Ksi?ga Ozeasza
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 S?owo Pa?skie skierowane do Ozeasza, syna Beeriego, za dni królów judzkich: Ozjasza, Jotama, Achaza i Ezechiasza oraz króla izraelskiego Jeroboama, syna Joasza. 2 Gdy rozpocz?? Pan przemawia? przez Ozeasza, rzek? do niego: Id?, a we? za ?on? kobiet?, co uprawia nierz?d, i [b?d? ojcem] dzieci nierz?du; kraj bowiem uprawiaj?c nierz?d - odwraca si? od Pana. 3 Poszed? wi?c i wzi?? za ?on? Gomer, córk? Diblaima, a ta pocz??a i urodzi?a mu syna. 4 I rzek? Pan do niego: Nadaj mu imi? Jizreel, bo niewiele czasu up?ynie, a pomszcz? na domu Jehu krwawe zbrodnie w Jizreel i kres po?o?? królestwu domu Izraela. 5 W owym dniu z?ami? ?uk Izraela na równinie Jizreel. 6 Pocz??a znowu i porodzi?a córk?. Rzek? do niego [Pan]: Nadaj jej imi? Lo-Ruchama - bo domowi Izraela nie oka?? ju? wi?cej lito?ci ani im nie przebacz?. 7 Domowi jednak Judy oka?? sw? lito??, znajd? ratunek we mnie, w Panu, Bogu swoim. Nie ocal? ich jednak przy pomocy ?uku i miecza ani te? wojny, koni czy je?d?ców. 8 Gdy przesta?a karmi? córk? - Lo-Ruchama - pocz??a znowu i porodzi?a syna. 9 Rzek? Pan: Nadaj mu imi? Lo-Ammi, bo wy nie jeste?cie mym ludem, a Ja nie jestem waszym Bogiem.

2

1 Liczba synów Izraela b?dzie jak piasek nadmorski, którego nie mo?na zmierzy? i nie mo?na zliczy?. A zamiast ich nazywa?: Lud nie mój, b?d? im mówi?: Dzieci ?yj?cego Boga. 2 Z??cz? si? wówczas synowie Judy z synami Izraela i ustanowi? sobie jedn? g?ow?; z [ca?ego] kraju si? zbior?, bo wielki b?dzie dzie? Jizreel. 3 Mówcie do braci swoich: Mój lud, a do swych sióstr: Umi?owana. 4 Spór prowad?cie z wasz? matk?, prowad?cie spór! Ona bowiem ju? nie jest moj? ?on?, a Ja ju? nie jestem jej m??em. Winna usun?? znaki nierz?du ze swej twarzy i spo?ród swych piersi ozdoby cudzo?o?nicy. 5 W przeciwnym razie - obna?? j? zupe?nie i stanie si? tak? jak w dzie? swych urodzin; uczyni? j? podobn? do pustyni, sprawi?, ?e b?dzie jak ziemia wyschni?ta, ?e zginie ?mierci? z pragnienia. 6 Dzieciom jej nie oka?? lito?ci, bo s? to dzieci nieprawe. 7 Matka ich bowiem uprawia?a nierz?d, okry?a si? ha?b? ta, co je pocz??a; mówi?a bowiem: Pobiegn? za swymi kochankami, co chleb mi daj? i wod?, we?n?, len, oliw? i napój. 8 Dlatego zamkn? jej drog? cierniami i murem otocz?, tak ?e nie znajdzie swych ?cie?ek. 9 Za kochankami swymi pobiegnie, ale ich nie dogoni; pocznie ich szuka?, ale nie znajdzie. Wtedy powie: Pójd? i wróc? do mego m??a pierwszego, bo wówczas lepiej mi by?o ni? teraz. 10 Zapomnia?a ju? o tym, ?e to Ja w?a?nie da?em jej zbo?e, moszcz, ?wie?? oliw?, <?e nie sk?pi?em srebra ni z?ota, z którego czyniono Baala>. 11 Dlatego wróc? i zabior? swoje zbo?e w odpowiedniej chwili i swój moszcz we w?a?ciwej porze, odejm? moj? we?n? i len, co mia?y okry? jej nago??. 12 Potem obna?? j? przed oczami kochanków, i nikt jej nie wyrwie Mi z r?ki. 13 Po?o?? kres wszystkim jej zabawom, ?wi?tom, dniom nowiu, szabatom i wszystkim uroczystym zebraniom. 14 Zniszcz? jej winnice i sady figowe, o których mówi?a: Oto zap?ata moja, jak? mi dali moi kochankowie. W g?szcz je obróc? i b?d? si? nimi pas?y polne zwierz?ta. 15 Ze?l? na ni? kar? za dni Baalów, gdy im pali?a kadzid?a, a zdobna w swe kolczyki i naszyjniki biega?a za swymi kochankami, a o Mnie zapomnia?a <wyrocznia Pana>. 16 Dlatego chc? j? przyn?ci?, na pustyni? j? wyprowadzi? i mówi? jej do serca. 17 Oddam jej znowu winnice, dolin? Akor uczyni? bram? nadziei - i b?dzie Mi tam uleg?a jak za dni swej m?odo?ci, gdy wychodzi?a z egipskiego kraju. 18 I stanie si? w owym dniu - wyrocznia Pana - ?e nazwie Mnie: M?? mój, a ju? nie powie: Mój Baal. 19 Usun? z jej ust imiona Baalów i ju? nie b?dzie wymawia? ich imion. 20 W owym dniu zawr? z ni? przymierze, ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym, i z tym, co pe?za po ziemi. ?uk, miecz i wojn? wyniszcz? z jej kraju, i pozwol? jej ?y? bezpiecznie. 21 I po?lubi? ci? sobie [znowu] na wieki, po?lubi? przez sprawiedliwo?? i prawo, przez mi?o?? i mi?osierdzie. 22 Po?lubi? ci? sobie przez wierno??, a poznasz Pana. 23 W owym dniu - wyrocznia Pana, odpowiem na pragnienia niebios, a one odpowiedz? na pragnienia ziemi; 24 ziemia za? odpowie pragnieniu zbo?a, wina i oliwy; a one odpowiedz? pragnieniu Jizreel. 25 Rozsiej? go po kraju, zlituj? si? nad Lo-Rucham?, powiem do Lo-Ammi: Ludem moim jeste?, a on odpowie: Mój Bo?e!

3

1 Pan rzek? do mnie: Pokochaj jeszcze raz kobiet?, która innego kocha, ?ami?c wiar? ma??e?sk?. Tak mi?uje Pan synów Izraela, cho? si? do bogów obcych zwracaj? i lubi? placki z rodzynkami. 2 Naby?em j? za pi?tna?cie [syklów] srebrnych, za chomer i letek j?czmienia. 3 I rzek?em do niej: Przez wiele dnia b?dziesz u mnie, nie b?dziesz uprawia?a nierz?du, ani nale?a?a do <innego> m??czyzny, a ja si? równie? nie zbli?? do ciebie. 4 Wiele dni bowiem synowie Izraela b?d? bez króla i bez zwierzchnika, bez ofiary i bez steli, bez efodu i pos??ków. 5 Lecz potem si? nawróc? synowie Izraela i b?d? szuka? Pana Boga swego i króla swego, Dawida; z dr?eniem pospiesz? do Pana, do Jego dóbr u kresu dni.

4

1 S?uchajcie s?owa Pana, synowie Izraela, On bowiem spór wiedzie z mieszka?cami kraju, gdy? zagin??y wierno?? i mi?o?? i znajomo?? Boga na ziemi. 2 Przeklinaj?, k?ami?, morduj? i kradn?, cudzo?o??, pope?niaj? gwa?ty, a zbrodnia idzie za zbrodni?. 3 Dlatego kraj jest okryty ?a?ob? i wi?dn? wszyscy jego mieszka?cy, zarówno zwierz polny, jak ptactwo powietrzne, a nawet ryby morskie marniej?. 4 Nikt nie powinien s?dzi? ani te? nikt gani? - [a jednak] przeciw tobie, kap?anie, skarg? podnosz?. 5 Ty si? potykasz we dnie <i w nocy>, wraz z tob? potyka si? prorok - do zguby prowadzisz swój naród. 6 Naród mój ginie z powodu braku nauki: poniewa? i ty odrzuci?e? wiedz?, Ja ci? odrzuc? od mego kap?a?stwa. O prawie Boga twego zapomnia?e?, wi?c Ja zapomn? te? o synach twoich. 7 Im liczniejsi si? oni staj?, tym bardziej mno?? si? grzechy; na ha?b? zmienili sw? Chwa??. 8 Z grzechu ludu mojego si? ?ywi?, zabiegaj? o to, by czyni? nieprawo??. 9 Lecz los kap?ana b?dzie taki jak i los narodu: pomszcz? jego z?e post?powanie, zap?at? oddam za jego uczynki. 10 Je?? b?d?, lecz si? nie nasyc?, b?d? uprawia? nierz?d, lecz nie wzrosn? w liczb?, bo opu?cili Pana, by uprawia? 11 nierz?d. Wino i moszcz odbieraj? rozum. 12 Lud mój zasi?ga rady u swojego drewna, a jego laska daje mu wyroczni?; bo go duch nierz?du omami? - opu?cili Boga swojego, aby cudzo?o?y?. 13 Na szczytach gór sk?adaj? ofiary, spalaj? kadzid?a na wzgórzach, pod d?bem, topol? i terebintem, bo dobrze si? czuj? w ich cieniu. Dlatego wasze córki uprawiaj? nierz?d, synowe wasze równie? cudzo?o??. 14 Czy? nie b?d? kara? córek waszych za nierz?d ani waszych synowych za cudzo?óstwo? Lecz oni sami obcuj? te? z nierz?dnicami, nawet ofiary sk?adaj? z nierz?dnicami sakralnymi, i tak lud nierozumny d??y ku swej zgubie. 15 Je?li ty, Izraelu, uprawiasz nierz?d, niechaj przynajmniej Juda zostanie bez winy! Nie chod?cie do Gilgal, nie wst?pujcie do Bet-Awen ani nie przysi?gajcie s?owami: Na ?ycie Pana! 16 Izrael oporny jak krowa narowista - jak?e go Pan pa?? mo?e niby jagni? na rozleg?ej niwie? 17 Efraim z bo?kami zwi?za? si? przyja?ni?, zostaw go! 18 Zasiad? w gronie pijaków, a ci uprawiaj? nierz?d i wi?cej ceni? ha?b? ni? swoj? Chwa??. 19 Porwie ich wicher na skrzyd?ach swoich, zawstydzeni zostan? z powodu swoich o?tarzy.

5

1 S?uchajcie tego, kap?ani, zechciej to poj??, domu Izraela, domu królewski, nat?? sw? uwag? - przecie? na stra?y Prawa ty stoisz. Ale wy sid?em jeste?cie dla Mispa i sieci? rozpi?t? nad Taborem. 2 Zabrn?li?cie g??boko w zdro?no?ci, moja kara dosi?gnie was wszystkich. 3 Znam Ja Efraima - nie ukryje si? Izrael przede Mn?, bo ty? uprawia? nierz?d, Efraimie, Izrael si? splami?. 4 Czyny ich bowiem im nie dozwalaj? powróci? do Boga swojego; bo duch nierz?du mieszka w ich wn?trzu, a nie znaj? Pana. 5 Pycha Izraela ?wiadczy przeciw niemu, nieprawo?? do upadku wiedzie Efraima, z nim razem upada te? Juda. 6 Ze stadem owiec i wo?ów przychodz?, by szuka? Pana, lecz Go nie znajduj?, bo On si? od nich odsun??. 7 Byli niewierni dla Pana, zrodzili synów nieprawych - teraz On niszczy i pustoszy ich pole. 8 Dmijcie w róg w Gibea, a w Rama [dmijcie] w tr?b?, uderzcie na alarm w Bet-Awen - wyp?oszcie Beniamina! 9 Efraim stanie si? pustyni? w dniu karania. Przeciw pokoleniom Izraela podaj? zapowied? pewn?. 10 Ksi???ta Judy podobni s? do tych, co przesuwaj? miedz?; wylej? na nich fal? mego gniewu. 11 Efraim jest ciemi?zc? - ?amie Prawo, z upodobaniem biegnie za nico?ci?. 12 Stan? si? jak mól dla Efraima, jak próchnica dla domu Judy. 13 Spostrzeg? Efraim swoj? niemoc, a Juda zobaczy? sw? ran?. I pospieszy? Efraim do Asyrii, zwróci? si? Juda do wielkiego króla, lecz on was nie mo?e uleczy? ani uwolni? od rany. 14 Ja bowiem jestem lwem dla Efraima, m?odym lwem - dla domu judzkiego; Ja rozszarpi?, a potem odejd?, unios? [zdobycz], i nikt nie ocali. 15 Pójd? i wróc? do mojej siedziby, a? w pokucie szuka? b?d? mego oblicza i w swym nieszcz??ciu b?d? za Mn? t?skni?.

6

1 Chod?cie, powró?my do Pana! On nas zrani? i On te? uleczy, On to nas pobi?, On ran? zawi??e. 2 Po dwu dniach przywróci nam ?ycie, a dnia trzeciego nas d?wignie i ?y? b?dziemy w Jego obecno?ci. 3 Do?ó?my stara?, aby pozna? Pana; Jego przyj?cie jest pewne jak ?wit poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz pó?ny, co nasyca ziemi?. 4 Có? ci mog? uczyni?, Efraimie, co poczn? z tob? Judo? Mi?o?? wasza podobna do chmur na ?witaniu albo do rosy, która pr?dko znika. 5 Dlatego ciosa?em ich przez proroków, s?owami ust mych zabija?em, a Prawo moje zab?ys?o jak ?wiat?o. 6 Mi?o?ci pragn?, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej ni? ca?opale?. 7 Ale ju? w Adam z?amali przymierze i niewiernymi si? tam okazali. 8 Gilead to miasto przest?pców pe?ne jest krwawych ?ladów. 9 Kap?ani podobni do zgrai zbójeckiej, morduj? oni na drodze do Sychem, pope?niaj? czyny haniebne. 10 Widzia?em w Betel rzeczy straszliwe, bo tam Efraim uprawia nierz?d, Izrael tam si? plami. 11 <Dla ciebie, Judo, równie? rozpocznie si? ?niwo, gdy los narodu odmieni?,

7

1 gdy Izraela ulecz?>. Jawn? si? stanie wina Efraima, a razem z ni? wyst?pki Samarii, bo oni k?amliwie dzia?aj?, z?odziej wchodzi <do wn?trza>, a na zewn?trz pl?druje zgraja rabusiów. 2 Zupe?nie tego nie bior? do serca, ?e Ja pami?tam wszystkie ich wyst?pki; osaczaj? ich w?asne uczynki, obecne przed moim obliczem. 3 W swej przewrotno?ci rozweselali królów i ksi???t w swojej ob?udzie. 4 Wszyscy oni s? cudzo?o?nikami, s? jak piec roz?arzony ogniem, który piekarz zaprzesta? podsyca?, by miesi? ciasto, póki nie skwa?nieje. 5 W dniu naszego króla zas?abli ksi???ta na gor?czk? od wina; wyci?ga on r?k? z szydercami, 6 bo wobec niego s? pe?ni podst?pu. Gniew ich przez ca?? noc u?piony, rankiem wybucha jak p?omie? ognia. 7 Wszyscy si? ?arz? jak piec rozpalony i po?eraj? nawet swoich s?dziów. Padaj? wszyscy ich królowie, ?aden z nich nie wo?a do Mnie. 8 Z narodami si? zmiesza? Efraim i jest podobny do podp?omyka, którego nie odwrócono. 9 Si?? jego poch?aniaj? obcy, a on nic o tym nie wie; przyprószy?a mu w?osy siwizna, a on nic o tym nie wie. 10 Pycha Izraela ?wiadczy przeciw niemu, lecz nie wracaj? do Pana Boga swego, i mimo wszystko Jego nie szukaj?. 11 Efraim jest jak go??b naiwny i g?upi: wzywaj? Egipt, id? do Asyrii. 12 Nad id?cymi rozci?gn? sie? moj? i schwytam wszystkie jak ptaki powietrzne, wymierz? kar? za ich nieprawo?ci. 13 Biada im, ?e uciekli daleko ode Mnie. Zguba ich czeka za bunt podniesiony; chc? ich wyzwoli?, lecz k?ami? przeciwko Mnie. 14 Nie wo?aj? do Mnie z g??bi swego serca, gdy krzyk podnosz? na swoim pos?aniu; nacinaj? sobie skór? z powodu zbo?a i wina, lecz wobec Mnie s? pe?ni oporu. 15 Ja umacnia?em ich rami?, a przecie? przewrotne swe plany przeciw Mnie skierowali. 16 Zwrócili si? ku Baalom, stali si? jak ?uk zawodny. Mieczem pobici legn? ich ksi???ta z powodu swoich j?zyków z?o?liwych, i po?miewiskiem stan? si? w Egipcie.

8

1 Róg do ust przy?ó? jak stró? w domu Pa?skim! Z?amali bowiem moje przymierze i zbuntowali si? przeciw memu Prawu. 2 Wo?aj? do Mnie: My znamy Ciebie, Bo?e Izraela! 3 Izrael odrzuci? to, co jest dobre, wi?c nieprzyjaciel b?dzie go ?ciga?. 4 Oni ustanawiali sobie królów, ale beze Mnie. Ksi???t mianowali - te? bez mojej wiedzy. Czynili pos?gi ze srebra swego i z?ota - na w?asn? zag?ad?. 5 Odrzucam cielca twojego, Samario, gniew mój si? przeciw niemu zapala; jak d?ugo jeszcze nie b?d? mogli by? uniewinnieni 6 synowie Izraela? Wykona? go rzemie?lnik, lecz nie jest on bogiem; w kawa?ki si? rozleci cielec samaryjski. 7 Oni wiatr siej?, zbiera? b?d? burz?. Zbo?e bez k?osów nie dostarczy m?ki, je?liby nawet da?o, zabierze j? obcy. 8 Izrael zosta? poch?oni?ty; teraz on w?ród narodów - jest jak sprz?t bez warto?ci. 9 Pobiegli do Asyrii jak osio? dziki, samotny: Efraim kupi? sobie sprzymierze?ców. 10 Niech sobie kupuj? mi?dzy narodami, lecz ich rozprosz? i wkrótce przestan? namaszcza? królów i ksi???t. 11 Wiele o?tarzy Efraim zbudowa?, ale mu s?u?? jedynie do grzechu. 12 Wypisa?em im moje liczne prawa, lecz je przyj?li jako co? obcego. 13 Lubi? ofiary krwawe i ch?tnie je sk?adaj?, lubi? te? mi?so, które wówczas jedz?, lecz Pan nie ma w tym upodobania. Wspominam wtedy na ich przewinienia i karz? ich za grzechy - niech wróc? znów do Egiptu! 14 Zapomnia? Izrael o swym Stworzycielu i pobudowa? pa?ace; twierdz warownych wiele wzniós? Juda - lecz ze?l? ogie? na jego miasta i poch?onie wszystkie ich zamki.

9

1 Nie ciesz si?, Izraelu, nie krzycz z rado?ci jak inne narody, bo opu?ci?e? Boga swego uprawiaj?c nierz?d, umi?owa?e? zap?at? nieczyst? na wszystkich klepiskach zbo?owych. 2 Klepiska, t?ocznie nie dadz? ?ywno?ci, moszczu zabraknie. 3 Nie b?d? oni mieszka? d?u?ej w ziemi Pa?skiej, Efraim musi wraca? do Egiptu - w Asyrii b?d? jedli pokarmy nieczyste. 4 Nie b?d? wina wylewa? na ofiar? dla Pana ani te? krwawych ofiar Jemu sk?ada?; chleb ich si? stanie tak jak chleb ?a?oby, kto go spo?yje - ju? nieczysty b?dzie; bo chleb ich b?dzie tylko dla nich - do domu Pa?skiego nie wejdzie. 5 Có? uczynicie w dzie? ?wi?ta, w uroczysty dzie? Pa?ski? 6 Tak, oni musz? w?drowa? do Asyrii; Egipt ich zbierze, a Memfis pogrzebie, oset pokryje skarby ich ze srebra, a ich namioty porosn? cierniami. 7 Oto nadchodz? dni kary, zbli?a si? dzie? odp?aty; Izrael wo?a: G?upcem jest prorok, a m?? natchniony szaleje. Tak jest z powodu wielkiej winy twojej i ogromu twojej wrogo?ci. 8 Efraim czatuje obok namiotu proroka, na wszystkich jego drogach zastawiono sid?a, nawet i w domu swego Boga jest prze?ladowany. 9 Wykopali mu dó? g??boki, jak wtedy w Gibea, lecz [Pan] pami?ta ich nieprawo?ci i kara? b?dzie ich grzechy. 10 Jak winne grona na pustyni, tak Izraela znalaz?em; jak na pierwszy owoc figowego drzewa na waszych przodków patrzy?em: lecz przyszli do Baal-Peor i oddali si? ha?bie, i stali si? wstr?tni jak to, co kochali. 11 Jak ptak uleci chwa?a Efraima: nie b?dzie urodzin, ci??y ni pocz?cia, 12 a cho?by nawet wychowali synów, b?d? ich pozbawieni, nim jeszcze dorosn?: biada im samym, kiedy si? od nich oddal?. 13 Efraim - jak widz? - czyni zwierzyn? dzik? swoje dzieci, Efraim musi swoich synów wyda? zabójcy. 14 Daj im, o Panie, co tylko da? zechcesz - ?ono, które roni, i piersi wyschni?te! 15 Ca?a ich z?o?? dokona?a si? w Gilgal, tam te? zacz??em ich nawiedza? z powodu czynów nieprawych. Wyrzuc? ich z mego domu, nie b?d? ich wi?cej mi?owa?. Wszyscy ich ksi???ta s? buntownikami. 16 Efraim powalony na ziemi?, wysch?y jego korzenie - nie przynosz? ju? wi?cej owocu; a nawet gdy porodz?, Ja sprawi?, ?e umrze drogi owoc ich ?ona. 17 Mój Bóg ich odrzuci, gdy? Go nie s?uchali: b??ka? si? b?d? mi?dzy narodami.

10

1 Izrael by? jak dorodny krzew winny, przynosz?cy wiele owoców: lecz gdy owoc jego si? mno?y?, wzrasta?a liczba o?tarzy; im lepiej dzia?o si? w kraju, tym wspanialsze budowano stele. 2 Ich serce jest ob?udne, musz? pokutowa?! On ich o?tarze rozwali i stele powywraca. 3 Powiedz? wtedy: My nie mamy króla, bo?my si? Pana nie bali - zreszt?, có? nam król pomo?e? 4 Nieustanne s?owa, pochopne przysi?gi, zawierane przymierza, a s?d si? pleni jak chwast truj?cy po?ród bruzd na polach. 5 Z powodu cielca w Bet-Awen mieszka?ców Samarii ogarnie trwoga; chodzi w ?a?obie jej naród, lamentuj? kap?ani, boj?c si? o jego blask, ?e mu zostanie odj?ty. 6 On sam zostanie zabrany do Asyrii jako danina dla Wielkiego Króla; Efraim okryje si? ha?b?, Izrael zawstydzi si? z powodu swego zamys?u. 7 Upadnie Samaria, a król jej jest niby piana na powierzchni wody. 8 Zniszczone b?d? wy?yny Bet-Awen - grzech Izraela. Ciernie i osty wyrosn? na ich o?tarzach. Wtedy powiedz? górom: Przykryjcie nas! a wzgórzom: Padnijcie na nas! 9 Od dni Gibea grzeszysz, Izraelu! Dot?d si? nie zmienili - czy? nie dosi?gnie wojna przest?pców z Gibea? 10 Przyjd?, aby im kar? wymierzy?; ludy przeciw nim si? zbior?, by ich ukara? za podwójn? win?. 11 Efraim jest jak poj?tna ja?owica, która ch?tnie pracuje przy m?occe; Ja mu sam w?o?? jarzmo na wspania?? szyj?, sam Efraima zaprz?g?, ora? b?dzie Juda, Jakub za? b?dzie bronowa?. 12 Posiejcie sobie sprawiedliwo??, a zbierzecie mi?o??; karczujcie nowe ziemie! Nadszed? czas, by szuka? Pana, a? przyjdzie, by sprawiedliwo?ci was nauczy?. 13 Dlaczego uprawiacie z?o, zbieracie nieprawo?? i spo?ywacie owoce k?amstwa? Poniewa? nadziej? z?o?y?e? w twych rydwanach i mnóstwie twoich wojowników - 14 w miastach twoich podniesie si? wrzawa, zburzone b?d? wszystkie twoje twierdze, jak Szalman zniszczy? Bet-Arbel w czasie wojny, gdy matka zosta?a rozsiekana wraz z dzie?mi. 15 Tak ci uczyni?, domu Izraela; za twoj? z?o?? niezmierzon?: zginie na zawsze król Izraela.

11

1 Mi?owa?em Izraela, gdy jeszcze by? dzieckiem, i syna swego wezwa?em z Egiptu. 2 Im bardziej ich wzywa?em, tym dalej odchodzili ode Mnie, a sk?adali ofiary Baalom i bo?kom palili kadzid?a. 3 A przecie? Ja uczy?em chodzi? Efraima, na swe ramiona ich bra?em; oni za? nie rozumieli, ?e troszczy?em si? o nich. 4 Poci?gn??em ich ludzkimi wi?zami, a by?y to wi?zy mi?o?ci. By?em dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowl? - schyli?em si? ku niemu i nakarmi?em go. 5 Powróc? do Egiptu i Aszszur b?dzie ich królem, bo si? nie chcieli nawróci?. 6 Miecz b?dzie szala? w ich miastach, wyniszczy ich dzieci, a nawet po?re ich twierdze. 7 Mój lud jest sk?onny odpa?? ode Mnie - wzywa imienia Baala, lecz on im nie przyjdzie z pomoc?. 8 Jak?e ci? mog? porzuci?, Efraimie, i jak opu?ci? ciebie, Izraelu? Jak?e ci? mog? równa? z Adm? i uczyni? podobnym do Seboim? Moje serce na to si? wzdryga i rozpalaj? si? moje wn?trzno?ci. 9 Nie chc?, aby wybuchn?? p?omie? mego gniewu i Efraima ju? wi?cej nie zniszcz?, albowiem Bogiem jestem, nie cz?owiekiem; po?rodku ciebie jestem Ja - ?wi?ty, i nie przychodz?, ?eby zatraca?. 10 Pójd? ?ladami Pana, który zagrzmi, jak [ryczy] lew. A kiedy zagrzmi - zbiegn? si? Jego synowie z zachodu, 11 jak ptactwo przylec? z Egiptu, i z asyryjskiej ziemi jak go??bie; sprawi?, ?e wróc? do swoich siedzib - wyrocznia Pana.

12

1 Efraim otoczy? Mnie k?amstwem, oszustwem - dom Izraela, lecz Juda zna jeszcze Boga i nazywa si? ludem ?wi?tego. 2 Efraim pasie si? wiatrem, za wichrem wschodnim wci?? biega; pomna?a k?amstwa i gwa?ty, zawiera przymierze z Asyri?, a do Egiptu wywozi oliw?. 3 Pan wiedzie spór z Izraelem, ukarze post?pki Jakuba i odp?aci za jego uczynki. 4 Ju? w ?onie matki oszuka? on brata, w pe?ni si? b?d?c, walczy? nawet z Bogiem. 5 Walcz?c z Anio?em, zwyci??y?, p?aka? i b?aga? Jego o ?ask? - spotka? Go w Betel i tam z Nim rozmawia?. 6 Pan jest Bogiem Zast?pów, Pan jest imieniem, które wspomina?. 7 Ty za? powró? do Boga swojego - strze? pilnie mi?o?ci i prawa i ufaj twojemu Bogu! 8 Kanaan ma w r?ku fa?szyw? wag?, w oszustwie jest rozmi?owany. 9 Powiedzia? Efraim: Sta?em si? bogaty i zgromadzi?em dla siebie maj?tek - lecz z jego pracy nic nie pozostanie z powodu grzechów przeze? pope?nionych. 10 Jam jest Pan, Bóg twój, od ziemi egipskiej, dozwol? ci jeszcze zamieszka? w namiotach, jak by?o za dni Spotkania. 11 Mówi?em do proroków, mno?y?em widzenia i przez proroków g?osi?em przypowie?ci. 12 W Gileadzie panuje nieprawo?? i k?amstwo si? gnie?dzi; w Gilgal sk?adaj? ofiary cielcom, dlatego o?tarze ich b?d? jak stos kamieni po?ród bruzd na polach. 13 Jakub uszed? na pola Aramu, Izrael dla kobiety odda? si? na s?u?b? i dla kobiety sta? si? stró?em stada. 14 Lecz Pan wyprowadzi? Izraela z Egiptu przez proroka, i równie? przez proroka otoczy? go opiek?. 15 Efraim bardzo Go rozgniewa?, lecz On odpowiedzialno?? za krew zwróci na niego i za zniewag? Pan jego mu odp?aci.

13

1 Gdy Efraim przemawia?, panowa? przestrach. Wiele on znaczy? w Izraelu, lecz przez Baala zgrzeszy? i zgin??. 2 A teraz grzesz? dalej: odlewaj? ze srebra pos?gi - bo?ków wed?ug swego pomys?u, to wszystko robota rzemie?lników. Mówi?: Nale?y im sk?ada? ofiary i ludzie ca?uj? cielce. 3 Dlatego b?d? podobni do chmur na ?witaniu, do rosy, która pr?dko znika, lub stan? si? jak ?d?b?o porwane z klepiska czy jak dym, który wychodzi przez okno. 4 A to Ja jestem Pan, Bóg twój od ziemi egipskiej, innego Boga poza Mn? ty nie znasz, nie ma prócz Mnie wybawcy. 5 Na pustyni, w kraju posuchy ci? pas?em. 6 Kiedy ich pas?em, byli nasyceni, lecz w tej syto?ci unie?li si? pych? i o Mnie zapomnieli. 7 Stan? si? dla nich jak lew, jak czyhaj?ca na drodze pantera. 8 Rzuc? si? na nich jak nied?wiedzica, kiedy straci m?ode, rozerw? pow?ok? ich serca, cia?a ich po?r? psy, a dziki zwierz rozerwie na strz?py. 9 Wyniszcz? ciebie, Izraelu, i kto ci przyjdzie z pomoc?? 10 Gdzie? jest twój król, aby ci? ratowa? we wszystkich twych miastach, gdzie s?dziowie twoi? O nich to mówi?e?: Dajcie mi króla i ksi???t! 11 Da?em ci króla w swym gniewie i zabior? go znowu w swej zapalczywo?ci. 12 Nieprawo?? Efraima - wybornie ukryta, grzech jego bezpiecznie schowany. 13 Ogaran??y go bóle rodzenia, lecz on jest dzieckiem upartym: czas nadszed?, a on nie opuszcza matczynego ?ona. 14 Czy mam ich wyrwa? z Szeolu? albo od ?mierci wybawi?? Gdzie twa zaraza, o ?mierci, gdzie twa zag?ada, Szeolu? Lito?? sprzed moich oczu si? skryje. 15 Cho?by [Efraim] pi?knie kwitn?? w?ród braci, przyjdzie nagle od Pana wiatr wschodni, powieje z pustyni, wysuszy ?ród?a, i wyschn? studnie; spl?druje jego ziemi? i wszystkie rzeczy drogocenne.

14

1 Samaria odpokutuje za bunt przeciw Bogu swojemu: pogin? od miecza, dzieci ich b?d? zmia?d?one, a niewiasty ci??arne rozprute. 2 Wró?, Izraelu, do Pana Boga twojego, upad?e? bowiem przez w?asn? tw? win?. 3 Zabierzcie ze sob? s?owa i nawró?cie si? do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam ca?? nasz? win?, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. 4 Asyria nie mo?e nas zbawi? - nie chcemy ju? wsiada? na konie ani te? mówi? "nasz Bo?e" do dzie?a r?k naszych. U Ciebie bowiem znajdzie lito?? sierota. 5 Ulecz? ich niewierno?? i umi?uj? ich z serca, bo gniew mój odwróci? si? od nich. 6 Stan? si? jakby ros? dla Izraela, tak ?e rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpu?ci korzenie. 7 Rozwin? si? jego latoro?le, b?dzie wspania?y jak drzewo oliwne, wo? jego b?dzie jak wo? Libanu. 8 I wróc? znowu, by usi??? w mym cieniu, i zbo?a uprawia? b?d?, winnice sadzi?, których s?awa b?dzie tak wielka, jak wina liba?skiego. 9 Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bo?kami? Ja go wys?uchuj? i Ja na? spogl?dam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzi?cza swój owoc. 10 Któ? jest tak m?dry, aby to poj??, i tak rozumny, aby to rozwa?y?? Bo drogi Pa?skie s? proste: krocz? nimi sprawiedliwi, lecz potykaj? si? na nich grzesznicy.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 143 goĹ›ci