Ksi?ga Rodzaju
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 Na pocz?tku Bóg stworzy? niebo i ziemi?. 2 Ziemia za? by?a bez?adem i pustkowiem: ciemno?? by?a nad powierzchni? bezmiaru wód, a Duch Bo?y unosi? si? nad wodami. 3 Wtedy Bóg rzek?: Niechaj si? stanie ?wiat?o??! I sta?a si? ?wiat?o??. 4 Bóg widz?c, ?e ?wiat?o?? jest dobra, oddzieli? j? od ciemno?ci. 5 I nazwa? Bóg ?wiat?o?? dniem, a ciemno?? nazwa? noc?. I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? pierwszy. 6 A potem Bóg rzek?: Niechaj powstanie sklepienie w ?rodku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich! 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzieli? wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak si? sta?o, 8 Bóg nazwa? to sklepienie niebem. I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? drugi. 9 A potem Bóg rzek?: Niechaj zbior? si? wody spod nieba w jedno miejsce i niech si? uka?e powierzchnia sucha! A gdy tak si? sta?o, 10 Bóg nazwa? t? such? powierzchni? ziemi?, a zbiorowisko wód nazwa? morzem. Bóg widz?c, ?e by?y dobre, 11 rzek?: Niechaj ziemia wyda ro?liny zielone: trawy daj?ce nasiona, drzewa owocowe rodz?ce na ziemi wed?ug swego gatunku owoce, w których s? nasiona. I sta?o si? tak. 12 Ziemia wyda?a ro?liny zielone: traw? daj?c? nasienie wed?ug swego gatunku i drzewa rodz?ce owoce, w których by?o nasienie wed?ug ich gatunków. A Bóg widzia?, ?e by?y dobre. 13 I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? trzeci. 14 A potem Bóg rzek?: Niechaj powstan? cia?a niebieskie, ?wiec?ce na sklepieniu nieba, aby oddziela?y dzie? od nocy, aby wyznacza?y pory roku, dni i lata; 15 aby by?y cia?ami ja?niej?cymi na sklepieniu nieba i aby ?wieci?y nad ziemi?. I sta?o si? tak. 16 Bóg uczyni? dwa du?e cia?a ja?niej?ce: wi?ksze, aby rz?dzi?o dniem, i mniejsze, aby rz?dzi?o noc?, oraz gwiazdy. 17 I umie?ci? je Bóg na sklepieniu nieba, aby ?wieci?y nad ziemi?; 18 aby rz?dzi?y dniem i noc? i oddziela?y ?wiat?o?? od ciemno?ci. A widzia? Bóg, ?e by?y dobre. 19 I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? czwarty. 20 Potem Bóg rzek?: Niechaj si? zaroj? wody od roju istot ?ywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemi?, pod sklepieniem nieba! 21 Tak stworzy? Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju p?ywaj?ce istoty ?ywe, którymi zaroi?y si? wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate ró?nego rodzaju. Bóg widz?c, ?e by?y dobre, 22 pob?ogos?awi? je tymi s?owami: B?d?cie p?odne i mnó?cie si?, aby?cie zape?nia?y wody morskie, a ptactwo niechaj si? rozmna?a na ziemi. 23 I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? pi?ty. 24 Potem Bóg rzek?: Niechaj ziemia wyda istoty ?ywe ró?nego rodzaju: byd?o, zwierz?ta pe?zaj?ce i dzikie zwierz?ta wed?ug ich rodzajów! I sta?o si? tak. 25 Bóg uczyni? ró?ne rodzaje dzikich zwierz?t, byd?a i wszelkich zwierz?t pe?zaj?cych po ziemi. I widzia? Bóg, ?e by?y dobre. 26 A wreszcie rzek? Bóg: Uczy?my cz?owieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad byd?em, nad ziemi? i nad wszystkimi zwierz?tami pe?zaj?cymi po ziemi! 27 Stworzy? wi?c Bóg cz?owieka na swój obraz, na obraz Bo?y go stworzy?: stworzy? m??czyzn? i niewiast?. 28 Po czym Bóg im b?ogos?awi?, mówi?c do nich: B?d?cie p?odni i rozmna?ajcie si?, aby?cie zaludnili ziemi? i uczynili j? sobie poddan?; aby?cie panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierz?tami pe?zaj?cymi po ziemi. 29 I rzek? Bóg: Oto wam daj? wszelk? ro?lin? przynosz?c? ziarno po ca?ej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was b?d? one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierz?cia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co si? porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek ?ycia, b?dzie pokarmem wszelka trawa zielona. I sta?o si? tak. 31 A Bóg widzia?, ?e wszystko, co uczyni?, by?o bardzo dobre. I tak up?yn?? wieczór i poranek - dzie? szósty.

2

1 W ten sposób zosta?y uko?czone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zast?py [stworze?]. 2 A gdy Bóg uko?czy? w dniu szóstym swe dzie?o, nad którym pracowa?, odpocz?? dnia siódmego po ca?ym swym trudzie, jaki podj??. 3 Wtedy Bóg pob?ogos?awi? ów siódmy dzie? i uczyni? go ?wi?tym; w tym bowiem dniu odpocz?? po ca?ej swej pracy, któr? wykona? stwarzaj?c. 4 Oto s? dzieje pocz?tków po stworzeniu nieba i ziemi. Gdy Pan Bóg uczyni? ziemi? i niebo, 5 nie by?o jeszcze ?adnego krzewu polnego na ziemi ani ?adna trawa polna jeszcze nie wzesz?a - bo Pan Bóg nie zsy?a? deszczu na ziemi? i nie by?o cz?owieka, który by uprawia? ziemi? 6 i rów kopa? w ziemi, aby w ten sposób nawadnia? ca?? powierzchni? gleby - 7 wtedy to Pan Bóg ulepi? cz?owieka z prochu ziemi i tchn?? w jego nozdrza tchnienie ?ycia, wskutek czego sta? si? cz?owiek istot? ?yw?. 8 A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umie?ci? tam cz?owieka, którego ulepi?. 9 Na rozkaz Pana Boga wyros?y z gleby wszelkie drzewa mi?e z wygl?du i smaczny owoc rodz?ce oraz drzewo ?ycia w ?rodku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i z?a. 10 Z Edenu za? wyp?ywa?a rzeka, aby nawadnia? ów ogród, i stamt?d si? rozdziela?a, daj?c pocz?tek czterem rzekom. 11 Nazwa pierwszej - Piszon; jest to ta, która okr??a ca?y kraj Chawila, gdzie si? znajduje z?oto. 12 A z?oto owej krainy jest znakomite; tam jest tak?e wonna ?ywica i kamie? czerwony. 13 Nazwa drugiej rzeki - Gichon; okr??a ona ca?y kraj - Kusz. 14 Nazwa rzeki trzeciej - Chiddekel; p?ynie ona na wschód od Aszszuru. Rzeka czwarta - to Perat. 15 Pan Bóg wzi?? zatem cz?owieka i umie?ci? go w ogrodzie Eden, aby uprawia? go i dogl?da?. 16 A przy tym Pan Bóg da? cz?owiekowi taki rozkaz: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu mo?esz spo?ywa? wed?ug upodobania; 17 ale z drzewa poznania dobra i z?a nie wolno ci je??, bo gdy z niego spo?yjesz, niechybnie umrzesz. 18 Potem Pan Bóg rzek?: Nie jest dobrze, ?eby m??czyzna by? sam; uczyni? mu zatem odpowiedni? dla niego pomoc. 19 Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierz?ta l?dowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadzi? je do m??czyzny, aby przekona? si?, jak? on da im nazw?. Ka?de jednak zwierz?, które okre?li? m??czyzna, otrzyma?o nazw? istota ?ywa. 20 I tak m??czyzna da? nazwy wszelkiemu byd?u, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierz?ciu polnemu, ale nie znalaz?a si? pomoc odpowiednia dla m??czyzny. 21 Wtedy to Pan sprawi?, ?e m??czyzna pogr??y? si? w g??bokim ?nie, i gdy spa?, wyj?? jedno z jego ?eber, a miejsce to zape?ni? cia?em. 22 Po czym Pan Bóg z ?ebra, które wyj?? z m??czyzny, zbudowa? niewiast?. A gdy j? przyprowadzi? do m??czyzny, 23 m??czyzna powiedzia?: Ta dopiero jest ko?ci? z moich ko?ci i cia?em z mego cia?a! Ta b?dzie si? zwa?a niewiast?, bo ta z m??czyzny zosta?a wzi?ta. 24 Dlatego to m??czyzna opuszcza ojca swego i matk? swoj? i ??czy si? ze sw? ?on? tak ?ci?le, ?e staj? si? jednym cia?em. 25 Chocia? m??czyzna i jego ?ona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.

3

1 A w?? by? bardziej przebieg?y ni? wszystkie zwierz?ta l?dowe, które Pan Bóg stworzy?. On to rzek? do niewiasty: Czy rzeczywi?cie Bóg powiedzia?: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? 2 Niewiasta odpowiedzia?a w??owi: Owoce z drzew tego ogrodu je?? mo?emy, 3 tylko o owocach z drzewa, które jest w ?rodku ogrodu, Bóg powiedzia?: Nie wolno wam je?? z niego, a nawet go dotyka?, aby?cie nie pomarli. 4 Wtedy rzek? w?? do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, ?e gdy spo?yjecie owoc z tego drzewa, otworz? si? wam oczy i tak jak Bóg b?dziecie znali dobro i z?o. 6 Wtedy niewiasta spostrzeg?a, ?e drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, ?e jest ono rozkosz? dla oczu i ?e owoce tego drzewa nadaj? si? do zdobycia wiedzy. Zerwa?a zatem z niego owoc, skosztowa?a i da?a swemu m??owi, który by? z ni?: a on zjad?. 7 A wtedy otworzy?y si? im obojgu oczy i poznali, ?e s? nadzy; spletli wi?c ga??zki figowe i zrobili sobie przepaski. 8 Gdy za? m??czyzna i jego ?ona us?yszeli kroki Pana Boga przechadzaj?cego si? po ogrodzie, w porze kiedy by? powiew wiatru, skryli si? przed Panem Bogiem w?ród drzew ogrodu. 9 Pan Bóg zawo?a? na m??czyzn? i zapyta? go: Gdzie jeste?? 10 On odpowiedzia?: Us?ysza?em Twój g?os w ogrodzie, przestraszy?em si?, bo jestem nagi, i ukry?em si?. 11 Rzek? Bóg: Któ? ci powiedzia?, ?e jeste? nagi? Czy mo?e zjad?e? z drzewa, z którego ci zakaza?em je??? 12 M??czyzna odpowiedzia?: Niewiasta, któr? postawi?e? przy mnie, da?a mi owoc z tego drzewa i zjad?em. 13 Wtedy Pan Bóg rzek? do niewiasty: Dlaczego to uczyni?a?? Niewiasta odpowiedzia?a: W?? mnie zwiód? i zjad?am. 14 Wtedy Pan Bóg rzek? do w??a: Poniewa? to uczyni?e?, b?d? przekl?ty w?ród wszystkich zwierz?t domowych i polnych; na brzuchu b?dziesz si? czo?ga? i proch b?dziesz jad? po wszystkie dni twego istnienia. 15 Wprowadzam nieprzyja?? mi?dzy ciebie a niewiast?, pomi?dzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmia?d?y ci g?ow?, a ty zmia?d?ysz mu pi?t?. 16 Do niewiasty powiedzia?: Obarcz? ci? niezmiernie wielkim trudem twej brzemienno?ci, w bólu b?dziesz rodzi?a dzieci, ku twemu m??owi b?dziesz kierowa?a swe pragnienia, on za? b?dzie panowa? nad tob?. 17 Do m??czyzny za? Bóg rzek?: Poniewa? pos?ucha?e? swej ?ony i zjad?e? z drzewa, co do którego da?em ci rozkaz w s?owach: Nie b?dziesz z niego je?? - przekl?ta niech b?dzie ziemia z twego powodu: w trudzie b?dziesz zdobywa? od niej po?ywienie dla siebie po wszystkie dni twego ?ycia. 18 Cier? i oset b?dzie ci ona rodzi?a, a przecie? pokarmem twym s? p?ody roli. 19 W pocie wi?c oblicza twego b?dziesz musia? zdobywa? po?ywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zosta?e? wzi?ty; bo prochem jeste? i w proch si? obrócisz! 20 M??czyzna da? swej ?onie imi? Ewa, bo ona sta?a si? matk? wszystkich ?yj?cych. 21 Pan Bóg sporz?dzi? dla m??czyzny i dla jego ?ony odzienie ze skór i przyodzia? ich. 22 Po czym Pan Bóg rzek?: Oto cz?owiek sta? si? taki jak My: zna dobro i z?o; niechaj teraz nie wyci?gnie przypadkiem r?ki, aby zerwa? owoc tak?e z drzewa ?ycia, zje?? go i ?y? na wieki. 23 Dlatego Pan Bóg wydali? go z ogrodu Eden, aby uprawia? t? ziemi?, z której zosta? wzi?ty. 24 Wygnawszy za? cz?owieka, Bóg postawi? przed ogrodem Eden cherubów i po?yskuj?ce ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa ?ycia.

4

1 M??czyzna zbli?y? si? do swej ?ony Ewy. A ona pocz??a i urodzi?a Kaina, i rzek?a: Otrzyma?am m??czyzn? od Pana. 2 A potem urodzi?a jeszcze Abla, jego brata. Abel by? pasterzem trzód, a Kain uprawia? rol?. 3 Gdy po niejakim czasie Kain sk?ada? dla Pana w ofierze p?ody roli, 4 za? Abel sk?ada? równie? pierwociny ze swej trzody i z ich t?uszczu, Pan wejrza? na Abla i na jego ofiar?; 5 na Kaina za? i na jego ofiar? nie chcia? patrze?. Smuci?o to Kaina bardzo i chodzi? z ponur? twarz?. 6 Pan zapyta? Kaina: Dlaczego jeste? smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? 7 Przecie? gdyby? post?powa? dobrze, mia?by? twarz pogodn?; je?eli za? nie b?dziesz dobrze post?powa?, grzech le?y u wrót i czyha na ciebie, a przecie? ty masz nad nim panowa?. 8 Rzek? Kain do Abla, brata swego: Chod?my na pole. A gdy byli na polu, Kain rzuci? si? na swego brata Abla i zabi? go. 9 Wtedy Bóg zapyta? Kaina: Gdzie jest brat twój, Abel? On odpowiedzia?: Nie wiem. Czy? jestem stró?em brata mego? 10 Rzek? Bóg: Có?e? uczyni?? Krew brata twego g?o?no wo?a ku mnie z ziemi! 11 B?d? wi?c teraz przekl?ty na tej roli, która rozwar?a sw? paszcz?, aby wch?on?? krew brata twego, przelan? przez ciebie. 12 Gdy rol? t? b?dziesz uprawia?, nie da ci ju? ona wi?cej plonu. Tu?aczem i zbiegiem b?dziesz na ziemi! 13 Kain rzek? do Pana: Zbyt wielka jest kara moja, abym móg? j? znie??. 14 Skoro mnie teraz wyp?dzasz z tej roli, i mam si? ukrywa? przed tob?, i by? tu?aczem i zbiegiem na ziemi, ka?dy, kto mnie spotka, b?dzie móg? mnie zabi?! 15 Ale Pan mu powiedzia?: O, nie! Ktokolwiek by zabi? Kaina, siedmiokrotn? pomst? poniesie! Da? te? Pan znami? Kainowi, aby go nie zabi?, ktokolwiek go spotka. 16 Po czym Kain odszed? od Pana i zamieszka? w kraju Nod, na wschód od Edenu. 17 Kain zbli?y? si? do swej ?ony, a ona pocz??a i urodzi?a Henocha. Gdy Kain zbudowa? miasto, nazwa? je imieniem swego syna: Henoch. 18 Henoch by? ojcem Irada, Irad ojcem Mechujaela, a Mechujael ojcem Metuszaela, Metuszael za? Lameka. 19 Lamek wzi?? sobie dwie ?ony. Imi? jednej by?o Ada, a drugiej - Silla. 20 Ada urodzi?a Jabala; on to by? praojcem mieszkaj?cych pod namiotami i pasterzy. 21 Brat jego nazywa? si? Jubal; od niego to pochodz? wszyscy graj?cy na cytrze i na flecie. 22 Silla - ona te? urodzi?a Tubal-Kaina; by? on kowalem, sporz?dzaj?cym wszelkie narz?dzia z br?zu i z ?elaza. Siostr? Tubal-Kaina by?a Naama. 23 Lamek rzek? do swych ?on, Ady i Silli: S?uchajcie, co wam powiem, ?ony Lameka. Nastawcie ucha na moje s?owa: Gotów jestem zabi? cz?owieka doros?ego, je?li on mnie zrani, i dziecko - je?li mi zrobi siniec! 24 Je?eli Kain mia? by? pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesi?t siedem razy! 25 Adam raz jeszcze zbli?y? si? do swej ?ony i ta urodzi?a mu syna, któremu da?a imi? Set, gdy? - jak mówi?a - da? mi Bóg potomka innego w zamian za Abla, którego zabi? Kain. 26 Setowi równie? urodzi? si? syn; Set da? mu imi? Enosz. Wtedy zacz?to wzywa? imienia Pana.

5

1 Oto rodowód potomków Adama. Gdy Bóg stworzy? cz?owieka, na podobie?stwo Boga stworzy? go; 2 stworzy? m??czyzn? i niewiast?, pob?ogos?awi? ich i da? im nazw? "ludzie", wtedy gdy ich stworzy?. 3 Gdy Adam mia? sto trzydzie?ci lat, urodzi? mu si? syn, podobny do niego jako jego obraz, i da? mu na imi? Set. 4 A po urodzeniu si? Seta ?y? Adam osiemset lat i mia? synów oraz córki. 5 Ogólna liczba lat, które Adam prze?y?, by?a dziwi??set trzydzie?ci. I umar?. 6 Gdy Set mia? sto pi?? lat, urodzi? mu si? syn Enosz. 7 A po urodzeniu si? Enosza ?y? osiemset siedem lat i mia? synów oraz córki. 8 I umar? Set, prze?ywszy ogó?em dziewi??set dwana?cie lat. 9 Gdy Enosz mia? dziewi??dziesi?t lat, urodzi? mu si? syn Kenan. 10 I ?y? Enosz po urodzeniu si? Kenana osiemset pi?tna?cie lat, i mia? synów oraz córki. 11 Enosz umar?, prze?ywszy ogó?em dziewi??set pi?? lat. 12 Gdy Kenan mia? lat siedemdziesi?t, urodzi? mu si? Mahalaleel. 13 A po urodzeniu mu si? Mahalaleela ?y? Kenan osiemset czterdzie?ci lat i mia? synów i córki. 14 I gdy Kenan prze?y? ogó?em dziewi??set dziesi?? lat, umar?. 15 Gdy Mahalaleel mia? sze??dziesi?t pi?? lat, urodzi? mu si? syn Jered. 16 A po urodzeniu si? Jereda ?y? osiemset trzydzie?ci lat i mia? synów i córki. 17 Gdy Mahalaleel mia? ogó?em osiemset dziewi??dziesi?t pi?? lat, umar?. 18 Gdy Jered mia? sto sze??dziesi?t dwa lata, urodzi? mu si? syn Henoch. 19 A po urodzeniu si? Henocha Jered ?y? osiemset lat i mia? synów i córki. 20 Jered prze?y? ogó?em dziewi??set sze??dziesi?t dwa lata, i umar?. 21 Gdy Henoch mia? sze??dziesi?t pi?? lat, urodzi? mu si? syn Metuszelach. 22 Henoch po urodzeniu si? Metuszelacha ?y? w przyja?ni z Bogiem trzysta lat i mia? synów i córki. 23 Ogólna liczba lat ?ycia Henocha: trzysta sze??dziesi?t pi??. 24 ?y? wi?c Henoch w przyja?ni z Bogiem, a nast?pnie znik?, bo zabra? go Bóg. 25 Gdy Metuszelach mia? sto osiemdziesi?t siedem lat, urodzi? mu si? syn Lamek. 26 Po urodzeniu si? Lameka ?y? jeszcze siedemset osiemdziesi?t dwa lata i mia? synów i córki. 27 Metuszelach umar? maj?c ogó?em dziewi??set sze??dziesi?t dziewi?? lat. 28 Gdy Lamek mia? sto osiemdziesi?t dwa lata, urodzi? mu si? syn. 29 A daj?c mu imi? Noe, powiedzia?: Ten niechaj nam b?dzie pociech? w naszej pracy i trudzie r?k naszych na ziemi, któr? Pan przekl??. 30 Lamek po urodzeniu si? Noego ?y? pi??set dziewi??dziesi?t pi?? lat i mia? synów i córki. 31 Umieraj?c Lamek mia? ogó?em siedemset siedemdziesi?t siedem lat. 32 A gdy Noe mia? pi??set lat, urodzili mu si?: Sem, Cham i Jafet.

6

1 A kiedy ludzie zacz?li si? mno?y? na ziemi, rodzi?y im si? córki. 2 Synowie Boga, widz?c, ?e córki cz?owiecze s? pi?kne, brali je sobie za ?ony, wszystkie, jakie im si? tylko podoba?y. 3 Wtedy Bóg rzek?: Nie mo?e pozostawa? duch mój w cz?owieku na zawsze, gdy? cz?owiek jest istot? cielesn?; niechaj wi?c ?yje tylko sto dwadzie?cia lat. 4 A w owych czasach byli na ziemi giganci; a tak?e pó?niej, gdy synowie Boga zbli?ali si? do córek cz?owieczych, te im rodzi?y. Byli to wi?c owi mocarze, maj?cy s?aw? w owych dawnych czasach. 5 Kiedy za? Pan widzia?, ?e wielka jest niegodziwo?? ludzi na ziemi i ?e usposobienie ich jest wci?? z?e, 6 ?a?owa?, ?e stworzy? ludzi na ziemi, i zasmuci? si?. 7 Wreszcie Pan rzek?: Zg?adz? ludzi, których stworzy?em, z powierzchni ziemi: ludzi, byd?o, zwierz?ta pe?zaj?ce i ptaki powietrzne, bo ?al mi, ?e ich stworzy?em. 8 [Tylko] Noego Pan darzy? ?yczliwo?ci?. 9 Oto dzieje Noego. Noe, cz?owiek prawy, wyró?nia? si? nieskazitelno?ci? w?ród wspó?czesnych sobie ludzi; w przyja?ni z Bogiem ?y? Noe. 10 A Noe by? ojcem trzech synów: Sema, Chama i Jafeta. 11 Ziemia zosta?a ska?ona w oczach Boga. 12 Gdy Bóg widzia?, i? ziemia jest ska?ona, ?e wszyscy ludzie post?puj? na ziemi niegodziwie, 13 rzek? do Noego: Postanowi?em po?o?y? kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pe?na wykrocze? przeciw mnie; zatem zniszcz? ich wraz z ziemi?. 14 Ty za? zbuduj sobie ark? z drzewa ?ywicznego, uczy? w arce przegrody i powlecz j? smo?? wewn?trz i zewn?trz. 15 A oto, jak masz j? wykona?: d?ugo?? arki - trzysta ?okci, pi??dziesi?t ?okci jej szeroko?? i wysoko?? jej - trzydzie?ci ?okci. 16 Nakrycie arki, przepuszczaj?ce ?wiat?o, sporz?dzisz na ?okie? wysokie i zrobisz wej?cie do arki w jej bocznej ?cianie; uczy? przegrody: doln?, drug? i trzeci?. 17 Ja za? sprowadz? na ziemi? potop, aby zniszczy? wszelk? istot? pod niebem, w której jest tchnienie ?ycia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie, 18 ale z tob? zawr? przymierze. Wejd? przeto do arki z synami twymi, z ?on? i z ?onami twych synów. 19 Spo?ród wszystkich istot ?yj?cych wprowad? do arki po parze, samca i samic?, aby ocala?y wraz z tob? od zag?ady. 20 Z ka?dego gatunku ptactwa, byd?a i zwierz?t pe?zaj?cych po ziemi po parze; niechaj wejd? do ciebie, aby nie wygin??y. 21 A ty nabierz sobie wszelkiej ?ywno?ci - wszystkiego, co nadaje si? do jedzenia - i zgromad? u siebie, aby by?a na pokarm dla ciebie i na pasz? dla zwierz?t. 22 I Noe wykona? wszystko tak, jak Bóg poleci? mu uczyni?.

7

1 A potem Pan rzek? do Noego: Wejd? wraz z ca?? tw? rodzin? do arki, bo przekona?em si?, ?e tylko ty jeste? wobec mnie prawy w?ród tego pokolenia. 2 Z wszelkich zwierz?t czystych we? z sob? siedem samców i siedem samic, ze zwierz?t za? nieczystych po jednej parze: samca i samic?; 3 równie? i z ptactwa - po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachowa? ich potomstwo dla ca?ej ziemi. 4 Bo za siedem dni spuszcz? na ziemi? deszcz, który b?dzie pada? czterdzie?ci dni i czterdzie?ci nocy, aby wyniszczy? wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi - cokolwiek stworzy?em. 5 I spe?ni? Noe wszystko tak, jak mu Pan poleci?. 6 Noe mia? sze??set lat, gdy nasta? potop na ziemi. 7 Noe wszed? z synami, z ?on? i z ?onami swych synów do arki, aby schroni? si? przed wodami potopu. 8 Ze zwierz?t czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pe?za po ziemi, 9 po dwie sztuki, samiec i samica, wesz?y do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkaza?. 10 A gdy up?yn??o siedem dni, wody potopu spad?y na ziemi?. 11 W roku sze??setnym ?ycia Noego, w drugim miesi?cu roku, siedemnastego dnia miesi?ca, w tym w?a?nie dniu trysn??y z hukiem wszystkie ?ród?a Wielkiej Otch?ani i otworzy?y si? upusty nieba; 12 przez czterdzie?ci dni i przez czterdzie?ci nocy pada? deszcz na ziemi?. 13 I w?a?nie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham i Jafet, ?ona Noego i trzy ?ony jego synów weszli do arki, 14 a wraz z nimi wszelkie gatunki zwierz?t, byd?a, zwierz?t pe?zaj?cych po ziemi, wszelkiego ptactwa <i istot ze skrzyd?ami>. 15 Wszelkie istoty, w których by?o tchnienie ?ycia, wesz?y po parze do Noego do arki. 16 Gdy ju? wesz?y do arki samiec i samica ka?dej istoty ?ywej, jak Bóg rozkaza? Noemu, Pan zamkn?? za nim [drzwi]. 17 A potop trwa? na ziemi czterdzie?ci dni i wody wezbra?y, i podnios?y ark? ponad ziemi?. 18 Kiedy przybywa?o coraz wi?cej wody i poziom jej podniós? si? wysoko ponad ziemi?, arka p?yn??a po powierzchni wód. 19 Wody bowiem podnosi?y si? coraz bardziej nad ziemi?, tak ?e zakry?y wszystkie góry wysokie, które by?y pod niebem. 20 Wody si? wi?c podnios?y na pi?tna?cie ?okci ponad góry i zakry?y je. 21 Wszystkie istoty poruszaj?ce si? na ziemi z ptactwa, byd?a i innych zwierz?t i z wszelkich jestestw, których by?o wielkie mnóstwo na ziemi, wygin??y wraz ze wszystkimi lud?mi. 22 Wszystkie istoty, w których nozdrzach by?o o?ywiaj?ce tchnienie ?ycia, wszystkie, które ?y?y na l?dzie, zgin??y. 23 I tak Bóg wygubi? doszcz?tnie wszystko, co istnia?o na ziemi, od cz?owieka do byd?a, zwierz?t pe?zaj?cych i ptactwa powietrznego; wszystko zosta?o doszcz?tnie wyt?pione z ziemi. Pozosta? tylko Noe i to, co z nim by?o w arce. 24 A wody stale si? podnosi?y na ziemi przez sto pi??dziesi?t dni.

8

1 Ale Bóg, pami?taj?c o Noem, o wszystkich istotach ?ywych i o wszystkich zwierz?tach, które z nim by?y w arce, sprawi?, ?e powia? wiatr nad ca?? ziemi? i wody zacz??y opada?. 2 Zamkn??y si? bowiem zbiorniki Wielkiej Otch?ani tak, ?e deszcz przesta? pada? z nieba. 3 Wody ust?powa?y z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po up?ywie stu pi??dziesi?ciu dni si? obni?y?y. 4 Miesi?ca siódmego, siedemnastego dnia miesi?ca arka osiad?a na górach Ararat. 5 Woda wci?? opada?a a? do miesi?ca dziesi?tego. W pierwszym dniu miesi?ca dziesi?tego ukaza?y si? szczyty gór. 6 A po czterdziestu dniach Noe, otworzywszy okno arki, które przedtem uczyni?, 7 wypu?ci? kruka; ale ten wylatywa? i zaraz wraca?, dopóki nie wysch?a woda na ziemi. 8 Potem wypu?ci? z arki go??bic?, aby si? przekona?, czy ust?pi?y wody z powierzchni ziemi. 9 Go??bica, nie znalaz?szy miejsca, gdzie by mog?a usi???, wróci?a do arki, bo jeszcze by?a woda na ca?ej powierzchni ziemi; Noe, wyci?gn?wszy r?k?, schwyta? j? i zabra? do arki. 10 Przeczekawszy za? jeszcze siedem dni, znów wypu?ci? z arki go??bic? 11 i ta wróci?a do niego pod wieczór, nios?c w dziobie ?wie?y listek z drzewa oliwnego. Pozna? wi?c Noe, ?e woda na ziemi opad?a. 12 I czeka? jeszcze siedem dni, po czym wypu?ci? znów go??bic?, ale ona ju? nie powróci?a do niego. 13 W sze??set pierwszym roku, w miesi?cu pierwszym, w pierwszym dniu miesi?ca wody wysch?y na ziemi, i Noe, zdj?wszy dach arki, zobaczy?, ?e powierzchnia ziemi jest ju? prawie sucha. 14 A kiedy w miesi?cu drugim, w dniu dwudziestym siódmym ziemia wysch?a, 15 Bóg przemówi? do Noego tymi s?owami: 16 Wyjd? z arki wraz z ?on?, synami i z ?onami twych synów. 17 Wyprowad? te? z sob? wszystkie istoty ?ywe: z ptactwa, byd?a i zwierz?t pe?zaj?cych po ziemi; niechaj rozejd? si? po ziemi, niech b?d? p?odne i niech si? rozmna?aj?. 18 Noe wyszed? wi?c z arki wraz z synami, ?on? i z ?onami swych synów. 19 Wysz?y te? z arki wszelkie zwierz?ta: ró?ne gatunki zwierz?t pe?zaj?cych po ziemi i ptactwa, wszystko, co si? porusza na ziemi. 20 Noe zbudowa? o?tarz dla Pana i wzi?wszy ze wszystkich zwierz?t czystych i z ptaków czystych z?o?y? je w ofierze ca?opalnej na tym o?tarzu. 21 Gdy Pan poczu? mi?? wo?, rzek? do siebie: Nie b?d? ju? wi?cej z?orzeczy? ziemi ze wzgl?du na ludzi, bo usposobienie cz?owieka jest z?e ju? od m?odo?ci. Przeto ju? nigdy nie zg?adz? wszystkiego, co ?yje, jak to uczyni?em. 22 B?d? zatem istnia?y, jak d?ugo trwa? b?dzie ziemia: siew i ?niwo, mróz i upa?, lato i zima, dzie? i noc.

9

1 Po czym Bóg pob?ogos?awi? Noego i jego synów, mówi?c do nich: B?d?cie p?odni i mnó?cie si?, aby?cie zaludnili ziemi?. 2 Wszelkie za? zwierz? na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj si? was boi i l?ka. Wszystko, co si? porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zosta?y oddane wam we w?adanie. 3 Wszystko, co si? porusza i ?yje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak ro?liny zielone, daj? wam wszystko. 4 Nie wolno wam tylko je?? mi?sa z krwi? ?ycia. 5 Upomn? si? o wasz? krew przez wzgl?d na wasze ?ycie - upomn? si? o ni? u ka?dego zwierz?cia. Upomn? si? te? u cz?owieka o ?ycie cz?owieka i u ka?dego - o ?ycie brata. 6 [Je?li] kto przeleje krew ludzk?, przez ludzi ma by? przelana krew jego, bo cz?owiek zosta? stworzony na obraz Boga. 7 Wy za? b?d?cie p?odni i mnó?cie si?; zaludniajcie ziemi? i miejcie nad ni? w?adz?. 8 Potem Bóg tak rzek? do Noego i do jego synów: 9 Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was b?dzie; 10 z wszelk? istot? ?yw?, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierz?tami domowymi i polnymi, jakie s? przy was, ze wszystkimi, które wysz?y z arki, z wszelkim zwierz?ciem na ziemi. 11 Zawieram z wami przymierze, tak i? nigdy ju? nie zostanie zg?adzona wodami potopu ?adna istota ?ywa i ju? nigdy nie b?dzie potopu niszcz?cego ziemi?. 12 Po czym Bóg doda?: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i ka?d? istot? ?yw?, jaka jest z wami, na wieczne czasy: 13 ?uk mój k?ad? na ob?oki, aby by? znakiem przymierza mi?dzy Mn? a ziemi?. 14 A gdy rozci?gn? ob?oki nad ziemi? i gdy uka?e si? ten ?uk na ob?okach, 15 wtedy wspomn? na moje przymierze, które zawar?em z wami i z wszelk? istot? ?yw?, z ka?dym cz?owiekiem; i nie b?dzie ju? nigdy wód potopu na zniszczenie ?adnego jestestwa. 16 Gdy zatem b?dzie ten ?uk na ob?okach, patrz?c na niego, wspomn? na przymierze wieczne mi?dzy mn? a wszelk? istot? ?yj?c? w ka?dym ciele, które jest na ziemi. 17 Rzek? Bóg do Noego: To jest znak przymierza, które zawar?em mi?dzy Mn? a wszystkimi istotami, jakie s? na ziemi. 18 Synami Noego, którzy wyszli z arki, byli Sem, Cham i Jafet. Cham by? ojcem Kanaana. 19 Ci trzej byli synami Noego i od nich to zaludni?a si? ca?a ziemia. 20 Noe by? rolnikiem i on to pierwszy zasadzi? winnic?. 21 Gdy potem napi? si? wina, odurzy? si? [nim] i le?a? nagi w swym namiocie. 22 Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nago?? swego ojca, powiedzia? o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem. 23 Wtedy Sem i Jafet wzi?li p?aszcz i trzymaj?c go na ramionach weszli ty?em do namiotu i przykryli nago?? swego ojca; twarzy za? swych nie odwracali, aby nie widzie? nago?ci swego ojca. 24 Kiedy Noe obudzi? si? po odurzeniu winem i dowiedzia? si?, co uczyni? mu jego m?odszy syn, 25 rzek?: Niech b?dzie przekl?ty Kanaan! Niech b?dzie najni?szym s?ug? swych braci! 26 A potem doda?: Niech b?dzie b?ogos?awiony Pan, Bóg Sema! Niech Kanaan b?dzie s?ug? Sema! 27 Niech Bóg da i Jafetowi du?? przestrze? i niech on zamieszka w namiotach Sema, a Kanaan niech b?dzie mu s?ug?. 28 Noe ?y? po potopie trzysta pi??dziesi?t lat. 29 I umar? Noe w wieku lat dziewi?ciuset pi??dziesi?ciu.

10

1 Oto potomstwo synów Noego: Sema, Chama i Jafeta. Po potopie urodzili si? im nast?puj?cy synowie: 2 Synowie Jafeta: Gomer, Magog, Madaj, Jawan, Tubal, Meszek i Tiras. 3 Synowie Gomera: Aszkanaz, Rifat i Togarma. 4 Synowie Jawana: Elisza i Tarszisz, Kittim i Dodanim. 5 Od nich pochodz? mieszka?cy wybrze?y i wysp, podzieleni wed?ug swych krajów i swego j?zyka, wed?ug szczepów i wed?ug narodów. 6 Synowie Chama: Kusz, Misraim, Put i Kanaan. 7 Synowie Kusza: Seba, Chawila, Sabta, Rama i Sabteka. Synowie Ramy: Saba i Dedan. 8 Kusz za? zrodzi? Nimroda, który by? pierwszym mocarzem na ziemi. 9 By? on te? najs?awniejszym na ziemi my?liwym. St?d powsta?o przys?owie: Dzielny jak Nimrod, najs?awniejszy na ziemi my?liwy. 10 On to pierwszy panowa? w Babelu, w Erek, w Akkad i w Kalne, w kraju Szinear. 11 Wyszed?szy z tego kraju do Aszszuru, zbudowa? Niniw?, Rechobot-Ir, Kalach 12 i Resan, wielkie miasto pomi?dzy Niniw? a Kalach. 13 Misraim mia? jako potomstwo: Ludim, Anamim, Lehabim, Naftuchim, 14 Patrusim i Kasluchim, od których pochodz? Filistyni i Kaftoryci. 15 Kanaan za? mia? synów: pierworodnego Sydona i Cheta. 16 A ponadto: Jebusytów, Amorytów, Girgaszytów, 17 Chiwwitów, Arkitów, Sinitów, 18 Arwadytów, Semarytów i Chamatytów. A potem szczepy kananejskie rozproszy?y si?. 19 Granica Kananejczyków bieg?a od Sydonu w kierunku Geraru a? do Gazy, a potem w kierunku Sodomy, Gomory, Admy i Seboim - a? do Leszy. 20 S? to potomkowie Chama wed?ug ich szczepów, j?zyków, krajów i narodów. 21 Równie? Semowi, praojcu wszystkich Hebrajczyków i starszemu bratu Jafeta, urodzili si? [synowie]. 22 Synowie Sema: Elam, Aszszur, Arpachszad, Lud i Aram. 23 Synowie Arama: Us, Chul, Geter i Masz. 24 Arpachszad by? ojcem Szelacha, a Szelach Ebera. 25 Eberowi urodzili si? dwaj synowie; imi? jednego Peleg, gdy? za jego czasów ludzko?? si? podzieli?a, imi? za? jego brata - Joktan. 26 Joktan by? ojcem Almodada, Szelefa, Chasarmaweta, Jeracha, 27 Hadorama, Uzala, Dikli, 28 Obala, Abimaela, Saby, 29 Ofira, Chawili i Jobaba. Ci wszyscy byli synami Joktana. 30 Obszar, na którym mieszkali, rozci?ga? si? od Meszy w kierunku Sefar a? do wy?yny wschodniej. 31 Oto synowie Sema wed?ug szczepów, j?zyków, krajów i narodów. 32 Oto szczepy synów Noego wed?ug ich pokrewie?stwa i wed?ug narodów. Od nich to wywodz? si? ludy na ziemi po potopie.

11

1 Mieszka?cy ca?ej ziemi mieli jedn? mow?, czyli jednakowe s?owa. 2 A gdy w?drowali ze wschodu, napotkali równin? w kraju Szinear i tam zamieszkali. 3 I mówili jeden do drugiego: Chod?cie, wyrabiajmy ceg?? i wypalmy j? w ogniu. A gdy ju? mieli ceg?? zamiast kamieni i smo?? zamiast zaprawy murarskiej, 4 rzekli: Chod?cie, zbudujemy sobie miasto i wie??, której wierzcho?ek b?dzie si?ga? nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, aby?my si? nie rozproszyli po ca?ej ziemi. 5 A Pan zst?pi? z nieba, by zobaczy? to miasto i wie??, które budowali ludzie, 6 i rzek?: S? oni jednym ludem i wszyscy maj? jedn? mow?, i to jest przyczyn?, ?e zacz?li budowa?. A zatem w przysz?o?ci nic nie b?dzie dla nich niemo?liwe, cokolwiek zamierz? uczyni?. 7 Zejd?my wi?c i pomieszajmy tam ich j?zyk, aby jeden nie rozumia? drugiego! 8 W ten sposób Pan rozproszy? ich stamt?d po ca?ej powierzchni ziemi, i tak nie doko?czyli budowy tego miasta. 9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomiesza? mow? mieszka?ców ca?ej ziemi. Stamt?d te? Pan rozproszy? ich po ca?ej powierzchni ziemi. 10 Ci s? potomkowie Sema. Gdy Sem mia? sto lat, urodzi? mu si? syn, Arpachszad, w dwa lata po potopie. 11 Po urodzeniu si? Arpachszada Sem ?y? pi??set lat i mia? synów i córki. 12 Arpachszad, prze?ywszy trzydzie?ci pi?? lat, mia? syna Szelacha. 13 A po urodzeniu si? Szelacha Arpachszad ?y? czterysta trzy lata i mia? synów i córki. 14 Szelach, prze?ywszy trzydzie?ci lat, mia? syna Ebera; 15 po urodzeniu si? Ebera ?y? Szelach czterysta trzy lata i mia? synów i córki. 16 Gdy Eber mia? trzydzie?ci cztery lata, urodzi? mu si? syn, Peleg; 17 a po urodzeniu si? Pelega ?y? Eber czterysta trzydzie?ci lat i mia? synów i córki. 18 Gdy Peleg mia? trzydzie?ci lat, urodzi? mu si? Reu; 19 a po urodzeniu si? Reu ?y? Peleg dwie?cie dziewi?? lat i mia? synów i córki. 20 Gdy Reu mia? trzydzie?ci dwa lata, urodzi? mu si? syn, Serug; 21 a po urodzeniu si? Seruga ?y? Reu dwie?cie siedem lat i mia? synów i córki. 22 Gdy Serug mia? trzydzie?ci lat, urodzi? mu si? Nachor; 23 a po urodzeniu si? Nachora ?y? Serug dwie?cie lat i mia? synów i córki. 24 Gdy Nachor mia? dwadzie?cia dziewi?? lat, urodzi? mu si? Terach; 25 a po urodzeniu si? Teracha Nachor ?y? sto dziewi?tna?cie lat i mia? synów i córki. 26 Gdy Terach mia? siedemdziesi?t lat, urodzili mu si? synowie: Abram, Nachor i Haran. 27 Oto dzieje potomków Teracha. Terach by? ojcem Abrama, Nachora i Harana, a Haran by? ojcem Lota. 28 Haran zmar? jeszcze za ?ycia Teracha, swego ojca, w kraju, w którym si? urodzi?, w Ur chaldejskim. 29 Abram i Nachor wzi?li sobie ?ony. Imi? ?ony Abrama by?o Saraj, imi? za? ?ony Nachora - Milka. By?a to córka Harana, który mia? jeszcze drug? córk? imieniem Jiska. 30 Saraj by?a niep?odna, nie mia?a wi?c potomstwa. 31 Terach, wzi?wszy z sob? swego syna Abrama, Lota - syna Harana, czyli swego wnuka, i Saraj, sw? synow?, ?on? Abrama, wyruszy? z nimi z Ur chaldejskiego, aby si? uda? do kraju Kanaan. Gdy jednak przyszli do Charanu, osiedlili si? tam. 32 Terach doczeka? dwustu i pi?ciu lat ?ycia i zmar? w Charanie.

12

1 Pan rzek? do Abrama: Wyjd? z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci uka??. 2 Uczyni? bowiem z ciebie wielki naród, b?d? ci b?ogos?awi? i twoje imi? rozs?awi?: staniesz si? b?ogos?awie?stwem. 3 B?d? b?ogos?awi? tym, którzy ciebie b?ogos?awi? b?d?, a tym, którzy tobie b?d? z?orzeczyli, i ja b?d? z?orzeczy?. Przez ciebie b?d? otrzymywa?y b?ogos?awie?stwo ludy ca?ej ziemi. 4 Abram uda? si? w drog?, jak mu Pan rozkaza?, a z nim poszed? i Lot. Abram mia? siedemdziesi?t pi?? lat, gdy wyszed? z Charanu. 5 I zabra? Abram z sob? swoj? ?on? Saraj, swego bratanka Lota i ca?y dobytek, jaki obaj posiadali, oraz s?u?b?, któr? nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby si? uda? do Kanaanu. Gdy za? przybyli do Kanaanu, 6 Abram przeszed? przez ten kraj a? do pewnej miejscowo?ci ko?o Sychem, do d?bu More. - A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. 7 Pan, ukazawszy si? Abramowi, rzek?: Twojemu potomstwu oddaj? w?a?nie t? ziemi?. Abram zbudowa? tam o?tarz dla Pana, który mu si? ukaza?. 8 Stamt?d za? przeniós? si? na wzgórze na wschód od Betel i rozbi? swój namiot pomi?dzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam równie? zbudowa? o?tarz dla Pana i wzywa? imienia Jego. 9 Zwin?wszy namioty, Abram w?drowa? z miejsca na miejsce w stron? Negebu. 10 Kiedy za? nasta? g?ód w owym kraju, Abram pow?drowa? do Egiptu, aby tam przez pewien czas pozosta?; by? bowiem ci??ki g?ód w Kanaanie. 11 A gdy si? ju? zbli?a? do Egiptu, rzek? do swojej ?ony, Saraj: Wiem, ?e jeste? urodziw? kobiet?; 12 skoro ci? ujrz? Egipcjanie, powiedz?: to jego ?ona; i zabij? mnie, a ciebie zostawi? przy ?yciu. 13 Mów wi?c, ?e jeste? moj? siostr?, aby mi si? dobrze wiod?o ze wzgl?du na ciebie i abym dzi?ki tobie utrzyma? si? przy ?yciu. 14 Gdy Abram przyby? do Egiptu, zauwa?yli Egipcajnie, ?e Saraj jest bardzo pi?kn? kobiet?. 15 Ujrzawszy j? dostojnicy faraona, chwalili j? tak?e przed faraonem. Tote? zabrano Saraj na dwór faraona, 16 Abramowi za? wynagrodzono za ni? sowicie. Otrzyma? bowiem owce i wo?y, niewolników i niewolnice oraz o?lice i wielb??dy. 17 Pan jednak dotkn?? faraona i jego otoczenie wielkimi karami za zabranie Saraj, ?ony Abrama. 18 Wezwa? wi?c faraon Abrama i rzek?: Có?e? mi uczyni?? Czemu mi nie powiedzia?e?, ?e ona jest twoj? ?on?? 19 Dlaczego mówi?e?: ?e to moja siostra, tak ?e wzi??em j? sobie za ?on?? A teraz - oto twoja ?ona; zabierz j? i id?! 20 Da? te? faraon rozkaz dworzanom, ?eby Abrama i jego ?on?, i ca?y jego dobytek odprowadzili [do granicy].

13

1 Abram wyw?drowa? wi?c z Egiptu z ?on? i ca?ym dobytkiem swoim oraz z Lotem do Negebu. 2 A by? Abram ju? bardzo zasobny w trzody, srebro i z?oto. 3 Zatrzymuj?c si? na postojach, Abram zaw?drowa? z Negebu do Betel, do tego miejsca, w którym przedtem rozbi? swe namioty, mi?dzy Betel i Aj, 4 do tego miejsca, w którym uprzednio zbudowa? o?tarz i wzywa? imienia Pana. 5 Lot, który szed? z Abramem, mia? równie? owce, wo?y i namioty. 6 Kraj nie móg? utrzyma? ich obu, bo zbyt liczne mieli trzody; musieli wi?c si? roz??czy?. 7 A gdy wynik?a sprzeczka pomi?dzy pasterzami trzód Abrama i pasterzami trzód Lota - mieszka?cami kraju byli wówczas Kananejczycy i Peryzzyci - 8 rzek? Abram do Lota: Niechaj nie b?dzie sporu mi?dzy nami, mi?dzy pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecie? jeste?my krewni. 9 Wszak ca?y ten kraj stoi przed tob? otworem. Od??cz si? ode mnie! Je?eli pójdziesz w lewo, ja pójd? w prawo, a je?eli ty pójdziesz w prawo, ja - w lewo. 10 Wtedy Lot, spojrzawszy przed siebie, spostrzeg?, ?e ca?a okolica wokó? doliny Jordanu a? do Soaru jest bardzo urodzajna, by?a ona bowiem jak ogród Pana, jak ziemia egipska, zanim Pan nie zniszczy? Sodomy i Gomory. 11 Lot wybra? sobie zatem ca?? t? dolin? Jordanu i wyruszy? ku wschodowi, I tak roz??czyli si? obaj. 12 Abram pozosta? w ziemi Kanaan, Lot za? zamieszka? w owej okolicy, rozbiwszy swe namioty a? po Sodom?. 13 Mieszka?cy Sodomy byli ?li, gdy? dopuszczali si? ci??kich przewinie? wobec Pana. 14 Po odej?ciu Lota Pan rzek? do Abrama: Spójrz przed siebie i rozejrzyj si? z tego miejsca, na którym stoisz, na pó?noc i na po?udnie, na wschód i ku morzu; 15 ca?y ten kraj, który widzisz, daj? tobie i twemu potomstwu na zawsze. 16 Twoje za? potomstwo uczyni? liczne jak ziarnka py?u ziemi; je?li kto mo?e policzy? ziarnka py?u ziemi, policzone te? b?dzie twoje potomstwo. 17 Wsta? i przejd? ten kraj wzd?u? i wszerz: tobie go oddaj?. 18 Abram zwin?? swe namioty i przyby? pod Hebron, gdzie by?y d?by Mamre. Osiedliwszy si? tam, zbudowa? o?tarz dla Pana.

14

1 Za czasów Amrafela, króla Szinearu, i Arioka, króla Ellasaru, Kedorlaomer, król Elamu, i Tidal, król Goim, 2 wszcz?li wojn? z królem Sodomy, Ber?, z królem Gomory, Birsz?, z królem Admy, Szinabem, z królem Seboim, Szemeeberem, i z królem miasta Beli, czyli Soaru. 3 Ci ostatni królowie sprzymierzyli si? z sob? w dolinie Siddim, gdzie dzi? jest Morze S?one. 4 Przez lat dwana?cie byli oni lennikami Kedorlaomera, a w roku trzynastym zbuntowali si?. 5 Tote? w czternastym roku nadci?gn?? Kedorlaomer wraz z innymi królami. Pobili oni Refaitów w Aszterot-Karnaim, Zuzytów w Ham, Emitów na równinie Kiriataim 6 i Chorytów w ich górzystym kraju Seir a? do El, które le?a?o na pograniczu pustyni Paran. 7 Potem, zawróciwszy, dotarli do En-Miszpat, czyli Kadesz, i pobili Amalekitów na ca?ej ziemi, a tak?e Amorytów mieszkaj?cych w Chasason-Tamar. 8 Królowie wi?c Sodomy, Gomory, Admy, Seboim i Beli, czyli Soaru, wyruszyli i uszykowali si? w dolinie Siddim do walki 9 z Kedorlaomerem, królem Elamu, Tidalem, królem Goim, Amrafelem, królem Szinearu, i Ariokiem, królem Ellasaru - czterej królowie przeciwko pi?ciu. 10 A w dolinie Siddim by?o wiele do?ów, [z których wydobywano] smo??. Królowie Sodomy i Gomory, rzuciwszy si? do ucieczki, skryli si? w tych do?ach, a pozostali uciekli w góry. 11 Zwyci?zcy, zabrawszy ca?e mienie mieszka?com Sodomy i Gomory oraz wszystkie ich zapasy ?ywno?ci, odeszli. 12 Uprowadzili równie? Lota, bratanka Abrama, wraz z dobytkiem - by? on bowiem mieszka?cem Sodomy. 13 Jeden ze zbiegów przyby?, aby powiedzie? o tym Abramowi Hebrajczykowi, który mieszka? w pobli?u d?bów pewnego Amoryty, imieniem Mamre, brata Eszkola i Anera, sprzymierze?ców Abrama. 14 Abram, us?yszawszy, ?e jego krewny zosta? uprowadzony w niewol?, dobra? sobie trzystu osiemnastu najbardziej do?wiadczonych spo?ród s?u?by swego domu i rozpocz?? po?cig a? do Dan. 15 Podzieliwszy swych ludzi na oddzia?y, noc? napad? wraz z nimi na nieprzyjació? i zada? im kl?sk?. A potem ?ciga? ich a? do Choby, która le?y na zachód od Damaszku. 16 W ten sposób odzyska? ca?e mienie. a tak?e sprowadzi? na powrót Lota wraz z jego dobytkiem, kobietami i s?ugami. 17 Gdy Abram wraca? po zwyci?stwie odniesionym nad Kedorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszed? mu na spotkanie do doliny Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy. 18 Melchizedek za?, król Szalemu, wyniós? chleb i wino; a [poniewa?] by? on kap?anem Boga Najwy?szego, 19 b?ogos?awi? Abrama, mówi?c: Niech b?dzie b?ogos?awiony Abram przez Boga Najwy?szego, Stwórc? nieba i ziemi! 20 Niech b?dzie b?ogos?awiony Bóg Najwy?szy, który w twe r?ce wyda? twoich wrogów! Abram da? mu dziesi?t? cz??? ze wszystkiego. 21 Król Sodomy rzek? do Abrama: Oddaj mi tylko ludzi, a mienie we? sobie! 22 Ale Abram odpowiedzia? królowi Sodomy: Przysi?gam na Pana, Boga Najwy?szego, Stwórc? nieba i ziemi, 23 ?e ani nitki, ani rzemyka od sanda?a, ani niczego nie wezm? z tego, co do ciebie nale?y, ?eby? potem nie mówi?: To ja wzbogaci?em Abrama. 24 Nie ??dam niczego poza tym, co posz?o na wy?ywienie moich ludzi, i oprócz cz??ci zdobytego mienia dla tych, którzy mi towarzyszyli - dla Anera, Eszkola i Mamrego; ci niechaj otrzymaj? cz???, która im przypada.

15

1 Po tych wydarzeniach Pan tak powiedzia? do Abrama podczas widzenia: Nie obawiaj si?, Abramie, bo Ja jestem twoim obro?c?; nagroda twoja b?dzie sowita. 2 Abram rzek?: O Panie, mój Bo?e, na có? mi ona, skoro zbli?am si? do kresu mego ?ycia, nie maj?c potomka; przysz?ym za? spadkobierc? mojej maj?tno?ci jest Damasce?czyk Eliezer. 3 I mówi?: Poniewa? nie da?e? mi potomka, ten w?a?nie zrodzony u mnie s?uga mój, zostanie moim spadkobierc?. 4 Ale oto us?ysza? s?owa: Nie on b?dzie twoim spadkobierc?, lecz ten po tobie dziedziczy? b?dzie, który od ciebie b?dzie pochodzi?. 5 I poleciwszy Abramowi wyj?? z namiotu, rzek?: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, je?li zdo?asz to uczyni?; potem doda?: Tak liczne b?dzie twoje potomstwo. 6 Abram uwierzy? i Pan poczyta? mu to za zas?ug?. 7 Potem za? rzek? do niego: Ja jestem Pan, który ciebie wywiod?em z Ur chaldejskiego, aby ci da? ten oto kraj na w?asno??. 8 A na to Abram: O Panie, mój Bo?e, jak b?d? móg? si? upewni?, ?e otrzymam go na w?asno??? 9 Wtedy Pan rzek?: Wybierz dla Mnie trzyletni? ja?owic?, trzyletni? koz? i trzyletniego barana, a nadto synogarlic? i go??bic?. 10 Wybrawszy to wszystko, Abram poprzer?bywa? je wzd?u? na po?owy i przer?bane cz??ci u?o?y? jedn? naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcina?. 11 Kiedy za? do tego mi?sa zacz??o zlatywa? si? ptactwo drapie?ne, Abram je odp?dzi?. 12 A gdy s?o?ce chyli?o si? ku zachodowi, Abram zapad? w g??boki sen i opanowa?o go uczucie l?ku, jak gdyby ogarn??a go wielka ciemno??. 13 I wtedy to Pan rzek? do Abrama: Wiedz o tym dobrze, i? twoi potomkowie b?d? przebywa? jako przybysze w kraju, który nie b?dzie ich krajem, i przez czterysta lat b?d? tam ciemi??eni jako niewolnicy; 14 a? wreszcie ze?l? zas?u?on? kar? na ten naród, którego b?d? niewolnikami, po czym oni wyjd? z wielkim dobytkiem. 15 Ale ty odejdziesz do twych przodków w pokoju, w pó?nej staro?ci zejdziesz do grobu. 16 Twoi potomkowie powróc? tu dopiero w czwartym pokoleniu, gdy ju? dope?ni si? miara niegodziwo?ci Amorytów. 17 A kiedy s?o?ce zasz?o i nasta? mrok nieprzenikniony, ukaza? si? dym jakby wydobywaj?cy si? z pieca i ogie? niby gorej?ca pochodnia i przesun??y si? mi?dzy tymi po?owami zwierz?t. 18 Wtedy to w?a?nie Pan zawar? przymierze z Abramem, mówi?c: Potomstwu twemu daj? ten kraj, od Rzeki Egipskiej a? do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat, 19 wraz z Kenitami, Kenizytami, Kadmonitami, 20 Chetytami, Peryzzytami, Refaitami, 21 Amorytami, Kananejczykami, Girgaszytami i Jebusytami.

16

1 Saraj, ?ona Abrama, nie urodzi?a mu jednak potomka. Mia?a za? niewolnic? Egipcjank?, imieniem Hagar. 2 Rzek?a wi?c Saraj do Abrama: Poniewa? Pan zamkn?? mi ?ono, abym nie rodzi?a, zbli? si? do mojej niewolnicy; mo?e z niej b?d? mia?a dzieci. Abram us?ucha? rady Saraj. 3 Saraj, ?ona Abrama, wzi??a zatem niewolnic? Hagar, Egipcjank?, i da?a j? za ?on? m??owi swemu Abramowi, gdy ju? min??o dziesi?? lat, odk?d Abram osiedli? si? w Kanaanie. 4 Abram zbli?y? si? do Hagar i ta sta?a si? brzemienn?. A widz?c, ?e jest brzemienna, zacz??a lekcewa?y? sw? pani?. 5 Wtedy Saraj rzek?a do Abrama: Przez ciebie doznaj? zniewagi; ja sama da?am ci moj? niewolnic? za ?on?, ona za? czuj?c si? brzemienn?, lekcewa?y mnie. Niechaj Pan b?dzie s?dzi? mi?dzy mn? a tob?! 6 Abram rzek? do Saraj: Przecie? niewolnica twoja jest w twojej mocy: post?p z ni?, jak b?dziesz uwa?a?a za dobre. Saraj upokorzy?a Hagar; wtedy Hagar od niej uciek?a. 7 Anio? Pa?ski znalaz? Hagar na pustyni u ?ród?a przy drodze wiod?cej do Szur 8 i zapyta?: Hagar, niewolnico Saraj, sk?d przysz?a? i dok?d idziesz? A ona odpowiedzia?a: Uciek?am od mojej pani, Saraj. 9 Wtedy Anio? Pa?ski rzek? do niej: Wró? do twej pani i pokornie poddaj si? pod jej w?adz?. 10 Po czym Anio? Pa?ski oznajmi?: Rozmno?? twoje potomstwo tak bardzo, ?e nie b?dzie mo?na go policzy?. 11 I mówi?: Jeste? brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imi? Izmael, bo s?ysza? Pan, gdy by?a? upokorzona. 12 A b?dzie to cz?owiek dziki jak onager: b?dzie on walczy? przeciwko wszystkim i wszyscy - przeciwko niemu; b?dzie on utrapieniem swych pobratymców. 13 Hagar nazwa?a Pana przemawiaj?cego do niej Ty? Bóg widzialny, bo mówi?a: Wszak tu widzia?am Widz?cego mnie, a jestem ?ywa. 14 Dlatego t? studni? nazwano "Studni? Lachaj-Roj". - Jest to ta, która znajduje si? pomi?dzy Kadesz i Bered. 15 Hagar urodzi?a Abramowi syna. I Abram nazwa? zrodzonego mu przez Hagar syna imieniem Izmael. 16 Abram mia? lat osiemdziesi?t sze??, gdy mu Hagar urodzi?a Izmaela.

17

1 A gdy Abram mia? dziewi??dziesi?t dziewi?? lat, ukaza? mu si? Pan i rzek? do niego: Jam jest Bóg Wszechmog?cy. S?u? Mi i b?d? nieskazitelny, 2 chc? bowiem zawrze? moje przymierze pomi?dzy Mn? a tob? i da? ci niezmiernie liczne potomstwo. 3 Abram pad? na oblicze, a Bóg tak do niego mówi?: 4 Oto moje przymierze z tob?: staniesz si? ojcem mnóstwa narodów. 5 Nie b?dziesz wi?c odt?d nazywa? si? Abram, lecz imi? twoje b?dzie Abraham, bo uczyni? ciebie ojcem mnóstwa narodów. 6 Sprawi?, ?e b?dziesz niezmiernie p?odny, tak ?e staniesz si? ojcem narodów i pochodzi? b?d? od ciebie królowie. 7 Przymierze moje, które zawieram pomi?dzy Mn? a tob? oraz twoim potomstwem, b?dzie trwa?o z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym by? Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. 8 I oddaj? tobie i twym przysz?ym potomkom kraj, w którym przebywasz, ca?y kraj Kanaan, jako w?asno?? na wieki, i b?d? ich Bogiem. 9 Potem Bóg rzek? do Abrahama: Ty za?, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mn?. 10 Przymierze, które b?dziecie zachowywali mi?dzy Mn? a wami, czyli twoim przysz?ym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi m??czy?ni maj? by? obrzezani; 11 b?dziecie obrzezywali cia?o napletka na znak przymierza waszego ze Mn?. 12 Z pokolenia w pokolenie ka?de wasze dziecko p?ci m?skiej, gdy b?dzie mia?o osiem dni, ma by? obrzezane - s?uga urodzony w waszym domu lub nabyty za pieni?dze - ka?dy obcy, który nie jest potomkiem twoim - 13 ma by? obrzezany; obrzezany ma by? s?uga urodzony w domu twoim lub nabyty za pieni?dze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, b?dzie przymierzem na zawsze. 14 Nieobrzezany, czyli m??czyzna, któremu nie obrzezano cia?a jego napletka, taki cz?owiek niechaj b?dzie usuni?ty ze spo?eczno?ci twojej; zerwa? on bowiem przymierze ze Mn?. 15 I mówi? Bóg do Abrahama: ?ony twej nie b?dziesz nazywa? imieniem Saraj, lecz imi? jej b?dzie Sara. 16 B?ogos?awi?c jej, dam ci i z niej syna, i b?d? jej nadal b?ogos?awi?, tak ?e stanie si? ona matk? ludów i królowie b?d? jej potomkami. 17 Abraham, upad?szy na twarz, roze?mia? si?; pomy?la? sobie bowiem: Czy? cz?owiekowi stuletniemu mo?e si? urodzi? syn? Albo czy dziewi??dziesi?cioletnia Sara mo?e zosta? matk?? 18 Rzek? zatem do Boga: Oby przynajmniej Izmael ?y? pod Twoj? opiek?! 19 A Bóg mu na to: Ale? nie! ?ona twoja, Sara, urodzi ci syna, któremu dasz imi? Izaak. Z nim te? zawr? przymierze, przymierze wieczne z jego potomstwem, które po nim przyjdzie. 20 Co do Izmaela, wys?ucham ci?: Oto pob?ogos?awi? mu, ?eby by? p?odny, i dam mu niezmiernie liczne potomstwo; on b?dzie ojcem dwunastu ksi???t, narodem wielkim go uczyni?. 21 Moje za? przymierze zawr? z Izaakiem, którego urodzi ci Sara za rok o tej porze. 22 Wypowiedziawszy te s?owa, Bóg oddali? si? od Abrahama. 23 Wtedy Abraham, wzi?wszy swego syna Izmaela i wszystkich zrodzonych w jego domu lub tych, których naby? za pieni?dze - wszystkich swych domowników p?ci m?skiej - jeszcze tego samego dnia obrzeza? cia?o ich napletka, tak jak mu to nakaza? Bóg. 24 Abraham mia? lat dziewi??dziesi?t dziewi??, gdy obrzezano cia?o jego napletka, 25 a Izmael mia? lat trzyna?cie, gdy obrzezano cia?o jego napletka. 26 Tego samego dnia zostali wi?c obrzezani: Abraham i syn jego Izmael, 27 a wraz z nimi zostali obrzezani wszyscy jego domownicy - s?udzy urodzeni w jego domu albo obcy, nabyci za pieni?dze.

18

1 Pan ukaza? si? Abrahamowi pod d?bami Mamre, gdy ten siedzia? u wej?cia do namiotu w najgor?tszej porze dnia. 2 Abraham spojrzawszy dostrzeg? trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich pod??y? od wej?cia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pok?on do ziemi, 3 rzek?: O Panie, je?li darzysz mnie ?yczliwo?ci?, racz nie omija? Twego s?ugi! 4 Przynios? troch? wody, wy za? raczcie obmy? sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. 5 Ja za? pójd? wzi?? nieco chleba, aby?cie si? pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie ko?o s?ugi waszego. A oni mu rzekli: Uczy? tak, jak powiedzia?e?. 6 Abraham poszed? wi?c spiesznie do namiotu Sary i rzek?: Pr?dko zaczy? ciasto z trzech miar najczystszej m?ki i zrób podp?omyki. 7 Potem Abraham pod??y? do trzody i wybrawszy t?uste i pi?kne ciel?, da? je s?udze, aby ten szybko je przyrz?dzi?. 8 Po czym, wzi?wszy twaróg, mleko i przyrz?dzone ciel?, postawi? przed nimi, a gdy oni jedli, sta? przed nimi pod drzewem. 9 Zapytali go: Gdzie jest twoja ?ona, Sara? - Odpowiedzia? im: W tym oto namiocie. 10 Rzek? mu [jeden z nich]: O tej porze za rok znów wróc? do ciebie, twoja za? ?ona Sara b?dzie mia?a wtedy syna. Sara przys?uchiwa?a si? u wej?cia do namiotu, [które by?o tu?] za Abrahamem. 11 Abraham i Sara byli w bardzo podesz?ym wieku. Tote? Sara nie miewa?a przypad?o?ci w?a?ciwej kobietom. 12 U?miechn??a si? wi?c do siebie i pomy?la?a: Teraz, gdy przekwit?am, mam doznawa? rozkoszy, i mój m?? starzec? 13 Pan rzek? do Abrahama: Dlaczego to Sara ?mieje si? i my?li: Czy naprawd? b?d? mog?a rodzi?, gdy ju? si? zestarza?am? 14 Czy jest co?, co by?oby niemo?liwe dla Pana? Za rok o tej porze wróc? do ciebie, i Sara b?dzie mia?a syna. 15 Wtedy Sara zapar?a si?, mówi?c: Wcale si? nie ?mia?am - bo ogarn??o j? przera?enie. Ale Pan powiedzia?: Nie. ?mia?a? si?! 16 Potem ludzie ci odeszli i skierowali si? ku Sodomie. Abraham za? szed? z nimi, aby ich odprowadzi?, 17 a Pan mówi? sobie: czy? mia?bym zatai? przed Abrahamem to, co zamierzam uczyni?? 18 Przecie? ma si? on sta? ojcem wielkiego i pot??nego narodu, i przez niego otrzymaj? b?ogos?awie?stwo wszystkie ludy ziemi. 19 Bo upatrzy?em go jako tego, który b?dzie nakazywa? potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegaj?c przykaza? Pana post?powali sprawiedliwie i uczciwie, tak ?eby Pan wype?ni? to, co obieca? Abrahamowi. 20 Po czym Pan rzek?: Skarga na Sodom? i Gomor? g?o?no si? rozlega, bo wyst?pki ich [mieszka?ców] s? bardzo ci??kie. 21 Chc? wi?c i?? i zobaczy?, czy post?puj? tak, jak g?osi oskar?enie, które do Mnie dosz?o, czy nie; dowiem si?. 22 Wtedy to ludzie ci odeszli w stron? Sodomy, a Abraham sta? dalej przed Panem. 23 Zbli?ywszy si? do Niego, Abraham rzek?: Czy zamierzasz wygubi? sprawiedliwych wespó? z bezbo?nymi? 24 Mo?e w tym mie?cie jest pi??dziesi?ciu sprawiedliwych; czy tak?e zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgl?d na owych pi??dziesi?ciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkaj?? 25 O, nie dopu?? do tego, aby zgin?li sprawiedliwi z bezbo?nymi, aby sta?o si? sprawiedliwemu to samo, co bezbo?nemu! O, nie dopu?? do tego! Czy? Ten, który jest s?dzi? nad ca?? ziemi?, móg?by post?pi? niesprawiedliwie? 26 Pan odpowiedzia?: Je?eli znajd? w Sodomie pi??dziesi?ciu sprawiedliwych, przebacz? ca?emu miastu przez wzgl?d na nich. 27 Rzek? znowu Abraham: Pozwól, o Panie, ?e jeszcze o?miel? si? mówi? do Ciebie, cho? jestem py?em i prochem. 28 Gdyby w?ród tych pi??dziesi?ciu sprawiedliwych zabrak?o pi?ciu, czy z braku tych pi?ciu zniszczysz ca?e miasto? Pan rzek?: Nie zniszcz?, je?li znajd? tam czterdziestu pi?ciu. 29 Abraham znów odezwa? si? tymi s?owami: A mo?e znalaz?oby si? tam czterdziestu? Pan rzek?: Nie dokonam zniszczenia przez wzgl?d na tych czterdziestu. 30 Wtedy Abraham powiedzia?: Niech si? nie gniewa Pan, je?li rzekn?: mo?e znalaz?oby si? tam trzydziestu? A na to Pan: Nie dokonam zniszczenia, je?li znajd? tam trzydziestu. 31 Rzek? Abraham: Pozwól, o Panie, ?e o?miel? si? zapyta?: gdyby znalaz?o si? tam dwudziestu? Pan odpowiedzia?: Nie zniszcz? przez wzgl?d na tych dwudziestu. 32 Na to Abraham: O, racz si? nie gniewa?, Panie, je?li raz jeszcze zapytam: gdyby znalaz?o si? tam dziesi?ciu? Odpowiedzia? Pan: Nie zniszcz? przez wzgl?d na tych dziesi?ciu. 33 Wtedy Pan, sko?czywszy rozmow? z Abrahamem, odszed?, a Abraham wróci? do siebie.

19

1 Owi dwaj anio?owie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedzia? w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrza?, wyszed? naprzeciw nich i oddawszy im pok?on do ziemi 2 rzek?: Raczcie, panowie moi, zaj?? do domu s?ugi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalsz? drog?. Ale oni mu rzekli: Nie! Sp?dzimy noc na dworze. 3 Gdy on usilnie ich prosi?, zgodzili si? i weszli do jego domu. On za? przygotowa? wieczerz?, poleciwszy upiec chleba prza?nego. I posilili si?. 4 Zanim jeszcze udali si? na spoczynek, mieszkaj?cy w Sodomie m??czy?ni, m?odzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, 5 wywo?ali Lota i rzekli do niego: Gdzie tu s? ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowad? ich do nas, aby?my mogli z nimi poswawoli?! 6 Lot, który wyszed? do nich do wej?cia, zaryglowawszy za sob? drzwi, 7 rzek? im: Bracia moi, prosz? was, nie dopuszczajcie si? tego wyst?pku! 8 Mam dwie córki, które jeszcze nie ?y?y z m??czyzn?, pozwólcie, ?e je wyprowadz? do was; post?picie z nimi, jak si? wam podoba, byleby?cie tym ludziom niczego nie czynili, bo przecie? s? oni pod moim dachem! 9 Ale oni krzykn?li: Odejd? precz! I mówili: Sam jest tu przybyszem i ?mie nami rz?dzi?! Jeszcze gorzej z tob? mo?emy post?pi? ni? z nimi! I rzucili si? gwa?townie na tego m??a, na Lota, inni za? przybli?yli si?, aby wywa?y? drzwi. 10 Wtedy ci dwaj m??owie, wsun?wszy r?ce, przyci?gn?li Lota ku sobie do wn?trza domu i zaryglowali drzwi. 11 Tych za? m??czyzn u drzwi domu, m?odych i starych porazili ?lepot?. Tote? na pró?no usi?owali oni odnale?? wej?cie. 12 A potem ci dwaj m??owie rzekli do Lota: Kogokolwiek jeszcze masz w tym mie?cie, zi?cia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowad? st?d. 13 Mamy bowiem zamiar zniszczy? to miasto, poniewa? oskar?enie przeciw niemu do Pana tak si? wzmog?o, ?e Pan pos?a? nas, aby je zniszczy?. 14 Wyszed? wi?c Lot, aby powiedzie? tym, którzy jako [przyszli] zi?ciowie mieli wzi?? jego córki za ?ony: Chod?cie, wyjd?cie z tego miasta, bo Pan ma je zniszczy?! Oni jednak my?leli, ?e on ?artuje. 15 Gdy ju? zaczyan?o ?wita?, anio?owie przynaglali Lota, mówi?c: Pr?dzej, we? ?on? i córki, które s? przy tobie, aby? nie zgin?? z winy tego miasta. 16 Kiedy za? on zwleka?, m??owie ci chwycili go, jego ?on? i dwie córki za r?ce - Pan bowiem litowa? si? nad nim - i wyci?gn?li ich, i wyprowadzili poza miasto. 17 A gdy ich ju? wyprowadzili z miasta, rzek? jeden z nich: Uchod?, aby? ocali? swe ?ycie. Nie ogl?daj si? za siebie i nie zatrzymuj si? nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz! 18 Ale Lot rzek? do nich: Nie, panie mój! 19 Je?li darzysz twego s?ug? ?yczliwo?ci?, uczy? wi?ksz? ?ask? ni? ta, któr? mi wy?wiadczy?e?, ratuj?c mi ?ycie: bo ja nie mog? szuka? schronienia w górach, aby tam nie dosi?g?o mnie nieszcz??cie i abym nie zgin??. 20 Oto jest tu w pobli?u miasto, do którego móg?bym uciec. A cho? jest ono ma?e, w nim znajd? schronienie. Czy? nie jest ono ma?e? Ja za? b?d? móg? ocali? ?ycie. 21 Odpowiedzia? mu: Przychylam si? i do tej twojej pro?by; nie zniszcz? wi?c miasta, o którym mówisz. 22 Szybko zatem schro? si? w nim, bo nie mog? dokona? zniszczenia, dopóki tam nie wejdziesz. dlatego dano temu miastu nazw? Soar. 23 S?o?ce wzesz?o ju? nad ziemi?, gdy Lot przyby? do Soaru. 24 A wtedy Pan spu?ci? na Sodom? i Gomor? deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>. 25 I tak zniszczy? te miasta oraz ca?? okolic? wraz ze wszystkimi mieszka?cami miast, a tak?e ro?linno??. 26 ?ona Lota, która sz?a za nim, obejrza?a si? i sta?a si? s?upem soli. 27 Abraham, wstawszy rano, uda? si? na to miejsce, na którym przedtem sta? przed Panem. 28 I gdy spojrza? w stron? Sodomy i Gomory i na ca?y obszar doko?a, zobaczy? unosz?cy si? nad ziemi? g?sty dym, jak gdyby z pieca, w którym topi? metal. 29 Tak wi?c Bóg, niszcz?c okoliczne miasta, przez wzgl?d na Abrahama ocali? Lota od zag?ady, jakiej uleg?y te miasta, w których Lot przedtem mieszka?. 30 Lot wyszed? z Soaru i zamieszka? wraz z dwiema swymi córkami w górach, gdy? ba? si? pozostawa? w tym mie?cie. A gdy mieszka? z dwiema swymi córkami w pieczarze, 31 rzek?a starsza do m?odszej: Ojciec nasz wprawdzie ju? jest stary, ale nie ma w tej okolicy m??czyzny, który by przyszed? do nas na sposób wszystkim w?a?ciwy. 32 Chod? wi?c, upoimy ojca naszego winem i po?o?ymy si? z nim, a tak b?dziemy mia?y potomstwo z ojca naszego. 33 Upoi?y wi?c swego ojca winem tej samej nocy; wtedy starsza posz?a i po?o?y?a si? przy ojcu swoim, on za? nawet nie wiedzia? ani kiedy si? k?ad?a, ani kiedy wsta?a. 34 Nazajutrz rzek?a starsza do m?odszej: Oto ostatniej nocy ja spa?am z ojcem; upójmy go winem tak?e tej nocy i id? ty, i ?pij z nim, aby?my obie mia?y potomstwo z ojca naszego. 35 Upoi?y wi?c i tej nocy ojca swego winem i posz?a m?odsza i po?o?y?a si? przy nim; a on nawet nie wiedzia?, kiedy si? k?ad?a i kiedy wsta?a. 36 I tak obie córki Lota sta?y si? brzemienne za spraw? swego ojca. 37 Starsza, urodziwszy potem syna, da?a mu imi? Moab. Ten by? praojcem dzisiejszych Moabitów. 38 M?odsza równie? urodzi?a syna i nazwa?a go Ben-Ammi. Ten za? sta? si? praojcem dzisiejszych Ammonitów.

20

1 Potem Abraham pow?drowa? stamt?d do Negebu i osiedli? si? pomi?dzy Kadesz a Szur. A gdy przebywa? w Gerarze, 2 mawia? o swej ?onie Sarze: Jest ona moj? siostr?. Wobec tego Abimelek, król Geraru, wys?a? swoich ludzi, by zabrali Sar?. 3 Tej samej jednak nocy przyszed? Bóg do Abimeleka we ?nie i powiedzia? do niego: Umrzesz z powodu tej kobiety, któr? zabra?e?, gdy? ona ma m??a. 4 Abimelek, który jeszcze nie zbli?y? si? do niej, rzek?: Panie, czy mia?by? tak?e ukara? ?mierci? ludzi niewinnych? 5 Przecie? on mi mówi?: Ona jest moj? siostr?, i przecie? ona równie? mówi?a: On jest moim bratem. Uczyni?em to w prostocie serca i z r?kami czystymi. 6 Wtedy Bóg rzek? do niego: I ja wiem, ?e uczyni?e? to w prostocie serca. Tote? sam ciebie powstrzyma?em od wykroczenia przeciwko Mnie; dlatego nie dopu?ci?em, aby? si? jej dotkn??. 7 Teraz wi?c zwró? ?on? temu cz?owiekowi, bo jest on prorokiem i b?dzie si? modli? za ciebie, aby? pozosta? przy ?yciu. Je?eli za? nie zwrócisz, wiedz, ?e na pewno nie minie ?mier? ciebie i wszystkich twoich bliskich. 8 Nazajutrz rano Abimelek zwo?a? wszystkich swoich domowników i opowiedzia? im to wszystko, oni za? bardzo si? przerazili. 9 Potem Abimelek wezwa? Abrahama i rzek? mu: Có?e? nam uczyni?? Có? ci zawini?em, ?e o ma?o nie doprowadzi?e? mnie i moich poddanych do wielkiego grzechu? Post?pi?e? ze mn? tak, jak nie powinno si? post?powa?! 10 I zapyta? Abimelek Abrahama: Jaki mia?e? zamiar, czyni?c to? 11 Abraham odpowiedzia?: Bo my?la?em: Na pewno nie ma tu u ludzi boja?ni Bo?ej i zabij? mnie z powodu mej ?ony. 12 Zreszt? jest ona rzeczywi?cie moj? siostr?, jako córka ojca mego, lecz z innej matki; mimo to zosta?a moj? ?on?. 13 Gdy wi?c Bóg kaza? mi wyruszy? z domu mego ojca na w?drówk?, rzek?em do niej: Wy?wiadczysz mi przys?ug?, gdy tam, dok?d przyjdziemy, b?dziesz mówi?a o mnie: On jest moim bratem. 14 Wtedy Abimelek da? Abrahamowi owce, wo?y, niewolników i niewolnice i zwróci? mu ?on? jego, Sar?. 15 Po czym rzek?: Oto kraj mój przed tob?: zamieszkaj, gdzie ci si? podoba! 16 Do Sary powiedzia?: Daj? bratu twemu tysi?c sztuk srebra; niechaj to b?dzie dla ciebie dowodem, ?e jeste? bez winy, wobec wszystkich, którzy s? z tob?. 17 Abraham pomodli? si? do Boga i Bóg uzdrowi? Abimeleka, ?on? jego i jego niewolnice, aby mogli mie? potomstwo; 18 Bóg bowiem dotkn?? niep?odno?ci? wszystkie ?ona w domu Abimeleka za Sar?, ?on? Abrahama.

21

1 Wreszcie Pan okaza? Sarze ?askawo??, jak to obieca?, i uczyni? jej to, co zapowiedzia?. 2 Sara sta?a si? brzemienn? i urodzi?a s?dziwemu Abrahamowi syna w tym w?a?nie czasie, jaki Bóg wyznaczy?. 3 Abraham da? swemu synowi, którego mu Sara urodzi?a, imi? Izaak. 4 Abraham obrzeza? Izaaka, gdy ten mia? osiem dni, tak jak to Bóg mu przykaza?. 5 Abraham mia? sto lat, gdy mu si? urodzi? syn jego Izaak. 6 Sara mówi?a: Powód do ?miechu da? mi Bóg. Ka?dy, kto si? o tym dowie, ?mia? si? b?dzie z mej przyczyny. 7 I dodawa?a: Któ? by si? o?mieli? rzec Abrahamowi: Sara b?dzie karmi?a piersi? dzieci, a jednak urodzi?am syna mimo podesz?ego wieku mego m??a. 8 Dziecko podros?o i zosta?o od??czone od piersi. Abraham wyprawi? wielk? uczt? w tym dniu, w którym Izaak zosta? od??czony od piersi. 9 Sara widz?c, ?e syn Egipcjanki Hagar, którego ta urodzi?a Abrahamowi, na?miewa si? z Izaaka, 10 rzek?a do Abrahama: Wyp?d? t? niewolnic? wraz z jej synem, bo syn tej niewolnicy nie b?dzie wspó?dziedzicem z synem moim Izaakiem. 11 To powiedzenie Abraham uzna? za bardzo z?e - ze wzgl?du na swego syna. 12 A wtedy Bóg rzek? do Abrahama: Niechaj ci si? nie wydaje z?e to, co Sara powiedzia?a o tym ch?opcu i o twojej niewolnicy. Pos?uchaj jej, gdy? tylko od Izaaka b?dzie nazwane twoje potomstwo. 13 Syna za? tej niewolnicy uczyni? równie? wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem. 14 Nazajutrz rano wzi?? Abraham chleb oraz buk?ak z wod? i da? Hagar, wk?adaj?c jej na barki, i wydali? j? wraz z dzieckiem. Ona za? posz?a i b??ka?a si? po pustyni Beer-Szeby. 15 A gdy zabrak?o wody w buk?aku, u?o?y?a dziecko pod jednym krzewem, 16 po czym odesz?a i usiad?a opodal tak daleko, jak ?uk doniesie, mówi?c: Nie b?d? patrza?a na ?mier? dziecka. I tak siedz?c opodal, zacz??a g?o?no p?aka?. 17 Ale Bóg us?ysza? j?k ch?opca i Anio? Bo?y zawo?a? na Hagar z nieba: Có? ci to, Hagar? Nie l?kaj si?, bo us?ysza? Bóg j?k ch?opca tam le??cego. 18 Wsta?, podnie? ch?opca i we? go za r?k?, bo uczyni? go wielkim narodem. 19 Po czym Bóg otworzy? jej oczy i ujrza?a studni? z wod?; a ona posz?a, nape?ni?a buk?ak wod? i da?a ch?opcu pi?. 20 Bóg otacza? ch?opca opiek?, gdy dorós?. Mieszka? on na pustyni i sta? si? ?ucznikiem. 21 Mieszka? stale na pustyni Paran; matka za? jego sprowadzi?a mu ?on? z ziemi egipskiej. 22 W owym czasie Abimelek z dowódc? swego wojska Pikolem tak powiedzia? do Abrahama: Bóg pomaga ci we wszystkim, co czynisz. 23 Z?ó? mi wi?c teraz tu na tym miejscu przysi?g? na Boga, ?e ani wobec mnie, ani wobec mego potomstwa bli?szego i dalszego nie dopu?cisz si? zdrady; ?e jak ja obszed?em si? z tob? ?askawie, tak te? i ty b?dziesz post?powa? wzgl?dem mnie i tej ziemi, w której jeste? go?ciem. 24 Abraham rzek?: Przysi?gam! 25 Równocze?nie jednak Abraham zrobi? Abimelekowi wymówk? z powodu studni z wod?, zabranej mu przemoc? przez ludzi Abimeleka. 26 Abimelek odpowiedzia?: Nie wiem, kto to uczyni?, bo? ty mi nie da? o tym zna?. Dopiero teraz dowiaduj? si? o tym. 27 A potem Abraham da? Abimelekowi owce i wo?y, i tak obaj zawarli przymierze. 28 Abraham wydzieli? nadto z trzody siedem jagni?t. 29 Abimelek zapyta? Abrahama: Co znaczy tych siedem jagni?t, które oddzieli?e?? 30 Odpowiedzia? Abraham: Tych siedem jagni?t przyjmiesz ode mnie, ?ebym móg? mie? dowód, ?e to ja wykopa?em ow? studni?. 31 Dlatego nazwano t? miejscowo?? Beer-Szeba, ?e tam obaj z?o?yli przysi?g?. 32 Po zawarciu przymierza w Beer-Szebie Abimelek i dowódca jego wojska Pikol udali si? w powrotn? drog? do kraju Filistynów. 33 Abraham za? zasadzi? w Beer-Szebie drzewo tamaryszkowe. Tam te? wzywa? imienia Pana, Boga Wiekuistego. 34 I tak przebywa? Abraham przez d?ugi czas w kraju Filistynów.

22

1 A po tych wydarzeniach Bóg wystawi? Abrahama na prób?. Rzek? do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedzia?: Oto jestem - 2 powiedzia?: we? twego syna jedynego, którego mi?ujesz, Izaaka, id? do kraju Moria i tam z?ó? go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wska??. 3 Nazajutrz rano Abraham osiod?a? swego os?a, zabra? z sob? dwóch swych ludzi i syna Izaaka, nar?ba? drzewa do spalenia ofiary i ruszy? w drog? do miejscowo?ci, o której mu Bóg powiedzia?. 4 Na trzeci dzie? Abraham, spojrzawszy, dostrzeg? z daleka ow? miejscowo??. 5 I wtedy rzek? do swych s?ug: Zosta?cie tu z os?em, ja za? i ch?opiec pójdziemy tam, aby odda? pok?on Bogu, a potem wrócimy do was. 6 Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, w?o?y? je na syna swego Izaaka, wzi?? do r?ki ogie? i nó?, po czym obaj si? oddalili. 7 Izaak odezwa? si? do swego ojca Abrahama: Ojcze mój! A gdy ten rzek?: Oto jestem, mój synu - zapyta?: Oto ogie? i drwa, a gdzie? jest jagni? na ca?opalenie? 8 Abraham odpowiedzia?: Bóg upatrzy sobie jagni? na ca?opalenie, synu mój. I szli obydwaj dalej. 9 A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskaza?, Abraham zbudowa? tam o?tarz, u?o?y? na nim drwa i zwi?zawszy syna swego Izaaka po?o?y? go na tych drwach na o?tarzu. 10 Potem Abraham si?gn?? r?k? po nó?, aby zabi? swego syna. 11 Ale wtedy Anio? Pa?ski zawo?a? na niego z nieba i rzek?: Abrahamie, Abrahamie! A on rzek?: Oto jestem. 12 Anio? powiedzia? mu: Nie podno? r?ki na ch?opca i nie czy? mu nic z?ego! Teraz pozna?em, ?e boisz si? Boga, bo nie odmówi?e? Mi nawet twego jedynego syna. 13 Abraham, obejrzawszy si? poza siebie, spostrzeg? barana uwik?anego rogami w zaro?lach. Poszed? wi?c, wzi?? barana i z?o?y? w ofierze ca?opalnej zamiast swego syna. 14 I da? Abraham miejscu temu nazw? "Pan widzi". St?d to mówi si? dzisiaj: Na wzgórzu Pan si? ukazuje. 15 Po czym Anio? Pa?ski przemówi? g?o?no z nieba do Abrahama po raz drugi: 16 Przysi?gam na siebie, wyrocznia Pana, ?e poniewa? uczyni?e? to, a nie oszcz?dzi?e? syna twego jedynego, 17 b?d? ci b?ogos?awi? i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrze?u morza; potomkowie twoi zdob?d? warownie swych nieprzyjació?. 18 Wszystkie ludy ziemi b?d? sobie ?yczy? szcz??cia takiego, jakie jest udzia?em twego potomstwa, dlatego ?e us?ucha?e? mego rozkazu. 19 Abraham wróci? do swych s?ug i wyruszywszy razem z nimi w drog?, poszed? do Beer-Szeby. I mieszka? Abraham nadal w Beer-Szebie. 20 Po tych wydarzeniach doniesiono Abrahamowi: Milka równie? urodzi?a synów twemu bratu, Nachorowi: 21 Usa, syna pierworodnego, Buza, jego brata, Kemuela, praojca Aramejczyków, 22 Keseda, Chazo, Pildasza, Jidlafa oraz Betuela. - 23 Betuel za? by? ojcem Rebeki. O?miu synów urodzi?a Milka Nachorowi, bratu Abrahama. 24 Równie? drugorz?dna ?ona Nachora, imieniem Reuma, urodzi?a Tebacha, Gachama, Tachasza i Maak?.

23

1 Sara doczeka?a si? stu dwudziestu siedmiu lat ?ycia. 2 Zmar?a ona w Kiriat-Arba, czyli w Hebronie, w kraju Kanaan. Abraham rozpocz?? wi?c obrz?dow? ?a?ob? po Sarze, aby j? op?aka?. 3 A potem powstawszy odszed? od swej zmar?ej i zwróci? si? do Chetytów z tak? pro?b?: 4 Cho? mieszkam w?ród was jako przybysz, sprzedajcie mi tu u was grób na w?asno??, abym móg? pochowa? moj? zmar??. 5 Chetyci dali tak? odpowied? Abrahamowi: 6 Pos?uchaj nas, panie! Uchodzisz w?ród nas za cz?owieka szczególnie zaszczyconego przez Boga; pochowaj wi?c sw? zmar?? w najprzedniejszym z naszych grobów. Nikt z nas nie odmówi ci swego grobu do pochowania twej zmar?ej. 7 Wtedy Abraham powsta? i, oddawszy pok?on zgromadzonym Chetytom, zacz?? do nich tak mówi?: 8 Je?li godzicie si?, abym pochowa? moj? zmar??, pos?uchajcie mnie! Pro?cie za mn? Efrona, syna Sochara, 9 ?eby mi sprzeda? pieczar? Makpela, która znajduje si? na kra?cu jego pola; za odpowiedni? cen? niechaj mi j? sprzeda, abym mia? w?ród was grób na w?asno??. 10 Efron Chetyta, który siedzia? w?ród swych wspó?plemie?ców, odpowiedzia? Abrahamowi wobec nich i wobec wszystkich wchodz?cych w bram? miasta: 11 Nie, panie mój, pos?uchaj mnie: pole to i pieczar?, która na nim si? znajduje, daj? ci; w obecno?ci moich wspó?braci daj? ci j?, pochowaj sw? zmar??. 12 Ale Abraham, oddawszy pok?on Chetytom, 13 o?wiadczy? Efronowi wobec zebranych: Raczej ty zechciej mnie pos?ucha?: daj? pieni?dze za to pole, przyjmij ode mnie, a wtedy dopiero pochowam tam moj? zmar??. 14 Efron da? na to Abrahamowi tak? odpowied?: 15 Panie mój, pos?uchaj mnie: ziemia warta czterysta syklów srebra - suma niewielka dla mnie i dla ciebie - pochowaj swoj? zmar??! 16 Abraham przysta? na ??danie Efrona. Odwa?y? wi?c Efronowi sum?, któr? ten wymieni? w obecno?ci Chetytów: czterysta syklów srebra, jakie by?y wówczas w obiegu. 17 Tak wi?c posiad?o?? Efrona w Makpela, w pobli?u Mamre, czyli pole i znajduj?ca si? na nim pieczara, oraz wszystkie drzewa wzd?u? jego granicy sta?y si? 18 w?asno?ci? Abrahama w obecno?ci Chetytów i wszystkich, którzy wchodzili w bram? ich miasta. 19 A potem Abraham pochowa? swoj? ?on? Sar? w pieczarze na polu zwanym Makpela w pobli?u Mamre, czyli Hebronu, w kraju Kanaan. 20 Odt?d pole i znajduj?ca si? na nim pieczara przesz?y od Chetytów do Abrahama jako tytu? w?asno?ci grobu.

24

1 Abraham zestarza? si? i doszed? do podesz?ego wieku, a Bóg mu we wszystkim b?ogos?awi?. 2 I rzek? Abraham do swego s?ugi, który piastowa? w jego rodzinie godno?? zarz?dcy ca?ej posiad?o?ci: Po?ó? mi tw? r?k? pod biodro, 3 bo chc?, ?eby? mi przysi?g? na Pana, Boga nieba i ziemi, ?e nie we?miesz dla mego syna Izaaka ?ony spo?ród kobiet Kanaanu, w którym mieszkam, 4 ale ?e pójdziesz do mego rodzinnego kraju i wybierzesz ?on? dla mego syna Izaaka. 5 Odpowiedzia? mu s?uga: A gdyby taka kobieta nie zechcia?a przyj?? ze mn? do tego kraju, czy mog? wtedy zaprowadzi? twego syna do kraju, z którego pochodzisz? 6 Rzek? do niego Abraham: Nie czy? tego nigdy, aby? mia? tam wraca? z moim synem! 7 Pan, Bóg niebios, który mnie wywiód? z domu mego ojca i z mego kraju rodzinnego, który mi uroczy?cie obieca?: Potomstwu twemu dam ten kraj, On po?le swego anio?a przed tob?; znajdziesz tam ?on? dla mego syna. 8 A gdyby owa kobieta nie chcia?a przyj?? z tob?, wtedy jeste? zwolniony z przysi?gi; byle? tylko z synem moim tam nie wraca?. 9 Wtedy s?uga po?o?y? r?k? pod biodro Abrahama, pana swego, i przysi?g?, ?e spe?ni, jak mu powiedziano. 10 S?uga ów zabra? z sob? dziesi?? wielb??dów oraz kosztowno?ci swego pana i wyruszy? do Aram-Naharaim, do miasta, w którym mieszka? Nachor. 11 Tam rozsiod?a? wielb??dy przy studni poza miastem w porze wieczornej, wtedy w?a?nie, kiedy kobiety wychodzi?y czerpa? wod?. 12 I modli? si?: Panie, Bo?e Pana mego Abrahama, spraw, abym spotka? j? dzisiaj; b?d? ?askaw dla mego pana Abrahama! 13 Gdy teraz stoj? przy ?ródle i gdy córki mieszka?ców tego miasta wychodz?, aby czerpa? wod?, 14 niechaj dziewczyna, której powiem: Nachyl mi dzban twój, abym si? móg? napi?, a ona mi odpowie: Pij, a i wielb??dy twoje napoj?, b?dzie t?, któr? przeznaczy?e? dla s?ugi swego Izaaka; wtedy poznam, ?e jeste? ?askaw dla mego pana. 15 Zanim przesta? si? modli?, nadesz?a Rebeka córka Betuela, syna Milki, ?ony Nachora, brata Abrahama; wysz?a z dzbanem na ramieniu. 16 Panna to by?a bardzo pi?kna, dziewica, która nie obcowa?a jeszcze z m??em. Ona to zesz?a do ?ród?a i nape?niwszy swój dzban, wraca?a. 17 Wtedy s?uga ów szybko zabieg? jej drog? i rzek?: Daj mi si? napi? troch? wody z twego dzbana! 18 A ona powiedzia?a: Pij, panie mój - i szybko pochyli?a swój dzban, i da?a mu pi?. 19 A gdy go napoi?a, rzek?a: Tak?e dla twych wielb??dów naczerpi? wody, aby mog?y pi? do woli. 20 Po czym szybko wyla?a ze swego dzbana wod? do koryta i pobieg?a znów do studni czerpa? wod?, a? nanosi?a dla wszystkich wielb??dów. 21 On za? zdziwiony czeka? w milczeniu, aby si? przekona?, czy Pan pozwoli mu dopi?? celu podró?y, czy nie. 22 Ale gdy si? wielb??dy napi?y, wyj?? kolczyk z?oty wagi pó? sykla oraz w?o?y? na jej r?ce dwie bransolety z?ote wa??ce dziesi?? syklów 23 i zapyta?: Czyj? jeste? córk?, powiedz?e mi; czy w domu twego ojca jest miejsce dla nas na nocleg? 24 A ona rzek?a: Jestem córk? Betuela, syna Milki, którego ona urodzi?a Nachorowi. 25 Po czym doda?a: Do?? u nas s?omy i paszy oraz miejsca do przenocowania. 26 Wtedy cz?owiek ów pad? na kolana i, oddawszy pok?on Panu, 27 rzek?: Niech b?dzie b?ogos?awiony Pan, Bóg mego pana Abrahama, który nie omieszka? okaza? ?askawo?ci swej i wierno?? memu panu, poniewa? prowadzi? mnie w drodze do domu krewnych mojego pana! 28 Tymczasem dziewczyna pobieg?a do domu i opowiedzia?a swej matce o tym, co zasz?o. 29 A mia?a Rebeka brata imieniem Laban. Ten to Laban uda? si? ?piesznie do owego cz?owieka, za miasto do ?ród?a. 30 Zobaczy? bowiem kolczyk i bransolety na r?kach swej siostry i us?ysza?, jak Rebeka mówi?a, co jej ów cz?owiek powiedzia?. Podszed?szy wi?c do tego cz?owieka, stoj?cego z wielb??dami u ?ród?a, 31 rzek? do niego: Pójd?, b?ogos?awiony przez Pana, czemu stoisz tu na dworze! Przygotowa?em dom dla ciebie i miejsce dla twych wielb??dów. 32 uda? si? wi?c ów cz?owiek do domu. Rozkie?znano wielb??dy, dano s?om? i pasz? wielb??dom oraz wod? do obmycia jego nóg i nóg ludzi, którzy z nim byli. 33 Gdy za? podano owemu cz?owiekowi posi?ek, rzek?: nie b?d? jad?, dopóki nie przedstawi? mej pro?by. Rzek? Laban: Mów. 34 I zacz?? mówi?: Jestem s?ug? Abrahama. 35 Pan w szczególny sposób b?ogos?awi? memu panu, tote? sta? si? on zamo?ny: da? mu owce, wo?y, srebro, z?oto, niewolników, niewolnice, wielb??dy i os?y. 36 ?ona za? pana mego, Sara, urodzi?a panu memu w podesz?ym swym wieku syna. Jemu to odda? on ca?? sw? maj?tno??. 37 Pan mój kaza? mi przysi?c, ?e spe?ni? takie polecenie: Nie wolno ci wzi?? ?ony dla mego syna spo?ród kobiet Kanaanu - kraju, w którym przebywam, 38 lecz masz uda? si? do rodziny mego ojca, do moich krewnych, i stamt?d wzi?? ?on? dla mego syna. 39 Gdy za? rzek?em memu panu: A je?li taka kobieta nie zechce pój?? ze mn? - 40 odpowiedzia? mi: Pan, któremu s?u??, po?le z tob? swego anio?a i sprawi, ?e zamiar twój ci si? powiedzie, ?e we?miesz ?on? dla mego syna z rodziny mojej, z rodu mojego ojca. 41 B?dziesz za? zwolniony z przysi?gi, je?li przyjdziesz do mych krewnych, a oni ci jej nie dadz?; tylko wtedy b?dziesz zwolniony z przysi?gi. 42 Gdy wi?c dzi? przyszed?em do ?ród?a, modli?em si?: Panie, Bo?e pana mego Abrahama, je?li taka wola Twoja, spraw, abym dopi?? celu podró?y, któr? odbywam. 43 Oto jestem u ?ród?a. Niech wi?c stanie si? tak, ?eby ta dziewczyna wysz?a czerpa? wod?. A gdy jej powiem: Daj mi si? napi? troch? wody z twego dzbana, 44 niechaj mi powie: Pij ty, a i wielb??dy twe napoj?; b?dzie to ta kobieta, któr? Pan wybra? dla syna pana mojego. 45 Zaledwie przesta?em tak w duchu si? modli?, ukaza?a si? Rebeka z dzbanem na ramieniu i zesz?a do ?ród?a, aby czerpa? wod?. Wtedy powiedzia?em do niej: Daj mi pi?. 46 Ona za? szybko nachyli?a swój dzban i powiedzia?a: Pij, a potem napoj? tak?e twe wielb??dy. I napi?em si?, i wielb??dy moje napoi?a. 47 A gdym j? zapyta?: Czyj? jeste? córk?, odpowiedzia?a: Jestem córk? Betuela, syna Nachora, którego urodzi?a mu Milka. W?o?y?em wi?c kolczyk w jej nozdrza i bransolety na jej r?ce. 48 A potem pad?em na kolana i odda?em pok?on Panu; i dzi?kowa?em Panu, Bogu pana mego Abrahama, ?e poprowadzi? mnie drog? w?a?ciw?, abym wzi?? bratanic? pana mego za ?on? dla jego syna. 49 A teraz powiedzcie mi, czy chcecie okaza? panu mojemu prawdziw? ?yczliwo??; a je?li nie - powiedzcie, a wtedy udam si? gdzie indziej. 50 Wtedy Laban i Betuel tak odpowiedzieli: Poniewa? Pan tak zamierzy?, nie mo?emy ci powiedzie? nie lub tak. 51 masz przed sob? Rebek?, we? j? z sob? i id?. Niechaj b?dzie ona ?on? syna pana twego, jak postanowi? Pan. 52 Gdy s?uga Abrahama us?ysza? te ich s?owa, odda? pok?on Panu. 53 Po czym wyj?wszy srebrne i z?ote klejnoty oraz szaty, da? je Rebece; a bratu i matce jej ofiarowa? kosztowno?ci. 54 Potem on i ci, którzy z nim przybyli, najad?szy si? i napiwszy, udali si? na spoczynek. A gdy wstali rano, rzek? s?uga Abrahama: Pozwólcie mi wróci? do mego pana. 55 Odpowiedzieli brat i matka dziewczyny: Niechaj pozostanie ona z dziesi?? dni, zanim odejdzie. 56 Ale on przynagla? mówi?c: Nie zatrzymujcie mnie wy, skoro Pan pozwoli? mi dopi?? celu mojej podró?y. Pozwólcie mi odej?? i wróci? do mego pana. 57 Wtedy oni rzekli: Zawo?ajmy dziewczyn? i zapytajmy j? sam?. 58 Zawo?ali zatem Rebek? i spytali: Czy chcesz i?? z tym cz?owiekiem? A ona odpowiedzia?: Chc? i??. 59 Wyprawili wi?c Rebek?, siostr? swoj?, i jej piastunk? ze s?ug? Abrahama i jego lud?mi. 60 Pob?ogos?awili Rebek? i tak rzekli: Siostro nasza, wzrastaj w tysi?ce nieprzeliczone: i niech potomstwo twoje zdob?dzie bramy swych nieprzyjació?! 61 Po czym Rebeka i jej niewolnice wsiad?y na wielb??dy i ruszy?y w drog? za owym cz?owiekiem. S?uga Abrahama zabra? wi?c Rebek? i odjecha?. 62 A Izaak, który naówczas mieszka? w Negebie, w?a?nie wraca? od studni Lachaj-Roj; 63 wyszed? bowiem pogr??ony w smutku na pole przed wieczorem. Podniós?szy oczy ujrza? zbli?aj?ce si? wielb??dy. 64 Gdy za? Rebeka podnios?a oczy, spostrzeg?a Izaaka, szybko zsiad?a z wielb??da 65 i spyta?a s?ugi: Kto to jest ten m??czyzna, który idzie ku nam przez pole? S?uga odpowiedzia?: To mój pan. Wtedy Rebeka wzi??a zas?on? i zakry?a twarz. 66 Kiedy s?uga opowiedzia? Izaakowi o wszystkim, czego dokona?, 67 Izaak wprowadzi? Rebek? do namiotu Sary, swej matki. Wzi?wszy Rebek? za ?on?, Izaak mi?owa? j?, bo by?a mu pociech? po matce.

25

1 Abraham po?lubi? jeszcze drug? kobiet?, imieniem Ketura. 2 Ona to urodzi?a mu Zimrana, Jokszana, Medana, Midiana, Jiszbaka i Szuacha. 3 Jokszan by? ojcem Saby i Dedana; synami za? Dedana byli: Aszszurim, Letuszim i Leummim. 4 Synowie Midiana: Efa, Efer, Henoch, Abida i Eldaa. - Ci wszyscy byli potomkami Ketury. 5 Abraham ca?? sw? maj?tno?? odda? Izaakowi, 6 synów za?, których mia? z ?on drugorz?dnych, obdarowa? i kaza? im jeszcze za swego ?ycia odej?? od Izaaka ku wschodowi, do kraju le??cego na wschód. 7 A gdy Abraham do?y? lat stu siedemdziesi?ciu pi?ciu, 8 zbli?y? si? kres jego ?ycia i zmar? w pó?nej, lecz szcz??liwej staro?ci, syt ?ycia, i po??czy? si? ze swoimi przodkami. 9 Izaak i Izmael, synowie Abrahama, pochowali go w pieczarze Makpela na polu Efrona, syna Sochara Chetyty, w pobli?u Mamre. 10 Na tym polu, które naby? Abraham od Chetytów, zosta? on pochowany obok swej ?ony, Sary. 11 Po ?mierci Abrahama Bóg b?ogos?awi? jego synowi Izaakowi. Izaak zamieszka? w pobli?u studni Lachaj-Roj. 12 Oto potomkowie Izmaela, syna Abrahama, którego Abrahamowi urodzi?a Egipcjanka Hagar, niewolnica Sary. 13 Oto imiona synów Izmaela, imiona pochodz?cych od nich potomków: Nebajot, pierworodny syn Izmaela, Kedar, Adbeel, Mibsam, 14 Miszma, Duma, Massa. 15 Chadad, Tema, Jetur, Nafisz i Kedma. 16 Oto synowie Izmaela i takie s? zarazem nazwy miejscowo?ci, w których oni przebywali lub si? osiedlili - dwunastu naczelników ich szczepów. 17 A Izmael, maj?c sto trzydzie?ci siedem lat, doszed? do kresu swego ?ycia; umar? i po??czy? si? ze swoimi przodkami. 18 [Jego za? potomkowie] mieszkali od Chawila a? do Szur, le??cego naprzeciw Egiptu, na drodze do Aszszuru. Osiedlili si? tam, mimo sprzeciwu ze strony spokrewnionych z nimi szczepów. 19 Oto dzieje potomków Izaaka, syna Abrahama. Abraham by? ojcem Izaaka. 20 Izaak mia? czterdzie?ci lat, gdy wzi?? sobie za ?on? Rebek?, córk? Betuela, Aramejczyka z Paddan-Aram, siostr? Labana Aramejczyka. 21 Izaak modli? si? do Pana za sw? ?on?, gdy? by?a ona niep?odna. Pan wys?ucha? go, i Rebeka, ?ona Izaaka, sta?a si? brzemienna. 22 A gdy walczy?y z sob? dzieci w jej ?onie, pomy?la?a: Je?li tak bywa, to czemu mnie si? to przytrafia? Posz?a wi?c zapyta? o to Pana, 23 a Pan jej powiedzia?: Dwa narody s? w twym ?onie, dwa odr?bne ludy wyjd? z twych wn?trzno?ci; jeden b?dzie silniejszy od drugiego, starszy b?dzie s?ug? m?odszego. 24 Kiedy nadszed? czas porodu, okaza?o si?, ?e w ?onie jej by?y bli?ni?ta. 25 I wyszed? pierwszy syn czerwony, ca?y pokryty ow?osieniem, jakby p?aszczem; nazwano go wi?c Ezaw. 26 Zaraz potem ukaza? si? brat jego, trzymaj?cy Ezawa za pi?t?; dano mu przeto imi? Jakub. - Izaak mia? lat sze??dziesi?t, gdy mu si? oni urodzili. 27 A gdy ch?opcy uro?li, Ezaw sta? si? zr?cznym my?liwym, ?yj?cym w polu. Jakub za? by? cz?owiekiem spokojnym, mieszkaj?cym w namiocie. 28 Izaak mi?owa? Ezawa, bo ten przyrz?dza? mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny; Rebeka natomiast kocha?a Jakuba. 29 Gdy pewnego razu Jakub gotowa? jak?? potraw?, nadszed? z pola Ezaw bardzo znu?ony 30 i rzek? do Jakuba: Daj mi cho? troch? tej czerwonej potrawy, jestem bowiem znu?ony. - Dlatego nazwano go Edom. 31 Jakub odpowiedzia?: Odst?p mi najprzód twój przywilej pierworodztwa!. 32 Rzek? Ezaw: Skoro niemal umieram [z g?odu], có? mi po pierworodztwie? 33 Na to Jakub: Zaraz mi przysi?gnij! Ezaw mu przysi?g? i tak odst?pi? swe pierworodztwo Jakubowi. 34 Wtedy Jakub poda? Ezawowi chleb i gotowan? soczewic?. Ezaw najad? si? i napi?, a potem wsta? i oddali? si?. Tak to Ezaw zlekcewa?y? przywilej pierworodztwa.

26

1 Gdy w kraju nasta? g?ód, drugi z kolei po tym, który by? za czasów Abrahama, Izaak pow?drowa? do Abimeleka, króla filisty?skiego, do Geraru. 2 Ukaza? mu si? bowiem Pan i rzek?: Nie id? do Egiptu, lecz zatrzymaj si? w tym kraju, który ci wska??. 3 Zamieszkaj w tym kraju, a ja b?d? z tob?, b?d? ci b?ogos?awi?. Bo tobie i twemu potomstwu oddaj? wszystkie te ziemie i dotrzymam przysi?gi, któr? da?em twojemu ojcu, Abrahamowi, 4 ?e rozmno?? potomstwo twe jak gwiazdy na niebie oraz dam twojemu potomstwu wszystkie te ziemie. Wszystkie ludy ziemi b?d? sobie ?yczy? szcz??cia [takiego, jakie jest udzia?em] twego potomstwa, 5 dlatego ?e Abraham by? mi pos?uszny - przestrzega? tego, co mu poleci?em: moich nakazów, praw i poucze?. 6 Tak wi?c Izaak zamieszka? w Gerarze. 7 A kiedy okoliczni mieszka?cy pytali go o jego ?on?, odpowiedzia?: Jest ona moj? siostr?. Ba? si? bowiem mówi?: To moja ?ona, gdy? my?la? sobie: Jeszcze gotowi mnie zabi? z powodu Rebeki. - By?a ona bowiem bardzo pi?kna. 8 Gdy tak mieszka? tam d?u?szy czas, pewnego razu Abimelek, król filisty?ski, wygl?daj?c przez okno, dostrzeg? Izaaka u?miechaj?cego si? czule do Rebeki jako do ?ony. 9 Wezwa? wi?c Abimelek Izaaka i rzek?: Przecie? to jest twoja ?ona; dlaczego mówi?e?: Jest ona moj? siostr?? Odpowiedzia? mu Izaak: Mówi?em tak, aby przez ni? nie postrada? ?ycia. 10 A na to Abimelek: Czemu z nami tak post?pi?e?? Niewiele brakowa?o, aby który? z mych poddanych ?y? z twoj? ?on?, a wtedy sprowadzi?by? na nas win?! 11 Abimelek da? wi?c wszystkim swym poddanym takie ostrze?enie: Ktokolwiek tknie si? ?ony tego cz?owieka, zostanie zg?adzony. 12 Przebywaj?c w tym kraju, zasia? Izaak ziarno i doczeka? si? w owym roku stokrotnego plonu, gdy? Pan mu pob?ogos?awi?. 13 I tak stawa? si? on coraz bardziej zasobny, a? dorobi? si? wielkiej maj?tno?ci. 14 Mia? liczne stada owiec i wo?ów i wiele s?u?by. Tote? Filistyni z zazdro?ci 15 zasypali ziemi? wszystkie studnie, które s?udzy jego ojca, Abrahama, niegdy? wykopali. 16 Sam za? Abimelek rzek? do Izaaka: Odejd? od nas, bo jeste? zamo?niejszy od nas! 17 Izaak oddali? si? wi?c stamt?d i rozbiwszy namioty w dolinie Geraru, tam osiad?. 18 I zacz?? oczyszcza? studnie, które by?y niegdy? wykopane za ?ycia Abrahama, jego ojca, a które Filistyni po ?mierci Abrahama zasypali, i przywróci? im takie nazwy, jakie niegdy? ponadawa? jego ojciec. 19 A gdy s?udzy Izaaka, kopi?c w owej dolinie studni?, natrafili na bij?ce ?ród?o, 20 pasterze z Geraru wszcz?li sprzeczk? z pasterzami Izaaka i mówili: To dla nas ta woda! - Studni? t? nazwa? on Esek, bo swarzyli si? z nim o ni?. 21 Potem wykopali inn? studni?, i znów powsta? o ni? spór; tote? da? jej nazw? Sitna. 22 Izaak przeniós? si? wi?c na inne miejsce i wykopa? jeszcze inn? studni?. O t? studni? ju? nie by?o sporów. Izaak da? jej nazw? Rechobot, mówi?c: Teraz da? nam Pan swobodn? przestrze?, aby?my si? rozmna?ali w tym kraju. 23 Potem wyruszy? Izaak do Beer-Szeby. 24 I zaraz pierwszej nocy ukaza? mu si? Pan i rzek?: Ja jestem Bogiem twego ojca, Abrahama. Nie l?kaj si?, bo Ja b?d? z tob?. I b?d? ci b?ogos?awi?, rozmna?aj?c twoje potomstwo przez wzgl?d na Abrahama, który Mi s?u?y?. 25 Izaak zbudowa? wi?c tam o?tarz i wzywa? imienia Pana. Rozbi? te? tam swój namiot, a s?udzy Izaaka wykopali tam studni?. 26 Potem przybyli z Geraru Abimelek i Achuzat, jeden z przyjació? Abimeleka, oraz dowódca wojska, Pikol. 27 Izaak rzek? do nich: Czemu przybywacie do mnie, przecie? znienawidzili?cie mnie i kazali?cie mi si? od was oddali?? 28 Oni za? odpowiedzieli: Widz?c, jak Pan jest z tob?, postanowili?my, aby istnia?a mi?dzy nami, czyli mi?dzy tob? a nami umowa. Chcemy z tob? zawrze? przymierze, 29 ?e nie uczynisz nam nic z?ego, jak i my nie skrzywdzili?my ciebie, wy?wiadczaj?c ci tylko dobro, i pozwolili?my ci spokojnie odej??. Niechaj ci wi?c teraz Pan b?ogos?awi! 30 Izaak wyprawi? im uczt?, oni za? jedli i pili. 31 Nazajutrz rano z?o?yli sobie nawzajem przysi?g?, po czym Izaak ich po?egna? i rozstali si? w zgodzie. 32 A gdy tego dnia s?udzy Izaaka przynie?li mu wiadomo?? o studni, któr? wykopali, mówi?c: Znale?li?my wod?, 33 nazwa? on t? studni? Szibea. - St?d miasto to nosi po dzie? dzisiejszy nazw? Beer-Szeba. 34 Gdy Ezaw mia? czterdzie?ci lat, wzi?? za ?on? Jehudit, córk? Chetyty Beeriego, oraz Bosmat, córk? Chetyty Elona. 35 By?y one powodem zgryzoty Izaaka i Rebeki.

27

1 Gdy Izaak zestarza? si? i jego oczy sta?y si? tak s?abe, ?e ju? nie móg? widzie?, zawo?a? na Ezawa, swego starszego syna: Synu mój! 2 A kiedy ten odezwa? si?: Jestem, Izaak rzek?: Oto zestarza?em si? i nie znam dnia mojej ?mierci. 3 We? wi?c teraz przybory my?liwskie, twój ko?czan i ?uk, id? na ?owy i upolój co? dla mnie. 4 Potem przyrz?d? mi smaczn? potraw?, jak? lubi?, podaj mi j?, abym jad? i abym ci pob?ogos?awi?, zanim umr?. 5 Rebeka s?ysza?a to, co Izaak mówi? do swego syna Ezawa. Gdy wi?c Ezaw poszed? ju? na ?owy, aby przynie?? co? z upolowanej zwierzyny, 6 rzek?a do swego syna Jakuba: S?ysza?am, jak ojciec rozmawia? z twoim bratem Ezawem i da? mu takie polecenie: 7 Przynie? dla mnie co? z polowania i przyrz?d? smaczn? potraw?, abym zjad? i pob?ogos?awi? ci? wobec Pana przed ?mierci?. 8 Teraz wi?c, synu mój, pos?uchaj mego polecenia, które ci dam. 9 Id?, we? dla mnie z trzody dwa dorodne ko?l?ta, ja za? przyrz?dz? z nich smaczn? potraw? dla twego ojca, tak?, jak? lubi. 10 Potem mu zaniesiesz, on zje i w zamian za to udzieli ci przed ?mierci? b?ogos?awie?stwa. 11 Ale Jakub rzek? do swej matki: Przecie? mój brat, Ezaw, jest ow?osiony, ja za? g?adki. 12 Je?li si? mnie dotknie mój ojciec, b?dzie wygl?da?o tak, jak gdybym z niego ?artowa?, i wtedy mog? ?ci?gn?? na siebie przekle?stwo zamiast b?ogos?awie?stwa. 13 Rzek?a mu matka: Niech na mnie spadnie to przekle?stwo dla ciebie, mój synu! Tylko pos?uchaj mnie, id? i przynie? mi [ko?l?ta]. 14 Poszed? wi?c, wzi?? i przyniós? [je] swej matce; ona za? przyrz?dzi?a z nich smaczn? potraw?, tak?, jak? lubi? jego ojciec. 15 Potem Rebeka wzi??a szaty Ezawa, swego starszego syna, najlepsze, jakie mia?a u siebie, ubra?a w nie Jakuba, swojego m?odszego syna, 16 i skórkami ko?l?t owin??a mu r?ce i nieow?osion? szyj?. 17 Po czym da?a Jakubowi ow? smaczn? potraw?, któr? przygotowa?a, i chleb. 18 Jakub, wszed?szy do swego ojca, rzek?: Ojcze mój! A Izaak: S?ysz?; który? ty jest, synu mój? 19 Odpowiedzia? Jakub ojcu: Jestem Ezaw, twój syn pierworodny. Uczyni?em, jak mi poleci?e?. Podnie? si?, si?d? i zjedz potraw? z upolowanej przez mnie zwierzyy, i pob?ogos?aw mi! 20 Izaak rzek? do syna: Jak?e tak szybko mog?e? co? upolowa?, synu mój? A Jakub na to: Pan, Bóg twój, sprawi?, ?e tak mi si? w?a?nie zdarzy?o. 21 Wtedy Izaak rzek? do Jakuba: Zbli? si?, abym dotkn?wszy ciebie móg? si? upewni?, czy to mój syn Ezaw, czy nie. 22 Jakub przybli?y? si? do swego ojca Izaaka, a ten dotkn?wszy go rzek?: G?os jest g?osem Jakuba, ale r?ce - r?kami Ezawa! 23 Nie rozpozna? jednak Jakuba, gdy? jego r?ce by?y ow?osione jak r?ce Ezawa! A maj?c udzieli? mu b?ogos?awie?stwa, 24 zapyta? go jeszcze: Ty jeste? syn mój Ezaw? Jakub odpowiedzia?: Ja jestem. 25 Rzek? wi?c: Podaj mi, abym zjad? to, co upolowa?e?, synu mój, i abym ci sam pob?ogos?awi?. Jakub poda? mu i on jad?. Przyniós? mu te? i wina, a on pi?. 26 A potem jego ojciec Izaak rzek? do niego: Zbli? si? i poca?uj mnie, mój synu! 27 Jakub zbli?y? si? i poca?owa? go. Gdy Izaak poczu? wo? jego szat, daj?c mu b?ogos?awie?stwo mówi?: Oto wo? mego syna jak wo? pola, które pob?ogos?awi? Pan! 28 Niechaj tobie Bóg u?ycza rosy z niebios i ?yzno?ci ziemi, obfito?ci zbo?a i moszczu winnego. 29 Niechaj ci s?u?? ludy i niech ci pok?on oddaj? narody. B?d? panem twoich braci i niech ci pok?on oddaj? synowie twej matki! Ka?dy, kto b?dzie ci z?orzeczy?, niech b?dzie przekl?ty. Ka?dy, kto b?dzie ci? b?ogos?awi?, niech b?dzie b?ogos?awiony! 30 Gdy Izaak wypowiedzia? swe b?ogos?awie?stwo nad Jakubem i gdy ten tylko co odszed? od niego, wróci? z ?owów brat Jakuba, Ezaw. 31 I on tak?e przyrz?dzi? ulubion? potraw? ojca, zaniós? mu j? i rzek? do niego: Podnie? si? mój ojcze, i jedz to, co twój syn upolowa?, aby? mi udzieli? b?ogos?awie?stwa! 32 Izaak go zapyta?: Kto ty jeste?? A on odpowiedzia?: Jam syn twój pieroworodny, Ezaw! 33 Izaak bardzo si? zatrwo?y? i rzek?: Kim wi?c by? ten, który upolowa? zwierzyn? i przyniós? mi, a ja jad?em z niej, zanim ty wróci?e?, i pob?ogos?awi?em mu? Przecie? to on otrzyma? b?ogos?awie?stwo! 34 Gdy Ezaw us?ysza? te s?owa swojego ojca, podniós? g?o?ny pe?en goryczy lament, i rzek? do ojca: Daj i mnie b?ogos?awie?stwo, mój ojcze! 35 Izaak powiedzia?: Przyszed? podst?pnie brat twój i zabra? twoje b?ogos?awie?stwo! 36 A wtedy Ezaw: Nie darmo dano mu imi? Jakub! Dwukrotnie mnie ju? podszed?: pozbawi? mnie mego przywileju pierworodztwa, a teraz odebra? za mnie b?ogos?awie?stwo! 37 Izaak na te s?owa odrzek? Ezawowi: Skoro uczyni?em go twoim panem, wszystkich za? jego krewnych - jego s?ugami, i zapewni?em mu obfito?? zbo?a oraz moszczu, to có? mog? dla ciebie uczyni?, mój synu? 38 Lecz Ezaw rzek? do ojca: Czy? mia?by? tylko jedno b?ogos?awie?stwo, mój ojcze? Pob?ogos?aw tak?e i mnie, ojcze mój! I Ezaw rozp?aka? si? w g?os. 39 Na to Izaak tak? da? mu odpowied?: Nie b?dzie ?yzny kraj, w którym zamieszkasz, bo nie b?dzie tam rosy z nieba. 40 Z miecza ?y? b?dziesz i b?dziesz s?ug? twego brata! A gdy pragnienie wolno?ci ow?adnie tob?, zrzucisz jego jarzmo z twej szyi. 41 Ezaw znienawidzi? Jakuba z powodu b?ogos?awie?stwa, które otrzyma? od ojca, i taki powzi?? zamiar: Gdy nadejd? dni ?a?oby po moim ojcu, zabij? mojego brata Jakuba. 42 Kiedy Rebeka dowiedzia?a si? o tym, co mówi? Ezaw, jej starszy syn, kaza?a zawo?a? Jakuba i rzek?a mu: Ezaw, twój brat zamierza ci? zabi?. 43 Pos?uchaj wi?c mnie, synu mój: przygotuj si? i uchod? do brata mego, Labana, do Charanu. 44 Pozosta? tam przez jaki? czas, dopóki nie u?mierzy si? gniew twego brata. 45 A gdy ju? przestanie on gniewa? si? na ciebie i zapomni, co mu uczyni?e?, wtedy dam ci zna? i sprowadz? ci? stamt?d. Czemu mia?abym was obu jednocze?nie straci?? 46 Rebeka mówi?a do Izaaka: Sprzykrzy?o mi si? ?ycie z tymi Chetytkami. Je?eli jeszcze Jakub we?mie sobie za ?on? Chetytk?, czyli jedn? z tych kobiet, które s? w tym kraju, to ju? nie b?d? mia?a po co ?y?!

28

1 Wtedy Izaak zawo?a? Jakuba, pob?ogos?awi? go i da? mu taki rozkaz: Nie bierz sobie ?ony spo?ród mieszkanek Kanaanu. 2 Id? do Paddan-Aram, do rodziny Betuela, ojca twej matki, i we? sobie tam za ?on? jedn? z córek Labana, twego wuja. 3 A Bóg Wszechmocny b?dzie ci b?ogos?awi?. Uczyni ci? p?odnym i da ci liczne potomstwo, tak ?e staniesz si? praojcem wielu szczepów. 4 B?ogos?awie?stwo, [otrzymane przez] Abrahama, da równie? tobie i twojemu potomstwu, aby? posiad? na w?asno?? kraj, w którym przebywasz, a który Bóg odda? niegdy? Abrahamowi. 5 Po czym Izaak wyprawi? Jakuba w drog? i ten poszed? do Paddan-Aram do Labana, syna Betuela Aramejczyka, brata Rebeki - matki Jakuba i Ezawa. 6 A Ezaw zobaczy?, ?e Izaak da? b?ogos?awie?stwo Jakubowi i wys?a? go do Paddan-Aram, aby sobie tam wybra? ?on? a b?ogos?awi?c go da? mu rozkaz: Nie bierz sobie ?ony spo?ród mieszkanek Kanaanu! 7 i ?e Jakub us?ucha? ojca i matki, i uda? si? do Paddan-Aram. 8 Gdy wi?c uzna?, ?e mieszkanki Kanaanu nie podobaj? si? jego ojcu, Izaakowi, 9 poszed? do Izmaelitów i oprócz ?on, które ju? mia?, wzi?? sobie za ?on? Machalat, jedn? z córek Izmaela, syna Abrahama, siostr? Nebajota. 10 Kiedy Jakub wyszed?szy z Beer-Szeby w?drowa? do Charanu, 11 trafi? na jakie? miejsce i tam si? zatrzyma? na nocleg, gdy? s?o?ce ju? zasz?o. Wzi?? wi?c z tego miejsca kamie? i pod?o?y? go sobie pod g?ow?, uk?adaj?c si? do snu na tym w?a?nie miejscu. 12 We ?nie ujrza? drabin? opart? na ziemi, si?gaj?c? swym wierzcho?kiem nieba, oraz anio?ów Bo?ych, którzy wchodzili w gór? i schodzili na dó?. 13 A oto Pan sta? na jej szczycie i mówi?: Ja jestem Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemi?, na której le?ysz, oddaj? tobie i twemu potomstwu. 14 A potomstwo twe b?dzie tak liczne jak proch ziemi, ty za? rozprzestrzenisz si? na zachód i na wschód, na pó?noc i na po?udnie; wszystkie plemiona ziemi otrzymaj? b?ogos?awie?stwo przez ciebie i przez twych potomków. 15 Ja jestem z tob? i b?d? ci? strzeg?, gdziekolwiek si? udasz; a potem sprowadz? ci? do tego kraju. Bo nie opuszcz? ci?, dopóki nie spe?ni? tego, co ci obiecuj?. 16 A gdy Jakub zbudzi? si? ze snu, pomy?la?: Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedzia?em. 17 I zdj?ty trwog? rzek?: O, jak?e miejsce to przejmuje groz?! Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba! 18 Wstawszy wi?c rano, wzi?? ów kamie?, który pod?o?y? sobie pod g?ow?, postawi? go jako stel? i rozla? na jego wierzchu oliw?. 19 I da? temu miejscu nazw? Betel. - Natomiast pierwotna nazwa tego miejsca by?a Luz. 20 Po czym z?o?y? taki ?lub: Je?eli Pan Bóg b?dzie ze mn?, strzeg?c mnie w drodze, w któr? wyruszy?em, je?eli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia si? 21 i je?eli wróc? szcz??liwie do domu ojca mojego, Pan b?dzie moim Bogiem. 22 Ten za? kamie?, który postawi?em jako stel?, b?dzie domem Boga. Z wszystkiego, co mi dasz, b?d? Ci sk?ada? w ofierze dziesi?cin?.

29

1 Jakub, wyruszywszy w dalsz? drog?, pow?drowa? do ziemi synów Wschodu. 2 Tam ujrza? studni? w polu i trzy stada owiec wyleguj?cych si? wokó? niej; z tej bowiem studni pojono stada. Wielki za? kamie? przykrywa? jej otwór. 3 Tote? gromadzono tu wszystkie stada i wtedy dopiero odsuwano kamie? znad otworu studni, a po napojeniu owiec przesuwano go znów na dawne miejsce nad otwór studni. 4 Jakub rzek? do czekaj?cych tam pasterzy: Bracia moi, sk?d jeste?cie? Odpowiedzieli mu: Jeste?my z Charanu. 5 On za? pyta? ich: Czy znacie Labana, syna Nachora? Oni na to: Znamy. 6 I jeszcze zapyta? ich: Czy dobrze si? miewa? Odpowiedzieli: Dobrze. Ale oto jego córka, Rachela, nadchodzi z trzod?. 7 Wtedy [Jakub] rzek?: Poniewa? jeszcze jest jasny dzie? i nie czas zap?dza? trzody, napójcie trzod? i id?cie j? pa??. 8 Oni za? powiedzieli: Nie mo?emy poi?, dopóki nie sp?dz? wszystkich stad i nie odsun? kamienia znad otworu studni, wtedy b?dziemy poi? owce. 9 Gdy Jakub tak z nimi rozmawia?, Rachela, która by?a pasterk?, nadesz?a ze stadem owiec swego ojca. 10 A gdy Jakub ujrza? Rachel?, córk? Labana, brata swej matki, i trzod? tego? Labana, zbli?y? si?, odsun?? kamie? znad otworu studni i napoi? trzod? Labana. 11 A potem uca?owa? Rachel? i rozp?aka? si? w g?os. 12 Kiedy za? powiedzia? Racheli, ?e jest siostrze?cem jej ojca, synem Rebeki, pobieg?a i opowiedzia?a o tym swemu ojcu. 13 Gdy Laban us?ysza? nowin?, ?e to jest Jakub, jego siostrzeniec, wybieg? mu na spotkanie, u?ciska? go i uca?owa?, i wprowadzi? go do swego domu. Wtedy to Jakub opowiedzia? Labanowi o wszystkim. 14 Laban rzek? do Jakuba: Przecie? jeste? moj? ko?ci? i cia?em. A gdy Jakub przebywa? u Labana miesi?c, 15 rzek? do niego Laban: Czy? dlatego, ?e jeste? moim krewnym, masz mi s?u?y? za darmo? Powiedz mi wi?c, jak? mam ci da? zap?at?? 16 Mia? za? Laban dwie córki; starsza nazywa?a si? Lea, a m?odsza Rachela. 17 Oczy Lei by?y jakby zgaszone, Rachela za? mia?a pi?kn? posta? i mi?? powierzchowno??. - 18 Poniewa? Jakub pokocha? Rachel?, rzek? do Labana: B?d? ci s?u?y? przez siedem lat za tw? m?odsz? córk?, Rachel?. 19 Laban powiedzia?: Wol? da? j? tobie ni? komu innemu. Pozosta? wi?c u mnie. 20 I tak s?u?y? Jakub za Rachel? przez siedem lat, a wyda?y mu si? one jak dni kilka, bo bardzo mi?owa? Rachel?. 21 Wreszcie rzek? Jakub do Labana: Poniewa? czas ju? up?yn??, daj mi córk? tw? za ?on?, abym si? z ni? po??czy?. 22 Wtedy Laban, zaprosiwszy wszystkich mieszka?ców tej miejscowo?ci, wyprawi? uczt?. 23 A gdy by? wieczór, Laban wzi?? córk? sw? Le? i wprowadzi? j? do Jakuba, i ten zbli?y? si? do niej. 24 Da? te? Laban tej córce swej niewolnic? Zilp?. 25 Rano Jakub zobaczy?, ?e ma przed sob? Le?. Rzek? wi?c do Labana: Có? mi uczyni?e?? Czy? nie za Rachel? ci s?u?y?em? Czemu mnie oszuka?e?? 26 Laban odpowiedzia?: Nie ma tu u nas zwyczaju wydawania za m?? [córki] m?odszej przed starsz?. 27 B?d? przez tydzie? z t?, a potem damy ci drug?, za któr? jednak b?dziesz u mnie s?u?y? jeszcze siedem nast?pnych lat. 28 Jakub przysta? na to i by? przez tydzie? z t?. Potem Laban da? mu córk? sw?, Rachel?, za ?on?. 29 Racheli da? Laban równie? sw? niewolnic? Bilh?, aby jej us?ugiwa?a. 30 Jakub wi?c zbli?y? si? do Racheli i kocha? j? bardziej ni? Le?. I pozosta? na s?u?bie u Labana przez siedem nast?pnych lat. 31 Gdy Pan widzia?, ?e Lea zosta?a odsuni?ta, otworzy? jej ?ono; Rachela za? by?a niep?odna. 32 Lea pocz??a wi?c i urodzi?a syna, i da?a mu imi? Ruben mówi?c: Wejrza? Pan na moje upokorzenie; teraz m?? mój b?dzie mnie mi?owa?. 33 A gdy znów pocz??a i urodzi?a syna, rzek?a: Us?ysza? Pan, ?e zosta?am odsuni?ta, i da? mi jeszcze to dziecko; nazwa?a wi?c je Symeon. 34 Potem znów pocz??a i urodzi?a syna, i rzek?a: Ju? teraz m?? mój przywi??e si? do mnie, bo urodzi?am mu trzech synów; dlatego da?a mu imi? Lewi. 35 I jeszcze raz pocz??a, i urodziwszy syna rzek?a: Tym razem b?d? s?awi? Pana; dlatego da?a mu imi? Juda. Po czym przesta?a rodzi?.

30

1 Rachela za? widz?c, ?e nie mo?e da? Jakubowi potomstwa zazdro?ci?a swej siostrze i rzek?a do m??a: Spraw, abym mia?a dzieci; bo inaczej przyjdzie mi umrze?! 2 Jakub rozgniewa? si? na Rachel? i odpar?: Czy? to ja, a nie Bóg, odmawiam ci potomstwa? 3 Wtedy ona powiedzia?a: Mam niewolnic? Bilh?. Zbli? si? do niej, aby urodzi?a dzieci? na moich kolanach; chocia? w ten sposób b?d? mia?a od ciebie potomstwo. 4 Da?a mu wi?c sw? niewolnic? Bilh? za ?on?, i Jakub zbli?y? si? do niej. 5 A gdy Bilha pocz??a i urodzi?a Jakubowi syna, 6 Rachela rzek?a: Bóg jako s?dzia otoczy? mnie opiek?; wys?uchawszy mnie da? mi syna. Dlatego nazwa?a go Dan. 7 Niewolnica Racheli, Bilha, znowu pocz??a i urodzi?a Jakubowi drugiego syna. 8 Wtedy Rachela rzek?a: Nadludzk? walk? wiod?am z siostr? moj? i zwyci??y?am. Przeto da?a mu imi? Neftali. 9 Ale i Lea widz?c, ?e przesta?a rodzi?, wzi??a sw? niewolnic? Zilp? i da?a j? Jakubowi za ?on?. 10 Zilpa, niewolnica Lei, urodzi?a Jakubowi syna. 11 Wtedy Lea zawo?a?a: Szcz??liwie! - i da?a mu imi? Gad. 12 A gdy Zilpa, niewolnica Lei, urodzi?a Jakubowi drugiego syna, 13 Lea powiedzia?a: Na moje szcz??cie! Bo kobiety b?d? mnie zwa?y szcz??liw?. Da?a wi?c mu imi? Aser. 14 Pewnego razu Ruben, wyszed?szy na pole, gdy ??to pszenic?, znalaz? mandragory i przyniós? je swej matce, Lei. Wtedy Rachela rzek?a: Daj mi mandragory syna twego. 15 A na to Lea: Czy? nie do??, ?e mi zabra?a? mego m??a, i jeszcze chcesz zabra? mandragory mego syna? Rachela zawo?a?a: Niechaj wi?c ?pi z tob? tej nocy za mandragory twego syna! 16 A gdy Jakub wraca? wieczorem z pola, wysz?a Lea naprzeciw niego i rzek?a: Do mnie przyjd?, bo naby?am ci? za mandragory mego syna. I spa? z ni? owej nocy. 17 Bóg za? spe?ni? pragnienie Lei: pocz??a i urodzi?a Jakubowi pi?tego syna. 18 I mówi?a: Da? mi Bóg nagrod? za to, ?e odda?am moj? niewolnic? m??owi. Nazwa?a wi?c go Issachar. 19 A gdy Lea znów pocz??a i urodzi?a szóstego syna Jakubowi, 20 rzek?a: Obdarowa? mnie Bóg wspania?ym darem, teraz b?d? ju? mia?a pierwsze?stwo u mego m??a, gdy? urodzi?am mu sze?ciu synów! Da?a wi?c synowi imi? Zabulon. 21 Wreszcie urodzi?a i córk?, któr? nazwa?a Dina. 22 A Bóg zlitowa? si? i nad Rachel?; wys?ucha? j? Bóg i otworzy? jej ?ono. 23 Gdy wi?c pocz??a i urodzi?a syna, rzek?a: Zdj?? Bóg ze mnie ha?b?! 24 Daj?c mu za? imi? Józef, westchn??a: Oby Pan doda? mi jeszcze drugiego syna! 25 Gdy Rachela urodzi?a Józefa, Jakub rzek? do Labana: Zwolnij mnie, abym móg? wróci? do kraju, w którym mieszka?em. 26 Pozwól mi zabra? moje ?ony i dzieci, za które ci s?u?y?em, i odejd?. Wiesz dobrze, jak ci s?u?y?em. 27 Laban mu odpowiedzia?: Oby? mnie darzy? ?yczliwo?ci?! Odgad?em bowiem, ?e Pan b?ogos?awi mi dzi?ki tobie. 28 Po czym doda?: Ustal mi twoj? zap?at?, a ja ci j? dam. 29 Jakub rzek? do niego: Ty sam wiesz, jak ci s?u?y?em i jaki jest twój dobytek dzi?ki mnie. 30 Mia?e? bowiem niewiele, zanim przyszed?em; odk?d za? tu jestem, pomno?y? si? on bardzo i Pan ci b?ogos?awi. Jednak teraz musz? si? zatroszczy? i o moj? rodzin?. 31 A na to Laban: Có? wi?c mam ci da?? Jakub odpowiedzia?: Nic mi nie dasz! Uczy? mi tylko to, co ci powiem, a b?d? nadal pas? twe stada i b?d? si? nimi opiekowa?. 32 A wi?c: obejd? dzisiaj wszystkie twe stada i wybior? z nich dla siebie wszystkie jagni?ta c?tkowane, pstre i czarne spo?ród owiec oraz ko?l?ta pstre i c?tkowane spo?ród kóz. Niech one b?d? moj? zap?at?. 33 Po pewnym czasie b?dziesz móg? przekona? si? o mojej uczciwo?ci. Gdy bowiem przyjdziesz, aby obejrze? to, co b?dzie mi si? nale?a?o jako zap?ata, kozy, które nie b?d? c?tkowane i pstre, oraz owce, które nie b?d? czarne, mo?esz uwa?a? za skradzione przez mnie. 34 Laban rzek?: Dobrze, niechaj b?dzie tak, jak mówisz! 35 Ale jeszcze tego samego dnia Laban oddzieli? wszystkie koz?y c?tkowane i pstre oraz wszystkie kozy c?tkowane i pstre; wszystkie, które mia?y co?kolwiek sier?ci bia?ej, oraz owce czarne, i da? je swym synom. 36 Ponadto wyznaczy? odleg?o??, jak? trzeba by?o przej?? w ci?gu trzech dni pomi?dzy sob? a Jakubem. A Jakub pas? pozosta?e owce Labana. 37 Jakub nazbiera? sobie ?wie?ych ga??zek topoli, drzewa migda?owego i platanu i pozdziera? z nich kor? w taki sposób, ?e ukaza?y si? na nich bia?e pr??ki. 38 Tak ostrugane patyki umocowa? przy korytach z wod?, czyli przy poid?ach, aby je widzia?y trzody, które przychodzi?y pi? wod?. Gdy bowiem zwierz?ta przychodzi?y pi? wod?, parzy?y si?. 39 I tak parzy?y si? zwierz?ta z trzód przed tymi patykami i wskutek tego dawa?y przychówek o sier?ci pr??kowej, pstrej i c?tkowanej. 40 Jakub oddzieli? wi?c owce bia?e i p?dzi? je przodem przed pstrymi i czarnymi, jako stada Labana; dla siebie za? trzyma? stada osobno, nie ??cz?c ich ze stadami Labana. 41 A przy tym Jakub umieszcza? owe ponacinane patyki na widocznym miejscu przy poid?ach tylko wtedy, gdy mia?y si? parzy? sztuki mocne; 42 gdy za? owce by?y s?abe, patyków nie k?ad?. W ten sposób sztuki s?abe mia?y si? dosta? Labanowi, a mocne - Jakubowi. 43 Tak to sta? si? Jakub cz?owiekiem bardzo zamo?nym; mia? bowiem liczne trzody, a ponadto niewolnice, s?ugi, wielb??dy i os?y.

31

1 Jakub s?ysza?, jak synowie Labana mówili: Jakub zabra? wszystko, co posiada? nasz ojciec, i z mienia naszego ojca dorobi? si? ca?ego tego maj?tku. 2 I widzia? Jakub, ?e Laban zmieni? si? wobec niego i nie by? ju? taki jak przedtem. 3 Wtedy to Pan rzek? do Jakuba: Wró? do ziemi twych przodków, do twego kraju rodzinnego, Ja za? b?d? z tob?. 4 Jakub, który by? na pastwisku przy swej trzodzie, kaza? wezwa? do siebie Rachel? i Le? 5 i powiedzia? im: Widz? po [wyrazie] twarzy waszego ojca, ?e nie jest on dla mnie taki jak dawniej, lecz Bóg mojego ojca by? ze mn?. 6 Wy same najlepiej wiecie, ?e cho? z ca?ych si? s?u?y?em ojcu waszemu, 7 on jednak oszukiwa? mnie i wielokrotnie zmienia? mi zap?at?; i tylko Bóg broni? mnie od krzywdy. 8 Gdybowiem [ojciec wasz] mówi?: Owce pstre b?d? twoj? zap?at?, wszystkie rodzi?y si? pstre; gdy za? mówi?: C?tkowane b?d? dla ciebie zap?at? - wszystkie rodzi?y si? c?tkowane. 9 I tak Bóg wydzieli? cz??? dobytku ojca waszego i da? j? mnie. 10 Bo gdy nadchodzi? czas parzenia si? trzody, widzia?em we ?nie, jak samce pokrywaj?ce trzody by?y pstre, c?tkowane i ?aciate, 11 i wtedy anio? Boga wo?a? na mnie we ?nie: Jakubie, a gdy mu odpowiada?em: S?ucham, 12 mówi?: Spójrz i przypatrz si?: wszystkie samce pokrywaj?ce trzod? s? pstre, c?tkowane i ?aciate; widz? bowiem, jak Laban z tob? post?puje. 13 Ja jestem Bóg z Betel, gdzie nama?ci?e? stel? i gdzie z?o?y?e? mi ?lub. Teraz wi?c gotuj si? do drogi, opu?? ten kraj i wró? do twej rodzinnej ziemi! 14 Na te s?owa Rachela i Lea rzek?y do niego: Czy mamy ponadto jaki? udzia? w maj?tku naszego ojca? 15 Wszak obchodzi? si? z nami jak z obcymi, bo nie tylko wzi?? za nas zap?at?, ale jeszcze obróci? na swój u?ytek nasz? w?asno??. 16 S?usznie wi?c ca?e mienie, które Bóg oddzieli? od mienia ojca naszego, nale?y do nas i do naszych synów. Teraz wi?c czy? to wszystko, co Bóg ci rozkaza?! 17 Wtedy Jakub powzi?? postanowienie i wsadzi? swe dzieci i ?ony na wielb??dy. 18 Zabra? wszystkie swe stada i ca?? maj?tno??, któr? zdoby? - maj?tek w?asny, którego si? dorobi? w Paddan-Aram - i ruszy? w drog? do swego ojca, Izaaka, do kraju Kanaan. 19 Gdy Laban poszed? strzyc owce, Rachela skrad?a mu pos??ki domowe. 20 Jakub za? wprowadzi? w b??d Labana Aramejczyka, nie daj?c mu pozna? po sobie, ?e zamierza? uciec. 21 Tak wi?c uciek? on wraz z ca?ym dobytkiem i rozpoczynaj?c w?drówk? przeprawi? si? przez rzek?, a potem skierowa? si? w stron? wy?yny Gilead. 22 A gdy na trzeci dzie? Laban dowiedzia? si?, ?e Jakub uszed?, 23 zebra? swych krewnych i wyruszy? za nim w po?cig. Po siedmiu dniach dogoni? go na wy?ynie Gilead. 24 Ale tej?e nocy Bóg ukaza? si? we ?nie Labanowi Aramejczykowi i rzek? do niego: Bacz, aby? w rozmowie z Jakubem niczego od niego nie ??da?. 25 Laban dogoni? Jakuba, gdy ten rozbi? swe namioty na tej wy?ynie. Laban i jego krewni równie? rozbili namioty na wy?ynie Gilead. 26 I wtedy Laban rzek? do Jakuba: Có? uczyni?e?? Oszuka?e? mnie i uprowadzi?e? moje córki jak branki wojenne! 27 Czemu uciek?e? potajemnie i okrad?e? mnie? Nic mi nie powiedzia?e?, a przecie? odprawi?bym ci? z weselem: z pie?niami, b?bnami i cytrami! 28 Nawet nie da?e? mi uca?owa? mych wnuków i mych córek. Post?pi?e? nierozs?dnie! 29 Móg?bym teraz obej?? si? z wami surowo; ale Bóg ojca waszego tak mi powiedzia? ubieg?ej nocy: Bacz, aby? w rozmowie z Jakubem niczego od niego nie ??da?. 30 Gdy ju? jednak ruszy?e? w drog?, bo t?skno by?o ci bardzo za rodzin? twego ojca, to czemu skrad?e? mi moje pos??ki? 31 Jakub da? Labanowi tak? odpowied?: Ba?em si?, my?l?c, ?e mi si?? odbierzesz tak?e i twoje córki. 32 Ten za?, u którego znajdziesz swoje pos??ki, niech straci ?ycie! W obecno?ci krewnych naszych przeszukaj to, co jest przy mnie, i zabierz je sobie. Nie wiedzia? bowiem Jakub, ?e to Rachela je skrad?a. 33 Wszed? wi?c Laban do namiotu Jakuba, do namiotu Lei i dwóch niewolnic, lecz nic nie znalaz?. Wyszed?szy z namiotu Lei, wszed? do namiotu Racheli. 34 Rachela za? wzi??a przedtem pos??ki i w?o?y?a pod siod?o wielb??da, i na nich usiad?a. A gdy Laban, przeszukawszy ca?y namiot, nic nie znalaz?, 35 rzek?a do ojca: Nie bierz mi tego za z?e, panie mój, ?e nie mog? wsta?, gdy? mam kobiec? przypad?o??. Mimo wi?c poszukiwa?, Laban nie znalaz? pos??ków. 36 Wtedy Jakub rozgniewa? si? i zacz?? czyni? gorzkie wyrzuty Labanowi tymi s?owami: Jaki? pope?ni?em wyst?pek i jak? nieprawo??, ?e mnie ?cigasz, 37 ?e przetrz?sasz wszystkie moje rzeczy? Có? swojego znalaz?e? w?ród tych rzeczy, które s? moimi? Po?ó? to wobec moich i twoich krewnych i niech oni powiedz?, kto z nas ma s?uszno??! 38 Dwadzie?cia lat by?em u ciebie. Twoje owce i kozy nie roni?y. Baranów z twojej trzody nie jada?em. 39 Rozszarpanej [przez dzikie zwierz?] sztuki nie przynosi?em ci; dawa?em za to moj? sztuk?. Je?li ci co? zosta?o skradzione czy to w dzie?, czy w nocy, szuka?e? u mnie. 40 Bywa?o, ?e dniem trawi? mnie upa?, a noc? ch?ód sp?dza? mi sen z powiek. 41 Takie by?y owe dwadzie?cia lat w s?u?bie u ciebie! S?u?y?em ci czterna?cie lat za dwie twoje córki, a sze?? lat - za trzod?. Ty za? wielokrotnie zmienia?e? mi zap?at?. 42 Gdyby Bóg ojca mego, Bóg Abrahama - Ten, którego z boja?ni? czci Izaak, nie wspomaga? mnie, to pu?ci?by? mnie teraz z niczym. Com wycierpia? i ilem si? napracowa? r?kami, Bóg widzi! On te? zesz?ej nocy za?wiadczy?. 43 Laban tak odpowiedzia? Jakubowi: Wprawdzie s? to moje córki i ich dzieci s? moimi, trzoda - moj? trzod?, i wszystko, co tu widzisz, jest moje, ale có? mog? teraz uczyni? moim córkom albo ich dzieciom, które one urodzi?y? 44 Zawrzyjmy zatem obaj przymierze i niech [to] b?dzie ?wiadectwo [zgody] mi?dzy mn? a tob?. 45 Wtedy Jakub wybra? jeden kamie? i postawi? jako stel?, 46 a potem rzek? do swych bliskich: Nazbierajcie kamieni! Zebrali wi?c kamienie i u?o?yli z nich kopiec, na którym zasiedli do posi?ku. 47 Laban nazwa? to wzniesienie: Jegar Sahaduta, Jakub za?: Galed. 48 Laban przy tym doda?: Niechaj ten pagórek b?dzie odt?d ?wiadectwem [zgody] mi?dzy mn? a tob?. Dlatego nazwa? go Galed 49 i Mispa, mówi?c: Niechaj Pan czuwa nade mn? i nad tob?, gdy si? rozstaniemy! 50 Gdyby? ?le si? obchodzi? z moimi córkami albo wzi?? sobie oprócz nich inne ?ony, to cho? nie b?dzie nikogo z ludzi mi?dzy nami, patrz: Bóg b?dzie ?wiadkiem mi?dzy mn? a tob?! 51 I rzek? jeszcze Laban do Jakuba: Ten oto pagórek z kamieni i ta stela, które ustawi?em jako ?wiadectwo [zgody] mi?dzy mn? a tob?, 52 b?d? ?wiadectwem, ?e ani ja nie b?d? szed? obok tego pagórka do ciebie, ani ty nie b?dziesz szed? obok tego pagórka lub steli do mnie w z?ym zamiarze. 53 Bóg Abrahama i Bóg Nachora, Bóg ich przodków, niechaj b?dzie naszym s?dzi?! Jakub za? przysi?g? na Tego, którego z boja?ni? czci? Izaak, jego ojciec. 54 A potem Jakub zabi? na owej wy?ynie zwierz?ta na ofiar?, po czym zaprosi? swych krewnych na posi?ek. A gdy si? posilili, u?o?yli si? do snu na tej wy?ynie.

32

1 Nazajutrz rano Laban uca?owa? swych wnuków i swe córki, pob?ogos?awi? im i uda? si? w powrotn? drog? do siebie. 2 Jakub ruszy? w dalsz? drog?. A gdy go napotkali anio?owie Boga, 3 ujrzawszy ich, rzek?: Jest to obóz Bo?y. Nazwa? wi?c to miejsce Machanaim. 4 St?d Jakub wyprawi? przed sob? pos?ów do swego brata Ezawa, do kraju Seir, czyli do Edomu, 5 daj?c im takie polecenie: Powiedzcie panu memu Ezawowi tak: To mówi s?uga twój, Jakub. Przebywa?em u Labana i a? do tego czasu by?em nieobecny. 6 Naby?em sobie wo?y, os?y, trzod?, s?ugi i niewolnice. Pragn? wi?c przez pos?ów oznajmi? o tym tobie, panie mój, aby? mnie darzy? ?yczliwo?ci?. 7 Pos?owie wrócili z tak? wiadomo?ci?: Szli?my do twego brata Ezawa; ale on te? ju? idzie na twoje spotkanie z czterystu lud?mi. 8 Jakub przerazi? si? tak bardzo, ?e a? mu si? serce ?cisn??o. Podzieli? wi?c ludzi, których mia? przy sobie, owce, wo?y i wielb??dy na dwa obozy, 9 my?l?c sobie: Je?li Ezaw uderzy na jeden obóz i pobije go, drugi przynajmniej obóz ocaleje. 10 A potem zacz?? si? modli?: Bo?e Abrahama i Bo?e ojca mego Izaaka, Panie, który da?e? mi rozkaz: Wró? do twego kraju rodzinnego, gdzie b?d? ci ?wiadczy? dobro, 11 nie jestem godzien wszelkiej ?askawo?ci i wszelkiej szczero?ci, jakie nieustannie okazujesz Twemu s?udze. Bo przecie? tylko z lask? w r?ku przeprawi?em si? [kiedy?] przez Jordan, a teraz mam dwa obozy. 12 Racz wi?c ocali? mnie z r?ki brata mego Ezawa, gdy? l?kam si? go, aby gdy przyjdzie, nie zabi? mnie i matek z dzie?mi. 13 Wszak?e Ty? powiedzia?: B?d? ci ?wiadczy? dobro i uczyni? twe potomstwo [tak mnogie] jak ziarnka piasku na brzegu morza, których nikt zliczy? nie zdo?a. 14 Ale potem przenocowa? na tym miejscu i wzi?? z dobytku swego, jako dar dla brata swego Ezawa, 15 dwie?cie kóz i dwadzie?cia koz?ów, dwie?cie owiec i dwadzie?cia baranów, 16 trzydzie?ci dojnych wielb??dzic wraz z ich ?rebi?tami, czterdzie?ci krów, dziesi?? wo?ów, dwadzie?cia o?lic i dziesi?? o?l?t. 17 I odda? s?ugom swoim ka?de ze stad, mówi?c: B?dziecie szli przede mn? w odst?pach pomi?dzy ka?dym stadem. 18 Pierwszemu za? s?udze da? taki rozkaz: Gdy ci? spotka mój brat Ezaw i zapyta: Czyim jeste? s?ug?, dok?d idziesz i czyje jest to stado, które p?dzisz, 19 odpowiesz: S?ugi twego Jakuba; jest to dar pos?any panu memu, Ezawowi, on za? sam idzie za nami. 20 Taki sam rozkaz da? Jakub drugiemu, trzeciemu i wszystkim s?ugom, którzy mieli p?dzi? stada: To, co wam powiedzia?em, b?dziecie mówili Ezawowi, gdy go spotkacie, 21 dodaj?c: S?uga twój, Jakub, idzie tu? za nami. My?la? bowiem: Przeb?agam go darem, który mnie wyprzedzi; a gdy ja potem go zobacz?, mo?e obejdzie si? ze mn? ?askawie. 22 Wys?a? wi?c ów dar przed sob?, a sam postanowi? sp?dzi? noc w obozowisku. 23 Ale tej jeszcze nocy wsta? i zabrawszy obie swe ?ony, dwie ich niewolnice i jedena?cioro dzieci, przeprawi? si? przez bród potoku Jabbok. 24 A gdy ich przeprawi? przez ten potok, przeniós? równie? [na drugi brzeg] to, co posiada?. 25 Gdy za? wróci? i zosta? sam jeden, kto? zmaga? si? z nim a? do wschodu jutrzenki, 26 a widz?c, ?e nie mo?e go pokona?, dotkn?? jego stawu biodrowego i wywichn?? Jakubowi ten staw podczas zmagania si? z nim. 27 A wreszcie rzek?: Pu?? mnie, bo ju? wschodzi zorza! Jakub odpowiedzia?: Nie puszcz? ci?, dopóki mi nie pob?ogos?awisz! 28 Wtedy [tamten] go zapyta?: Jakiie masz imi?? On za? rzek?: Jakub. 29 Powiedzia?: Odt?d nie b?dziesz si? zwa? Jakub, lecz Izrael, bo walczy?e? z Bogiem i z lud?mi, i zwyci??y?e?. 30 Potem Jakub rzek?: Powiedz mi, prosz?, jakie jest Twe imi?? Ale on odpowiedzia?: Czemu pytasz mnie o imi?? - i pob?ogos?awi? go na owym miejscu. 31 Jakub da? temu miejscu nazw? Penuel, mówi?c: Mimo ?e widzia?em Boga twarz? w twarz, jednak ocali?em me ?ycie. 32 S?o?ce ju? wschodzi?o, gdy Jakub przechodzi? przez Penuel, utykaj?c na nog?. 33 Dlatego Izraelici nie jadaj? po dzie? dzisiejszy ?ci?gna, które jest w stawie biodrowym, gdy? Jakub zosta? pora?ony w staw biodrowy, w to w?a?nie ?ci?gno.

33

1 Jakub spojrza? i zobaczy?, ?e Ezaw nadci?ga z czterystu lud?mi. Podzieliwszy wi?c dzieci mi?dzy Le?, Rachel? i dwie niewolnice, 2 uszykowa? niewolnice z ich dzie?mi na przedzie, Le? z jej dzie?mi nieco w tyle, a za nimi Rachel? i Józefa. 3 Sam za?, id?c przed wszystkimi, siedem razy odda? pok?on swemu bratu, zanim si? do niego zbli?y?. 4 Ezaw pospieszy? na jego spotkanie i obj?wszy go za szyj? uca?owa? go; i rozp?akali si? obaj. Gdy Ezaw spostrzeg?szy kobiety i dzieci, zapyta?: 5 A ci kim s? dla ciebie?, Jakub odpowiedzia?: To dzieci, którymi Bóg ?askawie obdarzy? twego s?ug?. 6 Wtedy zbli?y?y si? niewolnice ze swymi dzie?mi i odda?y pok?on. 7 Potem przyst?pi?a Lea z dzie?mi i odda?a pok?on, a wreszcie Józef z Rachel?, którzy te? oddali pok?on. 8 Ezaw zapyta?: Dla kogo s? te wszystkie stada, które spotka?em? Jakub odpowiedzia?: Oby? mnie darzy? ?yczliwo?ci?, panie mój! 9 Na to Ezaw: Mam ja du?o, bracie mój, niechaj przy tobie zostanie to, co jest twoje. 10 Jakub rzek?: Ale? nie! Je?li mnie darzysz ?yczliwo?ci?, przyjmij ode mnie ten mój dar. Bo przecie? gdym ujrza? twe oblicze, by?o ono obliczem jakby istoty nadziemskiej i okaza?e? mi wielk? ?yczliwo??. 11 Przyjmij wi?c dar mój, który dla ciebie przeznaczy?em; Bóg obdarzy? mnie sowicie: mam wszystko! I tak nalega? na niego, a? wreszcie przyj??. 12 Po czym Ezaw rzek?: Ruszajmy w drog? i chod?my; b?d? szed? razem z tob?. 13 Jakub odpowiedzia?: Wiesz, panie mój, ?e mam dzieci w?t?e, a owce i krowy karmi? m?ode; je?li je b?d? p?dzi? cho?by dzie? jeden, padnie mi ca?a trzoda. 14 Id? wi?c, panie mój, przed s?ug? swym, ja za? b?d? szed? powoli, tak jak b?dzie mog?a nad??y? moja trzoda, któr? p?dz?, i jak b?d? sz?y dzieci, a? przyjd? do ciebie, panie mój, do Seiru. 15 Ezaw zapyta?: Mo?e ci zostawi? kilku moich ludzi, którzy s? ze mn?? A na to Jakub: Na có? mi oni, skoro ty, panie mój, darzysz mnie ?yczliwo?ci?. 16 Ezaw uda? si? tego dnia w drog? powrotn? do Seiru. 17 Jakub wyruszy? do Sukkot, gdzie zbudowa? sobie dom, a dla swych stad postawi? sza?asy. - Dlatego nazwano t? miejscowo?? Sukkot. 18 Wreszcie Jakub po powrocie z Paddan-Aram dotar? szcz??liwie do Sychem w Kanaanie. Obrawszy sobie miejsce w pobli?u tego miasta, 19 naby? od synów Chamora, ojca Sychema, za sto kesitów kawa? pola, na którym rozbi? swe namioty. 20 Tam te? ustawi? o?tarz i nazwa? go imieniem Boga, Boga Izraela.

34

1 Pewnego razu Dina, córka Jakuba, któr? urodzi?a mu Lea wysz?a, aby popatrze? na kobiety tego kraju. 2 A gdy j? zobaczy? Sychem, syn Chamora Chiwwity, ksi?cia tego kraju, porwa? j? i po?o?ywszy si? z ni?, zada? jej gwa?t. 3 I ca?ym sercem pokocha? Din?, córk? Jakuba, i czule do niej przemawia?. 4 Potem za? Sychem prosi? swego ojca Chamora: We? t? dzieweczk? dla mnie za ?on?! 5 Gdy Jakub dowiedzia? si?, ?e Sychem zha?bi? jego córk? Din? - synowie jego byli przy trzodach na pastwisku - nic nie powiedzia?, czekaj?c, a? wróc?. 6 Chamor, ojciec Sychema, wybra? si? do Jakuba, aby z nim porozmawia?. 7 Tymczasem synowie Jakuba wrócili z pola. I gdy si? dowiedzieli, ogarn?? ich smutek, a zarazem bardzo si? rozgniewali, ?e pope?niono czyn, który u Izraelitów uchodzi? za zbrodni?: zgwa?cono córk? Jakuba, co by?o niegodziwo?ci?. 8 Chamor za? tak do nich mówi?: Sychem, syn mój, ca?ym sercem przylgn?? do waszej dziewczyny. Dajcie? mu j? wi?c za ?on?. 9 Spowinowa?cie si? z nami; córki wasze dacie nam za ?ony, a córki nasze we?miecie sobie. 10 B?dziecie mieszkali z nami i kraj ten b?dzie dla was. Mo?ecie w nim si? osiedla?, porusza? si? swobodnie oraz nabywa? sobie t? ziemi? na w?asno??. 11 Sychem rzek? te? do ojca i braci Diny: Darzcie mnie [tylko] ?yczliwo?ci?, a dam, czegokolwiek za??dacie ode mnie. 12 Wyznaczcie mi cho?by najwi?ksz? zap?at? i podarunek, a gotów jestem da? tyle, ile mi powiecie, byle?cie tylko dali mi dziewczyn? za ?on?. 13 Wtedy synowie Jakuba, odpowiadaj?c podst?pnie Sychemowi i jego ojcu Chamorowi - mówili tak dlatego, ?e zha?bi? ich siostr? Din? - 14 rzekli do nich: Nie mo?emy uczyni? tego, by?my mieli wyda? nasz? siostr? za cz?owieka nieobrzezanego, bo by?oby to dla nas ha?b?. 15 Tylko pod tym warunkiem zgodzimy si? na wasz? pro?b?, je?li staniecie si? takimi jak my: ka?dy z waszych m??czyzn zostanie obrzezany. 16 Wtedy tylko damy wam nasze córki i córki wasze b?dziemy brali sobie za ?ony, zamieszkamy razem z wami i staniem si? jednym ludem. 17 Je?li za? nie us?uchacie i nie poddacie si? obrzezaniu, we?miemy nasz? dziewczyn? i odejdziemy. 18 Chamorowi i Sychemowi, jego synowi, podoba?y si? te s?owa. 19 M?odzieniec ów nie waha? si? tego uczyni? bezzw?ocznie, bo bardzo mi?owa? córk? Jakuba; by? za? najbardziej szanowany ze wszystkich w rodzinie swego ojca. 20 Wszed?szy wi?c do bramy miasta, Chamor i jego syn Sychem tak przemówili do mieszka?ców: 21 Ludzie ci s? przyja?nie do nas usposobieni. Niechaj mieszkaj? w kraju i niech si? w nim poruszaj? swobodnie. Przecie? jest on dla nich przestronny. Córki ich b?dziemy brali sobie za ?ony, córki za? nasze b?dziemy im oddawali. 22 Pod tym jednak warunkiem godz? si? oni mieszka? w?ród nas, staj?c si? jednym ludem, ?e b?dzie u nas obrzezany ka?dy m??czyzna, tak jak oni s? obrzezani. 23 Czy? wtedy ich stada, ich dobytek i wszystko ich byd?o nie b?dzie nale?a?o do nas? Byle?my tylko przystali na ich ??danie, a wtedy pozostan? z nami. 24 I us?uchali Chamora oraz jego syna Sychema wszyscy, którzy przechodzili przez bram? swego miasta. Ka?dy zatem m??czyzna, który by? tam, podda? si? obrzezaniu. 25 A gdy na trzeci dzie? doznawali wielkiego bólu, dwaj synowie Jakuba, Symeon i Lewi, bracia Diny, porwawszy za miecze, wtargn?li do miasta, które niczego nie podejrzewa?o, i wymordowali wszystkich m??czyzn. 26 Zabili mieczem równie? Chamora i jego syna Sychema i odeszli. 27 Wtedy [pozostali] synowie Jakuba przyszli do pomordowanych i obrabowali miasto za to, ?e zha?biono ich siostr?. 28 Zabrali trzody, byd?o i os?y - wszystko, co by?o w mie?cie i na polu. 29 Ca?e ich mienie, wszystkie dzieci i kobiety uprowadzili w niewol?, zrabowawszy wszystko, co znale?li w domach. 30 Wtedy Jakub rzek? do Symeona i Lewiego: Sprowadzili?cie na mnie nieszcz??cie, bo przez was b?d? mnie mie? w nienawi?ci mieszka?cy tego kraju, Kananejczycy i Peryzzyci. Jestem przecie? ma?ym liczebnie plemieniem i je?eli oni wyst?pi? razem przeciwko mnie, ponios? pora?k? - zgin? ja 31 A oni mu na to: Czy? [mieli?my pozwoli? na to, by] si? obchodzono z nasz? siostr? jak z nierz?dnic??

35

1 Rzek? Bóg do Jakuba: Id? do Betel i tam zamieszkaj. Wznie? te? tam o?tarz Bogu, który ci si? ukaza?, gdy ucieka?e? przed twym bratem Ezawem. 2 Rzek? wi?c Jakub do swych domowników i do wszystkich, którzy z nim byli: Usu?cie spo?ród was [wizerunki] obcych bogów, jakie macie; oczy??cie si? i zmie?cie szaty. 3 Pójdziemy bowiem do Betel i tam zbuduj? o?tarz Bogu, który wys?ucha? mnie w czasie mej niedoli i wspomaga? mnie, gdziekolwiek by?em. 4 Oddali wi?c Jakubowi wszystkie [wizerunki] obcych bogów, jakie posiadali, oraz kolczyki, które nosili w uszach, i Jakub zakopa? je pod terebintem w pobli?u Sychem. 5 A gdy wyruszyli w drog?, pad? wielki strach na okoliczne miasta, tak ?e nikt nie ?ciga? synów Jakuba. 6 Jakub, przybywszy wraz ze wszystkimi swymi lud?mi do Luz w Kanaanie, czyli do Betel, 7 zbudowa? tam o?tarz i nazwa? to miejsce El-Betel. - Tu bowiem ukaza? mu si? Bóg, kiedy ucieka? przed swym bratem. - 8 Wtedy to zmar?a Debora, piastunka Rebeki, i pochowano j? w pobli?u Betel pod terebintem, który dlatego otrzyma? nazw? Terebint P?aczu. 9 Bóg ukaza? si? jeszcze Jakubowi po jego powrocie z Paddan-Aram i b?ogos?awi?c mu 10 powiedzia? do niego: Imi? twe jest Jakub, ale odt?d nie b?d? ci? zwa? Jakubem, lecz b?dziesz mia? imi? Izrael. I tak otrzyma? imi? Izrael. 11 Po czym Bóg rzek? do niego: Ja jestem Bóg wszechmocny. B?d? p?odny i rozmna?aj si?. Niechaj powstanie z ciebie naród i wiele narodów, i niechaj królowie zrodz? si? z ciebie. 12 Kraj, który da?em Abrahamowi i Izaakowi, daj? tobie; i twemu przysz?emu potomstwu dam ten kraj. 13 Potem Bóg oddali? si? od niego z tego miejsca, na którym do niego przemawia?. 14 A Jakub ustawi? stel? na tym miejscu, gdzie Bóg do niego mówi?, stel? kamienn?. I sk?adaj?c ofiar? p?ynn? wyla? na ni? oliw?. - 15 Jakub da? wi?c temu miejscu, na którym przemawia? do niego Bóg, nazw? Betel. 16 A gdy wyruszyli z Betel i mieli jeszcze w drodze przed sob? pewn? przestrze?, aby doj?? do Efrata, Rachela zacz??a rodzi?; poród jednak by? ci??ki. 17 I kiedy urodzi?a w wielkich bólach, rzek?a do niej po?o?na: Ju? nie l?kaj si?, bo oto masz syna! 18 Ona jednak, gdy ?ycie z niej uchodzi?o, bo kona?a, nazwa?a swego syna Benoni; lecz ojciec da? mu imi? Beniamin. 19 A Rachela umar?a i zosta?a pochowana przy drodze do Efrata, czyli Betlejem. 20 Jakub ustawi? stel? na jej grobie. - Kamie? tan stoi na grobie Racheli po dzi? dzie?. 21 Izrael wyruszy? w drog? i rozbi? namioty poza Migdal-Eder. 22 A gdy przebywa? w tej okolicy, Ruben zbli?y? si? do Bilhy, drugorz?dnej ?ony ojca swego, i obcowa? z ni?; Izrael dowiedzia? si? o tym. Synów Jakuba by?o dwunastu: 23 Synowie Lei: pierworodny syn Jakuba Ruben, Symeon, Lewi, Juda, Issachar i Zabulon. 24 Synowie Racheli: Józef i Beniamin. 25 Synowie Bilhy, niewolnicy Racheli: Dan i Neftali, 26 oraz synowie Zilpy, niewolnicy Lei: Gad i Aser. S? to synowie Jakuba, którzy mu si? urodzili w Paddan-Aram. 27 A potem Jakub przyby? do ojca swego, Izaaka, do Mamre, do Kiriat-Arba, czyli do Hebronu, gdzie niegdy? mieszka? Abraham, a potem i Izaak. 28 Izaak mia? wtedy sto osiemdziesi?t lat. 29 Izaak, doszed?szy do kresu swego ?ycia, zmar? w pó?nej staro?ci. I pochowali go jego synowie Ezaw i Jakub.

36

1 Oto potomkowie Ezawa, czyli Edomu. 2 Ezaw wzi?? sobie ?ony spo?ród mieszkanek Kanaanu: Ad?, córk? Elona Chetyty, Oholibam?, córk? Chiwwity imieniem Ana, wnuczk? Sibeona, 3 i Basmat Izmaelitk?, siostr? Nebajota. 4 Ada urodzi?a Ezawowi Elifaza, Basmat - Reuela, 5 a Oholibama urodzi?a Jeusza, Jalama i Koracha. S? to synowie Ezawa, którzy mu si? urodzili w kraju Kanaan. 6 Ezaw, zabrawszy swoje ?ony, synów i córki, ca?? czelad? swego domu, swoj? trzod? i wszystkie zwierz?ta oraz ca?e mienie, które sobie naby? w Kanaanie, uda? si? do ziemi [Seir] daleko od swego brata Jakuba, 7 gdy? zbyt liczne mieli stada, aby mogli by? razem: kraj, w którym przebywali, nie móg? im wystarczy? ze wzgl?du na ich mienie. 8 Ezaw osiedli? si? na wy?ynie Seir. - Ezaw to Edom. 9 Oto potomkowie Ezawa, praojca Edomitów, na wy?ynie Seir. 10 Oto imiona synów Ezawa: Elifaz, syn Ady, ?ony Ezawa, i Reuel, syn Basmat, ?ony Ezawa. 11 Synami Elifaza byli: Teman, Omar, Sefo, Gatam i Kenaz. 12 A Timna, która by?a drugorz?dn? ?on? Elifaza, syna Ezawa, urodzi?a mu Amaleka. To s? potomkowie Ady, ?ony Ezawa. 13 Oto synowie Reuela: Nachat, Zerach, Szamma i Mizza. Byli to potomkowie Basmat, ?ony Ezawa. 14 A oto ci byli synami ?ony Ezawa, Oholibamy, córki Any, wnuczki Sibeona: urodzi?a ona Ezawowi Jeusza, Jalama i Koracha. 15 Oto potomkowie Ezawa, czyli synowie Elifaza, pierworodnego syna Ezawa, naczelnicy szczepów: Teman, Omar, Sefo, Kenaz, 16 Korach, Gatam i Amalek. S? to naczelnicy szczepów w kraju Edom, synowie Elifaza, potomkowie Ady. 17 Oto synowie Reuela, syna Ezawa, naczelnicy szczepów: Nachat, Zerach, Szamma i Mizza. S? to naczelnicy w kraju Edom, synowie Reuela, potomkowie Basmat, ?ony Ezawa. 18 Oto synowie Oholibamy, ?ony Ezawa, naczelnicy szczepów: Jeusz, Jalam i Korach. S? to naczelnicy szczepów, potomkowie Oholibamy, ?ony Ezawa, a córki Any. - 19 S? to potomkowie Ezawa, a zarazem naczelnicy ich, czyli Edomitów. 20 Oto synowie Seira, Choryty, mieszka?cy [pierwotni] tego kraju: Lotan, Szobal, Sibeon, Ana, 21 Diszon, Eser i Diszan. Ci s? naczelnikami szczepów, Choryci, synowie Seira, w kraju Edom. 22 Synami Lotana byli: Chori i Hemam, siostr? za? Lotana - Timna. 23 Oto synowie Szobala: Alwan, Manachat, Ebal, Szefo i Onam. 24 Synowie Sibeona: Ajja i Ana. Ten to Ana znalaz? gor?ce ?ród?a na stepie, gdy pas? os?y Sibeona, swego ojca. 25 A oto dzieci Any: Diszon i Oholibama, córka Any. 26 Synowie Diszona: Chemdan, Eszban, Jitran i Cheran. 27 Synowie Esera: Bilhan, Zaawan i Akan. 28 Synowie Diszana: Us i Aran. 29 Oto naczelnicy szczepów, Choryci: Lotan, Szobal, Sibeon, Ana, 30 Diszon, Eser, Diszan. S? to Choryci, naczelnicy szczepów choryckich w kraju Seir. 31 Oto królowie, którzy panowali w kraju Edom, zanim Izraelici mieli króla. 32 W Edomie by? królem Bela, syn Beora; nazwa jego miasta - Dinhaba. 33 A gdy umar? Bela, królem by? po nim Jobab, syn Zeracha, z Bosry. 34 Gdy za? umar? Jobab, po nim królem by? Chuszam z ziemi Temanitów. 35 Gdy umar? Chuszam, po nim królem by? syn Bedada, Hadad, który zada? kl?sk? Madianitom na równinie Moabu; nazwa jego miasta - Awit. 36 Po ?mierci Hadada, po nim królem by? Samla z Masreki. 37 A gdy umar? Samla, po nim królem by? Szaul z Rechobot nad rzek?. 38 Gdy umar? Szaul, po nim królem by? Baal-Chanan, syn Akbora. 39 A po ?mierci Baal-Chanana po nim królem by? Hadar; nazwa za? jego miasta Pau, a imi? ?ony jego Mehetabeel, córka Matredy z Me-Zahab. 40 Oto imiona naczelników szczepów Ezawa wed?ug ich szczepów i miejscowo?ci, nazwanych ich imionami: Timna, Alwa, Jetet, 41 Oholibama, Ela, Pinon, 42 Kenaz, Teman, Mibsar, 43 Magdiel i Iram. S? to naczelnicy szczepów Edomu wed?ug obszarów przez nich posiadanych. Ezaw - praojciec Edomitów.

37

1 Jakub mieszka? w kraju, w którym zatrzyma? si? jego ojciec, czyli w Kanaanie. 2 Oto s? dzieje potomków Jakuba. Józef jako ch?opiec siedemnastoletni wraz ze swymi bra?mi, synami ?on jego ojca Bilhy i Zilpy, pasa? trzody. Doniós? on ojcu, ?e ?le mówiono o tych jego synach. 3 Izrael mi?owa? Józefa najbardziej ze wszystkich swych synów, gdy? urodzi? mu si? on w podesz?ych jego latach. Sprawi? mu te? d?ug? szat? z r?kawami. 4 Bracia Józefa widz?c, ?e ojciec kocha go bardziej ni? ich wszystkich, tak go znienawidzili, ?e nie mogli zdoby? si? na to, aby przyja?nie z nim porozmawia?. 5 Pewnego razu Józef mia? sen. I gdy opowiedzia? go braciom swym, ci zapa?ali jeszcze wi?ksz? nienawi?ci? do niego. 6 Mówi? im bowiem: Pos?uchajcie, jaki mia?em sen. 7 ?ni?o mi si?, ?e wi?zali?my snopy w ?rodku pola i wtedy snop mój podniós? si? i stan??, a snopy wasze otoczy?y go ko?em i odda?y mu pok?on. 8 Rzekli mu bracia: Czy? mia?by? jako król panowa? nad nami i rz?dzi? nami jak w?adca? I jeszcze bardziej go nienawidzili z powodu jego snów i wypowiedzi. 9 A potem mia? on jeszcze inny sen i tak opowiedzia? go swoim braciom: ?ni?o mi si? jeszcze, ?e ??o?ce, ksi??yc i jedena?cie gwiazd oddaj? mi pok?on. 10 A gdy to powiedzia? ojcu i braciom, ojciec skarci? go mówi?c: Co mia?by znaczy? ów sen? Czy? ja, matka twoja i twoi bracia mieliby?my przyj?? do ciebie i oddawa? ci pok?on a? do ziemi? 11 Podczas gdy bracia zazdro?cili Józefowi, ojciec jego zapami?ta? sobie ów sen. 12 Kiedy bracia Józefa poszli pa?? trzody do Sychem, 13 Izrael rzek? do niego: Wiesz, ?e bracia twoi pas? trzod? w Sychem. Chc? ci? wi?c pos?a? do nich. Odpowiedzia? mu [Józef]: Jestem gotów. 14 Wtedy [Jakub] rzek? do niego: Id? i zobacz, czy bracia twoi s? zdrowi i czy trzodom nic si? nie sta?o, a potem mi opowiesz. Po czym wyprawi? go z doliny Hebronu, a on poszed? do Sychem. 15 I b??kaj?cego si? po polu spotka? go pewien cz?owiek. Zapyta? go wi?c ów cz?owiek: Kogo szukasz? 16 Odpowiedzia?: Szukam moich braci. Powiedz mi, prosz?, gdzie oni pas? trzody. 17 A na to ów cz?owiek: Odeszli st?d, ale s?ysza?em, jak mówili: Chod?my do Dotain. Józef uda? si? wi?c za swymi bra?mi i znalaz? ich w Dotain. 18 Oni ujrzeli go z daleka i zanim si? do nich zbli?y?, postanowili podst?pnie go zg?adzi?, 19 mówi?c mi?dzy sob?: Oto nadchodzi ten, który miewa sny! 20 Teraz zabijmy go i wrzu?my do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go po?ar?. Zobaczymy, co b?dzie z jego snów! 21 Gdy to us?ysza? Ruben, [postanowi?] ocali? go z ich r?k; rzek? wi?c: Nie zabijajmy go! 22 I mówi? Ruben do nich: Nie doprowadzajcie do rozlewu krwi. Wrzu?cie go do studni, która jest tu na pustkowiu, ale r?ki nie podno?cie na niego. Chcia? on bowiem ocali? go z ich r?k, a potem zwróci? go ojcu. 23 Gdy Józef przyby? do swych braci, oni zdarli z niego jego odzienie - d?ug? szat? z r?kawami, któr? mia? na sobie. 24 I pochwyciwszy go, wrzucili do studni: studnia ta by?a pusta, pozbawiona wody. 25 Kiedy potem zasiedli do posi?ku, ujrzeli z dala id?cych z Gileadu kupców izmaelskich, których wielb??dy nios?y wonne korzenie, ?ywic? i olejki pachn?ce; szli oni do Egiptu. 26 Wtedy Juda rzek? do swych braci: Có? nam przyjdzie z tego, gdy zabijemy naszego brata i nie ujawnimy naszej zbrodni? 27 Chod?cie, sprzedamy go Izmaelitom! Nie zabijajmy go, wszak jest on naszym bratem! I us?uchali go bracia. 28 I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyci?gn?wszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzie?cia [sztuk] srebra, a ci zabrali go z sob? do Egiptu. 29 Gdy Ruben wróci? do owej studni i zobaczy?, ?e nie ma w niej Józefa, rozdar? swoje szaty 30 i przyszed?szy do braci, zawo?a?: Ch?opca nie ma! A ja, dok?d ja mam i??? 31 A oni wzi?li szat? Józefa i zabiwszy m?odego koz?a, umoczyli j? we krwi, 32 po czym t? szat? pos?ali ojcu. Ci za?, którzy j? przywie?li, rzekli: Znale?li?my j?. Zobacz, czy to szata twego syna, czy nie. 33 [Jakub] rozpoznawszy j? zawo?a?: Szata mego syna! Dziki zwierz go po?ar?! Dziki zwierz rozszarpa? Józefa! 34 I Jakub rozdar? swoje szaty, a potem przepasa? biodra worem i op?akiwa? syna przez d?ugi czas. 35 Gdy za? wszyscy jego synowie i córki usi?owali go pociesza?, nie s?ucha? pociech, mówi?c: Ju? w smutku zejd? za synem moim do Szeolu. I ojciec jego [nadal] go op?akiwa?. 36 Tymczasem Madianici sprzedali Józefa w Egipcie Potifarowi, urz?dnikowi faraona, prze?o?onemu dworzan.

38

1 W owym czasie Juda opu?ci? swych braci i w?druj?c ku dolinie zaszed? do pewnego mieszka?ca miasta Adullam, imieniem Chira. 2 Ujrzawszy tam córk? pewnego Kananejczyka, nosz?cego imi? Szua, wzi?? j? za ?on? i zbli?y? si? do niej. 3 Ona za? pocz??a i urodzi?a syna, któremu dano imi? Er. 4 Potem jeszcze raz pocz??a, urodzi?a syna i nazwa?a go Onan. 5 A gdy znów urodzi?a syna, da?a mu imi? Szela. Ten za? jej poród nast?pi? w Kezib. 6 Juda wzi?? dla swego pieroworodnego syna, Era, ?on? imieniem Tamar. 7 Poniewa? Er, pieroworodny syn Judy, by? w oczach Pana z?y, Pan zes?a? na niego ?mier?. 8 Wtedy Juda rzek? do Onana: Id? do ?ony twego brata i dope?nij z ni? obowi?zku szwagra, a tak sprawisz, ?e twój brat b?dzie mia? potomstwo. 9 Onan wiedz?c, ?e potomstwo nie b?dzie jego, ilekro? zbli?a? si? do ?ony swego brata, unika? zap?odnienia, aby nie da? potomstwa swemu bratu. 10 Z?e by?o w oczach Pana to, co on czyni?, i dlatego tak?e zes?a? na niego ?mier?. 11 Wtedy Juda rzek? do swej synowej Tamar: Zamieszkaj jako wdowa w domu twego ojca a? do czasu, gdy doro?nie mój syn Szela. My?la? jednak: Niech nie umrze on równie? jak jego bracia. Tamar odesz?a i zamieszka?a w domu swego ojca. 12 Po wielu latach umar?a ?ona Judy, córka Szuy. Juda, zapomniawszy nieco o swej stracie, uda? si? wraz ze swym przyjacielem Adullamit? imieniem Chira do Timny, gdzie strzy?ono jego owce. 13 A gdy powiedziano Tamar: Te?? twój idzie do Timny, aby strzyc swe owce, 14 zdj??a z siebie szaty wdowie i otuliwszy si? szczelnie zas?on? usiad?a przy bramie miasta Enaim, które le?a?o przy drodze do Timny. Wiedzia?a bowiem, ?e cho? Szela ju? dorós?, nie ona b?dzie mu dana za ?on?. 15 Kiedy Juda j? ujrza?, pomy?la?, ?e jest ona nierz?dnic?, gdy? mia?a twarz zas?oni?t?. 16 Skr?ciwszy ku niej przy drodze, rzek?: Pozwól mi zbli?y? si? do ciebie - nie wiedzia? bowiem, ?e to jego synowa. A ona zapyta?a: Co mi dasz za to, ?e si? zbli?ysz do mnie? 17 Powiedzia?: Przy?l? ci ko?l?tko ze stada. Na to ona: Ale dasz jaki? zastaw, dopóki nie przy?lesz. 18 Zapyta?: Jaki? zastaw mam ci da?? Rzek?a: Twój sygnet z piecz?ci?, sznur i lask?, któr? masz w r?ku. Da? jej wi?c, aby si? zbli?y? do niej; ona za? sta?a si? przez niego brzemienn?. 19 A potem wsta?a i odszed?szy zdj??a z siebie zas?on? i przywdzia?a swe szaty wdowie. 20 Gdy Juda pos?a? ko?l?tko przez swego przyjaciela Adullamit?, aby odebra? zastaw od owej kobiety, ten jej nie znalaz?. 21 Pyta? zatem tamtejszych mieszka?ców: Gdzie w Enaim jest ta nierz?dnica sakralna, która siedzia?a przy drodze? Odpowiedzieli: Nie by?o tu nierz?dnicy sakralnej. 22 Wróciwszy do Judy, rzek?: Nie znalaz?em jej. Tak?e tamtejsi mieszka?cy powiedzieli: Nie by?o tu nierz?dnicy sakralnej. 23 Wtedy Juda rzek?: Niech sobie zatrzyma. Oby?my si? tylko nie narazili na kpiny. Przecie? pos?a?em jej ko?l?tko, ty za? nie mog?e? jej znale??. 24 Po oko?o trzech miesi?cach doniesiono Judzie: Twoja synowa Tamar sta?a si? nierz?dnic? i nawet sta?a si? brzemienn? z powodu czynów nierz?dnych. Juda rzek?: Wyprowad?cie j? i spalcie! 25 A gdy j? wyprowadzono, pos?a?a do swego te?cia i kaza?a powiedzie?: Jestem brzemienn? przez tego m??czyzn?, do którego te przedmioty nale??. I doda?a: Niechaj rozpozna, czyje s?: ten sygnet z piecz?ci?, sznur i laska! 26 Kiedy za? Juda pozna? je, rzek?: Ona jest sprawiedliwsza ode mnie, bo przecie? nie chcia?em jej da? Szeli, memu synowi! - I Juda ju? wi?cej z ni? nie ?y?. 27 A gdy nadszed? czas jej porodu, okaza?o si?, ?e b?dzie mia?a bli?ni?ta. 28 Kiedy zacz??a rodzi?, [jedno z dzieci] wyci?gn??o r?czk?; po?o?na, zawi?zawszy na tej r?czce czerwon? tasiemk?, rzek?a: Ten urodzi si? pierwszy. 29 Ale cofn??o ono r?czk? i wyszed? z ?ona jego brat. Wtedy [po?o?na] powiedzia?a: Dlaczego przedar?e? si? przez to przej?cie? Dano mu wi?c imi? Peres. 30 Gdy po nim urodzi? si? jego brat, na którego r?czce by?a czerwona tasiemka, nazwano go Zerach.

39

1 Józef zosta? uprowadzony do Egiptu. I kupi? go od Izmaelitów, którzy go tam przyprowadzili, Egipcjanin Potifar, urz?dnik faraona, dowódca stra?y przybocznej. 2 Pan by? z Józefem i dlatego wiod?o mu si? dobrze i by? w domu swego pana, Egipcjanina. 3 Ten jego pan spostrzeg?, ?e Bóg jest z Józefem i sprawia, ?e mu si? dobrze wiedzie, cokolwiek czyni. 4 Darzy? wi?c on Józefa ?yczliwo?ci?, tak i? sta? si? jego osobistym s?ug?. Uczyni? go zarz?dc? swego domu, oddawszy mu we w?adanie ca?y swój maj?tek. 5 A odk?d go ustanowi? zarz?dc? swego domu i swojego maj?tku, Pan b?ogos?awi? domowi tego Egipcjanina przez wzgl?d na Józefa. I tak spocz??o b?ogos?awie?stwo Pana na wszystkim, co [Potifar] posiada? w domu i w polu. 6 A powierzywszy ca?y maj?tek Józefowi, nie troszczy? si? ju? przy nim o nic, tylko o [to, aby mia? takie] pokarmy, jakie zwyk? jada?. Józef mia? pi?kn? posta? i mi?? powierzchowno??. 7 Po tych wydarzeniach zwróci?a na niego uwag? ?ona jego pana i rzek?a do niego: Po?ó? si? ze mn?. 8 On jednak nie zgodzi? si? i odpowiedzia? ?onie swego pana: Pan mój o nic si? nie troszczy, odk?d jestem w jego domu, bo ca?y swój maj?tek odda? mi we w?adanie. 9 On sam nie ma w swym domu wi?kszej w?adzy ni? ja i niczego mi nie wzbrania, wyj?wszy ciebie, poniewa? jeste? jego ?on?. Jak?e wi?c móg?bym uczyni? tak wielk? niegodziwo?? i zgrzeszy? przeciwko Bogu? 10 I mimo ?e go namawia?a codziennie, nie us?ucha? jej i nie chcia? po?o?y? si? przy niej, aby z ni? ?y?. 11 Pewnego dnia, gdy wszed? do domu, aby spe?nia? swe obowi?zki, i nikogo z domowników tam nie by?o, 12 uchwyci?a go ona za p?aszcz i powiedzia?a: Po?ó? si? ze mn?! Lecz on [wyrwa? si?], zostawi? p?aszcz w jej r?ku i wybieg? na dwór. 13 A wtedy ona, widz?c, ?e zostawi? swój p?aszcz i ?e wybieg? na dwór, 14 zawo?a?a domowników i powiedzia?a im tak: Patrzcie, sprowadzono do nas tego Hebrajczyka, a on chce tu u nas swawoli?! Przyszed? do mnie, aby si? po?o?y? ze mn?, i zacz??am g?o?no krzycze?. 15 A gdy tak krzycza?am g?o?no, zostawi? u mnie swój p?aszcz i pospiesznie wybieg? na dwór! 16 I zatrzyma?a jego p?aszcz u siebie. A kiedy przyszed? pan Józefa do domu, 17 opowiedzia?a o tym zaj?ciu tak: Wszed? do mnie ów s?uga, Hebrajczyk, którego do nas sprowadzi?e?, aby ze mn? swawoli?. 18 A gdy zacz??am krzycze?, zostawi? u mnie swój p?aszcz i uciek? z domu. 19 Kiedy pan jego us?ysza? te s?owa swej ?ony, która mu doda?a: Tak post?pi? ze mn? twój s?uga! - zapa?a? wielkim gniewem. 20 Poleci? schwyta? Józefa i odda? go do wi?zienia, gdzie znajdowali si? wi??niowie faraona. Gdy Józef przebywa? w tym wi?zieniu, 21 Pan by? z nim okazuj?c mu mi?osierdzie, tak ?e zjedna? on sobie naczelnika wi?zienia. 22 Tote? ów naczelnik wi?zienia da? Józefowi w?adz? nad wszystkimi znajduj?cymi si? tam wi??niami: wszystko, cokolwiek mieli oni spe?ni?, spe?niali tak, jak on zarz?dzi?. 23 Naczelnik wi?zienia nie wgl?da? ju? zupe?nie w to, co by?o pod w?adz? Józefa, poniewa? Pan by? z nim i sprawia?, ?e si? mu udawa?o wszystko, co czyni?.

40

1 Po tych wydarzeniach podczaszy i nadworny piekarz króla egipskiego dopu?cili si? wykroczenia przeciwko swemu panu, przeciwko królowi egipskiemu. 2 Faraon, rozgniewawszy si? na obu tych dworzan, g?ównego podczaszego i prze?o?onego nadwornych piekarzy, 3 odda? ich pod stra? prze?o?onego dworzan, do wi?zienia tam w?a?nie, gdzie przebywa? Józef. 4 Ten?e prze?o?ony dworzan powierzy? ich opiece Józefa, który mia? im us?ugiwa?. A gdy przebywali jaki? czas w wi?zieniu, 5 obaj - podczaszy i piekarz nadworny króla egipskiego - tej samej nocy obaj mieli sen o ró?nych znaczeniach. 6 Kiedy Józef przyszed? do nich z rana, zobaczy?, ?e byli zafrasowani. 7 Zapyta? wi?c obu tych dworzan faraona, którzy wraz z nim przebywali w wi?zieniu: Czemu to dzisiaj macie twarze tak zas?pione? 8 Odpowiedzieli mu: Mieli?my seni nie ma nikogo, kto móg?by nam go wyt?umaczy?. Rzek? do nich Józef: Wszak wyt?umaczenia nale?? do Boga. Opowiedzcie mi je. 9 Wtedy g?ówny podczaszy tak opowiedzia? Józefowi swój sen: Widzia?em we ?nie krzew winny, który rós? przede mn?. 10 Na tym za? krzewie by?y trzy ga??zki. Krzew wypu?ci? p?czki i zakwit?, a potem jego grona wyda?y dojrza?e jagody. 11 W moim r?ku by? puchar faraona. Zerwa?em te jagody, wycisn??em je do pucharu faraona i wr?czy?em ów puchar faraonowi. 12 Józef rzek? do niego: Znaczenie snu jest takie: Trzy ga??zki s? to trzy dni. 13 Po up?ywie trzech dni faraon wy?wiadczy ci ?ask? i przywróci ci? na twój dawny urz?d. B?dziesz podawa? faraonowi puchar tak samo jak przedtem, gdy by?e? jego podczaszym. 14 Je?li nie zapomnisz o mnie, kiedy b?dzie ci si? dobrze dzia?o, oka? mi ?yczliwo??: wspomnij o mnie faraonowi, aby mnie uwolni? z tego miejsca. 15 Bo przemoc? zosta?em uprowadzony z kraju Hebrajczyków, a i tu równie? nie pope?ni?em nic takiego, za co nale?a?oby mnie wtr?ci? do tego lochu. 16 Prze?o?ony nadwornych piekarzy, widz?c, ?e Józef dobrze sen wyt?umaczy?, rzek? do niego: Ja za? mia?em taki sen: Trzyma?em na g?owie trzy kosze bia?ego pieczywa. 17 W koszu, który by? na wierzchu, znajdowa?o si? wszelkie pieczywo, jakie wyrabia piekarz dla faraona. A ptactwo wydziobywa?o je z tego kosza, który by? na mojej g?owie. 18 Józef tak odpowiedzia?: Znaczenie snu jest takie: Trzy kosze - to trzy dni. 19 Za trzy dni faraon rozka?e ?ci?? ci g?ow? i powiesi? twe cia?o na drzewie. Wtedy ptaki b?d? rozdziobywa?y twe cia?o. 20 Na trzeci dzie?, w dniu swoich urodzin, faraon wyprawi? uczt? dla swych dworzan. I wtedy w ich obecno?ci kaza? sprowadzi? z wi?zienia prze?o?onego podczaszych i prze?o?onego piekarzy. 21 Prze?o?onego podczaszych przywróci? na dawny urz?d podczaszego; podawa? wi?c on puchar faraonowi. 22 Prze?o?onego piekarzy za? kaza? powiesi? - jak im zapowiedzia? Józef. 23 Prze?o?ony podczaszych nie pami?ta? jednak o Józefie, zapomnia? o nim.

41

1 W dwa lata pó?niej faraon mia? sen. [?ni?o mu si?, ?e] sta? nad Nilem. 2 I oto z Nilu wysz?o siedem krów pi?knych i t?ustych, które zacz??y si? pa?? w?ród sitowia. 3 Ale oto siedem innych krów wysz?o z Nilu, brzydkich i chudych, które stan??y obok tamtych nad brzegiem Nilu. 4 Te brzydkie i chude krowy po?ar?y siedem owych krów pi?knych i t?ustych. Faraon przebudzi? si?. 5 A kiedy znów zasn??, mia? drugi sen. Przy?ni?o mu si? siedem k?osów wyrastaj?cych z jednej ?odygi, zdrowych i pi?knych. 6 A oto po nich wyros?o siedem k?osów pustych i zniszczonych wiatrem wschodnim. 7 I te puste k?osy poch?on??y owych siedem k?osów zdrowych i pe?nych. Potem faraon przebudzi? si?. By? to tylko sen. 8 Rano faraon, zaniepokojony, rozkaza? wezwa? wszystkich wró?bitów egipskich oraz wszystkich m?drców i opowiedzia? im, co mu si? ?ni?o. Nie by?o jednak nikogo, kto by umia? wyt?umaczy? faraonowi te sny. 9 Wtedy prze?o?ony podczaszych rzek? do faraona: Dzisiaj wyznam moje grzechy. 10 Faraon, rozgniewawszy si? na swego s?ug? odda? mnie, a ze mn? i prze?o?onego piekarzy pod stra? do domu prze?o?onego dworzan. 11 I wtedy mieli?my obaj jednej nocy sen, on inny a ja inny. 12 A by? tam z nami pewien m?ody Hebrajczyk, s?uga prze?o?onego dworzan. Opowiedzieli?my mu, a on wyt?umaczy? nam nasze sny, t?umacz?c sen ka?dego z nas. 13 I sta?o si? tak, jak nam je wyt?umaczy?: mnie przywróci? [faraon] na mój urz?d, a jego powiesi?. 14 Wtedy faraon kaza? wezwa? Józefa. Wyprowadzono go wi?c pospiesznie z lochu, a on, ogoliwszy si? oraz zmieniwszy szaty, przyszed? do faraona. 15 Faraon rzek? do Józefa: Mia?em sen, którego nikt nie umie wyt?umaczy?. Ja za? s?ysza?em, jak mówiono o tobie, ?e skoro us?yszysz sen, zaraz go wyt?umaczysz. 16 Józef tak odpowiedzia? faraonowi: Nie ja, lecz Bóg da pomy?ln? odpowied? tobie, o faraonie. 17 Faraon zacz?? wi?c opowiada? Józefowi: ?ni?o mi si?, ?e sta?em nad brzegiem Nilu. 18 I nagle z Nilu wysz?o siedem krów t?ustych i pi?knych, które zacz??y si? pa?? w?ród sitowia. 19 A oto siedem krów innych wysz?o za nimi, chudych i tak brzydkich, ?e podobnie brzydkich nie widzia?em w ca?ym Egipcie. 20 Krowy chude i brzydkie po?ar?y owych siedem krów pierwszych, t?ustych. 21 Gdy te znalaz?y si? w ich brzuchach, nie by?o wcale zna?, ?e tam wesz?y; te, które je po?ar?y, by?y nadal tak samo chude jak poprzednio. I ockn??em si?. 22 A potem zobaczy?em we ?nie siedem k?osów wyrastaj?cych z jednej ?odygi, zdrowych i pi?knych. 23 Lecz oto siedem k?osów zeschni?tych, pustych, zniszczonych wiatrem wschodnim wyros?o po nich. 24 I te puste k?osy poch?on??y owych siedem k?osów pi?knych. A gdy to opowiedzia?em wró?bitom, ?aden nie potrafi? mi wyt?umaczy?. 25 Józef rzek? do faraona: Sen twój, o faraonie, jest jeden. To, co Bóg zamierza uczyni?, zapowiedzia? tobie, faraonie. 26 Siedem krów pi?knych - to siedem lat, i siedem k?osów pi?knych - to te? siedem lat; jest to bowiem sen jeden. 27 Siedem za? krów chudych i brzydkich, które wysz?y za tamtymi, i siedem k?osów pustych i zniszczonych wiatrem wschodnim - to te? siedem lat - g?odu. 28 To, o czym mówi? faraonowi, Bóg uczyni tak, jak pokaza? faraonowi. 29 Bo nadejdzie siedem lat obfito?ci wielkiej w ca?ym Egipcie. 30 A po nich nastanie siedem lat g?odu; i pójdzie w niepami?? ca?a ta obfito?? w Egipcie, gdy g?ód b?dzie niszczy? kraj. 31 Nie b?d? ju? wiedzieli o obfito?ci w tym kraju wskutek g?odu, który potem nadejdzie, bo b?dzie to g?ód bardzo ci??ki. 32 Poniewa? ten sen powtórzy? si? dwukrotnie, faraonie, Bóg to ju? postanowi? i Bóg niebawem to uczyni. 33 Teraz wi?c niech faraon upatrzy sobie kogo? roztropnego i m?drego i ustanowi go zarz?dc? Egiptu. 34 Niech faraon tak ustanowi nadzorców, by zebra? pi?t? cz??? urodzajów w Egipcie podczas siedmiu lat obfito?ci. 35 Niechaj oni nagromadz? wszelk? ?ywno?? podczas tych lat pomy?lnych, które nadejd?. Niechaj gromadz? zbo?e do rozporz?dzenia faraona jako zaopatrzenie dla miast i niechaj go strzeg?. 36 A b?dzie ta ?ywno?? zachowana dla kraju na siedem lat g?odu, które nastan? w Egipcie. Tak wi?c nie wyginie [ludno??] tego kraju z g?odu. 37 S?owa te podoba?y si? faraonowi i wszystkim jego dworzanom. 38 Rzek? wi?c faraon do swych dworzan: Czy? b?dziemy mogli znale?? podobnego mu cz?owieka, który mia?by tak jak on ducha Bo?ego? 39 A potem faraon rzek? do Józefa: Skoro Bóg da? ci pozna? to wszystko, nie ma nikogo, kto by ci dorówna? rozs?dkiem i m?dro?ci?! 40 Ty zatem b?dziesz nad moim dworem i twoim rozkazom b?dzie pos?uszny ca?y mój naród. Jedynie godno?ci? królewsk? b?d? ci? przewy?sza?. 41 I powiedzia? faraon Józefowi: Oto ustanawiam ci? rz?dc? ca?ego Egiptu! 42 Po czym faraon zdj?? swój pier?cie? z palca i w?o?y? go na palec Józefa, i kaza? go oblec w szat? z najczystszego lnu, a potem zawiesi? mu na szyi z?oty ?a?cuch. 43 I kaza? go obwozi? na drugim swym wozie, a wo?ano przed nim: Abrek! Faraon ustanawiaj?c Józefa rz?dc? ca?ego Egiptu, 44 rzek? do niego: Ja jestem faraonem, ale bez twej zgody nikt nie o?mieli si? czegokolwiek przedsi?wzi?? w ca?ym kraju egipskim, 45 i nada? Józefowi imi? Safnat Paneach. Da? mu te? za ?on? Asenat, córk? kap?ana z On, imieniem Poti Fera. I tak sta? si? Józef rz?dc? Egiptu. 46 Józef mia? lat trzydzie?ci, gdy stan?? przed faraonem, królem egipskim. Józef wyszed?szy od faraona obje?d?a? ca?y kraj. 47 I gdy ziemia rodzi?a przez siedem lat w wielkiej obfito?ci, 48 gromadzi? wszelk? ?ywno?? w tych siedmiu latach [urodzaju], które nasta?y w Egipcie, i sk?ada? j? w miastach; w ka?dym mie?cie gromadzi? ?ywno?? z pól okolicznych. 49 Nagromadzi? wi?c Józef tyle zbo?a, ile jest piasku morskiego; takie mnóstwo, ?e ju? przestano mierzy?, bo nie mo?na by?o zmierzy?. 50 A zanim nasta?y lata g?odu, urodzili si? Józefowi dwaj synowie; urodzi?a ich Asenat, córka kap?ana z On, który mia? imi? Poti Fera. 51 Józef da? swemu synowi pierworodnemu imi? Manasses. [ Mówi? bowiem: ] Da? mi Bóg zapomnie? o ca?ym mym utrapieniu i o domu ojca mojego. 52 A drugiego nazwa? Efraim, [mówi?c]: Uczyni? mnie Bóg p?odnym w kraju mojej niedoli. 53 Kiedy min??o siedem lat urodzaju w Egipcie, 54 nadesz?o siedem lat g?odu, jak to zapowiedzia? Józef. A gdy nasta? g?ód we wszystkich krajach, w ca?ym Egipcie by?a ?ywno??. 55 Ale kiedy i w Egipcie g?ód zacz?? si? dawa? we znaki, ludno?? domaga?a si? chleba od faraona. Wtedy faraon mówi? do wszystkich Egipcjan: Udajcie si? do Józefa i, co on wam powie, czy?cie. 56 Gdy by? g?ód na ca?ej ziemi, Józef otwiera? wszystkie [spichlerze], w których by?o [zbo?e], i sprzedawa? zbo?e Egipcjanom, w miar? jak w Egipcie g?ód stawa? si? coraz wi?kszy. 57 Ze wszystkich krajów ludzie przybywali do Egiptu, by kupowa? zbo?e od Józefa, gdy? g?ód po ca?ej ziemi si? wzmaga?.

42

1 Gdy Jakub dowiedzia? si?, ?e jest zbo?e w Egipcie, rzek? do swoich synów: Czemu si? oci?gacie? 2 I doda?: W?a?nie s?ysza?em, ?e w Egipcie jest zbo?e, id?cie tam i zakupcie dla nas zbo?a, aby?my przetrwali i nie pomarli. 3 Dziesi?ciu braci Józefa uda?o si? zatem do Egiptu, aby tam kupi? zbo?a. 4 Beniamina, brata Józefa, Jakub nie pos?a? wraz z synami; pomy?la? bowiem: Jeszcze go mo?e spotka? jaka? z?a przygoda. 5 Kiedy synowie Izraela przybyli wraz z innymi, którzy tam równie? si? udawali, aby kupi? zbo?a bo g?ód by? w Kanaanie, 6 Józef sprawowa? w?adz? w kraju i on to sprzedawa? zbo?e wszystkim mieszka?com tego kraju. Bracia Józefa, przybywszy do niego, oddali mu pok?on twarz? do ziemi. 7 Gdy Józef ujrza? swoich braci, pozna? ich; jednak uda?, ?e jest im obcy, i przemówi? do nich surowo tymi s?owami: Sk?d przyszli?cie? Odpowiedzieli: Z Kanaanu, aby kupi? ?ywno?ci. 8 Józef poznawszy ich, mimo ?e oni go nie poznali, 9 przypomnia? sobie sny, jakie mia? niegdy?, i rzek?: Jeste?cie szpiegami! Przyszli?cie, aby obejrze? miejsca nieobwarowane w tym kraju! 10 A oni na to: Nie, panie! S?udzy twoi przybyli tylko dla zakupienia ?ywno?ci. 11 Jeste?my wszyscy synami jednego cz?owieka. Jeste?my uczciwi. My, s?udzy twoi, nigdy nie byli?my szpiegami. 12 Ale on im rzek?: Nie. Przyszli?cie obejrze? miejsca nieobwarowane tego kraju! 13 Wtedy powiedzieli: By?o nas dwunastu braci, s?ug twoich, synów jednego cz?owieka w Kanaanie. Najm?odszy jest obecnie przy naszym ojcu, a jednego ju? nie ma. 14 Józef rzek? do nich: Jest tak, jak wam mówi?: jeste?cie szpiegami! 15 Co do tego zostaniecie wybadani. Na ?ycie faraona! Nie wyjdziecie st?d, chyba ?e przyb?dzie tu wasz brat najm?odszy. 16 Wyprawcie jednego z was po waszego brata, wy za? pozostaniecie w wi?zieniu, aby mo?na by?o zbada?, czy to, co powiedzieli?cie, jest prawd?; je?li oka?e si?, ?e nie - na ?ycie faraona! - jeste?cie szpiegami. 17 I odda? ich pod stra? na trzy dni. 18 A trzeciego dnia Józef rzek? do nich: Je?li chcecie ocali? ?ycie, uczy?cie to - bo ja czcz? Boga. 19 Skoro jeste?cie uczciwi, niechaj jeden wasz brat pozostanie w wi?zieniu, w którym was osadzono, wy za? id?cie, zawie?cie zbo?e dla wy?ywienia waszych rodzin. 20 Potem przyprowadzicie do mnie najm?odszego brata waszego, aby si? potwierdzi?y s?owa wasze i nie spotka?a was ?mier?. I tak uczynili. 21 Mówili mi?dzy sob?: Ach, zawinili?my przeciwko bratu naszemu, patrz?c na jego strapienie, kiedy nas b?aga? o lito??, a nie wys?uchali?my go! Dlatego przysz?o na nas to nieszcz??cie. 22 Ruben za? tak im wtedy powiedzia?: Czy? wam tego nie mówi?em: Nie dopuszczajcie si? wykroczenia wzgl?dem tego ch?opca; ale nie us?uchali?cie mnie. Tote? teraz ??da si? odpowiedzialno?ci za jego krew! 23 Nie wiedzieli za?, ?e Józef to rozumie, bo rozmawia? z nimi przez t?umacza. 24 Odszed?szy wi?c od nich, rozp?aka? si?. Potem wróci? do nich i mówi?c do nich od??czy? od nich Symeona i w ich obecno?ci kaza? go zwi?za?. 25 Potem Józef da? rozkaz, aby nape?niono zbo?em ich worki i aby do ka?dego worka w?o?ono dane przez nich pieni?dze, ponadto aby im dano ?ywno?ci na drog?. I tak te? im uczyniono. 26 Oni za? w?o?ywszy swe zbo?e na os?y, ruszyli w drog?. 27 Gdy w gospodzie jeden z nich rozwi?za? swój worek, aby da? obroku swemu os?u, spostrzeg? pieni?dze; by?y one bowiem na wierzchu w jego torbie. 28 I rzek? do swych braci: Zwrócono mi pieni?dze, oto s? one w mojej torbie. Wtedy oni os?upieli i z l?kiem pytali jeden drugiego: Có? to nam Bóg uczyni?? 29 A gdy przybyli do Kanaanu, do swego ojca Jakuba, opowiedzieli mu wszystko, co im si? przytrafi?o, tymi s?owami: 30 Ów w?adca tego kraju przemawia? do nas surowo i wzi?? nas za szpiegów. 31 Powiedzieli?my mu: Jeste?my uczciwi i nigdy nie byli?my szpiegami; 32 by?o nas dwunastu braci, synów [jednego] ojca, jednego [z nas ju?] nie ma, a najm?odszy jest obecnie przy naszym ojcu w Kanaanie. 33 Wtedy rzek? do nas ów w?adca kraju: Po tym poznam, czy jeste?cie uczciwi: jednego waszego brata zostawcie u mnie, we?cie zbo?e dla wy?ywienia waszych rodzin i id?cie. 34 A potem przyprowad?cie mi waszego najm?odszego brata, i wtedy poznam, ?e nie jeste?cie szpiegami, ale lud?mi uczciwymi. Ja wam oddam waszego brata, wy za? b?dziecie mogli porusza? si? po tym kraju. 35 A gdy opró?niali worki, ka?dy znalaz? w swoim worku sakiewk? z pieni?dzmi. Na widok sakiewek z pieni?dzmi zatrwo?yli si? tak oni, jak równie? ich ojciec. 36 Powiedzia? ich ojciec Jakub: Ju? mnie [dwóch] pozbawili?cie: Józefa nie ma, Symeona nie ma, a teraz Beniamina chcecie zabra?. We mnie przecie? godzi to wszystko. 37 Wtedy Ruben przemówi? do ojca tymi s?owami: B?dziesz móg? zabi? obu moich synów, je?li ci go nie przyprowadz?! Oddaj go pod moj? opiek?, a ja zwróc? go tobie. 38 Ale Jakub odpowiedzia?: Nie pójdzie syn mój z wami! Brat jego bowiem ju? nie ?yje i on jeden tylko mi pozosta?. Je?li go spotka jakie nieszcz??cie, gdy pójdzie z wami, sprawicie, ?e moja siwizna zst?pi do Szeolu i to w wielkim ?alu!

43

1 W kraju panowa? ci??ki g?ód. 2 A kiedy do ostatka spo?yli zbo?e, które sprowadzili z Egiptu, rzek? do nich ojciec: Id?cie znów kupi? dla nas troch? ?ywno?ci. 3 Wtedy Juda powiedzia? mu: Ów w?adca surowo nam przykaza?: Nie pokazujcie mi si? na oczy, je?li brata waszego nie b?dzie z wami. 4 Je?eli jeste? gotów pos?a? z nami naszego brata, pojedziemy i kupimy ci ?ywno?ci, 5 a je?eli nie chcesz go pos?a?, nie pojedziemy. Bo przecie? ów w?adca powiedzia? nam: Nie pokazujcie mi si? na oczy, je?li nie b?dzie brata waszego z wami. 6 Izrael rzek?: Czemu narazili?cie mnie na niedol? mówi?c mu, ?e macie jeszcze brata? 7 Odpowiedzieli: Ów w?adca wypytywa? si? dok?adnie o nas i o nasz? rodzin?. Pyta?: Czy jeszcze ?yje wasz ojciec? Czy macie jeszcze brata? Odpowiadali?my mu zatem na jego pytania. Czy? mogli?my wiedzie?, ?e powie: Sprowad?cie waszego brata? 8 Po czym rzek? Juda do ojca swego, Izraela: Po?lij ze mn? tego ch?opca, a zaraz pojedziemy, aby ratowa? ?ycie, aby?my nie pomarli wraz z naszymi dzie?mi. 9 Ja odpowiadam za niego; ode mnie b?dziesz ??da?, aby ci go odda?. Je?eli nie przyprowadz? go do ciebie, mo?esz mi nigdy nie darowa? mej winy. 10 Gdyby?my nie zwlekali, ju? wróciliby?my dwa razy! 11 Izrael rzek? do swych synów: Je?eli tak by? musi, uczy?cie tak. Zabierzcie jednak w wasze wory to, co w naszym kraju jest najcenniejszego, i zanie?cie owemu cz?owiekowi w darze: nieco wonnej ?ywicy, nieco miodu, wonnych korzeni, olejków, owoców, pistacji i migda?ów. 12 I we?cie z sob? podwójn? sum? pieni?dzy, aby?cie mogli odda? i te pieni?dze, które wam na powrót w?o?ono do waszych torb, by? mo?e, przez pomy?k?. 13 Zabierzcie te? waszego brata i ruszajcie w drog? powrotn? do owego w?adcy. 14 A Bóg Wszechmocny niechaj sprawi, aby ów cz?owiek zlitowa? si? nad wami i pu?ci? wolno waszego brata oraz Beniamina. Skoro mam zosta? samotny, to niech tak ju? b?dzie! 15 Zabrali oni dary, dwukrotn? sum? pieni?dzy oraz Beniamina i ruszywszy w drog?, przybyli do Egiptu. A gdy stan?li przed Józefem, 16 ten, ujrzawszy w?ród nich Beniamina, da? polecenie prze?o?onemu swego domu: Zaprowad? tych ludzi do domu i ka? zabi? i przyrz?dzi? jak?? sztuk? byd?a, gdy? b?d? oni ze mn? jedli dzi? w po?udnie. 17 Prze?o?ony uczyni? tak, jak mu poleci? Józef, i zaprowadzi? ich do jego domu. 18 Oni za?, przej?ci l?kiem, ?e Józef kaza? ich zaprowadzi? do swego domu, mówili: Z powodu owych pieni?dzy, które poprzednim razem nam w?o?ono do naszych torb, kaza? nas zaprowadzi? do siebie. Teraz na nas napadnie, przemoc? uczyni nas swymi niewolnikami i [zabierze nam] nasze os?y. 19 Gdy wi?c byli ju? u wej?cia do domu Józefa, zbli?yli si? do prze?o?onego jego domu 20 i rzekli: Pozwól, panie! Gdy po raz pierwszy przybyli?my tu kupi? zbo?a, 21 wracaj?c, po odwi?zaniu naszych torb w gospodzie, znale?li?my na wierzchu torby ka?dego pieni?dze, jak by?y odliczone. Przywie?li?my je z sob?. 22 Mamy te? i inne pieni?dze, aby kupi? ?ywno?ci. Nie wiemy, kto nam w?o?y? [tamte] pieni?dze do naszych torb. 23 A on im powiedzia?: B?d?cie spokojni! Nie bójcie si?! Bóg wasz, Bóg ojca waszego da? wam ten skarb do waszych torb. Wasze pieni?dze dosz?y do mnie! I przywiód? do nich Symeona. 24 Cz?owiek ów wprowadzi? ich do domu Józefa i kaza? poda? wody, aby obmyli sobie nogi, i da? obroku ich os?om. 25 Oni tymczasem przygotowali dary, zanim nadszed? Józef w po?udnie; dowiedzieli si? bowiem, ?e tu mieli zasi??? do sto?u. 26 Kiedy Józef przyszed? do domu, oni, trzymaj?c w r?kach dary, które dla niego przynie?li, oddali mu pok?on do ziemi. 27 On za? zapytawszy ich o zdrowie, rzek?: Czy wasz s?dziwy ojciec, o którym mi mówili?cie, dobrze si? miewa? Czy jeszcze ?yje? 28 Odpowiedzieli: S?uga twój, a nasz ojciec, dobrze si? miewa. Jeszcze ?yje. I znów ukl?kli i oddali pok?on. 29 A gdy spojrzawszy, dostrzeg? Beniamina, syna swej matki zapyta?: Czy to ten wasz brat najm?odszy, o którym mi mówili?cie? I zaraz doda?: Oby ci? Bóg darzy? sw? ?ask?, synu mój! 30 I nagle urwa?, bo nagle ogarn??o go wielkie wzruszenie na widok brata, ?e a? ?zy nadbieg?y mu do oczu. Odszed? wi?c do swego pokoju i tam si? rozp?aka?. 31 Potem za?, obmywszy twarz, wyszed? i usi?uj?c panowa? nad sob? da? rozkaz: Niech podadz? posi?ek! 32 Podano wi?c jemu osobno, jego braciom osobno i Egipcjanom - którzy z nim jadali - równie? osobno. Egipcjanie bowiem nie mogli je?? razem z Hebrajczykami, gdy? by?oby to dla Egipcjan rzecz? wstr?tn?. 33 [Józef] posadzi? przed sob? braci od najstarszego do najm?odszego, wed?ug ich wieku; oni za? tym zdziwieni, spogl?dali jeden na drugiego. 34 Po czym poleci? zanie?? im ze swego sto?u porcje; porcja dla Beniamina by?a pi?ciokrotnie wi?ksza. Oni za? ucztuj?c z nim rozweselili si? pod wp?ywem wina.

44

1 Tymczasem [Józef] da? takie polecenie prze?o?onemu swego domu: Nape?nij torby tych ludzi ?ywno?ci?, ile tylko zdo?aj? unie??, i powk?adaj pieni?dze na wierzch do torby ka?dego. 2 Mój za? puchar srebrny w?o?ysz na wierzch torby najm?odszego oprócz pieni?dzy za zbo?e. [Prze?o?ony] uczyni? tak, jak mu Józef rozkaza?. 3 O ?wicie wyprawiono ich wraz z ich os?ami w drog?. 4 Zaledwie jednak wyszli z miasta i jeszcze nie uszli daleko, Józef rzek? do prze?o?onego domu: Pod?? co pr?dzej za nimi. A gdy ich dogonisz, powiedz im: Czemu odp?acili?cie z?em za dobro? 5 Wszak <to wy skradli?cie srebrny puchar>, ten, z którego pija pan mój i z którego potrafi wró?y?. ?le post?pili?cie, dopuszczaj?c si? takiego czynu! 6 Gdy [ten] dogoni? ich i powiedzia? im to, 7 rzekli: Jak mo?esz, panie mój, mówi? takie rzeczy? Dalekie jest od s?ug twoich takie post?powanie! 8 Przecie? pieni?dze, które znale?li?my na wierzchu naszych torb, przynie?li?my ci z Kanaanu. Jak?e wi?c mieliby?my dopuszcza? si? kradzie?y z?ota lub srebra w domu twego pana? 9 U którego z twoich s?ug znajdzie si? [ów puchar], ten niechaj umrze; my za?, mój panie, staniemy si? twoimi niewolnikami! 10 A on rzek?: Istotnie, powinno tak by?, jak mówicie. Jednak?e ten, u którego [puchar] si? znajdzie, zostanie niewolnikiem, wy za? b?dziecie wolni od winy. 11 Wtedy pospiesznie ka?dy z nich zdj?? swoj? torb?, postawi? na ziemi? i otworzy? j?. 12 On za? zacz?? przeszukiwa? [torby], pocz?wszy od najstarszego, a ko?cz?c na najm?odszym; i w torbie Beniamina znalaz? ów puchar. 13 Wtedy oni rozdarli z ?alu swe szaty i objuczywszy ka?dy swego os?a wrócili do miasta. 14 Gdy Juda oraz jego bracia przyszli do domu Józefa, zastali go tam jeszcze i padli przed nim twarz? ku ziemi. 15 A Józef rzek? do nich: Jak mogli?cie si? dopu?ci? takiego czynu? Czy nie wiedzieli?cie, ?e taki cz?owiek jak ja potrafi wró?y?? 16 Juda odpowiedzia?: Có? mamy rzec tobie, panie mój? Có? mo?emy powiedzie? na nasze usprawiedliwienie? Bóg znalaz? win? w twoich s?ugach! Oddajemy si? w niewol? tobie, panie mój; zarówno my jak i ten, u którego zosta? znaleziony puchar. 17 Ale Józef rzek?: Jestem daleki od tego, abym mia? tak post?pi?. Tylko ten, u którego znaleziono puchar, b?dzie moim niewolnikiem, wy za? mo?ecie spokojnie odej?? do waszego ojca. 18 Juda podszed?szy do niego, rzek?: Pozwól, panie mój, aby twój s?uga powiedzia? s?owo wobec ciebie. I nie gniewaj si? na twego s?ug?, wszak?e? ty jak faraon! 19 Pyta? mój pan swoje s?ugi: Czy macie ojca lub brata? 20 Odpowiedzieli?my panu mojemu: Mamy starego ojca i jeszcze jednego, najm?odszego brata, zrodzonego przez niego ju? w staro?ci. Brat tego najm?odszego nie ?yje; zosta? on wi?c jeden z tej samej matki i dlatego ojciec go pokocha?. 21 Rozkaza?e? s?ugom twoim: Sprowad?cie go do mnie, abym móg? go zobaczy?. 22 Powiedzieli?my panu mojemu: Nie mo?e ch?opiec opu?ci? ojca, bo gdyby go opu?ci?, ojciec by umar?. 23 Wtedy rzek?e? do swych s?ug: Je?li nie przyjdzie z wami wasz najm?odszy brat, nie pokazujcie mi si? na oczy. 24 Gdy wi?c przyszli?my do twego s?ugi, ojca naszego, powtórzyli?my mu twe s?owa, panie. 25 Potem za? powiedzia? nam ojciec: Id?cie znów, aby zakupi? dla nas ?ywno?ci. 26 Odpowiedzieli?my: Nie mo?emy i??. Pójdziemy tylko wtedy, gdy z nami pójdzie nasz najm?odszy brat. Bo nie mo?emy pokaza? si? owemu m??owi, je?li nie b?dzie z nami naszego najm?odszego brata. 27 Wtedy powiedzia? nam twój s?uga, ojciec nasz: Wiecie, ?e jedna z mych ?on urodzi?a mi dwóch synów. 28 Jeden - wyszed? ode mnie i wtedy pomy?la?em sobie, ?e zosta? rozszarpany, gdy? wi?cej go ju? nie widzia?em. 29 Je?eli i tego drugiego zabierzecie ode mnie i spotka go jakie? nieszcz??cie, moja siwizna zst?pi do Szeolu w?ród niedoli. 30 Gdybym wi?c teraz przyszed? do s?ugi twego, a mojego ojca, i nie by?oby z nami ch?opca tak przez niego umi?owanego, 31 to gdy zobaczy, ?e go nie ma, umrze. My za?, s?udzy twoi, b?dziemy przyczyn?, ?e siwizna naszego ojca zst?pi do Szeolu ze zgryzoty. 32 Ja, s?uga twój, wzi??em na siebie odpowiedzialno?? za tego ch?opca wzgl?dem ojca mego, mówi?c mu: Je?li go nie przyprowadz? do ciebie, mo?e mi nigdy mój ojciec nie darowa? mojej winy. 33 Teraz wi?c niechaj ja, s?uga twój, zostan? zamiast ch?opca niewolnikiem pana mego, on za? niechaj pójdzie ze swymi bra?mi. 34 Bo jak?e móg?bym i?? do mego ojca, je?liby nie by?o go ze mn?? Nie chcia?bym patrze? na nieszcz??cie mego ojca, które by go dotkn??o!

45

1 Józef nie móg? opanowa? swego wzruszenia i wobec wszystkich, którzy tam byli, zawo?a?: Niechaj wszyscy st?d wyjd?! Nikogo nie by?o z nim, gdy Józef da? si? pozna? swym braciom. 2 Wybuchn?wszy g?o?nym p?aczem, tak ?e a? us?yszeli Egipcjanie oraz dworzanie faraona, 3 rzek? do swych braci: Ja jestem Józef! Czy ojciec mój jeszcze ?yje? Ale bracia nie byli w stanie mu odpowiedzie?, gdy? si? go zl?kli. 4 On za? rzek? do nich: Zbli?cie si? do mnie! A gdy oni si? zbli?yli, powtórzy?: Ja jestem Józef, brat wasz, to ja jestem tym, którego sprzedali?cie do Egiptu. 5 Ale teraz nie smu?cie si? i nie wyrzucajcie sobie, ?e?cie mnie sprzedali. Bo dla waszego ocalenia od ?mierci Bóg wys?a? mnie tu przed wami. 6 Oto ju? dwa lata trwa g?ód w tym kraju, a jeszcze zosta?o pi?? lat, podczas których nie b?dzie orki ani ?niwa. 7 Bóg mnie wys?a? przed wami, aby wam zapewni? potomstwo na ziemi i aby?cie prze?yli dzi?ki wielkiemu wybawieniu. 8 Zatem nie wy?cie mnie tu pos?ali, lecz Bóg, który te? uczyni? mnie doradc? faraona, panem ca?ego jego domu i w?adc? ca?ego Egiptu. 9 Id?cie przeto spiesznie do mego ojca i powiedzcie mu: Józef, syn twój, mówi: Uczyni? mnie Bóg panem ca?ego Egiptu. Przybywaj bezzw?ocznie. 10 Osi?dziesz w ziemi Goszen i b?dziesz blisko mnie, ty sam wraz z twymi synami, wnukami, trzodami i ca?ym twym dobytkiem. 11 B?d? ci? tu ?ywi?, bo jeszcze przez pi?? lat b?dzie g?ód; i tak nie poniesiecie straty ty i twoja rodzina, i dobytek twój. 12 Oto widzicie w?asnymi oczami i Beniamin, brat wasz, widzi, ?e to ja przemawiam do was. 13 Opowiedzcie memu ojcu o mej wysokiej godno?ci w Egipcie i o wszystkim, co?cie widzieli. I nie zwlekaj?c sprowad?cie tu mego ojca. 14 Po czym rzuci? si? Beniaminowi, bratu swemu, na szyj? i rozp?aka? si?. Beniamin równie? p?aka?, obejmuj?c go za szyj?. 15 I p?aka? Józef, ?ciskaj?c i ca?uj?c swych braci. A potem bracia jego z nim rozmawiali. 16 Gdy za? rozesz?a si? w pa?acu faraona wie??: Bracia Józefa przybyli, uradowa? si? faraon i jego dworzanie. 17 I rzek? faraon do Józefa: Powiedz twym braciom: Uczy?cie tak: objuczcie wasze os?y i natychmiast jed?cie do Kanaanu. 18 Zabierzcie ojca waszego oraz wasze rodziny i przybywajcie do mnie. Ja za? dam wam najbardziej urodzajny kawa? ziemi w Egipcie i b?dziecie mieli do jedzenia najprzedniejsz? cz??? p?odów tego kraju. 19 Ty za? daj im polecenie: Uczy?cie tak: we?cie sobie z Egiptu wozy dla waszych dzieci i ?on. Zabierzcie ojca waszego i przybywajcie. 20 Niech wam nie b?dzie ?al zostawi? sprz?tów waszych, gdy? wszelkie bogactwa Egiptu b?d? wasze. 21 I uczynili tak synowie Izraela. A Józef da? im z polecenia faraona wozy oraz zapasy na drog?. 22 Nadto ka?demu z nich podarowa? szaty od?wi?tne, Beniaminowi za? da? trzysta sztuk srebra i pi?? szat od?wi?tnych. 23 Swemu ojcu za? pos?a? dziesi?? os?ów, objuczonych najlepszymi p?odami Egiptu, oraz dziesi?? o?lic objuczonych zbo?em, chlebem i ?ywno?ci?, aby mia? na drog?. 24 A wyprawiaj?c braci swych w drog?, rzek? do nich, gdy ju? odchodzili: B?d?cie w drodze bez obawy! 25 Wyruszywszy z Egiptu, przybyli do Kanaanu, do swego ojca, Jakuba. 26 I gdy mu oznajmili: Józef ?yje! Jest on w?adc? ca?ego Egiptu! - os?upia? i nie dowierza? im. 27 Lecz kiedy powtórzyli mu wszystko, co Józef do nich mówi?, i kiedy zobaczy? wozy, który Józef przys?a?, aby go zabra?, wst?pi?o w niego ?ycie. 28 Zawo?a?: Do??, ?e jeszcze ?yje syn mój, Józef! Pójd? go zobaczy?, zanim umr?!

46

1 Izrael wyruszy? w drog? z ca?ym swym dobytkiem. A gdy przyby? do Beer-Szeby, z?o?y? ofiar? Bogu ojca swego, Izaaka. 2 Bóg za? w widzeniu nocnym tak odezwa? si? do Izraela: Jakubie, Jakubie! A gdy on odpowiedzia?: Oto jestem, 3 rzek? do niego: Jam jest Bóg, Bóg ojca twego. Id? bez obawy do Egiptu, gdy? uczyni? ci? tam wielkim narodem. 4 Ja pójd? tam z tob? i Ja stamt?d ci? wyprowadz?, a Józef zamknie ci oczy. 5 Potem Jakub wyruszy? z Beer-Szeby. Synowie Izraela umie?cili ojca swego, Jakuba, swe dzieci i ?ony na wozach, które faraon przys?a? dla przewiezienia ich. 6 Zabrali te? swe trzody i swój dobytek, który nabyli w Kanaanie. Tak przyby? Jakub do Egiptu wraz z ca?ym potomstwem: 7 wzi?? z sob? do Egiptu synów, wnuków, córki i wnuczki - ca?e swe potomstwo. 8 Oto imiona synów Izraela, którzy przybyli do Egiptu, Jakuba i jego synów. Syn pierworodny Jakuba, Ruben, 9 oraz synowie Rubena: Henoch, Pallu, Chesron i Karmi. 10 Synowie Symeona: Jemuel, Jamin, Ohad, Jakin, Sochar i Szaul, syn Kananejki. 11 Synowie Lewiego: Gerszon, Kehat i Merari. 12 Synowie Judy: Er, Onan, Szela, Peres i Zerach. - Ale Er i Onan umarli w Kanaanie. - Synami Peresa byli: Chesron i Chamul. 13 Synowie Issachara: Tola, Puwwa, Job i Szimron. 14 Synowie Zabulona: Sered, Elon i Jachleel. 15 S? to potomkowie tych synów Jakuba, których podobnie jak i córk? Din?, urodzi?a mu Lea w Paddan-Aram. Wszystkich tych osób, synów, jego córek, by?o trzydzie?ci trzy. 16 Synowie Gada: Sifion, Chaggi, Szuni, Esbon, Eri, Arodi i Areli. 17 Synowie Asera: Jimna, Jiszwa, Jiszwi, Beria oraz ich siostra imieniem Serach; a synowie Berii: Cheber i Malkiel. 18 S? to potomkowie synów Zilpy, któr? da? Laban córce swej Lei, a która ich urodzi?a Jakubowi - szesna?cie osób. 19 Synowie Racheli, ?ony Jakuba: Józef i Beniamin. 20 Józefowi urodzili si? w Egipcie synowie, których na ?wiat wyda?a Asenat, córka kap?ana z On imieniem Poti Fera: Manasses i Efraim. 21 Synowie Beniamina: Bela, Beker, Aszbel, Gera, Naaman, Echi, Rosz, Muppim, Chuppim i Ard.- 22 S? to potomkowie synów Racheli, którzy urodzili si? Jakubowi. Wszystkich osób czterna?cie. 23 Syn Dana: Chuszim. 24 Synowie Neftalego: Jachseel, Guni, Jeser i Szillem. 25 S? to potomkowie synów Bilhy, któr? da? Laban Racheli, swej córce, a która urodzi?a ich Jakubowi. Wszystkich osób siedem. 26 Wszystkich, którzy przybyli z Jakubem do Egiptu, a którzy wyszli z jego bioder, by?o ogó?em, oprócz ?on synów Jakuba, sze??dziesi?ciu sze?ciu. 27 Synów za? Józefa, którzy mu si? urodzili w Egipcie, by?o dwóch. Wszystkich zatem cz?onków rodziny Jakuba, którzy przybyli do Egiptu, by?o siedemdziesi?ciu. 28 Wys?a? on przed sob? do Józefa Jud?, aby ten móg? go wyprzedzi? do Goszen przed ich przybyciem. A gdy przybyli do ziemi Goszen, 29 Józef kaza? zaprz?c do swego wozu i wyjecha? na spotkanie Izraela, ojca swego, do Goszen. Kiedy zobaczy? go, rzuci? mu si? na szyj? i d?ugo szlocha? na jego szyi. 30 Wreszcie Izrael odezwa? si? do Józefa: Teraz mog? ju? umrze?, skoro zobaczy?em ciebie, ?e jeszcze ?yjesz! 31 A potem Józef rzek? do braci i do ca?ej rodziny swego ojca: Pójd? zawiadomi? faraona i powiem mu: Bracia moi i rodzina mego ojca przybyli do mnie z Kanaanu. 32 S? oni pasterzami trzód. A jako hodowcy trzód sprowadzili swe owce i wo?y oraz ca?y swój dobytek. 33 Kiedy za? faraon was zawezwie i zapyta: Jaki jest wasz zawód, 34 odpowiecie: My s?udzy twoi, trudnimy si? od dziecka hodowl? trzód, zarówno my, jak i nasi przodkowie. - I wtedy tylko b?dziecie mogli si? osiedli? w Goszen, bo obrzydzenie wzbudza w Egipcjanach ka?dy pasterz trzody.

47

1 Józef wszed?szy do faraona oznajmi? mu: Ojciec mój i moi bracia z trzodami, byd?em i ca?ym ich dobytkiem przybyli z ziemi Kanaan i s? ju? w kraju Goszen. 2 Po czym Józef przedstawi? faraonowi pi?ciu swych braci, których zabra? z sob?. 3 Faraon zapyta? jego braci: Jakie jest wasze zaj?cie? Odpowiedzieli mu: Pasterzami trzód jeste?my zarówno my, s?udzy twoi, jak i nasi przodkowie. 4 I dalej mówili do faraona: Przybyli?my, aby si? zatrzyma? jako przychodnie w tym kraju, gdy? brakuje paszy dla trzód twoich s?ug, tak ci??ki jest g?ód w ziemi Kanaan. Niechaj wi?c teraz zamieszkaj? s?udzy twoi w Goszen! 5 Faraon rzek? do Józefa: Ojciec twój i twoi bracia przybyli do ciebie. 6 Ca?y kraj egipski stoi przed tob? otworem. W najbardziej ?yznej jego cz??ci osiedl twego ojca i twych braci; niechaj wi?c zamieszkaj? w kraju Goszen. Je?li za? wiesz, ?e s? w?ród nich ludzie dzielni, uczy? ich zarz?dcami mojego ?ywego dobytku, niech czuwaj? nad moimi trzodami. 7 Potem Józef przyprowadzi? swego ojca, Jakuba, i przedstawi? go faraonowi. A gdy Jakub z?o?y? faraonowi ?yczenia pomy?lno?ci, 8 faraon zapyta? go: Ile lat ?ycia sobie liczysz? 9 Jakub odpowiedzia? faraonowi: Liczba lat mojego pielgrzymowania - sto i trzydzie?ci. Niezbyt d?ugie i smutne by?y lata mego ?ycia; nie s? one tak d?ugie, jak lata pielgrzymowania mych przodków. 10 Po czym Jakub, ?ycz?c faraonowi pomy?lno?ci, odszed?. 11 Józef osiedli? ojca i braci, daj?c im posiad?o?? w najbardziej ?yznej cz??ci Egiptu, w ziemi Ramses, jak mu poleci? faraon. 12 I zaopatrywa? ojca i braci, i ca?? rodzin? swego ojca w ?ywno??, stosownie do liczby dzieci. 13 W ca?ym kraju nie by?o ?ywno?ci, tote? nasta? bardzo ci??ki g?ód. Ziemie Egiptu i Kanaanu by?y wyczerpane skutkiem g?odu. 14 Józef za? gromadzi? wówczas wszystkie pieni?dze, jakie znajdowa?y si? w Egipcie i Kanaanie, za zbo?e, które kupowano, i pieni?dze te oddawa? do pa?acu faraona. 15 W ko?cu wyczerpa?y si? pieni?dze mieszka?com Egiptu i Kanaanu, i wtedy wszyscy Egipcjanie przychodzili do Józefa, prosz?c go: Daj nam chleba. Czy? mamy umrze? na twoich oczach? Nie mamy ju? bowiem pieni?dzy. 16 A Józef mówi?: Je?li nie macie pieni?dzy, sprowad?cie wasz ?ywy dobytek, a dam wam za niego zbo?e. 17 Sprowadzili wi?c swój ?ywy dobytek do Józefa i on dawa? im ?ywno?? w zamian za konie, za stada owiec i wo?ów oraz za os?y. I tak w owym roku ?ywi? ich w zamian za ca?y ich ?ywy dobytek. 18 A gdy ten rok up?yn??, przyszli w nast?pnym i oznajmili mu: Nie mamy co ukrywa? przed tob?, panie mój, ?e gdy ju? wyczerpa?y si? nam pieni?dze i gdy stada nasze s? u ciebie, nie pozosta?o nam nic, co mogliby?my da? tobie, panie, oprócz nas samych i naszej ziemi! 19 Dlaczego na twoich oczach mamy zgin?? my i nasza ziemia? Kup wi?c nas i ziemi? nasz? za chleb; b?dziemy niewolnikami faraona, a nasza ziemia jego w?asno?ci?. Byle? nam da? ziarno do siewu, a przetrwamy, nie pomrzemy i ziemia nasza nie b?dzie le?a?a od?ogiem. 20 Józef wykupi? wi?c wszystkie grunty w Egipcie dla faraona; ka?dy bowiem Egipcjanin sprzeda? swe pole, gdy? g?ód by? coraz wi?kszy. Tak wi?c ziemia sta?a si? w?asno?ci? faraona. 21 Ludno?? za? od jednego do drugiego kra?ca Egiptu przeniós? do miast. 22 Nie wykupi? tylko gruntów kap?anów, gdy? by? przywilej faraona dla kap?anów i na jego podstawie mieli oni zapewnione utrzymanie. Dlatego nie sprzedali swych gruntów. 23 Potem Józef przemówi? do ludno?ci: Oto dzisiaj naby?em was i wasz? ziemi? dla faraona. Macie tu ziarno, obsiejcie ziemi?. 24 A gdy nadejd? ?niwa, oddacie pi?t? cz??? plonów faraonowi, cztery za? cz??ci zostawicie sobie na obsianie pola i na wy?ywienie dla was, dla waszych domowników i dla waszej dziatwy! 25 Odpowiedzieli: Zachowa?e? nas przy ?yciu! Oby? nas darzy? ?yczliwo?ci?, panie nasz, a my b?dziemy niewolnikami faraona! 26 Rozporz?dzenie, które da? Józef w sprawie roli w Egipcie, obowi?zuje po dzie? dzisiejszy: pi?t? cz??? plonów nale?y oddawa? faraonowi. Jedynie grunty kap?anów nie sta?y si? w?asno?ci? faraona. 27 Izrael zamieszka? w Egipcie, w kraju Goszen. Wzi?li go sobie na w?asno??, a ?e byli p?odni, bardzo si? rozmno?yli. 28 Jakub, prze?ywszy w Egipcie siedemna?cie lat, doczeka? si? sto czterdziestego siódmego roku ?ycia. 29 A gdy zbli?a?a si? ?mier? Izraela, kaza? wezwa? swego syna Józefa i rzek? do niego: Je?li darzysz mnie ?yczliwo?ci?, po?ó? mi tw? r?k? pod biodro na dowód twojej wiernej mi?o?ci, ?e nie pogrzebiesz mnie w Egipcie, 30 ale gdy zasn? z mymi przodkami, wywieziesz mnie z Egiptu i pogrzebiesz w ich grobie. Odrzek?: Uczyni?, jak powiedzia?e?. 31 Wtedy Izrael powiedzia?: Przysi?gnij mi! A gdy przysi?g?, Izrael opad? na wezg?owie swego ?o?a.

48

1 Kiedy po tych wydarzeniach doniesiono Józefowi: Ojciec twój zachorowa?, zabra? on z sob? dwóch swych synów: Manassesa i Efraima. 2 Gdy powiedziano Jakubowi: Syn twój, Józef, przyszed? do ciebie, Izrael, z wysi?kiem usiad?szy na ?o?u, 3 rzek? do Józefa: Bóg Wszechmog?cy ukaza? mi si? w Luz, w kraju Kanaan, i b?ogos?awi?c mi 4 powiedzia? do mnie: Ja uczyni? ci? p?odnym i dam ci tak liczne potomstwo, ?e rozro?niesz si? w wielki naród. Daj? te? ten oto kraj przysz?emu potomstwu twemu na w?asno?? na zawsze. 5 A zatem dwaj twoi synowie, którzy ci si? urodzili w Egipcie, zanim przyby?em do ciebie, do Egiptu, moimi s?: Efraim i Manasses b?d? mi jak Ruben i Symeon. 6 Jednak to potomstwo, które ci si? urodzi po nich, b?dzie twoim. B?dzie si? ono nazywa?o od imion swych braci, mieszkaj?c na swej dziedzicznej w?asno?ci. 7 Ja bowiem, gdy wraca?em z Paddan-Aram, utraci?em Rachel? w Kanaanie, w drodze, kiedy pozostawa?a mi jeszcze pewna przestrze?, aby doj?? do Efrata, i musia?em j? pochowa? tam, w drodze do Efrata, czyli Betlejem. 8 Izrael, spostrzeg?szy synów Józefa, zapyta?: Kim s? ci? 9 Józef odpowiedzia?: To s? w?a?nie moi synowie, których Bóg da? mi tutaj. Wtedy Izrael rzek?: Przybli? ich do mnie, a pob?ogos?awi? ich. 10 Oczy bowiem Izraela sta?y si? tak s?abe wskutek staro?ci, ?e niedowidzia?. Gdy wi?c przybli?y? ich do Izraela, on uca?owa? ich i u?cisn??, 11 a potem rzek? do Józefa: Nie s?dzi?em, ?e jeszcze b?d? twoj? twarz ogl?da?, a oto Bóg pozwoli? mi ujrze? nawet twe potomstwo! 12 Józef, odsun?wszy swych synów od kolan ojca swego, odda? mu pok?on twarz? do ziemi. 13 Po czym, maj?c obu synów - Efraima po prawej r?ce, czyli z lewej strony Izraela, i Manassesa po lewej r?ce, czyli z prawej strony Izraela - przybli?y? ich do ojca. 14 Ale Izrael, wyci?gn?wszy swoj? praw? r?k?, po?o?y? j? na g?owie Efraima, mimo ?e ten by? m?odszy, lew? za? r?k? - na g?owie Manassesa. - Umy?lnie tak po?o?y? swe r?ce, bo przecie? Manasses by? pierworodnym synem. - 15 I b?ogos?awi?c Józefowi, mówi?: Bóg, któremu wiernie s?u?yli przodkowie moi, Abraham i Izaak, Bóg, który troszczy? si? o mnie przez ca?e me ?ycie a? do dnia dzisiejszego, 16 Anio?, który mnie broni? od wszelkiego z?ego, niechaj b?ogos?awi tym oto ch?opcom. Niechaj moje imi? i imi? przodków moich, Abrahama i Izaaka, w nich przetrwa; niechaj szeroko rozmno?? si? na ziemi. 17 A gdy Józef zobaczy?, ?e jego ojciec po?o?y? sw? prawic? na g?owie Efraima, wyda?o mu si? to niew?a?ciwe. Uj?? wi?c r?k? ojca, aby j? przenie?? z g?owy Efraima na g?ow? Manassesa, 18 i rzek?: Nie tak, mój ojcze, gdy? ten jest pierworodny; po?ó? tw? prawic? na g?owie tego. 19 Ale ojciec nie zgodzi? si? i powiedzia?: Wiem, synu mój, wiem. I z niego te? powstanie szczep, który równie? b?dzie liczny. Jednak brat jego m?odszy b?dzie wi?kszy od niego, gdy? potomstwo jego obejmie wiele szczepów. 20 W dniu owym pob?ogos?awi? ich tymi s?owami: Twoim imieniem Izrael b?dzie sobie ?yczy? b?ogos?awie?stwa mówi?c: Niechaj ci Bóg tak uczyni, jak Efraimowi i Manassesowi! Tak to da? pierwsze?stwo Efraimowi przed Manassesem. 21 A potem Izrael rzek? do Józefa: Ja niebawem umr?, ale Bóg b?dzie czuwa? nad wami i sprawi, ?e wrócicie do kraju waszych przodków. 22 Ja za? daj? tobie o jedn? wy?yn? wi?cej ni? braciom twym, któr? zdoby?em na Amorytach moim mieczem i ?ukiem.

49

1 Jakub przywo?a? swoich synów mówi?c do nich: Zgromad?cie si?, a opowiem wam, co was czeka w czasach pó?niejszych. 2 Zbierzcie si? i s?uchajcie, synowie Jakuba, s?uchajcie Izraela, ojca waszego! 3 Rubenie, synu mój pierworodny, ty? moj? moc? i pierwszym p?odem mojej m?skiej si?y, góruj?cy dum? i góruj?cy si??. 4 Kipia?e? jak woda: nie b?dziesz ju? górowa?, bo wszed?e? do ?o?a twego ojca, wchodz?c zbezcze?ci?e? moje ?o?e! 5 Symeon i Lewi, bracia, narz?dziami gwa?tu by?y ich miecze. 6 Do ich zmowy si? nie przy??cz?, z ich knowaniem nie z??cz? mej s?awy, gdy? w gniewie swym mordowali ludzi i w swej swawoli kaleczyli byd?o. 7 Przekl?ty ten ich gniew, gdy? by? gwa?towny, i ich zawzi?to??, gdy? by?a okrucie?stwem! Rozprosz? ich wi?c w Jakubie i rozdrobni? ich w Izraelu. 8 Judo, ciebie s?awi? b?d? bracia twoi, twoja bowiem r?ka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca b?d? ci oddawa? pok?on! 9 Judo, m?ody lwie, na zdobyczy ró?? b?dziesz, mój synu: jak lew czai si?, gotuje do skoku, do lwicy podobny - któ? si? o?mieli go dra?ni?? 10 Nie zostanie odj?te ber?o od Judy ani laska pasterska spo?ród kolan jego, a? przyjdzie ten, do którego ono nale?y, i zdob?dzie pos?uch u narodów! 11 Przywi??e on swego osio?ka w winnicy i ?rebi? o?le u winnych latoro?li. W winie pra? b?dzie sw? odzie?, i w krwi winogron - sw? szat?. 12 B?d? mu si? iskrzy?y oczy od wina, a z?by b?d? bia?e od mleka. 13 Zabulon mieszka? b?dzie na wybrze?u morza, nad brzegiem morza, dok?d zawijaj? okr?ty; kraniec jego - w Sydonie. 14 Issachar - osio? ko?cisty, b?dzie si? wylegiwa? ufny w swe bezpiecze?stwo. 15 Widzi on, ?e dobry jest spoczynek, a kraj uroczy; ale b?dzie musia? ugi?? swój grzbiet pod brzemieniem i stanie si? niewolnikiem, p?dzonym do pracy. 16 Dan b?dzie s?dzi? lud swój jako jeden ze szczepów izraelskich; 17 b?dzie on jak w?? na drodze, jak ?mija jadowita na ?cie?ce, k?saj?ca p?ciny konia, z którego je?dziec spada na wznak. 18 Wybawienia twego czekam, o Panie! 19 Gad - zbójcy napada? go b?d?, on za? b?dzie napada? im na pi?ty. 20 Od Asera - t?uste pokarmy, on b?dzie dostarcza? przysmaków królowi. 21 Neftali - jak roz?o?ysty terebint, daj?cy mi?e przepowiednie. 22 Józef - latoro?l owocuj?ca, latoro?l owocuj?ca nad ?ród?em: ga??zki pn? si? po murze. 23 A cho? ?ucznicy b?d? go prze?ladowa?, godzi? w niego i czyha? na niego, 24 ?uk jego pozostanie niez?amany, i r?ce jego - sprawne. Z r?k pot??nego Boga Jakubowego, od Pasterza i Opoki Izraela, 25 od Boga ojców twoich, który ci? b?dzie wspomaga?, od Wszechmocnego, który ci b?dzie b?ogos?awi? - b?ogos?awie?stwa z niebios wysokich, b?ogos?awie?stwa otch?ani le??cej najni?ej, b?ogos?awie?stwa piersi i ?ona. 26 B?ogos?awie?stwa ojca twego niech d?u?ej trwaj? ni? b?ogos?awie?stwa mych przodków, jak d?ugo trwa? b?d? pagórki odwieczne - niechaj sp?yn? na g?ow? Józefa, na g?ow? tego, który jest ksi?ciem w?ród swoich braci! 27 Beniamin - wilk drapie?ny, co rano rozrywa zdobycz, a wieczorem rozdziela ?upy. 28 Wszyscy ci - to dwana?cie szczepów izraelskich, oraz to, co do nich powiedzia? ich ojciec, wyg?aszaj?c do ka?dego z nich stosowne b?ogos?awie?stwo, gdy im b?ogos?awi?. 29 Potem da? im taki rozkaz: Gdy ja zostan? przy??czony do moich przodków, pochowajcie mnie przy moich praojcach w pieczarze, która jest na polu Efrona Chetyty, 30 w pieczarze, która jest na polu Makpela w pobli?u Mamre w kraju Kanaan, któr? kupi? Abraham wraz z tym polem od Efrona Chetyty jako tytu? w?asno?ci grobu. 31 Tam pochowano Abrahama i Sar?, jego ?on?, tam pochowano Izaaka i jego ?on? Rebek?; tam pochowa?em Le?. 32 Pole to wraz z pieczar? zosta?o kupione od Chetytów. 33 Gdy Jakub wyda? te polecenia swoim synom, z?o?y? swe nogi na ?o?u, wyzion?? ducha i zosta? przy??czony do swoich przodków.

50

1 Józef przypad? do twarzy swego ojca, p?aka? nad nim i ca?owa? go. 2 A potem rozkaza? swym domowym lekarzom, aby zabalsamowali jego ojca. Ci zatem lekarze balsamowali Izraela. 3 Zabra?o im to czterdzie?ci dni, tyle bowiem czasu trwa?o balsamowanie. Mieszka?cy Egiptu op?akiwali Jakuba przez siedemdziesi?t dni. 4 Kiedy za? sko?czy? si? okres ?a?oby po nim, Józef zwróci? si? do otoczenia faraona z nast?puj?c? pro?b?: Je?li darzycie mnie ?yczliwo?ci?, powiedzcie samemu faraonowi, 5 ?e mój ojciec zobowi?za? mnie przysi?g? do spe?nienia takiego polecenia: Gdy umr?, pochowasz mnie w moim grobie, który sobie przygotowa?em w kraju Kanaan. Niech mi wi?c teraz b?dzie wolno uda? si? tam, abym móg? pochowa? mego ojca, a potem wróc?. 6 Faraon odpowiedzia?: Id? i pochowaj twego ojca, tak jak mu przysi?g?e?. 7 I Józef wyruszy? w drog?, aby pochowa? ojca. A z nim posz?o równie? wielu dworzan faraona, starszych urz?dników dworskich i wszyscy dostojnicy ziemi Egiptu; 8 nadto ca?a rodzina Józefa, jego bracia oraz rodzina jego ojca. Tylko dziatwa oraz trzody i byd?o zosta?y w Goszen. 9 Ci?gn?li z nim równie? ludzie na wozach i na koniach, tworz?c bardzo liczny orszak. 10 A gdy przybyli do Goren-Haatad, które le?y po drugiej stronie Jordanu, odprawili tam wielki i wspania?y obrz?d ?a?obny: Józef przez siedem dni obchodzi? ?a?obn? uroczysto?? po swym ojcu. 11 Mieszkaj?cy tam Kananejczycy, widz?c t? uroczysto?? ?a?obn? w Goren-Haatad, mówili: Oto jak wielka jest ?a?oba Egipcjan! Dlatego nazwano t? miejscowo??, która le?y po drugiej stronie Jordanu, Abel Misraim. 12 Synowie Jakuba uczynili zatem tak, jak im rozkaza? ojciec: 13 przenie?li go do Kanaanu i pochowali w pieczarze na polu Makpela. Pole to kupi? Abraham od Efrona Chetyty jako tytu? w?asno?ci grobu. Le?a?o ono w pobli?u Mamre. 14 Józef po pogrzebie ojca wróci? do Egiptu wraz z bra?mi i wszystkimi, którzy z nim poszli, aby pochowa? jego ojca. 15 Bracia Józefa zdaj?c sobie spraw? z tego, ?e ojciec ich nie ?yje, my?leli: Na pewno Józef b?dzie nas teraz prze?ladowa? i odp?aci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrz?dzili?my! 16 Tote? kazali powiedzie? Józefowi: Ojciec twój da? przed ?mierci? takie polecenie: 17 Powiedzcie Józefowi tak: Racz przebaczy? braciom twym wykroczenie i win? ich, wyrz?dzili ci bowiem krzywd?. Teraz przeto daruj ?askawie win? nam, którzy czcimy Boga twojego ojca! Józef rozp?aka? si?, gdy mu to powtórzono. 18 Wtedy bracia ju? sami poszli do Józefa i upad?szy przez nim rzekli: Jeste?my twoimi niewolnikami. 19 Lecz Józef powiedzia? do nich: Nie bójcie si?. Czy? ja jestem na miejscu Boga? 20 Wy niegdy? knuli?cie z?o przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzy? to jako dobro, ?eby sprawi? to, co jest dzisiaj, ?e prze?y? wielki naród. 21 Teraz wi?c nie bójcie si?: b?d? ?ywi? was i dzieci wasze. I tak ich pociesza?, przemawiaj?c do nich serdecznie. 22 Józef mieszka? w Egipcie wraz z rodzin? swego ojca. Do?y? on stu dziesi?ciu lat 23 i doczeka? si? prawnuków z Efraima. Równie? dzieci Makira, syna Manassesa, urodzi?y si? na kolanach Józefa. 24 Wreszcie Józef rzek? do swych braci: Gdy ja umr?, Bóg oka?e wam sw? ?ask? i wyprowadzi was z tej ziemi do kraju, który poprzysi?g? da? Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. 25 Po czym zobowi?za? synów Izraela przysi?g?, ?e spe?ni? takie polecenie: Gdy Bóg oka?e wam t? wielk? swoj? ?askawo??, zabierzcie st?d moje ko?ci. 26 Po czym Józef umar?, maj?c sto dziesi?? lat. Zabalsamowano go i z?o?ono go do trumny w Egipcie.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 125 goĹ›ci