Ksi?ga Daniela
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 W trzecim roku panowania króla judzkiego Jojakima przyby? król babilo?ski Nabuchodonozor pod Jerozolim? i oblega? j?. 2 Pan wyda? w jego r?ce króla judzkiego Jojakima oraz cz??? naczy? domu Bo?ego, które zabra? do ziemi Szinear do domu swego boga, umieszczaj?c naczynia w skarbcu swego boga. 3 Król poleci? nast?pnie Aszfenazowi, prze?o?onemu swoich dworzan, sprowadzi? spo?ród Izraelitów z rodu królewskiego oraz z mo?now?adców 4 m?odzie?ców bez jakiejkolwiek skazy, o pi?knym wygl?dzie, obeznanych z wszelk? m?dro?ci?, posiadaj?cych wiedz? i obdarzonych rozumem, zdatnych do s?u?by w królewskim pa?acu. Zamierza? ich nauczy? pisma i j?zyka chaldejskiego. 5 Król przydzieli? im codzienn? porcj? potraw królewskich i wina, które pija?. Mieli by? wychowywani przez trzy lata, by po ich up?ywie rozpocz?? s?u?b? przy królu. 6 Spo?ród synów judzkich byli w?ród nich Daniel, Chananiasz, Miszael i Azariasz. 7 Nadzorca s?u?by dworskiej nada? im imiona, Danielowi - Belteszassar, Chananiaszowi - Szadrak, Miszaelowi - Meszak, Azariaszowi za? Abed-Nego. 8 Daniel powzi?? postanowienie, by si? nie kala? potrawami królewskimi ani winem, które król pija?. Poprosi? wi?c nadzorc? s?u?by dworskiej, by nie musia? si? kala?. 9 Bóg za? obdarzy? Daniela przychylno?ci? i mi?osierdziem nadzorcy s?u?by dworskiej. 10 Nadzorca s?u?by dworskiej powiedzia? do Daniela: Obawiam si?, by mój pan, król, który przydzieli? wam po?ywienie i napoje, nie ujrza?, ?e wasze twarze s? chudsze ni? twarze m?odzie?ców w waszym wieku i by?cie nie narazili mojej g?owy na niebezpiecze?stwo u króla. 11 Daniel za? powiedzia? do stra?nika, którego ustanowi? nadzorca s?u?by dworskiej nad Danielem, Chananiaszem, Miszaelem i Azariaszem: 12 Poddaj s?ugi twoje dziesi?ciodniowej próbie: niech nam daj? jarzyny do jedzenia i wod? do picia. 13 Wtedy zobaczysz, jak my wygl?damy, a jak wygl?daj? m?odzie?cy jedz?cy potrawy królewskie i post?pisz ze swoimi s?ugami wed?ug tego, co widzia?e?. 14 Przysta? na to ??danie i podda? ich dziesi?ciodniowej próbie. 15 A po up?ywie dziesi?ciu dni wygl?d ich by? lepszy i zdrowszy ni? innych m?odzie?ców, którzy spo?ywali potrawy królewskie. 16 Stra?nik zabiera? wi?c ich potrawy i wino do picia, a podawa? im jarzyny. 17 Da? za? Bóg tym czterem m?odzie?com wiedz? i umiej?tno?? wszelkiego pisma oraz m?dro??. Daniel posiada? rozeznanie wszelkich widze? i snów. 18 Gdy min?? okres ustalony przez króla, by ich przedstawi?, nadzorca s?u?by dworskiej wprowadzi? ich przed Nabuchodonozora. 19 Król rozmawia? z nimi, i nie mo?na by?o znale?? po?ród nich wszystkich nikogo równego Danielowi, Chananiaszowi, Miszaelowi i Azariaszowi. Zacz?li wi?c sprawowa? s?u?b? przy królu. 20 We wszystkich sprawach wymagaj?cych m?dro?ci i roztropno?ci, jakie przedk?ada? im król, okazywali si? dziesi?ciokrotnie lepsi ni? wszyscy wyk?adacze snów i wró?bici w ca?ym jego królestwie. 21 Przebywa? tam Daniel a? do pierwszego roku Cyrusa.

2

1 W drugim roku swego panowania Nabuchodonozor mia? sny; ducha jego ogarn?? niepokój i nie móg? spa?. 2 Rozkaza? wi?c przywo?a? wyk?adaczy snów, wró?bitów, czarnoksi??ników i Chaldejczyków, by powiedzieli królowi, jakie mia? sny; ci za? przyszli i stan?li przed królem. 3 Król powiedzia? do nich: Mia?em sen i ducha mojego ogarn?? niepokój; chcia?em ten sen zrozumie?. 4 Odrzekli za? Chaldejczycy: Królu, ?yj wiecznie! Opowiedz s?ugom swoim sen, a podamy ci jego znaczenie. 5 Odpowiedzia? król Chaldejczykom: Wiedzcie o moim postanowieniu: je?li nie wyjawicie mi snu i jego znaczenia, zostaniecie rozerwani na kawa?ki, a wasze domy zostan? obrócone w gruzy. 6 Je?eli za? wyjawicie mi sen i jego znaczenie, otrzymacie ode mnie dary i nagrody oraz wielkie zaszczyty. Tote? powiedzcie mi sen i jego znaczenie! 7 Odpowiedzieli powtórnie: Niech król opowie sen swoim s?ugom, my za? oznajmimy mu jego znaczenie. 8 Król za? odrzek?: Teraz rozumiem dobrze, ?e chcecie zyska? na czasie, poniewa? wiecie o niezmiennym moim postanowieniu, 9 mianowicie, ?e je?li nie wyjawicie mi snu, jeden mo?e was tylko spotka? wyrok - i ?e zmówili?cie si? opowiada? wobec mnie k?amstwo i oszustwo, dopóki si? czasy nie zmieni?. Dlatego oznajmijcie mi sen, bym si? przekona?, i? mo?ecie wyjawi? mi jego znaczenie. 10 Chaldejczycy za? odpowiedzieli królowi: Nie ma nikogo na ziemi, kto by móg? oznajmi? to, czego domaga si? król. Dlatego ?aden z królów, cho?by wielkich i pot??nych, nie wymaga podobnej rzeczy od wyk?adacza snów, wró?bity lub Chaldejczyka. 11 Pytanie, jakie król stawia, jest trudne, i nikt nie potrafi na nie odpowiedzie? królowi z wyj?tkiem bogów, którzy nie przebywaj? mi?dzy lud?mi. 12 Wtedy ogarn?? króla wielki gniew i oburzenie i rozkaza? zabi? wszystkich m?drców babilo?skich. 13 Gdy wyszed? rozkaz, by wytraci? m?drców, mia? tak?e ponie?? ?mier? Daniel ze swymi towarzyszami. 14 Daniel zwróci? si? wi?c z pe?n? rozwagi przezorno?ci? do Arioka, dowódcy gwardii królewskiej, który uda? si?, by wytraci? m?drców babilo?skich. 15 Powiedzia? do Arioka, królewskiego dowódcy: Dlaczego rozkaz królewski jest a? tak surowy? Ariok przedstawi? Danielowi spraw?. 16 Daniel uda? si? do króla prosz?c, by mu da? czas na oznajmienie znaczenia snu. 17 Nast?pnie uda? si? Daniel do domu i opowiedzia? spraw? swym towarzyszom: Chananiaszowi, Miszaelowi i Azariaszowi, 18 aby uprosili mi?osierdzie u Boga Nieba co do tej tajemniczej sprawy, ?eby Daniel ze swymi towarzyszami nie uleg? zag?adzie wraz z pozosta?ymi m?drcami babilo?skimi. 19 Wtedy Daniel otrzyma? objawienie tajemnicy w nocnym widzeniu. Wielbi? wi?c Boga Nieba. 20 Daniel mówi? tymi s?owami: Niech b?dzie b?ogos?awione imi? Boga przez wszystkie wieki wieków! Bo m?dro?? i moc s? Jego przymiotem. 21 On to zmienia okresy i czasy, usuwa królów i ustanawia królów, udziela m?drcom m?dro?ci, a wiedzy rozumnym. 22 On ods?ania to, co niezg??bione i ukryte, i zna to, co spowite w ciemno??, a ?wiat?o?? mieszka u Niego. 23 Ciebie, Bo?e moich przodków, uwielbiam i s?awi?. Bo udzieli?e? mi m?dro?ci i mocy, wyjawi?e? mi to, o co Ci? b?agali?my, spraw? królewsk? nam oznajmi?e?. 24 Nast?pnie Daniel uda? si? do Arioka, któremu król wyda? polecenie, by pozabija? m?drców babilo?skich, i tak powiedzia? do niego: Nie zabijaj m?drców babilo?skich! Wprowad? mnie przed króla, a podam królowi znaczenie snu. 25 Ariok zaprowadzi? szybko Daniela do króla i tak powiedzia? do niego: Znalaz?em m??a spo?ród uprowadzonych z Judy, który oznajmi królowi znaczenie snu. 26 Król zwróci? si? i powiedzia? do Daniela, który nosi? imi? Belteszassar: Czy mo?esz rzeczywi?cie wyjawi? mi sen, jaki widzia?em, i jego znaczenie? 27 Daniel odpowiedzia? wobec króla: Tajemnicy, o któr? król pyta, nie zdo?aj? wyjawi? ani m?drcy, ani wyk?adacze snów, ani wró?bici, ani astrologowie. 28 Jest jednak Bóg w niebie, który ods?ania tajemnice, i On oznajmia królowi Nabuchodonozorowi, co nast?pi przy ko?cu dni. Twój sen i widzenia, jakie mia?e? na swym ?o?u, s? nast?puj?ce: 29 Ciebie, królu, na twym ?o?u ogarn??y my?li, o tym, co ma pó?niej nast?pi?. Ten za?, który ods?ania tajemnice, wyjawi? tobie, co si? stanie. 30 Co do mnie za?, tajemnica ta sta?a mi si? wiadoma nie dlatego, jakobym by? m?drszy od wszystkich ludzi, lecz aby udzieli? wyja?nienia królowi, a ty, by? rozumia? my?li swego serca. 31 Ty, królu, patrzy?e?: Oto pos?g bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku sta? przed tob?, a widok jego by? straszny. 32 G?owa tego pos?gu by?a z czystego z?ota, pier? jego i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, 33 golenie z ?elaza, stopy za? jego cz??ciowo z ?elaza, cz??ciowo z gliny. 34 Patrzy?e?, a oto od??czy? si? kamie?, mimo ?e nie dotkn??a go r?ka ludzka, i ugodzi? pos?g w jego stopy z ?elaza i gliny, i po?ama? je. 35 Wtedy natychmiast uleg?y skruszeniu ?elazo i glina, mied?, srebro i z?oto - i sta?y si? jak plewy na klepisku w lecie; uniós? je wiatr, tak ?e nawet ?lad nie pozosta? po nich. Kamie? za?, który uderzy? pos?g, rozrós? si? w wielk? gór? i nape?ni? ca?? ziemi?. 36 Taki jest sen, a jego znaczenie przedstawimy królowi. 37 Ty, królu, królu królów, któremu Bóg Nieba odda? panowanie, si??, moc i chwa??, 38 w którego r?ce odda? w ca?ym zamieszka?ym ?wiecie ludzi, zwierz?ta polne i ptaki powietrzne i którego uczyni? w?adc? nad nimi wszystkimi - ty jeste? g?ow? ze z?ota. 39 Po tobie jednak powstanie inne królestwo, mniejsze ni? twoje, i nast?pi trzecie królestwo miedziane, które b?dzie panowa?o nad ca?? ziemi?. 40 Czwarte za? królestwo b?dzie trwa?e jak ?elazo. Tak jak ?elazo wszystko kruszy i rozrywa, skruszy ono i zetrze wszystko razem. 41 To, ?e widzia?e? stopy i palce cz??ciowo z gliny, cz??ciowo za? z ?elaza, oznacza, ?e królestwo ulegnie podzia?owi; b?dzie mia?o co? z trwa?o?ci ?elaza. To za?, ?e widzia?e? ?elazo zmieszane z mulist? glin?, 42 a palce u nóg cz??ciowo z ?elaza, cz??ciowo za? z gliny oznacza, ?e królestwo b?dzie cz??ciowo trwa?e, cz??ciowo za? kruche. 43 To, ?e widzia?e? ?elazo zmieszane z mulist? glin? oznacza, ?e zmieszaj? si? oni przez ludzkie nasienie, ale nie b?d? si? odznacza? spoisto?ci?, podobnie jak ?elazo nie da pomiesza? si? z glin?. 44 W czasach tych królów Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego w?adza nie przejdzie na ?aden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo za? b?dzie trwa?o na zawsze, 45 jak to widzia?e?, gdy kamie? oderwa? si? od góry, mimo ?e nie dotkn??a go ludzka r?ka, i star? ?elazo, mied?, glin?, srebro i z?oto. Wielki Bóg wyjawi? królowi, co nast?pi pó?niej; prawdziwy jest sen, a wyja?nienie jego pewne. 46 Wtedy Nabuchodonozor upad? na twarz i odda? pok?on Danielowi, rozkazuj?c z?o?y? mu dary i wonne kadzid?a. 47 Nast?pnie zwróci? si? król do Daniela i powiedzia?: Wasz Bóg jest naprawd? Bogiem bogów, Panem królów, który wyjawia tajemnice, poniewa? zdo?a?e? wyjawi? t? tajemnic?. 48 Potem wywy?szy? król Daniela: da? mu wiele bogatych darów i uczyni? go rz?dc? nad ca?? prowincj? babilo?sk? i zwierzchnikiem nad wszystkimi m?drcami Babilonu. 49 Daniel prosi? króla, by powierzy? administracj? prowincji babilo?skiej Szadrakowi, Meszakowi i Abed-Negowi; Daniel natomiast przebywa? na dworze królewskim.

3

1 Król Nabuchodonozor sporz?dzi? z?oty pos?g o wysoko?ci sze??dziesi?ciu ?okci, a szeroko?ci sze?ciu ?okci i kaza? go ustawi? na równinie Dura w prowincji babilo?skiej. 2 Nast?pnie poleci? król Nabuchodonozor satrapom, namiestnikom, rz?dcom, radcom, skarbnikom, s?dziom, prawnikom i wszystkim zarz?dcom prowincji zebra? si? i uczestniczy? w po?wi?ceniu pos?gu wzniesionego przez króla Nabuchodonozora. 3 Zebrali si? wi?c satrapowie, namiestnicy, rz?dcy, radcy, skarbnicy, s?dziowie, prawnicy i wszyscy zarz?dcy prowincji na po?wi?cenie pos?gu wzniesionego przez króla Nabuchodonozora i ustawili si? przed pos?giem, który wzniós? król Nabuchodonozor. 4 Herold za? obwieszcza? dono?nie: Rozkaz dla was, narody, ludy, j?zyki; 5 w chwili, gdy us?yszycie d?wi?k rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, upadniecie na twarz i oddacie pok?on z?otemu pos?gowi, który wzniós? król Nabuchodonozor. 6 Kto by nie upad? na twarz i nie odda? pok?onu, zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca. 7 W chwili wi?c, gdy da? si? s?ysze? d?wi?k rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, wszystkie narody, ludy, j?zyki pad?y na twarz, oddaj?c pok?on z?otemu pos?gowi, który wzniós? król Nabuchodonozor. 8 Niektórzy Chaldejczycy przyszli jednocze?nie, by oskar?y? ?ydów. 9 Zwrócili si? do króla Nabuchodonozora i powiedzieli: Królu, ?yj wiecznie! 10 Wyda?e?, królu, rozporz?dzenie, by ka?dy, gdy us?yszy d?wi?k rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, upad? na twarz i odda? pok?on z?otemu pos?gowi. 11 Kto by za? nie upad? na twarz i nie odda? pok?onu, mia? by? wrzucony do rozpalonego pieca. 12 S? tutaj jednak m??owie ?ydowscy, których uczyni?e? zwierzchnikami miasta babilo?skiego, Szadrak, Meszak i Abed-Nego; m??owie ci nie licz? si? z tob?, królu. Nie oddaj? czci twemu bogu ani nie oddaj? pok?onu z?otemu pos?gowi, który wznios?e?. 13 Nabuchodonozor zap?on?? gniewem i rozkaza? przyprowadzi? Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Sprowadzono wi?c tych m??ów przed króla. 14 Zwróci? si? do nich Nabuchodonozor i powiedzia?: Czy jest prawd?, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, ?e nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pok?onu z?otemu pos?gowi, który wznios?em? 15 Czy teraz jeste?cie gotowi - w chwili gdy us?yszycie d?wi?k rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych - upa?? na twarz i odda? pok?on pos?gowi, który uczyni?em? Je?eli za? nie oddacie pok?onu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który za? bóg móg?by was wyrwa? z moich r?k? 16 Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracaj?c si? do króla Nabuchodonozora: Nie musimy tobie, królu, odpowiada? w tej sprawie. 17 Je?eli nasz Bóg, któremu s?u?ymy, zechce nas wybawi? z rozpalonego pieca, mo?e nas wyratowa? z twej r?ki, królu! 18 Je?li za? nie, wiedz, królu, ?e nie b?dziemy czci? twego boga, ani oddawa? pok?onu z?otemu pos?gowi, który wznios?e?. 19 Na to wpad? Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmieni? si? w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wyda? rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, ni? by?o trzeba. 20 M??om za? najsilniejszym spo?ród swego wojska poleci? zwi?za? Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzuci? ich do rozpalonego pieca. 21 Zwi?zano wi?c tych m??ów w ich p?aszczach, obuwiu, tiarach i ubraniach, i wrzucono do rozpalonego pieca. 22 Poniewa? rozkaz króla by? stanowczy, a piec nadmiernie rozpalony, p?omie? ognia zabi? tych m??ów, którzy wrzucili Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. 23 Trzej za? m??owie, Szadrak, Meszak i Abed-Nego, wpadli zwi?zani do ?rodka rozpalonego pieca. 24 I chodzili w?ród p?omieni wys?awiaj?c Boga i b?ogos?awi?c Pana. 25 Powstawszy za? Azariasz tak si? modli?, a otwar?szy swe usta, mówi? w ?rodku ognia: 26 B?ogos?awiony jeste?, Panie, Bo?e naszych przodków, i pe?en chwa?y; imi? Twoje jest b?ogos?awione na wieki. 27 Albowiem jeste? sprawiedliwy we wszystkim, co? nam uczyni?, a wszystkie czyny Twoje pe?ne prawdy, drogi za? Twoje proste i wszystkie wyroki pe?ne s?uszno?ci. 28 Bo wyda?e? prawdziwe wyroki we wszystkim, co sprowadzi?e? na nas i na Jerozolim?, ?wi?te miasto naszych przodków. Bo wed?ug sprawiedliwego wyroku sprowadzi?e? to wszystko na nas z powodu naszych grzechów. 29 Tak, zgrzeszyli?my i pope?nili?my nieprawo?ci, opuszczaj?c Ciebie. Okazali?my si? przewrotni we wszystkim, a przykaza? Twoich nie s?uchali?my. 30 Nie zachowali?my ani nie wype?niali?my tego, co nam nakaza?e?, by si? nam dobrze powodzi?o. 31 Wszystko, co na nas sprowadzi?e?, i wszystko, co nam uczyni?e?, uczyni?e? wed?ug sprawiedliwego s?du. 32 Wyda?e? nas w r?ce naszych niegodziwych nieprzyjació?, najgorszych spo?ród odst?pców, i niesprawiedliwemu królowi, najbardziej przewrotnemu na ziemi. 33 Teraz za? nie mamy odwagi otworzy? swych ust. Wstyd i ha?ba okry?a Twoje s?ugi i tych, co cze?? Ci oddaj?. 34 Nie opuszczaj nas na zawsze - przez wzgl?d na ?wi?te Twe imi? nie zrywaj Twego przymierza. 35 Nie odwracaj od nas swego mi?osierdzia, przez wzgl?d na Twego przyjaciela, Abrahama, s?ug? Twego, Izaaka, i Twego ?wi?tego - Izraela. 36 Im to przyrzek?e? rozmno?y? potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. 37 Panie, oto jeste?my najmniejsi spo?ród wszystkich narodów. Oto jeste?my dzi? poni?eni na ca?ej ziemi z powodu naszych grzechów. 38 Nie ma obecnie w?adcy, proroka ani wodza, ani ca?opalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarowa? Tobie pierwocin i dozna? Twego mi?osierdzia. 39 Niech jednak dusza strapiona i duch uni?ony znajd? u Ciebie upodobanie. Jak ca?opalenia z baranów i cielców, i z tysi?cy t?ustych owiec, 40 tak niech b?dzie dzi? nasza ofiara przed Tob? i niech Ci si? podoba! Poniewa? ci, co pok?adaj? ufno?? w Tobie, nie mog? dozna? wstydu. 41 Teraz za? post?pujemy za Tob? z ca?ego serca, odczuwamy l?k przed Tob? i szukamy Twego oblicza. 42 Nie zawstydzaj nas, lecz post?puj z nami wed?ug swej ?agodno?ci i wed?ug wielkiego swego mi?osierdzia. 43 Wybaw nas przez swe cuda i uczy? swe imi? s?awne, Panie! 44 Wszyscy ci, co wyrz?dzaj? krzywd? Twym s?ugom, niech doznaj? ha?by! Niech ich wstyd okryje, pozbawi wszelkiej si?y i mocy, a pot?ga ich niech zostanie skruszona! 45 Niech poznaj?, ?e tylko Ty jeste? Panem Bogiem, pe?nym chwa?y na ca?ej ziemi. 46 S?udzy królewscy, którzy ich wrzucili, nie ustawali w rozpalaniu pieca naft?, smo??, paku?ami i chrustem, 47 tak ?e p?omie? wznosi? si? czterdzie?ci dziewi?? ?okci ponad piec 48 i rozprzestrzeniaj?c si? spali? tych Chaldejczyków, którzy znale?li si? ko?o pieca. 49 Jednak anio? Pa?ski zst?pi? do pieca wraz z Azariaszem i jego towarzyszami i usun?? p?omie? ognia z pieca, 50 sprowadzaj?c do ?rodka pieca jakby orze?wiaj?cy powiew wiatru, tak ?e ogie? nie dosi?gn?? ich wcale, nie sprawi? im bólu ani nie wyrz?dzi? krzywdy. 51 Wtedy ci trzej jakby jednym g?osem wys?awiali, wychwalali i b?ogos?awili Boga, mówi?c w piecu: 52 B?ogos?awiony jeste?, Panie Bo?e naszych ojców - pe?en chwa?y i wywy?szony na wieki. B?ogos?awione niech b?dzie Twoje imi? pe?ne chwa?y i ?wi?to?ci - chwalebne i wywy?szone na wieki. 53 B?ogos?awiony jeste? w przybytku ?wi?tej Twojej chwa?y - chwalony, s?awiony przez wieki nade wszystko. 54 B?ogos?awiony jeste? na tronie Twego królestwa - chwalony, s?awiony przez wieki nade wszystko. 55 B?ogos?awiony jeste? Ty, co spogl?dasz w otch?anie, co na Cherubach zasiadasz - pe?en chwa?y i wywy?szony na wieki. 56 B?ogos?awiony jeste? na sklepieniu nieba - pe?en chwa?y i s?awny na wieki. 57 Wszystkie Pa?skie dzie?a, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 58 Anio?owie Pa?scy, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 59 Niebiosa, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 60 Wszystkie wody pod niebem, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 61 Wszystkie pot?gi, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 62 S?o?ce i ksi??ycu, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 63 Gwiazdy nieba, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 64 Deszcze i rosy, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 65 Wszystkie wichry niebieskie, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 66 Ogniu i ?arze, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 67 Ch?odzie i upale, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 68 Rosy i szrony, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 69 Mrozy i zima, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 70 Lody i ?niegi, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 71 Dni i noce, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 72 ?wiat?o i ciemno?ci, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 73 B?yskawice i chmury, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 74 Niech ziemia b?ogos?awi Pana, niech Go chwali i wywy?sza na wieki! 75 Góry i pagórki, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 76 Wszystkie ro?liny ziemi, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 77 ?ród?a, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 78 Morza i rzeki, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 79 Wieloryby i stworzenia morskie, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 80 Wszelkie ptaki powietrzne, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 81 Zwierz?ta dzikie i trzody, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 82 Synowie ludzcy, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 83 Izraelu, b?ogos?aw Pana, chwal i wywy?szaj Go na wieki! 84 Kap?ani Pa?scy, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 85 S?udzy Pa?scy, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 86 Duchy i dusze sprawiedliwych, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 87 ?wi?ci i pokornego serca, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki! 88 Chananiaszu, Azariaszu, Miszaelu, b?ogos?awcie Pana, chwalcie i wywy?szajcie Go na wieki, bo wybawi? nas z otch?ani i z mocy ?mierci ocali? nas, wyrwa? nas spo?ród p?on?cego ?arem ognia. 89 Wychwalajcie Pana, bo ?askawy, bo na wieki Jego ?askawo??. 90 Wszyscy bogobojni, b?ogos?awcie Pana, Boga bogów, chwalcie i wys?awiajcie, bo na wieki Jego ?askawo??. 91 Król Nabuchodonozor popad? w zdumienie i powsta? spiesznie. Zwróci? si? do swych doradców, mówi?c: Czy nie wrzucili?my trzech zwi?zanych m??ów do ognia? Oni za? odpowiedzieli królowi: Rzeczywi?cie, królu. 92 On za? w odpowiedzi rzek?: lecz widz? czterech m??ów rozwi?zanych, przechadzaj?cych si? po?ród ognia i nie dzieje si? im nic z?ego; wygl?d czwartego przypomina anio?a. 93 Wtedy przyst?pi? Nabuchodonozor do otworu p?on?cego pieca i powiedzia?: Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, s?udzy Najwy?szego Boga, wyjd?cie i przyjd?cie tutaj! Szadrak, Meszak i Abed-Nego wyszli wi?c z ognia. 94 Satrapowie, namiestnicy, rz?dcy i dorady królewscy zebrali si? i spostrzegli, ?e ogie? nie mia? w?adzy nad cia?ami tych m??ów, tak ?e nawet w?os z ich g?ów nie uleg? spaleniu ani ich p?aszcze uszkodzeniu, ani nie by?o czu? od nich sw?du spalenizny. 95 Nabuchodonozor powiedzia? na to: Niech b?dzie b?ogos?awiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który pos?a? swego anio?a, by uratowa? swoje s?ugi. W Nim pok?adali sw? ufno?? i przekroczyli nakaz królewski, oddaj?c swe cia?a, aby nie oddawa? czci ani pok?onu innemu bogu poza Nim. 96 Dlatego wydaj? rozkaz, by bez wzgl?du na przynale?no?? narodow?, rodow? czy j?zyk, ka?dy, kto by wypowiedzia? blu?nierstwo przeciw Bogu Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, zosta? rozerwany w kawa?ki, a dom jego ?eby sta? si? rumowiskiem. Bo nie ma innego Boga, który by móg? zapewni? ratunek, jak Ten. 97 Potem król obdarzy? zaszczytami Szadraka, Meszaka i Abed-Nega w prowincji Babilonu. 98 Król Nabuchodonozor do wszystkich narodów, pokole?, j?zyków, mieszkaj?cych po ca?ej ziemi: Oby?cie zaznali wielkiego pokoju! 99 Spodoba?o mi si? oznajmi? znaki i cuda, jakie Najwy?szy Bóg dla mnie uczyni?. 99a Jak wielkie s? Jego znaki, jak pot??ne Jego cuda! Jego królestwo jest wiecznym królestwem, a panowanie Jego przez wszystkie pokolenia.

4

1 Ja, Nabuchodonozor, za?ywa?em spokoju w swoim domu i rado?ci w swoim pa?acu. 2 Mia?em widzenie we ?nie, które mnie przerazi?o. Zaniepokoi?y mnie my?li na moim ?o?u i widziad?a powsta?e w mojej g?owie. 3 Tote? wyda?em polecenie, by sprowadzono do mnie wszystkich m?drców babilo?skich, ?eby mi dali wyja?nienie snu. 4 Zjawili si? wi?c wyk?adacze snów, wró?bici, Chaldejczycy i astrologowie. Opowiedzia?em im sen, ale nie mogli mi poda? jego wyja?nienia. 5 W ko?cu przyby? do mnie Daniel, któremu na imi? wed?ug imienia mojego boga Belteszassar, a w którym mieszka duch ?wi?tych bogów. Opowiedzia?em mu sen. 6 Belteszassarze, prze?o?ony wyk?adaczy snów! Wiem, ?e w tobie mieszka duch ?wi?tych bogów i ?e ?adna tajemnica nie stanowi dla ciebie trudno?ci. Oto mój sen, który widzia?em; wyja?nij mi go! 7 W mojej g?owie, na moim ?o?u, widzia?em takie obrazy: Patrza?em, a oto - drzewo w ?rodku ziemi, a jego wysoko?? ogromna. 8 Drzewo wzrasta?o pot??nie, wysoko?ci? sw? nieba si?ga?o, wida? je by?o a? po kra?ce ziemi. 9 Li?cie jego by?y pi?kne, a owoce obfite, dawa?o ono po?ywienie wszystkim. Pod nim szuka?y cienia zwierz?ta l?dowe, na jego ga??ziach mieszka?y ptaki powietrzne, z niego ?ywi?o si? wszelkie cia?o. 10 Patrzy?em, w moim ?o?u, na obrazy istniej?ce w mojej g?owie, a oto Czuwaj?cy i ?wi?ty zst?powa? z nieba. 11 Wo?a? On g?o?no i tak mówi?: Wyr?bcie drzewo i obetnijcie ga??zie, otrz??nijcie li?cie i odrzu?cie owoce! Zwierz?ta niech uciekaj? spod niego, a ptaki z jego ga??zi! 12 Lecz pie? jego korzeni pozostawcie w ziemi, i to w okowach z ?elaza i br?zu w?ród polnej zieleni. Niech zwil?a go rosa z nieba, a traw? poln? niechaj dzieli ze zwierz?tami! 13 Jego ludzkie serce niech ulegnie odmianie, a niech otrzyma serce zwierz?ce; siedem okresów czasu niech nad nim przeminie! 14 Wed?ug postanowienia Czuwaj?cych taki jest dekret, sprawa rozstrzygni?ta przez ?wi?tych, aby wszyscy ?yj?cy wiedzieli, ?e Najwy?szy jest w?adc? nad królestwem ludzkim. Mo?e je da?, komu zechce, mo?e ustanowi? nad nimi najni?szego z ludzi. 15 Taki jest sen, jaki widzia?em, ja, król Nabuchodonozor. Teraz za?, Belteszassarze, podaj mi jego znaczenie, bo wszyscy m?drcy mojego kraju nie mogli go wyja?ni?, ty za? mo?esz, bo posiadasz ducha ?wi?tych bogów. 16 Wówczas Daniel, który nosi? imi? Belteszassar, popad? na chwil? w oszo?omienie, a jego my?li zaniepokoi?y go. Król za? odezwa? si? i rzek?: Niech sen i jego wyk?ad nie niepokoj? ciebie, Belteszassarze! Belteszassar odpowiedzia?: Panie mój, oby sen odnosi? si? do twoich wrogów, a jego wyk?ad do twoich przeciwników. 17 Drzewem, które ujrza?e?, jak ros?o i sta?o si? pot??ne, tak ?e wysoko?? jego si?ga?a nieba i ?e by?o widoczne na ca?ej ziemi, 18 którego li?cie by?y pi?kne, a owoce obfite, na którym by?o po?ywienie dla wszystkich, pod którym przebywa?y zwierz?ta l?dowe i na którego ga??ziach gnie?dzi?y si? ptaki powietrzne - 19 jeste? ty, o królu. Wzros?e? i sta?e? si? pot??ny, a wielko?? twoja wzrasta?a i si?ga?a a? do nieba, panowanie za? twoje a? po kra?ce ?wiata. 20 To natomiast, ?e król widzia? Czuwaj?cego i ?wi?tego zst?puj?cego z nieba i mówi?cego: Wyr?bcie drzewo i zniszczcie je, tylko pie? jego korzeni pozostawcie w ziemi i to w ?elaznych i br?zowych okowach w?ród polnej zieleni; niech go zwil?a rosa z nieba, niech dzieli los ze zwierz?tami polnymi, a? nie up?ynie nad nim siedem okresów czasu - 21 to jest wyja?nienie, królu, i postanowienie Najwy?szego, które dope?ni si? na królu, moim panu. 22 Wyp?dz? ci? spo?ród ludzi i b?dziesz przebywa? w?ród l?dowych zwierz?t. Tak jak wo?om b?d? ci dawa? traw? do jedzenia, rosa z nieba b?dzie ci? zwil?a?. Siedem okresów czasu up?ynie nad tob?, a? uznasz, ?e Najwy?szy jest w?adc? nad królestwem ludzkim i powierza je, komu zechce. 23 To za?, ?e wydano polecenie, by zostawi? pie? i korzenie oznacza, ?e: Pozostawi? ci królestwo, skoro uznasz, ?e Niebo sprawuje w?adz?. 24 Dlatego, królu, przyjmij moj? rad? i okup swe grzechy uczynkami sprawiedliwymi, a swoje nieprawo?ci mi?osierdziem nad ubogimi; wtedy mo?e twa pomy?lno?? oka?e si? trwa??. 25 Wszystko to spe?ni?o si? na królu Nabuchodonozorze. 26 Po up?ywie dwunastu miesi?cy, gdy przechadza? si? na tarasie królewskiego pa?acu w Babilonie, 27 król odezwa? si? i powiedzia?: Czy nie jest to wielki Babilon, który ja zbudowa?em jako siedzib? królewsk? si?? mojej pot?gi i chwa?? mojego majestatu? 28 Nim król jeszcze wypowiedzia? swoje s?owo, pad? g?os z nieba: Otrzymujesz zapowied?, królu Nabuchodonozorze! Panowanie odst?pi?o od ciebie; 29 zostaniesz wyp?dzony spo?ród ludzi. B?dziesz mieszka? w?ród zwierz?t polnych i b?d? ci dawa? jak wo?om traw? na pokarm. Siedem okresów czasu up?ynie nad tob?, dopóki nie uznasz, ?e Najwy?szy jest w?adc? nad królestwem ludzkim. 30 Natychmiast wype?ni?a si? zapowied? na Nabuchodonozorze. Wyp?dzono go spo?ród ludzi, ?ywi? si? traw? jak wo?y, a rosa z nieba zwil?a?a go. W?osy jego uros?y niby pióra or?a, paznokcie za? jego jak pazury ptaka. 31 Gdy za? up?yn??y oznaczone dni, ja, Nabuchodonozor, podnios?em oczy ku niebu. Wtedy powróci? mi rozum i wys?awia?em Najwy?szego, uwielbia?em i wychwala?em ?yj?cego na wieki, bo Jego w?adza jest w?adz? wieczn?, panowanie Jego przez wszystkie pokolenia. 32 Wszyscy mieszka?cy ziemi nic nie znacz?; wed?ug swojej woli post?puje On z niebieskimi zast?pami. Nie ma nikogo, kto by móg? powstrzyma? Jego rami? i kto by móg? powiedzie? do Niego: Co czynisz? 33 W tej samej chwili powróci? mi rozum i na chwa?? Jego panowania powróci? mi majestat i blask. Doradcy moi i mo?now?adcy odszukali mnie i przywrócili mi w?adz? królewsk?, i dano mi jeszcze wi?kszy zakres w?adzy. 34 Ja, Nabuchodonozor, wychwalam teraz, wywy?szam i wys?awiam Króla Nieba. Bo wszystkie Jego dzie?a s? prawd?, a drogi Jego sprawiedliwo?ci?, tych za?, co post?puj? pysznie, mo?e On poni?y?.

5

1 Król Baltazar urz?dzi? dla swych mo?now?adców w liczbie tysi?ca wielk? uczt? i pi? wino wobec tysi?ca osób. 2 Gdy zasmakowa? w winie, rozkaza? Baltazar przynie?? srebrne i z?ote naczynia, które jego ojciec, Nabuchodonozor, zabra? ze ?wi?tyni w Jerozolimie, aby mogli z nich pi? król oraz jego mo?now?adcy, jego ?ony i na?o?nice. 3 Przyniesiono wi?c z?ote i srebrne naczynia zabrane ze ?wi?tyni w Jerozolimie; pili z nich król, jego mo?now?adcy, jego ?ony i jego na?o?nice. 4 Pij?c wino wychwalali bo?ków z?otych i srebrnych, miedzianych i ?elaznych, drewnianych i kamiennych. 5 W tej chwili ukaza?y si? palce r?ki ludzkiej i pisa?y za ?wiecznikiem na wapnie ?ciany królewskiego pa?acu. Król za? widzia? pisz?c? r?k?. 6 Twarz króla zmieni?a si?, my?li jego nape?ni?y si? przera?eniem, jego stawy biodrowe uleg?y rozlu?nieniu, a kolana jego uderza?y jedno o drugie. 7 Zakrzykn?? król, by wprowadzono wró?bitów, Chaldejczyków i astrologów. Zwróci? si? król do m?drców babilo?skich i rzek?: Ka?dy, kto przeczyta to pismo i wyja?ni mi je, ma by? odziany w purpur? i z?oty ?a?cuch na szyj? i ma panowa? w moim kraju jako trzeci. 8 Przyst?pili wi?c wszyscy m?drcy królewscy, ale nie mogli odczyta? pisma ani poda? wyja?nienia królowi. 9 Wtedy Baltazar przerazi? si? bardzo i kolor jego twarzy zmieni? si?, a jego mo?now?adców ogarn??o zmieszanie. 10 Królowa wesz?a, na skutek s?ów króla i mo?now?adców, do sali biesiadnej. Odezwa?a si? królowa i rzek?a: Królu, ?yj wiecznie! Nie l?kaj si? swoich my?li i niech kolor twej twarzy nie ulega zmianie! 11 Jest w twoim królestwie m?? posiadaj?cy ducha ?wi?tych bogów: w czasach twego ojca znaleziono w nim ?wiat?o rozumu i m?dro?? podobn? do m?dro?ci bogów. Ojciec twój, król Nabuchodonozor, ustanowi? go zwierzchnikiem wyk?adaczy snów, wró?bitów, Chaldejczyków i astrologów, 12 poniewa? stwierdzono u Daniela, któremu król nada? imi? Belteszassar, nadzwyczajnego ducha, wiedz? i rozwag?, umiej?tno?? wyk?adania snów, wyja?niania rzeczy zagadkowych i rozwi?zywania zawi?ych. Ka? wi?c zawo?a? Daniela, a on ci wska?e znaczenie. 13 Wtedy przyprowadzono Daniela przed króla. Król odezwa? si? do Daniela: Czy to ty jeste? Daniel, jeden z uprowadzonych z Judy, których sprowadzi? z Judy król, mój ojciec? 14 S?ysza?em o tobie, ?e posiadasz boskiego ducha i ?e uznano w tobie ?wiat?o, rozwag? i nadzwyczajn? m?dro??. 15 Przyprowadzono do mnie m?drców i wró?bitów, by odczytali to pismo i podali jego znaczenie. Oni jednak nie potrafili poda? znaczenia sprawy. 16 S?ysza?em za? o tobie, ?e umiesz dawa? wyja?nienia i rozwi?zywa? zawi?o?ci. Je?li wi?c potrafisz odczyta? pismo i wyja?ni? jego znaczenie, zostaniesz odziany w purpur? i z?oty ?a?cuch na szyj? i b?dziesz panowa? jako trzeci w królestwie. 17 Wtedy odezwa? si? Daniel i rzek? wobec króla: Dary swoje zatrzymaj, a podarunki daj innym! Jednak?e odczytam królowi pismo i wyja?ni? jego znaczenie. 18 Królu, Najwy?szy Bóg da? twemu ojcu, Nabuchodonozorowi, królestwo, wielko??, chwa?? i majestat. 19 Z powodu wielko?ci mu udzielonej wszystkie ludy, narody i j?zyki odczuwa?y boja?? i dr?a?y przed nim. Zabija?, kogo chcia?, i pozostawia? przy ?yciu, kogo chcia?; kogo chcia?, wywy?sza?, a kogo chcia?, poni?a?. 20 Gdy jednak jego serce unios?o si? pych?, a jego duch utrwali? si? w hardo?ci, z?o?ono go z królewskiego tronu i odebrano mu chwa??. 21 Wyp?dzono go spo?ród ludzi, jego serce upodobni?o si? do serca zwierz?t, i przebywa? z dzikimi os?ami. ?ywiono go jak wo?y traw?, jego cia?o za? zwil?a?a rosa z nieba, dopóki nie uzna?, ?e Najwy?szy Bóg panuje nad królestwem ludzi i ?e kogo chce, ustanawia nad nimi. 22 Ty za?, jego syn Baltazar, nie uni?y?e? swego serca, mimo ?e wiedzia?e? o tym wszystkim, 23 lecz unios?e? si? przeciw Panu nieba. Przyniesiono do ciebie naczynia Jego domu, ty za?, twoi mo?now?adcy, twoje ?ony i twoje na?o?nice pili?cie z nich wino. Wychwala?e? bogów srebrnych i z?otych, miedzianych, ?elaznych, drewnianych i kamiennych, którzy nie widz?, nie s?ysz? i nie rozumiej?. Bogu za?, w którego mocy jest twój oddech i wszystkie twoje drogi, czci nie odda?e?. 24 Dlatego pos?a? On t? r?k?, która nakre?li?a to pismo. 25 A oto nakre?lone pismo: mene, mene, tekel ufarsin. 26 Takie za? jest znaczenie wyrazów: Mene - Bóg obliczy? twoje panowanie i ustali? jego kres. 27 Tekel - zwa?ono ci? na wadze i okaza?e? si? zbyt lekki. 28 Peres - twoje królestwo uleg?o podzia?owi; oddano je Medom i Persom. 29 Wtedy na rozkaz Baltazara odziano Daniela w purpur?, na?o?ono mu na szyj? z?oty ?a?cuch i og?oszono, ?e ma rz?dzi? jako trzeci w pa?stwie. 30 Tej samej nocy król chaldejski Baltazar zosta? zabity.

6

1 Dariusz za?, Med, licz?cy sze??dziesi?t dwa lata, otrzyma? królestwo. 2 Spodoba?o si? ustanowi? Dariuszowi nad pa?stwem stu dwudziestu satrapów, którzy mieli przebywa? w ca?ym królestwie, 3 nad nimi za? trzech zwierzchników - jednym z nich by? Daniel - którym satrapowie sk?adali sprawozdania, by nie obci??a? króla. 4 Daniel za? przewy?sza? zwierzchników i satrapów, posiada? bowiem niezwyk?ego ducha. Król zamierza? ustanowi? go nad ca?ym królestwem. 5 Wobec tego zwierzchnicy i satrapowie usi?owali znale?? podstaw? do oskar?enia Daniela w sprawach królestwa. Nie mogli jednak znale?? podstawy ani ?adnego wykroczenia, bo by? on wierny i nie mo?na by?o w nim znale?? ?adnego zaniedbania ani b??du. 6 Ludzie ci powiedzieli: Nie znajdziemy ?adnego zarzutu przeciw Danielowi, je?li nie wysuniemy przeciw niemu oskar?enia wzi?tego z kultu jego Boga. 7 Zwierzchnicy wi?c i satrapowie pospieszyli gromadnie do króla i tak do niego powiedzieli: Królu Dariuszu, ?yj wiecznie! 8 Wszyscy zwierzchnicy pa?stwowi, namiestnicy i satrapowie, doradcy i rz?dcy postanowili, ?eby król wyda? zarz?dzenie i ustanowi? zakaz: Ktokolwiek w ci?gu trzydziestu dni zanosi?by pro?b? do jakiego? boga lub cz?owieka poza tob?, królu, zostanie wrzucony do jaskini lwów. 9 Teraz za?, królu, wydaj zakaz i ka? spisa? dekret, który by?by nieodwo?alny wed?ug nienaruszalnego prawa Medów i Persów. 10 Kaza? wi?c król Dariusz spisa? dokument i zakaz. 11 Gdy Daniel dowiedzia? si?, ?e spisano dokument, poszed? do swego domu. Mia? on w swoim górnym pokoju okna skierowane ku Jerozolimie. Trzy razy dziennie pada? na kolana modl?c si? i uwielbiaj?c Boga, tak samo jak to czyni? przedtem. 12 M??owie ci podbiegli gromadnie i znale?li Daniela modl?cego si? i wzywaj?cego Boga. 13 Udali si? wi?c i powiedzieli do króla w sprawie zakazu królewskiego: Czy nie kaza?e?, królu, og?osi? dekretu, ?e ktokolwiek prosi?by w ci?gu trzydziestu dni o co? jakiegokolwiek boga lub cz?owieka poza tob?, ma by? wrzucony do jaskini lwów? W odpowiedzi król rzek?: Spraw? rozstrzygni?to wed?ug nienaruszalnego prawa Medów i Persów. 14 Na to odpowiedzieli zwracaj?c si? do króla: Daniel, ten m?? spo?ród uprowadzonych z Judy, nie liczy si? z tob?, królu, ani z zakazem wydanym przez ciebie. Trzy razy dziennie odmawia swoje modlitwy. 15 Gdy król us?ysza? te s?owa, ogarn?? go smutek, postanowi? uratowa? Daniela i a? do zachodu s?o?ca usi?owa? znale?? sposób, by go ocali?. 16 Lecz ludzie ci pospieszyli gromadnie do króla, mówi?c: Wiedz, królu, ?e zgodnie z prawem Medów i Persów ?aden zakaz ani dekret wydany przez króla nie mo?e by? odwo?any. 17 Wtedy król wyda? rozkaz, by sprowadzono Daniela i wrzucono do jaskini lwów. Król zwróci? si? do Daniela i rzek?: Twój Bóg, któremu tak wytrwale s?u?ysz, uratuje ci?. 18 Przyniesiono kamie? i zatoczono na otwór jaskini lwów. Król zapiecz?towa? go swoj? piecz?ci? i piecz?ci? swych mo?now?adców, aby nic nie uleg?o zmianie w sprawie Daniela. 19 Nast?pnie król odszed? do swego pa?acu i po?ci? przez noc, nie kaza? wprowadza? do siebie na?o?nic, a sen odszed? od niego. 20 Król wsta? o ?wicie i uda? si? spiesznie do jaskini lwów. 21 Gdy by? blisko jaskini, wo?a? do Daniela g?osem pe?nym bólu: Danielu, s?ugo ?yj?cego Boga, czy Bóg, któremu s?u?ysz tak wytrwale, móg? ci? wybawi? od lwów? 22 Wtedy Daniel odpowiedzia? królowi: Królu, ?yj wiecznie! 23 Mój Bóg pos?a? swego anio?a i on zamkn?? paszcz? lwom; nie wyrz?dzi?y mi one krzywdy, poniewa? On uzna? mnie za niewinnego; a tak?e wobec ciebie nie uczyni?em nic z?ego. 24 Uradowa? si? z tego król i rozkaza? wydoby? Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim ?adnej rany, bo zaufa? swemu Bogu. 25 Na rozkaz króla przyprowadzono m??ów, którzy oskar?yli Daniela, i wrzucono do jaskini lwów ich samych, ich dzieci i ?ony. Nim jeszcze wpadli na dno jaskini, pochwyci?y ich lwy i zmia?d?y?y ich ko?ci. 26 Król Dariusz napisa? do wszystkich narodów, ludów i j?zyków, zamieszka?ych po ca?ej ziemi: Wasz pokój niech b?dzie wielki! 27 Wydaj? niniejszym dekret, by na ca?ym obszarze mojego królestwa odczuwano l?k i dr?enie przed Bogiem Daniela. Bo On jest Bogiem ?yj?cym i trwa na wieki. 28 On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratowa? Daniela z mocy lwów. 29 Ow Daniel za? za?ywa? pomy?lno?ci za panowania Dariusza i za panowania Persa Cyrusa.

7

1 W pierwszym roku panowania króla babilo?skiego Baltazara mia? Daniel sen i zaniepokoi?y go widziad?a jego g?owy na jego ?o?u. Nast?pnie spisa? on sen o nast?puj?cej tre?ci. 2 Daniel wi?c powiedzia?: Ujrza?em swoj? wizj? w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzy?y wielkie morze. 3 Cztery ogromne bestie wysz?y z morza, a jedna ró?ni?a si? od drugiej. 4 Pierwsza podobna by?a do lwa i mia?a skrzyd?a orle. Patrza?em, a oto wyrwano jej skrzyd?a, j? za? sam? uniesiono w gór? i postawiono jak cz?owieka na dwu nogach, daj?c jej ludzkie serce. 5 A oto druga bestia, zupe?nie inna, podobna do nied?wiedzia, z jednej strony podparta, a trzy ?ebra mia?a w paszczy mi?dzy z?bami. Mówiono do niej: Podnie? si?! Po?eraj wiele mi?sa! 6 Potem patrza?em, a oto inna bestia podobna do pantery, maj?ca na swym grzbiecie cztery ptasie skrzyd?a. Bestia ta mia?a cztery g?owy; jej to powierzono w?adz?. 7 Nast?pnie patrza?em i ujrza?em w nocnych widzeniach: a oto czwarta bestia, okropna i przera?aj?ca, o nadzwyczajnej sile. Mia?a wielkie z?by z ?elaza i miedziane pazury; po?era?a i kruszy?a, depc?c nogami to, co pozostawa?o. Ró?ni?a si? od wszystkich poprzednich bestii i mia?a dziesi?? rogów. 8 Gdy przypatrywa?em si? rogom, oto inny ma?y róg wyrós? mi?dzy nimi i trzy spo?ród pierwszych rogów zosta?y przed nim wyrwane. Mia? on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówi?y wielkie rzeczy. 9 Patrza?em, a? postawiono trony, a Przedwieczny zaj?? miejsce. Szata Jego by?a bia?a jak ?nieg, a w?osy Jego g?owy jakby z czystej we?ny. Tron Jego by? z ognistych p?omieni, jego ko?a - p?on?cy ogie?. 10 Strumie? ognia si? rozlewa? i wyp?ywa? od Niego. Tysi?c tysi?cy s?u?y?o Mu, a dziesi?? tysi?cy po dziesi?? tysi?cy sta?o przed Nim. S?d zasiad? i otwarto ksi?gi. 11 Z powodu gwaru wielkich s?ów, jakie wypowiada? róg, patrza?em, a? zabito besti?; cia?o jej uleg?o zniszczeniu i wydano je na spalenie. 12 Tak?e innym bestiom odebrano w?adz?, ale ustalono okres trwania ich ?ycia co do czasu i godziny. 13 Patrza?em w nocnych widzeniach: a oto na ob?okach nieba przybywa jakby Syn Cz?owieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzaj? Go przed Niego. 14 Powierzono Mu panowanie, chwa?? i w?adz? królewsk?, a s?u?y?y Mu wszystkie narody, ludy i j?zyki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zag?adzie. 15 Ja, Daniel, popad?em z tego powodu w niepokój ducha, a widzenia mojej g?owy przerazi?y mnie. 16 Zbli?y?em si? do jednego ze stoj?cych i zapyta?em o w?a?ciwe znaczenie tego wszystkiego. On za? odpowiedzia? i wyja?ni? znaczenie rzeczy. 17 Te wielkie bestie w liczbie czterech - to czterech królów, którzy powstan? z ziemi. 18 Królestwo jednak otrzymaj? ?wi?ci Najwy?szego, i b?d? posiada? królestwo na zawsze i na wieki wieków. 19 Potem chcia?em si? upewni? co do czwartej bestii, odmiennej od pozosta?ych i nader strasznej, która mia?a z?by z ?elaza i miedziane pazury, a po?era?a, kruszy?a i depta?a nogami reszt?; 20 oraz co do dziesi?ciu rogów na jej g?owie, i co do innego, przed którym, gdy wyrós?, upad?y trzy tamte. Róg ten mia? oczy i usta, wypowiadaj?ce wielkie rzeczy, i wydawa? si? wi?kszy od swoich towarzyszy. 21 Patrza?em i róg ten rozpocz?? wojn? ze ?wi?tymi, i zwyci??a? ich, 22 a? przyby? Przedwieczny i s?d zasiad?, a w?adz? dano ?wi?tym Najwy?szego, i a? nadszed? czas, by ?wi?ci otrzymali królestwo. 23 Powiedzia? tak: Czwarta bestia - to czwarte królestwo, które b?dzie na ziemi, ró?ne od wszystkich królestw; poch?onie ono ca?? ziemi?, podepce j? i zetrze. 24 Dziesi?? za? rogów - z tego królestwa powstanie dziesi?ciu królów, po nich za? inny powstanie, odmienny od poprzednich, i obali trzech królów. 25 B?dzie wypowiada? s?owa przeciw Najwy?szemu i wytraca? ?wi?tych Najwy?szego, b?dzie zamierza? zmieni? czasy i Prawo, a ?wi?ci b?d? wydani w jego r?ce a? do czasu, czasów i po?owy czasu. 26 Wtedy odb?dzie si? s?d i odbior? mu w?adz?, by go zniszczy? i zniweczy? doszcz?tnie. 27 A panowanie i w?adz?, i wielko?? królestw pod ca?ym niebem otrzyma lud ?wi?ty Najwy?szego. Królestwo Jego b?dzie wiecznym królestwem; b?d? Mu s?u?y?y wszystkie moce i b?d? Mu uleg?e. 28 Dot?d opis zdarzenia. Moje my?li przerazi?y bardzo mnie, Daniela; zmieni?em si? na twarzy, lecz zachowa?em wydarzenie w sercu.

8

1 W trzecim roku panowania króla Baltazara mia?em widzenie, ja, Daniel, po tym, co ujrza?em poprzednio. 2 Gdy patrza?em podczas widzenia, zobaczy?em siebie w Suzie, w warowni, która le?y w kraju Elam. Patrza?em w widzeniu i znalaz?em si? nad rzek? Ulaj. 3 Podnios?em oczy i spojrza?em, oto jeden baran sta? nad rzek?; mia? on dwa rogi, obydwa wysokie, jeden wy?szy ni? drugi, a wy?szy wyrós? pó?niej. 4 Ujrza?em barana bod?cego rogami ku zachodowi, pó?nocy i po?udniu. ?adne ze zwierz?t nie mog?o mu sprosta? ani nikt nie móg? uwolni? si? z jego mocy. On za? czyni?, co chcia?, i stawa? si? wielki. 5 Ja za? patrza?em uwa?nie i oto od zachodu szed? kozio? po ca?ej powierzchni ziemi, nie dotykaj?c jej. Kozio? ten mia? okaza?y róg mi?dzy oczami. 6 Podszed? on a? do barana o dwóch rogach, którego widzia?em stoj?c nad rzek?, i rzuci? si? na niego z ca?? sw? z?o?ci?. 7 Zobaczy?em, jak on zbli?ywszy si? do barana rozz?o?ci? si? na niego, i uderzy? barana, i z?ama? oba jego rogi. Baran nie mia? si?y, by mu stawi? czo?a. Powali? wi?c on go na ziemi? i podepta? nogami, a nie by?o nikogo, kto by wyrwa? barana z jego mocy. 8 Kozio? urós? niezmiernie, ale gdy by? w pe?ni si?, wielki róg uleg? z?amaniu, a na jego miejscu wyros?y cztery inne - ku czterem stronom ?wiata. 9 Z jednego z nich wyrós? inny, ma?y róg, i wzrasta? nadmiernie ku po?udniowi, ku wschodowi i ku wspania?emu krajowi. 10 Wzniós? si? on a? do wojska niebieskiego i str?ci? na ziemi? cz??? wojska oraz gwiazd i podepta? je. 11 Wielko?ci? dosi?ga? on niemal W?adcy wojska, odj?? Mu wieczn? ofiar?, obali? miejsce Jego przybytku 12 i Jego wojsko. Jako codzienn? ofiar? sk?ada? wyst?pek i prawd? rzuci? na ziemi?; dzia?a? za? skutecznie. 13 I us?ysza?em, ?e gdy jeden ze ?wi?tych mówi?, a drugi ?wi?ty zapyta? tego, który mówi?: Jak d?ugo potrwa widzenie: wieczna ofiara, zgubna nieprawo??, przybytek i podeptane zast?py? 14 On za? powiedzia? do niego: Jeszcze przez dwa tysi?ce trzysta wieczorów i poranków, nast?pnie ?wi?tynia odzyska swoje prawa. 15 Gdy ja, Daniel, ogl?da?em widzenie i roztrz?sa?em jego znaczenie, oto stan?? przede mn? kto? o wygl?dzie m??czyzny, 16 i us?ysza?em g?os ludzki nad rzek? Ulaj, który wo?a? tymi s?owami: Gabrielu, wyja?nij mu widzenie! 17 Podszed? wi?c on do miejsca, gdzie sta?em, a gdy przyby?, przerazi?em si? i pad?em na twarz. I powiedzia? do mnie: Wiedz, cz?owieku, ?e widzenie odnosi si? do czasów ostatecznych. 18 Gdy on ze mn? rozmawia?, pad?em oszo?omiony twarz? ku ziemi, wtedy dotkn?? mnie, postawi? mnie na nogi 19 i powiedzia?: Oto oznajmi? ci, co ma nast?pi? przy ko?cu gniewu, bo widzenie dotyczy ko?ca czasów. 20 Baran, którego widzia?e? z dwoma rogami, oznacza królów Medów i Persów. 21 Kozio? za? - króla Jawanu, a wielki róg mi?dzy jego oczami - pierwszego króla. 22 Róg za?, który uleg? z?amaniu, i cztery rogi, co wyros?y na jego miejsce, to cztery królestwa, które powstan? z jego narodu, b?d? jednak pozbawione jego mocy. 23 A przy ko?cu ich panowania, gdy wyst?pni dope?ni? swej miary, powstanie król o okrutnym obliczu, zdolny rozumie? rzeczy tajemne. 24 Jego moc b?dzie pot??na, ale nie dzi?ki w?asnej sile. B?dzie zamierza? rzeczy dziwne i dozna powodzenia w swych poczynaniach; obróci wniwecz pot??nych i naród ?wi?tych. 25 Przy jego przebieg?o?ci i knowanie b?dzie skuteczne w jego r?ku. Stanie si? on wynios?ym w sercu i niespodziane zgotuje zag?ad? wielu. Powstanie przeciw Najwy?szemu Ksi?ciu, lecz bez udzia?u r?ki ludzkiej zostanie skruszony. 26 Widzenie za? o wieczorach i rankach, jakie opowiedziano tobie, jest prawdziwe. Ty jednak widzenie okryj milczeniem, bo dotyczy ono dni odleg?ych. 27 Wtedy mnie, Daniela, ogarn??a niemoc i chorowa?em przez wiele dni. Nast?pnie wsta?em i za?atwia?em sprawy królewskie; by?em jednak poruszony widzeniem, gdy? nie mog?em go zrozumie?.

9

1 W pierwszym roku Dariusza z rodu Medów, syna Artakserksesa, sprawuj?cego w?adz? nad królestwem chaldejskim, 2 w roku pierwszym jego panowania, ja, Daniel, docieka?em w Pismach liczby lat, które objawi? Pan prorokowi Jeremiaszowi, ?e ma si? dope?ni? siedemdziesi?t lat spustoszenia Jerozolimy. 3 Zwróci?em wi?c twarz do Pana Boga, oddaj?c si? modlitwie i b?aganiu w postach, pokucie i popiele. 4 I modli?em si? do Pana, Boga mojego, wyznawa?em i mówi?em: O Panie, Bo?e mój, wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochaj? i przestrzegaj? Twoich przykaza?. 5 Zgrzeszyli?my, zb??dzili?my, pope?nili?my nieprawo?? i zbuntowali?my si?, odst?pili?my od Twoich przykaza?. 6 Nie byli?my pos?uszni Twoim s?ugom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do ca?ego narodu kraju. 7 U Ciebie, Panie, sprawiedliwo??, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dzi? u nas - mieszka?ców Judy i Jerozolimy, i ca?ego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dok?d ich wyp?dzi?e? z powodu niewierno?ci, jak? Ci okazali. 8 Panie! Wstyd na twarzach u nas, u naszych królów, u naszych przywódców i u naszych ojców, bo zgrzeszyli?my przeciw Tobie. 9 Pan, Bóg nasz, za? jest mi?osierny i okazuje ?askawo??, mimo ?e zbuntowali?my si? przeciw Niemu 10 i nie s?uchali?my g?osu Pana, Boga naszego, by post?powa? wed?ug Jego wskaza?, które nam da? przez swoje s?ugi, proroków. 11 Ca?y Izrael przekroczy? Twoje Prawo i pob??dzi?, nie s?uchaj?c Twego g?osu. Spad?o na nas przekle?stwo poparte przysi?g?, które zosta?o zapisane w Prawie Moj?esza, s?ugi Bo?ego; zgrzeszyli?my bowiem przeciw Niemu. 12 Spe?ni? wi?c swoje s?owo, jakie wypowiedzia? przeciw nam i naszym w?adcom, którzy panowali nad nami, ?e sprowadzi na nas wielkie nieszcz??cie, jakiego nie by?o pod ca?ym niebem, a jakie spad?o na Jerozolim?. 13 Tak jak zosta?o napisane w Prawie Moj?esza, przysz?o na nas ca?e to nieszcz??cie; nie przeb?agali?my Pana, Boga naszego, odwracaj?c si? od naszych wyst?pków i nabywaj?c znajomo?ci Twej prawdy. 14 Czuwa? wi?c Pan nad nieszcz??ciem i sprowadzi? je na nas, bo Pan, Bóg nasz, jest sprawiedliwy we wszystkich swych poczynaniach, my za? nie us?uchali?my Jego g?osu. 15 A teraz, Panie, Bo?e nasz, który wyprowadzi?e? swój naród z ziemi egipskiej mocn? r?k?, zyskuj?c sobie imi?, jak to jest dzi?: zgrzeszyli?my i pope?nili?my nieprawo??. 16 Panie, wed?ug Twojego mi?osierdzia, niech ustanie Twój zapalczywy gniew nad Twoim miastem, Jerozolim?, nad Twoj? ?wi?t? gór?. Bo z powodu naszych grzechów i przewinie? naszych przodków sta?a si? Jerozolima i Twój naród przedmiotem szyderstwa u wszystkich wokó? nas. 17 Teraz za?, Bo?e nasz, wys?uchaj modlitwy Twojego s?ugi i jego b?aga? i rozja?nij swe oblicze nad ?wi?tyni?, która le?y zniszczona - ze wzgl?du na Ciebie, Panie! 18 Nak?o?, mój Bo?e, swego ucha i wys?uchaj! Otwórz swe oczy i zobacz nasze spustoszenie i miasto, nad którym wzywano Twego imienia. Albowiem zanosimy swe modlitwy do Ciebie, opieraj?c si? nie na naszej sprawiedliwo?ci, ale ufni w Twoje wielkie mi?osierdzie. 19 Us?ysz, Panie! Odpu??, Panie! Panie, miej na uwadze i dzia?aj niezw?ocznie, przez wzgl?d na siebie samego, mój Bo?e! Bo Twojego imienia wzywano nad Twym miastem i nad Twym narodem. 20 Gdy jeszcze mówi?em i modli?em si?, wyznaj?c grzechy swoje, swojego narodu, Izraela, i sk?adaj?c przed Panem, Bogiem moim, swe b?agania za ?wi?t? gór? mojego Boga, 21 gdy wi?c jeszcze wymawia?em s?owa modlitwy, m?? Gabriel, którego spostrzeg?em przedtem, przyby? do mnie lec?c pospiesznie oko?o czasu wieczornej ofiary. 22 Przyby?, rozmawia? ze mn? i powiedzia?: Danielu, wyszed?em teraz, by ci da? ca?kowite zrozumienie. 23 Gdy zacz??e? swe b?agalne modlitwy, wypowiedziano s?owo, ja za? przyby?em, by ci je oznajmi?. Ty jeste? bowiem m??em umi?owanym. Przeniknij wi?c s?owo i zrozum widzenie: 24 Ustalono siedemdziesi?t tygodni nad twoim narodem i twoim ?wi?tym miastem, by po?o?y? kres nieprawo?ci, grzech ob?o?y? piecz?ci? i odpokutowa? wyst?pek, a wprowadzi? wieczn? sprawiedliwo??, przypiecz?towa? widzenie i proroka i nama?ci? to, co naj?wi?tsze. 25 Ty za? wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano s?owo, ?e nast?pi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima, do W?adcy-Pomaza?ca - siedem tygodni i sze??dziesi?t dwa tygodnie; zostan? odbudowane dziedziniec i wa?, w czasach jednak pe?nych ucisku. 26 A po sze??dziesi?ciu dwóch tygodniach Pomazaniec zostanie zg?adzony i nie b?dzie dla niego... Miasto za? i ?wi?tynia zginie wraz z wodzem, który nadejdzie. Koniec jego nast?pi w?ród powodzi, i do ko?ca wojny potrwaj? zamierzone spustoszenia. 27 Utrwali on przymierzedla wielu przez jeden tydzie?. A oko?o po?owy tygodnia ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów. Na skrzydle za? ?wi?tyni b?dzie ohyda ziej?ca pustk? i przetrwa a? do ko?ca, do czasu ustalonego na spustoszenie.

10

1 W trzecim roku panowania króla perskiego, Cyrusa, Danielowi, któremu nadano imi? Belteszassar, zosta?o objawione s?owo, s?owo niezawodne: wielka wojna. On przenikn?? s?owo i zrozumia? widzenie. 2 W tamtych czasach sp?dzi?em ja, Daniel, ca?e trzy tygodnie w smutku. 3 Nie jad?em wybornych potraw, nie bra?em do ust ani mi?sa, ani wina, nie namaszcza?em si? te? a? do ko?ca trzech tygodni. 4 Dnia dwudziestego czwartego pierwszego miesi?ca, gdy znajdowa?em si? nad brzegiem Wielkiej Rzeki, to jest nad Tygrysem, 5 podnios?em oczy i patrza?em: Oto sta? pewien cz?owiek ubrany w lniane szaty, a jego biodra by?y przepasane czystym z?otem, 6 a cia?o za? jego by?o podobne do tarsziszu, jego oblicze do blasku b?yskawicy, oczy jego by?y jak pochodnie ogniste, jego ramiona i nogi jak b?ysk polerowanej miedzi, a jego g?os jak g?os t?umu. 7 Ja, Daniel, ogl?da?em tylko sam widzenie, a ludzie, którzy byli ze mn?, nie ogl?dali widzenia, ogarn??o ich jednak wielkie przera?enie, tak ?e uciekli, by si? ukry?. 8 Tylko ja sam pozosta?em, by ogl?da? to wielkie widzenie, lecz nie mia?em si?y, zmieni?em si? na twarzy, opu?ci?a mnie moc. 9 Wtedy us?ysza?em d?wi?k jego s?ów, i na d?wi?k jego s?ów upad?em oszo?omiony twarz? ku ziemi. 10 Ale oto dotkn??a mnie r?ka i wprawi?a w dr?enie moje kolana i d?onie moich r?k. 11 I rzek? do mnie: Danielu, m??u umi?owany! Uwa?aj na s?owa, które mówi?, i wsta?, poniewa? teraz wys?ano mnie do ciebie. Gdy on mówi? do mnie te s?owa, dr??c powsta?em. 12 Powiedzia? wi?c do mnie: Nie bój si?, Danielu! Od pierwszego bowiem dnia, kiedy stara?e? si? usilnie zrozumie? i upokorzy? przed Bogiem, s?owa twoje zosta?y wys?uchane; ja za? przyby?em z powodu twoich s?ów. 13 Lecz ksi??? królestwa Persów sprzeciwia? mi si? przez dwadzie?cia jeden dni. Wtedy przyby? mi z pomoc? Micha?, jeden z pierwszych ksi???t. Pozostawi?em go tam przy królach Persów. 14 Przyszed?em, by udzieli? ci zrozumienia tego, co spotka twój naród przy ko?cu dni; bo to widzenie odnosi si? do tych dni. 15 Gdy on jeszcze mówi? do mnie te s?owa, pad?em twarz? ku ziemi i oniemia?em. 16 A oto jakby posta? ludzka dotkn??a moich warg. Otworzy?em wi?c usta i mówi?em do tego, który sta? przede mn?: Panie mój, od tego widzenia ogarn??y mnie bole?ci i opad?em z si?. 17 Jak?e wi?c mo?e taki s?uga mojego pana mówi? tu z panem moim, skoro nie ma teraz si?y i oddech we mnie ustaje? 18 Powtórnie dotkn?? mnie ten, który podobny by? do cz?owieka, umacniaj?c mnie! 19 Potem powiedzia?: Nie l?kaj si?, m??u umi?owany! Pokój tobie! B?d? pe?en mocy! Gdy on jeszcze rozmawia? ze mn?, nabra?em si?, mówi?c: Niech mój pan mówi, bo mnie wzmocni?e?. 20a I powiedzia?: Czy wiesz, dlaczego przyszed?em do ciebie? Jednak oznajmi? tobie to, co zosta?o napisane w Ksi?dze Prawdy. 20b Teraz musz? znów walczy? z ksi?ciem Persów, a gdy sko?cz?, wówczas nadejdzie ksi??? Jawanu. 21b Nikt za? nie mo?e mi skutecznie pomóc przeciw nim z wyj?tkiem waszego ksi?cia Micha?a,

11

1 który stoi pocz?wszy od pierwszego roku panowania Dariusza Meda jako wzmocnienie dla mnie i obrona. 2 Teraz oznajmi? tobie prawd?. Powstanie jeszcze trzech królów w Persji, a czwarty zdob?dzie wi?ksze bogactwa ni? wszyscy, A gdy stanie si? pot??ny z powodu swego bogactwa, poderwie wszystkich przeciw królestwu Jawanu. 3 Wtedy wyst?pi pot??ny król i b?dzie panowa? nad wielkim królestwem, post?puj?c wed?ug swego upodobania. 4 Gdy tylko on wyst?pi, jego pa?stwo upadnie i zostanie podzielone na cztery wiatry nieba, jednak nie mi?dzy jego potomków. Nie b?d? nim rz?dzi?, tak jak on rz?dzi?, poniewa? jego królestwo zostanie zniszczone i przypadnie w udziale nie im, lecz innym. 5 A król z po?udnia wzro?nie w pot?g?, lecz jeden z jego ksi???t przewy?szy go si?? i zapanuje nad pa?stwem wi?kszym ni? jego w?asne. 6 Po kilku latach po??cz? si? oni, i córka króla po?udnia przyb?dzie do króla pó?nocy, by zaprowadzi? zgod?. Lecz moc jego ramienia nie b?dzie trwa?a, a jego potomstwo nie utrzyma si?. Zostan? wydani, ona, ci, którzy j? popieraj?, jej dziecko i ten, co si? nim opiekuje. W owych czasach 7 powstanie na jego miejsce odro?l z jej korzenia i wyruszy przeciw wojsku, wkroczy do twierdzy króla pó?nocy, b?dzie rz?dzi? nimi i wzro?nie w pot?g?. 8 Zabierze tak?e do Egiptu ich bogów wraz z ich podobiznami, wraz z ich drogocennymi przedmiotami oraz srebro i z?oto. Nast?pnie odst?pi od króla pó?nocy na szereg lat. 9 Ten za? wkroczy do pa?stwa króla po?udnia, lecz wróci do swego kraju. 10 Jego synowie uzbroj? si? i zgromadz? wielkie mnóstwo wojska. On za? nadejdzie z si??, zaleje i poczyni post?py; powstanie i dotrze a? do jego twierdzy. 11 Król za? po?udnia zawrze gniewem i wyruszy, by walczy? z królem pó?nocy, który przeciwstawi mu wielkie mnóstwo; jednak mnóstwo to wpadnie w jego r?ce. 12 Mnóstwo to zostanie zniszczone, serce za? króla pych? si? uniesie. Powali dziesi?tki tysi?cy, lecz nie umocni si?. 13 I znów powstanie król pó?nocy i wystawi wi?ksze mnóstwo ni? poprzedni, i gdy nadejdzie kres czasów, wyruszy z moc? i wielkim wojskiem oraz taborem. 14 W owych czasach wielu wyst?pi przeciw królowi po?udnia. Synowie za? gwa?towników twego ludu powstan?, by wype?ni? widzenie, ale upadn?. 15 A król pó?nocy nadci?gnie i usypie wa?, i zdob?dzie warowne miasto. Si?y za? po?udnia nie wytrzymaj?, a naród jego wybrany nie b?dzie mia? si?y, by stawi? opór. 16 Tego za?, który wyjdzie przeciw niemu, traktowa? b?dzie wed?ug swej woli i nikt nie zdo?a mu si? przeciwstawi?; utrzyma si? we wspania?ym kraju, a r?ka jego posieje spustoszenie. 17 I b?dzie si? usilnie stara? zdoby? ca?e jego królestwo; potem uczyni z nim zgod?, daj?c mu jedn? z kobiet, by je zniszczy?. Ale nie dokona tego ani mu si? to nie uda. 18 Zwróci wi?c swój wzrok ku wyspom i zdob?dzie ich wiele. Ale pewien wódz po?o?y kres zniewadze mu wyrz?dzonej, tak ?e tamten nie b?dzie móg? mu odpowiedzie? zniewag?. 19 Zwróci swój wzrok ku twierdzom swego kraju; zachwieje si? jednak, upadnie i zniknie zupe?nie. 20 Na jego miejsce wyst?pi ten, co po?le poborc? daniny do pi?knego królestwa, ale po kilku dniach zostanie obalony, cho? nie publicznie ani w wyniku wojny. 21 Po nim za? wyst?pi ten, którym wzgardzono i nie dano mu królewskiej godno?ci. Nadejdzie potajemnie i przez intrygi opanuje królestwo. 22 Wojsko poniesie pora?k?, a tak?e i ksi??? sprzymierzony. 23 Od chwili zawarcia przymierza z nim b?dzie post?powa? zdradliwie, nadejdzie i oka?e si? silnym w?ród garstki ludzi. 24 Niespodzianie wkroczy do najbogatszych krainy i b?dzie czyni? to, czego nie czyni? jego ojciec ani przodkowie. ?upy, zdobycze i mienie rozdzieli mi?dzy nich. B?dzie obmy?la? plany przeciw warowniom, ale do czasu. 25 B?dzie pobudza? sw? si?? i serce przeciw królowi po?udnia z wielk? moc?. Król za? po?udnia b?dzie si? zbroi? na wojn?, zbieraj?c wielkie i pot??ne wojsko, ale nie zazna powodzenia, poniewa? b?d? knu? z?e zamys?y przeciw niemu. 26 Ci, którzy jedli z jego sto?u, zmia?d?? go, wojsko za? jego ulegnie rozproszeniu i wielu padnie zabitych. 27 Obaj za? królowie, maj?c serca sk?onne ku z?emu, przy jednym stole b?d? mówi? k?amstwo, nie osi?gn? jednak nic, poniewa? nie nadszed? jeszcze kres ustalonego czasu. 28 Powróci wi?c on do swego kraju z wielkim ?upem, a jego serce b?dzie przeciwne ?wi?temu przymierzu; b?dzie dzia?a? i wróci do swego kraju. 29 Gdy nadejdzie czas, wkroczy znów do kraju po?udniowego, lecz nie powiedzie mu si? drugim razem, tak jak poprzednio. 30 Wyst?pi? przeciw niemu kittejskie okr?ty; popadnie w rozterk? i zawróci, pe?en gniewu przeciw ?wi?temu przymierzu. I znów zwróci uwag? na tych, co opu?cili ?wi?te przymierze. 31 Wojsko jego wyst?pi, by zbezcze?ci? ?wi?tyni?-twierdz?, wstrzymaj? sta?? ofiar? i uczyni? tam ohyd? ziej?c? pustk?. 32 Tych za?, co przest?puj? przymierze, nak?oni do przewrotno?ci pochlebstwami; jednak ludzie, którzy znaj? swego Boga, wytrwaj? i b?d? dzia?ali. 33 M?drcy spo?ród ludu poucz? wielu, polegn? jednak?e od miecza i ognia, w wi?zieniach i przez ?upiestwa - do pewnego czasu. 34 Gdy oni b?d? upada?, nieliczni pospiesz? im z pomoc?, a wielu przy??czy si? do nich podst?pnie. 35 Spo?ród m?drców niektórzy upadn?, by dokona?o si? w?ród nich oczyszczenie, obmycie i wybielenie na czas ostateczny - jest bowiem jeszcze czas do kresu. 36 Król b?dzie dzia?a? wed?ug swego upodobania; uczyni si? wynios?ym i b?dzie si? wywy?sza? ponad wszystkich bogów. Przeciw Bogu b?dzie mówi? rzeczy dziwne i dozna powodzenia a? si? wype?ni gniew, bowiem to, co zosta?o postanowione, dokona si?. 37 Nie b?dzie czci? bogów swoich przodków; ani ulubie?ca kobiet, ani ?adnego innego boga nie b?dzie powa?a?. Wobec wszystkich b?dzie okazywa? si? wielki. 38 Zamiast tego b?dzie czci? boga twierdz; boga, którego nie znali jego przodkowie, b?dzie czci? z?otem i srebrem, drogimi kamieniami i kosztowno?ciami. 39 Wyst?pi przeciw warownym zamkom z obcym bogiem; tych za?, którzy go uznaj?, obdarzy zaszczytem, czyni?c ich w?adcami nad wieloma, a jako zap?at? b?dzie rozdziela? ziemi?. 40 A w czasie ostatnim zetrze si? z nim król po?udnia. Król pó?nocy uderzy na niego rydwanami, jazd? i licznymi okr?tami. Wkroczy do krajów, zaleje je i przejdzie. 41 Wkroczy nast?pnie do wspania?ego kraju, a wielu polegnie. Te tylko kraje ujd? jego r?ki: Edom, Moab i g?ówna cz??? Ammonitów. 42 Wyci?gnie za? r?k? po kraje: nie zdo?a uj?? ziemia egipska. 43 Opanuje skarby z?ota i srebra oraz wszystkie kosztowno?ci egipskie; Libijczycy i Kuszyci b?d? szli za nim. 44 Wie?ci ze wschodu i pó?nocy nape?ni? go przera?eniem; wyprawi si? wi?c z wielkim gniewem, by wielu zg?adzi? i zgubi?. 45 Rozbije namioty swojej kwatery mi?dzy morzem i gór? ?wi?tej wspania?o?ci. Dojdzie do swego ko?ca, ale nikt mu nie przyjdzie z pomoc?.

12

1 W owych czasach wyst?pi Micha?, wielki ksi???, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nast?pi okres ucisku, jakiego nie by?o, odk?d narody powsta?y, a? do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dost?pi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani s? w ksi?dze. 2 Wielu za?, co posn?li w prochu ziemi, zbudzi si?: jedni do wiecznego ?ycia, drudzy ku ha?bie, ku wiecznej odrazie. 3 M?drzy b?d? ?wieci? jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwo?ci, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze. 4 Ty jednak, Danielu, ukryj s?owa i zapiecz?tuj ksi?g? a? do czasów ostatecznych. Wielu b?dzie docieka?o, by pomno?y?a si? wiedza. 5 Wtedy ja, Daniel, ujrza?em, jak dwóch innych ludzi sta?o, jeden na brzegu po tej stronie rzeki, drugi na brzegu po tamtej stronie rzeki. 6 Powiedzia?em do m??a ubranego w lniane szaty i znajduj?cego si? nad wodami rzeki: Jak d?ugo jeszcze do ko?ca tych przedziwnych rzeczy? 7 I us?ysza?em m??a ubranego w lniane szaty i znajduj?cego si? nad wodami rzeki. Podniós? on praw? i lew? r?k? do nieba i przysi?g? na Wiecznie ?yj?cego: Do czasu, czasów i po?owy czasu. To wszystko dokona si?, kiedy dobiegnie ko?ca moc niszczyciela ?wi?tego narodu. 8 Ja wprawdzie us?ysza?em, lecz nie zrozumia?em; powiedzia?em wi?c: Panie, jaki b?dzie ostateczny koniec tego? 9 On za? odpowiedzia?: Id?, Danielu, bo s?owa zosta?y ukryte i ob?o?one piecz?ciami a? do ko?ca czasu. 10 Wielu ulegnie oczyszczeniu, wybieleniu, wypróbowaniu, ale przewrotni b?d? post?powa? przewrotnie i ?aden z przewrotnych nie zrozumie tego, lecz roztropni zrozumiej?. 11 A od czasu, gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziej?ca pustk?, up?ynie tysi?c dwie?cie dziewi??dziesi?t dni. 12 Szcz??liwy ten, który wytrwa i doczeka tysi?ca trzystu trzydziestu pi?ciu dni. 13 Ty za? id? i za?ywaj spoczynku, a powstaniesz, by otrzyma? swój los przy ko?cu dni.

13

1 W Babilonie mieszka? pewien m??, imieniem Joakim. 2 Wzi?? on ?on? imieniem Zuzanna, córk? Chilkiasza; by?a ona bardzo pi?kna i bogobojna. 3 Rodzice jej byli sprawiedliwi i wychowali sw? córk? zgodnie z Prawem Moj?esza. 4 Joakim za? by? bardzo bogaty i posiada? ogród przyleg?y do swego domu. Przychodzi?o do niego wielu ?ydów, poniewa? odznacza? si? wi?ksz? powag? ni? inni. 5 W tym roku wybrano spo?ród ludu dwóch starców na s?dziów. Nale?eli oni do tych, o których powiedzia? Pan: Wysz?a nieprawo?? spo?ród s?dziów-starców z Babilonu, którzy uchodzili tylko za kierowników narodu. 6 Ludzie ci bywali cz?sto w domu Joakima, a wszyscy ci, którzy prowadzili spór s?dowy, przychodzili do nich. 7 Gdy za? ko?o po?udnia odchodzili ludzie, Zuzanna udawa?a si? na przechadzk? po ogrodzie swego m??a. 8 Obaj starcy widywali j? codziennie, gdy udawa?a si? na przechadzk?, i zacz?li jej po??da?. 9 Zatracili swój rozs?dek i odwrócili swe oczy, zaniedbuj?c spogl?dania ku Niebu i zapominaj?c o sprawiedliwych s?dach. 10 Obaj zostali opanowani tym po??daniem, ale ukrywali wzajemnie przed sob? t? udr?k?; 11 wstydzili si? bowiem przyzna? do swego po??dania, by z ni? obcowa?. 12 Tak wi?c codziennie starali si? usilnie j? zobaczy?. 13 Pewnego razu powiedzia? jeden do drugiego: Wracajmy do domu, bo ju? pora obiadowa. Rozeszli si? wi?c ka?dy w swoj? stron?. 14 Obaj jednak zawrócili z drogi i spotkali si? na tym samym miejscu. Dopytuj?c si? wzajemnie o przyczyn? powrotu, przyznali si? do swej ??dzy. Wtedy omówili wspólnie por?, kiedy b?d? mogli Zuzann? spotka? sam?. 15 Oczekiwali wi?c sposobno?ci. Pewnego dnia wysz?a Zuzanna jak w poprzednich dniach jedynie w towarzystwie dwóch dziewcz?t, chc?c si? wyk?pa? w ogrodzie; by? bowiem upa?. 16 Nie by?o tam nikogo z wyj?tkiem dwóch starców, którzy z ukrycia jej si? przygl?dali. 17 Powiedzia?a do dziewcz?t: Przynie?cie mi olejek i wonno?ci, a drzwi ogrodu zamknijcie, abym si? mog?a wyk?pa?. 18 Uczyni?y, jak powiedzia?a, i zamkn?wszy drzwi ogrodu, wysz?y bocznymi drzwiami, by przynie?? to, co im rozkazano. Nie dostrzeg?y za? starców, poniewa? si? ukryli. 19 Gdy tylko dziewcz?ta odesz?y, obaj starcy powstali i podbiegli do niej 20 mówi?c: Oto drzwi ogrodu s? zamkni?te i nikt nas nie widzi, my za? po??damy ciebie. Tote? zgód? si? obcowa? z nami! 21 W przeciwnym razie za?wiadczymy przeciw tobie, ?e by? z tob? m?odzieniec i dlatego odes?a?a? od siebie dziewcz?ta. 22 Westchn??a Zuzanna i powiedzia?a: Jestem w trudnym ze wszystkich stron po?o?eniu. Je?eli to uczyni?, zas?uguj? na ?mier?; je?eli za? nie uczyni?, nie ujd? waszych r?k. 23 Wol? jednak niewinna wpa?? w wasze r?ce, ni? zgrzeszy? wobec Pana. 24 Zawo?a?a wi?c Zuzanna bardzo g?o?no; krzykn?li tak?e dwaj starcy przeciw niej. 25 Jeden z nich pobieg? otworzy? drzwi ogrodu. 26 Gdy domownicy us?yszeli krzyk w ogrodzie, pobiegli przez boczne drzwi, by zobaczy?, co si? jej sta?o. 27 Skoro starcy, opowiedzieli swoje, s?udzy zmieszali si? bardzo; nigdy bowiem nie mówiono takich rzeczy o Zuzannie. 28 Nast?pnego dnia, gdy zebra? si? lud u jej m??a Joakima, przybyli dwaj starcy pe?ni niegodziwych zamiarów przeciw Zuzannie, by j? wyda? na ?mier?. 29 Powiedzieli wi?c do ludu: Po?lijcie po Zuzann?, córk? Chilkiasza, która jest ?on? Joakima. Zawo?ano j?. 30 Przysz?a wi?c ze swymi rodzicami, dzie?mi i wszystkimi swymi krewnymi. 31 By?a za? Zuzanna delikatna i bardzo pi?kna. 32 Poniewa? by?a zas?oni?ta, przeniewiercy kazali jej zdj?? zas?on?, by nasyci? si? jej pi?kno?ci?. 33 Wszyscy jej bliscy oraz ci, którzy j? widzieli, p?akali. 34 Dwaj s?dziowie powstawszy w?o?yli r?ce na jej g?ow?. 35 Ona za? p?acz?c spogl?da?a ku niebu, bo serce jej by?o pe?ne ufno?ci w Panu. 36 Starcy powiedzieli: Gdy przechadzali?my si? sami w ogrodzie, ona wysz?a wraz z dwoma dziewcz?tami, zamkn??a drzwi ogrodu i odes?a?a dziewcz?ta. 37 Przyszed? za? do niej m?odzieniec, który by? ukryty, i po?o?y? si? z ni?. 38 Znajduj?c si? na kra?cu ogrodu i widz?c nieprawo?? podbiegli?my do nich. 39 Widzieli?my ich razem, ale jego nie mogli?my pochwyci?, bo by? silniejszy od nas, i otworzywszy drzwi rzuci? si? do ucieczki. 40 Gdy za? pochwycili?my j? pytaj?c, kim by? m?odzieniec, 41 nie chcia?a nam powiedzie?. Takie jest nasze oskar?enie. Zgromadzenie da?o im wiar? jako starszym ludu i s?dziom. Skazano j? na kar? ?mierci. 42 Wtedy Zuzanna zawo?a?a dono?nym g?osem: Wiekuisty Bo?e, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim si? stanie. 43 Ty wiesz, ?e z?o?yli fa?szywe oskar?enie przeciw mnie. Oto umieram, chocia? nie uczyni?am nic z tego, o co mi? ci z?o?liwie obwiniaj?. 44 A Pan wys?ucha? jej g?osu. 45 Gdy j? prowadzono na stracenie, wzbudzi? Bóg ?wi?tego ducha w m?odzie?cu imieniem Daniel. 46 Zawo?a? on dono?nym g?osem: Jestem czysty od jej krwi! 47 Ca?y za? lud zwróci? si? do niego, mówi?c: Co oznacza to s?owo, które wypowiedzia?e?? 48 On za? powstawszy w?ród nich powiedzia?: Czy tak bardzo jeste?cie nierozumni, synowie Izraela, ?e skazujecie córk? izraelsk? bez dochodzenia i pewno?ci? 49 Wró?cie do s?du, bo ci j? fa?szywie obwinili. 50 Ca?y lud powróci? ?piesznie. Starsi za? powiedzieli: Usi?d? tu w?ród nas i wyja?nij nam, bo tobie da? Bóg przywilej starsze?stwa. 51 Daniel powiedzia? do nich: Oddzielcie ich, jednego daleko od drugiego, a os?dz? ich. 52 Gdy za? zostali oddzieleni od siebie, zawo?a? jednego z nich i powiedzia? do niego. Zestarza?e? si? w przewrotno?ci, a teraz wychodz? na jaw twe grzechy, jakie poprzednio pope?nia?e?, 53 wydaj?c niesprawiedliwe wyroki. Pot?pia?e? niewinnych i uwalnia?e? winnych, chocia? Pan powiedzia?: Nie przyczynisz si? do ?mierci niewinnego i sprawiedliwego. 54 Teraz wi?c, je?li j? rzeczywi?cie widzia?e?, powiedz, pod jakim drzewem widzia?e? ich obcuj?cych ze sob?? On za? powiedzia?: Pod lentyszkiem. 55 Daniel odrzek?: Dobrze! Sk?ama?e? na sw? w?asn? zgub?. Ju? bowiem anio? Bo?y otrzyma? od Boga wyrok na ciebie, by ci? rozedrze? na dwoje. 56 Odes?awszy go rozkaza? przyprowadzi? drugiego i powiedzia? do niego: Potomku kananejski a nie judzki, pi?kno?? sprowadzi?a ci? na bezdro?a, a ??dza uczyni?a twe serce przewrotnym. 57 Tak post?powali?cie z córkami izraelskimi, one za? boj?c si? obcowa?y z wami. Córka judzka jednak nie zgodzi?a si? na wasz? nieprawo??. 58 Powiedz mi wi?c teraz, pod jakim drzewem spotka?e? ich obcuj?cych ze sob?? On za? powiedzia?: Pod d?bem. 59 Wtedy Daniel powiedzia? do niego: Dobrze! Sk?ama?e? i ty na swoj? w?asn? zgub?. Czeka bowiem anio? Bo?y z mieczem w r?ku, by rozci?? ci? na dwoje, by was wyt?pi?. 60 Ca?e zgromadzenie zawo?a?o g?o?no i wychwala?o Boga, ?e ocala tych, co pok?adaj? w Nim nadziej?. 61 Zwrócili si? nast?pnie przeciw obu starcom, poniewa? Daniel wykaza? na podstawie ich w?asnych s?ów nieprawdziwo?? oskar?enia. Post?piono z nimi wed?ug miary z?a, wyrz?dzonego przez nich bli?nim, 62 zabijaj?c ich wed?ug Prawa Moj?eszowego. W dniu tym ocalono niewinn? krew. 63 Chilkiasz za? i jego ?ona wychwalali Boga z powodu swej córki Zuzanny; czynili to wraz z jej m??em Joakimem i wszystkimi krewnymi, poniewa? nie znaleziono w niej nic ha?bi?cego. 64 A Daniel od tego dnia i na przysz?o?? zas?yn?? w?ród ludu jako wielki.

14

1 Król Astiages po??czy? si? ze swymi przodkami, a panowanie obj?? Pers Cyrus. 2 Daniel by? zaufanym króla i przewy?sza? znaczeniem wszystkich jego przyjació?. 3 Babilo?czycy za? czcili bo?ka imieniem Bel; sk?adano mu co dzie? dwana?cie miar najczystszej m?ki, czterdzie?ci owiec i sze?? st?gwi wina. 4 Czci? go te? król i udawa? si? codziennie, by mu oddawa? pok?on. Daniel za? czci? swojego Boga. 5 Powiedzia? do niego król: Dlaczego nie oddajesz pok?onu Belowi? On za? odrzek?: Bo nie oddaj? czci bo?kom uczynionym r?kami, lecz Bogu ?yj?cemu, który stworzy? niebo i ziemi? oraz sprawuje w?adz? nad wszystkimi istotami. 6 Powiedzia? mu wi?c król: Uwa?asz, ?e Bel nie jest bogiem ?yj?cym? Czy nie wiesz, ile zjada i wypija codziennie? 7 Daniel odpowiedzia? z u?miechem: Nie ?ud? si?, królu! Jest on w ?rodku z gliny, a na wierzchu z miedzi i nigdy nie jad? ani nie pi?. 8 Rozgniewany król wezwa? swych kap?anów i powiedzia? do nich: Je?li mi nie powiecie, kto zjada te ofiary, umrzecie. Je?li za? udowodnicie, ?e Bel je zjada, umrze Daniel, bo zblu?ni? Belowi. 9 Wtedy Daniel powiedzia? do króla: Niech si? stanie, jak powiedzia?e?. Kap?anów za? by?o siedemdziesi?ciu, nie licz?c kobiet i dzieci. 10 Uda? si? wi?c król z Danielem do ?wi?tyni Bela. 11 Kap?ani Bela powiedzieli: Oto my odchodzimy, ty za?, królu, przygotuj po?ywienie, zmieszaj wino i postaw. Nast?pnie zamknij drzwi i opiecz?tuj swym sygnetem. Gdy przyjdziesz rano i nie stwierdzisz, ?e Bel spo?y? wszystko, umrzemy my, w przeciwnym za? razie niech umrze Daniel, który nas oczerni?. 12 Nie niepokoili si? oni, poniewa? zrobili pod sto?em ofiarnym tajemne wej?cie, którym stale wchodzili i zjadali wszystko. 13 Gdy wi?c oni wyszli, przygotowa? król po?ywienie dla Bela. 14 A Daniel poleci? s?ugom przynie?? popió? i rozsypa? po ca?ej ?wi?tyni w obecno?ci samego tylko króla. Wyszed?szy zamkn?li drzwi i zapiecz?towali królewskim sygnetem, i oddalili si?. 15 Kap?ani za? przyszli jak zwykle noc? wraz z ?onami i swymi dzie?mi, zjedli wszystko i wypili. 16 Król wsta? o ?wicie i Daniel wraz z nim. 17 Król powiedzia?: Danielu, czy piecz?cie s? nienaruszone? On za? odrzek?: S? nienaruszone, królu! 18 Gdy tylko otworzono drzwi, spojrza? król na stó? ofiarny i zawo?a? bardzo g?o?no: Jeste? wielki, Belu, i nie ma w tobie najmniejszej zdrady. 19 Daniel jednak u?miechn?? si? i powstrzyma? króla od wej?cia do wn?trza, mówi?c: Spójrz, tylko na posadzk? i zobacz, czyje to s? ?lady? 20 Król za? powiedzia?: Widz? ?lady m??czyzn, kobiet i dzieci. 21 Wtedy rozgniewany król kaza? pochwyci? kap?anów, ?ony ich i dzieci, i pokazali mu tajemne wej?cie, przez które wchodzili i spo?ywali to, co by?o na stole. 22 Król wi?c kaza? ich zabi?, Bela za? wyda? Danielowi, który go zniszczy? wraz z jego ?wi?tyni?. 23 By? wielki w?? i czcili go Babilo?czycy. 24 Król za? powiedzia? do Daniela: Nie mo?esz ju? powiedzie?, ?e to nie jest bóg ?yj?cy; i oddawa? mu pok?on. 25 Daniel odpowiedzia?: Panu, mojemu Bogu, b?d? oddawa? pok?on, bo On jest Bogiem ?ywym. Ty za?, królu, daj mi upowa?nienie, a zabij? w??a bez pomocy miecza i pa?ki. 26 I powiedzia? król: Daj? ci je. 27 Wzi?? wi?c Daniel smo??, ?ój i w?osie i ugniót? z nich placki, wrzucaj?c do paszczy w??a. Po zjedzeniu ich w?? p?k?, on za? rzek?: Zobaczcie, co czcili?cie. 28 Gdy us?yszeli o tym Babilo?czycy, ogarn??o ich wielkie oburzenie i zgromadzili si? przeciw królowi, mówi?c: Król sta? si? ?ydem. Bela pozwoli? rozbi?, w??a zabi?, a kap?anów pomordowa?. 29 Poszed?szy do króla powiedzieli: Wydaj nam Daniela, w przeciwnym razie zabijemy ciebie i twoich domowników. 30 Spostrzeg? król, ?e nastaj? bardzo na niego, i z konieczno?ci wyda? im Daniela. 31 Ci za? wrzucili go do jamy lwów, gdzie przebywa? przez sze?? dni. 32 By?o za? w jamie siedem lwów i dawano im dwa cia?a ludzkie i dwie owce dziennie. Wówczas jednak nie dano im nic, by po?ar?y Daniela. 33 W Judei za? by? prorok Habakuk. Przygotowa? on polewk? i rozdrobi? chleb w naczyniu, i poszed? na pole, by zanie?? to ?niwiarzom. 34 Anio? Pa?ski odezwa? si? do Habakuka: Zanie? posi?ek, jaki masz, Danielowi do Babilonu, do jamy lwów. 35 Habakuk odpowiedzia?: Panie, nie widzia?em nigdy Babilonu ani nie znam jamy lwów. 36 Uj?? go wi?c anio? za wierzch g?owy i nios?c za w?osy jego g?owy przeniós? go do Babilonu na skraj jamy z pr?dko?ci? wiatru. 37 Zawo?a? Habakuk: Danielu, Danielu! We? posi?ek, który ci Bóg przysy?a. 38 Daniel za? powiedzia?: Bo?e, pami?ta?e? o mnie i nie opu?ci?e? tych, którzy Ci? kochaj?. 39 Powstawszy za? Daniel jad?. Anio? Bo?y przeniós? natychmiast Habakuka w poprzednie miejsce. 40 A król przyszed? siódmego dnia, by op?akiwa? Daniela. Przyszed? wi?c do jamy i ujrza? Daniela siedz?cego. 41 Wtedy zawo?a? dono?nym g?osem: Wielkim jeste?, Panie, Bo?e Daniela, i nie ma ?adnego boga prócz Ciebie! 42 Poleci? go wydoby?, tych za?, którzy chcieli jego zguby, kaza? wrzuci? do jaskini. Zostali oni natychmiast w jego obecno?ci po?arci.
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 121 goĹ›ci