Ksi?ga Izajasza
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 Widzenie Izajasza, syna Amosa, które mia? w sprawie Judy i Jerozolimy, w czasach królów judzkich: Ozjasza, Jotama, Achaza i Ezechiasza. 2 Niebiosa, s?uchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: Wykarmi?em i wychowa?em synów, lecz oni wyst?pili przeciw Mnie. 3 Wó? rozpoznaje swego pana i osio? ??ób swego w?a?ciciela, Izrael na niczym si? nie zna, lud mój niczego nie rozumie. 4 Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obci??ony nieprawo?ci?, plemi? zbójeckie, dzieci wyrodne! Opu?cili Pana, wzgardzili ?wi?tym Izraela, odwrócili si? wstecz. 5 Gdzie was jeszcze uderzy?, skoro mno?ycie przest?pstwa? Ca?a g?owa chora, ca?e serce os?ab?e; 6 od stopy nogi do szczytu g?owy nie ma w nim cz??ci nietkni?tej: rany i si?ce i opuchni?te pr?gi, nie opatrzone ani przewi?zane, nie z?agodzone oliw?. 7 Kraj wasz spustoszony, wasze miasta ogniem spalone, cudzoziemcy tratuj? wam niwy na waszych oczach: spustoszenie jak po zag?adzie Sodomy. 8 Córa Syjonu osta?a si? jak chatka w winnicy, jak sza?as w ogrodzie warzywnym, jak miasto obl??one. 9 Gdyby nam Pan Zast?pów nie zostawi? Reszty, staliby?my si? jak Sodoma, podobni byliby?my Gomorze. 10 S?uchajcie s?owa Pa?skiego, wodzowie sodomscy, daj pos?uch prawu naszego Boga, ludu Gomory! 11 Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Syt jestem ca?opalenia koz?ów i ?oju t?ustych cielców. Krew wo?ów i baranów, i koz?ów mi obrzyd?a. 12 Gdy przychodzicie, by stan?? przede Mn?, kto tego ??da? od was, ?eby?cie wydeptywali me dziedzi?ce? 13 Przesta?cie sk?adania czczych ofiar! Obrzyd?e Mi jest wznoszenie dymu; ?wi?ta nowiu, szabaty, zwo?ywanie ?wi?tych zebra?... Nie mog? ?cierpie? ?wi?t i uroczysto?ci. 14 Nienawidz? ca?? dusz? waszych ?wi?t nowiu i obchodów; sta?y Mi si? ci??arem; sprzykrzy?o Mi si? je znosi?! 15 Gdy wyci?gniecie r?ce, odwróc? od was me oczy. Cho?by?cie nawet mno?yli modlitwy, Ja nie wys?ucham. R?ce wasze pe?ne s? krwi. 16 Obmyjcie si?, czy?ci b?d?cie! Usu?cie z?o uczynków waszych sprzed moich oczu! Przesta?cie czyni? z?o! 17 Zaprawiajcie si? w dobrem! Troszczcie si? o sprawiedliwo??, wspomagajcie uci?nionego, oddajcie s?uszno?? sierocie, w obronie wdowy stawajcie! 18 Chod?cie i spór ze Mn? wied?cie! - mówi Pan. Cho?by wasze grzechy by?y jak szkar?at, jak ?nieg wybielej?; cho?by czerwone jak purpura, stan? si? jak we?na. 19 Je?eli b?dziecie ulegli i pos?uszni, dóbr ziemskich b?dziecie za?ywa?. 20 Ale je?li si? zatniecie w oporze, miecz was wyt?pi. Albowiem usta Pa?skie [to] wyrzek?y. 21 Jak?e? to miasto wierne sta?o si? nierz?dnic?? Syjon by? pe?en rozs?dku, sprawiedliwo?? w nim mieszka?a, a teraz zabójcy! 22 Twe srebro ?u?lem si? sta?o, wino twoje z wod? zmieszane. 23 Twoi ksi???ta zbuntowani, wspólnicy z?odziei; wszyscy lubi? podarki, goni? za wynagrodzeniem. Nie oddaj? sprawiedliwo?ci sierocie, sprawa wdowy nie dociera do nich. 24 Przeto [taka jest] wyrocznia Pana, Boga Zast?pów, Wszechw?adcy Izraela: Ach! uraduj? si? kosztem moich wrogów, pomszcz? si? na mych nieprzyjacio?ach. 25 Obróc? r?k? moj? na ciebie, wypal? do czysta tw? rud? i usun? ca?y twój o?ów. 26 Przywróc? twoich s?dziów jak dawniej, i twoich radnych jak na pocz?tku. Wówczas ci? nazw?: Miastem Sprawiedliwo?ci, Grodem Wiernym. 27 Syjon okupi si? poszanowaniem prawa, a jego nawróceni sprawiedliwo?ci?. 28 Buntownicy za? i grzesznicy razem b?d? starci, a odst?puj?cy od Pana wygin?. 29 Zaiste, wstyd wam b?dzie z powodu terebintów, które?cie umi?owali, zarumienicie si? wobec gajów, które?cie obrali sobie. 30 Bo b?dziecie jak terebint ze zwi?d?ym listowiem i jak ogród, w którym nie ma wody. 31 I stanie si? mocarz podpa?k?, a dzie?o jego iskr?. Zap?on? razem oboje, a nikt nie ugasi.

2

1 Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotycz?ce Judy i Jerozolimy: 2 Stanie si? na ko?cu czasów, ?e góra ?wi?tyni Pa?skiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej pop?yn?, 3 mnogie ludy pójd? i rzekn?: Chod?cie, wst?pmy na Gór? Pa?sk? do ?wi?tyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, by?my kroczyli Jego ?cie?kami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i s?owo Pa?skie - z Jeruzalem. 4 On b?dzie rozjemc? pomi?dzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekuj? na lemiesze, a swoje w?ócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie b?d? si? wi?cej zaprawia? do wojny. 5 Chod?cie, domu Jakuba, post?pujmy w ?wiat?o?ci Pa?skiej! 6 Zaiste, odrzuci?e? Twój lud, dom Jakuba, bo pe?en jest wró?bitów i wieszczków jak Filistyni; na zgod? uderza w r?ce cudzoziemców. 7 Kraj jego pe?en jest srebra i z?ota, a skarby jego s? niezliczone. Kraj jego pe?en jest koni, a wozy jego nieprzeliczone. 8 Kraj jego pe?en jest bo?yszczy... [Oni] wielbi? r?k swoich dzie?o, które wykona?y ich palce. 9 Poni?y? si? cz?owiek, upodli? ?miertelny; nie przebaczaj im! 10 Wejd? mi?dzy ska?y, ukryj si? w prochu ze strachu przed Panem, przed blaskiem Jego majestatu, kiedy powstanie, by przerazi? ziemi?. 11 Wynios?e oczy cz?owieka si? ukorz? i duma ludzka b?dzie poni?ona. Sam tylko Pan si? wywy?szy dnia owego. 12 Albowiem dzie? Pana Zast?pów nadejdzie przeciw wszystkim pysznym i nad?tym i przeciw wszystkim hardym, by si? ukorzyli, 13 przeciw wszystkim cedrom Libanu, wysoko si? wzbijaj?cym, i przeciw wszystkim d?bom Baszanu, 14 przeciw wszystkim górom niebotycznym i przeciw wszystkim pagórkom wynios?ym, 15 przeciw ka?dej wie?y strzelistej i przeciw wszystkim murom obronnym, 16 przeciw wszystkim okr?tom Tarszisz i przeciw wszystkim statkom zbytkownym. 17 Wtedy pycha cz?owieka b?dzie poni?ona, a upokorzona ludzka wynios?o??. Sam tylko Pan si? wywy?szy dnia owego, 18 pos?gi za? bo?ków ca?kowicie znikn?. 19 Wtedy wejd? do jaski? skalnych i do jam podziemnych ze strachu przed Panem, przed blaskiem Jego majestatu, kiedy powstanie, by przerazi? ziemi?. 20 Owego dnia cz?owiek wyrzuci kretom i nietoperzom bo?ki swe srebrne i ba?wany z?ote, zrobione po to, by im cze?? oddawa?, 21 gdy wejdzie mi?dzy rozpadliny skalne i w szczeliny opoki ze strachu przed Panem, i przed blaskiem Jego majestatu, kiedy powstanie, by przerazi? ziemi?. 22 Zaniechajcie cz?owieka, który ledwie dech ma w nozdrzach. Bo na ile go oceni??

3

1 Zaiste, oto Pan, Pan Zast?pów odejmie Jerozolimie i Judzie wszelk? podpor? - ca?y zapas chleba i ca?y zapas wody - 2 mocarza i wojownika, s?dziego i proroka, i wieszczka i starszego, 3 pi??dziesi?tnika i magnata, radnego i bieg?ego w magii, i znaj?cego czary. 4 Ksi???tami ustanowi? im ch?opców, m?okosy b?d? panowa? nad nimi. 5 Ludzie gn?bi? b?d? jeden drugiego i przyjaciel przyjaciela. Wyrostek sponiewiera starca, i prostak dostojnika. 6 Tote? uchwyci si? jeden swego brata w ojcowskim domu: Ty masz p?aszcz, b?d? naszym wodzem; we?mij?e w r?ce t? ruin?! 7 Ten za? si? podniesie owego dnia mówi?c: Nie jestem lekarzem. W mym domu nie ma chleba ni szaty. Nie czy?cie mnie wodzem ludu! 8 Zaiste Jeruzalem upada i Juda si? wali, bo przeciw Panu s? ich s?owa i czyny, by oczy Jego chwa?y obra?a?. 9 Stronniczo?? ich ?wiadczy przeciw nim, jak Sodoma og?aszaj? swój grzech, nie ukrywaj? [go]. Biada im, bo sami sobie gotuj? nieszcz??cie. 10 Szcz??liwy sprawiedliwy, bo pozyska dobro; za?ywa? b?dzie owocu swych czynów. 11 Biada z?emu, bo odbierze z?o; bo wed?ug czynów jego r?k mu odp?ac?. 12 Ach, mój lud! M?okos go ciemi??y i kobiety nim rz?dz?. Ludu mój! Przywódcy twoi ci? zwodz?, i burz? drog?, któr? kroczysz, 13 Pan powsta?, by wszcz?? rozpraw?, stoi, by toczy? spór ze swoim ludem. 14 Pan wchodzi na rozpraw? ze starszymi swego ludu i z jego ksi???tami: To wy?cie spustoszyli winnic?, co?cie biednemu zrabowali, jest w waszych domach. 15 Jakim prawem uciskacie mój lud i przygn?biacie oblicza ubogich? Wyrocznia Pana, Boga Zast?pów. 16 Pan powiedzia?: Poniewa? si? wbi?y w pych? córki syjo?skie, poniewa? chodz? wyci?gaj?c szyj? i rzucaj?c oczami, poniewa? chodz? wci?? drepcz?c i dzwoni? brz?kade?kami u swych nóg, 17 przeto Pan sprawi, ?e wy?ysiej? czaszki córek syjo?skich, Pan obna?y ich skronie. 18 W owym dniu usunie Pan ozdob? brz?kade? u trzewików, s?oneczka i pó?ksi??yce, 19 kolczyki, bransolety i welony, 20 diademy, ?a?cuszki u nóg i wst??ki, flaszeczki na wonno?ci i amulety, 21 pier?cionki i kó?ka do nosa, 22 drogie suknie, narzutki i szale, torebki 23 i zwierciade?ka, cienk? bielizn?, zawoje i letnie sukienki. 24 I b?dzie: zamiast wonno?ci - zaduch, zamiast paska - powróz, miast uczesanych k?dziorów - ?ysina, miast wykwintnej szaty - ciasny wór, zamiast krasy - wypalone pi?tno. 25 Twoi ludzie polegn? od miecza i twoi rycerze na wojnie. 26 J?kn? jej bramy i okryj? si? ?a?ob?; a spustoszona na ziemi usi?dzie.

4

1 Siedem niewiast uchwyci si? jednego m??czyzny w ów dzie?, mówi?c: Swój chleb b?dziemy jad?y i we w?asn? odzie? si? ubiera?y. Dozwól nam tylko nosi? twoje imi?. Odejmij nam ha?b?. 2 W owym dniu Odro?l Pana stanie si? ozdob? i chwa??, a owoc ziemi przepychem i kras? dla ocala?ych z Izraela. 3 I b?dzie tak: Ten, kto pozosta? ?ywy na Syjonie, i który si? osta? w Jeruzalem, ka?dy b?dzie nazwany ?wi?tym i wpisany do [Ksi?gi] ?ycia w Jeruzalem. 4 Gdy Pan obmyje brud Córy Syjo?skiej i krew rozlan? oczy?ci wewn?trz Jeruzalem tchnieniem s?du i tchnieniem po?ogi, 5 wtedy Pan przyjdzie [spocz??] na ca?ej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy si? tam zgromadz?, we dnie jak ob?ok z dymu, w nocy jako ol?niewaj?cy p?omie? ognia. Albowiem nad wszystkim Chwa?a [Pa?ska] b?dzie os?on? 6 i namiotem, by za dnia da? cie? przed skwarem, ucieczk? za? i schronienie przed nawa?nic? i ulew?.

5

1 Chc? za?piewa? memu Przyjacielowi pie?? o Jego mi?o?ci ku swojej winnicy! Przyjaciel mój mia? winnic? na ?yznym pagórku. 2 Otó? okopa? j? i oczy?ci? z kamieni i zasadzi? w niej szlachetn? winoro?l; po?rodku niej zbudowa? wie??, tak?e i t?oczni? w niej wyku?. I spodziewa? si?, ?e wyda winogrona, lecz ona cierpkie wyda?a jagody. 3 Teraz wi?c, o mieszka?cy Jeruzalem i m??owie z Judy, rozs?d?cie, prosz?, mi?dzy Mn? a mi?dzy winnic? moj?. 4 Co jeszcze mia?em uczyni? winnicy mojej, a nie uczyni?em w niej? Czemu, gdy czeka?em, by winogrona wyda?a, ona cierpkie da?a jagody? 5 Wi?c dobrze! Poka?? wam, co uczyni? winnicy mojej: rozbior? jej ?ywop?ot, by j? rozgrabiono; rozwal? jej ogrodzenie, by j? stratowano. 6 Zamieni? j? w pustyni?, nie b?dzie przycinana ni plewiona, tak i? wzejd? osty i ciernie. Chmurom zaka?? spuszcza? na ni? deszcz. 7 Otó? winnic? Pana Zast?pów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwa? On tam sprawiedliwo?ci, a oto rozlew krwi, i prawowierno?ci, a oto krzyk grozy. 8 Biada tym, którzy przydaj? dom do domu, przy??czaj? rol? do roli, tak i? nie ma wolnego miejsca; i wy sami mieszkacie w ?rodku kraju. 9 Do moich uszu dotar? g?os Pana Zast?pów: Na pewno wiele domów ulegnie ruinie: wspania?e i wygodne - b?d? bez mieszka?ców! 10 Bo dziesi?? morgów winnicy dadz? jeden bat, a chomer ziarna wyda jedn? ef?. 11 Biada tym, którzy rych?o wstaj?c rano szukaj? sycery, zostaj? do pó?na w noc, [bo] wino ich rozgrzewa. 12 Nic, tylko harfy i cytry, b?bny i flety, i wino na ich ucztach. O spraw? Pana nie dbaj? ani nie bacz? na dzie?a r?k Jego. 13 Przeto lud mój pójdzie w niewol?, przez brak rozumu: jego dostojnicy pomr? z g?odu, a jego pospólstwo wyschnie z pragnienia. 14 ... Tak, Szeol rozszerzy? sw? gardziel, rozwar? sw? paszcz? nadmiernie; wpada do? t?um miasta wspania?y i wyj?cy z uciechy. 15 Poni?ony b?dzie ?miertelnik, upokorzony cz?owiek, a oczy dumnych b?d? spuszczone. 16 Pan Zast?pów przez s?d si? wywy?szy, Bóg ?wi?ty przez sprawiedliwo?? oka?e sw? ?wi?to??. 17 Pa?? si? b?d? baranki jak na swym pastwisku, i t?uste kozio?ki ?er znajd? w ruinach. 18 Biada tym, którzy na postronkach od wo?u ci?gn? nieprawo?ci i na powrozach uprz??y swe grzechy! 19 Tym, którzy mówi?: Pr?dzej! Niech przyspieszy On swe dzie?o, by?my zobaczyli, niech si? zbli?? i urzeczywistni? zamiary ?wi?tego Izraelowego, aby?my je poznali! 20 Biada tym, którzy z?o nazywaj? dobrem, a dobro z?em, którzy zamieniaj? ciemno?ci na ?wiat?o, a ?wiat?o na ciemno?ci, którzy przemieniaj? gorycz na s?odycz, a s?odycz na gorycz! 21 Biada tym, którzy si? uwa?aj? za m?drych i s? sprytnymi we w?asnym mniemaniu! 22 Biada tym, którzy s? bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery. 23 Tym, którzy za podarek uniewinniaj? winnego, a sprawiedliwego ods?dzaj? od prawa. 24 Przeto jak s?om? po?era j?zyk ognisty, a siano znika w p?omieniu, tak korze? ich b?dzie zgnilizn?, a kie?ek ich jak py? porwany si? wzniesie, bo odrzucili Prawo Pana Zast?pów i wzgardzili tym, co mówi? ?wi?ty Izraela. 25 Dlatego si? rozpali? gniew Pana przeciw swojemu ludowi, wyci?gn?? na niego r?k?, by wymierzy? cios, a? góry zadr?a?y. Ich trupy jak gnój zaleg?y ?rodek ulic. Mimo wszystko gniew Jego si? nie u?mierzy?, i r?ka Jego jest dalej wyci?gni?ta. 26 On zatknie chor?giew dla dalekiego narodu i gwizdem wezwie go z kra?ców ziemi - i oto on przyjdzie r?czy i lekki. 27 Nie ma w nim s?abego ani zm?czonego, nikt nie drzemie ani nie ?pi, nikt nie odpina pasa ze swych bioder ani nie ma rozerwanego rzemyka u trzewików. 28 Strza?y jego ostre i ka?dy ?uk napi?ty; kopyta jego koni s? jak krzemie?, ko?a jego rydwanów p?dz? jak huragan. 29 Jego ryk jest jakby lwicy, on ryczy jak lwi?tka. Wydaje pomruk, porywa sw? zdobycz i umyka, a nikt mu jej nie wyrwie. 30 Szum przeciw niemu powstanie w ów dzie? jakby szum morza. Wtedy spojrzymy na ziemi?: a oto przera?aj?ce ciemno?ci, ?wiat?o?? si? od chmur przy?mi?a.

6

1 W roku ?mierci króla Ozjasza ujrza?em Pana siedz?cego na wysokim i wynios?ym tronie, a tren Jego szaty wype?nia? ?wi?tyni?. 2 Serafiny sta?y ponad Nim; ka?dy z nich mia? po sze?? skrzyde?; dwoma zakrywa? sw? twarz, dwoma okrywa? swoje nogi, a dwoma lata?. 3 I wo?a? jeden do drugiego: ?wi?ty, ?wi?ty, ?wi?ty jest Pan Zast?pów. Ca?a ziemia pe?na jest Jego chwa?y. 4 Od g?osu tego, który wo?a?, zadrga?y futryny drzwi, a ?wi?tynia nape?ni?a si? dymem. 5 I powiedzia?em: Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem m??em o nieczystych wargach i mieszkam po?ród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje ogl?da?y Króla, Pana Zast?pów! 6 Wówczas przylecia? do mnie jeden z serafinów, trzymaj?c w r?ce w?giel, który kleszczami wzi?? z o?tarza. 7 Dotkn?? nim ust moich i rzek?: Oto dotkn??o to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zg?adzony twój grzech. 8 I us?ysza?em g?os Pana mówi?cego: Kogo mam pos?a?? Kto by Nam poszed?? Odpowiedzia?em: Oto ja, po?lij mnie! 9 I rzek? [mi]: Id? i mów do tego ludu: S?uchajcie pilnie, lecz bez zrozumienia, patrzcie uwa?nie, lecz bez rozeznania! 10 Zatward? serce tego ludu, znieczul jego uszy, za?lep jego oczy, i?by oczami nie widzia? ani uszami nie s?ysza?, i serce jego by nie poj??o, ?eby si? nie nawróci? i nie by? uzdrowiony. 11 Wtedy zapyta?em: Jak d?ugo, Panie? On odrzek?: A? run? miasta wyludnione i domy bez ludzi, a pola pozostan? pustkowiem. 12 Pan wyrzuci ludzi daleko, tak ?e zwi?kszy si? pustynia wewn?trz kraju. 13 A je?li jeszcze dziesi?ta cz??? [ludno?ci] zostanie, to i ona powtórnie ulegnie zniszczeniu jak terebint lub d?b, z których pie? tylko zostaje po zwaleniu. Reszta jego [b?dzie] ?wi?tym nasieniem.

7

1 Za czasów Achaza, syna Jotama, syna Ozjasza, króla Judy, wyruszy? Resin, król Aramu, z Pekachem, synem Remaliasza, królem Izraela, przeciw Jerozolimie, aby z ni? toczy? wojn?, ale nie móg? jej zdoby?. 2 I przyniesiono t? wiadomo?? do domu Dawida: Aram stan?? obozem w Efraimie! Wówczas zadr?a?o serce króla i serce ludu jego, jak dr?? od wichru drzewa w lesie. 3 Pan za? rzek? do Izajasza: Wyjd??e naprzeciw Achaza, ty i twój synek, Szear-Jaszub, na koniec kana?u Wy?szej Sadzawki, na drog? Pola Folusznika, 4 i powiesz do niego: Uwa?aj, b?d? spokojny, nie bój si?!... Niech twoje serce nie s?abnie z powodu tych dwóch oto niedopa?ków dymi?cych g?owni, z powodu zaciek?o?ci Resina, Aramejczyków i syna Remaliasza: 5 dlatego ?e Aramejczycy, Efraim i syn Remaliasza postanowili tw? zgub?, mówi?c: 6 Wtargnijmy do Judei, przera?my j? i podbijmy dla siebie, a królem nad ni? ustanowimy syna Tabeela! 7 Tak mówi Pan Bóg: Nic z tego - nie stanie si? tak! 8a Bo stolic? Aramu jest Damaszek, a g?ow? Damaszku Resin; 9a i stolic? Efraima jest Samaria, a g?ow? Samarii syn Remaliasza; 8b ale jeszcze sze??dziesi?t pi?? lat, a Efraim zdruzgotany przestanie by? narodem. 9b Je?eli nie uwierzycie, nie ostoicie si?. 10 I znowu Pan przemówi? do Achaza tymi s?owami: 11 Pro? dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to g??boko w Szeolu, czy to wysoko w górze! 12 Lecz Achaz odpowiedzia?: Nie b?d? prosi? i nie b?d? wystawia? Pana na prób?. 13 Wtedy rzek? [Izajasz]: S?uchajcie wi?c, domu Dawidowy: Czy? ma?o wam naprzykrza? si? ludziom, i? naprzykrzacie si? tak?e mojemu Bogu? 14 Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel. 15 ?mietan? i miód spo?ywa? b?dzie, a? si? nauczy odrzuca? z?o, a wybiera? dobro. 16 Bo zanim Ch?opiec b?dzie umia? odrzuca? z?o, a wybiera? dobro, zostanie opuszczona kraina, której dwóch królów ty si? ul?k?e?. 17 Pan sprowadzi na ciebie i na twój lud, i na dom twego ojca czasy, jakich nie by?o od chwili odpadni?cia Efraima od Judy. 18 W owym dniu zagwi?d?e Pan na muchy przy ko?cu odnóg nilowych w Egipcie i na pszczo?y w ziemi asyryjskiej. 19 I przylec?, i wszystkie razem obsi?d? parowy potoków i rozpadliny skalne, ka?dy krzak kolczasty i wszystkie pastwiska. 20 W owym dniu ogoli Pan brzytw?, wynaj?t? za Rzek?, g?ow? i w?osy na nogach, tak?e i brod? obetnie. 21 W owym dniu ka?dy b?dzie hodowa? sztuk? byd?a i dwie owce, 22 a dzi?ki obfitemu udojowi mleka b?dzie jad? ?mietan?. Zaiste, ?mietan? i miód je?? b?dzie ka?dy pozosta?y w kraju. 23 W owym dniu wszelki obszar, tam gdzie jest tysi?c winnych szczepów warto?ci tysi?ca syklów srebrnych, b?dzie pastw? g?ogu i cierni. 24 Ze strza?ami i z ?ukiem wejdzie tam [my?liwy], bo ca?a ziemia b?dzie [pokryta] g?ogiem i cierniami. 25 A we wszystkie góry, które si? uprawia?o motyk?, nikt si? nie zapu?ci, boj?c si? g?ogu i cierni; pos?u?? one na wygon dla wo?ów i do deptania przez trzod?.

8

1 Pan powiedzia? do mnie: We? sobie wielk? tabliczk? i napisz na niej zwyk?ymi literami: Maher-Szalal-Chasz-Baz. 2 Nast?pnie znajd? mi ?wiadków godnych zaufania: kap?ana Uriasza i Zachariasza, syna Jeberekiasza! - 3 Zbli?y?em si? te? do prorokini. Ona pocz??a i porodzi?a syna. I rzek? mi Pan: Nazwij go imieniem Maher-Szalal-Chasz-Baz, 4 bo zanim ch?opiec nauczy si? wymawia? "tata" i "mama", zanios? bogactwa Damaszku i ?upy z Samarii przed króla asyryjskiego. 5 Ponownie Pan przemówi? do mnie tymi s?owami: 6 Poniewa? lud ten wzgardzi? wod? Siloe, co p?ynie ?agodnie, a dr?y przed Resinem i przed synem Remaliasza, 7 dlatego: Oto Pan sprawia, ?e wzbieraj? przeciw niemu wody Rzeki gwa?towne i obfite - <król asyryjski i ca?a jego chwa?a> - i wtargn? do wszystkich jej ?o?ysk, i przekrocz? wszystkie jej strome brzegi; 8 i wedr? si? do Judy, zatopi? i przelej? si?, a? si?gn? po szyj?. Jej skrzyd?a b?d? rozpostarte na ca?? szeroko?? twej ziemi, o Emmanuelu! 9 Dowiedzcie si?, ludy, b?dziecie zgniecione! Wszystkie kra?ce ziemi, s?uchajcie: Przypaszcie bro?, b?dziecie zgniecione! Przypaszcie bro?, b?dziecie zgniecione! 10 Opracujcie plan, a b?dzie udaremniony. Wydajcie rozkaz, a nie nabierze mocy, albowiem z nami Bóg. 11 Zaiste, tak wyrzek? Pan do mnie, gdy Jego r?ka mocno mnie uj??a, by mnie odwróci? od post?powania drog? tego ludu: 12 Nie nazywajcie spiskiem wszystkiego, co ten lud nazywa spiskiem; i nie l?kajcie si?, czego on si? l?ka, ani si? nie bójcie! 13 Pan Zast?pów - Jego za ?wi?tego miejcie; On jest Tym, którego si? l?ka? macie i który was winien boja?ni? przejmowa?. 14 On b?dzie kamieniem obrazy i ska?? potkni?cia si? dla obu domów Izraela; pu?apk? i sid?em dla mieszka?ców Jeruzalem. 15 Wielu z nich si? potknie, upadnie i rozbije, b?d? usidleni i w niewol? wzi?ci. 16 Zamykam ?wiadectwo i piecz?tuj? pouczenie w?ród moich uczniów. 17 Oczekuj? Pana, który ukrywa swe oblicze przed domem Jakuba, i w Nim pok?adam nadziej?. 18 Oto ja i dzieci moje, które mi da? Pan, stanowimy wieszcze znaki w Izraelu od Pana Zast?pów, co na górze Syjon przebywa. 19 Gdy za? wam powiedz?: Rad?cie si? wywo?ywaczy duchów i wró?bitów, którzy szepc? i mrucz? [zakl?cia]. Czy? lud nie powinien radzi? si? swoich bogów? Czy nie powinien pyta? umar?ych o los ?ywych? 20 Do objawienia i do ?wiadectwa! Je?li nie b?d? mówi? zgodnie z tym has?em, to nie mam dla nich jutrzenki. 21 A b?dzie si? on b??ka? w kraju uci?niony i wyg?odzony; a kiedy zazna g?odu i wpadnie we w?ciek?o??, zacznie przeklina? swego króla i swego Boga; podniesie oczy w gór?, 22 potem popatrzy na ziemi?: a oto tylko utrapienie i ciemno?ci, i przygniataj?ca noc! Ale mrok b?dzie rozp?dzony. 23 W dawniejszych czasach upokorzy? [Pan] krain? Zabulona i krain? Neftalego, za to w przysz?o?ci chwa?? okryje drog? do morza, wiod?c? przez Jordan, krain? poga?sk?.

9

1 Naród krocz?cy w ciemno?ciach ujrza? ?wiat?o?? wielk?; nad mieszka?cami kraju mroków ?wiat?o zab?ys?o. 2 Pomno?y?e? rado??, zwi?kszy?e? wesele. Rozradowali si? przed Tob?, jak si? raduj? we ?niwa, jak si? wesel? przy podziale ?upu. 3 Bo z?ama?e? jego ci??kie jarzmo i dr??ek na jego ramieniu, pr?t jego ciemi?zcy jak w dniu pora?ki Madianitów. 4 Bo ka?dy but pieszego ?o?nierza, ka?dy p?aszcz zbroczony krwi?, pójd? na spalenie, na pastw? ognia. 5 Albowiem Dzieci? nam si? narodzi?o, Syn zosta? nam dany, na Jego barkach spocz??a w?adza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Ksi??? Pokoju. 6 Wielkie b?dzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwo?ci?, odt?d i na wieki. Zazdrosna mi?o?? Pana Zast?pów tego dokona. 7 Wyda? Pan wyrok na Jakuba, i spad? on na Izraela. 8 Pozna go ca?y naród: Efraimczycy i mieszka?cy Samarii, w dumie i w hardo?ci swego serca mówi?cy: 9 Ceg?y si? rozsypa?y - odbudujemy z kamienia; sykomory wyci?te - cedrami je zast?pimy. 10 Lecz Pan wzbudzi? przeciw niemu wrogów i nieprzyjació? jego uzbroi?: 11 Aramejczyków od wschodu i Filistynów z zachodu, po?eraj?cych Izraela ca?? paszcz?. Po tym wszystkim nie u?mierzy? si? gniew Jego i r?ka Jego - nadal wyci?gni?ta. 12 Ale naród nie nawróci? si? do swego Karciciela ani nie szuka? Pana Zast?pów. 13 Wówczas Pan odci?? Izraelowi g?ow? i ogon, w jednym dniu, palm? i sitowie. 14 <Starszy i dostojnik - to g?owa; a ogon to prorok i nauczyciel k?amstwa>. 15 Zwodzicielami si? stali przywódcy tego narodu, a ci, którym przewodz?, zgubili si?. 16 Dlatego Pan nie oszcz?dzi jego m?odzie?ców ani si? zlituje nad jego sierotami i wdowami. Bo ca?y ten naród jest bezbo?ny i z?y, ka?de usta mówi? g?upstwa. Po tym wszystkim nie u?mierzy? si? gniew Jego i r?ka Jego - nadal wyci?gni?ta. 17 Zaiste, niegodziwo?? rozgorza?a jak po?ar, który trawi g?ogi i ciernie; wybucha w g?szczu le?nym, a? wzbijaj? si? s?upy dymu. 18 Od gniewu Pa?skiego zapali? si? kraj, i sta? si? naród pastw? ognia. Nikt nie ma lito?ci nad bratem swoim. 19 Ka?dy po?era cia?o bli?niego; odgryza na prawo, a przecie? ?aknie, zjada na lewo, lecz si? nie nasyca. 20 Manasses [szarpie] Efraima, a Efraim Manassesa, obaj razem godz? na Jud?. Po tym wszystkim nie u?mierzy? si? gniew Jego i r?ka Jego - nadal wyci?gni?ta.

10

1 Biada prawodawcom ustaw bezbo?nych i tym, co ustanowili przepisy krzywdz?ce, 2 aby s?abych odepchn?? od sprawiedliwo?ci i wyzu? z prawa biednych mego ludu; by wdowy uczyni? swoim ?upem i by móc ograbia? sieroty! 3 Lecz co zrobicie w dzie? kary, kiedy zag?ada nadejdzie z dala? Do kogo si? uciekniecie o pomoc, i gdzie zostawicie wasze bogactwa? 4 Nic, tylko skuli? si? wam pomi?dzy je?cami albo pa?? w?ród pomordowanych. Po tym wszystkim nie u?mierzy? si? gniew Jego i r?ka Jego - nadal wyci?gni?ta. 5 Ach, ten Asyryjczyk, rózga mego gniewu i bicz w mocy mej zapalczywo?ci! 6 Posy?am go przeciw narodowi bezbo?nemu, przykazuj? mu, aby lud, na który si? zawzi??em, ograbi? i z?upi? doszcz?tnie, by rzuci? go na zdeptanie, jak b?oto na ulicach. 7 Lecz on nie tak b?dzie mniema? i serce jego nie tak b?dzie rozumia?o: bo w jego umy?le plan zniszczenia i wyci?cia w pie? narodów bez liku. 8 Albowiem powie: Czy? moi dowódcy nie równaj? si? królom? 9 Czy? Kalno nie jest podobne do Karkemisz? Czy? nie jest Chamat podobne do Arpad albo Samaria podobna do Damaszku? 10 Jak moja r?ka dosi?g?a królestw bo?ków, których pos?gi liczniejsze by?y ni? w Jeruzalem i w Samarii, 11 jak uczyni?em Samarii i jej bo?kom, czy? nie tak samo zrobi? Jerozolimie i jej pos?gom? 12 Gdy Pan dokona ca?ego dzie?a swego na górze Syjon i w Jerozolimie, ukarze owoc pysznego serca króla Asyrii i bezczelno?? jego wynios?ych oczu. 13 Powiedzia? bowiem: Dzia?a?em si?? mej r?ki i w?asnym sprytem, bom jest rozumny. Przesun??em granice narodów i rozgrabi?em ich skarby, a mieszka?ców powali?em, jak mocarz. 14 R?ka moja odkry?a jakby gniazdo bogactwa narodów. A jak zbieraj? porzucone jajka, tak ja zagarn??em ca?? ziemi?; i nie by?o, kto by zatrzepota? skrzyd?em, nikt nie otworzy? dzioba, nikt nie pisn??. 15 Czy si? pyszni siekiera wobec drwala? Czy si? wynosi pi?a ponad tracza? Jak gdyby bicz chcia? wywija? tym, który go unosi, i jak gdyby pr?t chcia? podnosi? tego, który nie jest z drewna. 16 Przeto Pan, Bóg Zast?pów, ze?le wycie?czenie na jego tusz?. Pod jego ?wietnym wygl?dem rozpali si? gor?czka, jakby zap?on?? ogie?. 17 ?wiat?o?? Izraela stanie si? ogniem, a ?wi?ty jego - p?omieniem, który po?re i poch?onie jego ciernie i jego g?ogi w jednym dniu, 18 bujne te? zaro?la jego lasu i zagajnika. Od duszy do cia?a wszystko wyniszczy i b?dzie jak chory, który ga?nie. 19 Ostatek drzew w jego lesie da si? policzy?, ch?opiec je spisa? potrafi. 20 W owym dniu Reszta z Izraela i ocaleni z domu Jakuba nie b?d? wi?cej polega? na tym, który ich bije, ale prawdziwie opr? si? na Panu, ?wi?tym Izraela. 21 Reszta powróci, Reszta z Jakuba do Boga Mocnego. 22 Bo cho?by lud twój, o Izraelu, by? jak piasek morski, Reszta z niego powróci. Postanowiona jest zag?ada, która dope?ni sprawiedliwo?ci. 23 Zaiste, zag?ad? postanowion? wykona Pan, Pan Zast?pów, w ca?ym kraju. 24 Dlatego tak mówi Pan, Bóg Zast?pów: Ludu mój, co mieszkasz na Syjonie, nie l?kaj si? Asyrii, która ci? rózg? uderza i bicz swój na ciebie podnosi, wzorem Egiptu. 25 Bo chwila jeszcze ma?a, a sko?czy si? moja zapalczywo?? i gniew mój si? obróci ku ich zag?adzie. 26 Pan Zast?pów wzbudzi bicz na niego, jak wtedy, gdy porazi? Madianitów przy skale Oreba lub gdy wyci?gn?? lask? sw? przeciw morzu i podniós? j? na drog? Egipcjan. 27 W ów dzie? spadnie ci z pleców jego brzemi? i jego jarzmo z szyi. 28 Wróg niesie zag?ad? od strony Rimmon, przybywa od Ajjat, przechodzi przez Migron, w Mikmas zostawia swój tabor. 29 Przekraczaj? w?wóz, w Geba staj? na nocleg. Rama zadr?a?a, Gibea Saulowa ucieka. 30 Bat-Gallim, krzycz na ca?y g?os! Laisza, pos?uchaj! Anatot, odpowiedz jej! 31 Madmena umyka, mieszka?cy ratuj? si? ucieczk?. 32 On dzi? jeszcze stanie w Nob na postój, potrz??nie r?k? na gór? Córy Syjonu - na pagórek Jeruzalem. 33 Oto Pan, Bóg Zast?pów, z trzaskiem obcina korony drzew: najwy?sze wierzcho?ki ju? ?ci?te, najwznio?lejsze powalone. 34 G?stwiny lasu trzebi si? toporem. Pada Liban ze sw? wspania?o?ci?.

11

1 I wyro?nie ró?d?ka z pnia Jessego, wypu?ci si? odro?l z jego korzeni. 2 I spocznie na niej Duch Pa?ski, duch m?dro?ci i rozumu, duch rady i m?stwa, duch wiedzy i boja?ni Pa?skiej. 3 Upodoba sobie w boja?ni Pa?skiej. Nie b?dzie s?dzi? z pozorów ni wyrokowa? wed?ug pog?osek; 4 raczej rozs?dzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda s?uszny wyrok. Rózg? swoich ust uderzy gwa?townika, tchnieniem swoich warg u?mierci bezbo?nego. 5 Sprawiedliwo?? b?dzie mu pasem na biodrach, a wierno?? przepasaniem l?d?wi. 6 Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z ko?l?ciem razem le?e? b?d?, ciel? i lew pa?? si? b?d? spo?em i ma?y ch?opiec b?dzie je pogania?. 7 Krowa i nied?wiedzica przestawa? b?d? przyja?nie, m?ode ich razem b?d? lega?y. Lew te? jak wó? b?dzie jada? s?om?. 8 Niemowl? igra? b?dzie na norze kobry, dziecko w?o?y sw? r?k? do kryjówki ?mii. 9 Z?a czyni? nie b?d? ani zgubnie dzia?a? po ca?ej ?wi?tej mej górze, bo kraj si? nape?ni znajomo?ci? Pana, na kszta?t wód, które przepe?niaj? morze. 10 Owego dnia to si? stanie: Korze? Jessego sta? b?dzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjd? po rad?, i s?awne b?dzie miejsce jego spoczynku. 11 Owego dnia to si? stanie: Pan podniesie po raz drugi r?k?, aby wykupi? Reszt? swego ludu, która ocaleje, z Asyrii i z Egiptu, z Patros i z Kusz, z Elamu i Szinearu, z Chamat i z wysp na morzu. 12 Podniesie znak dla pogan i zgromadzi wygna?ców Izraela; pozbiera rozproszonych z Judy z czterech stron ?wiata. 13 Wówczas ust?pi zazdro?? Efraima i przeciwnicy Judy b?d? wytraceni. Efraim nie b?dzie wi?cej zazdro?ci? Judzie, a Juda nie b?dzie wi?cej trapi? Efraima. 14 Napadn? na ty?y Filistynów, ku morzu, i razem obrabuj? mieszka?ców na wschodzie: na Edom i Moab rozci?gn? sw? w?adz?, i Ammonici b?d? im poddani. 15 A Pan osuszy odnog? Morza Egipskiego gwa?townym swym podmuchem i potrz??nie r?k? na Rzek?, i rozdzieli j? na siedem odnóg, tak ?e j? przej?? si? da w sanda?ach. 16 Utworzy si? droga dla Reszty Jego ludu, która przetrwa wygnanie w Asyrii, podobnie jak si? to sta?o dla Izraela, kiedy ten wychodzi? z krainy egipskiej.

12

1 Ty powiesz w owym dniu: Wychwalam Ci?, Panie, bo rozgniewa?e? si? na mnie, lecz Twój gniew si? u?mierzy? i pocieszy?e? mi?! 2 Oto Bóg jest zbawieniem moim! B?d? mia? ufno?? i nie ul?kn? si?, bo moc? moj? i pie?ni? moj? jest Pan. On sta? si? dla mnie zbawieniem! 3 Wy za? z weselem wod? czerpa? b?dziecie ze zdrojów zbawienia. 4 Powiecie w owym dniu: Chwalcie Pana! Wzywajcie Jego imienia! Rozg?aszajcie Jego dzie?a w?ród narodów, przypominajcie, ?e wspania?e jest imi? Jego! 5 ?piewajcie Panu, bo uczyni? wznios?e rzeczy! Niech to b?dzie wiadome po ca?ej ziemi! 6 Wzno? okrzyki i wo?aj z rado?ci, mieszkanko Syjonu, bo wielki jest po?ród ciebie ?wi?ty Izraela!

13

1 Wyrok na Babilon, który ujrza? Izajasz, syn Amosa. 2 Na ?ysej górze zatknijcie znak, podnie?cie okrzyk wojenny; dajcie znak r?k?, by weszli w bramy ksi???ce. 3 Ja da?em rozkaz moim po?wi?conym; z powodu mego gniewu zwo?a?em moich wojowników, raduj?cych si? z mej wspania?o?ci. 4 Uwaga! Gwar na górach, jakoby t?umu mnogiego. Uwaga! Wrzawa królestw, sprzymierzonych narodów. To Pan Zast?pów robi przegl?d wojska do bitwy. 5 Przychodz? z dalekiej ziemi, od granic niebosk?onu, Pan i narz?dzia Jego gniewu, aby spustoszy? ca?? ziemi?. 6 Zawyjcie, bo bliski jest dzie? Pa?ski, nadchodzi jako kl?ska z r?k Wszechmocnego. 7 Dlatego wszystkie r?ce opadaj?, topniej? wszystkie serca ludzkie. 8 Oni truchlej?... ogarniaj? ich m?ki i bole?ci, wij? si? z bólu jak ta, która rodzi; jeden na drugiego patrzy z os?upieniem, oblicza ich s? w p?omieniach. 9 Oto dzie? Pa?ski nadchodzi okrutny, najwy?sze wzburzenie i straszny gniew, ?eby ziemi? uczyni? pustkowiem i wyg?adzi? z niej grzeszników. 10 Bo gwiazdy niebieskie i Orion nie b?d? ja?nia?y swym ?wiat?em, s?o?ce si? za?mi od samego wschodu, i swoim blaskiem ksi??yc nie za?wieci. 11 Ukarz? Ja ?wiat za jego z?o i niegodziwców za ich grzechy. Po?o?? kres pysze zuchwa?ych i dum? okrutników poni??. 12 Uczyni? cz?owieka rzadszym ni? najczystsze z?oto, i ?miertelnika - dro?szym ni? z?oto z Ofiru. 13 Dlatego niebiosa si? porusz? i ziemia si? wstrz??nie w posadach, na skutek oburzenia Pana Zast?pów, gdy rozgorzeje gniew Jego. 14 I stanie si? tak: jak gazela zgubiona i jak trzoda, której nikt nie chwyta, ka?dy powróci do swego narodu, ka?dy ucieknie do swojego kraju. 15 Ka?dy odszukany b?dzie przebity, ka?dy z?apany polegnie od miecza. 16 Dzieci ich b?d? roztrzaskane w ich oczach, ich domy b?d? spl?drowane, a ?ony - zgwa?cone. 17 Oto Ja pobudzam przeciw nim Medów, którzy nie ceni? sobie srebra ani w z?ocie si? nie kochaj?. 18 Wszyscy ch?opcy b?d? roztrzaskani, dziewczynki zmia?d?one. Nad noworodkami si? nie ulituj?, ich oko nie przepu?ci tak?e niemowl?tom. 19 Wtedy Babilon, per?a królestw, klejnot, duma Chaldejczyków, stanie si? jak Sodoma i Gomora, gdy j? Bóg wywróci?. 20 Nie b?dzie nigdy wi?cej zamieszkany ani zaludniony z pokolenia w pokolenie. Nie rozbije tam Arab namiotu ani pasterze nie stan? na postój. 21 Dziki zwierz tam mie? b?dzie swe le?e, sowy nape?ni? ich domy, strusie si? tam zagnie?d?? i koz?y b?d? harcowa?. 22 Szakale nawo?ywa? si? b?d? w ich pa?acach i hieny wyj?c w ich przepysznych gmachach. Godzina jego si? zbli?a, jego dni nie b?d? przed?u?one.

14

1 Zaiste, Pan zlituje si? nad Jakubem, i znowu sobie obierze Izraela: da im odpocz?? we w?asnej ojczy?nie. Cudzoziemiec przy??czy si? do nich i zostanie wcielony do domu Jakuba. 2 Przyjm? ich narody i zaprowadz? do ich miejsca rodzinnego. Dom za? Izraela we?mie ich sobie w posiadanie na ziemi Pa?skiej, jako s?ugi i s?u??ce, tak ?e b?dzie trzyma? w niewoli tych, którzy go trzymali, i panowa? b?dzie nad swoimi ciemi??ycielami. 3 Przyjdzie do tego wówczas, kiedy Pan da ci pokój po twych cierpieniach i k?opotach, i po twardej niewoli, któr? ci? przyt?oczono, 4 ?e rozpoczniesz t? satyr? na króla babilo?skiego i powiesz: O, jak?e nadszed? kres ciemi?zcy! Jak usta?a jego zuchwa?o??! 5 Po?ama? Pan lask? z?oczy?ców i ber?o panuj?cych, 6 co smaga?o narody zajadle nieustannymi ciosami, co rz?dzi?o ludami z w?ciek?o?ci?, prze?laduj?c je bez mi?osierdzia. 7 Ca?a ziemia odetchn??a uspokojona, szaleje z rado?ci. 8 Nawet cyprysy maj? uciech? z ciebie i cedry liba?skie: Odk?d powalony le?ysz, drwale nie wychodz? na nas. 9 Podziemny Szeol poruszy? si? przez ciebie, na zapowied? twego przybycia; dla ciebie obudzi? cienie zmar?ych, wszystkich wielmo?ów ziemi; kaza? powsta? z tronów wszystkim królom narodów. 10 Wszyscy oni zabieraj? g?os, by ci powiedzie?: Ty równie? pad?e? bezsilny jak i my, sta?e? si? do nas podobny! 11 Do Szeolu str?cony twój przepych i d?wi?k twoich harf. Robactwo jest twoim pos?aniem, robactwo te? twoim przykryciem. 12 Jak?e to spad?e? z niebios, Ja?niej?cy, Synu Jutrzenki? Jak?e run??e? na ziemi?, ty, który podbija?e? narody? 13 Ty, który mówi?e? w swym sercu: Wst?pi? na niebiosa; powy?ej gwiazd Bo?ych postawi? mój tron. Zasi?d? na Górze Obrad, na kra?cach pó?nocy. 14 Wst?pi? na szczyty ob?oków, podobny b?d? do Najwy?szego. 15 Jak to? Str?cony? do Szeolu na samo dno Otch?ani! 16 Którzy ci? ujrz?, utkwi? wzrok w tobie, zastanowi? si? nad tob?: Czy? to nie ten, który trz?s? ziemi?, który obala? królestwa, 17 który ?wiat ca?y zamienia? w pustyni?, a miasta jego obraca? w perzyn?, który swych je?ców nie zwalnia? do domu? 18 Wszyscy Królowie narodów, wszyscy oni spoczywaj? z chwa??, ka?dy w swoim grobowcu. 19 A ty? wyrzucony z twego grobu jak ?cierwo obrzydliwe, otoczony pomordowanymi, przebitymi mieczem, jak trup zbezczeszczony! Z tymi, których sk?adaj? na kamieniach grobowego do?u, 20 ty nie b?dziesz z??czony w pogrzebie; bo? ty zatraci? twój kraj, wymordowa?e? twój naród. Na wieki nie b?dzie wspomniane potomstwo z?oczy?ców. 21 Przygotujcie rze? dla jego synów z powodu niegodziwo?ci ich ojca. Niech nie powstan? i nie wezm? ?wiata w dziedzictwo, niech nie nape?ni? miastami powierzchni ziemi! 22 Powstan? przeciw nim - wyrocznia Pana Zast?pów - i wyg?adz? Babilonowi imi? i reszt?, ród te? i potomstwo - wyrocznia Pana. 23 Przemieni? go w posiad?o?? je?ów i w bagna. I wymiot? go miot?? zag?ady - wyrocznia Pana Zast?pów. 24 Przysi?g? Pan Zast?pów mówi?c: Zaprawd?, jak umy?li?em, tak si? stanie, i jak postanowi?em, tak nast?pi: 25 ?e z?ami? Asyri? na mojej ziemi i zdepc? j? na moich górach. Wówczas jej jarzmo z nich si? usunie, jej brzemi? spadnie im z bark. 26 Taki jest zamiar powzi?ty, co do ca?ej ziemi; taka jest r?ka wyci?gni?ta na wszystkie narody. 27 Je?eli Pan Zast?pów postanowi?, kto si? odwa?y przeszkodzi?? Je?eli r?ka Jego wyci?gni?ta, kto j? cofnie? 28 W roku ?mierci króla Achaza zosta? og?oszony nast?puj?cy wyrok: 29 Nie ciesz si?, ca?a ty Filisteo, i? zosta? z?amany kij, co ci? smaga?, bo z zarodka w??a wyjdzie ?mija, a owocem jej b?dzie smok skrzydlaty. 30 Ale ubodzy pa?? b?d? na moich pastwiskach i n?dzarze odpoczn? bezpiecznie, podczas gdy Ja u?mierc? g?odem twe potomstwo i wygubi? twoje ostatki. 31 Zawyj, bramo! Krzyknij, miasto! Zadr?yj, ca?a Filisteo! Bo z pó?nocy nadci?ga dym i nikt si? nie odrywa od jego oddzia?ów. 32 Co za? si? odpowie pos?om barbarzy?ców? - To, ?e Pan za?o?y? Syjon i do niego si? chroni? nieszcz??liwi z Jego ludu.

15

1 Wyrok na Moab; o tak, w nocy spustoszone, Ar-Moab zgin??o! O tak, w nocy spustoszone, Kir-Moab zgin??o! 2 Córa Dibonu wst?pi?a na wy?yny, by p?aka?; nad Nebo i nad Medeb? Moab lamentuje. Ostrzy?ona ka?da jego g?owa, ka?da broda zgolona. 3 Na jego ulicach przywdziewaj? wór, na jego dachach j?cz?. Na placach jego wszystko zawodzi, we ?zach si? rozp?ywa. 4 Cheszbon i Eleale krzykn??y, a? do Jahas s?ycha? ich g?os. Dlatego dr?? nerki Moabu, zal?k?a si? jego dusza. 5 Moje serce nad Moabem j?czy, jego uchod?cy id? a? do Soar /Eglat Szeliszijja/. O tak, drog? pod gór? do Luchit z p?aczem wst?puj?! O tak, na drodze do Choronaim podnosz? krzyk rozpaczy! 6 Zaiste, wody Nimrim staj? si? pustkowiem, bo trawa wysch?a, znikn??a murawa, zabrak?o zieleni. 7 Dlatego robi? zapasy, a swe zasoby przenosz? za Potok Wierzbowy. 8 Zaprawd?, krzyk obiega granice Moabu, a? do Eglaim brzmi jego biadanie, w Beer-Elim jego zawodzenie. 9 Doprawdy, wody Dimonu s? pe?ne krwi, bo zsy?am na Dimon dodatkowe kl?ski: lwa na ocalonych z Moabu i na pozosta?ych w kraju.

16

1 Po?lijcie baranka dla w?adcy krainy, drog? przez pustyni? do góry Córy Syjonu! 2 Jak ptak odlatuj?cy gniazdo z piskl?t wybrane, tak b?d? córki moabskie w przeprawie przez Arnon. 3 Udziel nam rady, podaj wskazówk?, jak w nocy po?ó? twój cie? w samo po?udnie. Ukryj wygna?ców, nie zdrad? tu?aczy! 4 Niech znajd? go?cin? u ciebie rozbitki Moabu. B?d? im ucieczk? przed pustoszycielem! Poniewa? znik? gn?biciel, sko?czy? si? gwa?t, ciemi?zcy zgin?li z kraju, 5 utrwalony b?dzie tron w ?askawo?ci, i dzi?ki wierno?ci zasi?dzie na nim pod namiotem Dawida s?dzia troskliwy o prawo i dba?y o sprawiedliwo??! 6 S?yszeli?my o pysze Moabu, ?e pyszny bez granic, o jego zuchwa?o?ci i dumie, i pop?dliwej z?o?ci; nies?uszne s? jego przechwa?ki. 7 Przeto Moabici zawodz? nad Moabem, wszyscy razem lamentuj?. Za rodzynkowymi plackami z Kir-Chareset tylko wzdychaj? strapieni. 8 Bo marniej? niwy Cheszbonu i winnice Sibmy. W?adcy barbarzy?ców rozrzucili szlachetne jej winoro?le, co a? do Jazer dochodzi?y, dosi?ga?y pustyni; jej krzewy rozprzestrzenia?y si? a? poza morze. 9 Dlatego zap?acz?, jak p?acze Jazer nad winnicami Sibmy. Zrosz? ci? swymi ?zami, o Cheszbon i Eleale, bo na twe owoce i twe winobranie pad? krzyk wojenny. 10 Rado?? i wesele znikn??y ze sadów. W winnicach nie ?piewa si? ani pokrzykuje. Wina w t?oczniach nie wygniata ten, który je t?oczy?. Usta?y przy?piewki. 11 Dlatego wn?trzno?ci me j?cz?, jak cytra, nad Moabem, i moje wn?trze nad Kir-Chares. 12 Mo?e si? Moab pokazywa?, mo?e si? m?czy? na wy?ynach, mo?e przyj?? do swej ?wi?tyni, by si? pomodli?, lecz nic nie uzyska. 13 Taka jest mowa, któr? od dawna wypowiedzia? Pan przeciw Moabowi. 14 Teraz za? tak o?wiadcza Pan: Za trzy lata, takie jak s? lata najemnika, za nic poczytana b?dzie chwalebna moc Moabu z ca?? jego mnog? ludno?ci?, a jego ostatki b?d? nik?e, s?abe, nic nie znacz?ce.

17

1 Wyrok na Damaszek: Oto Damaszek przestanie by? miastem, stanie si? stosem gruzów. 2 Na zawsze opuszczone jego miasta b?d? pastwiskiem dla trzód, które si? tam pok?ad?, i nikt ich nie sp?oszy. 3 Odbior? warowni? Efraimowi, a królestwo Damaszkowi. Z reszt? za? Aramu stanie si? tak, jak z chlub? synów Izraela - wyrocznia Pana Zast?pów. 4 W owym dniu chwa?a Jakuba zmaleje, i t?uste jego cia?o wychudnie. 5 I stanie si? tak, jak kiedy ?niwiarz chwyta w gar?? zbo?e na pniu, a rami? jego ?cina k?osy; i jak gdy zbieraj? k?osy w dolinie Refaim, 6 tak ?e zostaje na niej pok?osie; albo jak przy otrz?saniu oliwki: zostaj? dwie lub trzy jagody na samym wierzcho?ku, cztery lub pi?? na ga??ziach owocowego drzewa - wyrocznia Pana, Boga Izraela. 7 W owym dniu patrze? b?dzie cz?owiek na swego Stwórc? i jego oczy si? zwróc? ku ?wi?temu Izraela. 8 Nie popatrzy wi?cej na o?tarze, dzie?o r?k swoich, ani nie rzuci okiem na to, co uczyni?y jego palce: na aszery i stele s?oneczne. 9 W owym dniu twe miasta warowne b?d? jak tamte, opuszczone przez Amorytów i Chiwwitów, które opu?cili przed synami izraelskimi. Stan? si? one pustyni?, 10 bo zapomnia?e? Boga, twego Zbawiciela, i nie pami?ta?e? o Skale twej obrony. Dlatego sadzisz rozkoszne sadzonki i rozsiewasz obce ro?liny. 11 Sprawiasz, ?e rosn? w dniu, w którym je zasadzi?e?, i rano, gdy posia?e?, przywodzisz do rozkwitu, ale zniknie ?niwo w dzie? choroby, a ból b?dzie nieuleczalny. 12 Ach, wrzawa mnogich ludów! jak ?oskot morza, tak hucz?. Ach, rozgwar narodów! jak szum fal pot??nych, tak szumi?. 13 Narody szumi?, jak szumi? wezbrane wody, ale Pan je zgromi, i umkn? daleko: b?d? porwane na góry jak plewa przez wicher i jak tuman kurzu przez burz?. 14 W czasie wieczornym, to? to by? strach; przed ranem, ju? go nie ma. Taki jest dzia? naszych ?upie?ców, taki los naszych rabusiów.

18

1 Ach, kraju brz?cz?cych skrzyde?, le??cych za rzekami Kusz, 2 wysy?asz pos?ów przez morze, na ?ódkach papirusowych po wodzie! Id?cie, pos?a?cy pospieszni, do ludno?ci ros?ej i o skórze br?zowej, do narodu co budzi trwog?, odk?d istnieje, do ludno?ci pot??nej i zdobywczej, której kraj przecinaj? rzeki. 3 Wy wszyscy mieszka?cy ?wiata, wszyscy zaludniaj?cy ziemi?, patrzcie, jak na górach znak si? podnosi! S?uchajcie, jak si? g?os tr?by rozlega! 4 Albowiem tak mi rzek? Pan: Z miejsca, gdzie jestem, patrz? niezm?cony, niby ciep?o pogodne przy ?wietle s?o?ca, niby ob?ok rosisty w upalne ?niwo. 5 Bo przed winobraniem, gdy kwiaty opadn? i zawi?zany owoc stanie si? dojrzewaj?cym gronem, wtedy On obetnie ga??zki winne no?ycami, a odro?le odci?wszy odrzuci. 6 Wszyscy razem pozostan? dla górskich ptaków drapie?nych i dla dzikich zwierz?t na ziemi. Drapie?ne ptaki na nich ?erowa? b?d? latem, a wszystka dzika zwierzyna na nich przezimuje. 7 Wówczas przyniesie ofiary dla Pana Zast?pów naród ros?y o br?zowej skórze, naród budz?cy postrach zawsze, odk?d istnieje, ludno?? pot??na i zdobywcza, której kraj przecinaj? rzeki, na miejsce znane z imienia Pana Zast?pów, na gór? Syjon.

19

1 Wyrok na Egipt. Oto Pan, wsiad?szy na lekki ob?ok, wkroczy do Egiptu. Zadr?? przed Nim bo?ki egipskie, omdleje serce Egiptu w jego piersi. 2 Uzbroj? Egipcjan jednych przeciw drugim, i walczy? b?dzie brat przeciw bratu, przyjaciel przeciw przyjacielowi, miasto przeciw miastu, królestwo przeciw królestwu. 3 Dozna wstrz?su duch o?ywiaj?cy Egipt, a jego zaradno?? zniwecz?. Wi?c radzi? si? b?d? bo?ków i czarodziejów, wró?ów i czarnoksi??ników. 4 Wydam Egipcjan w r?ce srogiego pana; okrutny król b?dzie nimi w?ada? - wyrocznia Pana, Boga Zast?pów. 5 Zgin? wody z morza, rzeka opadnie i wyschnie, 6 kana?y poczn? cuchn??, ramiona Nilu w Egipcie zmalej? i wyschn?; trzcina i sitowie powi?dn?. 7 Ogo?ocone b?d? brzegi Nilu, ca?a ro?linno?? Nilu uschnie, wyginie, i ju? jej nie b?dzie. 8 Rybacy b?d? wzdychali i zasmuc? si? wszyscy, którzy w?dk? zarzucaj? w Nilu; a ci, którzy rozci?gaj? sieci na powierzchni wody, b?d? rozpaczali. 9 Wstydu doznaj? pracuj?cy ko?o lnu, gr?plarki i tkacze najbielszego p?ótna. 10 Przedsi?biorcy b?d? za?amani, a wszyscy najemnicy - zgn?bieni na duchu. 11 O, jak s? g?upi ksi???ta Soan! M?drzy doradcy faraona tworz? g?upi? rad?. Jak?e mo?ecie mówi? faraonowi: Jestem uczniem m?drców, uczniem dawnych królów? 12 Gdzie s?, prosz?, twoi m?drcy? Niech tobie si? poka?? i niech objawi?, co postanowi? Pan Zast?pów wzgl?dem Egiptu. 13 Zg?upieli ksi???ta Soan, myl? si? ksi???ta z Nof, zwiedli Egipt naczelnicy jego nomów. 14 Pan rozla? w nich ducha ob??du; oni zwiedli Egipt na b??dn? drog?, w ka?dym jego dziele, podobnie jak pijak wymiotuj?cy schodzi ze swej drogi. 15 I Egipt nie osi?gnie ?adnego dzie?a z tych, których dokonuje g?owa i ogon, palma i sitowie. 16 W ów dzie? Egipcjanie stan? si? jak kobiety: b?d? dr?e? i b?d? si? l?ka? na widok poruszenia r?ki, któr? Pan Zast?pów podniesie przeciw nim. 17 Wtedy Ziemia Judzka stanie si? postrachem Egiptu. Ile razy mu si? j? przypomni, strach go ogarnie z powodu zamiaru, który Pan Zast?pów powzi?? przeciwko niemu. 18 W ów dzie? b?dzie pi?? miast w kraju egipskim, mówi?cych j?zykiem kananejskim, które przysi?ga? b?d? na Pana Zast?pów; jedno z nich b?dzie zwane Ir-Haheres. 19 W ów dzie? b?dzie si? znajdowa? o?tarz Pana po?rodku kraju Egiptu, a przy jego granicy stela na cze?? Pana. 20 B?d? to znaki i ?wiadectwa o Panu Zast?pów w kraju egipskim. Kiedy wobec ciemi??ycieli zawezw? Pana na pomoc, po?le im wybawiciela, który b?dzie ich broni? i ocali. 21 Wtedy Pan da si? pozna? Egipcjanom; Egipcjanie za? nie tylko uznaj? Pana w ów dzie?, ale czci? Go b?d? ofiarami ze zwierz?t i z pokarmów, sk?ada? te? b?d? ?luby Panu i wype?ni? je. 22 Cho? Pan dotknie ci??ko Egipcjan, przecie? ich uzdrowi; oni za? nawróc? si? do Pana, który ich wys?ucha i uleczy. 23 W ów dzie? b?dzie otwarta droga z Egiptu do Asyrii. Asyria przyjdzie do Egiptu, a Egipt do Asyrii. Lecz Egipt s?u?y? b?dzie Asyrii. 24 W ów dzie? Izrael, trzeci kraj z Egiptem i z Asyri?, b?dzie b?ogos?awie?stwem po?rodku ziemi. 25 Pan Zast?pów pob?ogos?awi mu, mówi?c: B?ogos?awiony niech b?dzie Egipt, mój lud, i Asyria, dzie?o moich r?k, i Izrael, moje dziedzictwo.

20

1 W roku, w którym naczelny dowódca wys?any przez Sargona, króla asyryjskiego, przyby? pod Aszdod, przypu?ci? szturm do miasta i zdoby? je, 2 w tym samym czasie Pan przemówi? do Izajasza, syna Amosa, tymi s?owami: Id?, rozwi?? wór z bioder twoich, zdejm te? obuwie z nóg twoich! Ten za? uczyni? tak, chodz?c nago i boso. 3 Wówczas Pan powiedzia?: Jak s?uga mój, Izajasz, chodzi? nago i boso trzy lata, jako znak i dziwny symbol dotycz?cy Egiptu i kraju Kusz, 4 tak król asyryjski uprowadzi je?ców z Egiptu i wygna?ców z Kusz, m?odych i starych, nagich i bosych, i z obna?onymi po?ladkami - na ha?b? Egiptu. 5 Zal?kn? si? i zarumieni? z powodu kraju Kusz, ich nadziei, i z powodu Egiptu, ich chluby. 6 I powiedz? w ów dzie? mieszka?cy tego wybrze?a: Oto, co si? sta?o z tym, w którym po?o?yli?my nadziej? i do którego uciekali?my si? o pomoc, a?eby nas wyrwa? od króla asyryjskiego! A teraz jak si? ocalimy my sami?

21

1 Wyrok na pustyni? nadmorsk?. Jak huragany przelatuj?ce nad Negebem, tak on przychodzi z pustyni, z okolicy strasznej. 2 Widzenie przyt?aczaj?ce zwiastowano mi: Rozbójnik rabuje, niszczyciel niszczy. Elamie, wychod?! Medio, oblegaj! Wszystkim j?kom kres po?o??. 3 Dlatego dreszcz przenikn?? me biodra, chwyci?y mnie skurcze bolesne jak bóle rodz?cej; zbyt jestem udr?czony, by s?ysze?, nazbyt przera?ony, aby widzie?. 4 Serce moje w ob??dzie, przej??a mi? groza; zmrok przeze mnie upragniony zmieni? mi si? na postrach. 5 Zastawiaj? stó?, nakrywaj? obrusem, jedz?, pij?... Wsta?cie, ksi???ta! Nama??cie tarcze! 6 Bo tak powiedzia? do mnie Pan: Id?, postaw wartownika, i?by doniós?, co zobaczy. 7 Gdy ujrzy poczet jazdy, je?d?ców na koniach parami, je?d?ców na os?ach, je?d?ców na wielb??dach, niech patrzy uwa?nie, z wielk? uwag?! 8 I zawo?a? stra?nik: Na wie?y stra?niczej, o Panie, stoj? ci?gle we dnie, na placówce mej warty co noc jestem na nogach. 9 A oto przybywaj? jezdni, je?d?cy na koniach parami. Odezwa? si? jeden i rzek?: Upad? Babilon, upad?, i wszystkie pos?gi jego bo?ków strzaskane na ziemi! 10 O mój ty ludu wym?ócony i wyt?uczony na klepisku! Co us?ysza?em od Pana Zast?pów, Boga Izraelowego, to ci oznajmi?em. 11 Wyrok na Edom. Kto? krzyczy do mnie z Seiru: Stró?u, która to godzina nocy? Stró?u, która to godzina nocy? 12 Stró? odrzek?: Przychodzi ranek, a tak?e noc. Je?li chcecie pyta?, pytajcie, nawró?cie si?, przyjd?cie! 13 Wyrok na Arabi?. Którzy w zaro?lach n stepie nocujecie, wy, gromady Dedanitów, 14 wynie?cie wod? naprzeciw spragnionych! Mieszka?cy kraju Tema, z chlebem waszym wyjd?cie na spotkanie uchod?ców! 15 Bo przed rzezi? uciekli, przed mieczem dobytym, przed ?ukiem napi?tym, przed wirem walki. 16 Albowiem tak powiedzia? Pan do mnie: Jeszcze jeden rok taki, jak rok najemnika, a sko?czy si? ca?a chluba Kedaru. 17 Ostatek te? z pocztu ?uczników, dzielnych synów Kedaru, b?dzie bardzo nieliczny; tak Pan, Bóg Izraela, powiedzia?.

22

1 Wyrok na Dolin? Widzenia. Co ci jest, prosz?, ?e ca?e wylegasz na taraso dachów, 2 o pe?ne zgie?ku, miasto wrzaskliwe, stolico rozbawiona? Twoi zabici nie legli od miecza ani nie zgin?li na wojnie. 3 Wodzowie twoi wszyscy razem uciekli, wzi?ci s? do niewoli bez u?ycia ?uku. Waleczni twoi wszyscy razem zwi?zani, cho? uszli daleko. 4 Dlatego rzek?em: Odwró?cie wzrok ode mnie, ?ebym móg? gorzko p?aka?. Nie próbujcie mnie pociesza? nad zag?ad? Córy mego ludu! 5 Bo to dzie? pop?ochu, zdeptania i rozsypki, zrz?dzony przez Pana, Boga Zast?pów. W Dolinie Widzenia kto? mur rozwala, i krzyk si? wzbija ku górze. 6 Elam podniós? ko?czan, Aram zaprz?g? konie, Kir ods?oni? tarcz?. 7 Twe najpi?kniejsze doliny s? pe?ne rydwanów, a jezdni ustawili si? naprzeciw bramy. 8 Tak odkry? wróg os?on? Judy. Ty? spogl?da?o w ów dzie? na zbrojowni? w Domu Lasu. 9 Widzieli?cie te?, jak by?y liczne szczerby w murach Miasta Dawidowego; zebrali?cie wod? w Ni?szej Sadzawce; 10 przeliczyli?cie domy w Jeruzalem i zburzyli?cie budynki, by wzmocni? mur miejski. 11 Mi?dzy dwoma murami urz?dzili?cie zbiornik na wod? Starej Sadzawki; ale nie zwa?ali?cie na Twórc? tych rzeczy ani dostrzegali?cie Tego, który je z dawna ukszta?towa?. 12 Pan za?, Bóg Zast?pów, wezwa? was w ów dzie? do p?aczu i do ?a?oby, do ostrzy?enia si? i do przyodziania woru. 13 A tymczasem nic, tylko: uciecha i zabawa, zabijanie wo?ów i zarzynanie baranów, zajadanie mi?sa i zapijanie winem: Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy! 14 Lecz Pan Zast?pów da? si? s?ysze? uszom moim: Na pewno ta nieprawo?? nie b?dzie wam odpuszczona, dopóki nie pomrzecie. Powiedzia? Pan, Bóg Zast?pów. 15 Tak mówi Pan, Bóg Zast?pów: Id?, wejd? do tego ministra, do Szebny, zarz?dcy pa?acu, 16 który sobie wykuwa grobowiec wysoko i w skale dr??y dla siebie komnat?: Co ty tu posiadasz i kogo ty masz tutaj, ?e? sobie tu wyciosa? grobowiec? 17 Oto Pan zrzuci ci?, cz?owiecze, z wielkim rozmachem i uchwyci ci? jednym chwytem, 18 i tocz?c ci? zwinie w k??bek jak pi?k?, rzucaj?c po ziemi przestronnej. Tam umrzesz i tam pójd? pojazdy, z których si? chlubi?e?, o ty, zaka?o domu twego pana! 19 Gdy str?c? ci? z twego urz?du i przep?dz? ci? z twojej posady, 20 tego? dnia powo?am s?ug? mego, Eliakima, syna Chilkiasza. 21 Oblok? go w twoj? tunik?, przepasz? go twoim pasem, twoj? w?adz? oddam w jego r?ce: on b?dzie ojcem dla mieszka?ców Jeruzalem oraz dla domu Judy. 22 Po?o?? klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. 23 Wbij? go jak ko?ek na miejscu pewnym; i stanie si? on tronem chwa?y dla domu swego ojca. 24 Na nim zawiesz? ca?? chlub? jego domu ojcowskiego - m?ode p?dy i odro?le - wszystkie drobne naczynia, od czarek do wszelakich dzbanów. 25 W ów dzie?, mówi Pan Zast?pów, ko?ek wbity na miejscu pewnym nie wytrzyma, lecz z?amie si? i spadnie, a ca?y ci??ar, który na nim wisia?, roztrzaska si?. Albowiem Pan powiedzia?.

23

1 Wyrok na Tyr. J?knijcie, okr?ty Tarszisz, bo wasza przysta? warowna zniszczona. Gdy z kraju Kittim wraca?y, odebra?y t? wie??. 2 J?czcie, mieszka?cy wybrze?a, kupcy z Sydonu, których pos?a?cy przeprawiali si? przez morze 3 o bezmiernych wodach. Ziarno znad Szichoru, ?niwo znad Rzeki by?o dochodem Tyru i by?o przedmiotem handlu z narodami. 4 Zawstyd? si?, Sydonie, bo morze przemówi?o, przysta? morska rzek?a: Nie czu?am bólu porodu i nie porodzi?am, nie da?am wychowania ch?opcom ani dziewcz?tom rozwoju. 5 Gdy Egipcjanie pos?ysz? tak? wie??, jak ta o Tyrze, wi? si? b?d? z ?alu. 6 Przeprawcie si? do Tarszisz, j?czcie, mieszka?cy wybrze?a! 7 Czy to jest wasze weso?e miasto, którego pocz?tek si?ga dawnych czasów, którego nogi zd??aj? daleko, by si? tam osiedli?? 8 Kto zgotowa? taki los Tyrowi rozdaj?cemu korony, którego kupcy byli ksi???tami, a przekupnie lud?mi szanowanymi w ?wiecie? 9 Pan Zast?pów to postanowi?, ?eby upokorzy? pych? ca?ej jego ?wietno?ci i poni?y? wszystkich wielmo?ów ?wiata. 10 Uprawiaj tw? ziemi?, o Córo Tarszisz! Portu ju? nie ma. 11 Wyci?gn?? On r?k? na morze, zatrz?s? królestwami, Pan nakaza? w sprawie Kanaanu, by zburzy? jego warownie. 12 Rzek? On: Nie b?dziesz si? wi?cej radowa?, Dziewico zha?biona, Córo Sydonu! Wsta?, przepraw si? do Kittim: tam równie? nie zaznasz spokoju. 13 Oto kraj Chaldejczyków - naród ten nie istnia?, Asyria go za?o?y?a dla dzikich zwierz?t - oni to wznie?li swe wie?e; zrównali z ziemi? zamki Sydonu, obrócili go w gruzy. 14 Zawyjcie, okr?ty Tarszisz, bo wasz gród morski - spustoszony. 15 Stanie si? w ów dzie?, i? Tyr pójdzie w zapomnienie na siedemdziesi?t lat, wed?ug miary dni jednego króla. Pod koniec siedemdziesi?ciu lat przydarzy si? Tyrowi, jak nierz?dnicy z piosenki: 16 We?mij cytr?, obejd? miasto, nierz?dnico zapomniana! Zagraj dobrze, mnó? piosenki, a?eby? si? przypomnia?a! 17 Przyjdzie wi?c do tego, pod koniec siedemdziesi?ciu lat, ?e Pan nawiedzi Tyr. Ten za? powróci do swego zarobkowania i odda si? nierz?dowi ze wszystkimi królestwami ?wiata na powierzchni ziemi. 18 Ale jego zarobek i jego zysk b?d? po?wi?cone Panu i nie b?d? gromadzone ani przechowywane. Albowiem jego zarobek b?dzie u?yty dla tych, którzy przebywaj? przed obliczem Pana, ?eby mogli je?? do syta i przyodziewa? si? wystawnie.

24

1 Oto Pan pustoszy ziemi?, niszczy j? i przewraca jej powierzchni?, a mieszka?ców jej rozprasza. 2 I b?dzie dotkni?ty jak lud, tak kap?an, jak s?uga, tak jego pan, jak s?u??ca, tak jej pani, jak nabywca, tak sprzedawca, jak po?yczk? daj?cy, tak bior?cy j?, jak wierzyciel, tak jego d?u?nik. 3 Okropnie spustoszona b?dzie ziemia i bezgranicznie rozdrapana, bo Pan wyda? taki wyrok. 4 ?a?o?nie wygl?da ziemia, zmarnia?a; ?wiat opad? z si?, niszczeje, niebo wraz z ziemi? si? wyczerpa?y. 5 Ziemia zosta?a splugawiona przez swoich mieszka?ców, bo pogwa?cili prawa, przest?pili przykazania, z?amali wieczyste przymierze. 6 Dlatego ziemi? poch?ania przekle?stwo, a jej mieszka?cy odpokutowuj?; dlatego si? przerzedzaj? mieszka?cy ziemi i ma?o ludzi zosta?o. 7 M?ode wino w smutku, winnica podupad?a, wzdychaj? wszyscy ludzie weso?ego serca. 8 Usta?a weso?o?? b?benków, ucich?a wrzawa hulaj?cych, umilk? weso?y d?wi?k cytr. 9 Nie pij? wina w?ród pie?ni, sycera gorzknieje pijakom. 10 Zburzone jest miasto chaosu, dom ka?dy zamkni?ty od wej?cia. 11 Na ulicach narzekanie na brak wina. Min??a wszelka rado??, wesele odesz?o z ziemi. 12 Tylko pustka zosta?a w mie?cie i brama rozbita w kawa?ki. 13 Tak bowiem b?dzie na ?rodku ziemi pomi?dzy narodami, jak przy otrz?saniu oliwek, jak ostatki winogron po winobraniu. 14 Ci to podnios? swój g?os, s?awi? b?d? majestat Pana, wznios? okrzyki od strony morza. 15 Dlatego na Wschodzie czci? b?d? Pana, na wyspach morskich imi? Pana, Boga Izraelowego. 16 Od kra?ca ziemi s?yszeli?my pienia: Chwa?a Sprawiedliwemu! Lecz ja rzek?em: Mam tajemnic?, gro?n? mam tajemnic?, biada mi! Wiaro?omni dzia?aj? zdradliwie, wiaro?omni dopu?cili si? zdrady. 17 Groza i dó?, i sid?o na ciebie, mieszka?cu ziemi: 18 kto umknie przed krzykiem grozy, wpadnie w dó?, a kto si? wydostanie z do?u, w sid?a si? omota! Tak, upusty otworz? si? w górze i podwaliny ziemi si? zatrz?s?. 19 Ziemia rozpadnie si? w drobne kawa?ki, ziemia p?kaj?c wybuchnie, ziemia zadrgawszy zako?ysze si?, 20 ziemia si? mocno b?dzie zatacza? jak pijany i jak budka na wietrze b?dzie si? chwia?a; grzech jej zaci??y nad ni?, tak i? upadnie i ju? nie powstanie. 21 Nast?pi w ów dzie? to, i? Pan skarze wojsko niebieskie tam, w górze i królów ziemskich tu - na dole. 22 Zostan? zgromadzeni, uwi?zieni w lochu; b?d? zamkni?ci w wi?zieniu, a po wielu latach b?d? ukarani. 23 Ksi??yc si? zarumieni, s?o?ce si? zawstydzi, bo zakróluje Pan Zast?pów na górze Syjon i w Jeruzalem: wobec swych starców b?dzie uwielbiony.

25

1 Panie, Ty? Bogiem moim! S?awi? Ci? b?d? i wielbi? Twe imi?, bo dokona?e? przedziwnych zamierze? z dawna powzi?tych, niezmiennych, prawdzkwych; 2 bo zamieni?e? miasto w stos gruzów, warowny gród w rumowisko. Zamek pysznych, by si? nie sta? miastem, nie b?dzie odbudowany na wieki. 3 Przeto lud mocny Ci? chwali, miasto narodów przemo?nych czci Ciebie. 4 Bo Ty? jest ucieczk? dla biednych, dla ubogich podpor? w utrapieniu; Ty? os?on? przed deszczem, Ty? och?od? przed skwarem; bo tchnienie przemo?nych jest jak deszcz zimowy, 5 jak spiekota na suchym stepie. Ty u?mierzysz wrzaw? pysznych; jak upa? cieniem chmury, tak pie?? ciemi?zców zostanie st?umiona. 6 Pan Zast?pów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze uczt? z t?ustego mi?sa, uczt? z wybornych win, z najpo?ywniejszego mi?sa, z najwyborniejszych win. 7 Zedrze On na tej górze zas?on?, zapuszczon? na twarz wszystkich ludów, i ca?un, który okrywa? wszystkie narody; 8 raz na zawsze zniszczy ?mier?. Wtedy Pan Bóg otrze ?zy z ka?dego oblicza, odejmie ha?b? od swego ludu na ca?ej ziemi, bo Pan przyrzek?. 9 I powiedz? w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu?my zaufali, ?e nas wybawi; oto Pan, w którym z?o?yli?my nasz? ufno??: cieszmy si? i radujmy z Jego zbawienia! 10 Albowiem r?ka Pana spocznie na tej górze. Moab za? b?dzie rozdeptany u siebie, jak si? depcze s?om? na gnojowisku; 11 i wyci?gnie tam na ?rodku swe r?ce, jak p?ywak je wyci?ga przy p?ywaniu, lecz Pan upokorzy jego pych? razem z wysi?kami jego r?k. 12 Niezdobyt? twierdz? twoich murów On zgniecie, zwali, zrzuci w proch na ziemi?.

26

1 W ów dzie? ?piewa? b?d? t? pie?? w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy pot??ne; On jako ?rodek ocalenia sprawi? mury i przedmurze. 2 Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowuj?cy wierno?ci; 3 jego charakter stateczny Ty kszta?tujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufa?. 4 Z?ó?cie nadziej? w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuist? Ska??! 5 Bo On poni?y? przebywaj?cych na szczytach, upokorzy? miasto niedost?pne, upokorzy? je a? do ziemi, sprawi?, ?e w proch run??o: 6 podepc? je nogi, nogi biednych i stopy ubogich. 7 ?cie?ka sprawiedliwego jest prosta, Ty równasz praw? drog? sprawiedliwego. 8 Tak?e na ?cie?ce Twoich s?dów, o Panie, my równie? oczekujemy Ciebie; imi? Twoje i pami?? o Tobie to upragnienie duszy. 9 Dusza moja po??da Ciebie w nocy, duch mój - poszukuje Ci? w mym wn?trzu; bo gdy Twe s?dy jawi? si? na ziemi, mieszka?cy ?wiata ucz? si? sprawiedliwo?ci. 10 Je?eli okaza? ?ask? z?oczy?cy, on nie nauczy si? sprawiedliwo?ci. Nieprawo?? on czyni na ziemi prawych i nie dostrzega majestatu Pana. 11 Panie, Twa r?ka wzniesiona. Oni jej nie dostrzegaj?. Niech ujrz? ku swemu zawstydzeniu zazdrosn? dba?o?? Twoj? o lud; ogie? za? zgotowany dla Twych wrogów niech ich po?re! 12 Panie, u?yczysz nam pokoju, bo i wszystkie nasze dzie?a Ty? nam zdzia?a?! 13 Panie, Bo?e nasz, inni panowie ni? Ty nas opanowali, ale my Ciebie samego, Twoje imi? wys?awiamy. 14 Umarli nie o?yj?, nie zmartwychwstan? cienie, dlatego ?e Ty? ich skara? i unicestwi? i zatar?e? wszelk? o nich pami??. 15 Pomno?y?e? naród, o Panie, pomno?y?e? naród, rozs?awi?e? si?, rozszerzy?e? wszystkie granice kraju. 16 Panie, w ucisku szukali?my Ciebie, s?ali?my mod?y pó?g?osem, kiedy? Ty ch?osta?. 17 Jak brzemienna, bliska chwili rodzenia wije si?, krzyczy w bólach porodu, takimi my?my si? stali przed Tob?, o Panie! 18 Pocz?li?my, wili?my si? z bólu, jakby?my mieli rodzi?; ducha zbawczego nie wydali?my ziemi i nie przyby?o mieszka?ców na ?wiecie. 19 O?yj? Twoi umarli, zmartwychwstan? ich trupy, obudz? si? i krzykn? z rado?ci spoczywaj?cy w prochu, bo rosa Twoja jest ros? ?wiat?o?ci, a ziemia wyda cienie zmar?ych. 20 Id?, mój ludu, wejd? do swoich komnat i zamknij drzwi za sob?! Skryj si? na ma?? chwil?, a? gniew przeminie: 21 bo oto Pan wychodzi ze swojego miejsca, by kara? niegodziwo?? mieszka?ców ziemi, a ziemia uka?e krew, któr? nasi?k?a, i pomordowanych kry? d?u?ej nie b?dzie.

27

1 W ów dzie? Pan ukarze swym mieczem twardym, wielkim i mocnym, Lewiatana, w??a p?ochliwego, Lewiatana, w??a kr?tego; zabije te? potwora morskiego. 2 W ów dzie? powiedz?: Winnica urocza! ?piewajcie o niej! 3 Ja, Pan, jestem jej stró?em; podlewam j? co chwila, by jej co z?ego nie spotka?o, strzeg? jej w dzie? i w nocy. 4 Nie czuj? gniewu. Niech Mi kto sprawi w niej ciernie i g?ogi! Wypowiem mu wojn?, spal? je wszystkie razem! 5 Albo raczej niech si? uchwyci mojej opieki, i zawrze pokój ze Mn?, pokój ze Mn? niech zawrze! 6 W przysz?o?ci Jakub si? zakorzeni, Izrael zakwitnie i rozro?nie si?, i nape?ni powierzchni? ziemi owocami. 7 Czy uderzy? go On tak, jak uderzy? jego katów? Czy zabi?, jak pozabija? jego zabójców? 8 Wygnaniem, zsy?k? wywar? odwet na mie?cie; przep?dzi? je swoim gwa?townym podmuchem jakby w dzie? wschodniego wiatru. 9 Tote? wina Jakuba przez to b?dzie zmazana; i ten b?dzie ca?y owoc usuni?cia jego grzechu; wszystkie kamienie o?tarza przeznaczy on na pokruszenie jak kamienie wapienne. Nie b?d? sta? ju? aszery ni stele s?oneczne. 10 Poniewa? warowne miasto stanie si? pustkowiem, siedzib? wyludnion? i jak pustynia opustosza??. Tam pasa? si? b?dzie stado ciel?t i tam k?a?? si? i skuba? jego ga??zki. 11 Ga??zie jego uschn?wszy od?ami? si?: przyjd? kobiety i popal? je. Bo jest to naród nierozumny. Dlatego nie zmi?uje si? nad nim jego Stwórca ani mu Stworzyciel jego nie oka?e lito?ci. 12 Stanie si? w ów dzie?, ?e Pan wym?óci k?osy - od Rzeki a? do Potoku Egipskiego; i wy, synowie Izraela, wszyscy co do jednego b?dziecie zgromadzeni. 13 W ów dzie? zagraj? na wielkiej tr?bie, i wtedy przyjd? zagubieni w kraju Asyrii i rozproszeni po kraju egipskim, i uwielbi? Pana na ?wi?tej górze, w Jeruzalem.

28

1 Biada pysznej koronie pijaków Efraima, wi?dn?cemu kwieciu jego wspania?ej ozdoby, któr? ?yzna dolina nosi na szczycie! Biada zamroczonym winem! 2 Oto kto? przez Pana pos?any, mocny i pot??ny, jak burza gradowa, jak niszczycielska tr?ba powietrzna, jak nawa?nica wód gwa?townie wzbieraj?cych, wszystko na ziemi? z moc? rzuci. 3 Nogami zdeptana b?dzie pyszna korona pijaków Efraima, a wi?dn?ce kwiecie jego wspania?ej ozdoby, któr? ?yzna dolina nosi na szczycie, 4 b?dzie jak wczesna figa przed nadej?ciem lata: kto j? zobaczy, zrywa i po?yka chciwie, ledwie wzi?? do r?ki. 5 W owym dniu Pan Zast?pów b?dzie koron? chwa?y i ozdobnym diademem dla Reszty swego ludu, 6 i natchnieniem sprawiedliwo?ci dla zasiadaj?cego w s?dzie, i natchnieniem m?stwa dla odpieraj?cych natarcie u bramy. 7 Równie? i ci chodz? chwiejnie na skutek wina, zataczaj? si? pod wp?ywem sycery. Kap?an i prorok chodz? chwiejnie na skutek sycery, wino zawróci?o im w g?owie, zataczaj? si? pod wp?ywem sycery, chodz? jak b??dni, miewaj? zwidzenia, potykaj? si?, gdy odby 8 Zaiste, wszystkie sto?y s? pe?ne zwymiotowanych brudów; nie ma miejsca czystego. 9 Kogo to chce on uczy? wiedzy? Komu chce dawa? nauk?? - Dzieciom ledwie odstawionym od mleka, niemowl?tom odsadzonym od piersi! 10 Bo: Saw lasaw, saw lasaw; kaw lakaw, kaw lakaw; zeer szam, zeer szam. 11 Zaprawd?, wargami j?ka?ów i j?zykiem obcym przemawia? b?dzie do tego narodu 12 Ten, który mu powiedzia?: Teraz, odpoczynek! Dajcie wytchn?? strudzonemu! A teraz, spokój! Ale nie chcieli Go s?ucha?. 13 Wtedy b?dzie do nich mowa Pana: Saw lasaw, saw lasaw; kaw lakaw, kaw lakaw; zeer szam, zeer szam, ?eby szli upadli na wznak, i rozbili si?, ?eby uwik?ali si? w sieci i byli schwytani. 14 Dlatego pos?uchajcie s?owa Pa?skiego, wy wszyscy, panuj?cy nad tym ludem, który jest w Jerozolimie. 15 Mówicie: Zawarli?my przymierze ze ?mierci?, i z Szeolem zrobili?my uk?ad. Gdy si? rozleje powód? wrogów, nas nie dosi?gnie, bo z k?amstwa uczynili?my sobie schronisko i skryli?my si? pod fa?szem. 16 Przeto tak mówi Pan Bóg: Oto Ja k?ad? na Syjonie kamie?, kamie? dobrany, w?gielny, cenny, do fundamentów za?o?ony. Kto wierzy, nie potknie si?. 17 I wezm? sobie prawo za miar?, a sprawiedliwo?? za pion. Ale grad zmiecie schronisko k?amstwa, a wody zalej? kryjówk?. 18 Wasze przymierze ze ?mierci? zostanie zerwane, i nie ostoi si? wasz uk?ad z Szeolem. Gdy si? rozleje powód? wrogów, b?dziecie dla nich na zdeptanie. 19 Ile razy ona przyjdzie, pochwyci was. Gdy przechodzi? b?dzie ka?dego ranka, i we dnie, i w nocy, blady strach na wie?? o niej padnie. 20 Bo za krótkie b?dzie ?ó?ko, aby si? wyci?gn??, i zbyt w?skie przykrycie, by si? nim owin??. 21 Zaiste, Pan powstanie, jak na górze Perasim, jak w dolinie Gibeo?skiej si? poruszy, by dokona? swego dzie?a, swego dziwnego dzie?a, by spe?ni? swe zadanie, swe tajemnicze zadanie. 22 A teraz przesta?cie drwi?, ?eby wasze p?ta si? nie zacie?ni?y; s?ysza?em bowiem rzecz postanowion? przez Pana, Boga Zast?pów: zniszczenie ca?ego kraju. 23 Nastawcie uszu i s?uchajcie g?osu mego, uwa?ajcie i s?uchajcie mej mowy! 24 Czy? oracz wci?? tylko orze pod zasiew, przewraca i bronuje sw? rol?? 25 Czy? raczej, gdy zrówna jej powierzchni?, nie zasiewa czarnuszki i nie rozrzuca kminu? Czy nie sieje pszenicy, zbo?a, j?czmienia i prosa, wreszcie orkiszu po brzegach? 26 A kto? poucza go o tym prawie, jego Bóg mu to wyk?ada. 27 Zaprawd?, czarnuszki nie m?óc? saniami m?ockarskimi ani po kminie nie przetaczaj? walca m?ockarskiego wozu, ale bijakiem wybija si? czarnuszk?, a kminek cepami. 28 Zbo?e mog?oby ulec zmia?d?eniu; ale nie bez ko?ca m?óci je m?ockarz. Gdy przetoczy ko?o swego wozu m?ockarskiego wraz z zaprz?giem, nie zmia?d?y go. 29 To równie? pochodzi od Pana Zast?pów, który przedziwny okaza? si? w radzie, niezmierzony w m?dro?ci.

29

1 Ach, Arielu, Arielu, miasto, gdzie obozowa? Dawid! Dodajcie rok do roku, ?wi?ta niech biegn? swym cyklem! 2 Wówczas ucisn? Ariela: nastanie ?a?o?? i wzdychanie. Ty b?dziesz dla mnie jakby Arielem: 3 jak Dawid roz?o?? obóz przeciw tobie, otocz? ci? sza?cami, wznios? przeciw tobie obl??nicze wie?e. 4 Wtedy pokornie z ziemi mówi? b?dziesz i z prochu wyjd? twe s?owa st?umione; twój g?os jakby upiora dob?dzie si? z ziemi, a mowa twa z prochu wyda si? piszczeniem. 5 Jak drobny py? b?dzie twoich wrogów zgraja, i jak rozwiane plewy t?um twoich ciemi?zców. A stanie si? to nagle, niespodzianie: 6 zostaniesz nawiedzone przez Pana Zast?pów grzmotem, wstrz?sami i wielkim hukiem, huraganem, burz? i p?omieniami trawi?cego ognia. 7 Jak sen, jak widziad?o nocne wyda si? zgraja wszystkich narodów, co przeciw Arielowi wojuj?. Z wszystkimi, co walcz? przeciw niemu, z wie?ami obl??niczymi i z oblegaj?cymi go stanie si? podobnie, 8 jak kiedy kto? g?odny ?ni, ?e je, ale si? budzi z pustym ?o??dkiem, i jak gdy kto? spragniony ?ni, ?e pije, lecz budzi si? zm?czony i z wyschni?tym gard?em, tak b?dzie ze zgraj? wszystkich narodów, id?cych do boju przeciw górze Syjon. 9 Wpadnijcie w os?upienie i trwajcie w nim, za?lepcie si? i pozosta?cie ?lepi, b?d?cie pijani, cho? nie od wina, zataczajcie si?, cho? nie pod wp?ywem sycery. 10 Bo Pan spu?ci? na was sen twardy, zawi?za? wasze oczy wieszczków i zakry? wasze g?owy jasnowidzów. 11 Ka?de objawienie jest dla was jakby s?owami zapiecz?towanej ksi?gi. Daje si? j? temu, który umie czyta?, mówi?c: Czytaj j?, prosimy. On za? odpowiada: Nie mog?, bo ona jest zapiecz?towana. 12 Albo daj? ksi?g? takiemu, który nie umie czyta?, mówi?c: Czytaj?e to, a on odpowiada: Nie umiem czyta?. 13 Wyrzek? Pan: Poniewa? ten lud zbli?a si? do Mnie tylko w s?owach, i s?awi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; poniewa? cze?? jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem, 14 dlatego w?a?nie Ja ponowi? niezwyk?e dzia?anie cudów i dziwów z tym ludem: zginie m?dro?? jego my?licieli, a rozum jego m?drców zaniknie. 15 Biada tym, którzy si? kryj? przed Panem, aby zatai? swe zamys?y, których czyny osnute s? cieniem i którzy mówi?: Kto nas zobaczy i kto nas pozna? 16 O co za przewrotno??! Czy? mo?e by? garncarz na równi z glin? stawiany? Czy? mo?e mówi? dzie?o o swym twórcy: Nie uczyni? mnie, i garnek rzec o tym, co go ulepi?: Nie ma rozumu? 17 Czy? nie w krótkim ju? czasie Liban zamieni si? w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? 18 W ów dzie? g?usi us?ysz? s?owa ksi?gi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemno?ci, b?d? widzie?. 19 Pokorni wzmog? sw? rado?? w Panu, i najubo?si rozwesel? si? w ?wi?tym Izraela, 20 bo nie stanie ciemi?zcy, z szyderc? koniec b?dzie, i wyci?ci b?d? wszyscy, co za z?em goni?: 21 którzy s?owem przywodz? drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiaj? sid?a na s?dziów i odprawiaj? sprawiedliwego z niczym. 22 Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupi? Abrahama: Odt?d Jakub nie b?dzie si? rumieni? ani oblicze jego ju? nie przyblednie, 23 bo gdy ujrzy swe dzieci, dzie?o mych r?k, w?ród siebie, og?osi imi? moje jako ?wi?te. Wtedy czci? b?d? ?wi?tego Jakubowego i z boja?ni? szanowa? Boga Izraela. 24 Duchem zb??kani poznaj? m?dro??, a szemrz?cy zdob?d? pouczenie.

30

1 Biada synom zbuntowanym! - wyrocznia Pana. Wykonuj? zamiary, ale nie moje, i wi??? si? uk?adami, lecz nie z mego natchnienia, tak ?e dodaj? grzech do grzechu. 2 Udaj? si? w podró? do Egiptu bez zasi?gni?cia zdania ust moich, aby si? uciec pod opiek? faraona i by si? schroni? w cieniu Egiptu. 3 Lecz opieka faraona b?dzie dla was zawstydzeniem, a poha?bieniem ucieczka w cie? Egiptu. 4 Bo jego ksi???ta byli w Soan i jego pos?owie doszli do Chanes. 5 Wszyscy zawiod? si? na narodzie, co b?dzie nieu?yteczny dla nich: ani ku pomocy, ani na po?ytek, tylko na wstyd, a nawet na ha?b?. 6 Wyrok na zwierz?ta Negebu. Poprzez ziemi? utrapienia i ucisku, lwicy i lwa rycz?cego, ?mii i lataj?cego smoka, przenosz? swe bogactwa na grzbiecie os?ów i swe skarby na garbie wielb??dów do narodu nieu?ytecznego. 7 Egipt bezskutecznie i na pró?no obiecuje pomoc, dlatego nazywam go tak: Rahab-bezczynny. 8 Teraz pójd?, wypisz to na tabliczce, przy nich, i opisz to w ksi?dze, ?eby s?u?y?o na przysz?e czasy jako wieczyste ?wiadectwo: 9 ?e jest to naród buntowniczy, synowie k?amliwi, synowie, którzy nie chc? s?ucha? Prawa Pa?skiego, 10 którzy mówi? do jasnowidzów: Nie miejcie widze?! i do proroków: Nie prorokujcie nam nagiej prawdy! Mówcie nam pochlebstwa, prorokujcie z?udzenia! 11 Ust?pcie z drogi, zboczcie ze ?cie?ki, oddalcie sprzed nas ?wi?tego Izraela! 12 Dlatego tak mówi ?wi?ty Izraela: Poniewa? odrzucili?cie t? przestrog?, a po?o?yli?cie ufno?? w krzywdzie i zdradzie i na nich si? oparli, 13 dlatego wyst?pek ten stanie si? dla was jakby szczelin? zwiastuj?cych upadek, sprawiaj?c? wygi?cie na wysokim murze, którego zawalenie si? nast?puje nagle w jednej chwili. 14 Zawalenie to jest jak st?uczenie dzbana garncarza, rozbitego tak bezwzgl?dnie, ?e w jego szcz?tkach nie da si? znale?? skorupy do zgarni?cia w?gli z ogniska, do zaczerpni?cia wody ze zbiornika. 15 Albowiem tak mówi Pan Bóg, ?wi?ty Izraela: W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufno?ci le?y wasza si?a. Ale wy?cie tego nie chcieli! 16 Owszem, powiedzieli?cie: Nie, bo na koniach uciekniemy! - Dobrze, uciekniecie! - I na szybkich wozach pomkniemy! - Dobrze, szybcy b?d? ci, którzy pogoni? za wami! 17 Tysi?c ucieknie przed gro?b? jednego, przed gro?b? pi?ciu uciekniecie, a? zostanie z was tak ma?o, jak ?erd? na szczycie góry i jak znak na pagórku. 18 Lecz Pan czeka, by wam okaza? ?ask?, i dlatego stoi, by si? zlitowa? nad wami, bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem. Szcz??liwi wszyscy, którzy w Nim ufaj?! 19 Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie b?dziesz gorzko p?aka?. Rych?o oka?e ci On ?ask? na g?os twojej pro?by. Ledwie us?yszy, odpowie ci. 20 Cho?by ci da? Pan chleb ucisku i wod? utrapienia, twój Nauczyciel ju? nie odst?pi, ale oczy twoje patrze? b?d? na twego Mistrza. 21 Twoje uszy us?ysz? s?owa rozlegaj?ce si? za tob?: To jest droga, id?cie ni?!, gdyby? zboczy? na prawo lub na lewo. 22 Wtedy za nieczyste uznasz srebrne obicia twych bo?ków i z?ote odzienia twych pos?gów. Wyrzucisz je jak brudn? szmat?. Powiesz im: Precz! 23 On u?yczy deszczu na twoje zbo?e, którym obsiejesz rol?, a chleb z urodzajów gleby b?dzie soczysty i po?ywny. Twoja trzoda b?dzie si? pas?a w owym czasie na rozleg?ych ??kach. 24 Wo?y i os?y obrabiaj?ce rol? ?re? b?d? pasz? dobrze przyprawion?, która zosta?a przewiana opa?k? i siedlaczk?. 25 Przyjdzie do tego, i? po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajd? si? strumienie p?yn?cych wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadn? warownie. 26 Wówczas ?wiat?o ksi??yca b?dzie jak ?wiat?o s?oneczne, a ?wiat?o s?o?ca stanie si? siedmiokrotne, jakby ?wiat?o siedmiu dni - w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego si?ce po razach. 27 Oto imi? Pana przychodzi z daleka, gniew Jego rozgorza?, przygniataj?cy Jego ci??ar; Jego wargi pe?ne s? wzburzenia, Jego j?zyk jak po?eraj?cy ogie?. 28 Tchnienie Jego jak potok wezbrany, którego nurt dosi?ga szyi. Przybywa przesia? narody sitem zniszczenia i w?o?y? mi?dzy szcz?ki ludów w?dzid?o zwodnicze. 29 Pie?ni mie? b?dziecie, jak przy obchodzie nocnej uroczysto?ci, i rado?? serca jak u tego, co idzie przy d?wi?kach fletu, zd??aj?c na gór? Pa?sk?, ku Skale Izraela. 30 Pan da s?ysze? swój g?os pot??ny, oka?e, jak rami? swe spuszcza w wybuchu gniewu, w?ród p?omieni po?eraj?cego ognia, w?ród piorunów, ulewy i ci??kiego gradu. 31 Bo od g?osu Pana przerazi si? Aszszur, rózg? b?dzie wysmagany. 32 Ka?de uderzenie kija b?dzie dla niego kar?, któr? Pan spu?ci na niego przy wtórze b?bnów i cytr, i walczy? On z nim b?dzie w zaciek?ych bitwach. 33 Bo dawno przygotowano Tofet, ono jest tak?e dla króla gotowe, zosta?o pog??bione, rozszerzone; stos w?gli i drwa w nim obfituj?. Tchnienie Pana niby potok siarki je rozpali.

31

1 Biada tym, którzy zst?puj? do Egiptu po pomoc, pok?adaj? nadziej? w koniach, maj? ufno?? w mnóstwie rydwanów oraz w bardzo wielkiej sile jazdy, a nie pok?adaj? ufno?ci w ?wi?tym Izraela ani si? nie radz? Pana. 2 A przecie? On równie? potrafi sprowadzi? niedol?; On s?ów swoich nie cofa, powstanie przeciw domowi z?oczy?ców i przeciw pomocy dla ?le post?puj?cych. 3 Egipcjanie to ludzie, a nie Bóg; ich konie to cia?o, a nie duch! Gdy Pan wyci?gnie r?k?, runie wspomo?yciel, upadnie wspomagany, i zgin? oni wszyscy razem. 4 Albowiem Pan tak powiedzia? do mnie: Podobnie jak lew albo lwi?tko pomrukuje nad sw? zdobycz?: gdy przeciw niemu zbierze si? t?um pasterzy, on si? nie l?ka ich krzyku ani si? nie p?oszy ich ha?asem, tak Pan Zast?pów zst?pi do boju na górze Syjon i na jeg 5 Jak ptaki lataj?ce, tak Pan Zast?pów os?oni Jeruzalem, os?oni i ocali, oszcz?dzi i wyzwoli. 6 Dzieci Izraela, wró?cie do Tego, od którego odst?pstwo oddziela was g??boko. 7 Zaiste, owego dnia ka?dy porzuci swe bo?ki srebrne i bo?yszcza z?ote, które wam zrobi?y grzeszne wasze r?ce. 8 Nie od ludzkiego miecza padnie Aszszur, poch?onie go miecz nie cz?owieczy. Je?li ucieknie przed mieczem, kwiat jego wojska pójdzie pod jarzmo. 9 Twierdza jego podda si? w przestrachu i dowódcy jego za?ami? si? przed znakiem zwyci?zcy. Wyrocznia Pana, który ma ogie? na Syjonie i piec swój w Jeruzalem.

32

1 Oto król b?dzie panowa? sprawiedliwie i ksi???ta rz?dzi? b?d? zgodnie z prawem; 2 ka?dy b?dzie jakby os?on? przed wichrem i schronieniem przed ulew?, jak strumienie wody na suchym stepie, jak cie? olbrzymiej ska?y na spieczonej ziemi. 3 Wówczas nie b?d? przy?mione oczy patrz?cych, uszy s?uchaj?cych stan? si? uwa?ne. 4 Serca nierozwa?nych zrozumiej? wiedz?, a j?zyk j?ka?ów przemówi wyra?nie. 5 Nie b?dzie ju? g?upi zwany szlachetnym, ani kr?tacz mieniony wielmo?nym. 6 Bo g?upi wyg?asza niedorzeczno?ci i jego serce obmy?la nieprawo??, ?eby si? dopuszcza? bezbo?no?ci i g?osi? b??dy o Panu, ?eby ?o??dek g?odnego pozostawi? pusty i spragnionego pozbawi? napoju. 7 Co do kr?tacza, to z?e s? jego kr?tactwa; knuje on podst?pne sposoby, by zgubi? biednych s?owami k?amstwa, chocia? ubogi udowodni swe prawo. 8 Szlachetny za? cz?owiek zamierza rzeczy szlachetne i trwa statecznie w szlachetnym dzia?aniu. 9 Kobiety beztroskie, wsta?cie, s?uchajcie mego g?osu! Dziewcz?ta zbyt pewne siebie, dajcie pos?uch mej mowie! 10 Za rok i kilka dni zadr?ycie, pewne siebie, bo winobranie si? sko?czy?o, zbiorów ju? nie b?dzie. 11 L?kajcie si?, beztroskie! Zadr?yjcie, pewne siebie! Rozbierzcie si? i obna?cie, przepaszcie worem biodra! 12 Bijcie si? w piersi nad losem pól rozkosznych, nad owocodajn? winnic?; 13 nad ziemi? mojego ludu, gdzie wschodz? ciernie i g?ogi, nad wszystkimi domami rado?ci, nad weso?ym miastem. 14 Bo pa?ac jest opustosza?y, ha?a?liwe miasto wyludnione; Ofel i Stra?nica sta?y si? jaskiniami na zawsze: uciech? dzikich os?ów, pastwiskiem stad. 15 Wreszcie zostanie wylany na nas Duch z wysoko?ci. Wtedy pustynia stanie si? sadem, a sad za las uwa?any b?dzie. 16 Na pustyni osi?dzie prawo, a sprawiedliwo?? zamieszka w sadzie. 17 Dzie?em sprawiedliwo?ci b?dzie pokój, a owocem prawa - wieczyste bezpiecze?stwo. 18 Lud mój mieszka? b?dzie w stolicy pokoju, w mieszkaniach bezpiecznych, w zacisznych miejscach wypoczynku, 19 cho?by las zosta? powalony, a miasto by?o bardzo poni?one. 20 Szcz??liwi! Wy sia? b?dziecie nad ka?d? wod?, puszczaj?c wolno wo?y i os?y.

33

1 Biada ci, ?upie?co, ty? sam nie z?upiony, i tobie, grabie?co, same? nie ograbiony! Kiedy sko?czysz ?upi?, wtedy ciebie z?upi?, gdy grabie? zako?czysz, ograbi? te? ciebie. 2 Panie, zmi?uj si? nad nami, w Tobie mamy nadziej?! B?d? naszym ramieniem ka?dego poranka i naszym zbawieniem w czas ucisku. 3 Na g?os Twej gro?by uciekaj? ludy, gdy si? podniesiesz, pierzchaj? narody. 4 Zbiera? b?d? ?upy, jak si? zbiera szara?cz?, rzuca? si? na nie jak mrowie koników polnych. 5 Ponad wszystkim jest Pan, bo mieszka na wysoko?ci! Nape?ni On Syjon prawem i sprawiedliwo?ci?. 6 I zawita trwa?y pokój w jego czasach. Zasobem si? zbawczych - m?dro?? i wiedza, jego skarbem jest boja?? Pa?ska. 7 Oto wys?ani na zwiady wo?aj? z zewn?trz, p?acz? gorzko wys?annicy pokoju. 8 Opustosza?y drogi, przechodniów zabrak?o na ?cie?kach. Wróg zerwa? uk?ady, odrzuci? ?wiadków, nie zwa?a? na nikogo. 9 Kraj ma ?a?osny wygl?d, marnieje; Liban przesta? si? zieleni?, obumiera; Saron - podobny do pustyni, a Baszan i Karmel s? ogo?ocone. 10 Teraz powstan? - mówi Pan - teraz si? podnios?, teraz stan? wysoko. 11 Poczniecie siano, zrodzicie s?om?, me tchnienie jak ogie? was po?re. 12 Stan? si? ludy wypalonym wapnem, jak ?ci?te ciernie w ogniu sp?on?. 13 S?uchajcie, najdalsi, co uczyni?em, poznajcie, najbli?si, m? si??! 14 Grzesznicy na Syjonie si? zl?kli, bezbo?nych chwyci?o dr?enie: Kto z nas wytrzyma przy trawi?cym ogniu? Kto z nas wytrwa wobec wieczystych p?omieni? 15 Ten, kto post?puje sprawiedliwie i kto mówi uczciwie, kto odrzuca zyski bezprawne, kto si? wzbrania d?o?mi przed wzi?ciem podarku, kto zatyka uszy, by o krwi nie s?ucha?, kto zamyka oczy, by na z?o nie patrze? - 16 ten b?dzie mieszka? na wysoko?ciach, twierdze na ska?ach b?d? jego schronieniem; dostarcz? mu chleba, wody mu nie zbraknie. 17 Oczy twe ujrz? króla w ca?ej jego krasie, zobacz? krain? bardzo rozleg??. 18 Serce twe groz? b?dzie wspomina?: Gdzie ten, co liczy?? Gdzie ten, co wa?y?? Gdzie ten, co spisywa? twierdze? 19 Nie ujrzysz ju? ludu zuchwa?ego, ludu o niewyra?nej mowie, nie do uchwycenia uchem, o be?kotliwym i niezrozumia?ym j?zyku. 20 Patrz na Syjon, miasto naszych ?wi?t! Twe oczy ogl?da? b?d? Jeruzalem, siedzib? bezpieczn?, namiot nieprzeno?ny, którego ko?ków nie wyrw? nigdy ani si? ?aden jego powróz nie urwie. 21 Bo w?a?nie tam mamy Pana pot??nego, zamiast rzek o szerokich odnogach. Nie dotrze tam okr?t poruszany wios?ami ani si? okazalszy statek nie przeprawi: 23a jego liny obwisn?, nie utrzymaj? prosto swego masztu, nie rozwin? ?agla. 22 Albowiem Pan jest naszym s?dzi?, Pan naszym prawodawc?, Pan naszym królem! On nas zbawi! 23b Wtedy rozdziel? ?up ogromny, chromi zagrabi? zdobycz. 24 ?aden mieszkaniec nie powie: Jestem chory. Lud, który mieszka w Jeruzalem, dost?pi odpuszczenia swoich nieprawo?ci.

34

1 Przyst?pcie, narody, by s?ucha?! I wy, ludy, nat??cie uwag?! Niech s?ucha ziemia i wszystko, co j? nape?nia, ?wiat i wszystko, co na nim wyrasta! 2 Bo Pan kipi gniewem na wszystkich pogan i wrze z oburzenia na wszystkie ich wojska. Przeznaczy? je na zag?ad?, na rze? je wyda?. 3 Zabici ich le?? porzuceni, rozchodzi si? zaduch z ich trupów; od krwi ich rozmi?k?y góry, 4 ca?e wojsko niebieskie topnieje. Niebiosa zwijaj? si? jak zwój ksi?gi, wszystkie ich zast?py opadaj?, jak opada listowie z winnego krzewu i jak opadaj? li?cie z drzewa figowego. 5 Zaiste, mój miecz upoi? si? na niebiosach; oto spadnie na Edom, na lud, który przeznaczy?em na pot?pienie. 6 Miecz Pana sp?yn?? krwi?, pokryty jest t?uszczem, krwi? jagni?t i koz?ów, t?uszczem nerek baranich. Bo Pan ?wi?ci ofiar? w Bosra, wielk? rze? obrz?dow? w kraju Edomitów. 7 Jak bawo?y ludy padaj?, i naród mocarzy - jak wo?y. Ich ziemia opi?a si? krwi?, proch jej nasi?kn?? t?uszczem. 8 Bo to dla Pana dzie? pomsty, rok odwetu dla Obro?cy Syjonu. 9 Potoki Edomu obróc? si? w smo??, a proch jego w siark?; ziemia jego stanie si? smo?? p?on?c?. 10 Nie zaga?nie ni w nocy, ni w dzie?, jej dym wznosi? si? b?dzie ci?gle. Kraj pozostanie opustosza?y z pokolenia w pokolenie, po wiek wieków nikt go nie przemierzy. 11 Pelikan i je? go posi?d?, puchacz i kruk go zamieszkaj?; Pan rozci?gnie nad nim sznur nico?ci i o?owianki opustoszenia. 12 Koz?y si? w nim zadomowi?. Nie b?dzie jego dostojników ani królestwa tam nie obwo?aj?, wszyscy jego ksi???ta b?d? niczym. 13 Ciernie wyrosn? w jego pa?acach, pokrzywy i osty w jego warowniach; b?dzie to nora szakali, dziedziniec strusich samic. 14 Zdzicza?e psy spotkaj? si? z hienami i koz?y b?d? si? przyzywa? wzajemnie; co wi?cej, tam Lilit przycupnie i znajdzie sobie zacisze na spoczynek. 15 Tam si? w?? gnie?dzi? b?dzie i znosi? jaja, wysiadywa? m?ode i zgarnia? je pod swój cie?. Tam i s?py si? zlec?, nie b?d? patrze? szukaj?c jeden drugiego. 16 Szukajcie w ksi?dze Pa?skiej i odczytajcie: Ani jednego z nich nie zabraknie! - Bo usta Jego, one rozkaza?y, i Duch Jego, On je zgromadzi?. 17 On te? rzuci? im los i Jego r?ka podzieli?a im ziemi? sznurem mierniczym; na wieki b?d? j? dziedziczyli, mieszka? w niej b?d? z pokolenia w pokolenie.

35

1 Niech si? rozwesel? pustynia i spieczona ziemia, niech si? raduje step i niech rozkwitnie! 2 Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech si? rozraduje, skacz?c i wykrzykuj?c z uciechy. Chwa?? Libanu j? obdarzono, ozdob? Karmelu i Saronu. Oni zobacz? chwa?? Pana, wspania?o?? naszego Boga. 3 Pokrzepcie r?ce os?ab?e, wzmocnijcie kolana omdla?e! 4 Powiedzcie ma?odusznym: Odwagi! Nie bójcie si?! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Bo?a odp?ata; On sam przychodzi, by zbawi? was. 5 Wtedy przejrz? oczy niewidomych i uszy g?uchych si? otworz?. 6 Wtedy chromy wyskoczy jak jele? i j?zyk niemych weso?o krzyknie. Bo trysn? zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; 7 spieczona ziemia zmieni si? w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie lega?y szakale - na trzcin? z sitowiem. 8 B?dzie tam droga czysta, któr? nazw? Drog? ?wi?t?. Nie przejdzie ni? nieczysty, gdy odbywa podró?, i g?upi nie b?d? si? tam wa??sa?. 9 Nie b?dzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wst?pi na ni? ani si? tam znajdzie, ale tamt?dy pójd? wyzwoleni. 10 Odkupieni przez Pana powróc?, przyb?d? na Syjon z radosnym ?piewem, ze szcz??ciem wiecznym na twarzach: osi?gn? rado?? i szcz??cie, ust?pi smutek i wzdychanie.

36

1 W czternastym roku panowania króla Ezechiasza najecha? Sennacheryb, król asyryjski, wszystkie warowne miasta judzkie i zdoby? je. 2 Z Lakisz pos?a? król asyryjski rabsaka z du?ym oddzia?em do Jerozolimy przeciw Ezechiaszowi. Rabsak zaj?? stanowisko przy kanale Wy?szej Sadzawki, na drodze Pola Folusznika. 3 A wyszli do niego Eliakim, syn Chilkiasza, zarz?dca pa?acu, Szebna, pisarz, i Joach, syn Asafa, pe?nomocnik. 4 Rabsak zacz?? mówi?: Powiedzcie Ezechiaszowi: Tak mówi wielki król, król asyryjski: Có? to za bezpiecze?stwo, któremu zaufa?e?? 5 My?lisz mo?e, i? pró?ne s?owa zdo?aj? zast?pi? rad? i si?? do walki? W kim?e ty pok?adasz ufno??, ?e si? zbuntowa?e? przeciwko mnie? 6 Oto ty si? opierasz na Egipcie, na tej nad?amanej lasce trzcinowej, która, gdy si? kto oprze na niej, wchodzi w d?o? i przebija j?. Taki jest faraon, król egipski, dla wszystkich, którzy w nim pok?adaj? nadziej?. 7 A je?eli mi powiesz: W Panu, Bogu naszym, po?o?yli?my ufno??, to czy? On nie jest tym, którego wy?yny i o?tarze poznosi? Ezechiasz nakazuj?c Judzie i Jerozolimie: Przed tym tylko o?tarzem b?dziecie pok?on oddawa? Bogu? 8 Teraz wi?c, prosz?, zrób uk?ad z panem moim, królem asyryjskim: Dam ci dwa tysi?ce koni, je?eli zdo?asz wystawi? do nich je?d?ców! 9 Jak zmusisz do odwrotu namiestnika jednego z najmniejszych s?ug pana mego? Ale ty zaufa?e? Egiptowi - ?e dostaniesz rydwany i jazd?. 10 A teraz, czy? to wbrew woli Pana najecha?em na ten kraj, by go spustoszy?? Pan rzek? do mnie: Wyrusz w gór? przeciw temu krajowi i spustosz go! 11 Eliakim, Szebna i Joach powiedzieli do rabsaka: Mów, prosimy, do s?ug twoich po aramejsku, gdy? rozumiemy ten j?zyk; nie mów do nas po hebrajsku wobec s?uchaj?cego ludu, który jest na murach. 12 Lecz rabsak odrzek?: Czy? do pana twego i do ciebie pos?a? mnie pan mój, abym mówi? te s?owa? Czy? nie raczej do ludzi, którzy siedz? na murach, skazani na jedzenie swego ka?u i na picie swego moczu razem z wami? 13 Sta? wi?c rabsak i wo?a? dono?nym g?osem po hebrajsku tymi s?owami: S?uchajcie s?ów wielkiego króla, króla asyryjskiego! 14 Tak mówi król: Niech was nie zwodzi Ezechiasz, bo on nie potrafi was ocali?. 15 Niech was Ezechiasz nie o?ywia ufno?ci? w Panu, zapewniaj?c: Pan na pewno wybawi nas; to miasto nie b?dzie wydane w r?ce króla asyryjskiego! 16 Nie s?uchajcie Ezechiasza, bo tak mówi król asyryjski: Zawrzyjcie ze mn? pokój i poddajcie si? mi, a b?dziecie jedli owoce, ka?dy ze swej winnicy i ze swego drzewa figowego, i b?dziecie pili wod?, ka?dy ze swej cysterny, 17 a? przyjd? zabra? was do kraju podobnego do waszego, kraju zbo?a i m?odego wina, kraju chleba i winnic. 18 Tylko Ezechiasz niech was nie oszukuje, mówi?c: Wybawi nas Pan. Czy? bogowie narodów uratowali ka?dy swój kraj z r?ki króla asyryjskiego? 19 Gdzie s? bogowie Chamatu i Arpadu? Gdzie bogowie Sefarwaim? A czy wybawili Samari? z mojej r?ki? 20 Którzy spo?ród wszystkich bogów tych krajów uratowali swój kraj z mojej r?ki, ?eby Pan mia? wybawi? z mojej mocy Jeruzalem? 21 Oni za? wys?uchali w milczeniu i nie odpowiedzieli mu ani s?owa, bo taki by? rozkaz królewski: Nie odpowiadajcie mu! 22 Przyszli wi?c z rozdartymi szatami do Ezechiasza Eliakim, syn Chilkiasza, i pisarz Szebna, i syn Asafa Joach, pe?nomocnik, i oznajmili mu wypowied? rabsaka.

37

1 Gdy to us?ysza? król Ezechiasz, rozdar? swe szaty, okry? si? worem i uda? si? do ?wi?tyni Pa?skiej. 2 Potem pos?a? Eliakima, zarz?dc? pa?acu, i Szebn?, pisarza, i starszych kap?anów, obleczonych w wory, do proroka Izajasza, syna Amosa, 3 by mu powiedzieli: Tak mówi Ezechiasz: Ten dzie? jest dniem utrapienia i kary, i ha?by. Albowiem dojrza?y dzieci do swoich narodzin, a nie ma si?y do ich porodzenia. 4 Mo?e Pan, Bóg twój, raczy us?ysze? s?owa rabsaka, którego przys?a? król asyryjski, jego pan, aby zniewa?a? Boga ?ywego, i skarze go za s?owa, które us?ysza? Pan, Bóg twój. Przeto wznie? modlitw? za Reszt?, która jeszcze pozostaje. 5 Przyszli wi?c s?udzy króla Ezechiasza do Izajasza. 6 Izajasz za? rzek? do nich: Tak powiecie waszemu panu: Tak mówi Pan: Nie bój si? s?ów, które us?ysza?e?, a którymi pacho?cy króla asyryjskiego rzucali Mi blu?nierstwa. 7 Oto Ja spowoduj? w nim takie usposobienie, ?e na wiadomo??, któr? us?yszy, wróci do swego kraju; i sprawi?, ?e w swoim kraju padnie od miecza. 8 Wróci? rabsak i zasta? króla asyryjskiego zdobywaj?cego Libn?. Pos?ysza? bowiem, ?e król ust?pi? spod Lakisz. 9 Gdy Sennacheryb otrzyma? wie?? o Tirhace, królu Kusz, g?osz?c?: Wyruszy? na wojn? przeciw tobie, gdy us?ysza?, wyprawi? pos?ów do Ezechiasza, polecaj?c: 10 Tak powiecie Ezechiaszowi, królowi judzkiemu: Niech ci? nie zwodzi twój Bóg, w którym po?o?y?e? nadziej?, zapewnieniem: Nie b?dzie wydana Jerozolima w r?ce króla asyryjskiego. 11 Oto ty s?ysza?e?, co zrobili królowie asyryjscy wszystkim krajom, przeznaczaj?c je na zag?ad?, a ty mia?by? ocale?? 12 Czy bogowie narodów, jakie moi przodkowie wyniszczyli, ocalili je? Gozan i Charan, i Resef, i Edanitów, którzy byli w Telassar? 13 Gdzie jest król Chamatu, król Arpadu, król miasta Sefarwaim, Heny i Iwwy? 14 Ezechiasz wzi?? list z r?ki pos?ów i przeczyta? go. Nast?pnie poszed? do ?wi?tyni Pa?skiej i rozwin?? go przed Panem. 15 I zanosi? mod?y Ezechiasz do Pana, mówi?c: 16 O Panie Zast?pów, Bo?e Izraela, który zasiadasz na cherubach, Ty sam jeste? Bogiem wszystkich królestw ?wiata, Ty? uczyni? niebo i ziemi?. 17 Nak?o?, Panie, Twego ucha, i us?ysz! Otwórz, Panie, Twoje oczy, i popatrz! S?uchaj wszystkich s?ów Sennacheryba, które przys?a?, by zniewa?a? Boga ?ywego. 18 To prawda, o Panie, ?e królowie asyryjscy wyniszczyli wszystkie narody i kraje ich. 19 W ogie? wrzucili ich bogów, bo ci nie byli bogami, lecz tylko dzie?em r?k ludzkich z drzewa i z kamienia, wi?c ich zniweczyli. 20 Teraz wi?c, o Panie, Bo?e nasz, wybaw nas z jego r?ki, i niech wiedz? wszystkie królestwa ziemi, ?e Ty sam jeste? Bogiem, o Panie! 21 Wówczas Izajasz, syn Amosa, pos?a? Ezechiaszowi o?wiadczenie: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Wys?ucha?em tego, o co si? modli?e? do Mnie w sprawie Sennacheryba, króla Asyrii. 22 Oto wyrocznia, któr? wyda? Pan na niego: Gardzi tob?, szydzi z ciebie Dziewica, Córa Syjonu; za tob? potrz?sa g?ow? Córa Jeruzalem. 23 Komu? ubli?y? i komu blu?ni?? Przeciw komu twój g?os podnios?e? i w gór? wzbi?e? twe oczy? Przeciw ?wi?temu Izraela! 24 Przez swych s?u?alców ur?ga?e? Panu. Mówi?e?: Z mnóstwem mych rydwanów wyszed?em na szczyty górskie, na najdalsze grzbiety Libanu. Wyci??em jego cedry najwy?sze, co najpi?kniejsze jego cyprysy. Wtargn??em w jego ostatnie ustronie, w jego bujn? g?stwin? l 25 Dr??y?em studnie i pi?em obce wody, stopami nóg moich wysuszy?em wszystkie rzeki Egiptu. 26 Czy nie s?ysza?e?? Z dawna to przygotowa?em. Co u?o?y?em od prastarych czasów, to teraz w czyn wprowadzam. Mia?e? obróci? w stosy gruzów obwarowane miasta. 27 Mieszka?cy ich bezsilni, przel?kli si? i okryli wstydem. Stali si? jak ro?liny na polu i jak m?oda trawa zielona, jak zielsko na dachach spalone podmuchem wiatru wschodniego. 28 Wiem, kiedy wstajesz i kiedy spoczywasz, kiedy wychodzisz i kiedy powracasz, i jak ci? ponosi z?o?? przeciw Mnie. 29 Poniewa? ci? z?o?? ponosi przeciw Mnie i twa zuchwa?o?? dosz?a moich uszu, przeto ci w nozdrza za?o?? me kolce i w?dzid?o moje na wargi, by zmusi? ci? do odwrotu drog?, któr? przyby?e?. 30 To niechaj ci za znak pos?u?y: w tym roku ?ywcie si? ziarnem pozostawionym po zbiorze; na przysz?y za? rok tym, co samo obrodzi, ale na trzeci rok siejcie i zbierajcie, zak?adajcie winnice i spo?ywajcie z nich owoce. 31 Reszta ocala?ych z domu Judy ponownie zapu?ci w g??b korzenie i w górze wyda owoce. 32 Albowiem z Jeruzalem wyjdzie Reszta i z góry Syjonu garstka ocala?ych. Zazdrosna mi?o?? Pana Zast?pów tego dokona. 33 Dlatego tak mówi Pan o królu asyryjskim: Nie wejdzie on do tego miasta ani nie wypu?ci tam strza?y, nie nastawi przeciw niemu tarczy ani nie usypie wa?u. 34 Drog? t? sam?, któr? przyby?, powróci, a do miasta tego nie wejdzie. - Wyrocznia Pana. 35 Otocz? opiek? to miasto i ocal? je, przez wzgl?d na Mnie i na s?ug? mego Dawida. 36 Tej?e samej nocy wyszed? Anio? Pa?ski i pobi? w obozie Asyryjczyków sto osiemdziesi?t pi?? tysi?cy. I oto rano, gdy trzeba by?o wstawa?, wszyscy oni byli martwi. 37 Sennacheryb wi?c, król Asyrii, zwin?? obóz i odszed?; wróci? si? i pozosta? w Niniwie. 38 A zdarzy?o si? ?e gdy si? on modli? w ?wi?tyni Nisroka, swego bo?ka, synowie jego, Adramelek i Sereser, zabili go mieczem, a sami zbiegli do kraju Ararat. Syn jego, Asarhaddon, zosta? w jego miejsce królem.

38

1 W owych dniach Ezechiasz zachorowa? ?miertelnie. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszed? do niego i rzek? mu: Tak mówi Pan: Rozporz?d? domem twoim, bo umrzesz i nie b?dziesz ?y?. 2 Wtedy Ezechiasz odwróci? si? do ?ciany i modli? si? do Pana. 3 A mówi? tak: Ach, Panie, wspomnij na to, prosz?, ?e post?powa?em wobec Ciebie wiernie i z doskona?ym sercem, ?e czyni?em to, co mi?e oczom Twoim. I p?aka? Ezechiasz bardzo rzewnie. 4 Wówczas Pan skierowa? do Izajasza s?owo tej tre?ci: 5 Id?, by oznajmi? Ezechiaszowi: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twego praojca: S?ysza?em twoj? modlitw?, widzia?em twoje ?zy. Uzdrowi? ci?. Za trzy dni pójdziesz do ?wi?tyni Pa?skiej. Oto dodam do twego ?ycia pi?tna?cie lat. 6 Wybawi? ciebie i to miasto z r?ki króla asyryjskiego i roztocz? opiek? nad tym miastem. 6a Powiedzia? te? Izajasz: We?cie placek figowy i przy?ó?cie do wrzodu, a zdrów b?dzie! 6b Ezechiasz za? rzek?: Jaki znak upewni mi?, ?e wejd? do ?wi?tyni Pa?skiej? 7 Izajasz odrzek?: Niech ci b?dzie ten znak od Pana, ?e spe?ni On t? rzecz, któr? przyrzek?: 8 Oto ja cofn? cie? wskazówki zegarowej o dziesi?? stopni, po których s?o?ce ju? zesz?o na s?onecznym zegarze Achaza. I cofn??o si? s?o?ce o dziesi?? stopni, po których ju? zesz?o. 9 Pie?? Ezechiasza, króla judzkiego, gdy popad? w chorob?, ale zosta? z niej uzdrowiony: 10 Mówi?em: W po?owie moich dni musz? odej??; w bramach Szeolu odczuj? brak reszty lat moich! 11 Mówi?em: Nie ujrz? ju? Pana na ziemi ?yj?cych, nie b?d? ju? patrzy? na nikogo spo?ród mieszka?ców tego ?wiata. 12 Mieszkanie me rozbior? i przenios? ode mnie jak namiot pasterzy. Zwijam jak tkacz moje ?ycie. On mnie odcina od nici. Za dzie? i jedn? noc mnie zam?czysz. 13 Krzycz? a? do rana. On kruszy jak lew wszystkie me ko?ci: w ci?gu dnia i jednej nocy mnie zam?czysz. 14 Jak piskl? jaskó?cze, tak kwil?, wzdycham jak go??bica. Oczy me s?abn? patrz?c ku górze. Panie, cierpi? ucisk: Sta? przy mnie! 15 Có? mam mówi?? Wszak On mi powiedzia? i On to sprawi?. Prze?yj? spokojnie wszystkie moje lata po chwilach goryczy mej duszy. 16 Nad którymi Pan czuwa, ci ?yj?, w?ród nich dope?ni si? ?ycie ducha mego. Uzdrowi?e? mnie i ?y? dozwoli?e?! 17 Oto na zdrowie zamieni? mi gorycz. Ty zachowa?e? m? dusz? od do?u unicestwienia, gdy? poza siebie rzuci?e? wszystkie moje grzechy. 18 Zaiste, nie Szeol Ci? s?awi ani ?mier? wychwala Ciebie; nie ci ogl?daj? si? na Twoj? wierno??, którzy w dó? zst?puj?. 19 ?ywy, ?ywy Ci? tylko wys?awia, tak jak ja dzisiaj. Ojciec dzieciom rozg?asza Twoj? wierno??. 20 Pan mnie zachowuje! Wi?c gra? b?dziemy me pie?ni na strunach przez wszystkie dni naszego ?ycia w ?wi?tyni Pa?skiej.

39

1 W owym czasie Merodak-Baladan, syn Baladana, król babilo?ski, wys?a? listy i dary do Ezechiasza, bo dowiedzia? si?, ?e by? chory i wyzdrowia?. 2 Ezechiasz by? rad pos?om i pokaza? im ca?y swój skarbiec, srebro i z?oto, wonno?ci i cenn? oliw?, ca?? te? swoj? zbrojowni? oraz wszystko, co si? znajdowa?o w jego sk?adach. Nie by?o rzeczy, której by nie pokaza? im Ezechiasz w swoim pa?acu i we wszystki 3 Wówczas prorok Izajasz przyszed? do króla Ezechiasza i zagadn?? go: Co mówili ci m??owie i sk?d przybyli do ciebie? Ezechiasz odrzek?: Z dalekiego kraju przybyli do mnie, z Babilonu. 4 Znowu zapyta?: Co widzieli w twoim pa?acu? Odpowiedzia? Ezechiasz: Widzieli wszystko, cokolwiek jest w moim pa?acu; nie by?o rzeczy w moich sk?adach, której bym im nie pokaza?. 5 Wtedy Izajasz powiedzia? do Ezechiasza: Pos?uchaj s?owa Pana Zast?pów! 6 Oto nadejd? dni, gdy to wszystko, co jest w twoim pa?acu i co nagromadzili twoi przodkowie a? do dzisiejszego dnia, zostanie zabrane do Babilonu. Nic nie pozostanie, mówi Pan. 7 A z synów twoich, którzy b?d? pochodzi? od ciebie, z tych, którym dasz ?ycie, wybierze si? dworzan do pa?acu króla babilo?skiego. 8 Ezechiasz rzek? do Izajasza: Pomy?lne jest s?owo Pa?skie, które? wyg?osi?. My?la? bowiem: B?dzie spokój i bezpiecze?stwo przynajmniej za mego ?ycia.

40

1 Pocieszcie, pocieszcie mój lud! - mówi wasz Bóg. 2 Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wo?ajcie do niego, ?e czas jego s?u?by si? sko?czy?, ?e nieprawo?? jego odpokutowana, bo odebra?o z r?ki Pana kar? w dwójnasób za wszystkie swe grzechy, 3 G?os si? rozlega: Drog? dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu go?ciniec naszemu Bogu! 4 Niech si? podnios? wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obni??; równin? niechaj si? stan? urwiska, a strome zbocza nizin? g?adk?. 5 Wtedy si? chwa?a Pa?ska objawi, razem j? wszelkie cia?o zobaczy, bo usta Pa?skie to powiedzia?y. 6 G?os si? odzywa: Wo?aj! - I rzek?em: Co mam wo?a?? - Wszelkie cia?o to jakby trawa, a ca?y wdzi?k jego jest niby kwiat polny. 7 Trawa usycha, wi?dnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie, traw? jest naród. 8 Trawa usycha, wi?dnie kwiat, lecz s?owo Boga naszego trwa na wieki. 9 Wst?p?e na wysok? gór?, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnie? mocno twój g?os, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnie? g?os, nie bój si?! Powiedz miastom judzkim: Oto wasz Bóg! 10 Oto Pan Bóg przychodzi z moc? i rami? Jego dzier?y w?adz?. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zap?ata. 11 Podobnie jak pasterz pasie On sw? trzod?, gromadzi j? swoim ramieniem, jagni?ta nosi na swej piersi, owce karmi?ce prowadzi ?agodnie. 12 Kto zmierzy? wody morskie sw? gar?ci? i pi?dzi? wymierzy? niebiosa? Kto zawar? ziemi? w miarce? Kto zwa?y? góry na wadze i pagórki na szalach? 13 Kto zdo?a? zbada? ducha Pana? Kto w roli doradcy dawa? Mu wskazania? 14 Do kogo si? On zwraca? po rad? i ?wiat?o, ?eby Go pouczy? o ?cie?kach prawa, ?eby Go nauczy? wiedzy i wskaza? Mu drog? roztropno?ci? 15 Oto narody s? jak kropla wody u wiadra, uwa?a si? je za py?ek na szali. Oto wyspy wa?? tyle co ziarnko prochu. 16 I lasów Libanu nie starczy na paliwo ani jego zwierzyny na ca?opalenie. 17 Niczym s? przed Nim wszystkie narody, znacz? dla Niego tyle co nico?? i pustka. 18 Do kogó? to przyrównacie Boga i jaki obraz zastosujecie do Niego? 19 Ludwisarz odlewa pos?g, a z?otnik powleka go z?otem i srebrne ?a?cuszki wykuwa. 19a Pomagaj? sobie jeden drugiemu - i mówi? nawzajem do siebie: ?mia?o! 19b Ludwisarz zach?ca z?otnika, a wyg?adzaj?cy m?otem - tego, co kuje na kowadle; ocenia sprawnie: W porz?dku; i umacnia gwo?d?mi pos?g, ?eby si? nie zachwia?. 20 Kogo nie sta? na tak? ofiar?, wybiera drzewo nie próchniej?ce; stara si? o bieg?ego rze?biarza, ?eby trwa?y pos?g wystawi?. 21 Czy nie wiecie tego? Czy?cie nie s?yszeli? Czy wam nie g?oszono od pocz?tku? Czy?cie nie poj?li utworzenia ziemi? 22 Ten, co mieszka nad kr?giem ziemi, której mieszka?cy s? jak szara?cza, On rozci?gn?? niebiosa jak tkanin? i rozpi?? je jak namiot mieszkalny. 23 On mo?nych obraca wniwecz, unicestwia w?adców ziemi. 24 Ledwie ich wszczepiono, ledwie posiano, ledwie si? w ziemi pie? ich zakorzeni?, On powia? na nich i pousychali, a wicher gwa?towny porwa? ich jak s?omk?. 25 Z kim?e by?cie mogli Mnie porówna?, tak, ?eby Mi dorówna?? - mówi ?wi?ty. 26 Podnie?cie oczy w gór? i patrzcie: Kto stworzy? te gwiazdy? - Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je wo?a po imieniu. Spod takiej pot?gi i olbrzymiej si?y nikt si? nie uchyli. 27 Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? 28 Czy nie wiesz tego? Czy? nie s?ysza?? Pan - to Bóg wieczny, Stwórca kra?ców ziemi. On si? nie m?czy ani nie nu?y, Jego m?dro?? jest niezg??biona. 29 On dodaje mocy zm?czonemu i pomna?a si?y omdla?ego. 30 Ch?opcy si? m?cz? i nu??, chwiej? si? s?abn?c m?odzie?cy, 31 lecz ci, co zaufali Panu, odzyskuj? si?y, otrzymuj? skrzyd?a jak or?y: biegn? bez zm?czenia, bez znu?enia id?.

41

1 Uciszcie si?, wyspy, a?eby Mnie s?ucha?! Niechaj narody od?wie?? swe si?y! Niechaj wyst?pi?, wtedy niech mówi?: Udajmy si? razem do s?du! 2 Kto wzbudzi? ze Wschodu tego, którego sprawiedliwo?? przyzywa na ka?dym kroku? Kto mu poddaje narody i upokarza królów? Miecz jego ?ciera ich na proch, jego ?uk roznosi ich jak s?om?. 3 On ?ciga ich, przechodzi nietkni?ty, jakby stopami nie dotyka? ?cie?ki. 4 Kto zdzia?a? to i uczyni?? Ten, co z nico?ci wywo?uje od pocz?tku pokolenia. Ja, Pan, jestem pierwszy, z ostatnimi równie? Ja b?d?! 5 Spojrza?y wyspy i l?kaj? si?, dr?? kra?ce ziemi! - Zbli?aj? si? i przychodz?. 8 Ty za?, Izraelu, mój s?ugo, Jakubie, którego wybra?em sobie, potomstwo Abrahama, mego przyjaciela! 9 Ty, którego pochwyci?em na kra?cach ziemi, powo?a?em ci? z jej stron najdalszych i rzek?em ci: S?ug? moim jeste?, wybra?em ci?, a nie odrzuci?em. 10 Nie l?kaj si?, bo Ja jestem z tob?; nie trwó? si?, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam ci?, jeszcze i wspomagam, podtrzymuj? ci? moj? prawic? sprawiedliw?. 11 Oto wstydem i ha?b? si? okryj? wszyscy rozj?trzeni na ciebie. Unicestwieni b?d? i zgin? ludzie k?óc?cy si? z tob?. 12 B?dziesz ich szuka?, lecz nie znajdziesz tych ludzi, twoich przeciwników. Unicestwieni b?d? i na nic zejd? ludzie walcz?cy z tob?. 13 Albowiem Ja, Pan, twój Bóg, uj??em ci? za prawic? mówi?c ci: Nie l?kaj si?, przychodz? ci z pomoc?. 14 Nie bój si?, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja ci? wspomagam - wyrocznia Pana - odkupicielem twoim - ?wi?ty Izraela. 15 Oto Ja przemieniam ci? w m?ockarskie sanie, nowe, o podwójnym rz?dzie z?bów: ty zm?ócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobn? sieczk?; 16 ty je przewiejesz, a wicher je porwie i tr?ba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz si? w Panu, chlubi? si? b?dziesz w ?wi?tym Izraela. 17 N?dzni i biedni szukaj? wody, i nie ma! Ich j?zyk wysech? ju? z pragnienia. Ja, Pan, wys?ucham ich, nie opuszcz? ich Ja, Bóg Izraela. 18 Ka?? wytrysn?? strumieniom na nagich wzgórzach i ?ród?om wód po?rodku nizin. Zamieni? pustyni? na pojezierze, a wyschni?t? ziemi? na wodotryski. 19 Na pustyni zasadz? cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewi? na pustkowiu cyprysy, wi?zy i bukszpan obok siebie. 20 A?eby widzieli i poznali, rozwa?yli i poj?li wszyscy, ?e r?ka Pa?ska to uczyni?a, ?e ?wi?ty Izraela tego dokona?. 21 Przed?ó?cie wasz? spraw? sporn?, mówi Pan podajcie wasze mocne dowody, mówi Król Jakuba. 22 Niechaj przyst?pi? i niech Nam objawi? to, co si? ma zdarzy?. Jakie by?y przesz?e rzeczy? Objawcie, aby?my to wzi?li do serca. Albo oznajmijcie Nam przysz?e rzeczy, aby?my mogli pozna? ich spe?nienie. 23 Objawcie to, co ma nadej?? w przysz?o?ci, aby?my poznali, czy jeste?cie bogami. Zróbcie cho? co?, czy dobrego, czy z?ego, ?eby?my to z podziwem wszyscy ogl?dali. 24 Otó? wy jeste?cie niczym i wasze dzie?a s? niczym; obrzydliwo?ci? jest ten, kto was wybiera. 25 Wzbudzi?em kogo? z Pó?nocy i przyszed?, ze Wschodu s?o?ca wezwa?em go po imieniu. On zdepta? mo?now?adców jak b?oto, podobnie jak garncarz depcze glin?. 26 Kto objawi? to z pocz?tku, ?eby?my wiedzieli, i to d?ugo naprzód, by?my rzekli: S?usznie? - Nikt nie objawia?, nikt nie obwieszcza?, nikt te? nie s?ysza? s?ów waszych. 27 Pierwszy Ja og?aszam Syjonowi: Oto one! i Jerozolimie daj? radosnego zwiastuna. 28 Patrzy?em: lecz nie by?o nikogo, nikogo z nich - zdolnego do rady, ?eby odrzek? s?owo, gdy go spytam. 29 Oto wszyscy oni s? czcz? u?ud?; dzie?a ich nie istniej?, pos?gi ich to znikomo?? i pustka.

42

1 Oto mój S?uga, którego podtrzymuj?. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawi?em, ?e Duch mój na Nim spocz??; On przyniesie narodom Prawo. 2 Nie b?dzie wo?a? ni podnosi? g?osu, nie da s?ysze? krzyku swego na dworze. 3 Nie z?amie trzciny nad?amanej, nie zagasi knotka o nik?ym p?omyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. 4 Nie zniech?ci si? ani nie za?amie, a? utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekuj? wyspy. 5 Tak mówi Pan Bóg, który stworzy? i rozpi?? niebo, rozpostar? ziemi? wraz z jej plonami, da? ludziom na niej dech o?ywczy i tchnienie tym, co po niej chodz?. 6 Ja, Pan, powo?a?em Ci? s?usznie, uj??em Ci? za r?k? i ukszta?towa?em, ustanowi?em Ci? przymierzem dla ludzi, ?wiat?o?ci? dla narodów, 7 aby? otworzy? oczy niewidomym, a?eby? z zamkni?cia wypu?ci? je?ców, z wi?zienia tych, co mieszkaj? w ciemno?ci. 8 Ja, któremu na imi? jest Jahwe, chwa?y mojej nie odst?pi? innemu ani czci mojej bo?kom. 9 Pierwsze wydarzenia oto ju? nadesz?y, nowe za? Ja zapowiadam, zanim si? rozwin?, ju? wam je og?aszam. 10 ?piewajcie Panu pie?? now?, chwa?? Jego od kra?ców ziemi! Niech Go s?awi morze i co je nape?nia, wyspy wraz z ich mieszka?cami! 11 Niech g?os podniesie pustynia z miastami, osiedla, które zamieszkuje Kedar. Mieszka?cy Sela niech wznosz? okrzyki, ze szczytów gór niech nawo?uj? rado?nie! 12 Niech oddaj? chwa?? Panu i niechaj g?osz? cze?? Jego na wyspach! 13 Jak bohater posuwa si? Pan, i jak wojownik pobudza waleczno??; rzuca has?o, okrzyk wydaje wojenny, góruje m?stwem nad nieprzyjació?mi. 14 Milcza?em od d?ugiego czasu, w spokoju wstrzymywa?em siebie, teraz jakby rodz?ca zakrzykn?, dysze? b?d? z gniewu, zabraknie mi tchu. 15 Wypal? góry i wzgórza, sprawi?, ?e wyschnie wszystka ich ziele?, przemieni? rzeki na stawy, a jeziora osusz?. 16 Sprawi?, ?e niewidomi pójd? po nieznanej drodze, powiod? ich ?cie?kami, których nie znaj?, ciemno?ci zmieni? przed nimi w ?wiat?o, a wyboiste miejsca w równin?. Oto s? rzeczy, których dokonam i nie zaniecham. 17 Wstecz si? odwróc? z wielkim zawstydzeniem ci, którzy w bo?kach pok?adaj? ufno??, którzy mówi? ulanym pos?gom: Jeste?cie bogami naszymi. 18 G?usi, s?uchajcie! Niewidomi, nat??cie wzrok, by widzie?! 19 Kto jest niewidomy, je?eli nie mój s?uga, i g?uchy, jak pos?aniec, którego posy?am? Kto jest niewidomy, jak mój wys?annik i g?uchy, jak S?uga Pa?ski? 20 Widze? mnóstwo, lecz ich nie przestrzegaj?; otwarte maj? uszy, ale nikt nie s?ucha. 21 Spodoba?o si? Panu w Jego sprawiedliwo?ci okaza? wielko?? i wspania?o?? Prawa. 22 A jednak jest to naród z?upiony i ograbiony: wszystkich sp?tano po jaskiniach oraz zamkni?to w wi?zieniach; na ?up zostali wydani i nikt ich nie ratuje; na rabunek, i nikt nie powie: Oddaj! 23 Kto mi?dzy wami daje temu pos?uch? Kto uwa?nie s?ucha o przysz?o?ci? 24 Kto wyda? Jakuba na rabunek i Izraela - ?upie?com? Czy? nie przeciw Panu my?my zgrzeszyli i nie chcieli post?powa? Jego drogami ani s?ucha? Jego Prawa? 25 Wi?c wyla? na Izraela ?ar swego gniewu i okropno?ci wojny. Wybuch?a ona zewsz?d po?og?, a on si? nie spostrzeg?, obróci?a go w perzyn?, lecz on nie wzi?? tego do serca.

43

1 Ale teraz tak mówi Pan, Stworzyciel twój, Jakubie, i Twórca twój, o Izraelu: Nie l?kaj si?, bo ci? wykupi?em, wezwa?em ci? po imieniu; ty? moim! 2 Gdy pójdziesz przez wody, Ja b?d? z tob?, i gdy przez rzeki, nie zatopi? ciebie. Gdy pójdziesz przez ogie?, nie spalisz si?, i nie strawi ci? p?omie?. 3 Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg, ?wi?ty Izraela, twój Zbawca. Daj? Egipt jako twój okup, Kusz i Sab? w zamian za ciebie. 4 Poniewa? drogi jeste? w moich oczach, nabra?e? warto?ci i Ja ci? mi?uj?, przeto daj? ludzi za ciebie i narody za ?ycie twoje. 5 Nie l?kaj si?, bo jestem z tob?. Przywiod? ze Wschodu twe plemi? i z Zachodu ci? pozbieram. 6 Pó?nocy powiem: Oddaj! i Po?udniowi: Nie zatrzymuj! Przywied? moich synów z daleka i córki moje z kra?ców ziemi. 7 Wszystkich, którzy nosz? me imi? i których stworzy?em dla mojej chwa?y, ukszta?towa?em ich i moim s? dzie?em. 8 Wyprowad? lud ?lepy, cho? maj?cy oczy, i g?uchy, cho? obdarzony uszami. 9 Niech wszystkie ludy zbior? si? razem i niech si? zgromadz? narody! Który z nich mo?e to og?osi? i oznajmi? nam minione rzeczy? Niech postawi? swych ?wiadków nie usprawiedliwienie, aby ich s?uchano i przytakni?to: To prawda! 10 Wy jeste?cie moimi ?wiadkami - wyrocznia Pana - i moimi s?ugami, których wybra?em, aby?cie mogli pozna? i uwierzy? Mi, oraz zrozumie?, ?e tylko Ja istniej?. Boga utworzonego przede Mn? nie by?o ani po Mnie nie b?dzie. 11 Ja, Pan, tylko Ja istniej? i poza Mn? nie ma ?adnego zbawcy. 12 To Ja zapowiedzia?em, wyzwoli?em i obwie?ci?em, a nie kto? obcy w?ród was. Wy jeste?cie ?wiadkami moimi - wyrocznia Pana - ?e Ja jestem Bogiem, 13 owszem, od wieczno?ci Nim jestem. I nikt si? nie wymknie z mej r?ki. Któ? mo?e zmieni? to, co Ja zdzia?am? 14 Tak mówi Pan, wasz Odkupiciel, ?wi?ty Izraela: Ze wzgl?du na was pos?a?em do Babilonu zdobywc?: i sprawi?, ?e opadn? wszystkie zawory wi?zie?, a Chaldejczycy wybuchn? biadaniem. 15 Ja jestem Pan, wasz ?wi?ty, Stworzyciel Izraela, wasz Król! 16 Tak mówi Pan, który otworzy? drog? przez morze i ?cie?k? przez pot??ne wody; 17 który wiód? na wypraw? wozy i konie, tak?e i pot??ne wojsko; upadli, ju? nie powstan?, zga?li, jak knotek zostali zdmuchni?ci. 18 Nie wspominajcie wydarze? minionych, nie roztrz?sajcie w my?li dawnych rzeczy. 19 Oto Ja dokonuj? rzeczy nowej: pojawia si? w?a?nie. Czy? jej nie poznajecie? Otworz? te? drog? na pustyni, ?cie?yny na pustkowiu. 20 S?awi? Mnie b?d? zwierz?ta polne, szakale i strusie, gdy? na pustyni dostarcz? wody i rzek na pustkowiu, aby napoi? mój lud wybrany. 21 Lud ten, który sobie utworzy?em, opowiada? b?dzie moj? chwa??. 22 Lecz ty, Jakubie, nie wzywa?e? Mnie, bo si? Mn? znudzi?e?, Izraelu! 23 Nie przynios?e? Mi baranka na ca?opalenie ani Mnie nie uczci?e? krwawymi ofiarami. Nie zmusza?em ci? do ofiary niekrwawej ani ci? nie trudzi?em ofiar? kadzid?a. 24 Nie kupi?e? Mi wonnej trzciny za pieni?dze ani Mnie nie upoi?e? t?uszczem twoich ofiar; raczej Mi przykro?? zada?e? twoimi grzechami, wyst?pkami twoimi Mnie zam?czasz. 25 Ja, w?a?nie Ja przekre?lam twe przest?pstwa i nie wspominam twych grzechów. 26 Obud? M? pami??, rozprawmy si? wspólnie, mów ty, a?eby si? usprawiedliwi?. 27 Zgrzeszy? twój pierwszy ojciec, po?rednicy twoi wykroczyli przeciw Mnie. 28 Wi?c sponiewiera?em ksi???t mego przybytku, ob?o?y?em kl?tw? Jakuba. Izraela wyda?em na zniewagi.

44

1 Teraz wi?c s?uchaj, Jakubie, mój s?ugo, Izraelu, którego wybra?em! 2 Tak mówi Pan, twój sprawca, twój twórca od narodzenia, twój wspomo?yciel: Nie bój si?, s?ugo mój, Jakubie, Jeszurunie, którego wybra?em. 3 Bo rozlej? wody po spragnionej glebie i zdroje po wyschni?tej ziemi. Przelej? Ducha mego na twoje plemi? i b?ogos?awie?stwo moje na twych potomków. 4 Wyrasta? b?d? jak trawa w?ród wody, jak topole nad bie??cymi wodami. 5 Jeden powie: Nale?? do Pana, a drugi si? nazwie imieniem Jakuba, inny za? napisze na swej r?ce: Pan i otrzyma imi? Izrael. 6 Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel jego, Pan Zast?pów: Ja jestem pierwszy i Ja ostatni; i nie ma poza Mn? boga. 7 Któ? jest do Mnie podobny? - Niech wo?a, niech to og?osi i niech Mi dowiedzie! Kto przepowiedzia? przysz?o?? od wieków i to, co ma nadej??, niech nam obwie?ci! 8 Nie l?kajcie si? ani nie przera?ajcie! Czy? nie przepowiedzia?em z dawna i nie oznajmi?em? Wy jeste?cie moimi ?wiadkami: czy jest jaki Bóg oprócz Mnie? albo inna Ska?a? - Ja nie znam takiego! 9 Wszyscy rze?biarze bo?ków s? niczym; dzie?a ich ulubione na nic si? nie zdadz?; ich czciciele sami nie widz? ani nie zdaj? sobie sprawy, ?e si? okrywaj? ha?b?. 10 Kto rze?bi bo?ka i odlewa pos?g, ?eby nie mie? po?ytku? 11 Oto wszyscy czciciele tego bo?ka zawstydz? si?; jego wykonawcy sami s? lud?mi. Wszyscy oni niechaj si? zbior? i niech stan?! Razem si? przestrasz? i wstydem okryj?. 12 Wykonawca pos?gu urabia ?elazo na roz?arzonych w?glach i m?otami nadaje mu kszta?ty; wyka?cza je swoim silnym ramieniem; oczywi?cie, jest g?odny i brak mu si?y; nie pi? wody, wi?c jest wyczerpany. 13 Rze?biarz robi pomiary na drzewie, kre?li rylcem kszta?t, obrabia je d?utami i stawia znaki cyrklem; wydobywa z niego kszta?ty ludzkie na podobie?stwo pi?knej postaci cz?owieka, aby postawi? go w domu. 14 Nar?ba? sobie drzewa cedrowego, wzi?? drzewa cyprysowego i d?bowego - a upatrzy? je sobie mi?dzy drzewami w lesie - zasadzi? jesion, któremu ulewa zapewnia wzrost. 15 To wszystko s?u?y cz?owiekowi na opa?: cz??? z nich bierze na ogrzewanie, cz??? na rozpalenie ognia do pieczenia chleba, na koniec z reszty wykonuje boga, przed którym pada na twarz, tworzy rze?b?, przed któr? wybija pok?ony. 16 Jedn? po?ow? spala w ogniu i na roz?arzonych w?glach piecze mi?so; potem zajada piecze? i nasyca si?. Ponadto grzeje si? i mówi: Hej! Ale si? zagrza?em i korzystam ze ?wiat?a! 17 Z tego za?, co zostanie, czyni swego boga, bo?yszcze swoje, któremu oddaje pok?on i pada na twarz, i modli si?, mówi?c: Ratuj mnie, bo? ty bogiem moim! 18 Tacy nie maj? ?wiadomo?ci ani zrozumienia, gdy? mg?? przes?oni?te s? ich oczy, tak i? nie widz?, i serca ich, tak i? nie rozumiej?. 19 Taki si? nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, ?eby sobie powiedzie?: Jedn? po?ow? spali?em w ogniu, nawet chleb upiek?em na roz?arzonych w?glach, i upiek?em mi?so, które zajadam, a z reszty zrobi? rzecz obrzydliw?. B?d? oddawa? pok?on kawa?kowi 20 Taki si? karmi popio?em; zwiedzione serce wprowadzi?o go w b??d. On nie mo?e ocali? swej duszy i powiedzie?: Czy? nie jest fa?szem to, co trzymam w r?ku? 21 Pami?taj o tych rzeczach, Jakubie, i ?e? s?ug? moim, Izraelu! Ukszta?towa?em ciebie, jeste? moim s?ug?. Izraelu, nie pójdziesz u Mnie w niepami??. 22 Usun??em twe grzechy jak chmur? i twoje wykroczenia jak ob?ok. Powró? do Mnie, bom ci? odkupi?. 23 Wzno?cie okrzyki, niebiosa, bo Pan zacz?? dzia?a?! Wykrzykujcie, podziemne krainy! Góry, zabrzmijcie okrzykami, i ty, lesie, z ka?dym twoim drzewem! Bo Pan odkupi? Jakuba i chwa?? sw? okaza? w Izraelu. 24 Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Twórca twój jeszcze w ?onie matki: Jam jest Pan, uczyni?em wszystko, Sam rozpi??em niebiosa, rozpostar?em ziemi?; a któ? by? ze Mn?? 25 Jam jest ten, który niweczy znaki wró?ów i wykazuje g?upot? wieszczków, wstecz odrzuca m?drców i wiedz? ich czyni g?upstwem, 26 potwierdza mow? swojego s?ugi i spe?nia rad? swoich wys?anników. To Ja mówi? Jeruzalem: B?dziesz zaludnione, i miastom judzkim: B?dziecie odbudowane. Ja podnios? je z ruin. 27 To Ja mówi? otch?ani wód: Wyschnij! i wysuszam twoje rzeki. 28 Ja mówi? o Cyrusie: Mój pasterz, i spe?ni on wszystkie moje pragnienia, mówi?c do Jeruzalem: Niech ci? odbuduj?!, i do ?wi?tyni: Wznie? si? z fundamentów!

45

1 Tak mówi Pan o swym pomaza?cu Cyrusie: Ja mocno uj??em go za prawic?, aby ujarzmi? przed nim narody i królom odpi?? bro? od pasa, aby otworzy? przed nim podwoje, ?eby si? bramy nie zatrzasn??y. 2 Ja pójd? przed tob? i nierówno?ci wyg?adz?. Skrusz? miedziane podwoje i po?ami? ?elazne zawory. 3 Przeka?? ci skarby schowane i bogactwa g??boko ukryte, a?eby? wiedzia?, ?e Ja jestem Pan, który ci? wo?am po imieniu, Bóg Izraela. 4 Z powodu s?ugi mego Jakuba, Izraela, mojego wybra?ca, nazwa?em ciebie twoim imieniem, pe?nym zaszczytu, chocia? Mnie nie zna?e?. 5 Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mn? nie ma Boga. Przypasz? ci bro?, chocia? Mnie nie zna?e?, 6 aby wiedziano od wschodu s?o?ca a? do zachodu, ?e beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego. 7 Ja tworz? ?wiat?o i stwarzam ciemno?ci, sprawiam pomy?lno?? i stwarzam niedol?. Ja, Pan, czyni? to wszystko. 8 Niebiosa, wys?czcie z góry sprawiedliwo?? i niech ob?oki z deszczem j? wylej?! Niechaj?e ziemia si? otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwo??! Ja, Pan, jestem tego Stwórc?. 9 Biada temu, kto spiera si? ze swoim twórc?, dzbanowi spomi?dzy dzbanów glinianych! Czy? powie glina temu, co j? kszta?tuje: Co robisz? albowiem jego dzie?o powie mu: Niezdara! 10 Biada temu, kto mówi ojcu: Co? sp?odzi?? albo niewie?cie mówi: Co urodzi?a?? 11 Tak mówi Pan, ?wi?ty Izraela i jego Twórca: Czy? wy Mnie b?dziecie pyta? o moje dzieci i dawa? Mi rozkazy co do dzie?a r?k moich? 12 To Ja uczyni?em ziemi? i na niej stworzy?em cz?owieka, Ja w?asnor?cznie rozpi??em niebo i rozkazuj? wszystkim jego zast?pom. 13 To Ja wzbudzi?em go s?usznie i wyg?adz? wszystkie jego drogi. On moje miasto odbuduje i ode?le moich wygna?ców, bez okupu i odszkodowania - mówi Pan Zast?pów. 14 Tak mówi Pan: Pracownicy Egiptu i kupcy Kusz, i Sabejczycy, ludzie o ros?ej postawie, przejd? do ciebie i b?d? twoimi; chodzi? b?d? za tob? w kajdanach; na twarz przed tob? b?d? upada? i mówi? do ciebie b?agalnie: Tylko u ciebie jest Bóg, i nie ma innego. 15 Prawdziwie Ty? Bogiem ukrytym, Bo?e Izraela, Zbawco! 16 Wszyscy, co si? z?ymaj? na Niego, okryj? si? wstydem i ha?b?; odejd? poha?bieni wytwórcy rze?b bo?ków. 17 Izrael zostanie zbawiony przez Pana zbawieniem wiecznym. Nie doznacie zawstydzenia ni ha?by po wszystkie wieki. 18 Albowiem tak mówi Pan, Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukszta?towa? i wyko?czy? ziemi?, który j? mocno osadzi?, który nie stworzy? jej bez?adn?, lecz przysposobi? na mieszkanie: Ja jestem Pan i nie ma innego. 19 Nie przemawia?em potajemnie, w ciemnym zak?tku ziemi. Nie powiedzia?em potomstwu Jakuba: Szukajcie Mnie bezskutecznie! Ja jestem Pan, który mówi to, co s?uszne, oznajmia to, co godziwe. 20 Zbierzcie si? i wyjd?cie, przyst?pcie wszyscy, wy ocaleni z narodów! Nie maj? rozeznania ci, co obnosz? swe drewno rze?bione i mod?y zanosz? do boga nie mog?cego ich zbawi?. 21 Przedstawcie i przytoczcie dowody, owszem, narad?cie si? wspólnie: kto zapowiedzia? to ju? od dawna i od owej chwili objawi?? Czy? nie Ja jestem Pan, a nie ma innego Boga prócz Mnie? Bóg sprawiedliwy i zbawiaj?cy nie istnieje poza Mn?. 22 Nawró?cie si? do Mnie, by si? zbawi?, wszystkie kra?ce ?wiata, bo Ja jestem Bogiem, i nikt inny! 23 Przysi?gam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwo??, s?owo nieodwo?alne. Tak, przede Mn? si? zegnie wszelkie kolano, wszelki j?zyk na Mnie przysi?ga? b?dzie, 24 mówi?c: Jedynie u Pana jest sprawiedliwo?? i moc. Do Niego przyjd? zawstydzeni wszyscy, którzy si? na Niego z?ymali. 25 W Panu uzyska swe prawo i chwa?y dost?pi ca?e plemi? Izraela.

46

1 Ugi?? si? Bel, Nebo run??! Pos?gi ich w?o?ono na zwierz?ta juczne i poci?gowe; ci??ary ich za?adowane - to brzemi? dla zm?czonego zwierz?cia. 2 Run??y bo?ki, ugi??y si? wszystkie, nie mog?y ocali? nios?cego. One same posz?y równie? w niewol?. 3 Pos?uchajcie Mnie, domie Jakuba, i wszyscy pozostali z domu Izraela! Nosi?em was od urodzenia, piastowa?em od przyj?cia na ?wiat. 4 A? do waszej staro?ci Ja b?d? ten sam i a? do siwizny Ja was podtrzymam. Ja tak czyni?em i Ja nadal nosz?, Ja te? podtrzymam was i ocal?. 5 Komu Mnie podobnym i równym uczynicie? Z kim Mi? zestawicie, jakoby z podobnym? 6 Wyrzucaj? z?oto z sakiewki i wa?? srebro na wadze. Op?acaj? z?otnika, ?eby ula? bo?ka, którego potem czcz?, padaj?c nawet na twarz. 7 Podnosz? go na barki, d?wigaj?, potem go umieszczaj? na podstawie. I stoi, z miejsca swego si? nie ruszy. Wo?aj? do niego, on nie odpowiada, nie wybawi nikogo z ucisku. 8 Pami?tajcie o tym i okryjcie si? wstydem! Grzesznicy, nawró?cie si? sercem! 9 Wspomnijcie rzeczy minione od wieków! Tak, Ja jestem Bogiem i nie ma innego, Bogiem, i nikogo nie ma jak Ja. 10 Obwieszczam od pocz?tku to, co ma przyj??, i naprzód to, co si? jeszcze nie sta?o. Mówi?: Mój zamiar si? spe?ni i uczyni? wszystko, co zechc?. 11 Przyzywam ze Wschodu drapie?c?, cz?owieka upatrzonego z dalekiej krainy. Ledwie co wypowiem, ju? w czyn wprowadzone, ledwie my?l powzi??em, ju? wykonana. 12 S?uchajcie Mnie, wy, którzy tracicie odwag?, którym daleko do sprawiedliwo?ci. 13 Zbli?y?em moj? sprawiedliwo??: ju? jest niedaleko, nie opó?ni si? moje zbawienie. Z?o?? w Syjonie zbawienie dla Izraela, mojej ozdoby.

47

1 Zst?p i usi?d? w prochu, Dziewico, Córo Babilo?ska! Usi?d? na ziemi, zrzucona z tronu, Córo Chaldejska! Bo przestan? ci? nazywa? rozpieszczon? i rozkoszn?. 2 Uchwy? ?arna i miel zbo?e na m?k?, zdejm twoj? zas?on?, podkasz sukni?, odkryj nogi, brnij przez strumienie! 3 Nago?? twoj? ods?o?, niech widz? tw? ha?b?! Wezm? pomst?, nie oszcz?dz? nikogo. - 4 Mówi nasz Odkupiciel, na imi? Mu Pan Zast?pów, ?wi?ty Izraela. - 5 Usi?d? w milczeniu i wejd? w ciemno?ci, Córo Chaldejska! Bo nie nazw? ciebie ponownie w?adczyni? królestw. 6 Rozgniewa?em si? na mój naród, sponiewiera?em moje dziedzictwo. Wyda?em je w twoje r?ce, ty nie mia?a? dla niego lito?ci. Sprawi?a?, ?e starcom twe jarzmo zaci??y?o ogromnie. 7 Mówi?a?: To ju? na wieki b?d? zawsze w?adczyni?. Nie wzi??a? sobie do serca tych zdarze?, nie rozpami?tywa?a? ich ko?ca. 8 A teraz pos?uchaj tego, Wykwintna, siedz?ca sobie bezpiecznie, która mówisz w sercu swoim: Tylko ja i nikt inny! Nie zostan? wdow? i nie zaznam sieroctwa. 9 Lecz spadnie na ciebie jedno i drugie w jednym dniu, niespodzianie. Sieroctwo i wdowie?stwo w pe?ni spadn? na ciebie, pomimo wielu twoich czarów i mnóstwa twoich zakl??. 10 Polega?a? na twojej z?o?ci, mówi?a?: Nikt mnie nie widzi. Twoja m?dro?? i twoja wiedza sprowadzi?y ci? na manowce. Mówi?a? w sercu swoim: Tylko ja, i nikt inny! 11 Lecz przyjdzie na ciebie nieszcz??cie, którego nie potrafisz za?egna?, i spadnie na ciebie kl?ska, której nie zdo?asz odwróci?, i przyjdzie na ci? zguba znienacka, ani si? spostrze?esz. 12 Trwaj?e przy twoich zakl?ciach i przy mnogich twych czarach, którymi si? pró?no trudzisz od swej m?odo?ci. Mo?e zdo?asz odnie?? korzy??? Mo?e zdo?asz wzbudzi? postrach? 13 Masz ju? dosy? mnóstwa twoich doradców. Niechaj si? stawi?, by ci? ocali?, owi opisywacze nieba, którzy badaj? gwiazdy, przepowiadaj? na ka?dy miesi?c, co ma si? z tob? wydarzy?. 14 Oto b?d? jak ?d?b?a s?omiane, ogie? ich spali. Nie uratuj? w?asnego ?ycia z mocy p?omieni. Nie b?d? to w?gle do ogrzewania, to nie ognisko, by przy nim posiedzie?. 15 Takimi b?d? dla ciebie twoi czarownicy, z którymi si? pró?no trudzisz od m?odo?ci. Ka?dy sobie pójdzie w swoj? stron?, nikt ci? nie ocali.

48

1 S?uchajcie tego, domie Jakuba, którzy nosicie imi? Izraela i którzy pochodzicie z nasienia Judy. Wy, którzy przysi?gacie na imi? Pana i wys?awiacie Boga Izraela, lecz bez szczero?ci i bez rzetelno?ci. 2 Bo bierzecie imi? od Miasta ?wi?tego i opieracie si? na Bogu Izraela, którego imi? jest Pan Zast?pów. 3 Oznajmi?em od dawna minione wydarzenia, z moich ust one wysz?y i og?osi?em je; w jednej chwili zacz??em dzia?a? i spe?ni?y si?. 4 Poniewa? wiedzia?em, ?e jeste? uparty i kark twój jest dr?giem z ?elaza, a twoje czo?o miedziane, 5 przeto zapowiedzia?em ci naprzód, og?osi?em ci przysz?o??, zanim nadesz?a, ?eby? nie mówi?: Mój bo?ek to sprawi?, moja rze?ba, mój pos?g zarz?dzi?. 6 Ty? s?ysza? i widzia? to wszystko; czy wi?c ty tego nie przyznasz? Od tej chwili og?aszam ci rzeczy nowe, tajemne i tobie nieznane. 7 Dopiero co zosta?y stworzone, a nie od dawna; i przed dniem dzisiejszym nie s?ysza?e? o nich, ?eby? nie mówi?: W?a?nie je zna?em. 8 Wcale nie s?ysza?e? ani nie widzia?e?, ani twe ucho nie by?o przedtem otwarte, bo wiedzia?em, jak bardzo jeste? wiaro?omny i ?e od powicia zw? ci? buntownikiem. 9 Przez wzgl?d na moje imi? powstrzymam oburzenie i pohamuj? si? przez wzgl?d na moj? chwa??, a?eby ci? nie zatraci?. 10 Oto jak srebro przetopi?em ci? ogniem i wypróbowa?em ci? w piecu utrapienia. 11 Przez wzgl?d na Mnie, na Mnie samego, tak post?puj?, bo czy? mog? by? zniewa?ony? Chwa?y mojej nie oddam innemu. 12 S?uchaj mnie, Jakubie, Izraelu, którego wezwa?em: Ja sam, Ja jestem pierwszy i Ja równie? ostatni. 13 Moja to r?ka za?o?y?a ziemi? i moja prawica rozci?gn??a niebo. Gdy na nie zawo?am, stawi? si? natychmiast. 14 Zbierzcie si? wy wszyscy i s?uchajcie: Kto z nich przepowiedzia? te rzeczy? Ulubieniec Pana spe?ni Jego wol? co do Babilonu i jego plemienia - Chaldejczyków. 15 To Ja, Ja mówi?em i Ja go powo?a?em; przywiod?em go i poszcz??ci?em jego drodze. 16 Zbli?cie si? ku Mnie, s?uchajcie tego: Ja nie w skryto?ci mówi?em od pocz?tku; odk?d si? to spe?nia?o, tam by?em. Tak wi?c teraz Pan Bóg, pos?a? mnie ze swoim Duchem. 17 Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, ?wi?ty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczaj?cy ci? o tym, co po?yteczne, kieruj?cy tob? na drodze, któr? kroczysz. 18 O gdyby? zwa?a? na me przykazania, sta?by si? twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwo?? twoja jak morskie fale. 19 Twoje potomstwo by?oby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latoro?le. Nigdy by nie usuni?to ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza! 20 Wychod?cie z Babilonu, uciekajcie z Chaldei! W?ród okrzyków wesela zwiastujcie to i g?o?cie! Rozg?aszajcie a? po kra?ce ziemi! Mówicie: Pan wykupi? swego s?ug? Jakuba. 21 Nie czuli pragnienia, gdy On ich wiód? przez pustyni?; zdrojom ze ska?y kaza? dla nich trysn??: roz?upa? ska??, wyp?yn??a woda. 22 Nie ma pokoju dla bezbo?nych - mówi Pan.

49

1 Wyspy, pos?uchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uwa?ajcie! Powo?a? Mnie Pan ju? z ?ona mej matki, od jej wn?trzno?ci wspomnia? moje imi?. 2 Ostrym mieczem uczyni? me usta, w cieniu swej r?ki Mnie ukry?. Uczyni? ze mnie strza?? zaostrzon?, utai? mnie w swoim ko?czanie. 3 I rzek? mi: Ty? S?ug? moim, Izraelu, w tobie si? rozs?awi?. 4 Ja za? mówi?em: Pró?no si? trudzi?em, na darmo i na nic zu?y?em me si?y. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. 5 Ws?awi?em si? w oczach Pana, Bóg mój sta? si? moj? si??. A teraz przemówi? Pan, który mnie ukszta?towa? od urodzenia na swego S?ug?, bym nawróci? do Niego Jakuba i zgromadzi? Mu Izraela. 6 A mówi?: To zbyt ma?o, i? jeste? Mi S?ug? dla pod?wigni?cia pokole? Jakuba i sprowadzenia ocala?ych z Izraela! Ustanowi? ci? ?wiat?o?ci? dla pogan, aby moje zbawienie dotar?o a? do kra?ców ziemi. 7 Tak mówi Pan, Odkupiciel Izraela, jego ?wi?ty, do wzgardzonego w swej osobie, do budz?cego odraz? pogan, do niewolnika przemo?nych: Królowie zobacz? ci? i powstan?, ksi???ta padn? na twarz, przez wzgl?d na Pana, który jest wierny, na ?wi?tego Izraelowego, 8 Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej ?aski, wys?ucham ci?, w dniu zbawienia przyjd? ci z pomoc?. A ukszta?towa?em ci? i ustanowi?em przymierzem dla ludu, aby odnowi? kraj, aby rozdzieli? spustoszone dziedzictwa, 9 aby rzec wi??niom: Wyjd?cie na wolno??! marniej?cym w ciemno?ciach: Uka?cie si?! Oni b?d? si? pa?li przy wszystkich drogach, na ka?dym bezdrzewnym wzgórzu b?dzie ich pastwisko. 10 Nie b?d? ju? ?akn?? ni pragn??, i nie porazi ich wiatr upalny ni s?o?ce, bo ich poprowadzi Ten, co si? lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskaj?cych zdrojów. 11 Wszystkie me góry zamieni? na drog?, i moje go?ci?ce wznios? si? wy?ej. 12 Oto ci przychodz? z daleka, oto tamci z Pó?nocy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. 13 Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj si?, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszy? swój lud, zlitowa? si? nad jego biednymi. 14 Mówi? Syjon: Pan mnie opu?ci?, Pan o mnie zapomnia?. 15 Czy? mo?e niewiasta zapomnie? o swym niemowl?ciu, ta, która kocha syna swego ?ona? A nawet, gdyby ona zapomnia?a, Ja nie zapomn? o tobie. 16 Oto wyry?em ci? na obu d?oniach, twe mury s? ustawicznie przede Mn?. 17 Spiesz? twoi budowniczowie, a którzy burzyli ci? i pustoszyli, odchodz? precz od ciebie. 18 Podnie? oczy woko?o i popatrz: Wszyscy si? zebrali, przyszli do ciebie. Na moje ?ycie! - wyrocznia Pana. Tak, w tych wszystkich ustroisz si? jakby w klejnoty i jak oblubienica opaszesz si? nimi. 19 Bo twe miejscowo?ci zniszczone i wyludnione i kraj twój, pe?en zniszczenia, teraz zbyt ciasne b?d? dla twoich mieszka?ców, a twoi niszczyciele odejd? daleko. 20 Znowu szepta? ci b?d? na ucho synowie, których by?a? pozbawiona: Zbyt ciasna jest dla mnie ta przestrze?, daj?e mi miejsce, bym si? móg? roz?o?y?. 21 Wtedy powiesz w swym sercu: Któ? mi zrodzi? tych oto? By?am bezdzietna, niep?odna, wygnana, w niewol? uprowadzona, wi?c kto ich wychowa?? Oto pozosta?am sama, wi?c sk?d si? ci wzi?li? 22 Tak mówi Pan Bóg: Oto skin? r?k? na pogan i mi?dzy ludami podnios? mój sztandar. I odnios? twych synów na r?kach, a córki twoje na barkach przynios?. 23 I b?d? królowie twymi ?ywicielami, a ksi??niczki ich twoimi mamkami. Twarz? do ziemi pok?on ci b?d? oddawa? i liza? b?d? kurz z twoich nóg. Wtedy si? przekonasz, ?e Ja jestem Pan, kto we Mnie pok?ada nadziej?, wstydu nie dozna. 24 Czy? mo?na odebra? ?up bohaterowi? Albo czy je?cy okrutnika zdo?aj? si? wymkn??? 25 Zaiste, tak mówi Pan: Nawet je?cy bohatera zostan? mu wydarci, i zdobycz okrutnika si? wymknie. Z twoim przeciwnikiem Ja si? rozprawi?, a twoich synów Ja sam ocal?. 26 Twoim ciemi?zcom dam na pokarm w?asne ich cia?o, w?asn? krwi? si? upij? jak moszczem. Wówczas wiedzie? b?dzie ka?dy cz?owiek, ?e Ja jestem Pan, twój Zbawca, i twój Odkupiciel, Wszechmocny Jakuba.

50

1 Tak mówi Pan: Gdzie ten list rozwodowy waszej matki, na mocy którego j? odprawi?em? Albo który? to jest z moich wierzycieli, któremu was zaprzeda?em? Oto za wasze winy zostali?cie sprzedani i za wasze zbrodnie odprawiona wasza matka. 2 Czemu, gdy przyszed?em, nie by?o nikogo? wo?a?em, a nikt nie odpowiada?? Czy? zbyt krótka jest moja r?ka, ?eby wyzwoli?? Czy nie ma si?y we Mnie, a?eby ocali?? Oto [jedn?] moj? gro?b? osuszam morze, zamieniam rzeki w pustyni?; cuchn? ich ryby skutkiem brak 3 Przyodziewam kirem niebiosa i wór im wk?adam jako okrycie. 4 Pan Bóg Mnie obdarzy? j?zykiem wymownym, bym umia? przyj?? z pomoc? strudzonemu, przez s?owo krzepi?ce. Ka?dego rana pobudza me ucho, bym s?ucha? jak uczniowie. 5 Pan Bóg otworzy? Mi ucho, a Ja si? nie opar?em ani si? cofn??em. 6 Poda?em grzbiet mój bij?cym i policzki moje rw?cym Mi brod?. Nie zas?oni?em mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. 7 Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczu?y na obelgi, dlatego uczyni?em twarz moj? jak g?az i wiem, ?e wstydu nie doznam. 8 Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto si? odwa?y toczy? spór ze Mn?? Wyst?pmy razem! Kto jest moim oskar?ycielem? Niech si? zbli?y do Mnie! 9 Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któ? Mnie pot?pi? Wszyscy razem pójd? w strz?py jak odzie?, mól ich zgryzie. 10 Kto mi?dzy wami boi si? Pana, niech s?ucha g?osu Jego S?ugi! Kto chodzi w ciemno?ciach i bez przeb?ysku ?wiat?a, niechaj imieniu Pana zaufa i niech na swoim Bogu si? oprze! 11 Oto wy wszyscy, którzy rozniecacie ogie?, którzy zapalacie strza?y ogniste, id?cie w p?omienie waszego ognia, w?ród strza? ognistych, które?cie zapalili. Z mojej r?ki przyjdzie to na was: b?dziecie powaleni w bole?ciach.

51

1 S?uchajcie Mnie, wy, co si? domagacie sprawiedliwo?ci, którzy szukacie Pana. Wejrzyjcie na ska??, z której was wyciosano, i na gardziel studni, z której was wydobyto. 2 Wejrzyjcie na Abrahama, waszego ojca, i na Sar?, która was zrodzi?a. Bo powo?a?em jego jednego, lecz pob?ogos?awi?em go i rozmno?y?em. 3 Zaiste, zlituje si? Pan nad Syjonem, zlituje si? nad wszelk? jego ruin?. Na Eden zamieni jego pustyni?, a jego stepy na ogród Pana. Zapanuj? w nim rado?? i wesele, pienia dzi?kczynne przy d?wi?ku muzyki. 4 Ludy, s?uchajcie Mnie z uwag?, narody, nastawcie ku Mnie uszu! Bo ode Mnie wyjdzie pouczenie, i Prawo moje wydam jako ?wiat?o?? dla ludów. 5 Bliska jest moja sprawiedliwo??, zbawienie moje si? uka?e. Rami? moje s?dzi? b?dzie ludy. Wyspy po?o?? we Mnie nadziej? i liczy? b?d? na moje rami?. 6 Podnie?cie oczy ku niebu i na dó? popatrzcie ku ziemi! Zaiste, niebo jak dym si? rozwieje i ziemia zwiotczeje jak szata, a jej mieszka?cy wygin? jak komary. Lecz moje zbawienie b?dzie wieczne, a sprawiedliwo?? moja zmierzchu nie zazna. 7 S?uchajcie Mnie, znawcy sprawiedliwo?ci, narodzie bior?cy do serca moje Prawo! Nie l?kajcie si? zniewagi ludzkiej, nie dajcie si? zastraszy? ich obelgami! 8 Bo robak stoczy ich jak odzie?, i mole zgryz? ich jak we?n?; moja za? sprawiedliwo?? przetrwa na wieki i zbawienie moje z pokolenia w pokolenie. 9 Przebud? si?, przebud?! Przyoblecz si? w moc, o rami? Pa?skie! Przebud? si?, jak za dni minionych, w czasie zamierzch?ych pokole?. Czy?e? nie Ty po?wiartowa?o Rahaba, przebi?o Smoka? 10 Czy?e? nie Ty osuszy?o morze, wody Wielkiej Otch?ani, uczyni?o drog? z dna morskiego, aby przej?? mogli wykupieni? 11 Odkupieni wi?c przez Pana powróc? i przyb?d? na Syjon z radosnym ?piewaniem, ze szcz??ciem wiecznym na twarzach. Osi?gn? rado?? i szcz??cie; ust?pi smutek i wzdychanie. 12 Ja i tylko Ja jestem twym pocieszycielem. Kim?e ty jeste?, ?e dr?ysz przed cz?owiekiem ?miertelnym i przed synem cz?owieczym, z którym si? obejd? jak z traw?? 13 Zapomnia?e? o Panu, twoim Stwórcy, który rozci?gn?? niebiosa i za?o?y? ziemi?; a ci?gle po ca?ych dniach jeste? w obawie przed w?ciek?o?ci? ciemi?zcy, gdy ten si? uwzi??, by niszczy?. Lecz gdzie? jest w?ciek?o?? ciemi?zcy? 14 Jeniec wnet zostanie uwolniony, nie umrze on w podziemnym lochu ni braku chleba nie odczuje. 15 Lecz Ja jestem Pan, twój Bóg, który gromi morze, tak i? si? burz? jego odm?ty. - Pan Zast?pów - to moje imi?. - 16 W?o?y?em moje s?owa w twe usta i w cieniu mej r?ki ci? skry?em, bym móg? rozci?gn?? niebo i za?o?y? ziemi?, i ?eby powiedzie? Syjonowi: Ty? moim ludem. 17 Przebud? si?, przebud? nareszcie! Powsta?, o Jerozolimo! Ty, która? pi?a z r?ki Pana puchar Jego gniewu. Wypi?a? kielich, co sprawia zawrót g?owy, do dna go wychyli?a?. 18 Nie ma nikogo, kto by ci? prowadzi?, ze wszystkich synów, których? urodzi?a; ze wszystkich synów, których? wychowa?a, nie ma ?adnego, co by ci? trzyma? za r?k?. 19 Dwie rzeczy ci? spotka?y: - któ? si? u?ali nad tob?? - spustoszenie i zag?ada, g?ód i miecz - - któ? ci? pocieszy? 20 Twoi synowie le?? bez zmys?ów na rogach wszystkich ulic, jak antylopa w sidle, obezw?adnieni gniewem Pana, gro?bami twojego Boga. 21 Przeto pos?uchaj tego, nieszcz?sna i upojona, chocia? nie winem. 22 Tak mówi twój Pan, <Pan> i twój Bóg, obro?ca swego ludu: Oto Ja odbieram ci z r?ki puchar, co sprawia zawrót g?owy; ju? nigdy wi?cej nie b?dziesz pi?a kielicha mego gniewu. 23 W?o?? go w r?k? twych oprawców, którzy mówili do ciebie: Nachyl si?, ?eby?my przeszli! I czyni?a? z twego grzbietu jakby pod?og? i jakby drog? dla przechodz?cych.

52

1 Przebud? si?, przebud?! Przyodziej moc tw?, Syjonie! Oblecz si? w szaty najokazalsze, o ?wi?te Miasto, Jeruzalem! Bo ju? nie wejdzie nigdy do ciebie ?aden nieobrzezany ani nieczysty. 2 Otrz??nij si? z prochu, powsta?, o Branko Jerozolimska! Rozwi?? sobie wi?zy na szyi, pojmana Córo Syjonu! 3 Albowiem tak mówi Pan: Za darmo zostali?cie sprzedani i bez pieni?dzy zostaniecie wykupieni. 4 Tak bowiem mówi Pan Bóg: Mój lud uda? si? niegdy? do Egiptu, aby tam zamieszka?; nast?pnie Asyria uciska?a go nadmiernie. 5 A teraz, có? Ja mam tutaj [zrobi?]? - wyrocznia Pana. Poniewa? lud mój zosta? bez powodu wzi?ty i ci, co panuj? nad nim, wydaj? okrzyki zwyci?stwa - wyrocznia Pana - moje za? imi? stale, ka?dego dnia bywa zniewa?ane, 6 dlatego lud mój pozna moje imi?, zrozumie w ów dzie?, ?e Ja jestem Tym, który mówi: Otom Ja! 7 O jak s? pe?ne wdzi?ku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który og?asza pokój, zwiastuje szcz??cie, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg zacz?? królowa?. 8 G?os! Twoi stra?nicy podnosz? g?os, razem wznosz? okrzyki radosne, bo ogl?daj? na w?asne oczy powrót Pana na Syjon. 9 Zabrzmijcie radosnym ?piewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszy? swój lud, odkupi? Jeruzalem. 10 Pan obna?y? ju? swe rami? ?wi?te na oczach wszystkich narodów; i wszystkie kra?ce ziemi zobacz? zbawienie naszego Boga. 11 Dalej, dalej! Wyjd?cie st?d! Nie dotykajcie nic nieczystego! Wyjd?cie spo?ród niego! Oczy??cie si?, wy, którzy niesiecie naczynia Pa?skie! 12 Bo wyjdziecie nie jakby w nag?ym po?piechu ani nie pójdziecie jakby w ucieczce. Raczej Pan pójdzie przed wami i Bóg Izraela zamknie wasz pochód. 13 Oto si? powiedzie mojemu S?udze, wybije si?, wywy?szy i wyro?nie bardzo. 14 Jak wielu os?upia?o na Jego widok - - tak nieludzko zosta? oszpecony Jego wygl?d i posta? Jego by?a niepodobna do ludzi - 15 tak mnogie narody si? zdumiej?, królowie zamkn? przed Nim usta, bo ujrz? co?, czego im nigdy nie opowiadano, i pojm? co? nies?ychanego.

53

1 Któ? uwierzy temu, co?my us?yszeli? na kim?e si? rami? Pa?skie objawi?o? 2 On wyrós? przed nami jak m?ode drzewo i jakby korze? z wyschni?tej ziemi. Nie mia? On wdzi?ku ani te? blasku, aby na Niego popatrze?, ani wygl?du, by si? nam podoba?. 3 Wzgardzony i odepchni?ty przez ludzi, M?? bole?ci, oswojony z cierpieniem, jak kto?, przed kim si? twarze zakrywa, wzgardzony tak, i? mieli?my Go za nic. 4 Lecz On si? obarczy? naszym cierpieniem, On d?wiga? nasze bole?ci, a my?my Go za skaza?ca uznali, ch?ostanego przez Boga i zdeptanego. 5 Lecz On by? przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spad?a Na? ch?osta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. 6 Wszyscy?my pob??dzili jak owce, ka?dy z nas si? obróci? ku w?asnej drodze, a Pan zwali? na Niego winy nas wszystkich. 7 Dr?czono Go, lecz sam si? da? gn?bi?, nawet nie otworzy? ust swoich. Jak baranek na rze? prowadzony, jak owca niema wobec strzyg?cych j?, tak On nie otworzy? ust swoich. 8 Po udr?ce i s?dzie zosta? usuni?ty; a kto si? przejmuje Jego losem? Tak! Zg?adzono Go z krainy ?yj?cych; za grzechy mego ludu zosta? zbity na ?mier?. 9 Grób Mu wyznaczono mi?dzy bezbo?nymi, i w ?mierci swej by? [na równi] z bogaczem, chocia? nikomu nie wyrz?dzi? krzywdy i w Jego ustach k?amstwo nie posta?o. 10 Spodoba?o si? Panu zmia?d?y? Go cierpieniem. Je?li On wyda swe ?ycie na ofiar? za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przed?u?y, a wola Pa?ska spe?ni si? przez Niego. 11 Po udr?kach swej duszy, ujrzy ?wiat?o i nim si? nasyci. Zacny mój S?uga usprawiedliwi wielu, ich nieprawo?ci On sam d?wiga? b?dzie. 12 Dlatego w nagrod? przydziel? Mu t?umy, i posi?dzie mo?nych jako zdobycz, za to, ?e Siebie na ?mier? ofiarowa? i policzony zosta? pomi?dzy przest?pców. A On poniós? grzechy wielu, i or?duje za przest?pcami.

54

1 ?piewaj z rado?ci, niep?odna, która? nie rodzi?a, wybuchnij weselem i wykrzykuj, która? nie dozna?a bólów porodu! Bo liczniejsi s? synowie porzuconej ni? synowie maj?cej m??a, mówi Pan. 2 Rozszerz przestrze? twego namiotu, rozci?gnij p?ótna twego <mieszkania>, nie kr?puj si?, wyd?u? twe sznury, wbij mocno twe paliki! 3 Bo si? rozprzestrzenisz na prawo i lewo, twoje potomstwo posi?dzie narody oraz zaludni opuszczone miasta. 4 Nie l?kaj si?, bo ju? si? nie zawstydzisz, nie wstyd? si?, bo ju? nie doznasz poha?bienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej m?odo?ci. I nie wspomnisz ju? ha?by twego wdowie?stwa. 5 Bo ma??onkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imi? - Pan Zast?pów; Odkupicielem twoim - ?wi?ty Izraela, nazywaj? Go Bogiem ca?ej ziemi. 6 Zaiste, jak niewiast? porzucon? i zgn?bion? na duchu, wezwa? ci? Pan. I jakby do porzuconej ?ony m?odo?ci mówi twój Bóg: 7 Na krótk? chwil? porzuci?em ciebie, ale z ogromn? mi?o?ci? ci? przygarn?. 8 W przyst?pie gniewu ukry?em przed tob? na krótko swe oblicze, ale w mi?o?ci wieczystej nad tob? si? ulitowa?em, mówi Pan, twój Odkupiciel. 9 Dzieje si? ze Mn? tak, jak za dni Noego, kiedy przysi?g?em, ?e wody Noego nie spadn? ju? nigdy na ziemi?; tak teraz przysi?gam, ?e si? nie rozj?trz? na ciebie ani ci? gromi? nie b?d?. 10 Bo góry mog? ust?pi? i pagórki si? zachwia?, ale mi?o?? moja nie odst?pi od ciebie i nie zachwieje si? moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma lito?? nad tob?. 11 O nieszcz??liwa, wichrami smagana, niepocieszona! Oto Ja osadz? twoje kamienie na malachicie i fundamenty twoje na szafirach. 12 Uczyni? blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryszta?u, a z drogich kamieni - ca?y obwód twych murów. 13 Wszyscy twoi synowie b?d? uczniami Pana, wielka b?dzie szcz??liwo?? twych dzieci. 14 B?dziesz mocno osadzona na sprawiedliwo?ci. Daleka b?d? od trwogi, bo nie masz si? czego obawia?, i od przestrachu, bo nie ma on przyst?pu do ciebie. 15 Oto je?li nast?pi napa??, nie b?dzie to ode Mnie. Kto na ciebie napada, potknie si? z twej przyczyny. 16 Oto Ja stworzy?em kowala, który dmie na ogie? roz?arzonych w?gli i wyci?ga z niego bro?, by j? obrobi?. Ja te? stworzy?em niszczyciela, aby sia? zgub?. 17 Wszelka bro? ukuta na ciebie b?dzie bezskuteczna. Pot?pisz wszelki j?zyk, który si? zmierzy z tob? w s?dzie. Takie b?dzie dziedzictwo s?ug Pana i nagroda ich s?uszna ode Mnie - wyrocznia Pana.

55

1 O, wszyscy spragnieni, przyjd?cie do wody, przyjd?cie, cho? nie macie pieni?dzy! Kupujcie i spo?ywajcie, <dalej?e, kupujcie> bez pieni?dzy i bez p?acenia za wino i mleko! 2 Czemu wydajecie pieni?dza na to, co nie jest chlebem? I wasz? prac? - na to, co nie nasyci? S?uchajcie Mnie, a je?? b?dziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje t?ustych potraw. 3 Nak?o?cie wasze ucho i przyjd?cie do Mnie, pos?uchajcie Mnie, a dusza wasza ?y? b?dzie. Zawr? z wami wieczyste przymierze: s? to niezawodnie ?aski dla Dawida. 4 Oto ustanowi?em ci? ?wiadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i rozkazodawc?. 5 Oto zawezwiesz naród, którego nie znasz, i ci, którzy ci? nie znaj?, przybiegn? do ciebie ze wzgl?du na Pana, twojego Boga, przez wzgl?d na ?wi?tego Izraelowego, bo On ci? przyozdobi. 6 Szukajcie Pana, gdy si? pozwala znale??, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! 7 Niechaj bezbo?ny porzuci sw? drog? i cz?owiek nieprawy swoje knowania. Niech si? nawróci do Pana, a Ten si? nad nim zmi?uje, i do Boga naszego, gdy? hojny jest w przebaczaniu. 8 Bo my?li moje nie s? my?lami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. 9 Bo jak niebiosa góruj? nad ziemi?, tak drogi moje - nad waszymi drogami i my?li moje - nad my?lami waszymi. 10 Zaiste, podobnie jak ulewa i ?nieg spadaj? z nieba i tam nie powracaj?, dopóki nie nawodni? ziemi, nie u?y?ni? jej i nie zapewni? urodzaju, tak i? wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedz?cego, 11 tak s?owo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chcia?em, i nie spe?ni pomy?lnie swego pos?annictwa. 12 O tak, z weselem wyjdziecie i w pokoju was przyprowadz?. Góry i pagórki przed wami podnios? radosne okrzyki, a wszystkie drzewa polne klaska? b?d? w d?onie. 13 Zamiast cierni wyrosn? cyprysy, zamiast pokrzyw wyrosn? mirty. I b?dzie to Panu na chwa??, jako znak wieczysty, niezniszczalny!

56

1 Tak mówi Pan: Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwo?ci, bo moje zbawienie ju? wnet nadejdzie i moja sprawiedliwo?? ma si? objawi?. 2 B?ogos?awiony cz?owiek, który tak czyni, i syn cz?owieczy, który si? stosuje do tego: czuwaj?c, by nie pogwa?ci? szabatu, i pilnuj?c swej r?ki, by si? nie dopu?ci?a ?adnego z?a. 3 Niech?e cudzoziemiec, który si? przy??czy? do Pana, nie mówi tak: Z pewno?ci? Pan wykluczy mnie ze swego ludu. Rzezaniec tak?e niechaj nie mówi: Oto ja jestem usch?ym drzewem. 4 Tak bowiem mówi Pan: Rzeza?com, którzy przestrzegaj? moich szabatów i opowiadaj? si? za tym, co Mi si? podoba, oraz trzymaj? si? mocno mego przymierza, 5 dam miejsce w moim domu i w moich murach oraz imi? lepsze od synów i córek, dam im imi? wieczyste i niezniszczalne. 6 Cudzoziemców za?, którzy si? przy??czyli do Pana, a?eby Mu s?u?y? i a?eby mi?owa? imi? Pana i zosta? Jego s?ugami - wszystkich zachowuj?cych szabat bez pogwa?cenia go i trzymaj?cych si? mocno mojego przymierza, 7 przyprowadz? na moj? ?wi?t? Gór? i rozwesel? w moim domu modlitwy. Ca?opalenia ich oraz ofiary b?d? przyj?te na moim o?tarzu, bo dom mój b?dzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów. 8 Wyrocznia Pana Boga, który gromadzi wygna?ców Izraela: Jeszcze mu innych zgromadz? oprócz tych, którzy ju? zostali zgromadzeni. 9 Wszystkie zwierz?ta polne, przyjd?cie, by si? napa??, i wy, wszystkie zwierz?ta le?ne! 10 Stró?e jego - s? wszyscy ?lepi, niczego nie widz?. Oni wszyscy to nieme psy, niezdolne do szczekania; marz? sennie, wyleguj? si?, lubi? drzema?. 11 Lecz te psy s? ?ar?oczne, nienasycone. S? to pasterze niezdolni do zrozumienia. Wszyscy oni zwrócili si? na w?asne drogi, ka?dy bez wyj?tku szuka swego zysku. 12 Chod?cie! Ja wezm? wina; upijmy si? sycer?! Jutro b?dzie podobne do dzi?, ponad wszelk? miar?.

57

1 Sprawiedliwy ginie, a nikt si? tym nie przejmuje. Bogobojni ludzie znikaj?, a na to nikt nie zwraca uwagi. Tak to si? gubi sprawiedliwego, 2 a on odchodzi, by za?ywa? pokoju. Ci, którzy post?puj? uczciwie, spoczywaj? na swoich ?o?ach. 3 Lecz wy zbli?cie si? tutaj, synowie wied?my, potomstwo wiaro?omnej i nierz?dnicy! 4 Z kogo si? na?miewacie? Na kogo otwieracie usta i wywieszacie j?zyk? Czy? wy nie jeste?cie dzie?mi przest?pstwa, potomstwem nieprawego ?o?a? 5 Wy, którzy p?oniecie ??dz? pod terebintami i pod ka?dym zielonym drzewem, mordujecie dzieci na ofiar? w jarach, w rozpadlinach skalnych. 6 G?adkie kamienie potoku s? twoim dzia?em, one to, one - twoj? cz??ci? wylosowan?. Im te? w ofierze wylewa?a? p?yny, ofiarowa?a? obiaty. Czy? mam by? z nich zadowolony? 7 Na górze wielkiej i wysokiej ty? roz?o?y?a swe ?o?e, tam te? wst?pi?a?, ?eby sk?ada? ofiary. 8 Postawi?a? twój znak rozpoznawczy za bram? i za s?upami odrzwi. Tak, z dala ode Mnie si? odkrywa?a?, wesz?a? i rozszerzy?a? swe ?o?e. Ugodzi?a? si? o zap?at? z tymi, których ?o?e umi?owa?a?; pomno?y?a? z nimi twój nierz?d, patrz?c na stel?. 9 Uda?a? si? do Molocha z olejkiem, u?y?a? obficie twych wonnych olejków. Wys?a?a? daleko swych go?ców, a? do Szeolu si? zni?y?a?. 10 Utrudzi?a? si? tyloma podró?ami, ale nie powiedzia?a?: Dosy?! Odnalaz?a? ?ywotno?? twej si?y, dlatego nie os?ab?a?. 11 Kogo si? l?kasz i boisz, ?e Mnie chcesz oszuka?? Nie pami?tasz o Mnie, nie dajesz Mi miejsca w twym sercu. Czy? nie tak? Ja milcz? i przymykam oczy, a ty si? Mnie nie boisz. 12 Objawi? Ja twoj? sprawiedliwo?? i twoje uczynki nieu?yteczne. 13 Gdy b?dziesz wo?a?, niech ci? ocal? twe obrzyd?e [bo?ki]! Ale wiatr je wszystkie rozwieje, wicher je porwie. Kto za? ucieknie si? do Mnie, posi?dzie ziemi? i odziedziczy moj? ?wi?t? Gór?. 14 Powiedz?: Budujcie, budujcie, uprz?tnijcie drog?, usu?cie przeszkody z drogi mego ludu! 15 Tak bowiem mówi Wysoki i Wznios?y, którego stolica jest wieczna, a imi? ?wi?ty: Zamieszkuj? miejsce wzniesione i ?wi?te, lecz jestem z cz?owiekiem skruszonym i pokornym, aby o?ywi? ducha pokornych i tchn?? ?ycie w serca skruszone. 16 Bo nie b?d? wiecznie prowadzi? Ja sporu ani zawsze nie b?d? rozgniewany; inaczej usta?yby nikn?c sprzed mego oblicza tchnienie i istoty ?yj?ce, którem Ja uczyni?. 17 Zawrza?em gniewem z powodu jego wyst?pnej chciwo?ci, ukrywszy si? w moim gniewie cios mu zada?em; on jednak szed? zbuntowany drog? swego serca, 18 a drogi jego widzia?em. Ale Ja go ulecz? i pociesz?, i obdarz? pociechami jego samego i pogr??onych z nim w smutku, 19 wywo?uj?c na wargi ich dzi?kczynienie: Pokój! Pokój dalekim i bliskim! - - mówi Pan - Ja go ulecz?. 20 Bezbo?ni za? s? jak morze wzburzone, które si? nie mo?e uciszy? i którego fale wyrzucaj? mu? i b?oto. 21 Nie ma pokoju - mówi Bóg mój - dla bezbo?nych.

58

1 Krzycz na ca?e gard?o, nie przestawaj! Podno? g?os twój jak tr?ba! Wytknij mojemu ludowi jego przest?pstwa i domowi Jakuba jego grzechy! 2 Szukaj? Mnie dzie? za dniem, pragn? pozna? moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwo??i nie opuszcza Prawa swego Boga. Prosz? Mnie o sprawiedliwe prawa, pragn? blisko?ci Boga: 3 Czemu po?cili?my, a Ty nie wejrza?e?? Umartwiali?my siebie, a Ty? tego nie uzna?? Otó? w dzie? waszego postu wy znajdujecie sobie zaj?cie i uciskacie wszystkich waszych robotników. 4 Otó? po?cicie w?ród wa?ni i sporów, i w?ród bicia niegodziw? pi??ci?. Nie po??cie tak, jak dzi? czynicie, ?eby si? rozlega? zgie?k wasz na wysoko?ci. 5 Czy? to jest post, jaki Ja uznaj?, dzie?, w którym si? cz?owiek umartwia? Czy zwieszanie g?owy jak sitowie i u?ycie woru z popio?em za pos?anie - czy? to nazwiesz postem i dniem mi?ym Panu? 6 Czy? nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwa? kajdany z?a, rozwi?za? wi?zy niewoli, wypu?ci? wolno uci?nionych i wszelkie jarzmo po?ama?; 7 dzieli? swój chleb z g?odnym, wprowadzi? w dom biednych tu?aczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodzia? i nie odwróci? si? od wspó?ziomków. 8 Wtedy twoje ?wiat?o wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwo?? twoja poprzedza? ci? b?dzie, chwa?a Pa?ska i?? b?dzie za tob?. 9 Wtedy zawo?asz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem! Je?li u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozi? palcem i mówi? przewrotnie, 10 je?li podasz twój chleb zg?odnia?emu i nakarmisz dusz? przygn?bion?, wówczas twe ?wiat?o zab?y?nie w ciemno?ciach, a twoja ciemno?? stanie si? po?udniem. 11 Pan ci? zawsze prowadzi? b?dzie, nasyci dusz? twoj? na pustkowiach. Odm?odzi twoje ko?ci, tak ?e b?dziesz jak zroszony ogród i jak ?ród?o wody, co si? nie wyczerpie. 12 Twoi ludzie zabuduj? prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I b?d? ci? nazywa? naprawc? wy?omów, odnowicielem rumowisk - na zamieszkanie. 13 Je?li pow?ci?gniesz twe nogi od przekraczania szabatu, ?eby w dzie? mój ?wi?ty spraw swych nie za?atwia?, je?li nazwiesz szabat rozkosz?, a ?wi?ty dzie? Pana - czcigodnym, je?li go uszanujesz przez unikanie podró?y, tak by nie przeprowadza? swej woli ani n 14 wtedy znajdziesz tw? rozkosz w Panu. Ja ci? powiod? w triumfie przez wy?yny kraju, karmi? ci? b?d? dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pa?skie to wyrzek?y.

59

1 Nie! R?ka Pana nie jest tak krótka, ?eby nie mog?a ocali?, ani s?uch Jego tak przyt?piony, by nie móg? us?ysze?. 2 Lecz wasze winy wykopa?y przepa?? mi?dzy wami a waszym Bogiem; wasze grzechy zas?oni?y Mu oblicze przed wami tak, i? was nie s?ucha. 3 Bo krwi? splamione s? wasze d?onie, a palce wasze - zbrodni?. Wasze wargi wypowiadaj? k?amstwa, a przewrotno?ci szepce wasz j?zyk. 4 Nikt nie skar?y si? do s?du wed?ug s?uszno?ci i nikt tam szczerze sprawy nie dochodzi: byleby si? oprze? na fa?szu i powiedzie? k?amstwo, byle uknu? podst?p i sp?odzi? niegodziwo??. 5 T?uk? jaja ?mijowe i tkaj? paj?czyny; kto zjada te jaja, umiera, gdy je st?ucze, wyl?ga si? ?mija. 6 Tkaniny ich nie pos?u?? na ubranie, nie mo?na si? przyodzia? ich wyrobami. Czyny ich to czyny niegodziwe, dzie?o krzywdy jest w ich r?kach. 7 Nogi ich biegn? do zbrodni, spiesz? si? do rozlania krwi niewinnej. Zamys?y ich - zamys?y zbrodnicze, spustoszenie i zag?ada s? na ich drogach. 8 Nie znaj? drogi pokoju, prawo?ci nie ma w ich post?powaniu. Uczynili kr?tymi dla siebie w?asne swoje ?cie?ki, kto nimi chodzi, nie zazna spokoju. 9 Dlatego prawo jest od nas dalekie i sprawiedliwo?? do nas nie dociera. Oczekiwali?my ?wiat?a, a oto ciemno??, jasnych promieni, a kroczymy w mrokach. 10 Jak niewidomi macamy ?cian? i jakby bez oczu idziemy po omacku. Potykamy si? w samo po?udnie jak w nocy, w pe?ni si? jeste?my jakby umarli. 11 My wszyscy ryczymy jak nied?wiedzie i jak go??bie ci?gle j?czymy. Spodziewali?my si? prawa, ale go nie ma, i wybawienia, ale dalekie jest od nas. 12 Bo rozmno?y?y si? wyst?pki nasze przed Tob? i grzechy nasze przeciwko nam ?wiadcz?. Tak, jeste?my ?wiadomi naszych wyst?pków i uznajemy nasze nieprawo?ci: 13 przest?powanie przykaza? i zapieranie si? Pana, odst?pstwa od Boga naszego, namowy do przeniewierstwa i buntu, obmy?lanie i wypowiadanie z serca s?ów k?amliwych. 14 I tak precz odsuni?to prawo, a sprawiedliwo?? stoi w oddaleniu; zachwia?a si? prawda na placu, i prawo?? wej?? tam nie mo?e. 15 I tak zabrak?o wierno?ci, a rzadko kto z?a unika. Pan ujrza? i z?em si? wyda?o w Jego oczach, ?e nie by?o prawa. 16 Ujrza? te?, ?e brakowa?o ludzi, i zdumia? si?, ?e nie by?o or?downika. Wówczas Jego rami? przynios?o Mu zwyci?stwo, a Jego sprawiedliwo?? by?a Mu podpor?. 17 Przywdzia? sprawiedliwo?? jak pancerz i he?m zbawienia w?o?y? na sw? g?ow?. Przyoblók? si? w odzienie pomsty, jakby w sukni?, i jakby p?aszczem okry? si? zazdrosn? mi?o?ci?. 18 Stosownie do zas?ug odp?aci ka?demu: swoim przeciwnikom - gniewem, swym wrogom - odwetem. <Wyspom te? odp?aci odwetem>. 19 Od Zachodu ujrz? imi? Pana i od Wschodu s?o?ca - chwa?? Jego, bo przyjdzie On jak gwa?towny potok, p?dzony tchnieniem Pa?skim. 20 Lecz do Syjonu przyjdzie jako Odkupiciel i do nawróconych z wyst?pków w Jakubie - wyrocznia Pana. 21 Co do Mnie, takie jest przymierze moje z nimi, mówi Pan: Duch mój, który jest nad tob?, i s?owa moje, które w?o?y?em ci w usta, nie zejd? z twych w?asnych ust ani z ust twoich dzieci, ani z ust potomków twoich synów, odt?d i na zawsze - mówi Pan.

60

1 Powsta?! ?wie?, bo przysz?o twe ?wiat?o i chwa?a Pa?ska rozb?yska nad tob?. 2 Bo oto ciemno?? okrywa ziemi? i g?sty mrok spowija ludy, a ponad tob? ja?nieje Pan, i Jego chwa?a jawi si? nad tob?. 3 I pójd? narody do twojego ?wiat?a, królowie do blasku twojego wschodu. 4 Podnie? oczy woko?o i popatrz: Ci wszyscy zebrani zd??aj? do ciebie. Twoi synowie przychodz? z daleka, na r?kach niesione twe córki. 5 Wtedy zobaczysz i promienie? b?dziesz, a serce twe zadr?y i rozszerzy si?, bo do ciebie nap?yn? bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjd? ku tobie. 6 Zaleje ci? mnogo?? wielb??dów - dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przyb?d? ze Saby, zaofiaruj? z?oto i kadzid?o, nuc?c rado?nie hymny na cze?? Pana. 7 Wszystkie stada Kedaru zbior? si? przy tobie, barany Nebajotu stan? na twe us?ug: pod???, by je przyj?to na moim o?tarzu, tak i? u?wietni? dom mojej chwa?y. 8 Kto to s? ci, co lec? jak chmury i jak go??bie do okien swego go??bnika? 9 O tak, to statki zbieraj? si? dla Mnie, a okr?ty Tarszisz w pierwszym szeregu, a?eby przywie?? twych synów z daleka, ich srebro i z?oto wraz z nimi, przez wzgl?d na imi? Pana, Boga twego, przez wzgl?d na ?wi?tego Izraelowego, tego, który ciebie u?wietnia. 10 Cudzoziemcy odbuduj? twe mury, a ich królowie b?d? ci s?u?yli. Bo uderzy?em ci? w moim gniewie, lecz w mojej ?asce okaza?em ci lito??. 11 Twe bramy zawsze sta? b?d? otworem, nie zamkn? si? we dnie ni w nocy, by wpuszcza? do ?rodka bogactwo narodów i królów ich, którzy je prowadz?. 12 [Bo naród i królestwo, które by ci nie s?u?y?y, wygin?, i poganie zostan? ca?kiem wyg?adzeni]. 13 Chluba Libanu przyjdzie do ciebie: razem cyprysy, wi?zy i bukszpan, aby upi?kszy? moje miejsce ?wi?te. I ws?awi? miejsce, gdzie stoj? me nogi. 14 I pójd? do ciebie z pok?onem synowie twoich ciemi?zców, i padn? do twoich stóp wszyscy, co tob? wzgardzili. I nazw? ci? "Miastem Pana", "Syjonem ?wi?tego Izraelowego". 15 Za to, i? by?o? opuszczone, znienawidzone i bez przechodniów, uczyni? ci? wieczyst? chlub?, rozradowaniem wszystkich pokole?. 16 Ssa? b?dziesz mleko narodów i piersi królewskie ssa? b?dziesz. I uznasz, ?e Ja jestem Pan, twój Zbawca, i Wszechmocny Jakuba - twój Odkupiciel. 17 Sprowadz? z?oto zamiast miedzi, a srebro - na miejsce ?elaza, sprowadz? br?z zamiast drzewa, a ?elazo - na miejsce kamieni. Ustanowi? pokój twoim zwierzchnikiem, a sprawiedliwo?? tw? w?adz?. 18 Ju? si? nie us?yszy o krzywdzie w twym kraju, o spustoszeniu i zag?adzie w twoich granicach. Murom twoim nadasz miano "Ocalenie", a bramom twoim "Chwa?a". 19 Ju? s?o?ca mie? nie b?dziesz w dzie? jako ?wiat?a, ani jasno?? ksi??yca nie za?wieci tobie, lecz Pan b?dzie ci wieczn? ?wiat?o?ci? i Bóg twój - twoj? ozdob?. 20 Twe s?o?ce nie zajdzie ju? wi?cej i ksi??yc twój si? nie za?mi, bo Pan b?dzie ci ?wiat?o?ci? wieczn? i sko?cz? si? dni twej ?a?oby. 21 Ca?y twój lud b?dzie ludem sprawiedliwych, którzy posi?d? kraj na zawsze, nowa odro?l z mojego szczepu, dzie?o r?k moich, abym si? ws?awi?. 22 Z bardzo ma?ego stanie si? tysi?cem, z najnieznaczniejszego - narodem pot??nym. Ja, Pan, zdzia?am to szybko w swoim czasie.

61

1 Duch Pana Boga nade mn?, bo Pan mnie nama?ci?. Pos?a? mnie, by g?osi? dobr? nowin? ubogim, by opatrywa? rany serc z?amanych, by zapowiada? wyzwolenie je?com i wi??niom swobod?; 2 aby obwieszcza? rok ?aski Pa?skiej, i dzie? pomsty naszego Boga; aby pociesza? wszystkich zasmuconych, 3 <by rozweseli? p?acz?cych na Syjonie>, aby im wieniec da? zamiast popio?u, olejek rado?ci zamiast szaty smutku, pie?? chwa?y zamiast zgn?bienia na duchu. Nazw? ich terebintami sprawiedliwo?ci, szczepieniem Pana dla Jego rozs?awienia. 4 Zabuduj? prastare rumowiska, podnios? z gruzów dawne budowle, odnowi? miasta zburzone, ?wiec?ce pustkami od wielu pokole?. 5 Stan? obcokrajowcy, by pa?? wasz? trzod?, cudzoziemcy b?d? u was ora? i uprawia? winnice. 6 Wy za? b?dziecie nazywani kap?anami Pana, mieni? was b?d? s?ugami Boga naszego. Zu?yjecie bogactwo narodów, dobrobyt ich sobie przyw?aszczycie. 7 Poniewa? ha?ba ich by?a zdwojona, poni?enie i zniewagi by?y ich udzia?em, przeto w swej ziemi odziedzicz? wszystko w dwójnasób i za?ywa? b?d? wiecznego szcz??cia. 8 Albowiem Ja, Pan, mi?uj? praworz?dno??, nienawidz? grabie?y i bezprawia, oddam im nagrod? z ca?? wierno?ci? i zawr? z nimi wieczyste przymierze. 9 Plemi? ich b?dzie znane w?ród narodówi mi?dzy ludami - ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobacz?, uznaj?, ?e oni s? b?ogos?awionym szczepem Pana. 10 Ogromnie si? wesel? w Panu, dusza moja raduje si? w Bogu moim, bo mnie przyodzia? w szaty zbawienia, okry? mnie p?aszczem sprawiedliwo?ci, jak oblubie?ca, który wk?ada zawój, jak oblubienic? strojn? w swe klejnoty. 11 Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, ?e si? rozpleni sprawiedliwo?? i chwalba wobec wszystkich narodów.

62

1 Przez wzgl?d na Syjon nie umilkn?, przez wzgl?d na Jerozolim? nie spoczn?, dopóki jej sprawiedliwo?? nie b?y?nie jak zorza i zbawienie jej nie zap?onie jak pochodnia. 2 Wówczas narody ujrz? tw? sprawiedliwo?? i chwa?? twoj? wszyscy królowie. I nazw? ci? nowym imieniem, które usta Pana oznacz?. 3 B?dziesz prze?liczn? koron? w r?kach Pana, królewskim diademem w d?oni twego Boga. 4 Nie b?d? wi?cej mówi? o tobie "Porzucona", o krainie twej ju? nie powiedz? "Spustoszona". Raczej ci? nazw? "Moje <w niej> upodobanie", a krain? twoj? "Po?lubiona". Albowiem spodoba?a? si? Panu i twoja kraina otrzyma m??a. 5 Bo jak m?odzieniec po?lubia dziewic?, tak twój Budowniczy ciebie po?lubi, i jak oblubieniec weseli si? z oblubienicy, tak Bóg twój tob? si? rozraduje. 6 Na twoich murach, Jeruzalem, postawi?em stra?e: ca?y dzie? i ca?? noc nigdy milcze? nie b?d?. Wy, co przypominacie [wszystko] Panu, sami nie miejcie wytchnienia 7 i Jemu nie dajcie spokoju, dopóki nie odnowi i nie uczyni Jeruzalem przedmiotem chwalby na ziemi. 8 Przysi?g? Pan na prawic? swoj? i na swe rami? pot??ne: Nigdy ju? nie dam twojego zbo?a nieprzyjacio?om twoim na pokarm. Cudzoziemcy nie b?d? pili twego wina, przy którym si? natrudzi?e?. 9 Raczej [twoi] ?e?cy b?d? spo?ywa? zbo?e i b?d? chwalili Pana; ci za?, co wino zbieraj?, pi? je b?d? na dziedzi?cach mojej ?wi?tyni. 10 Przechod?cie, przechod?cie przez bramy! Otwórzcie drog? ludowi! Wyrównajcie, wyrównajcie go?ciniec, uprz?tnijcie kamienie! Podnie?cie znak dla narodów! 11 Oto co Pan obwieszcza wszystkim kra?com ziemi: Mówcie do Córy Syjo?skiej: Oto twój Zbawca przychodzi. Oto Jego nagroda z Nim idzie i zap?ata Jego przed Nim. 12 Nazywa? ich b?d? "Ludem ?wi?tym", "Odkupionymi przez Pana". A tobie dadz? miano: "Poszukiwane", "Miasto nie opuszczone".

63

1 Któ? to jest Ten, który przybywa z Edomu, z Bosry idzie w szatach szkar?atnych? Ten wspania?y w swoim odzieniu, który kroczy z wielk? sw? moc?? - To Ja jestem tym, który mówi sprawiedliwie, pot??ny w wybawianiu. 2 Dlaczego krwawa jest Twoja suknia i szaty Twe jak u tego, co wygniata winogrona w t?oczni? 3 Sam jeden wygniata?em je do kadzi, z narodów - ani jednego nie by?o ze Mn?. T?oczy?em je w moim gniewie i depta?em je w mojej porywczo?ci. Posoka ich obryzga?a Mi szaty i poplami?em sobie ca?e odzienie. 4 Albowiem dzie? pomsty by? w moim sercu i nadszed? rok mojej odp?aty. 5 Rozgl?da?em si?: nikt nie pomaga?. Zdumiewa?em si?, a nie by?o kto by podtrzyma?. Wówczas moje rami? przysz?o Mi w pomoc i podtrzyma?a Mnie moja zapalczywo??. 6 Zdepta?em ludy w moim rozgniewaniu, star?em je w mojej zapalczywo?ci, sprawi?em, ?e krew ich sp?yn??a na ziemi?. 7 S?awi? b?d? dobrodziejstwa Pa?skie, chwalebne czyny Pana, wszystko, co nam Pan wy?wiadczy?, i wielk? dobro? dla domu Izraela, jak? nam okaza? w swoim mi?osierdziu i wed?ug mnóstwa swoich ?ask. 8 Powiedzia? On: Na pewno ci s? moim ludem, synami, którzy Mnie nie zawiod?! I sta? si? dla nich wybawicielem 9 w ka?dym ich ucisku. To nie jaki? wys?annik lub anio?, lecz Jego oblicze ich wybawi?o. W mi?o?ci swej i ?askawo?ci On sam ich wykupi?. On wzi?? ich na siebie i nosi? przez wszystkie dni przesz?o?ci. 10 Lecz oni si? zbuntowali i zasmucili Jego ?wi?tego Ducha. Wi?c zmieni? si? dla nich w nieprzyjaciela; On zacz?? z nimi walczy?. 11 Wtedy wspomnieli o dniach przesz?o?ci, o s?udze Jego, Moj?eszu. Gdzie? Ten, który wydoby? z wody pasterza swej trzody? Gdzie? Ten, który tchn?? w jego wn?trze swego ?wi?tego Ducha? 12 Ten, który sprawi?, ?e sz?o po prawicy Moj?esza Jego rami? chwalebne, i który rozdzieli? wody przed nimi, zyskuj?c sobie imi? wieczyste, 13 który ich prowadzi? przez morskie g??biny jak konia na stepie, tak ?e si? nie potkn?li? 14 Jak byd?u schodz?cemu na dó? na nizin? Duch Pa?ski da? im wypoczynek. Tak prowadzi?e? Twój lud, zyskuj?c sobie imi? chwalebne. 15 Spojrzyj z nieba i patrz z Twej stolicy, ?wi?tej i wspania?ej! Gdzie Twoja zazdrosna mi?o?? i Twoja pot?ga? Gdzie poruszenie Twych uczu?? Mi?osierdzia Twego nie powstrzymuj, prosz?: 16 Bo? Ty naszym Ojcem! Zaiste, nie poznaje nas Abraham, Izrael nas nie uznaje; Ty?, Panie, naszym Ojcem, "Odkupiciel nasz" to Twoje imi? odwieczne. 17 Czemu?, o Panie, dozwalasz nam b??dzi? z dala od Twoich dróg, tak i? serce nasze staje si? nieczu?e na boja?? przed Tob?? Odmie? si? przez wzgl?d na Twoje s?ugi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. 18 Czemu bezbo?ni wtargn?li w Twoje ?wi?te miejsce, wrogowie nasi podeptali Twoj? ?wi?tyni?? 19 Stali?my si? od dawna jakby ci, nad którymi Ty nie panujesz i którzy nie nosz? Twego imienia. Oby? rozdar? niebiosa i zst?pi? - przed Tob? sk??bi?y si? góry,

64

1 podobnie jak ogie? pali chrust i sprawia wrzenie wody - aby? da? pozna? Twe imi? wrogom. Przed Tob? dr?e? b?d? narody, 2 gdy dokonasz dziwów nadspodziewanych, <Zst?pi?e?: przed Tob? sk??bi?y si? góry> 3 i o których z dawna nie s?yszano. Ani ucho nie s?ysza?o, ani oko nie widzia?o, ?eby jaki? bóg poza Tob? czyni? tyle dla tego, co w nim pok?ada ufno??. 4 Wychodzisz naprzeciw tych, co rado?nie pe?ni? sprawiedliwo?? i pami?taj? o Twych drogach. Oto Ty? zawrza? gniewem, bo?my grzeszyli przeciw Tobie od dawna i byli?my zbuntowani. 5 My wszyscy byli?my skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy opadli?my zwi?dli jak li?cie, a nasze winy ponios?y nas jak wicher. 6 Nikt nie wzywa? Twojego imienia, nikt si? nie zbudzi?, by si? chwyci? Ciebie. Bo skry?e? Twoje oblicze przed nami i odda?e? nas w moc naszej winy. 7 A jednak, Panie, Ty? naszym Ojcem. My?my glin?, a Ty naszym twórc?. Dzie?em r?k Twoich jeste?my my wszyscy. 8 Panie, nie gniewaj si? tak bezgranicznie i nie chowaj w pami?ci ci?gle naszej winy! Oto wejrzyj, prosimy: My wszyscy jeste?my Twym ludem. 9 Twoje ?wi?te miasta s? opustosza?e, Syjon jest pustkowiem, Jerozolima - odludziem. 10 ?wi?tynia nasza, ?wi?ta i wspania?a, w której Ci? chwalili nasi przodkowie, sta?a si? pastw? po?aru, i wszystko, co?my kochali, zmieni?o si? w zgliszcza. 11 Czy? na to wszystko mo?esz by? nieczu?y, Panie? Czy mo?esz milcze?, by nas przygn?bi? nad miar??

65

1 Przyst?pny by?em dla tych, co o Mnie nie dbali, tym, którzy Mnie nie szukali, da?em si? znale??. Mówi?em: " Oto jestem, jestem! " do narodu, który nie wzywa? mego imienia. 2 Codziennie wyci?ga?em r?ce do ludu buntowniczego i niesfornego, który post?powa? drog? z?a, ze swoimi zachciankami. 3 To lud, co Mnie pobudza? do gniewu bez ustanku a bezczelnie, sk?adaj?c ofiary w gajach i pal?c kadzid?o na ceg?ach, 4 przebywaj?c w grobowcach i sp?dzaj?c noce w zakamarkach, jedz?c wieprzowe mi?so i nieczyste potrawy z sosem w swych misach. 5 To lud, który mówi?: "Odejd?, nie przyst?puj do mnie, bo uczyni?bym ci? po?wi?conym". To [wywo?uje] dym w moich nozdrzach, ogie? p?on?cy przez ca?y dzie?. 6 Oto mam przed sob? zapisane [wszystko]. Nie spoczn?, dopóki im nie odp?ac?, <a odp?ac? im pe?n? miar?> 7 za ich winy i za winy ich ojców, za wszystkie razem, mówi Pan, za to, ?e palili kadzid?o na górach i zniewa?ali Mnie na pagórkach. Wymierz? im nale?no?? za uczynki przedtem wyliczone - pe?n? miar?. 8 Tak mówi Pan: Gdy znajdzie si? dojrza?y sok w winnych jagodach, mówi? "Nie niszczy? ich, bo to b?ogos?awie?stwo". Podobnie uczyni? przez wzgl?d na moje s?ugi, aby nie zniszczy? wszystkiego. 9 Z Jakuba wywiod? potomstwo, z Judy - dziedzica mych gór. Moi wybrani odziedzicz? krain? i moi s?udzy mieszka? tam b?d?. 10 Stanie si? Saron pastwiskiem dla trzody, a dolina Akor - wygonem dla byd?a, na korzy?? mego ludu, co Mnie poszukuje. 11 Lecz was, którzy porzucacie Pana, zapominacie o mojej ?wi?tej górze, nakrywacie stó? na cze?? Gada i nape?niacie czark? wina na cze?? Meniego, 12 was przeznaczam pod miecz; wszyscy padniecie w rzezi, poniewa? wo?a?em, a nie odpowiedzieli?cie, przemawia?em, a nie s?uchali?cie. Dopu?cili?cie si? z?a w moich oczach i wybrali?cie to, co Mi si? nie podoba. 13 Dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto moi s?udzy je?? b?d?, a wy b?dziecie ?akn??. Oto moi s?udzy pi? b?d?, a wy b?dziecie cierpie? pragnienie. Oto moi s?udzy weseli? si? b?d?, a wy b?dziecie wstyd odczuwa?. 14 Oto moi s?udzy ?piewa? b?d? z rado?ci serdecznej, a wy j?cze? b?dziecie z bólu serdecznego i zawodzi? b?dziecie zgn?bieni na duchu. 15 Pozostawicie swe imi? moim wybranym na przekle?stwo: < Tak niechaj ci? zabije Pan Bóg! > S?ugom za? moim nadadz? inne imi?. 16 Kto w kraju zechce ci? pob?ogos?awi?, wypowie swe b?ogos?awie?stwo przez Boga prawdy. Kto w kraju b?dzie przysi?ga?, przysi?ga? b?dzie na Boga wiernego; bo dawne udr?ki pójd? w zapomnienie i b?d? zakryte przed mymi oczami. 17 Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i now? ziemi?; nie b?dzie si? wspomina? dawniejszych dziejów ani na my?l one nie przyjd?. 18 Przeciwnie, b?dzie rado?? i wesele na zawsze z tego, co Ja stworz?; bo oto Ja uczyni? z Jerozolimy wesele i z jej ludu - rado??. 19 Rozwesel? si? z Jerozolimy i rozraduj? si? z jej ludu. Ju? si? nie us?yszy w niej odg?osów p?aczu ni krzyku narzekania. 20 Nie b?dzie ju? w niej niemowl?cia, maj?cego ?y? tylko kilka dni, ani starca, który by nie dope?ni? swych lat; bo najm?odszy umrze jako stuletni, a nie osi?gn?? stu lat b?dzie znakiem kl?twy. 21 Zbuduj? domy i mieszka? w nich b?d?, zasadz? winnice i b?d? jedli z nich owoce. 22 Nie b?d? budowa?, ?eby kto inny zamieszka?, nie b?d? sadzi?, ?eby kto inny si? karmi?. Bo na wzór d?ugowieczno?ci drzewa b?dzie d?ugowieczno?? mego ludu; i moi wybrani d?ugo u?ywa? b?d? tego, co uczyni? ich r?ce. 23 Nie b?d? si? trudzi? na pró?no ani p?odzi? dzieci na zgub?, bo plemieniem b?ogos?awionych przez Pana s? oni sami, i potomkowie ich wraz z nimi. 24 I b?dzie tak, i? zanim zawo?aj?, Ja im odpowiem; oni jeszcze mówi? b?d?, a Ja ju? wys?ucham. 25 Wilk i baranek pa?? si? b?d? razem; lew te? b?dzie jada? s?om? jak wó?; a w?? b?dzie mia? proch ziemi jako pokarm. Z?a czyni? nie b?d? ani zgubnie dzia?a? na ca?ej ?wi?tej mej górze - mówi Pan.

66

1 Tak mówi Pan: Niebiosa s? moim tronem, a ziemia podnó?kiem nóg moich. Jaki? to dom mo?ecie Mi wystawi? i jakie? miejsce da? Mi na mieszkanie? 2 Przecie? moja r?ka to wszystko uczyni?a i do Mnie nale?y to wszystko - wyrocznia Pana. Ale Ja patrz? na tego, który jest biedny i zgn?biony na duchu, i który z dr?eniem czci moje s?owo. 3 Jest taki, co zabija w ofierze wo?u, a morduje cz?owieka; ofiaruje barana, a psu ?eb ukr?ca; sk?ada ofiar? z pokarmów, ale te? z krwi wieprzowej; pali kadzid?o, ale czci bóstwo nieprawe. Podobnie jak oni obrali sobie drogi i dusze ich upodoba?y sobie obrzyd 4 tak Ja równie? wybior? dla nich utrapienia i sprowadz? na nich z?o, którego si? obawiaj?, poniewa? wo?a?em, a nikt nie odpowiada?, mówi?em, a nie s?uchali. Owszem, czynili z?o w oczach moich i wybrali to, co Mi si? nie podoba. 5 S?uchajcie s?owa Pana, którzy z dr?eniem czcicie Jego s?owo. Powiedzieli bracia wasi, którzy was nienawidz?, którzy was odpychaj? przez wzgl?d na moje imi?: "Niech Pan poka?e swoj? chwa??, ?eby?my ogl?dali wasz? rado??". Lecz oni okryj? si? wstydem. 6 Odg?os wrzawy z miasta, g?os ze ?wi?tyni - to g?os Pana, który oddaje zap?at? swoim nieprzyjacio?om. 7 Zanim odczu?a skurcze porodu, powi?a dzieci?, zanim nadesz?y jej bóle, urodzi?a ch?opca. Kto s?ysza? co? podobnego? 8 Kto widzia? takie jak te rzeczy? Czy? kraj si? rodzi jednego dnia? Czy? naród rodzi si? od razu? Bo Syjon ledwie zacz?? rodzi?, a ju? wyda? na ?wiat swe dzieci. 9 Czy?bym Ja, który otwieram ?ono matki, nie sprawi? urodzenia dziecka? - mówi Pan. Czy?bym Ja, który sprawiam poród, zamyka? ?ono? - mówi twój Bóg. 10 Radujcie si? wraz z Jerozolim?, weselcie si? w niej wszyscy, co j? mi?ujecie! Cieszcie si? z ni? bardzo wy wszyscy, którzy?cie si? nad ni? smucili, 11 a?eby?cie ssa? mogli a? do nasycenia z piersi jej pociech; a?eby?cie ci?gn?li mleko z rozkosz? z pe?nej piersi jej chwa?y. 12 Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruj? do niej pokój jak rzek? i chwa?? narodów - jak strumie? wezbrany. Ich niemowl?ta b?d? noszone na r?kach i na kolanach b?d? pieszczone. 13 Jak kogo pociesza w?asna matka, tak Ja was pociesza? b?d?; w Jerozolimie doznacie pociechy. 14 Na ten widok rozraduje si? serce wasze, a ko?ci wasze nabior? ?wie?o?ci jak murawa. R?ka Pana da si? pozna? Jego s?ugom, a gniew - Jego nieprzyjacio?om. 15 Bo oto Pan przybywa w ogniu, a Jego rydwany [p?dz?] jak burza, by zaspokoi? swój gniew po?og? i gro?by swoje p?omieniami ognia. 16 Bo Pan dokona s?du ogniem, i mieczem swym [ukarze] wszelkie cia?o, tak i? wielu b?dzie pobitych przez Pana. 17 Ci, którzy si? po?wi?caj? i oczyszczaj?, by wej?? do ogrodów za innym, który ju? jest w ?rodku, którzy jedz? wieprzowe mi?so i p?azy, i myszy, zgin? razem - wyrocznia Pana. 18 A Ja znam ich czyny i zamys?y. Przyb?d?, by zebra? wszystkie narody i j?zyki; przyjd? i ujrz? moj? chwa??. 19 Ustanowi? u nich znak i wy?l? niektórych ocala?ych z nich do narodów Tarszisz, Put, Meszek i Rosz, Tubal i Jawan, do wysp dalekich, które nie s?ysza?y mojej s?awy ani nie widzia?y mojej chwa?y. Oni og?osz? chwa?? moj? w?ród narodów. 20 Z wszelkich narodów przyprowadz? jako dar dla Pana wszystkich waszych braci - na koniach, na wozach, w lektykach, na mu?ach i na dromaderach - na moj? ?wi?t? gór? w Jeruzalem - mówi Pan - podobnie jak Izraelici przynosz? ofiar? z pokarmów w czystych naczyni 21 Z nich tak?e wezm? sobie niektórych jako kap?anów i lewitów - mówi Pan. 22 Bo jak nowe niebiosa i nowa ziemia, które Ja uczyni?, trwa? b?d? przede Mn? - wyrocznia Pana - tak b?dzie trwa?o wasze potomstwo i wasze imi?. 23 Sprawdzi si? to, ?e ka?dego miesi?ca podczas nowiu i ka?dego tygodnia w szabat, przyjdzie ka?dy cz?owiek, by Mi odda? pok?on - mówi Pan. 24 A gdy wyjd?, ujrz? trupy ludzi, którzy si? zbuntowali przeciwko Mnie: bo robak ich nie zginie, i nie zaga?nie ich ogie?, i b?d? oni odraz? dla wszelkiej istoty ?yj?cej.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 116 goĹ›ci