka?.

27

1 A gdy nasta? ranek, wszyscy arcykap?ani i starsi ludu powzi?li uchwa?? przeciw Jezusowi, ?eby Go zg?adzi?. 2 Zwi?zawszy Go zaprowadzili i wydali w r?ce namiestnika <Poncjusza> Pi?ata. 3 Wtedy Judasz, który Go wyda?, widz?c, ?e Go skazano, opami?ta? si?, zwróci? trzydzie?ci srebrników arcykap?anom i starszym 4 i rzek?: Zgrzeszy?em, wydawszy krew niewinn?. Lecz oni odparli: Co nas to obchodzi? To twoje sprawa. 5 Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddali? si?, potem poszed? i powiesi? si?. 6 Arcykap?ani za? wzi?li srebrniki i orzekli: Nie wolno k?a?? ich do skarbca ?wi?tyni, bo s? zap?at? za krew. 7 Po odbyciu narady kupili za nie Pole Garncarza, na grzebanie cudzoziemców. 8 Dlatego pole to a? po dzi? dzie? nosi nazw? Pole Krwi. 9 Wtedy spe?ni?o si? to, co powiedzia? prorok Jeremiasz: Wzi?li trzydzie?ci srebrników, zap?at? za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. 10 I dali je za Pole Garncarza, jak mi Pan rozkaza?. 11 Jezusa za? stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zada? Mu pytanie: Czy Ty jeste? królem ?ydowskim? Jezus odpowiedzia?: Tak, Ja nim jestem. 12 A gdy Go oskar?ali arcykap?ani i starsi, nic nie odpowiada?. 13 Wtedy zapyta? Go Pi?at: Nie s?yszysz, jak wiele zeznaj? przeciw Tobie? 14 On jednak nie odpowiedzia? mu na ?adne pytanie, tak ?e namiestnik bardzo si? dziwi?. 15 A by? zwyczaj, ?e na ka?de ?wi?to namiestnik uwalnia? jednego wi??nia, którego chcieli. 16 Trzymano za? wtedy znacznego wi??nia, imieniem Barabasz. 17 Gdy si? wi?c zebrali, spyta? ich Pi?at: Którego chcecie, ?ebym wam uwolni?, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? 18 Wiedzia? bowiem, ?e przez zawi?? Go wydali. 19 A gdy on odbywa? przewód s?dowy, ?ona jego przys?a?a mu ostrze?enie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we ?nie wiele nacierpia?am si? z Jego powodu. 20 Tymczasem arcykap?ani i starsi namówili t?umy, ?eby prosi?y o Barabasza, a domaga?y si? ?mierci Jezusa. 21 Pyta? ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, ?ebym wam uwolni?? Odpowiedzieli: Barabasza. 22 Rzek? do nich Pi?at: Có? wi?c mam uczyni? z Jezusem, którego nazywaj? Mesjaszem? Zawo?ali wszyscy: Na krzy? z Nim! 23 Namiestnik odpowiedzia?: Có? w?a?ciwie z?ego uczyni?? Lecz oni jeszcze g?o?niej krzyczeli: Na krzy? z Nim! 24 Pi?at widz?c, ?e nic nie osi?ga, a wzburzenie raczej wzrasta, wzi?? wod? i umy? r?ce wobec t?umu, mówi?c: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. 25 A ca?y lud zawo?a?: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. 26 Wówczas uwolni? im Barabasza, a Jezusa kaza? ubiczowa? i wyda? na ukrzy?owanie. 27 Wtedy ?o?nierze namiestnika zabrali Jezusa z sob? do pretorium i zgromadzili ko?o Niego ca?? kohort?. 28 Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego p?aszcz szkar?atny. 29 Uplót?szy wieniec z ciernia w?o?yli Mu na g?ow?, a do prawej r?ki dali Mu trzcin?. Potem przykl?kali przed Nim i szydzili z Niego, mówi?c: Witaj, królu ?ydowski! 30 Przy tym pluli na Niego, brali trzcin? i bili Go po g?owie. 31 A gdy Go wyszydzili, zdj?li z Niego p?aszcz, w?o?yli na Niego w?asne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzy?owanie. 32 Wychodz?c spotkali pewnego cz?owieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, ?eby niós? krzy? Jego. 33 Gdy przyszli na miejsce zwane Golgot?, to znaczy Miejscem Czaszki, 34 dali Mu pi? wino zaprawione gorycz?. Skosztowa?, ale nie chcia? pi?. 35 Gdy Go ukrzy?owali, rozdzielili mi?dzy siebie Jego szaty, rzucaj?c o nie losy. 36 I siedz?c, tam Go pilnowali. 37 A nad g?ow? Jego umie?cili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król ?ydowski. 38 Wtedy te? ukrzy?owano z Nim dwóch z?oczy?ców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. 39 Ci za?, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrz?sali g?owami, 40 mówi?c: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; je?li jeste? Synem Bo?ym, zejd? z krzy?a. 41 Podobnie arcykap?ani z uczonymi w Pi?mie i starszymi, szydz?c, powtarzali: 42 Innych wybawia?, siebie nie mo?e wybawi?. Jest królem Izraela: niech?e teraz zejdzie z krzy?a, a uwierzymy w Niego. 43 Zaufa? Bogu: niech?e Go teraz wybawi, je?li Go mi?uje. Przecie? powiedzia?: Jestem Synem Bo?ym. 44 Tak samo l?yli Go i z?oczy?cy, którzy byli z Nim ukrzy?owani. 45 Od godziny szóstej mrok ogarn?? ca?? ziemi?, a? do godziny dziewi?tej. 46 Oko?o godziny dziewi?tej Jezus zawo?a? dono?nym g?osem: Eli, Eli, lema sabachthani? to znaczy Bo?e mój, Bo?e mój, czemu? Mnie opu?ci?? 47 S?ysz?c to, niektórzy ze stoj?cych tam mówili: On Eliasza wo?a. 48 Zaraz te? jeden z nich pobieg? i wzi?wszy g?bk?, nape?ni? j? octem, w?o?y? na trzcin? i dawa? Mu pi?. 49 Lecz inni mówili: Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawi?. 50 A Jezus raz jeszcze zawo?a? dono?nym g?osem i wyzion?? ducha. 51 A oto zas?ona przybytku rozdar?a si? na dwoje z góry na dó?; ziemia zadr?a?a i ska?y zacz??y p?ka?. 52 Groby si? otworzy?y i wiele cia? ?wi?tych, którzy umarli, powsta?o. 53 I wyszed?szy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta ?wi?tego i ukazali si? wielu. 54 Setnik za? i jego ludzie, którzy odbywali stra? przy Jezusie, widz?c trz?sienie ziemi i to, co si? dzia?o, zl?kli si? bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten by? Synem Bo?ym. 55 By?o tam równie? wiele niewiast, które przypatrywa?y si? z daleka. Sz?y one za Jezusem z Galilei i us?ugiwa?y Mu. 56 Mi?dzy nimi by?y: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. 57 Pod wieczór przyszed? zamo?ny cz?owiek z Arymatei, imieniem Józef, który te? by? uczniem Jezusa. 58 On uda? si? do Pi?ata i poprosi? o cia?o Jezusa. Wówczas Pi?at kaza? je wyda?. 59 Józef zabra? cia?o, owin?? je w czyste p?ótno 60 i z?o?y? w swoim nowym grobie, który kaza? wyku? w skale. Przed wej?ciem do grobu zatoczy? du?y kamie? i odszed?. 61 Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozosta?y tam, siedz?c naprzeciw grobu. 62 Nazajutrz, to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali si? arcykap?ani i faryzeusze u Pi?ata 63 i oznajmili: Panie, przypomnieli?my sobie, ?e ów oszust powiedzia? jeszcze za ?ycia: Po trzech dniach powstan?. 64 Ka? wi?c zabezpieczy? grób a? do trzeciego dnia, ?eby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powsta? z martwych. I b?dzie ostatnie oszustwo gorsze ni? pierwsze. 65 Rzek? im Pi?at: Macie stra?: id?cie, zabezpieczcie grób, jak umiecie. 66 Oni poszli i zabezpieczyli grób opiecz?towuj?c kamie? i stawiaj?c stra?.

28

1 Po up?ywie szabatu, o ?wicie pierwszego dnia tygodnia przysz?a Maria Magdalena i druga Maria obejrze? grób. 2 A oto powsta?o wielkie trz?sienie ziemi. Albowiem anio? Pa?ski zst?pi? z nieba, podszed?, odsun?? kamie? i usiad? na nim. 3 Posta? jego ja?nia?a jak b?yskawica, a szaty jego by?y bia?e jak ?nieg. 4 Ze strachu przed nim zadr?eli stra?nicy i stali si? jakby umarli. 5 Anio? za? przemówi? do niewiast: Wy si? nie bójcie! Gdy? wiem, ?e szukacie Jezusa Ukrzy?owanego. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwsta?, jak powiedzia?. Chod?cie, zobaczcie miejsce, gdzie le?a?. 7 A id?cie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powsta? z martwych i oto udaje si? przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedzia?em. 8 Po?piesznie wi?c oddali?y si? od grobu, z boja?ni? i wielk? rado?ci?, i bieg?y oznajmi? to Jego uczniom. 9 A oto Jezus stan?? przed nimi i rzek?: Witajcie. One podesz?y do Niego, obj??y Go za nogi i odda?y Mu pok?on. 10 A Jezus rzek? do nich: Nie bójcie si?. Id?cie i oznajmijcie moim braciom: niech id? do Galilei, tam Mnie zobacz?. 11 Gdy one by?y w drodze, niektórzy ze stra?y przyszli do miasta i powiadomili arcykap?anów o wszystkim, co zasz?o. 12 Ci zebrali si? ze starszymi, a po naradzie dali ?o?nierzom sporo pieni?dzy 13 i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy?my spali. 14 A gdyby to dosz?o do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z k?opotu. 15 Ci wi?c wzi?li pieni?dze i uczynili, jak ich pouczono. I tak roznios?a si? ta pog?oska mi?dzy ?ydami i trwa a? do dnia dzisiejszego. 16 Jedenastu za? uczniów uda?o si? do Galilei na gór?, tam gdzie Jezus im poleci?. 17 A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pok?on. Niektórzy jednak w?tpili. 18 Wtedy Jezus podszed? do nich i przemówi? tymi s?owami: Dana Mi jest wszelka w?adza w niebie i na ziemi. 19 Id?cie wi?c i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj?c im chrztu w imi? Ojca i Syna, i Ducha ?wi?tego. 20 Uczcie je zachowywa? wszystko, co wam przykaza?em. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a? do sko?czenia ?wiata. 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 43 goĹ›ci