2 Ksi?ga Samuela
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 Po ?mierci Saula, po zwyci?stwie nad Amalekitami, wróci? Dawid i zatrzyma? si? przez dwa dni w Siklag. 2 Na trzeci dzie? przyby? jaki? cz?owiek z obozu, z otoczenia Saula. Odzienie mia? podarte, a g?ow? posypan? ziemi?. Podszed?szy do Dawida, pad? na ziemi? i odda? mu pok?on. 3 Dawid zapyta? go: Sk?d przybywasz? Odpowiedzia? mu: Ocala?em z izraelskiego obozu. 4 Rzek? do niego Dawid: Opowiedz mi, prosz?, co si? tam sta?o? Opowiedzia? wi?c, ?e ludzie uciekli z pola walki, wielu z ludzi zgin??o, i ?e równie? ponie?li ?mier? Saul i jego syn Jonatan. 5 Dawid wypytywa? m?odzie?ca, który mu przyniós? te wie?ci: Sk?d ty wiesz, ?e umar? Saul i jego syn Jonatan? 6 M?odzieniec, który przyniós? te wie?ci, odpar?: Przypadek zrz?dzi?, ?e znalaz?em si? na górze Gilboa i w?a?nie Saul tkwi? oparty na swej w?óczni, gdy tymczasem dosi?ga?y go rydwany i je?d?cy. 7 Rozejrza? si? i spostrzeg?szy mnie, przywo?a? do siebie. Odpowiedzia?em: Jestem. 8 Zapyta? mnie: Kim jeste?? Odrzek?em: Jestem Amalekit?. 9 Rzek? mi: Podejd?, prosz? ci?, i dobij mi?, gdy? czuj? zawroty g?owy, chocia? jeszcze jest we mnie ca?e ?ycie. 10 Podszed?em wi?c i dobi?em go, bo wiedzia?em, ?e nie b?dzie ?y? po swoim upadku. Potem zabra?em jego diadem, który mia? na g?owie, i naramiennik. Przynosz? to memu panu. 11 Dawid schwyciwszy swe szaty, rozdar? je. Tak te? uczynili wszyscy m??owie, którzy z nim byli. 12 Potem lamentowali i p?akali, i po?cili a? do wieczora, z tego powodu, ?e padli od miecza Saul i syn jego Jonatan, i z powodu ludu Pa?skiego i domu Izraela. 13 Odezwa? si? Dawid do m?odzie?ca, który mu przyniós? te wie?ci: Sk?d ty jeste?? Odpar?: Jestem synem osadnika amalekickiego. 14 Powiedzia? do niego Dawid: Jak to? Nie ba?e? si? podnie?? r?ki, by zabi? pomaza?ca Pa?skiego? 15 Wezwa? wi?c Dawid jednego z m?odzie?ców i da? rozkaz: Podejd? i przebij go! Ten zada? mu cios taki, ?e umar?. 16 Dawid za? wo?a? w jego stron?: Odpowiedzialno?? za twoj? krew [zrzucam] na twoj? g?ow?! Usta twe wyda?y o tobie ?wiadectwo, gdy mówi?y: Ja zabi?em pomaza?ca Pa?skiego. 17 Dawid za?piewa? potem ?a?obn? pie?? na cze?? Saula i jego syna Jonatana, 18 i poleci?, aby si? uczyli [jej] potomkowie Judy. W?a?nie ona zosta?a zapisana w "Ksi?dze Sprawiedliwego": 19 O Izraelu, twa chwa?a na wy?ynach zabita. Jak?e padli bohaterowie? 20 W Gat tego nie og?aszajcie! Nie podawajcie na ulicach Aszkelonu, aby si? nie cieszy?y córki filisty?skie ani radowa?y córki nieobrzezanych. 21 Góry Gilboa! Ani rosy, ani deszczu niech na was nie b?dzie, ani pól ?yznych! Tu bowiem zosta?a skalana tarcza mocarzy. Nie, tarcza Saula nie by?a namaszczona oliw?, 22 lecz krwi? poleg?ych, t?uszczem mocarzy. ?uk Jonatana nigdy si? nie cofa?, i miecz Saula nie wraca? daremnie. 23 Saul i Jonatan, kochaj?cy si? i mili przyjaciele, za ?ycia i w ?mierci nie s? rozdzieleni. Byli oni bystrzejsi od or?ów, dzielniejsi od lwów. 24 O, p?aczcie nad Saulem, córki izraelskie: On was ubiera? w prze?liczne szkar?aty, z?otymi ozdobami upi?ksza? stroje. 25 Jak?e zgin?? mogli waleczni, w?ród boju Jonatan przebity ?miertelnie? 26 ?al mi ciebie, mój bracie, Jonatanie. Tak bardzo by?e? mi drogi! Wi?cej ceni?em tw? mi?o?? ni?eli mi?o?? kobiet. 27 Jak?e padli bohaterowie? Jak?e przepad?y wojenne or??e?

2

1 Po tych wydarzeniach radzi? si? Dawid Pana, pytaj?c Go: Czy mog? si? uda? do którego z miast judzkich? Pan odrzek?: Mo?esz i??. Pyta? znów Dawid: Dok?d mam i??? Odpowiedzia?: Do Hebronu. 2 Dawid wyruszy? tam razem ze swymi dwiema ?onami: z Achinoam z Jizreel i z Abigail, [dawn?] ?on? Nabala z Karmelu. 3 Zabra? tak?e swych ludzi z ich rodzinami. Zamieszkali w miastach Hebronu. 4 Przybyli ludzie z Judy i nama?cili Dawida na króla nad domem Judy. Kiedy powiadomiono Dawida, ?e to mieszka?cy Jabesz w Gileadzie pochowali Saula, 5 skierowa? do mieszka?ców Jabesz w Gileadzie wys?a?ców, o?wiadczaj?c im: B?d?cie b?ogos?awieni przez Pana, okazali?cie bowiem ?yczliwo?? dla waszego pana, Saula, sprawiaj?c mu pogrzeb. 6 Teraz za? niech Pan wam oka?e mi?osierdzie i wierno??! Ja te? pragn? si? wam odwdzi?czy? za to, ?e dokonali?cie tego dzie?a. 7 Niech wi?c b?d? mocne wasze r?ce i b?d?cie dzielni, Saul bowiem, wasz pan, umar?, mnie za? dom Judy nama?ci? sobie na króla. 8 Abner za?, syn Nera, dowódca wojsk Saula, zabra? Iszbaala, syna Saula, i zaprowadzi? go do Machanaim. 9 Obwo?a? go królem nad Gileadem, nad Aserytami, nad Jizreelem, Efraimem, Beniaminem, czyli nad ca?ym Izraelem. 10 Iszbaal, syn Saula, liczy? lat czterdzie?ci, gdy zacz?? panowa? nad Izraelem, a rz?dzi? dwa lata. Tylko dom Judy zosta? przy Dawidzie. 11 Okres, w którym Dawid panowa? nad domem Judy w Hebronie, wynosi? siedem lat i sze?? miesi?cy. 12 Abner, syn Nera, i s?udzy Iszbaala, syna Saula udali si? z Machanaim do Gibeonu. 13 Wyruszy? równie? Joab, syn Serui, ze s?ugami Dawida. Spotkali si? u stawu gibeo?skiego. Ci rozmie?cili si? po jednej stronie, a tamci po drugiej stronie stawu. 14 Abner zawo?a? do Joaba: A mo?e wyst?pi? m?odzie?cy i dadz? nam pokaz walki? Joab rzek?: Niech wyst?puj?! 15 Powstali wi?c i ci?gn?li w ustalonej liczbie: dwunastu Beniaminitów ze strony Iszbaala, syna Saula, i dwunastu ze zwolenników Dawida. 16 Ka?dy pochwyci? swego przeciwnika za g?ow? i [utopi?] miecz w jego boku, tak ?e zgin?li razem. Miejsce to nazwano "Polem Boków". Znajduje si? ono w Gibeonie. 17 Rozpocz??a si? wi?c w tym dniu zaci?ta walka, w której Abner i m??owie z Izraela zostali pokonani przez s?ugi Dawida. 18 Byli w?ród nich równie? trzej synowie Serui: Joab, Abiszaj i Asahel. Asahel by? szybki jak dzika gazela. 19 Asahel bieg? za Abnerem nie zbaczaj?c ani w prawo, ani w lewo. 20 Odwróci? si? Abner i zawo?a?: Czy to ty jeste?, Asahelu? Odrzek?: Ja. 21 Rzek? do niego Abner: Zwró? si? w prawo lub w lewo i schwy? sobie kogo? z m?odzie?ców i zabierz sobie ?up po nim. Asahel nie chcia? jednak od niego odst?pi?. 22 Jeszcze raz zwróci? si? Abner do Asahela: Odst?p ode mnie! Czy mam ci? na ziemi? powali?? Jak wówczas b?d? móg? spojrze? w twarz twemu bratu Joabowi? 23 Kiedy jednak [Asahel] nie zgodzi? si? odst?pi?, Abner ugodzi? go w podbrzusze odwrotnym ko?cem dzidy, tak ?e dzida przesz?a na wylot: pad? wi?c i zmar? na miejscu. A ka?dy kto przybywa? na to miejsce, gdzie pad? i umar? Asahel, zatrzymywa? si?. 24 Jednak?e Joab i Abiszaj w dalszym ci?gu gonili Abnera, a? o zachodzie s?o?ca dotarli do wzgórza Amma, po?o?onego obok Giach, przy drodze na pustkowiu Gibeonu. 25 Tymczasem Beniaminici zebrali si? wokó? Abnera i tworz?c jedn? gromad?, zatrzymali si? na szczycie pewnego wzgórza. 26 St?d wo?a? Abner do Joaba, t?umacz?c mu: Czy miecz b?dzie nieustannie po?era?? Czy nie zdajesz sobie sprawy, ?e gorzkie b?d? tego skutki? Kiedy? wreszcie powiesz ludowi, ?e winni odst?pi? od ?cigania swych braci? 27 Joab odrzek?: Na ?ycie Boga! Gdyby? nie przemówi?, lud nie odst?pi?by od ?cigania braci wcze?niej ni? o ?wicie. 28 Joab wi?c kaza? zatr?bi? na rogu. Zatrzyma? si? ca?y lud i nie ?ciga? ju? Izraelitów: zaprzestano walki. 29 Abner i jego ludzie szli ca?? noc przez Arab?, a? przeprawili si? przez Jordan, a id?c jeszcze ca?e przedpo?udnie dotarli do Machanaim. 30 Joab za? zaprzestawszy po?cigu za Abnerem, zgromadzi? wszystkich swych ludzi: ze s?ug Dawida brakowa?o dziewi?tnastu ludzi i Asahela, 31 natomiast s?udzy Dawida zabili trzystu sze??dziesi?ciu spo?ród Beniaminitów i ludzi Abnera. Tylu zmar?o. 32 Asahela zabrano i pochowano w grobie jego ojca, znajduj?cym si? w Betlejem. Potem Joab i jego towarzysze szli ca?? noc; gdy ?wita?o, dotarli do Hebronu.

3

1 Wojna mi?dzy domem Saula a domem Dawida przed?u?a?a si?. Dawid jednak stawa? si? mocniejszy, natomiast dom Saula by? coraz s?abszy. 2 Synowie, którzy urodzili si? Dawidowi w Hebronie: pierworodnym by? Amnon z Achinoam pochodz?cej z Jizreel, 3 drugim by? Kileab z Abigail, dawnej ?ony Nabala z Karmelu, a trzecim Absalom z Maaki, córki Talmaja, króla Geszur, 4 czwartym by? Adoniasz, syn Chaggity, pi?tym za? Szefatiasz, syn Abitali, 5 szóstym by? Jitream z Egli, ?ony Dawida. Ci urodzili si? Dawidowi w Hebronie. 6 W czasie trwania wojny mi?dzy domem Saula a domem Dawida Abner zyskiwa? na znaczeniu w domu Saula. 7 Otó? Saul mia? na?o?nic?, której na imi? by?o Rispa, córk? Ajji. Rzek? Iszbaal do Abnera: Czemu to zbli?y?e? si? do na?o?nicy mego ojca? 8 Te s?owa Iszbaala wywo?a?y wielki gniew Abnera. Zawo?a?: Czy? to ja jestem przywódc? judzkich psów? W?a?nie teraz, gdy okazuj? przywi?zanie domowi Saula, twego ojca, jego krewnym i przyjacio?om, i nie dopuszczam, by? wpad? w r?ce Dawida, ty doszukujesz si? przest?pstwa w sprawie tej kobiety. 9 Niechaj to Bóg uczyni z Abnerem i tamto mu dorzuci, je?eli nie dokonam tego, co Pan przyrzek? Dawidowi: 10 Odbior? królestwo domowi Saula, umocni? natomiast w?adz? Dawida nad Izraelem i Jud? od Dan do Beer-Szeby. 11 Iszbaal nie móg? na to odpowiedzie? Abnerowi ani s?owa, gdy? si? go obawia?. 12 Abner wys?a? pos?ów do Dawida, do Hebronu, aby mu o?wiadczyli: Czyj to kraj?, chc?c powiedzie?: Zechciej zawrze? ze mn? przymierze, a wtedy pomog? ci w tym, by ca?y Izrael ku tobie si? zwróci?. 13 Odpowiedzia?: Dobrze. Zawr? z tob? przymierze, lecz stawiam ci jeden warunek, którego od ciebie ??dam, mianowicie: Nie b?dziesz widzia? mojej twarzy, je?eli nie sprowadzisz mi Mikal, córki Saula, gdy przyjdziesz mnie zobaczy?. 14 Dawid wys?a? te? pos?ów do Iszbaala, syna Saula, ??daj?c: Zwró? moj? ?on?, Mikal, któr? naby?em za sto napletków filisty?skich. 15 Iszbaal kaza? j? wi?c zabra? od m??a jej Paltiela, syna Lajisza. 16 M?? szed? za ni?, a towarzysz?c jej p?aka? a? do Bachurim. Abner rzek? jednak do niego: Wró? si?! I wróci? si?. 17 Przeprowadzi? te? Abner rozmowy ze starszyzn? Izraela oznajmiaj?c im: Ju? dawno okazywali?cie pragnienie, aby mie? nad sob? Dawida królem. 18 Dokonajcie tego teraz, gdy? Pan da? Dawidowi tak? obietnic?: Oto za po?rednictwem mojego s?ugi Dawida uwolni? lud mój izraelski z r?k filisty?skich i z r?k wszystkich wrogów. 19 Podobnie te? t?umaczy? Abner Beniaminitom. Potem uda? si? Abner, by donie?? Dawidowi w Hebronie o wszystkim tym, co wyda?o si? s?uszne Izraelitom i ca?emu domowi Beniamina. 20 Abner w towarzystwie dwudziestu m??czyzn uda? si? do Dawida do Hebronu. A Dawid wyprawi? uczt? Abnerowi i jego towarzyszom. 21 Wtedy Abner o?wiadczy? Dawidowi: Zobowi?zuj? si?, ?e pójd?, zgromadz? wszystkich Izraelitów wokó? pana mojego, króla. Oni zawr? z tob? przymierze i b?dziesz sprawowa? nad nimi rz?dy wed?ug swego upodobania. Potem Dawid odprawi? Abnera, który poszed? w pokoju. 22 Tymczasem gdy s?udzy Dawida wraz z Joabem wracali z wyprawy, przynosz?c bogat? zdobycz, Abnera ju? nie by?o u Dawida w Hebronie, gdy? go odprawi?, i tamten poszed? w pokoju. 23 Po powrocie Joaba i ca?ego wojska, które mu towarzyszy?o, doniesiono Joabowi, ?e Abner, syn Nera, przyby? do króla, a ten go odprawi?, tak ?e odszed? w pokoju. 24 Uda? si? wi?c Joab do króla i rzek?: Co? ty uczyni?? Przecie? przyszed? do ciebie Abner. Dlaczego go odprawi?e?, ?e odszed? w pokoju? 25 Czy? nie znasz Abnera, syna Nera? To? on przyszed? ci? oszuka? i wywiedzie? si? o twych zamiarach i o twych wszystkich przedsi?wzi?ciach. 26 Skoro tylko Joab wyszed? od Dawida, wys?a? za Abnerem go?ców, którzy zawrócili go od cysterny Sira. A Dawid o tym nie wiedzia?. 27 Kiedy Abner wróci? do Hebronu, Joab odprowadzi? go do ?rodka bramy pod pozorem, ?e chce z nim poufnie porozmawia?. Tam zada? mu ?miertelny cios w podbrzusze za krew swego brata Asahela. 28 Gdy Dawid otrzyma? o tym wiadomo??, powiedzia?: Ani ja, ani moje królestwo nie ma winy przed Panem za krew Abnera, syna Nera. 29 Niech odpowiedzialno?? za ni? spadnie na g?ow? Joaba i na ca?y jego ród. Oby nigdy nie usta?y w domu Joaba wycieki, tr?d, podpieranie si? lask?, ?mier? od miecza i g?ód chleba! 30 A Joab i jego brat Abiszaj zamordowali Abnera, gdy? przez niego umar? ich brat Asahel w bitwie ko?o Gibeonu. 31 Rzek? wi?c Dawid do Joaba i do wszystkich towarzysz?cych mu ludzi: Porozdzierajcie swe szaty, na?ó?cie wory i podnie?cie lament wobec zw?ok Abnera. Król Dawid post?powa? za marami. 32 Kiedy Abnera grzebano w Hebronie, król g?o?no p?aka? nad grobem Abnera, p?akali te? wszyscy ludzie. 33 Król u?o?y? pie?? ?a?obn? i za?piewa? j?: Czemu? to umar? Abner, tak jak ginie nikczemnik? 34 Wszak r?ce twoje nie by?y sp?tane ani nogi twoje nie skute ?a?cuchem. Jak napadni?ty przez z?oczy?ców umar?e?. Znów wzmog?o si? zawodzenie ludu. 35 Gdy za? zebra? si? lud, usi?owa? wymusi? na Dawidzie, by jeszcze za dnia spo?y? posi?ek, Dawid jednak postanowi?: Niech mi to Bóg uczyni i tamto dorzuci, je?libym przed zachodem s?o?ca skosztowa? chleba lub czegokolwiek. 36 Kiedy dosz?o to do wiadomo?ci ludu, uzna? on to za s?uszne; wszystko zreszt?, co uczyni? król, uwa?a? za s?uszne. 37 Wszyscy zebrani i ca?y Izrael przekonali si?, ?e ?mier? Abnera, syna Nera, nie zosta?a spowodowana przez króla. 38 Król powiedzia? równie? do s?ug swoich: Czy wy nie wiecie, ?e zgin?? dzisiaj wódz, i to znaczny w Izraelu? 39 Tymczasem ja czuj? si? jeszcze s?aby, mimo ?e namaszczony zosta?em na króla. Ci za? m??owie, synowie Serui, s? dla mnie zbyt pot??ni. Niech?e Pan odp?aci z?oczy?com wed?ug ich niegodziwo?ci!

4

1 Gdy syn Saula, Iszbaal, otrzyma? wiadomo?? o ?mierci Abnera w Hebronie, opad?y mu r?ce, a wszyscy Izraelici przerazili si?. 2 Syn Saula mia? dwóch dowódców wojska: jednemu na imi? by?o Baana a drugiemu Rekab. Byli synami Rimmona z Beerot, z pokolenia Beniamina, bo i Beerot zaliczano do Beniamina. 3 Mieszka?cy Beerot uciekli do Gittaim i zostali tam osadnikami a? po dzie? dzisiejszy. 4 Jonatan, syn Saula, mia? syna chromego; kiedy bowiem liczy? lat pi??, nadesz?a wiadomo?? o Saulu i Jonatanie z Jizreel, a jego w?asna piastunka wzi?wszy go uciek?a. W?ród po?piechu ucieczki on upad? i pozosta? chromy. Nazywa? si? Meribbaal. 5 Rekab i Baana, synowie Rimmona z Beerot, wybrali si? w drog? i podczas dziennej spiekoty weszli do domu Iszbaala, który po?o?y? si? w?a?nie, by po po?udniu odpocz??. 6 Od?wierna domu zm?czona czyszczeniem zbo?a zasn??a. Rekab wi?c i jego brat Baana mogli wej??. 7 Wkradli si? do domu. Iszbaal le?a? w ?o?u swej sypialni. Ugodzili go i zamordowawszy uci?li mu g?ow?. G?ow? t? zabrali i szli ca?? noc drog? Araby. 8 Gdy przynie?li g?ow? Dawidowi, który by? w Hebronie, o?wiadczyli królowi: Oto jest g?owa Iszbaala, syna Saula, twojego wroga, który czatowa? na twe ?ycie. Dzisiaj Pan zapewni? pomst? nad Saulem i jego rodem panu naszemu, królowi. 9 Tymczasem Dawid odrzek? Rekabowi i jego bratu Baanie, synom Rimmona z Beerot, o?wiadczaj?c im: Na ?ycie Pana, który wybawi? moje ?ycie z ka?dego niebezpiecze?atwa! 10 Tego, kto mi doniós?: Oto umar? Saul, my?l?c, ?e przekazuje wie?? radosn?, kaza?em pochwyci? i straci? w Siklag. Tak nagrodzi?em go za dobr? wie??. 11 Có? dopiero gdy z?oczy?cy zamordowali sprawiedliwego cz?owieka w jego domu, na jego ?o?u. Czy teraz nie za??dam od was odpowiedzialno?ci za jego krew i nie zg?adz? was z ziemi? 12 Dawid wi?c da? rozkaz m?odzie?com, a ci ich stracili. Odr?bali im r?ce i nogi i powiesili w okolicy stawu w Hebronie, a g?ow? Iszbaala zabrali i pochowali w Hebronie, w grobie Abnera.

5

1 Wszystkie pokolenia izraelskie zesz?y si? u Dawida w Hebronie i o?wiadczy?y mu: Oto my?my ko?ci twoje i cia?o. 2 Ju? dawno, gdy Saul by? królem nad nami, ty? odbywa? wyprawy na czele Izraela. I Pan rzek? do ciebie: Ty b?dziesz pas? mój lud - Izraela, i ty b?dziesz wodzem nad Izraelem. 3 Ca?a starszyzna Izraela przyby?a do króla do Hebronu. I zawar? król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Nama?cili wi?c Dawida na króla nad Izraelem. 4 W chwili obj?cia rz?dów Dawid mia? lat trzydzie?ci, a rz?dzi? lat czterdzie?ci. 5 Jud? rz?dzi? w Hebronie lat siedem i sze?? miesi?cy, w Jerozolimie za? ca?ym Izraelem i Jud? rz?dzi? lat trzydzie?ci trzy. 6 Razem ze swoimi lud?mi król wyruszy? do Jerozolimy przeciw Jebusytom, zamieszkuj?cym t? krain?. Rzekli oni do Dawida: Nie wejdziesz tutaj, lecz odepchn? ci? ?lepi i kulawi. Oznacza?o to: Dawid tu nie wejdzie. 7 Dawid jednak zdoby? twierdz? Syjon, to jest Miasto Dawidowe. 8 Dawid w tym dniu powiedzia?: Ktokolwiek pokona Jebusytów, zdobywaj?c przej?cie podziemne, oraz ?lepych i kulawych nienawistnych dla duszy Dawida... ten b?dzie wodzem. St?d pochodzi powiedzenie: ?lepiec i kulawy nie wejd? do wn?trza domu. 9 Dawid zamieszka? w twierdzy, któr? nazwa? Miastem Dawidowym. Zbudowa? potem mur doko?a: od Millo do wn?trza. 10 Dawid stawa? si? coraz pot??niejszy, bo Pan, Bóg Zast?pów, by? z nim. 11 Hiram, król Tyru, wys?a? pos?ów do Dawida z drzewem cedrowym, cie?lami i murarzami, aby zbudowali Dawidowi pa?ac. 12 Wtedy Dawid uzna?, ?e Pan potwierdzi? go królem nad Izraelem i ?e jego w?adz? królewsk? wywy?szy? ze wzgl?du na lud swój - Izraela. 13 Po przybyciu z Hebronu Dawid wzi?? sobie jeszcze na?o?nic? i ?ony z Jerozolimy. Urodzili si? Dawidowi jeszcze synowie i córki. 14 Oto imiona tych, którzy urodzili si? w Jerozolimie: Szammua, Szobab, Natan, Salomon, 15 Jibchar, Eliszua, Nefeg, Jafija, 16 Eliszama, Eliada i Elifelet. 17 Filistyni us?yszawszy, ?e Dawid zosta? namaszczony na króla nad Izraelem, wyruszyli wszyscy, aby pochwyci? Dawida. Gdy si? Dawid o tym dowiedzia?, schroni? si? do twierdzy. 18 Filistyni przybywszy rozci?gn?li si? w dolinie Refaim. 19 Wtedy Dawid radzi? si? Pana: Czy mam pój?? na Filistynów i czy oddasz ich w moje r?ce? A Pan odrzek? Dawidowi: Id?! Z pewno?ci? oddam Filistynów w twoje r?ce. 20 Dawid wyruszy? do Baal-Perasim i tam ich pokona?. Wtedy rzek? Dawid: Jak rw?ca woda Pan rozbi? wrogów mych przede mn?. Dlatego nazwano to miejsce Baal-Perasim. 21 Filistyni pozostawili tam nawet swoje bo?ki, a Dawid i jego ludzie zabrali je. 22 I znowu wyruszyli Filistyni i rozci?gn?li si? na dolinie Refaim. 23 Dawid radzi? si? Pana, a On mu odpowiedzia?: Nie dokonuj natarcia czo?owego, lecz obejd? ich z ty?u i dokonasz natarcia od strony drzew balsamowych. 24 Kiedy za? pos?yszysz odg?osy kroków w?ród wierzcho?ków drzew balsamowych, wtedy si? po?piesz; wtedy bowiem Pan wyjdzie przed tob?, by rozbi? wojsko Filistynów. 25 Dawid post?pi? tak, jak mu poleci? Pan, i pokona? Filistynów od Gibeonu a? do Gezer.

6

1 Znów Dawid zgromadzi? wszystkich doborowych wojowników Izraela w liczbie trzydziestu tysi?cy. 2 Dawid i wszyscy ludzie towarzysz?cy mu, powstawszy, udali si? w kierunku judzkiej Baali, aby sprowadzi? stamt?d Ark? Boga, który nosi imi?: Pan Zast?pów spoczywaj?cy na cherubach. 3 Umieszczono Ark? Bo?? na nowym wozie i wywieziono j? z domu Abinadaba, po?o?onego na wzgórzu. Uzza i Achio, synowie Abinadaba, prowadzili wóz, 4 z Ark? Bo??. Achio wyprzedza? Ark?. 5 Tak Dawid, jak i ca?y dom Izraela ta?czyli przed Panem z ca?ej si?y przy d?wi?kach pie?ni i gry na cytrach, harfach, b?bnach, grzechotkach i cymba?ach. 6 Gdy przybyli na klepisko Nakona, Uzza wyci?gn?? r?k? w stron? Arki Bo?ej i podtrzyma? j?, gdy? wo?y szarpn??y. 7 I zap?on?? gniew Pana przeciwko Uzzie i porazi? go tam Bóg za ten post?pek, tak ?e umar? przy Arce Bo?ej. 8 A Dawid strapi? si?, dlatego ?e Pan dotkn?? takim ciosem Uzz?, i nazwa? to miejsce Peres-Uzza. Tak jest po dzie? dzisiejszy. 9 I Dawid ul?k? si? Pana w owym dniu, mówi?c: Jak?e przyjdzie do mnie Arka Pa?ska? 10 Nie chcia? wi?c Dawid kierowa? Arki Pa?skiej do siebie, do Miasta Dawidowego. Sprowadzi? wi?c j? do domu Obed-Edoma z Gat. 11 I Arka Pa?ska pozostawa?a w domu Obed-Edoma z Gat przez trzy miesi?ce. A Pan pob?ogos?awi? Obed-Edomowi i ca?ej jego rodzinie. 12 Doniesiono królowi Dawidowi: Pan obdarzy? b?ogos?awie?stwem rodzin? Obed-Edoma i ca?e jego mienie z powodu Arki Bo?ej. Poszed? wi?c Dawid i sprowadzi? z wielk? rado?ci? Ark? Bo?? z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. 13 Ilekro? nios?cy Ark? Pa?sk? post?pili sze?? kroków, sk?ada? w ofierze wo?u i tuczne ciel?. 14 Dawid wtedy ta?czy? z ca?ym zapa?em w obecno?ci Pana, a ubrany by? w lniany efod. 15 Dawid wraz z ca?ym domem izraelskim prowadzi? Ark? Pa?sk?, w?ród radosnych okrzyków i grania na rogach. 16 Kiedy Arka Pa?ska przyby?a do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wygl?da?a przez okno i ujrza?a króla Dawida, jak podskakiwa? i ta?czy? przed Panem: wtedy wzgardzi?a nim w sercu. 17 Przyniesion? wi?c Ark? Pa?sk? ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w ?rodku Namiotu, który rozpi?? dla niej Dawid, po czym Dawid z?o?y? przed Panem ca?opalenia i ofiary biesiadne. 18 Kiedy Dawid sko?czy? sk?adanie ca?opale? i ofiar biesiadnych, pob?ogos?awi? lud w imieniu Pana Zast?pów. 19 Dokona? potem podzia?u mi?dzy ca?y naród, mi?dzy ca?y t?um Izraela, mi?dzy m??czyzn i kobiety: dla ka?dego po jednym bochenku chleba, po kawa?ku mi?sa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali si? do swych domów. 20 Wróci? Dawid, aby wnie?? b?ogos?awie?stwo do swego domu. Wysz?a ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedzia?a: O, jak to ws?awi? si? dzisiaj król izraelski, który si? obna?y? na oczach niewolnic s?ug swoich, tak jak si? pokaza? mo?e kto? niepowa?ny. 21 Dawid odpowiedzia? Mikal: Przed Panem, który wybra? mnie zamiast ojca twego i ca?ej twej rodziny i ustanowi? mnie wodzem ludu Pa?skiego, Izraela, przed Panem b?d? ta?czy?. 22 I upokorzy?bym si? jeszcze bardziej. Cho?bym mia? si? poni?y? w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, s?aw? bym jeszcze zyska?. 23 Mikal, córka Saula, by?a bezdzietna a? do czasu swej ?mierci.

7

1 Gdy król zamieszka? w swoim domu, a Pan poskromi? woko?o wszystkich jego wrogów, 2 rzek? król do proroka Natana: Spójrz, ja mieszkam w pa?acu cedrowym, a Arka Bo?a mieszka w namiocie. 3 Natan powiedzia? do króla: Uczy? wszystko, co zamierzasz w sercu, gdy? Pan jest z tob?. 4 Lecz tej samej nocy Pan skierowa? do Natana nast?puj?ce s?owa: 5 Id? i powiedz mojemu s?udze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? 6 Nie mieszka?em bowiem w domu od dnia, w którym wywiod?em z Egiptu synów Izraela, a? do dzi? dnia. Przebywa?em w namiocie albo przybytku. 7 Przez czas, gdy w?drowa?em z ca?ym Izraelem, czy cho?by do jednego z s?dziów izraelskich, którym nakaza?em pa?? mój lud, Izraela, przemówi?em kiedykolwiek s?owami: Dlaczego nie zbudowali?cie Mi domu cedrowego? 8 A teraz przemówisz do s?ugi mojego, Dawida: To mówi Pan Zast?pów: Zabra?em ci? z pastwiska spo?ród owiec, aby? by? w?adc? nad ludem moim, nad Izraelem. 9 I by?em z tob? wsz?dzie, dok?d si? uda?e?, wytraci?em przed tob? wszystkich twoich nieprzyjació?. Dam ci s?aw? najwi?kszych ludzi na ziemi. 10 Wyznacz? miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadz? go tam, i b?dzie mieszka? na swoim miejscu, a nie poruszy si? wi?cej, a ludzie nikczemni nie b?d? go ju? uciska? jak dawniej. 11 Od czasu kiedy ustanowi?em s?dziów nad ludem moim izraelskim, obdarzy?em ci? pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie te? Pan zapowiedzia?, ?e ci zbuduje dom. 12 Kiedy wype?ni? si? twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudz? po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wn?trzno?ci, i utwierdz? jego królestwo. 13 On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdz? tron jego królestwa na wieki. 14 Ja b?d? mu ojcem, a on b?dzie Mi synem, a je?eli zawini, b?d? go karci? rózg? ludzi i ciosami synów ludzkich. 15 Lecz nie cofn? od niego mojej ?yczliwo?ci, jak j? cofn??em od Saula, twego poprzednika, tórego opu?ci?em. 16 Przede Mn? dom twój i twoje królestwo b?dzie trwa? na wieki. Twój tron b?dzie utwierdzony na wieki. 17 Zgodnie z tymi wszystkimi s?owami i zgodnie z tym ca?ym widzeniem przemówi? Natan do Dawida. 18 Poszed? wi?c król Dawid i usiad?szy przed Panem mówi?: Kim?e ja jestem, Panie mój, Bo?e, i czym jest mój ród, ?e doprowadzi?e? mi? a? dot?d? 19 Ale to by?o jeszcze za ma?o w Twoich oczach, Panie mój, Bo?e, bo da?e? zapowied? tycz?c? domu s?ugi swego na dalek? przysz?o??, do ko?ca ludzkich pokole?, Panie mój, Bo?e. 20 Có? wi?cej mo?e powiedzie? do Ciebie Dawid? Ty sam znasz swego s?ug?, Panie mój, Bo?e. 21 Przez wzgl?d na Twoje s?owo i ?yczenie Twego serca uczyni?e? ca?e to wielkie dzie?o, aby pouczy? swego s?ug?. 22 Przeto wielki jeste?, o Panie, Bo?e, nie ma nikogo podobnego Tobie, i nie ma Boga oprócz Ciebie, wed?ug tego wszystkiego, co us?yszeli?my na w?asne uszy. 23 I kto jest jak lud Twój, jak Izrael? Czy? jest cho? jeden naród na ziemi, którego bóg poszed?by go wybawi? jako swój lud aby zapewni? mu s?aw?, dla którego dokonywa?by wielkich i straszliwych dzie?, wyp?dzaj?c przed swym ludem narody i bóstwa? 24 Ustali?e? dla siebie swój lud izraelski, aby by? dla Ciebie ludem na wieki, a Ty, o Panie, sta?e? si? dla niego Bogiem. 25 Teraz wi?c, o Panie, Bo?e, niech trwa na wieki s?owo, które? wyrzek? o s?udze swoim i jego domu, i czy?, jak powiedzia?e?, 26 a?eby na wieki wielbione by?o imi? Twe s?owami: Pan Zast?pów jest Bogiem Izraela. A dom twego s?ugi, Dawida, niech b?dzie trwa?y przed Tob?. 27 Ty? bowiem, o Panie Zast?pów, Bo?e Izraela, objawi? swemu s?udze, mówi?c: Zbuduj? ci dom. St?d to s?uga Twój o?miela si? zwróci? do Ciebie z t? modlitw?. 28 Teraz Ty, o Panie mój, Bo?e, Ty? Bogiem, Twoje s?owa s? prawd?. Skoro obieca?e? swojemu s?udze to szcz??cie, 29 racz teraz pob?ogos?awi? dom swojego s?ugi, aby trwa? przed Tob? na wieki, bo? Ty, mój Panie, Bo?e, to powiedzia?, a dzi?ki Twojemu b?ogos?awie?stwu dom Twojego s?ugi b?dzie b?ogos?awiony na wieki.

8

1 Po tych wydarzeniach Dawid pobi? Filistynów i zmusi? ich do uleg?o?ci. Odebra? te? z r?k Filistynów Gat. 2 Potem pobi? Moabitów i zmierzy? ich sznurem, rozkazawszy im po?o?y? si? na ziemi. Wymierzy? dwa sznury tych, co mieli by? zabici, a d?ugo?? jednego sznura dla tych, którzy mieli pozosta? przy ?yciu. Tak Moabici stali si? niewolnikami Dawida p?ac?cymi danin?. 3 Dawid pobi? te? Hadazera, syna Rechoba, króla Soby, kiedy ten wyprawi? si?, aby przywróci? sw? w?adz? nad Rzek?. 4 Wzi?? mu te? Dawid tysi?c siedemset konnicy i dwadzie?cia tysi?cy piechoty. Poprzecina? ?ci?gna skokowe wszystkich koni zaprz?gowych, zostawiaj?c z nich tylko sto zaprz?gów. 5 Kiedy Aramejczycy z Damaszku przybyli na odsiecz królowi Soby, Hadadezerowi, Dawid pobi? dwadzie?cia dwa tysi?ce ludzi spo?ród Aramejczyków. 6 Potem umie?ci? Dawid za?ogi w Aramie damasce?skim, Aramejczycy za? stali si? niewolnikami Dawida, p?ac?cymi danin?. Tak Pan udziela? Dawidowi pomocy we wszystkim, co ten zamierzy?. 7 Dawid zabra? te? z?ote uzbrojenie, jakie mieli s?udzy Hadadezera, i przeniós? je do Jerozolimy. 8 A z miast Hadadezera, Tebach i Berotaj, zabra? król Dawid równie? wielk? ilo?? br?zu. 9 Gdy us?ysza? Tou, król Chamat, ?e Dawid rozbi? ca?e wojsko Hadadezera, 10 pos?a? syna swego Hadorama do króla Dawida, aby go pozdrowi? i powinszowa? mu, ?e walcz?c z Hadadezerem, pokona? go, bo Hadadezer by? w wojnie z Tou. Hadoram przywióz? te? przedmioty ze srebra, ze z?ota i br?zu. 11 Król Dawid po?wi?ci? je równie? Panu wraz ze srebrem i z?otem, które pobra? ze wszystkich podbitych narodów: 12 z Edomu, Moabu, od Ammonitów, Filistynów, Amalekitów, wraz z ?upami pochodz?cymi od Hadadezera, syna Rechoba, króla Soby. 13 Imi? Dawida sta?o si? s?awne. Powracaj?c za? pobi? osiemna?cie tysi?cy Edomitów w Dolinie Soli. 14 I w Edomie pozostawi? za?ogi. Wszyscy wi?c Edomici stali si? niewolnikami Dawida: Pan udziela? Dawidowi pomocy we wszystkim, co ten zamierzy?. 15 Dawid panowa? nad ca?ym Izraelem, wykonuj?c s?d i sprawiedliwo?? nad ca?ym swoim ludem. 16 Joab, syn Serui, by? dowódc? wojska, Joszafat za?, syn Achiluda, by? pe?nomocnikiem, 17 Sadok, syn Achituba, i Abiatar, syn Achimeleka, byli kap?anami, Serejasz za? by? pisarzem. 18 Benajasz, syn Jojady, sprawowa? dowództwo nad Keretytami i Peletytami, a synowie Dawida byli kap?anami.

9

1 Dawid zapyta?: Czy jeszcze kto? pozosta? z rodu Saula, gdy? pragn??bym mu okaza? mi?osierdzie ze wzgl?du na Jonatana. 2 Z domu Saula pozosta? s?uga, któremu by?o na imi? Siba. Zosta? on wezwany do Dawida: Zapyta? go król: Ty jeste? Siba? Odrzek?: S?uga twój. 3 Zapyta? król: Czy nikogo wi?cej nie ma z rodu Saula, abym mu okaza? mi?osierdzie Bo?e? Siba odrzek? królowi: Jest jeszcze chromy na obydwie nogi syn Jonatana. 4 Rzek? do niego król: Gdzie on jest? Siba odpowiedzia? królowi: Przebywa on w domu Makira, syna Ammiela, w Lo-Debar. 5 Król Dawid pos?a? wi?c, by go wezwano z domu Makira, syna Ammiela, z Lo-Debar. 6 Meribbaal, syn Jonatana, syna Saula, przyby? do Dawida. Pad? na twarz oddaj?c mu pok?on. Rzek? Dawid: Meribbaalu! Odpowiedzia?: Oto jestem, s?uga twój. 7 Powiedzia? mu Dawid: Nie l?kaj si?, bo gor?co pragn? okaza? ci mi?osierdzie ze wzgl?du na twojego ojca, Jonatana. Ka?? ci zwróci? wszystkie dobra twojego przodka Saula, sam za? zawsze b?dziesz mia? u mnie utrzymanie. 8 On za? oddaj?c mu pok?on, rzek?: Czym jest s?uga twój, ?e by?e? ?askaw spojrze? na zdech?ego psa, jakim ja jestem? 9 Król zawo?a? potem Sib?, s?ug? Saula, i rzek? mu: Wszystko to, co nale?a?o do Saula i jego rodziny, przekazuj? synowi twojego pana. 10 Na jego polu b?dziesz pracowa? ty sam, twoi synowie i s?udzy. Ty b?dziesz zbiera? plony, b?d? one na chleb dla domowników twojego pana. Oni b?d? to jedli, a gdy chodzi o Meribbaala - syna twojego pana - on b?dzie zawsze jada? przy moim stole. Siba mia? pi?tnastu synów i dwudziestu niewolników. 11 Siba odrzek? królowi: S?uga twój spe?ni wszystko, co pan mój król rozka?e swojemu s?udze. Meribbaal wi?c jada? przy stole Dawida, podobnie jak ka?dy syn królewski. 12 Meribbaal mia? ma?ego syna, któremu by?o na imi? Mika. Wszyscy, którzy mieszkali u Siby, byli niewolnikami Meribbaala. 13 Meribbaal przebywa? w Jerozolimie, gdy? jada? przy stole królewskim. A by? on chromy na obydwie nogi.

10

1 Potem umar? król Ammonitów, a syn jego Chanun zosta? w jego miejsce królem. 2 Wtedy Dawid pomy?la? sobie: Oka?? ?yczliwo?? Chanunowi, synowi Nachasza, tak jak jego ojciec okazywa? mi ?yczliwo??. Dawid wys?a? wi?c za po?rednictwem s?ug s?owa pociechy z powodu ?mierci ojca. Gdy s?udzy Dawida przybyli do ziemi Ammonitów, 3 ksi???ta ammoniccy odezwali si? do Chanuna swojego pana: Mo?e s?dzisz, ?e Dawid przez cze?? dla twojego ojca przys?a? do ciebie pocieszycieli? A mo?e raczej Dawid wys?a? s?ugi swoje do ciebie po to, aby miasto dok?adnie pozna? i aby je potem zburzy?? 4 Chanun wi?c, pochwyciwszy s?ugi Dawida, ogoli? im po?ow? brody, obci?? im szaty do po?owy, a? do po?ladków i odes?a? ich. 5 Oznajmiono o tym Dawidowi, a on wyprawi? na ich spotkanie pos?ów, bo ci ludzie zostali bardzo zniewa?eni. Poleci? im król: Zosta?cie w Jerychu, a? wam brody odrosn?, a potem wrócicie. 6 Gdy Ammonici spostrzegli, ?e Dawid ich znienawidzi?, skierowali pos?ów, by naj?li Aramejczyków z Bet-Rechobot i Aramejczyków z Soby: dwadzie?cia tysi?cy piechoty i oko?o tysi?ca ludzi od króla Maaki, ze szczepu za? Tob dwana?cie tysi?cy ludzi. 7 Us?yszawszy o tym Dawid wyprawi? Joaba wraz z ca?ym wojskiem, lud?mi walecznymi. 8 Ammonici wyst?pili i uszykowali si? do bitwy u wej?cia do bramy miasta, natomiast Aramejczycy z Soby i z Rechobot oraz ludzie z Tob i Maaki stan?li osobno, w polu. 9 Gdy Joab spostrzeg?, ?e walka zagra?a mu z przodu i od ty?u, dobra? sobie ludzi spo?ród wszystkich najdzielniejszych w Izraelu i ustawi? w szyku naprzeciw Aramejczyków. 10 Pozosta?ych za? ludzi powierzy? w r?ce swego brata Abiszaja, aby ich ustawi? naprzeciw Ammonitów. 11 I rzek?: Je?li Aramejczycy b?d? mieli przewag? nade mn?, ty przyjdziesz mi na pomoc, je?li za? Ammonici b?d? mieli przewag? nad tob?, ja ci przyjd? na pomoc. 12 Odwagi! Oka?my m?stwo w walce za nasz naród i za miasta Boga naszego! A niech Pan uczyni to, co uzna za s?uszne! 13 Zbli?y? si? Joab i lud, który by? z nim, aby walczy? z Aramejczykami: lecz oni uciekli przed nim. 14 Ammonici widz?c, ?e Aramejczycy uciekli, równie? i sami uciekli przed Abiszajem i wycofali si? do miasta. A Joab odst?pi? od Ammonitów i wróci? do Jerozolimy. 15 Aramejczycy widz?c, ?e zostali pobici przez Izraelitów, skupili swe si?y. 16 Hadadezer przez pos?ów zarz?dzi? sprowadzenie Aramejczyków, b?d?cych po drugiej stronie rzeki. Ci nadci?gn?li do Chelam na czele z dowódc? wojsk Hadadezera, Szobakiem. 17 Dawid, gdy go o tym zawiadomiono, zebra? wszystkich Izraelitów, a przeprawiwszy si? przez Jordan przyby? do Chelam. Aramejczycy ustawili szyki przeciw Dawidowi i walczyli z nim. 18 Lecz Aramejczycy uciekli przed Izraelitami, a Dawid zabi? im siedemset zaprz?gowych koni i czterdzie?ci tysi?cy je?d?ców. Zada? te? rany Szobakowi, dowódcy jego wojska, tak i? tam zmar?. 19 Wszyscy królowie zale?ni od Hadadezera, widz?c, ?e zostali pokonani przez Izraelitów, zawarli z nimi pokój i stali si? ich poddanymi. Aramejczycy ju? bali si? odt?d i?? na pomoc Ammonitom.

11

1 Na pocz?tku roku, gdy królowie zwykli wychodzi? na wojn?, Dawid wyprawi? Joaba i swoje s?ugi wraz z ca?ym Izraelem. Spustoszyli oni ziemi? Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozosta? w Jerozolimie. 2 Pewnego wieczora Dawid, podniós?szy si? z pos?ania i chodz?c po tarasie swego królewskiego pa?acu, zobaczy? z tarasu k?pi?c? si? kobiet?. Kobieta by?a bardzo pi?kna. 3 Dawid zasi?gn?? wiadomo?ci o tej kobiecie. Powiedziano mu: To jest Batszeba, córka Eliama, ?ona Uriasza Chetyty. 4 Wys?a? wi?c Dawid pos?a?ców, by j? sprowadzili. A gdy przysz?a do niego, spa? z ni?. A ona oczy?ci?a si? od swej nieczysto?ci i wróci?a do domu. 5 Kobieta ta pocz??a, pos?a?a wi?c, by da? zna? Dawidowi: Jestem brzemienna. 6 Wtedy Dawid wyprawi? pos?a?ca do Joaba: Przy?lij do mnie Uriasza Chetyt?. Joab pos?a? wi?c Uriasza do Dawida. 7 Kiedy Uriasz do niego przyszed?, Dawid wypytywa? si? o powodzenie Joaba, ludu i walki. 8 Nast?pnie rzek? Dawid Uriaszowi: Wst?p do swojego domu i umyj sobie nogi! Uriasz opu?ci? pa?ac królewski, a za nim niesiono dar ze sto?u króla. 9 Uriasz po?o?y? si? jednak u bramy pa?acu królewskiego wraz ze wszystkimi s?ugami swojego pana, a nie poszed? do w?asnego domu. 10 Przekazano wiadomo?? Dawidowi: Uriasz nie wst?pi? do swego domu. Pyta? wi?c Dawid Uriasza: Czy? nie wracasz z drogi? Dlaczego nie wst?pujesz do w?asnego domu? 11 Uriasz odpowiedzia? Dawidowi: Arka, Izrael i Juda przebywaj? w namiotach, podobnie te? i pan mój, Joab, wraz ze s?ugami mego pana obozuj? w otwartym polu, a ja mia?bym pój?? do swojego domu, aby je??, pi? i spa? ze swoj? ?on?? Na ?ycie Pana i na twoje, czego? podobnego nie uczyni?. 12 Dawid wi?c rzek? do Uriasza: Pozosta? tu jeszcze dzi?, a jutro ci? ode?l?. Uriasz zosta? wi?c w Jerozolimie w tym dniu. Nazajutrz 13 Dawid zaprosi? go, aby jad? i pi? w jego obecno?ci, a? go upoi?. Wieczorem poszed? Uriasz, po?o?y? si? na swym pos?aniu mi?dzy s?ugami swojego pana, a do domu swojego nie wst?pi?. 14 Nast?pnego ranka napisa? Dawid list do Joaba i pos?a? go za po?rednictwem Uriasza. 15 W li?cie napisa?: Postawcie Uriasza tam, gdzie walka b?dzie najbardziej za?arta, potem odst?picie go, aby zosta? ugodzony i zgin??. 16 Joab obejrzawszy miasto, postawi? Uriasza w miejscu, o którym wiedzia?, ?e walczyli tam najsilniejsi wojownicy. 17 Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici w?ród ludu i s?ug Dawida; zgin?? te? Uriasz Chetyta. 18 Joab przez wys?a?ców zawiadomi? Dawida o ca?ym przebiegu walki. 19 Pos?a?cowi da? nast?puj?ce wyja?nienie: Je?liby po opowiedzeniu królowi ca?ego przebiegu walki do ko?ca 20 król wpad? w gniew i zapytywa? ci?: Dlaczego zbli?yli?cie si? tak do miasta, by toczy? walk?? Czy? nie wiedzieli?cie, ?e strzelaj? z muru? 21 Kto zabi? Abimeleka, syna Jerubbaala? Czy? nie kobieta, która zrzuci?a na niego z muru kamie? m?y?ski, tak i? umar? w Tebes? Czemu? podchodzili?cie a? pod mury? - powiesz: S?uga twój, Uriasz Chetyta, zgin?? równie?. 22 Pos?aniec poszed?. Po przybyciu oznajmi? Dawidowi wszystko, z czym go Joab pos?a?. Dawid si? uniós? gniewem i rzek? do pos?a?ca: Dlaczego tak zbli?yli?cie si? do miasta, by toczy? walk?? Czy nie wiedzieli?cie, ?e b?dziecie ra?eni z murów? Kto zabi? Abimeleka, syna Jerubbaala? Czy? nie kobieta, 23 Pos?aniec odpowiedzia? Dawidowi: Uda?o im si? przemóc nas i wyj?? przeciw nam w pole; odparli?my ich a? do bramy. 24 Tymczasem ?ucznicy zacz?li strzela? z muru do twych s?ug. Dlatego to zgin??o kilku ze s?ug królewskich. Zgin?? te? s?uga twój, Uriasz Chetyta. 25 Dawid oznajmi? pos?a?cowi: Tak powiesz Joabowi: Nie trap si? tym, co si? sta?o. Miecz dosi?ga raz tego, raz innego. B?d? wytrwa?y w walce przeciwko miastu i zniszcz je! Ty sam dodaj mu odwagi! 26 ?ona Uriasza dowiedziawszy si?, ?e Uriasz, jej m??, umar?, op?akiwa?a swego pana. 27 Gdy czas ?a?oby przemin??, pos?a? po ni? Dawid i sprowadzi? do swego pa?acu. Zosta?a jego ?on? i urodzi?a mu syna. Post?pek jednak, jakiego dopu?ci? si? Dawid, nie podoba? si? Panu.

12

1 Pan pos?a? do Dawida proroka Natana. Ten przyby? do niego i powiedzia?: W pewnym mie?cie by?o dwóch ludzi, jeden by? bogaczem, a drugi biedakiem. 2 Bogacz mia? owce i wielk? liczb? byd?a, 3 biedak nie mia? nic, prócz jednej ma?ej owieczki, któr? naby?. On j? karmi? i wyros?a przy nim wraz z jego dzie?mi, jad?a jego chleb i pi?a z jego kubka, spa?a u jego boku i by?a dla niego jak córka. 4 Raz przyszed? go?? do bogacza, lecz jemu ?al by?o bra? co? z owiec i w?asnego byd?a, czym móg?by pos?u?y? podró?nemu, który do niego zawita?. Wi?c zabra? owieczk? owemu biednemu m??owi i t? przygotowa? cz?owiekowi, co przyby? do niego. 5 Dawid oburzy? si? bardzo na tego cz?owieka i powiedzia? do Natana: Na ?ycie Pana, cz?owiek, który tego dokona?, jest winien ?mierci. 6 Nagrodzi on za owieczk? w czwórnasób, gdy? dopu?ci? si? czynu bez mi?osierdzia. 7 Natan o?wiadczy? Dawidowi: Ty jeste? tym cz?owiekiem. To mówi Pan, Bóg Izraela: Ja nama?ci?em ci? na króla nad Izraelem. Ja uwolni?em ci? z r?k Saula. 8 Da?em ci dom twojego pana, a ?ony twego pana na twoje ?ono, odda?em ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego by?o za ma?o, doda?bym ci jeszcze wi?cej. 9 Czemu zlekcewa?y?e? s?owo Pana, pope?niaj?c to, co z?e w Jego oczach? Zabi?e? mieczem Chetyt? Uriasza, a jego ?on? wzi??e? sobie za ma??onk?. Zamordowa?e? go mieczem Ammonitów. 10 Dlatego w?a?nie miecz nie oddali si? od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekcewa?y?e?, a ?on? Uriasza Chetyty wzi??e? sobie za ma??onk?. 11 To mówi Pan: Oto Ja wywiod? przeciwko tobie nieszcz??cie z w?asnego twego domu, ?ony za? twoje zabior? sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu wspó?zawodnikowi, który b?dzie obcowa? z twoimi ?onami - wobec tego s?o?ca. 12 Uczyni?e? to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszcz? t? rzecz wobec ca?ego Izraela i wobec s?o?ca. 13 Dawid rzek? do Natana: Zgrzeszy?em wobec Pana. Natan odrzek? Dawidowi: Pan odpuszcza ci te? twój grzech - nie umrzesz, 14 lecz dlatego, ?e przez ten czyn odwa?y?e? si? wzgardzi? Panem, syn, który ci si? urodzi, na pewno umrze. 15 Natan uda? si? potem do swego domu. Pan dotkn?? dziecko, które urodzi?a Dawidowi ?ona Uriasza, tak i? ci??ko zachorowa?o. 16 Dawid b?aga? Boga za ch?opcem i zachowywa? surowy post, a wróciwszy do siebie, ca?? noc le?a? na ziemi. 17 Dostojnicy jego domu, podszed?szy do niego, chcieli pod?wign?? go z ziemi: broni? si? jednak; w ogóle z nimi nie jada?. 18 W siódmym dniu dziecko zmar?o. S?udzy Dawida obawiali si? powiadomi? go, ?e dziecko umar?o. Twierdzili: Je?eli, gdy dziecko jeszcze ?y?o, przemawiali?my do niego, a g?osu naszego nie us?ucha?, to jak mo?emy mu powiedzie?, ?e ch?opiec umar?? Mo?e uczyni? sobie co? z?ego. 19 Gdy jednak Dawid zauwa?y?, ?e s?udzy jego rozmawiaj? szeptem, zrozumia?, ?e dziecko zmar?o. Pyta? wi?c s?ugi swoje: Czy dziecko umar?o? Odpowiedzieli: Umar?o. 20 Dawid podniós? si? z ziemi, umy? si? i nama?ci?, zmieni? swe ubranie i wszed?szy do domu Pa?skiego odda? pok?on. Powróciwszy do domu za??da?, by mu podano posi?ek, którym si? po?ywi?. 21 S?udzy na to mu powiedzieli: Co ma znaczy? twój sposób post?powania? Gdy dziecko ?y?o - p?aka?e?, lecz gdy zmar?o - powsta?e? i posili?e? si?. 22 Odrzek?: Dopóki dziecko ?y?o, po?ci?em i p?aka?em, gdy? mówi?em sobie: Kto wie, mo?e Pan nade mn? si? ulituje i dziecko b?dzie ?y?o? 23 Tymczasem umar?o. Po có? mam po?ci?? Czy? zdo?am je wskrzesi?? Ja pójd? do niego, ale ono do mnie nie wróci. 24 Dawid okazywa? wspó?czucie dla swej ?ony Batszeby. Poszed? do niej i spa? z ni?. Urodzi? si? jej syn, któremu da?a imi? Salomon. A Pan umi?owa? go 25 i pos?a? o tym wiadomo??, i za po?rednictwem Natana nazwa? go Jedidiasz - ze wzgl?du na Pana. 26 A Joab stacza? walki w ammonickim Rabba i zdoby? stolic? królestwa. 27 Wysy?aj?c pos?ów do Dawida donosi?: Natar?em na Rabba i zdoby?em ju? Miasto Wód. 28 A teraz zbierz pozosta?e wojsko i prowad? dalej walk? przeciw miastu. Podbij je, a?ebym nie ja by? jego zdobywc? i nie nadano mu mego imienia. 29 Dawid zebra? wi?c ca?e wojsko i uda? si? do Rabba, natar? na miasto i zdoby? je. 30 Z g?owy Milkoma zdj?? koron?, która wa?y?a talent z?ota. Mia?a ona drogocenny kamie?, który pos?u?y? za ozdob? g?owy Dawida. Zabra? te? z miasta niezliczon? ilo?? ?upów. 31 Ludno?? za?, która w nim by?a, uprowadzi? i przeznaczy? do obs?ugi pi?, kilofów i ?elaznych siekier oraz kaza? jej przej?? do wyrobu ceg?y. W ten sposób post?pi? z wszystkimi miastami ammonickimi. Potem wróci? Dawid z ca?ym wojskiem do Jerozolimy.

13

1 Oto co si? potem wydarzy?o: Absalom, syn Dawida, mia? pi?kn? siostr?, której by?o na imi? Tamar. W niej zakocha? si? Amnon, równie? syn Dawida. 2 Dr?czy? si? tym Amnon, tak ?e zachorowa? z powodu swej siostry Tamar. Poniewa? by?a dziewic?, Amnon nie widzia? mo?liwo?ci uczynienia jej czegokolwiek. 3 Amnon mia? jednak przyjaciela imieniem Jonadab, syna Szimei, brata Dawida. Jonadab by? cz?owiekiem bardzo przebieg?ym. 4 Ten go zapyta?: Co si? z tob? dzieje, synu królewski, ?e tak mizerniejesz z dnia na dzie?? Nie chcesz mi tego wyja?ni?? Amnon odpowiedzia? mu: Kocham Tamar, siostr? mojego brata Absaloma. 5 Jonadab mu odpowiedzia?: Po?ó? si? do ?ó?ka i udaj chorego. Gdy przyjdzie twój ojciec, by ci? odwiedzi?, powiesz mu: Pozwól, by przysz?a moja siostra Tamar i poda?a mi je??, niechby przygotowa?a na moich oczach co? do zjedzenia tak, bym to widzia?. Wtedy przyj??bym posi?ek z jej r?ki. 6 Amnon po?o?y? si? wi?c i udawa? chorego. Kiedy przyszed? król, aby go odwiedzi?, odezwa? si? Amnon do króla: Niech przyjdzie, prosz?, moja siostra Tamar i przyrz?dzi mi dwa placki w mojej obecno?ci, abym móg? przyj?? posi?ek z jej r?ki. 7 Dawid pos?a? wi?c zawiadomienie do pa?acu do Tamar: Pójd?, prosz?, do domu twojego brata, Amnona, i przygotuj mu co? do zjedzenia! 8 Tamar posz?a do domu swego brata, Amnona, a on le?a?. Wzi??a ciasto, zagniot?a, zrobi?a placki na jego oczach i upiek?a je. 9 Wzi?wszy patelni? wypró?ni?a j? przed nim, ale on wstrzyma? si? od jedzenia. Amnon powiedzia?: Niech ode mnie wszyscy wyjd?! A gdy wszyscy od niego wyszli, 10 Amnon rzek? do Tamar: Przynie? posi?ek do sypialni, abym przyj?? go z twojej r?ki. Tamar wzi??a placki, które przygotowa?a, i zanios?a bratu swojemu, Amnonowi, do sypialni. 11 Gdy je przed nim po?o?y?a, aby jad?, schwyci? j? i rzek?: Chod?, po?ó? si? ze mn?, siostro moja! 12 Odpowiedzia?a mu: Nie, mój bracie! Nie gwa?? mi?, bo tak si? w Izraelu nie post?puje. Zaniechaj tego bezece?stwa! 13 Dok?d si? udam z moj? zniewag?? A ty, ty sta?by? si? jednym z najwi?kszych przest?pców w Izraelu! Porozmawiaj raczej z królem, on ci mnie nie odmówi. 14 On jednak nie pos?ucha? jej g?osu, lecz zada? jej gwa?t, zbezcze?ci? i obcowa? z ni?. 15 Potem Amnon poczu? do niej bardzo wielk? nienawi??. Nienawi?? ta by?a wi?ksza ni? mi?o??, któr? ku niej odczuwa?. Rzek? do niej Amnon: Wsta? i odejd? st?d! 16 Odpowiedzia?a mu: Nie czy? mi, wyp?dzaj?c mnie od siebie, jeszcze wi?kszej krzywdy od tej, jak? mi wyrz?dzi?e?. On jednak nie chcia? jej pos?ucha?. 17 Zawo?a? swego pacho?ka, który mu us?ugiwa?, i rzek?: Wyp?d? t? ode mnie na ulic? i zamknij za ni? drzwi! 18 - By?a odziana w szat? z r?kawami, gdy? tak ubiera?y si? córki królewskie, dziewice. - S?uga wyprowadzi? j? na ulic? i zamkn?? za ni? drzwi. 19 Wtedy Tamar posypa?a sobie g?ow? prochem, rozdar?a szat? z r?kawami, któr? mia?a na sobie, po?o?y?a r?k? na g?ow? i odesz?a g?o?no si? ?al?c. 20 Absalom, jej brat, odezwa? si? do niej: Prawda, ?e Amnon, twój brat, by? z tob?? Teraz jednak, moja siostro, uspokój si?! To twój brat. Nie bierz do serca tego wypadku! Tamar pozosta?a zbola?a w domu swojego brata Absaloma. 21 Król Dawid pos?yszawszy o tym wydarzeniu wpad? w wielki gniew. Nie chcia? on jednak uczyni? Amnonowi, swemu synowi, nic z?ego, gdy? go mi?owa?. By? to przecie? jego pierworodny. 22 Absalom natomiast nie mówi? do Amnona nic dobrego ani z?ego, bo go znienawidzi? za to, ?e zgwa?ci? jego siostr?, Tamar. 23 W dwa lata pó?niej, gdy Absalom urz?dzi? strzy?? owiec w Baal-Chasor w bliskiej odleg?o?ci od Efraima, zaprosi? wszystkich synów królewskich. 24 Absalom uda? si? równie? do króla i rzek?: W?a?nie odbywa si? u twojego s?ugi strzy?a owiec, niech raczy król przyj?? do swojego s?ugi z ca?ym orszakiem. 25 Król rzek? Absalomowi: Nie, mój synu! Raczej nie pójdziemy wszyscy, aby?my ci nie sprawili k?opotu. Nalega? na niego Absalom, lecz on nie chcia? i??, ale go pob?ogos?awi?. 26 Absalom powiedzia?: Je?li nie, to mo?e by z nami poszed? mój brat, Amnon. Król mu odpowiedzia?: Po có? mia?by i?? z tob?? 27 Nalega? na niego Absalom, wi?c pos?a? z nim Amnona i wszystkich synów królewskich. Absalom przygotowa? uczt? na wzór uczty królewskiej. 28 Da? za? Absalom swoim s?ugom takie polecenie: Uwa?ajcie! Gdy Amnon rozweseli serce winem, a ja powiem wam: Uderzcie na Amnona!, wtedy zabijecie go. Nie bójcie si?, gdy? ja wam to rozkazuj?. B?d?cie m??ni i sprawcie si? dzielnie! 29 S?udzy Absaloma uczynili z Amnonem tak, jak im kaza? Absalom. Wtedy wszyscy królewscy synowie poderwali si? z miejsc i dosiad?szy swych mu?ów uciekli. 30 Gdy byli jeszcze w drodze, dotar?a do Dawida pog?oska: Absalom zamordowa? wszystkich synów królewskich. Nie zosta? z nich ani jeden. 31 Powsta? król, rozdar? szaty i rzuci? si? na ziemi?. Wszyscy te? jego s?udzy, którzy stali przy nim, rozdarli szaty. 32 Lecz Jonadab, syn Szimei, brata Dawidowego, powiedzia?: Niech Pan mój nie mówi, ?e wszyscy m?odzi synowie królewscy zostali zabici. Raczej zgin?? sam Amnon, do niego bowiem Absalom czu? nienawi?? od czasu zgwa?cenia przez niego jego siostry Tamar. 33 Niech wi?c nie bierze sobie pan mój, król, tej pog?oski do serca, ?e zgin?li wszyscy synowie królewscy. Zgin?? sam Amnon. 34 Absalom za? uciek?. Pacho?ek pe?ni?cy stra?, podniós?szy oczy, zauwa?y? mnóstwo ludzi zst?puj?cych ze zbocza góry drog? od Choronaim. 35 Rzek? wi?c Jonadab do króla: O, w?a?nie nadchodz? synowie królewscy. Tak si? sta?o, jak s?uga twój mówi?. 36 Zaledwie przesta? mówi?, nadeszli synowie królewscy. I podniós?szy g?os, p?akali. Równie? król i ca?y jego orszak g?o?no p?akali. 37 Absalom za? uciek? udaj?c si? do Talmaja, syna Ammichuda, króla Geszur, 38 i przebywa? tam przez trzy lata, a król op?akiwa? swego syna przez ca?y ten czas. 39 Z czasem przesta? król Dawid nastawa? na Absaloma. Pocieszy? si? ju? bowiem po ?mierci Amnona.

14

1 Joab, syn Serui, zauwa?y?, ?e serce króla zwróci?o si? do Absaloma, 2 pos?a? wi?c do Tekoa i sprowadzi? stamt?d pewn? m?dr? kobiet? i rzek? jej: Prosz? ci?, udaj, ?e jeste? w ?a?obie, ubierz szaty ?a?obne i nie namaszczaj si? oliw?, a okazuj, ?e jeste? kobiet?, która od d?u?szego czasu op?akuje zmar?ego. 3 Udasz si? do króla i powiesz mu te s?owa. I pouczy? j? Joab, co ma mówi?. 4 Kobieta z Tekoa posz?a wi?c do króla, upad?a na ziemi?, odda?a pok?on i zawo?a?a: Królu - pomocy! 5 Król j? zapyta?: Co ci jest? Odpowiedzia?a: Ach! Jestem wdow?. M?? mój umar?, 6 a twoja s?u?ebnica mia?a dwóch synów. Pok?ócili si? oni nawzajem na polu, a ?e nie by?o nikogo, kto by ich rozdzieli?, jeden z nich uderzy? swojego brata tak, ?e ten umar?. 7 I oto ca?a rodzina wyst?pi?a do s?u?ebnicy twojej z ??daniem: Oddaj bratobójc?! Zabijemy go za ?ycie jego brata, którego zamordowa?, i zg?adzimy dziedzica! Tak usi?uj? zagasi? w?giel, który mi pozosta?, a?eby nie zostawi? po m??u moim imienia ani potomstwa na powierzchni ziemi. 8 Król odpowiedzia? kobiecie: Id? do domu, sam wydam polecenie w tej sprawie. 9 Wtedy kobieta z Tekoa rzek?a do króla: Panie mój, królu! Ta wina spadnie na mnie i na moj? rodzin?, król i jego tron b?dzie niewinny. 10 Rzek? król: Gdyby kto? mówi? co przeciwko tobie, przyprowad? go do mnie, odt?d ju? nie b?dzie ci szkodzi?. 11 Odpowiedzia?a: Wspomnij, prosz?, królu, na Pana, twojego Boga, by m?ciciel krwi nie powi?kszy? nieszcz??cia i nie zosta? syn mój zg?adzony. Odrzek?: Na ?ycie Pana: nie spadnie z g?owy twojego syna ani jeden w?os na ziemi?. 12 Rzek?a kobieta: Czy mog?aby twoja s?u?ebnica rzec jedno s?owo do pana mojego, króla? Odpowiedzia?: Mów! 13 Rzek?a kobieta: Czemu? masz taki zamiar wzgl?dem ludu Bo?ego? Wypowiadaj?c taki wyrok sam król okaza? si? winny, skoro król nie zezwala na powrót swego wygna?ca. 14 Wszyscy bowiem umrzemy z pewno?ci?, i jeste?my jak woda rozlana po ziemi, której ju? zebra? niepodobna, Bóg jednak nie zabiera ?ycia w ten sposób. Obmy?l wi?c sposoby, aby wygnaniec d?u?ej nie pozostawa? na wygnaniu. 15 A je?li teraz przyby?am, by mówi? o tym panu memu, królowi, to dlatego, ?e nastraszyli mi? ludzie. Twoja s?u?ebnica powiedzia?a sobie: Przemówi? do króla, mo?e król uczyni, co mu powie jego s?u?ebnica. 16 Chyba król wys?ucha i wybawi swoj? niewolnic? z mocy tego cz?owieka, który chce mnie i mojego syna pozbawi? Bo?ego dziedzictwa. 17 Tak sobie mówi?a twoja s?u?ebnica: S?owo mojego pana, króla, b?dzie mo?e dla mnie uspokojeniem, wszak pan mój, król, jest jak anio? Bo?y, który wys?ucha tego, co dobre, i tego, co z?e. Pan, Bóg twój, niech b?dzie z tob?! 18 W odpowiedzi król rzek? do kobiety: Nie ukrywaj, prosz?, przede mn? tego, o co chc? ci? zapyta?. Odpowiedzia?a kobieta: B?d? ?askaw mówi?, panie mój, królu. 19 I rzek? król: Czy nie ma w tym wszystkim r?ki Joaba? Odpowiedzia?a kobieta mówi?c: Na twoje ?ycie, panie mój, królu! Niemo?liwe to, by zboczy? w prawo czy w lewo od tego wszystkiego, co mówi pan mój, król. To prawda, ?e s?uga twój Joab mi to poleci?, on te? w?o?y? w usta s?u?ebnicy twojej wszys 20 A?eby sprawie nada? inny wygl?d, s?uga twój, Joab, w ten sposób post?pi?. Pan mój jest jednak bardzo m?dry: jak anio? Bo?y, wie wszystko, co si? dzieje na ziemi. 21 Zwróci? si? król do Joaba: Dobrze wi?c, uczyni? t? rzecz. Id? i przyprowad? m?odego Absaloma! 22 Joab pad? twarz? na ziemi? i odda? pok?on, b?ogs?awi?c króla. Joab zawo?a?: Dzi? poznaje s?uga twój, ?e darzysz mnie ?yczliwo?ci?, o panie mój, królu! Król bowiem wykona? to, co jego s?uga powiedzia?. 23 Joab powsta? i uda? si? do Geszur, i sprowadzi? Absaloma do Jerozolimy. 24 Król jednak o?wiadczy?: Niech wróci do swojego domu, ale twarzy mojej nie b?dzie widzia?. Absalom wróci? do swojego domu, ale twarzy króla nie widzia?. 25 W ca?ym Izraelu nie by?o cz?owieka tak pi?knego jak Absalom. O nim wyg?aszano pochwa?y: Od stóp do g?owy nie by?o na nim skazy. 26 Kiedy strzyg? swoj? g?ow? - a strzyg? j? zwykle co roku, bo by?o mu zbyt ci??ko i musia? si? strzyc - w?osy jego g?owy wa?y?y dwie?cie syklów wed?ug królewskiej wagi. 27 Absalomowi urodzi?o si? trzech synów i jedna córka. Nazywa?a si? Tamar. By?a to kobieta o pi?knym wygl?dzie. 28 Absalom przebywa? przez dwa lata w Jerozolimie, lecz króla osobi?cie nie ogl?da?. 29 Absalom pos?a? do Joaba, a?eby go wys?a? do króla. On jednak nie chcia? przyj?? do niego. I pos?a? po niego po raz drugi, ale nie chcia? przyj??. 30 Rzek? wtedy do swoich poddanych: Spójrzcie na to pole, które ma Joab obok mojego: ro?nie na nim j?czmie?. Id?cie, spalcie go ogniem! I s?udzy Absaloma spalili pole ogniem. 31 Powsta? Joab i przyszed?szy do domu Absaloma zapyta?: Czemu twoi s?udzy spalili ogniem pole, które do mnie nale?y? 32 Odpowiedzia? Absalom Joabowi: Posy?a?em przecie? do ciebie wezwanie: Przyjd? tutaj, po?l? ci? do króla z poselstwem. Po co przyby?em z Geszur? Lepiej by by?o, gdybym tam pozosta?. Teraz chc? zobaczy? twarz króla. Je?li jestem winny, niech mnie zabije! 33 Joab uda? si? wi?c do króla i przekaza? mu wiadomo??. On za? przywo?a? Absaloma. Ten przyby? do króla i odda? pok?on królowi a? do ziemi. A król uca?owa? Absaloma.

15

1 Potem Absalom sprawi? sobie rydwan i konie, pi??dziesi?ciu za? ludzi biega?o przed nim. 2 Absalom rano zwyk? zasiada? obok drogi wiod?cej do bramy. Ka?dego, kto z jak?? spraw? udawa? si? do króla, by j? rozs?dzi?, wo?a? Absalom do siebie i pyta?: Z którego jeste? miasta? Ten odpowiada?: S?uga twój jest z takiego a takiego pokolenia izraelskiego. 3 Wtedy Absalom mówi? mu: Patrz, sprawa twoja jest jasna i s?uszna, ale u króla nie znajdziesz nikogo, kto by ci? wys?ucha?. 4 Potem mówi? Absalom: O, któ? mi? ustanowi s?dzi? nad krajem? Przychodziliby do mnie wszyscy, którzy maj? sprawy sporne i s?dowe, a ja wydawa?bym sprawiedliwe wyroki. 5 A gdy kto? si? zbli?a?, aby mu odda? pok?on, podawa? mu r?k?, ?ciska? i ca?owa?. 6 Absalom post?powa? w ten sposób wobec ka?dego Izraelity, który przychodzi? po sprawiedliwo?? do króla. Tak Absalom zjednywa? sobie serca ludu izraelskiego. 7 Po up?ywie czterech lat rzek? Absalom do króla: Pozwól mi pój?? wype?ni? w Hebronie ?lub, jaki z?o?y?em Panu. 8 Przebywaj?c w Geszur w Syrii z?o?y? s?uga twój obietnic?: Je?eli Pan sprawi, ?e powróc? do Jerozolimy, wtedy oddam ho?d Panu. 9 Król odpowiedzia? mu: Id? w pokoju! On za? powstawszy, uda? si? do Hebronu. 10 Absalom skierowa? tajnych pos?a?ców do pokole? izraelskich, ?eby mówili: Gdy tylko pos?yszycie d?wi?k tr?by, wo?ajcie: Absalom zosta? królem w Hebronie. 11 Z Absalomem na jego wezwanie wyruszy?o z Jerozolimy dwustu ludzi, nie wiedz?c w prostocie swej o niczym. 12 Kiedy Absalom sk?ada? ofiar?, pos?a? równie?, by wezwano z rodzinnego miasta Gilo Achitofela Gilonit?, doradc? Dawida. W ten sposób wzmaga?o si? sprzysi??enie, a otoczenie Absaloma si? powi?ksza?o. 13 Wtedy dosz?a wie?? do Dawida: Serca ludzi z Izraela zwróci?y si? do Absaloma. 14 Wtedy Dawid da? rozkaz wszystkim swym s?ugom przebywaj?cym wraz z nim w Jerozolimie: Wsta?cie! Uchod?my, gdy? nie znajdziemy ocalenia przed Absalomem. Spiesznie uciekajcie, a?eby nas nie napad? znienacka, nie sprowadzi? na nas niedoli i ostrzem miecza nie wyg?adzi? mieszka?ców miasta. 15 S?udzy królewscy odpowiedzieli królowi: We wszystkim, co rozka?e pan nasz, król, s?udzy twoi b?d? z tob?. 16 I wyruszy? król pieszo, a za nim ca?y jego dom. Pozostawi? jednak król dziesi?? na?o?nic, aby pilnowa?y pa?acu. 17 Wyruszy? wi?c król pieszo, a wszyscy ludzie w ?lad za nim. Przy ostatnim domu zatrzymali si?. 18 Przechodzili obok niego wszyscy s?udzy: wszyscy Keretyci, wszyscy Peletyci, wszyscy Gittyci, którzy przybyli z Gat w liczbie sze?ciuset ludzi, przeszli przed królem. 19 I zapyta? król Ittaja Gittyt?: Czemu? i ty idziesz razem z nami? Wró? i pozosta? przy nowym królu, przecie? jeste? cudzoziemcem, a nawet jeste? wygna?cem ze swojej ojczyzny. 20 Wczoraj przyszed?e?, a dzi? mia?by? i??, aby tu?a? si? z nami, gdy ja sam id? bez celu? Raczej wró?, zabieraj?c z sob? braci. Niechaj Pan okazuje ci mi?o?? i wierno??! 21 Ittaj jednak odpowiedzia? królowi: Na ?ycie Pana, na ?ycie pana mego, króla: w miejscu, gdzie znajdzie si? pan mój, król, czy to na ?mier?, czy ?ycie, tam b?dzie s?uga twój. 22 Odrzek? Dawid Ittajowi: A wi?c id? naprzód! Ittaj Gittyta poszed? wi?c dalej ze wszystkimi swoimi lud?mi i dzie?mi, które by?y przy nim. 23 Ca?a okolica g?o?no p?aka?a, gdy lud przeci?ga?. Król przeprawi? si? przez potok Cedron, a ca?y lud przechodzi? obok niego w kierunku pustyni. 24 By? tam i Sadok, a razem z nim wszyscy lewici, którzy nie?li Ark? Przymierza Bo?ego. I postawili Ark? Bo?? obok Abiatara, a? ca?y lud wyszed? z miasta. 25 Król powiedzia? Sadokowi: Zanie? z powrotem Ark? Bo?? do miasta! Je?eli Pan b?dzie mnie darzy? ?yczliwo?ci?, to przywróci mi?, tak ?e znów b?d? móg? j? zobaczy? razem z przybytkiem, 26 je?eli jednak powie: Nie znajduj? w tobie upodobania - oto jestem - niech czyni ze mn? co uzna za s?uszne! 27 Rzek? jeszcze król do kap?ana Sadoka: Patrz! Wró? w pokoju do miasta wraz z synem swym Achimaasem i z Jonatanem, synem Abiatara - obydwaj wasi synowie niech wróc? z wami. 28 Patrzcie jednak: czekam na pustynnych równinach, dopóki nie nadejdzie od was dla mnie s?owo z wiadomo?ciami. 29 Sadok i Abiatar zabrali Ark? Bo?? do Jerozolimy i tam pozostali. 30 Dawid tymczasem wst?powa? na Gór? Oliwn?. Wchodzi? na ni? p?acz?c i maj?c g?ow? zas?oni?t?. Szed? boso. Równie? wszyscy ludzie, którzy mu towarzyszyli, zas?onili swe g?owy i wst?puj?c na gór? p?akali. 31 Tymczasem dotar?a do Dawida wiadomo??: Achitofel jest wraz ze spiskowcami przy Absalomie. Dawid wo?a?: O Panie! Racz udaremni? rady Achitofela! 32 I oto gdy Dawid dotar? do szczytu góry, gdzie oddawano pok?on Bogu, wyszed? naprzeciw niego Chuszaj Arkijczyk, maj?cy na sobie podarte odzienie, a g?ow? posypan? ziemi?. 33 Dawid rzek? do niego: Je?eli ze mn? pójdziesz dalej, b?dziesz mi tylko ci??arem, 34 je?li natomiast wrócisz do miasta i powiesz Absalomowi: S?ug? twym jestem - królu! Jak by?em s?ug? twego ojca, tak teraz pragn? by? twoim s?ug? - mo?esz wtedy na moj? korzy?? zniweczy? rad? Achitofela. 35 Przecie? tam b?d? z tob? Sadok i Abiatar - kap?ani. O ka?dej sprawie, któr? us?yszysz z domu królewskiego, doniesiesz kap?anom Sadokowi i Abiatarowi. 36 Tam przebywaj? dwaj synowie: Achimaas Sadoka i Jonatan Abiatara: za ich po?rednictwem mo?ecie mi przekaza? ka?d? nowin?, któr? us?yszycie. 37 Chuszaj, przyjaciel Dawida, przyby? do miasta równocze?nie z wej?ciem Absaloma do Jerozolimy.

16

1 Kiedy Dawid zszed? troch? ni?ej szczytu, wyszed? naprzeciw niego Siba, s?uga Meribbaala, a za nim para objuczonych os?ów. By?o na nich dwie?cie chlebów, sto gron rodzynek, sto placków figowych i buk?ak wina. 2 Król zapyta? Sib?: Po co to? Siba odpowiedzia?: Os?y niech s?u?? do noszenia królewskiej rodziny, chleb i placki figowe na posi?ek dla s?u?by, wino za? za napój dla odczuwaj?cych znu?enie na pustyni. 3 Zapyta? król: A gdzie syn twojego pana? Siba odrzek? królowi: Pozosta? w Jerozolimie, gdy? twierdzi?: Dzi? zwróci mi dom Izraela królestwo mojego ojca. 4 Król powiedzia? do Siby: Oto twoje jest wszystko, co nale?a?o do Meribbaala. Odrzek? Siba: Oddaj? ci pok?on, oby? darzy? mnie ?yczliwo?ci?, panie mój, królu! 5 Król Dawid przyby? do Bachurim. A oto wyszed? stamt?d pewien cz?owiek. By? on z rodziny nale??cej do domu Saula. Nazywa? si? Szimei, syn Gery. Posuwaj?c si? naprzód, przeklina? 6 i obrzuca? kamieniami Dawida oraz wszystkie s?ugi króla Dawida, chocia? by? z nim po prawej i po lewej stronie ca?y lud i wszyscy bohaterowie. 7 Szimei przeklinaj?c wo?a? w ten sposób: Precz, precz, krwawy cz?owieku i niegodziwcze! 8 Na ciebie Pan zrzuci? odpowiedzialno?? za krew rodziny Saula, w miejsce którego zosta?e? królem. Królestwo twoje odda? Pan w r?ce Absaloma, twojego syna. Teraz ty sam jeste? w utrapieniu, bo jeste? cz?owiekiem krwawym. 9 Odezwa? si? do króla Abiszaj, syn Serui: Dlaczego ten zdech?y pies przeklina pana mego, króla? Pozwól, ?e podejd? i utn? mu g?ow?. 10 Król odpowiedzia?: Co ja mam z wami zrobi?, synowie Serui? Je?eli on przeklina, to dlatego, ?e Pan mu powiedzia?: Przeklinaj Dawida! Któ? w takim razie mo?e mówi?: Czemu to robisz? 11 Potem zwróci? si? Dawid do Abiszaja i do wszystkich swoich s?ug: Mój w?asny syn, który wyszed? z wn?trzno?ci moich, nastaje na moje ?ycie. Có? dopiero ten Beniaminita? Pozostawcie go w spokoju, niech przeklina, gdy? Pan mu na to pozwoli?. 12 Mo?e wejrzy Pan na moje utrapienie i odp?aci mi dobrem za to dzisiejsze przekle?stwo. 13 I tak Dawid posuwa? si? naprzód wraz ze swymi lud?mi. Szimei natomiast szed? zboczem wzniesienia obok i przeklina?, ciskaj?c kamieniami i rzucaj?c ziemi?. 14 Król i ca?y lud przy nim b?d?cy przyby? wreszcie znu?ony... i tam odpocz??. 15 Absalom i ca?y lud, m??owie z Izraela - weszli do Jerozolimy. Achitofel by? razem z nim. 16 Gdy Chuszaj Arkijczyk, przyjaciel Dawida, przyszed? do Absaloma, wo?a? do niego: Niech ?yje król! Niech ?yje król! 17 Absalom pyta? Chuszaja: Taka twoja mi?o?? do przyjaciela? Dlaczego nie poszed?e? za swym przyjacielem? 18 Chuszaj da? odpowied? Absalomowi: Nie. Kogo bowiem wybra? Pan i lud wraz z ca?ym Izraelem, przy nim i ja jestem, przy nim pozostan?. 19 Po drugie: Komu? b?d? s?u?y?? Czy nie jego synowi? Jak s?u?y?em twemu ojcu, tak b?d? s?u?y? tobie. 20 Potem Absalom rzek? do Achitofela: Dajcie swoj? rad?, co mamy czyni?? 21 Achitofel odpowiedzia? Absalomowi: Wejd? do na?o?nic swojego ojca, które pozostawi?, by pilnowa?y domu. Gdy pos?yszy ca?y Izrael, ?e zosta?e? znienawidzony przez ojca, umocni? si? wtedy r?ce wszystkich twoich zwolenników. 22 Rozpi?to wi?c Absalomowi namiot na tarasie. Absalom wszed? do na?o?nic swego ojca na oczach ca?ego Izraela. 23 Rada Achitofela, której on udziela?, w tym czasie znaczy?a tyle, co s?owo Bo?e. Tyle znaczy?a ka?da rada Achitofela zarówno dla Dawida, jak i dla Absaloma.

17

1 Achitofel rzek? do Absaloma: Pozwól, ?e dobior? sobie dwana?cie tysi?cy ludzi i dokonam tej nocy wyprawy na Dawida. 2 Napadn? na niego, gdy jeszcze jest zm?czony i r?ce mu opad?y. Tak go przera??, ?e ucieknie ca?y lud, który jest przy nim. Wtedy uderz? na osamotnionego króla, 3 a wszystkich ludzi przyprowadz? do ciebie, jak wraca oblubienica do swego m??a. ty nastajesz tylko na ?ycie tego jednego cz?owieka. Ca?y naród si? uspokoi. 4 Rzecz ta podoba?a si? Absalomowi i ca?ej izraelskiej starszy?nie. 5 Absalom oznajmi?: Prosz? zawo?a? Chuszaja Arkijczyka, aby?my wys?uchali, co ma do powiedzenia. 6 Gdy Chuszaj przyby? do Absaloma, Absalom mu powiedzia?: Tak? a tak? rad? da? Achitofel. Czy mamy zrobi? to, co on mówi? Je?eli nie - powiedz! 7 Chuszaj da? Absalomowi tak? odpowied?: Rada, jak? tym razem da? Achitofel, nie jest dobra. 8 Potem Chuszaj doda?: Znasz swojego ojca i jego ludzi. Oni s? dzielni, nadto s? rozgoryczeni jak nied?dwiedzica na polu, której zabrano m?ode. Ojciec twój to cz?owiek znaj?cy si? na wojnie i nie sp?dza nocy razem z lud?mi. 9 Ukrywa si? zapewne w grocie lub w jakim innym miejscu. A je?liby si? zdarzy?o, ?e kto? z naszych zostanie zabity, na pewno si? to rozniesie i b?dzie si? mówi?: Lud, który idzie za Absalomem, zosta? pobity. 10 Wtedy przel?knie si? nawet najmocniejszy, który ma serce lwa. Wszyscy bowiem Izraelici wiedz? o tym, ?e ojciec twój jest m??ny, a ci, którzy s? z nim - mocni. 11 Radz? raczej zgromadzi? przy sobie wszystkich Izraelitów od Dan do Beer-Szeby w takiej liczbie, jak piasek na brzegu morza. Ty osobi?cie dowodzi?by? nimi w walce. 12 Napadniemy na niego w tym miejscu, gdzie go napotkamy, i spadniemy na niego jak rosa, która spada na ziemi?. Nie zostawimy przy ?yciu ani jego, ani kogokolwiek z tych ludzi, którzy s? razem z nim. 13 Gdyby ukry? si? w mie?cie, wtedy wszyscy Izraelici pod to miasto przynios? powrozy: ?ci?gniemy je w dolin?, tak ?e nie pozostanie po nim nawet kamie?. 14 Absalom i wszyscy m??owie izraelscy orzekli: Rada Chuszaja Arkijczyka jest lepsza od rady Achitofela. To Pan tak zrz?dzi?, by udaremni? rad? Achitofela, która by?a lepsza, gdy? Pan chcia? przywie?? nieszcz??cie na Absaloma. 15 Chuszaj rzek? kap?anom Sadokowi i Abiatarowi: Tak? a tak? rad? Absalomowi i starszym Izraela da? Achitofel, tak? a tak? rad? da?em ja. 16 Teraz wi?c szybko wy?lijcie do Dawida wiadomo??: Nie zatrzymuj si? tej nocy przy przej?ciach na pustyni, id? dalej natychmiast, inaczej bowiem królowi i ca?emu jego otoczeniu mog?aby zagra?a? zguba. 17 Tymczasem Jonatan i Achimaas stali u ?ród?a Rogel, czekaj?c, by przysz?a s?u??ca i przekaza?a wie?ci, które oni mieli zanie?? do króla Dawida: nie mogli si? bowiem pokazywa?, przychodz?c do miasta. 18 Ujrza? ich jednak pewien ch?opiec. Zawiadomi? o tym Absaloma. Obaj wi?c poszli dalej w po?piechu. Przybyli do domu pewnego cz?owieka w Bachurim, który mia? studni? na swoim podwórzu. Weszli do niej. 19 Potem kobieta wzi??a przykryw?, u?o?y?a j? nad otworem studni, rozsypa?a na niej ziarno, tak ?e nic nie zauwa?ono. 20 S?udzy Absaloma przybyli do tej kobiety, do jej domu, pytaj?c: Gdzie jest Achimaas i Jonatan? Odpowiedzia?a im kobieta: Poszli dalej za zbiornik wody. Szukali ich, lecz nie znale?li. Powrócili wi?c do Jerozolimy. 21 Po ich odej?ciu tamci wyszli ze studni i udali si? w drog?, i zanie?li królowi Dawidowi wiadomo??. Mówili Dawidowi: Ruszajcie! Przeprawcie si? szybko przez wod?, bo tak? a tak? rad? poda? co do was Achitofel. 22 Dawid wi?c wraz z ca?ym swym otoczeniem wsta? i przeprawi? si? przez Jordan. Do rana nie brakowa?o ju? ani jednego, kto by si? nie przeprawi? przez Jordan. 23 Achitofel widz?c, ?e jego rada nie zosta?a spe?niona, osiod?a? swojego os?a i wróci? do domu, do swego miasta. Wydawszy zarz?dzenia odnosz?ce si? do swego domu, powiesi? si? i umar?. Pochowano go w grobie jego ojca. 24 Dawid tymczasem przyby? do Machanaim, Absalom natomiast wraz ze wszystkimi Izraelitami przeprawi? si? przez Jordan. 25 Dowódc? wojsk zosta? Amasa, ustanowiony przez Absaloma w miejsce Joaba. Amasa by? synem pewnego Izmaelity, któremu by?o na imi? Jitra. Zbli?y? si? on do Abigail, córki Nachasza, siostry Serui, matki Joaba. 26 Izrael z Absalomem rozbili obóz w krainie Gilead. 27 Kiedy Dawid przyby? do Machanaim, Szobi, syn Nachasza z ammonickiego Rabba, Makir, syn Ammiela z Lo-Debar, i Barzillaj, Gileadczyk z Rogelim, 28 dostarczyli ?ó?ek, okry? po?cielowych, naczy?, garnków glinianych, pszenicy, j?czmienia, m?ki, ziarna pra?onego, fasoli, soczewicy, 29 miodu, mas?a, sera owczego i krowiego. Dostarczyli tego Dawidowi i jego otoczeniu, aby si? posilili. Mówili bowiem: Lud na pustyni jest g?odny, zm?czony i spragniony.

18

1 Dawid dokona? przegl?du wojska, które z nim by?o. Zamianowa? nad nimi tysi?czników i setników. 2 Potem Dawid podzieli? wojsko na trzy cz??ci: jedn? cz??? odda? pod w?adz? Joaba, drug? cz??? pod w?adz? Abiszaja, syna Serui, trzeci? pod w?adz? Ittaja z Gat. I przemówi? król do ludu: Powzi??em zamiar pój?cia wraz z wami. 3 Wojsko jednak odpowiedzia?o: Nie pójdziesz. Gdyby?my zostali pobici - nie zwróc? na nas uwagi, i cho?by zgin??a po?owa z nas, nie liczono by si? z tym, ty za? jeste? dla nas jak dziesi?? tysi?cy. Lepiej wi?c b?dzie, gdy ty b?dziesz gotów przyj?? nam z pomoc? z miasta. 4 Rzek? do nich król: To uczyni?, co wam si? wydaje s?uszne. Stan?? wi?c król obok bramy, a wszyscy ludzie przechodzili setkami i tysi?cami. 5 Król wyda? polecenie Joabowi, Abiszajowi i Ittajowi: Ze wzgl?du na mnie z m?odym Absalomem post?pujcie ?agodnie! S?ysza?o ca?e wojsko, jaki rozkaz wyda? król przywódcom co do Absaloma. 6 Wojsko wyruszy?o w pole przeciw Izraelowi. Dosz?o do bitwy w lesie Efraima. 7 W walce ze s?ugami Dawida wojsko izraelskie zosta?o pobite. By?a to wielka kl?ska w tym dniu: poleg?o dwadzie?cia tysi?cy. 8 St?d walka przenios?a si? na ca?? okolic?, a las w tym dniu poch?on?? wi?cej wojska ni? miecz. 9 Absalom natkn?? si? na s?ugi Dawida. Jecha? na mule. Mu? zapu?ci? si? pod konary wielkiego terebintu. Absalom zaczepi? g?ow? o d?b i zawis? mi?dzy niebem a ziemi? - mu? natomiast dalej pop?dzi?. 10 Dostrzeg? to pewien cz?owiek i zawiadomi? Joaba: Widzia?em Absaloma wisz?cego na terebincie. 11 Cz?owiekowi, który przyniós? nowin?, Joab odpowiedzia?: Je?eli go widzia?e?, to czemu go nie zabi?e? zaraz na miejscu? Da?bym ci dziesi?? sztuk srebra i jeden pas. 12 Cz?owiek ten odpowiedzia? Joabowi: Cho?bym na r?ce swe otrzyma? tysi?c srebrnych syklów, nie podniós?bym r?ki na królewskiego syna. Przecie? s?yszeli?my, jak król rozkazywa? tobie, Abiszajowi i Ittajowi: Ze wzgl?du na mnie zachowajcie m?odego Absaloma. 13 Gdybym wobec niego post?pi? zdradliwie - a ?adna sprawa nie ukryje si? przed królem - czy ty sam nie stan??by? wtedy z dala ode mnie? 14 Joab odrzek?: Nie chc? z tob? traci? czasu. Wzi?? do r?ki trzy oszczepy i utopi? je w sercu Absaloma. A ?e ?y? jeszcze w g?szczu terebintu, 15 podbieg?o dziesi?ciu m?odych ludzi, giermków Joaba, i rzuciwszy si? na Absaloma, dobi?o go. 16 Joab zagra? na rogu, wojsko si? wstrzyma?o od po?cigu za Izraelem, bo Joab je powstrzyma?. 17 Wzi?to Absaloma i wrzucono do g??bokiego do?u w lesie. Narzucono na niego wielki stos kamieni. Wszyscy natomiast Izraelici uciekli, ka?dy do swego namiotu. 18 Absalom jeszcze za swego ?ycia zbudowa? sobie stel? w Dolinie Królewskiej. T?umaczy? sobie: Nie mam syna, który by upami?tni? moje imi?. Pomnik nazwa? swoim imieniem. Jeszcze do dzi? nazywa si? go "R?k? Absaloma". 19 Achimaas, syn Sadoka, o?wiadczy?: Niech mi b?dzie wolno pobiec i zanie?? królowi dobr? nowin?, ?e Pan wymierzy? mu sprawiedliwo?? uwalniaj?c go z r?ki jego wrogów. 20 Powiedzia? mu Joab: Nie by?by? dzi? zwiastunem dobrej wiadomo?ci. Dobr? nowin? zaniesiesz mu innego dnia. Dzi? nie zaniós?by? dobrej nowiny, bo zgin?? syn królewski. 21 I rzek? Joab do pewnego Kuszyty: Id?, opowiedz królowi, co widzia?e?. Kuszyta oddawszy pok?on Joabowi, pobieg?. 22 Achimaas, syn Sadoka, doprasza? si? jeszcze, mówi?c do Joaba: Niech si? dzieje, co chce, pozwól, bym i ja pobieg? za Kuszyt?. Joab odpowiedzia?: Dlaczego chcesz biec, mój synu? Nie ma dla ciebie nagrody za dobr? wie??. 23 Odpowiedzia?: Niech si? co chce dzieje! Pobiegn?. Joab odrzek?: Biegnij wi?c! Achimaas pobieg? drog? przez okr?g Jordanu, wyprzedzaj?c Kuszyt?. 24 Dawid siedzia? mi?dzy dwiema bramami. Stra?nik, który chodzi? po tarasie bramy nad murem, podniós?szy oczy zauwa?y?, ?e jaki? m??czyzna biegnie samotnie. 25 Stra?nik wo?aj?c przekaza? królowi t? wiadomo??. Król powiedzia?: Je?eli jest sam, to przynosi dobr? nowin?! Gdy ten zbli?a? si? coraz bardziej 26 stra?nik zauwa?y? drugiego biegn?cego cz?owieka. Krzykn?? w stron? od?wiernego: Jaki? cz?owiek biegnie samotnie. Powiedzia? król: Ten równie? z dobr? nowin?. 27 Stra?nik oznajmi?: Poznaj? po biegu, ?e pierwszy biegnie Achimaas, syn Sadoka. Król zauwa?y?: To dobry cz?owiek. Przychodzi z dobr? nowin?. 28 Achimaas zawo?a? do króla: B?d? pozdrowiony! Oddawszy pok?on królowi do ziemi, powiedzia?: Niech Pan, Bóg twój, b?dzie b?ogos?awiony! Ludzi, którzy podnie?li r?k? przeciw panu memu, królowi, wyda? On w niewol?. 29 Król zapyta?: Czy dobrze z m?odym Absalomem?, a Achimaas odpowiedzia?: Widzia?em wielki t?um wtedy, gdy s?uga króla Joab posy?a? twojego s?ug?. Nie dowiedzia?em si? jednak, co zasz?o. 30 Król rozkaza?: Usu? si?, lecz pozosta? tu! Usun?? si? i pozosta?. 31 W?a?nie przyby? Kuszyta. Kuszyta powiedzia?: Niech si? raduje pan mój, król, dobr? nowin?. W?a?nie dzi? Pan wymierzy? ci sprawiedliwo?? uwalniaj?c ci? z r?ki wszystkich, którzy powstali przeciw tobie. 32 Król zapyta? Kuszyt?: Czy dobrze z m?odym Absalomem? Odpowiedzia? Kuszyta: Niech si? tak wiedzie wszystkim wrogom pana mojego, króla, którzy przeciw tobie z?o?liwie powstali, jak powiod?o si? temu m?odzie?cowi.

19

1 Król zadr?a?. Uda? si? do górnego pomieszczenia bramy i p?aka?. Chodz?c tak mówi?: Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Kto by da?, bym ja umar? zamiast ciebie? Absalomie, mój synu, mój synu! 2 Joabowi za? doniesiono: Król p?acze. Rozpacza z powodu Absaloma. 3 Tak wi?c zwyci?stwo zmieni?o si? w tym dniu w ?a?ob? dla ca?ego ludu. Pos?ysza? bowiem lud w tym dniu wiadomo??: Król martwi si? z powodu swego syna. 4 Tego dnia lud zbrojny zbli?a? si? niepostrze?enie do miasta usi?uj?c ukradkiem wej?? do niego, tak jak ukradkiem wchodzi wojsko ha?b? okryte, dlatego ?e uciek?o z placu boju. 5 Król zakry? sw? twarz i wo?a? g?o?no: Synu mój, Absalomie, Absalomie, synu mój, mój synu!... 6 Joab uda? si? do króla, do jego domu, i rzek?: Okry?e? wstydem twarze wszystkich swoich s?ug, którzy ochronili dzisiaj ?ycie twoje i ?ycie twych synów i córek, ?ycie ?on i twoich na?o?nic. 7 Darzysz mi?o?ci? tych, którzy ci? maj? w nienawi?ci, a nienawidzisz tych, którzy ci? kochaj?. Dzisiaj pokaza?e?, ?e dowódcy i s?udzy s? dla ciebie niczym. Przekona?em si? dzisiaj, ?e gdyby Absalom pozosta? przy ?yciu, a my wszyscy gdyby?my dzisiaj pomarli, wyda?oby ci si? to s?usznym. 8 Teraz jednak podnie? si?, wejd? i przemów serdecznie do swoich s?ug. Przysi?gam bowiem na Pana, ?e je?li nie wyjdziesz, nikt nie pozostanie przy tobie tej nocy. By?oby to nieszcz??cie wi?ksze od nieszcz???, jakie spotka?y ci? od m?odo?ci twojej a? dot?d. 9 Podniós? si? król i zasiad? w bramie. Ca?emu ludowi podano wiadomo??: Oto król siedzi w bramie. Wszyscy ludzie przyszli do króla. Tymczasem Izraelici uciekli do swych namiotów. 10 Ca?y naród ze wszystkich izraelskich pokole? rozprawia?: Król ten uwolni? nas z r?ki naszych wrogów, on wybawi? nas z r?ki filisty?skiej, a teraz uciek? z kraju z powodu Absaloma. 11 Ale Absalom, którego nama?cili?my, by panowa? nad nami, poleg? w walce. Dlaczego wi?c teraz zwleka? z przywróceniem króla? 12 To, co mówiono w ca?ym Izraelu, dotar?o do króla. Wtedy król Dawid pos?a? polecenie kap?anom Sadokowi i Abiatarowi: Powiedzcie starszy?nie z Judy: Dlaczego jeste?cie ostatni w przywróceniu króla do jego siedziby? 13 Jeste?cie bra?mi moimi, ko??mi i cia?em moim. Dlaczego wi?c ostatni jeste?cie w przywróceniu króla? 14 Powiedzcie te? do Amasy: Czy? nie jeste? ko?ci? i cia?em moim? Niech mi Bóg to uczyni i tamto dorzuci, je?eli ty nie b?dziesz u mnie na zawsze wodzem zamiast Joaba. 15 W ten sposób uj?? serca wszystkich ludzi z Judy jakby jednego cz?owieka, tak ?e wys?ali do króla pro?b?: Wró? jak najszybciej wraz ze wszystkimi twymi s?ugami! 16 Wróci? wi?c król i przyby? nad Jordan. Ludzie z Judy natomiast przybyli z Gilgal, chc?c królowi wyj?? naprzeciw i przeprowadzi? go przez Jordan. 17 Równie? Szimei, syn Gery, Beniaminita, pochodz?cy z Bachurim, spieszy? razem z Jud? na spotkanie króla Dawida. 18 By?o przy nim tysi?c Beniaminitów. Tak?e Siba, s?uga rodziny Saula, wraz z pi?tnastoma swymi synami i dwudziestoma swymi s?ugami przeprawi? si? przez Jordan przed królem. 19 Pop?yn??a tratwa dla przywiezienia królewskiej rodziny, aby ta mog?a uczyni? to, co uzna za s?uszne. Tymczasem Szimei, syn Gery, upad? na twarz przed królem, gdy mia? przeprawia? si? przez Jordan 20 i odezwa? si? do króla: Niech pan mój nie uwa?a za wykroczenie ani nie wspomina na to, co zawini? s?uga twój wtedy, gdy pan mój, król, wychodzi? z Jerozolimy. Niech tego nie bierze król do serca. 21 Ja, s?uga twój, zdaj? sobie spraw? z tego, ?e zawini?em; dzi? wi?c przychodz? pierwszy z ca?ej rodziny Józefa; wychodz? naprzeciw mego pana i króla. 22 Do rozmowy wtr?ci? si? Abiszaj, syn Serui: Czy nie powinien umrze? Szimei, dlatego ?e pomaza?ca Pa?skiego obrzuci? przekle?stwami? 23 Dawid odrzek?: Co jest mi?dzy mn? a wami, synowie Serui, ?e stajecie si? dzisiaj dla mnie jak przeciwnicy? Czy dzi? powinien ktokolwiek umiera? w Izraelu? Dzi? w?a?nie wiem na pewno, ?e teraz jestem królem nad Izraelem. 24 Król o?wiaczy? Szimejemu: Nie umrzesz. I potwierdzi? to król przysi?g?. 25 Meribbaal, syn Saula, równie? wyszed? na spotkanie króla. Nie my? on ani nóg, ani r?k, nie strzyg? brody, nie pra? swych szat od dnia, w którym król wyjecha?, a? do dnia, gdy spokojnie powróci?. 26 Kiedy przyby? na spotkanie króla do Jerozolimy, rzek? do niego król: Meribbaalu, czemu ze mn? nie poszed?e?? 27 Odpowiedzia?: Panie mój, królu! S?uga mój wprowadzi? mnie w b??d. S?uga twój postanowi?: Dam rozkaz osiod?ania o?licy, wsi?d? na ni? i pójd? wraz z królem: chromy jest bowiem twój s?uga. 28 Tymczasem na s?ug? twego rzucono oszczerstwo przed moim panem i królem. Ale pan mój, król, jest jak anio? Bo?y. Post?p wi?c, jak ci si? wyda s?uszne. 29 Ca?y dom mego ojca zas?ugiwa? jedynie na ?mier? ze strony pana mego, króla, mimo to ty przyj??e? swego s?ug? mi?dzy tych, którzy jedz? u twego sto?u. Jakie? mi pozostaje prawo skar?enia si? jeszcze przed królem? 30 Król odpowiedzia?: Na co przed?u?asz rozmow?? Postanawiam, ?e ty i Siba podzielicie pola mi?dzy siebie. 31 Meribbaal powiedzia? do króla: Niechby nawet wszystko zabra?! Dobrze, ?e pan mój, król, powróci? szcz??liwie do swego domu. 32 Równie? Barzillaj Gileadczyk przyby? z Rogelim i towarzyszy? królowi, by po?egna? si? z nim nad Jordanem. 33 Barzillaj by? bardzo stary: liczy? osiemdziesi?t lat. To on otoczy? króla opiek? podczas jego pobytu w Machanaim, by? to bowiem cz?owiek bardzo bogaty. 34 Powiedzia? król do Barzillaja: Chod? ze mn?, bym ci? móg? otoczy? opiek? u siebie w Jerozolimie. 35 Barzillaj odpowiedzia? królowi: Ile? lat ?ycia pozostaje mi jeszcze, abym szed? z królem do Jerozolimy? 36 Licz? obecnie osiemdziesi?t lat. Czy potrafi? rozró?ni? mi?dzy tym, co dobre, a tym, co liche? Czy s?uga twój potrafi zasmakowa? w tym, co zje lub wypije? Czy potrafi ws?uchiwa? si? w g?os ?piewaków i ?piewaczek? Po có? s?uga twój ma by? jeszcze ci??arem dla pana mego, króla? 37 S?uga twój przejdzie najwy?ej z królem przez Jordan, ale po có? król mia?by mi dawa? a? tak? odp?at?? 38 Pozwól s?udze swojemu powróci?. Umr? w swoim mie?cie obok grobu mojego ojca i matki. Natomiast twój s?uga Kimham b?dzie towarzyszy? panu mojemu, królowi. Jemu uczy? to, co ci si? wyda s?uszne. 39 Król o?wiadczy?: Niech idzie za mn? Kimham! Uczyni? mu, co ci si? wydaje s?uszne. Uczyni? ci wszystko, czegokolwiek ode mnie zapragniesz. 40 Wszyscy ludzie przeprawili si? przez Jordan. Przeprawi? si? te? król. Król uca?owa? Barzillaja i pob?ogos?awi?. Powróci? on potem do siebie. 41 Król uda? si? do Gilgal. Szed? z nim Kimham. Ca?y lud z Judy oraz po?owa wojska izraelskiego towarzyszyli królowi. 42 Lecz oto wszyscy ludzie z Izraela przybyli przed króla i postawili królowi pytanie: Dlaczego nasi bracia, ludzie z Judy prowadzili ci? i przeprawili przez Jordan, tak króla, jego rodzin?, jak i wszystkich ludzi Dawida wraz z nim? 43 Wszyscy ludzie z Judy odpowiedzieli Izraelitom: Dlatego ?e król jest dla mnie bli?szy. Czemu popadasz w gniew z tego powodu? Czy zabrali?my co z króla? Czy przyniós? nam jaki dar? 44 Izraelici odpowiedzieli ludziom Judy: Dziesi?ciokrotnie wi?ksze mam prawo do króla, a i co do Dawida mam nad tob? pierwsze?stwo. Wi?c dlaczego mnie lekcewa?y?e?? Czy nie z mojej strony powsta? najpierw wniosek, aby króla przywróci?? Ale s?owa ludzi z Judy by?y twardsze ni? ludzi z Izraela.

20

1 Znalaz? si? tam przypadkiem pewien niegodziwiec, któremu by?o na imi? Szeba, syn Bikriego, Beniaminita. Zatr?bi? on w róg i krzykn??: Nie mamy dzia?u wspólnego z Dawidem ani dziedzictwa z synem Jessego. O, Izraelu: Niech ka?dy idzie do swego namiotu! 2 Wtedy wszyscy ludzie z Izraela odst?pili Dawida i poszli za Szeb?, synem Bikriego. Ludzie jednak z Judy od Jordanu a? do Jerozolimy stali wiernie przy swoim królu. 3 Dawid przyby? do domu w Jerozolimie. Dziesi?? swych na?o?nic, które zostawi? celem pilnowania pa?acu, kaza? niezw?ocznie przeprowadzi? do domu b?d?cego pod stra??. Tam otoczy? je opiek?, lecz wi?cej si? do nich nie zbli?a?. ?y?y tak oddzielone a? do dnia swej ?mierci - jakby wdowy za ?ycia. 4 Pewnego razu odezwa? si? król do Amasy: Zwo?aj do mnie ludzi z Judy w ci?gu trzech dni, a potem stawisz si? tutaj. 5 Amasa uda? si? w celu zwo?ania pokolenia Judy, przed?u?a? jednak swój pobyt poza czas wyznaczony. 6 Dawid powiedzia? Abiszajowi: Szeba, syn Bikriego, b?dzie dla nas o wiele gorszy ni? Absalom. Zbierz zaraz s?ugi swojego panai pu?? si? za nim w pogo?, aby nie znalaz? sobiejakich miast warownych i nie znikn?? nam z oczu. 7 Ludzie Joaba wyruszyli wi?c za nim wraz z Keretytami, Peletytami i wszystkimi bohaterami. Ci?gn?li z Jerozolimy, by ?ciga? Szeb?, syna Bikriego. 8 Znajdowali si? w?a?nie obok wielkiego kamienia, który jest w Gibeonie, gdy spotka? ich Amasa. Joab ubrany by? w zbroj?, na któr? przepasa? miecz, przypi?ty w swojej pochwiedo bioder; wysun?? si? on i wypad?. 9 Joab przemówi? do Amasy: Jak zdrowie, mój bracie? Joab uj?? przy tym Amas? praw? r?k? za brod?, aby go uca?owa?. 10 Amasa nie zwróci? jednak uwagi na miecz w drugiej r?ce Joaba. Ten pchn?? go nim w podbrzusze tak, ?e wn?trzno?ci wyla?y si? na ziemi?. Drugiego ciosu nie potrzeba by?o zadawa?, bo [ Amasa ] umar?. Joab i Abiszaj, brat jego, pu?cili si? w pogo? za Szeb?, synem Bikriego. 11 Jeden z m?odych ludzi Joaba zatrzyma? si? nad cia?emi wo?a?: Kto mi?uje Joaba i kto jest za Dawidem, niech idzie za Joabem. 12 Amasa le?a? zbroczony krwi? po?rodku ruchliwej drogi. Cz?owiek ów zauwa?y?, ?e przystaje ca?y lud. Odrzuci? wi?c Amas? z drogi na pole i przykry? go p?aszczem: zauwa?y? bowiem, ?e ka?dy z przechodniów zatrzymywa? si?. 13 Po usuni?ciu go z drogi, wszyscy szli za Joabem, aby ?ciga? Szeb?, syna Bikriego. 14 Joab przeszed? przez ziemie wszystkich pokole? izraelskichdo Abel-Bet-Maaka. Zebrali si? te? wszyscy sprzymierze?cy i poszli za nim. 15 Przyszed?szy, oblegli Szeb? w Abe-Bet-Maaka. Doko?a miasta zbudowali nasyp, wznosz?cy si? na wysoko?? murów. Ca?e wojsko, które mia? Joab przy sobie, przy?o?y?o si? do prac, zmierzaj?cych do zniszczenia murów. 16 Z miasta zawo?a?a wtedy pewna m?dra kobieta: S?uchajcie! S?uchajcie! Powiedzcie, prosz?, Joabowi: Zbli? si? tutaj, bo chc? z tob? pomówi?. 17 Kiedy przybli?y? si? Joab, kobieta spyta?a: Ty jeste? Joab? Odpowiedzia?: Tak, ja. Powiedzia?a wtedy do niego: Pos?uchaj s?ów s?u?ebnicy swojej. Odrzek?: S?ucham. 18 I mówi?a dalej, co nast?puje: Od najdawniejszych czasówzwyk?o si? mówi? w ten sposób: Nale?y zapyta? w Abel i tak niech za?atwi?! 19 Nale?? do najspokojniejszych i najwierniejszych w Izraelu. Ty chcesz zburzy? g?ówne miasto izraelskie. Dlaczego zamierzasz zniszczy? dziedzictwo Pana? 20 Joab odrzek?: O, dalekie, dalekie to ode mnie. Nie zamierzam ani burzy?, ani niszczy?. 21 Nie tak sprawa wygl?da. Jednak cz?owiek pewien z góry Efraima, któremu na imi? Szeba, syn Bikriego, podniós? r?k? na króla Dawida. Oddajcie wi?c jego samego, a odst?pi? od miasta. Kobieta odpowiedzia?a Joabowi: Zaraz g?ow? jego wyrzuc? ci przez mur. 22 Uda?a si? wi?c m?dra kobieta do ca?ego ludu. ?ci?to g?ow? Szeby, syna Bikriego, i rzucono j? Joabowi. On za? kaza? zagra? na rogu i odst?piono od miasta. Ka?dy uda? si? do swego namiotu. Joab tymczasem wróci? do króla w Jerozolimie. 23 Joab zamianowany zosta? dowódc? ca?ego wojska izraelskiego, Benajasz za?, syn Jojady - dowódc? Keretytów i Peletytów. 24 Adoram zosta? prze?o?onym robotników pracuj?cych przymusowo, Jozafat, syn Achiluda, zosta? pe?nomocnikiem, 25 Szeja pisarzem, a Sadok i Abiatar - kap?anami. 26 Równie? Ira, pochodz?cy od Jaira, zosta? kap?anem Dawida.

21

1 W czasach Dawida nasta? g?ód, trwaj?cy przez trzy lata z rz?du. Dawid wi?c radzi? si? Pana. A Pan da? mu tak? odpowied?: Krew pozostaje na Saului jego domu: bo wymordowa? Gibeonitów. 2 Król wezwa? do siebie Gibeonitów i rozmawia? z nimi. Giebeonici nie wywodzili si? z Izraelitów, lecz z resztek Amorytów. Chocia? Izraelici przysi?gali im, jednak Saul stara? si? ich wyniszczy? z powodu gorliwo?ci o Izraela i Jud?. 3 Dawid zapyta? Gibeonitów: Co wam winienem uczyni? i czym was u?agodzi?, aby?cie b?ogos?awili dziedzictwo Pa?skie? 4 O?wiadczyli mu Gibeonici: Z Saulem i jego domem, nie chodzi nam o srebro ani z?oto. Nie chcemy równie spowodowa? ?mierci ?adnego cz?owieka w Izraelu. Zapyta?: Co powiecie, to wam uczyni?. 5 Odpowiedzieli królowi: [Z powodu] cz?owieka, który nas niszczy? i zamierza? nasz? zgub?, ?eby?my przestali istnie? na ca?ym obszarze Izraela, 6 niech wydadz? nam siedmiu m??czyzn z jego potomków. Powiesimy ich wobec Pana na wzgórzu Saula, który by? wybra?cem Pa?skim. Król odpowiedzia?: Wydam ich wam. 7 Król oszcz?dzi? jednak Meribbaala, syna Jonatana, syna Saula, z powodu przysi?gi z?o?onej wobec Pana, wi???cej Dawida i Jonatana, syna Saula. 8 Król wzi?? dwóch synów Rispy, córki Ajji, których zrodzi?a dla Saula: Armoniego, Meribbaala, pi?ciu synów Merab, córki Saula, których zrodzi?a dla Adriela, syna Barzillaja z Mecholi. 9 Odda? ich w r?ce Gibeonitów. Powiesili ich oni na wzgórzu wobec Pana. Razem zgin??o ich siedmiu. Zostali straceni w pierwsze dni ?niw: by? to pocz?tek ?niw j?czmienia. 10 Rispa, córka Ajji, wzi??a worek i roz?o?ywszy go na kamieniu, od pocz?tku ?niw a? do zroszenia ich deszczem z nieba, nie dozwala?a, by ptactwo z powietrza rzuca?o si? na nich w ci?gu dnia, a dzikie zwierz?ta w nocy. 11 Zawiadomiono Dawida o tym, co zrobi?a Rispa, córka Ajji, na?o?nica Saula. 12 Dawid pod??y?, aby od obywateli Jabesz w Gileadzie zabra? ko?ci Saula i ko?ci Jonatana - jego syna, które wzi?li po kryjomu z placu w Bet-Szean, gdzie zostali powieszeni przez Filistynów, wtedy gdy Filistyni zadali kl?sk? Saulowi na wzgórzu Gilboa. 13 Zabra? st?d ko?ci Saula i ko?ci jego syna Jonatana, pozbierano równie? ko?ci powieszonych. 14 Pogrzebano ko?ci Saula i jego syna Jonatan< jak równie? ko?ci powieszonych> w krainie Beniamina w Selam, w grobie jego ojca - Kisza. Zrobiono wszystko tak, jak król zarz?dzi?. Potem dopiero Bóg okaza? si? dla kraju ?askawy. 15 Znowu dosz?o do wojny mi?dzy Filistynami a Izraelem. Wyruszy? Dawid ze swymi s?ugami, i walczyli z Filistynami. Dawid poczu? zm?czenie. 16 Tymczasem niejaki Iszbo-be-Nob, pochodz?cy od Rafy, którego w?ócznia wa?y?a trzysta syklów br?zu, przypasawszy [nowy] miecz mówi?, ?e chce zabi? Dawida. 17 Ale Abiszaj, syn Serui, przyszed? mu z pomoc?. Uderzy? Filistyna i zabi? go. Wtedy ludzie Dawida zaklinali go, mówi?c: Nie pójdziesz z nami dalej do walki, aby? nie zagasi? ?wiat?a Izraela. 18 Jeszcze raz dosz?o do wojny z Filistynami w Gob. Sibbekaj Chuszatyta zabi? wtedy Safa, pochodz?cego od Rafy. 19 Kiedy dosz?o do nowej walki z Filistynami w Gob, Elchanan z Betlejem, syn Jaira, zabi? Goliata z Gat, którego drzewce dzidy wygl?da?o jak wa? tkacki. 20 I jedna jeszcze odby?a si? walka w Gat. Pokaza? si? tam cz?owiek wielkiego wzrostu, który mia? u ka?dej r?ki po sze?? palców i po sze?? palców u ka?dej nogi - razem dwadzie?cia cztery palce. Pochodzi? on równie? od Rafy. 21 Kiedy ur?ga? Izraelitom, zabi? go Jonatan, syn Szimei, brata Dawida. 22 Ci czterej pochodzili od Rafy z Gat. Polegli oni z r?ki Dawida i jego s?ug.

22

1 Dawid wyg?osi? na cze?? Pana s?owa pie?ni. By?o to wtedy, gdy Pan wyzwoli? go z r?ki wszystkich wrogów i z r?ki Saula. 2 Mówi?: Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu! 3 Bo?e mój, ska?o moja, na któr? si? chroni?, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono! Ty mnie wyzwalasz od wszelkiej przemocy. 4 Wzywam Pana, godnego chwa?y, a b?d? wolny od moich nieprzyjació?. 5 Ogarn??y mnie fale ?mierci i zatrwo?y?y mnie odm?ty nios?ce zag?ad?. 6 Opl?ta?y mnie p?ta Szeolu, zaskoczy?y mnie sid?a ?mierci. 7 W moim utrapieniu wzywam Pana i wo?am do mojego Boga. Us?ysza? On g?os mój ze swojej ?wi?tyni, a krzyk mój dotar? do Jego uszu. 8 Zatrz?s?a si? i zadr?a?a ziemia. Posady niebios si? poruszy?y, zatrz?s?y si?, bo On zap?on?? gniewem. 9 Uniós? si? dym z Jego nozdrzy, a z Jego ust - poch?aniaj?cy ogie?: <od Niego zapali?y si? w?gle>. 10 Nagi?? niebiosa i zst?pi?, a czarna chmura by?a pod Jego stopami. 11 Lec?c cwa?owa? na cherubie, a skrzyd?a wiatru Go nios?y. 12 Otoczy? si? mrokiem niby namiotem, ciemn? wod?, g?stymi chmurami. 13 Od blasku Jego obecno?ci roz?arzy?y si? w?gle ogniste. 14 Pan odezwa? si? z nieba grzmotem: to g?os swój da? s?ysze? Najwy?szy. 15 Wypu?ci? strza?y i rozproszy? [wrogów], b?yskawice - i zam?t w?ród nich wprowadzi?. 16 A? ukaza?o si? ?o?ysko morza i obna?y?y si? posady l?du od gro?nej nagany Pana, od tchnienia wichru Jego nozdrzy. 17 Wyci?ga r?k? z wysoka i chwyta mnie, wydobywa mnie z toni ogromnej. 18 Wyrywa mnie od przemo?nego nieprzyjaciela, od mocniejszych ode mnie, co mnie nienawidz?. 19 Napadaj? na mnie w dzie? dla mnie z?owrogi, lecz Pan jest dla mnie obron?. 20 Wyprowadza mnie na miejsce przestronne, ocala, bo mnie mi?uje. 21 Pan nagradza moj? sprawiedliwo??, odp?aca mi wed?ug czysto?ci r?k moich. 22 Strzeg?em bowiem dróg Pana i nie odszed?em przez grzech od mojego Boga, 23 bo mam wszystkie Jego przykazania przed sob? i nie odrzucam od siebie Jego polece?, 24 lecz jestem wobec Niego bez skazy i wystrzegam si? winy. 25 Pan mnie nagradza za moj? sprawiedliwo??, za czysto?? <r?k moich> przed Jego oczyma. 26 Jeste? mi?o?ciwy dla mi?uj?cego i wzgl?dem nienagannego dzia?asz nienagannie, 27 wzgl?dem czystego okazujesz si? czysty, wzgl?dem przewrotnego jeste? przebieg?y. 28 Albowiem Ty wybawiasz naród uni?ony, a oczy wynios?e pogn?biasz. 29 Bo Ty, o Panie, jeste? moim ?wiat?em: Pan rozja?nia moje ciemno?ci. 30 Bo z Tob? zdobywam wa?y, mur przeskakuj? dzi?ki mojemu Bogu. 31 Bóg - Jego droga nieskalana, s?owo Pana w ogniu wypróbowane, On tarcz? dla wszystkich, którzy do? si? chroni?. 32 Bo któ? jest bogiem, prócz Pana lub któ? jest ska??, prócz Boga naszego? 33 Bóg, co moc? mnie przepasuje i nienagann? czyni moj? drog?, 34 On daje moim nogom r?czo?? nóg ?ani i stawia mnie na wy?ynach. 35 On ?wiczy moje r?ce do bitwy, a ramiona - do napinania spi?owego ?uku. 36 Dajesz mi tarcz? Tw? dla ocalenia i Twoja troskliwo?? czyni mnie wielkim. 37 Wyd?u?asz mi kroki na drodze i stopy moje si? nie chwiej?. 38 ?cigam mych wrogów i niszcz?, a nie wracam, póki nie zgin?li. 39 Pobi?em ich - nie mogli si? podnie??: upadli pod moje stopy. 40 Moc? mnie przepasa?e? do bitwy, sprawiasz, ?e przeciwnicy gn? si? pode mn?, 41 zmuszasz do ucieczki moich wrogów, a wytracasz tych, co mnie nienawidz?. 42 Wo?aj? - lecz nie ma wybawcy - do Pana - lecz im nie odpowiada. 43 Jak proch na wietrze ich rozrzuc?, zdepcz? jak b?oto uliczne. 44 Ty mnie ocalasz od buntów ludu, ustanawiasz mnie g?ow? narodów. 45 Cudzoziemcy mi schlebiaj?, s? mi pos?uszni na pierwsze wezwanie. 46 Cudzoziemcy bledn?, z dr?eniem wychodz? ze swoich warowni. 47 Niech ?yje Pan! Moja Ska?a niech b?dzie b?ogos?awiona! Niech b?dzie wywy?szony Bóg <Ska?a> mojego zbawienia, 48 Bóg, który zapewnia mi pomst? i poddaje mi narody, 49 wybawia mnie od nieprzyjació?, wynosi nad wrogów i uwalnia od gwa?towników. 50 Przeto b?d? Ci?, Panie, chwali? w?ród narodów i b?d? wys?awia? Twoje imi?. 51 Ty? zwyci?stwa wielkie da? królowi i Twemu pomaza?cowi okaza?e? ?ask?, Dawidowi i jego potomstwu na wieki.

23

1 Oto ostatnie s?owa Dawida. Wyrocznia Dawida, syna Jessego, wyrocznia cz?owieka wyniesionego wysoko, pomaza?ca Boga Jakubowego, ?piewaka psalmów Izraela: 2 Duch Pa?ski mówi przez mnie i Jego s?owo jest na moim j?zyku. 3 Bóg Jakuba przemówi?, mówi? do mnie On - Ska?a Izraela. Kto sprawiedliwie rz?dzi cz?owiekiem, kto rz?dzi w Bo?ej boja?ni, 4 jest jak ?wiat?o poranka, kiedy wschodzi s?o?ce, bezchmurnego poranka, co uperla po deszczu ru? ziemi. 5 Czy nie podobnie post?puje Bóg z moim domem? Albowiem przymierze wieczne zawar? ze mn?, we wszystkim ustalone i zabezpieczone. Czy? nie da rozwoju temu, co mi do zbawienia s?u?y, i ka?demu pragnieniu? 6 Ludzie ?li s? jak ciernie precz wyrzucane, których si? r?k? nie bierze. 7 Kto za? je musi dotkn??, chwyta za ?elazo lub drzewce dzidy. I w ogniu doszcz?tnie si? spalaj?... 8 Oto s? imiona bohaterów Dawidowych: Iszbaal Chakmonita, przywódca trzech, ten w?a?nie, który wymachiwa? w?óczni? nad o?miuset w jednym spotkaniu. 9 Po nim jest Eleazar, syn Dodo, Achochita - jeden z trzech bohaterów. By? on z Dawidem w Pas-Dammim, gdy Filistyni ur?gali zgromadzeni do bitwy. Kiedy Izraelici zacz?li si? cofa?, 10 on wtedy powsta? i bi? si? z Filistynami, dopóki nie omdla?a mu r?ka i przywar?a do miecza. W tym dniu w?a?nie Pan sprawi? wielkie zwyci?stwo. Wojsko wróci?o tylko po to, by zabra? ?upy. 11 Po nim jest Szamma, syn Agego z Hararu. Pewnego razu zebrali si? Filistyni w Lechi. By?a tam dzia?ka pola pe?na soczewicy. Kiedy wojsko ucieka?o przed Filistynami, 12 on pozosta? na ?rodku dzia?ki, oswobodzi? j? i pobi? Filistynów. Pan sprawi? wtedy wielkie zwyci?stwo. 13 Owi trzej spo?ród trzydziestu zeszli po skale i przybyli do Dawida do jaskini Adullam, podczas gdy oddzia? Filistynów rozbi? obóz w dolinie Refaim. 14 Dawid by? wtedy w twierdzy, a za?oga filisty?ska by?a wtedy w Betlejem. 15 Dawid poczu? pragnienie i rzek?: Kto mi da si? napi? wody z betlejemskiej studni, która jest przy bramie? 16 Przedarli si? wtedy ci trzej bohaterowie przez obóz filisty?ski i zaczerpn?li wody ze studni betlejemskiej, która jest przy bramie. Zabrali j? z sob? i przynie?li Dawidowi. On jednak pi? jej nie chcia?, lecz wyla? j? w ofierze dla Pana. 17 Powiedzia?: Niech mnie Pan strze?e od uczynienia tej rzeczy! Czy? mam pi? krew ludzi, którzy z nara?eniem ?ycia podj?li t? wypraw?? I nie chcia? jej pi?. Tego dokonali ci trzej bohaterowie. 18 Abiszaj, brat Joaba, syn Serui, by? przywódc? trzydziestu. Wymachiwa? on w?óczni? nad trzystu zabitymi i za?ywa? s?awy u trzydziestu. 19 Bardziej od trzydziestu by? powa?any i by? ich dowódc?, lecz nie dorównywa? owym trzem. 20 Benajasz, syn Jojady z Kabseel, by? m??em walecznym, wielkim w czynach. Pobi? on [dwóch synów] Ariela z Moabu. On te? zszed? do cysterny i zabi? w niej lwa w dzie?, gdy by?a ?nie?yca. 21 Zabi? on tak?e Egipcjanina ogromnego wzrostu. Egipcjanin trzyma? w r?ku dzid?, podczas gdy on poszed? na niego z kijem. Wyrwawszy dzid? z r?ki Egipcjanina, zabi? go jego w?asn? dzid?. 22 Tego dokona? Benajasz, syn Jojady. Mia? on s?aw? w?ród trzydziestu bohaterów. 23 By? on bardziej powa?any ni? trzydziestu, lecz nie dorównywa? owym trzem. Dawid postawi? go na czele swojej stra?y przybocznej. 24 Do tych trzydziestu nale?a? równie? Asahel, brat Joaba Elchanan, syn Dodo z Betlejem, 25 Szamma z Charod, Elika z Charod, 26 Cheles Peletyta, Ira, syn Ikkesza z Tekoa, 27 Abiezer z Anatot, Sibbekaj z Chuszy, 28 Salmon z Achoach, Maheraj z Netofy, 29 Cheleb, syn Baany z Netofy, Ittaj, syn Ribaja z Gibea, z potomków Beniamina, 30 Benajasz z Pireatonu, Hiddaj z Potoków Gaasz, 31 Abi-Albon z Araby, Azmawet z Bachurim, 32 Eliachba z Szaalbim, Jaszen, syn Jonatana, 33 Szamma z Hararu, Achiam, syn Szarara z Araru, 34 Elifelet, syn Achasbaja z Bet-Maaka, Eliam, syn Achitofela z Gilo, 35 Chesrau z Karmelu, Paaraj z Arabu, 36 Jigeal, syn Natana z Soby, Bani z Gad, 37 Selek Ammonita, Nachraj z Beerot, obaj giermkowie Joaba, syna Serui, 38 Ira z Jattir, Gereb z Jattir, 39 Uriasz Chetyta. Razem trzydziestu siedmiu.

24

1 Jeszcze raz Pan zap?on?? gniewem przeciw Izraelitom. Pobudzi? przeciw nim Dawida s?owami: Id? i policz Izraela i Jud?. 2 Rzek? wi?c król do Joaba, dowódcy wojsk, który by? z nim: Przebiegnij wszystkie pokolenia Izraela od Dan do Beer-Szeby i policzcie ludzi, abym si? dowiedzia?, jaka jest liczba narodu. 3 Lecz Joab odpowiedzia? królowi: Oby Pan, Bóg twój, do?o?y? jeszcze sto razy tyle do ludu, do tej liczby, która jest obecnie i któr? widz? oczy mojego pana, króla. Dlaczego pan mój, król, tej rzeczy wymaga? 4 Rozkaz królewski przemóg? Joaba i przywódców wojska. Joab oddali? si? wraz z dowódcami od króla, aby zliczy? ludno?? Izraela. 5 Przeprawili si? przez Jordan i zatrzymali si? chwilowo w Aroerze, na po?udniu od miasta, znajduj?cego si? w ?rodku doliny Gad w stron? Jazer, 6 nast?pnie przybyli do Gileadu, do krainy Chetytów do Kadesz, a? dotarli do Dan. I kr??yli w okolicach Sydonu. 7 Udali si? potem do twierdzy Tyru, a pó?niej do wszystkich miast Chiwwitów i Kananejczyków. Potem skierowali si? si? do Negebu judzkiego i do Beer-Szeby. 8 Przebiegli w ten sposób ca?y kraj. Po dziewi?ciu miesi?cach i dwudziestu dniach powrócili do Jerozolimy. 9 Joab przekaza? królowi liczb? spisanej ludno?ci. Izrael liczy? osiemset tysi?cy wojowników dobywaj?cych miecza, Juda za? - pi??set tysi?cy ludzi. 10 Serce Dawida zadr?a?o, dlatego ?e zliczy? lud. Dawid zwróci? si? do Pana: Bardzo zgrzeszy?em tym, czego dokona?em, lecz teraz, o Panie, daruj ?askawie win? swego s?ugi, bo post?pi?em bardzo nierozs?dnie. 11 Gdy Dawid wsta? nazajutrz rano, s?owo Pa?skie nast?puj?cej tre?ci zosta?o skierowane do proroka Gada, "Widz?cego" Dawidowego: Id? i o?wiadcz Dawidowi To mówi Pan: 12 Przedstawiam ci trzy mo?liwo?ci. Wybierz sobie jedn? z nich, a Ja ci to uczyni?. 13 Gad uda? si? do Dawida i przekaza? mu nast?puj?ce o?wiadczenie: Czy chcesz, by w tej ziemi nasta?o siedem lat g?odu, czy wolisz przez trzy miesi?ce ucieka? przed wrogiem, który ci? b?dzie ?ciga?, czy te? przyj?? ma na twój kraj zaraza trwaj?c trzy dni? Pomy?l i rozpatrz, co mam odpowiedzie? Temu 14 Dawid odpowiedzia? Gadowi: Jestem w wielkiej rozterce. Wpadnijmy raczej w r?ce Pana, bo wielkie jest Jego mi?osierdzie, ale w r?ce cz?owieka niech nie wpadn?! 15 Zes?a? wi?c Pan na Izraela zaraz? od rana do ustalonego czasu. Umar?o wtedy z narodu od Dan do Beer-Szeby siedemdziesi?t tysi?cy ludzi. 16 Anio? wyci?gn?? ju? r?k? nad Jerozolim?, by j? wyniszczy?; wtedy Pan ulitowa? si? nad nieszcz??ciem i rzek? do Anio?a, niszczyciela ludno?ci: Wystarczy! Cofnij r?k?! Anio? Pa?ski znajdowa? si? obok klepiska Arauny Jebusyty. 17 Dawid widz?c, ?e Anio? zabija lud, wo?a? do Pana: To ja zgrzeszy?em, to ja zawini?em, a te owce có? uczyni?y? Niech Twoja r?ka obróci si? raczej na mnie i na dom mego ojca! 18 Gad przyby? w tym dniu do Dawida i powiedzia? do niego: Wyjd?, wznie? o?tarz Panu na klepisku Arauny Jebusyty! 19 Dawid wi?c wyszed? na s?owo Gada, jak nakaza? Pan. 20 Arauna spojrza? i zobaczy? króla i jego s?ugi, jak si? zbli?ali ku niemu. Arauna wyszed? naprzeciw i odda? pok?on twarz? do ziemi przed królem. 21 Arauna rzek?: Po co przychodzi pan mój, król, do swego s?ugi? Dawid odpowiedzia?: Naby? od ciebie klepisko, zbudowa? o?tarz Panu, aby powstrzyma? zaraz? grasuj?c? w?ród ludu. 22 Arauna odpowiedzia? Dawidowi: Pan mój, król, mo?e wzi?? je i z?o?y? ofiar? ze wszystkiego, co wyda mu si? s?uszne: oto wo?y na ca?opalenie, sanie m?ockarskie i jarzmo z wo?ów jako drwa. 23 Wszystko to, o królu, Arauna oddaje królowi. Arauna, powiedzia? jeszcze do króla: Pan, Bóg twój, niechaj ma w tobie upodobanie. 24 Król odpowiedzia? Araunie: Nie z?o?? Panu, Bogu mojemu, ca?opale?, które otrzymam za darmo. Kupi? wi?c Dawid klepisko i wo?y za pi??dziesi?t syklów srebra; 25 Nast?pnie zbudowa? tam o?tarz Panu i z?o?y? ca?opalenia i ofiary biesiadne. Pan okaza? mi?osierdzie krajowi i plaga przesta?a si? sro?y? w Izraelu.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 151 goĹ›ci