Dokumenty Ko?cio?a -


Sobór Watyka?ski II
Konstytucja duszpasterska o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym
"GAUDIUM ET SPES"

Wst?p
KDK 1. (?cis?a ??czno?? Ko?cio?a z ca?? rodzin? narodów) Rado?? i nadzieja, smutek i trwoga

ludzi wspó?czesnych, zw?aszcza ubogich i wszystkich cierpi?cych, s? te? rado?ci? i nadziej?, smutkiem i trwog? uczniów Chrystusowych; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie mia?oby odd?wi?ku w ich sercu. Ich bowiem wspólnota sk?ada si? z ludzi, którzy zespoleni w Chrystusie prowadzeni s? przez Ducha ?wi?tego w swym pielgrzymowaniu do Królestwa Ojca, i przyj?li or?dzie zbawienia, aby przedstawia? je wszystkim. Z tego powodu czuje si? ona naprawd? ?ci?le z??czona z rodzajem ludzkim i jego hierarchi?.

KDK 2. (Do kogo Sobór kieruje swe s?owa). Dlatego to Sobór Watyka?ski II, po dog??bnym rozwa?eniu tajemnicy Ko?cio?a, kieruje bez wahania swe s?owa ju? nie tylko do samych synów Ko?cio?a i wszystkich, którzy wzywaj? imienia Chrystusa, ale do wszystkich ludzi; pragnie on wszystkim wyja?ni?, w jaki sposób pojmuje obecno?? oraz dzia?alno?? Ko?cio?a w dzisiejszym ?wiecie.

Ma wi?c Sobór przed oczyma ?wiat ludzi, czyli ca?? rodzin? ludzk? wraz z tym wszystkim, w?ród czego ona ?yje; ?wiat, b?d?cy widowni? historii rodzaju ludzkiego, naznaczony pomnikami jego wysi?ków, kl?sk i zwyci?stw; ?wiat, który jak wierz? chrze?cijanie  z mi?o?ci Stwórcy powo?any do bytu i zachowywany, popad? wprawdzie w niewol? grzechu, lecz zosta? wyzwolony przez Chrystusa ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego, po z?amaniu pot?gi Z?ego, by wedle zamys?u Bo?ego dozna? przemiany i doszed? do pe?ni doskona?o?ci.

KDK 3. (S?u?ba nale?na cz?owiekowi). Za dni naszych rodzaj ludzki przej?ty podziwem dla swych wynalazków i swojej pot?gi, cz?sto jednak roztrz?sa niepokoj?ce kwestie dotycz?ce dzisiejszych ewolucji ?wiata, miejsca i zadania cz?owieka we wszech?wiecie, sensu jego wysi?ku indywidualnego i zbiorowego, a wreszcie ostatecznego celu rzeczy i ludzi. Dlatego Sobór, za?wiadczaj?c i wyk?adaj?c wiar? ca?ego ludu Bo?ego, zebranego w jedno przez Chrystusa, nie potrafi wymowniej okaza? swojej solidarno?ci, szacunku i mi?o?ci dla ca?ej rodziny ludzkiej, w któr? jest wszczepiony, jak nawi?zuj?c z ni? dialog na temat owych ró?nych problemów, przynosz?c ?wiat?o czerpane z Ewangelii oraz dostarczaj?c rodzajowi ludzkiemu zbawczych si?, jakie Ko?ció? sam pod przewodnictwem Ducha ?wi?tego otrzymuje od swego Za?o?yciela. Osoba ludzka bowiem ma by? zbawiona, a ludzkie spo?ecze?stwo odnowione. Tak wi?c cz?owiek w swej jedno?ci i ca?o?ci, z cia?em i dusz?, z sercem i sumieniem, z umys?em i wol? b?dzie osi? ca?ego naszego wywodu.

Przeto Sobór ?wi?ty, wyznaj?c najszczytniejsze powo?anie cz?owieka i g?osz?c, ?e ma on w sobie zasiane pewne boskie ziarno, ofiarowuje rodzajowi ludzkiemu szczer? wspó?prac? Ko?cio?a dla zaprowadzenia odpowiadaj?cego temu powo?aniu braterstwa wszystkich. Ko?ció? nie powoduje si? w tym ?adn? ambicj? ziemsk?, lecz zmierza ku jednemu tylko, a mianowicie, by pod kierownictwem Ducha ?wi?tego Pocieszyciela prowadzi? dalej dzie?o samego Chrystusa, który przyszed? na ?wiat, ?eby da? ?wiadectwo prawdzie, ?eby zbawia?, a nie s?dzi?, ?eby s?u?y?, a nie ?eby Jemu s?u?ono.

Wyk?ad wprowadzaj?cy
SYTUACJA CZ?OWIEKA W ?WIECIE DZISIEJSZYM

KDK 4. (Nadzieja i obawa). Aby takiemu zadaniu sprosta?, Ko?ció? zawsze ma obowi?zek bada? znaki czasów i wyja?nia? je w ?wietle Ewangelii, tak aby móg? w sposób dostosowany do mentalno?ci ka?dego pokolenia odpowiada? ludziom na ich odwieczne pytania dotycz?ce sensu ?ycia obecnego i przysz?ego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie. Nale?y zatem poznawa? i rozumie? ?wiat, w którym ?yjemy, a tak?e jego nieraz dramatyczne oczekiwania, d??enia i w?a?ciwo?ci. Niektóre za? wa?niejsze cechy dzisiejszego ?wiata dadz? si? naszkicowa? w nast?puj?cy sposób:

Dzi? rodzaj ludzki prze?ywa nowy okres swojej historii, w którym g??bokie i szybkie przemiany rozprzestrzeniaj? si? stopniowo na ca?y ?wiat. Wywo?ane inteligencj? cz?owieka i jego twórczymi zabiegami, oddzia?ywaj? ze swej strony na samego cz?owieka, na jego s?dy i pragnienia indywidualne i zbiorowe, na jego sposób my?lenia i dzia?ania zarówno w odniesieniu do rzeczy, jak i do ludzi. Tak wi?c mo?emy ju? mówi? o prawdziwej przemianie spo?ecznej i kulturalnej, która wywiera swój wp?yw równie? na ?ycie religijne.

Jak to bywa przy ka?dym kryzysie wzrostu, przemiana ta niesie z sob? niema?e trudno?ci. I tak, rozpo?cieraj?c tak szeroko swoj? pot?g?, cz?owiek nie zawsze potrafi wprz?c j? w sw? s?u?b?. Usi?uj?c wnikn?? g??biej w tajniki swego ducha, cz?sto okazuje si? bardziej niepewnym samego siebie.. Odkrywaj?c krok za krokiem coraz ja?niejsze prawid?a ?ycia spo?ecznego, waha si? co do kierunku, jaki nale?a?oby nada? temu ?yciu.

Ród ludzki nigdy jeszcze nie obfitowa? w tak wielkie bogactwa, mo?liwo?ci i pot?g? gospodarcz?, a jednak wci?? ogromna cz??? mieszka?ców ?wiata cierpi g?ód i n?dz? i niezliczona jest ilo?? analfabetów. Nigdy ludzie nie mieli tak wyczulonego jak dzi? poczucia wolno?ci, a tymczasem powstaj? nowe rodzaje niewoli spo?ecznej i psychicznej. W chwili gdy ?wiat tak ?ywo odczuwa swoj? jedno?? oraz wzajemn? zale?no?? jednostek w koniecznej solidarno?ci, rozrywany jest on gwa?townie w przeciwne strony przez zwalczaj?ce si? si?y; trwaj? bowiem jeszcze ostre rozbie?no?ci natury politycznej, spo?ecznej, gospodarczej, "rasowej" i ideologicznej, istnieje niebezpiecze?stwo wojny, mog?cej zniszczy? wszystko do gruntu. Równocze?nie ze wzrostem wzajemnej wymiany pogl?dów same s?owa, którymi wyra?a si? poj?cia wielkiej wagi, przybieraj? do?? odleg?e znaczenia w ró?nych ideologiach. A wreszcie poszukuje si? pilnie doskonalszego porz?dku doczesnego, gdy tymczasem nie idzie z nim w parze post?p duchowy.

Wielu wspó?czesnych ludzi, uwik?anych w tak skomplikowane sytuacje, doznaje trudno?ci w trafnym rozeznawaniu odwiecznych warto?ci i zarazem w nale?ytym godzeniu ich z nowo odkrytymi; st?d gn?bi ich niepokój, gdy miotani to nadziej?, to trwog?, stawiaj? sobie pytanie o wspó?czesny bieg spraw. Ten bieg spraw prowokuje, a nawet zmusza ludzi do odpowiedzi.

KDK 5. (G??boko zmienione warunki). Dzisiejszy stan poruszenia umys?ów i odmiana warunków ?ycia wi??? si? z szersz? przemian? stosunków, skutkiem której w kszta?towaniu my?li nabieraj? rosn?cego znaczenia nauki matematyczne i przyrodnicze oraz te, które traktuj? o samym cz?owieku, a w dziedzinie dzia?ania wyp?ywaj?ce z poprzednich umiej?tno?ci techniczne. To naukowe nastawienie urabia inaczej ni? dawniej charakter kultury i sposób my?lenia. Umiej?tno?ci techniczne tak dalece post?puj?, ?e zmieniaj? oblicze ziemi i ju? próbuj? dokona? podboju przestrzeni pozaziemskiej.

Umys? ludzki rozszerza w pewien sposób swoje panowanie tak?e nad czasem: si?ga w przesz?o?? ? drog? poznania historycznego, a w przysz?o?? ? umiej?tno?ci? przewidywania i planowaniem. Rozwijaj?ce si? nauki biologiczne, psychologiczne i spo?eczne nie tylko pomagaj? cz?owiekowi do lepszego poznania samego siebie, ale wspieraj? go te? w tym, by stosuj?c metody techniczne wywiera? bezpo?rednio wp?yw na ?ycie spo?ecze?stw. Jednocze?nie rodzaj ludzki coraz wi?cej my?li o przewidywaniu i porz?dkowaniu w?asnego rozrostu demograficznego.

Sama historia tak bardzo bieg swój przyspiesza, ?e poszczególni ludzie ledwo mog? dotrzyma? jej kroku. Los wspólnoty ludzkiej ujednolica si? i ju? nie rozprasza si? mi?dzy ró?ne niejako historie. Tak ród ludzki przechodzi od statycznego poj?cia porz?dku rzeczy do poj?cia bardziej dynamicznego i ewolucyjnego, z czego rodzi si? nowy, ogromny splot problemów, domagaj?cy si? nowych analiz i nowych syntez.

KDK 6. (Zmiany w porz?dku spo?ecznym). Wskutek tego tradycyjne wspólnoty miejscowe, jak rodziny patriarchalne, "klany", szczepy, gminy, ró?ne grupy oraz powi?zania spo?eczne doznaj? z ka?dym dniem coraz wi?kszych przemian.

Rozpowszechnia si? powoli typ spo?ecze?stwa przemys?owego, doprowadzaj?c niektóre narody do bogactwa gospodarczego i zmieniaj?c do g??bi ustalone od wieków poj?cia i warunki ?ycia spo?ecznego. Podobnie rozwija si? cywilizacja miejska i ci??enie ku niej b?d? przez wzrost liczby miast i ich mieszka?ców, b?d? skutkiem ruchu (urbanizacyjnego), dzi?ki któremu miejski sposób ?ycia obejmuje swym wp?ywem ludno?? wiejsk?.

Nowe i sprawniejsze ?rodki spo?ecznego komunikowania si? przyczyniaj? si? do poznawania wydarze? i do bardzo szybkiego i szerokiego rozpowszechniania si? sposobów my?lenia i odczuwania, wywo?uj?c wiele ?a?cuchowych reakcji.

Nie nale?y te? nie docenia? faktu, ?e ludzie sk?onieni ró?nymi powodami do zmiany miejsca pobytu, zmieniaj? te? sposób swego ?ycia.

Tak to uwielokrotniaj? si? nieustannie wi?zi ??cz?ce cz?owieka z innymi, a równocze?nie sama "socjalizacja" sprowadza nowe wi?zi, nie sprzyjaj?c jednak zawsze nale?ytemu dojrzewaniu osobowo?ci oraz stosunkom naprawd? osobowym ("personalizacji").

Tego rodzaju ewolucja wyra?niej wyst?puje w narodach ciesz?cych si? dobrodziejstwami post?pu gospodarczego i technicznego, lecz porusza ona tak?e narody zd??aj?ce do post?pu, które pragn? uzyska? dla swoich krajów korzy?ci p?yn?ce z uprzemys?owienia i urbanizacji. Ludy te, zw?aszcza przywi?zane do dawniejszych tradycji, odczuwaj? zarazem p?d do dojrzalszego i bardziej osobistego u?ywania wolno?ci.

KDK 7. (Zmiany psychologiczne, moralne i religijne). Zmiana umys?owo?ci i struktur powoduje cz?sto zakwestionowanie warto?ci otrzymanych dóbr, zw?aszcza u m?odych, którzy nieraz staj? si? niecierpliwi, a nawet pod wp?ywem rozdra?nienia buntuj? si?, a ?wiadomi w?asnego znaczenia w ?yciu spo?ecznym co pr?dzej pragn? w nim mie? udzia?. St?d nierzadko rodzice i wychowawcy doznaj? z ka?dym dniem coraz to wi?kszych trudno?ci w spe?nianiu swych zada?.

Tak?e instytucje, prawa i sposoby my?lenia i odczuwania przekazane przez przodków nie zawsze wydaj? si? odpowiada? dzisiejszemu stanowi rzeczy; st?d powstaje powa?ne zamieszanie w sposobie i samych normach post?powania.

Wreszcie nowe warunki wywieraj? swój wp?yw i na samo ?ycie religijne. Z jednej strony zdolno?? krytycznego os?du oczyszcza je z magicznego pojmowania ?wiata i b??kaj?cych si? jeszcze zabobonów oraz wymaga coraz bardziej osobowego i czynnego przylgni?cia do wiary, dzi?ki czemu wielu dochodzi do ?ywszego poczucia Boga; z drugiej za? strony liczniejsze masy praktycznie odchodz? od religii. W przeciwie?stwie do dawnych czasów odrzucanie Boga czy religii lub odci?ganie od nich nie jest ju? czym? niezwyk?ym i wyj?tkowym; dzi? bowiem przedstawia si? to nierzadko jako co?, czego wymaga post?p naukowy lub jaki? nowy humanizm. To wszystko w wielu krajach znajduje wyraz nie tylko w pogl?dach filozofów, lecz tak?e obejmuje w bardzo szerokim zakresie literatur?, sztuk?, interpretacj? nauk humanistycznych i historii, a nawet ustawy pa?stwowe, tak ?e wielu prze?ywa z tego powodu niepokój.

KDK 8. (Brak równowagi w ?wiecie dzisiejszym). Tak szybkie przemiany dokonuj?ce si? nieraz bez?adnie, a tak?e sama wyrazistsza ?wiadomo?? rozd?wi?ków istniej?cych w ?wiecie rodzi lub wzmaga sprzeczno?ci i zak?ócenia równowagi. Wewn?trz samej osoby cz?sto zjawia si? brak równowagi mi?dzy nowoczesnym rozumem praktycznym a rozumowaniem teoretycznym, które nie potrafi sumy swych wiadomo?ci ani sobie podporz?dkowa?, ani uj?? w uporz?dkowan? syntez?. Brak równowagi powstaje równie? mi?dzy trosk? o skuteczno?? w praktyce a wymaganiami sumienia moralnego; cz?sto te? mi?dzy warunkami ?ycia zbiorowego a wymaganiami osobistego my?lenia, jak równie? kontemplacji. Powstaje wreszcie zachwianie równowagi mi?dzy specjalizacj? dzia?alno?ci ludzkiej a ogólnym widzeniem rzeczy.

W rodzinie za? powstaj? rozd?wi?ki, wywo?ane b?d? to warunkami demograficznymi, gospodarczymi i socjalnymi, b?d? konfliktem mi?dzy pokoleniami, b?d? nowym uk?adem stosunków spo?ecznych mi?dzy m??czyznami i kobietami.

Budz? si? te? wielkie rozd?wi?ki mi?dzy rasami, a nawet mi?dzy ró?nymi stanami jednego spo?ecze?stwa; mi?dzy narodami bogatymi a mniej zamo?nymi oraz ubogimi; w ko?cu mi?dzy instytucjami mi?dzynarodowymi powsta?ymi z pragnienia pokoju, które przenika narody, a ambicj? szerzenia w?asnej ideologii, a tak?e zbiorow? chciwo?ci? ?ywion? przez narody lub inne ugrupowania ludzkie.

St?d te wzajemne nieufno?ci i wrogo?ci, konflikty i udr?ki, których sam cz?owiek jest zarówno przyczyn?, jak i ofiar?.

KDK 9. (Coraz powszechniejsze pragnienie ludzko?ci). Tymczasem wzrasta przekonanie, ?e ród ludzki nie tylko mo?e i powinien coraz bardziej umacnia? swoje panowanie nad rzeczami stworzonymi, lecz ?e ponadto jego jest rzecz? ustanowi? taki porz?dek polityczny, spo?eczny i gospodarczy, który by z ka?dym dniem coraz lepiej s?u?y? cz?owiekowi i pomaga? tak jednostkom, jak i grupom spo?ecznym w utwierdzaniu i wyrabianiu w?a?ciwej sobie godno?ci.

Dlatego bardzo wielu ludzi z ca?? natarczywo?ci? domaga si? tych dóbr, których dotkliwie czuj? si? pozbawieni na skutek niesprawiedliwo?ci lub nierównego ich podzia?u. Narody b?d?ce na drodze rozwoju, jak te, które niedawno uzyska?y samodzielno??, pragn? nie tylko w dziedzinie politycznej, ale i gospodarczej mie? udzia? w dobrach dzisiejszej cywilizacji oraz swobodnie odgrywa? sw? rol? w ?wiecie; tymczasem ro?nie wci?? dystans dziel?cy je od innych narodów bogatszych, rozwijaj?cych si? szybciej, a tak?e cz?sto wzrasta zale?no?? gospodarcza od nich. Narody trapione g?odem zwracaj? si? do narodów zamo?niejszych. Kobiety ??daj? dla siebie zrównania prawnego i faktycznego z m??czyznami tam, gdzie tego jeszcze nie osi?gn??y. Robotnicy i rolnicy chc? nie tylko zdobywa? ?rodki nieodzowne do ?ycia, lecz tak?e w pracy rozwija? swe warto?ci osobowe, co wi?cej, mie? swój udzia? w organizowaniu ?ycia gospodarczego, spo?ecznego, politycznego i kulturalnego. Obecnie po raz pierwszy w historii wszystkie narody s? przekonane, ?e rzeczywi?cie dobrodziejstwa kultury mog? i powinny by? udzia?em wszystkich.

Pod tymi wszystkimi roszczeniami kryje si? d??no?? g??bsza i powszechniejsza, mianowicie osoby i grupy ludzkie pragn? ?ycia pe?nego i wolnego, godnego cz?owieka, przy wykorzystywaniu wszystkiego, czego im mo?e dostarczy? tak obficie dzisiejszy ?wiat. Narody poza tym czyni? coraz to wi?ksze wysi?ki, aby osi?gn?? jak?? powszechn? wspólnot?.

W takim stanie rzeczy ?wiat dzisiejszy okazuje si? zarazem mocny i s?aby, zdolny do najlepszego i do najgorszego; stoi bowiem przed nim otworem droga do wolno?ci i do niewolnictwa, do post?pu i cofania si?, do braterstwa i nienawi?ci. Poza tym cz?owiek staje si? ?wiadomy tego, ?e jego zadaniem jest pokierowa? nale?ycie si?ami, które sam wzbudzi?, a które mog? go zmia?d?y? lub te? s?u?y? mu. Dlatego zadaje sobie pytania.

KDK 10. (G??bokie pytania rodu ludzkiego). Zak?ócenia równowagi, na które cierpi dzisiejszy ?wiat, w istocie wi??? si? z bardziej podstawowym zachowaniem równowagi, które ma miejsce w sercu ludzkim. W samym bowiem cz?owieku wiele elementów zwalcza si? nawzajem. B?d?c bowiem stworzeniem, do?wiadcza on z jednej strony wielorakich ogranicze?, z drugiej strony czuje si? nieograniczony w swoich pragnieniach i powo?any do wy?szego ?ycia. Przyci?gany wielu pon?tami, musi wci?? wybiera? mi?dzy nimi i wyrzeka? si? niektórych. Co wi?cej, b?d?c s?abym i grzesznym, nierzadko czyni to, czego nie chce, nie za? to, co chcia?by czyni?. St?d cierpi rozdarcie w samym sobie, z czego z kolei tyle i tak wielkich rozd?wi?ków rodzi si? w spo?ecze?stwie. Bardzo wielu ludzi, których ?ycie ska?one jest praktycznym materializmem, odwraca si? od jasnego uj?cia tego dramatycznego stanu rzeczy, natomiast uciskani n?dz? doznaj? przeszkody w zastanawianiu si? nad nim. Wielu s?dzi, ?e znajduj? spokój w ró?norakim t?umaczeniu ?wiata, jakie im si? podaje. Niektórzy wreszcie oczekuj? prawdziwego i pe?nego wyzwolenia rodu ludzkiego od samego wysi?ku cz?owieka i s? prze?wiadczeni, ?e przysz?e panowanie cz?owieka nad ziemi? zadowoli wszystkie pragnienia jego serca. Nie brak i takich, co zw?tpiwszy w sens ?ycia, chwal? ?mia?o?? tych, którzy uwa?aj?c egzystencj? ludzk? za pozbawion? wszelkiego znaczenia, usi?uj? je nada? swojemu ?yciu w ca?o?ci wedle w?asnego tylko pomys?u. Mimo to wobec dzisiejszej ewolucji ?wiata z ka?dym dniem coraz liczniejsi staj? si? ci, którzy b?d? stawiaj? zagadnienia jak najbardziej podstawowe, b?d? to z now? wnikliwo?ci? rozwa?aj?: czym jest cz?owiek; jaki jest sens cierpienia, z?a, ?mierci, które istniej? nadal, cho? dokona? si? tak wielki post?p? Na có? te zwyci?stwa tak wielk? okupione cen?; co mo?e cz?owiek da? spo?ecze?stwu, a czego si? od niego spodziewa?; co nast?pi po tym ?yciu ziemskim?

Ko?ció? za? wierzy, ?e Chrystus, który za wszystkich umar? i zmartwychwsta?, mo?e cz?owiekowi przez Ducha swego udzieli? ?wiat?a i si?, aby zdolny by? odpowiedzie? najwy?szemu swemu powo?aniu; oraz ?e nie dano ludziom innego pod niebem imienia, w którym by mieli by? zbawieni. Podobnie te? wierzy, ?e klucz, o?rodek i cel ca?ej ludzkiej historii znajduje si? w jego Panu i Nauczycielu. Ko?ció? utrzymuje nadto, ?e u pod?o?a wszystkich przemian istnieje wiele rzeczy nie ulegaj?cych zmianie, a maj?cych sw? ostateczn? podstaw? w Chrystusie, który jest Ten sam, wczoraj, dzi? i na wieki. W ?wietle wi?c Chrystusa, Obrazu Boga niewidzialnego, Pierworodnego wszystkiego stworzenia, Sobór pragnie przemówi? do wszystkich, aby wyja?ni? tajemnic? cz?owieka oraz wspó?dzia?a? w znalezieniu rozwi?zania g?ównych problemów naszego czasu.

CZ??? I: KO?CIÓ? I POWO?ANIE CZ?OWIEKA

KDK 11. (Trzeba odpowiedzie? wezwaniom Ducha ?wi?tego). Lud Bo?y pobudzany wiar? w to, ?e prowadzi go Duch Pa?ski nape?niaj?cy okr?g ziemi, stara si? w wydarzeniach, potrzebach i pragnieniach, w których uczestniczy z reszt? ludzi naszej doby, rozpozna?, jakie w nich mieszcz? si? prawdziwe znaki obecno?ci lub zamys?ów Bo?ych. Wiara bowiem rozja?nia wszystko nowym ?wiat?em i ujawnia Bo?y zamys? odno?nie do pe?nego powo?ania cz?owieka; dlatego kieruje ona umys? do rozwi?za? w pe?ni ludzkich.

Sobór zamierza rozezna? w owym ?wietle przede wszystkim te warto?ci, które dzi? najwi?cej si? ceni, oraz odnie?? je do ich Bo?ego ?ród?a. Te bowiem warto?ci, jako pochodz?ce z twórczego ducha danego cz?owiekowi przez Boga, s? bardzo dobre; ale z powodu zepsucia serca ludzkiego s? odwracane od nale?ytego swego porz?dku i dlatego potrzebuj? oczyszczenia.

Co Ko?ció? my?li o cz?owieku? Co wydaje si? godne zalecenia dla budowy dzisiejszego spo?ecze?stwa? Jaki jest ostateczny sens dzia?alno?ci ludzkiej na ca?ym ?wiecie? Na te pytania oczekuje si? odpowiedzi. Uwidoczni ona bardziej, ?e Lud Bo?y i ludzko??, w któr? on jest w??czony, ?wiadcz? sobie wzajemnie us?ugi, tak ?e misja Ko?cio?a okazuje si? religijn? i przez to samo najbardziej ludzk?.

Rozdzia? I: GODNO?? OSOBY LUDZKIEJ
KDK 12. (Cz?owiek na obraz Bo?y). Wedle niemal zgodnego zapatrywania wierz?cych i niewierz?cych wszystkie rzeczy, które s? na ziemi, nale?y skierowa? ku cz?owiekowi, stanowi?cemu ich o?rodek i szczyt.

Czym za? jest cz?owiek? Wiele wyda? on i wydaje o sobie opinii; ró?nych i nawet przeciwstawnych, w których cz?sto b?d? wywy?sza siebie jako absolutn? norm?, b?d? poni?a si? a? do rozpaczy, skutkiem czego trwa w niepewno?ci i niepokoju. Ko?ció? wczuwaj?c si? g??boko w te trudno?ci mo?e, pouczony Objawieniem Bo?ym, udzieli? na nie odpowiedzi, w której znajdzie si? okre?lenie w?a?ciwego po?o?enia cz?owieka, wyja?nienie jego s?abo?ci, a zarazem umo?liwienie nale?ytego uznania jego godno?ci i powo?ania.

Pismo ?wi?te uczy bowiem, ?e cz?owiek zosta? stworzony "na obraz Bo?y", zdolny do poznania i mi?owania swego Stwórcy, ustanowiony przez Niego panem wszystkich stworze? ziemskich, aby rz?dzi? i pos?ugiwa? si? nimi, daj?c chwa?? Bogu. "Czym jest cz?owiek, ?e o nim pami?tasz? i czym?e syn cz?owieczy, ?e si? nim zajmujesz? Uczyni?e? go niewiele mniejszym od anio?ów, chwa?? i czci? go uwie?czy?e? i obdarzy?e? go w?adz? nad dzie?ami r?k Twoich. Po?o?y?e? wszystko pod jego stopy" (Ps 8,5-7).

Lecz Bóg nie stworzy? cz?owieka samotnym: gdy? od pocz?tku "m??czyzn? i niewiast? stworzy? ich" (Rdz 1,27); a zespolenie ich stanowi pierwsz? form? wspólnoty osób. Cz?owiek bowiem z g??bi swej natury jest istot? spo?eczn?, tote? bez stosunków z innymi lud?mi nie mo?e ani ?y?, ani rozwin?? swoich uzdolnie?.

Bóg przeto, jak znowu czytamy na ?wi?tych Kartach, widzia? "wszystko, co uczyni?, a by?o bardzo dobre" (Rz 1,31).

KDK 13. (Grzech). Jednak?e cz?owiek, stworzony przez Boga w stanie sprawiedliwo?ci, za poduszczeniem Z?ego ju? na pocz?tku historii nadu?y? swej wolno?ci, przeciwstawiaj?c si? Bogu i pragn?c osi?gn?? cel swój poza Nim. Poznawszy Boga, nie oddali Mu czci jako Bogu, lecz za?mione zosta?o ich bezrozumne serce i s?u?yli raczej stworzeniu ni? Stworzycielowi. To, co wiemy dzi?ki Bo?emu Objawieniu, zgodne jest z do?wiadczeniem. Cz?owiek bowiem, wgl?daj?c w swoje serce dostrzega, ?e jest sk?onny tak?e do z?ego i pogr??ony w wielorakim z?u, które nie mo?e pochodzi? od dobrego Stwórcy. Wzbraniaj?c si? cz?sto uzna? Boga za swój pocz?tek, burzy nale?y stosunek do swego celu ostatecznego, a tak?e ca?e swoje uporz?dkowane nastawienie czy to w stosunku do siebie samego, czy do innych ludzi i wszystkich rzeczy stworzonych.

Dlatego cz?owiek jest wewn?trznie rozdarty. Z tego te? powodu ca?e ?ycie ludzi, czy to jednostkowe, czy zbiorowe, przedstawia si? jako walka, i to walka dramatyczna mi?dzy dobrem i z?em, mi?dzy ?wiat?em i ciemno?ci?. Co wi?cej, cz?owiek odkrywa, ?e jest niezdolny zwalcza? skutecznie o w?asnych si?ach napa?ci z?a, tak ?e ka?dy czuje si? jakby skr?powany ?a?cuchami. Ale sam Pan przyszed?, aby cz?owieka uwolni? i umocni?, odnawiaj?c go wewn?trznie i wyrzucaj?c precz "ksi?cia tego ?wiata" (J 12,31), który trzyma? cz?owieka w niewoli grzechu. Grzech pomniejsza cz?owieka, odwodz?c go od osi?gni?cia jego w?asnej pe?ni.

W ?wietle tego Objawienia znajduje swoje ostateczne wyja?nienie zarazem wznios?e powo?anie, jak i g??boka n?dza, których cz?owiek do?wiadcza.

KDK 14. (Natura cz?owieka). Cz?owiek stanowi?cy jedno?? cia?a i duszy skupia w sobie dzi?ki swej cielesnej naturze elementy ?wiata materialnego, tak ?e przez niego dosi?gaj? one swego szczytu i wznosz? g?os w dobrowolnym chwaleniu Stwórcy. Nie wolno wi?c cz?owiekowi gardzi? ?yciem cia?a, lecz przeciwnie, winien on uwa?a? cia?o swoje, jako przez Boga stworzone i maj?ce by? wskrzeszone w dniu ostatecznym, za dobre i godne szacunku. Ale cz?owiek zraniony przez grzech do?wiadcza buntów cia?a. Sama godno?? cz?owieka wymaga, aby wys?awia? Boga w swoim ciele, a nie dozwala?, by ono wys?ugiwa?o si? z?ym sk?onno?ciom jego serca.

Nie myli si? cz?owiek, gdy uwa?a si? za wy?szego od rzeczy cielesnych, a nie tylko za cz?stk? przyrody lub za anonimowy sk?adnik spo?eczno?ci pa?stwowej. Albowiem tym, co zawiera jego wn?trze, przerasta cz?owiek ca?y ?wiat rzeczy, a wraca do tych wewn?trznych g??bi, gdy zwraca si? do swego serca, gdzie oczekuje go Bóg, który bada serce, i gdzie on sam pod okiem Boga decyduje o w?asnym losie. Tak wi?c uznaj?c w sobie dusz? duchow? i nie?mierteln?, nie daje si? zwie?? u?udn? fikcj? wyp?ywaj?c? z fizycznych tylko i spo?ecznych warunków, lecz przeciwnie, dosi?ga samej prawdziwej istoty rzeczy.

KDK 15. (Godno?? rozumu, prawda i m?dro??). Cz?owiek s?usznie s?dzi, ?e uczestnicz?c w ?wietle Bo?ej my?li góruje swym rozumem nad ?wiatem rzeczy. Na przestrzeni wieków, dzi?ki pilnemu ?wiczeniu swego twórczego ducha, post?pi? niew?tpliwie w naukach do?wiadczalnych, w umiej?tno?ciach technicznych i w sztukach wyzwolonych. W naszych czasach za? doszed? do wybitnych osi?gni??, zw?aszcza w badaniu i podporz?dkowaniu sobie ?wiata materialnego. Zawsze jednak szuka? prawdy g??bszej i znajdowa? j?. Umys? bowiem nie jest zacie?niony do samych zjawisk, lecz mo?e z prawdziw? pewno?ci? uj?? rzeczywisto?? poznawaln?, mimo ?e w nast?pstwie grzechu jest cz??ciowo przyciemniony i os?abiony.

Na koniec natura intelektualna osoby ludzkiej udoskonala si? i powinna dozna? udoskonalenia przez m?dro??, która umys? cz?owieka ?agodnie poci?ga ku poszukiwaniu i umi?owaniu tego, co prawdziwe i dobre. Przepojony ni? cz?owiek dochodzi poprzez rzeczy widzialne do niewidzialnych.

Epoka nasza bardziej ni? czasy ubieg?e potrzebuje takiej m?dro?ci, która by wszelkie rzeczy nowe, jakie cz?owiek odkrywa, czyni?a bardziej ludzkimi. Przysz?ym losom ?wiata grozi bowiem niebezpiecze?stwo, je?li ludzie nie stan? si? m?drzejsi. A zaznaczy? jeszcze trzeba, ?e liczne narody mniej zasobne ekonomicznie, a bogatsze w m?dro?? mog? innym przynie?? niezwykle wiele po?ytku.

Dzi?ki darowi Ducha ?wi?tego dochodzi cz?owiek przez wiar? do kontemplacji i pojmowania tajemnicy planu Bo?ego.

KDK 16. (Godno?? sumienia). W g??bi sumienia cz?owiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nak?ada, lecz któremu winien by? pos?uszny i którego g?os wzywaj?cy go zawsze tam, gdzie potrzeba, do mi?owania i czynienia dobra a unikania z?a, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czy? to, tamtego unikaj. Cz?owiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo, wobec którego pos?usze?stwo stanowi o jego godno?ci i wed?ug którego b?dzie s?dzony. Sumienie jest najtajniejszym o?rodkiem i sanktuarium cz?owieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego g?os w jego wn?trzu rozbrzmiewa. Przez sumienie dziwnym sposobem staje si? wiadome to prawo, które wype?nia si? mi?owaniem Boga i bli?niego. Przez wierno?? sumienia chrze?cijanie ??cz? si? z reszt? ludzi w poszukiwaniu prawdy i rozwi?zywaniu w prawdzie tylu problemów moralnych, które narzucaj? si? tak w ?yciu jednostek, jak i we wspó??yciu spo?ecznym. Im bardziej wi?c bierze gór? prawe sumienie, tym wi?cej osoby i grupy ludzkie unikaj? ?lepej samowoli i staraj? si? dostosowywa? do obiektywnych norm moralno?ci. Cz?sto jednak zdarza si?, ?e sumienie b??dzi na skutek niepokonalnej niewiedzy, ale nie traci przez to swojej godno?ci. Nie mo?na jednak tego powiedzie? w wypadku, gdy cz?owiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal za?lepieniu.

KDK 17. (Wielkie znaczenie wolno?ci). Cz?owiek jednak mo?e zwraca? si? do dobra tylko w sposób wolny. Wolno?? t? wysoko sobie ceni? nasi wspó?cze?ni i ?arliwie o ni? zabiegaj?. I maj? s?uszno??. Cz?sto jednak sprzyjaj? jej w sposób fa?szywy, jako swobodzie czynienia wszystkiego, co tylko si? podoba, w tym tak?e i z?a. Wolno?? prawdziwa za? to szczególny znak obrazu Bo?ego w cz?owieku. Bóg bowiem zechcia? cz?owieka pozostawi? w r?ku rady jego, ?eby Stworzyciela swego szuka? z w?asnej ochoty i Jego si? trzymaj?c, dobrowolnie dochodzi? do pe?nej i b?ogos?awionej doskona?o?ci. Tak wi?c godno?? cz?owieka wymaga, aby dzia?a? ze ?wiadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewn?trz poruszony i naprowadzony, a nie pod wp?ywem ?lepego pop?du wewn?trznego lub te? zgo?a przymusu zewn?trznego. Tak? za? wolno?? zdobywa cz?owiek, gdy uwalnia si? od wszelkiej niewoli nami?tno?ci, d??y do swego celu drog? wolnego wyboru dobra oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce. Wolno?? ludzka, zraniona grzechem, jedynie z pomoc? ?aski Bo?ej mo?e to nastawienie ku Bogu uczyni? w pe?ni skutecznym. A ka?dy b?dzie musia? zda? spraw? przed trybuna?em Boga z w?asnego ?ycia wedle tego, co czyni? dobrze czy te? ?le.

KDK 18. (Tajemnica ?mierci). Tajemnica losu ludzkiego ujawnia si? najbardziej w obliczu ?mierci. Nie tylko bole?ci i post?puj?cy rozk?ad cia?a dr?cz? cz?owieka, lecz tak?e, i to jeszcze bardziej, l?k przed unicestwieniem na zawsze. Instynktem swego serca s?usznie os?dza spraw?, je?li wzdryga si? przed ca?kowit? zag?ad? i ostatecznym ko?cem swojej osoby i my?l o tym odrzuca. Zaród wieczno?ci, który w sobie nosi jako niesprowadzalny do samej tylko materii, buntuje si? przeciw ?mierci. Wszystkie wysi?ki techniki, cho? bardzo u?yteczne, nie mog? uspokoi? tego l?ku; biologicznie bowiem przed?u?enie ?ycia nie zdo?a zaspokoi? pragnienia ?ycia dalszego, pragnienia, które nieusuwalnie przebywa w sercu cz?owieka.

Cho? wobec ?mierci wszelka wyobra?nia zawodzi, Ko?ció? jednak pouczony Bo?ym Objawieniem stwierdza, ?e cz?owiek zosta? stworzony przez Boga dla szcz??liwego celu poza granic? niedoli ziemskiej. Ponadto wiara chrze?cija?ska uczy, ?e ?mier? cielesna, od której cz?owiek by?by wolny, gdyby nie by? zgrzeszy?, zostanie przezwyci??ona, gdy Wszechmog?cy i mi?osierny Zbawca przywróci cz?owiekowi zbawienie z jego winy utracone. Bóg bowiem powo?a? i powo?uje cz?owieka, aby przylgn?? do Niego ca?? sw? natur? w wiecznym uczestnictwie nieskazitelnego ?ycia Bo?ego. To zwyci?stwo odniós? Chrystus zmartwychwsta?y, uwalniaj?c sw? ?mierci? cz?owieka od ?mierci. Zatem ka?demu my?l?cemu cz?owiekowi wiara, przedstawiona w oparciu o solidne argumenty, daje odpowied? na jego niepokój o przysz?y los, a zarazem stwarza mo?no?? obcowania w Chrystusie z umi?owanymi bra?mi zabranymi ju? przez ?mier?, nios?c nadziej?, ?e osi?gn?li oni prawdziwe ?ycie w Bogu.

KDK 19. (Formy i ?ród?a ateizmu). Osobliw? racj? godno?ci ludzkiej stanowi powo?anie cz?owieka do uczestniczenia w ?yciu Boga. Cz?owiek ju? od swego pocz?tku zapraszany jest do rozmowy z Bogiem: istnieje bowiem tylko dlatego, ?e Bóg stworzy? go z mi?o?ci i wci?? z mi?o?ci zachowuje, a ?yje w pe?ni wedle prawdy, gdy dobrowolnie uznaje ow? mi?o?? i powierza si? swemu Stwórcy. Jednak?e wielu wspó?czesnych nam ludzi nie dostrzega tej wewn?trznej i ?ywotnej ??czno?ci z Bogiem albo j? wyra?nie odrzuca, tak ?e ateizm nale?y zaliczy? do najpowa?niejszych spraw doby obecnej i podda? go staranniejszym badaniom.

Wyrazem ateizm oznacza si? zjawiska ró?ni?ce si? bardzo mi?dzy sob?. Kiedy bowiem jedni przecz? wyra?nie istnieniu Boga, inni uwa?aj?, ?e cz?owiek w ogóle nic pewnego o Nim twierdzi? nie mo?e; a inni znów zagadnienie Boga poddaj? badaniu tak? metod?, ?eby ono wydawa?o si? bez sensu. Wielu, niew?a?ciwie przekroczywszy granice nauk pozytywnych, usi?uje albo wszystko t?umaczy? tylko drog? naukowego poznania, albo te? przeciwnie, nie przyjmuje istnienia ?adnej w ogóle prawdy absolutnej. Niektórzy tak bardzo wywy?szaj? cz?owieka, ?e wiara w Boga staje si? jakby bezsilna i wi?cej im chodzi, jak si? zdaje, o afirmacj? cz?owieka ani?eli o przeczenie istnieniu Boga. Inni znów tak sobie Boga wymy?laj?, ?e twór ten, odrzucany przez nich, ?adn? miar? nie jest Bogiem Ewangelii. Inni nie przyst?puj? nawet do zagadnie? dotycz?cych Boga, poniewa? zdaj? si? nie odczuwa? niepokoju religijnego i nie pojmuj?, dlaczego mieliby troszczy? si? o religi?. Nierzadko poza tym ateizm rodzi si? b?d? z nami?tnego protestu przeciw z?u w ?wiecie, b?d? z nies?usznego przyznania pewnym dobrom ludzkim znamienia absolutu, tak ?e bierze si? je ju? za Boga. Tak?e dzisiejsza cywilizacja nie tyle sama za siebie, ile raczej dlatego, ?e zbytnio uwik?ana jest w sprawy ziemskie, mo?e cz?sto utrudnia? dost?p do Boga.

Zapewne nie s? wolni od winy ci, którzy dobrowolnie usi?uj? broni? Bogu dost?pu do swego serca i unika? zagadnie? religijnych, nie id?c za g?osem swego sumienia; jednak?e i sami wierz?cy ponosz? cz?sto za to pewn? odpowiedzialno??. Ateizm bowiem wzi?ty w ca?o?ci nie jest czym? pierwotnym, lecz raczej powstaje z ró?nych przyczyn, do których zalicza si? te? krytyczna reakcja przeciw religiom, a w niektórych krajach szczególnie przeciw religii chrze?cija?skiej. Dlatego w takiej genezie ateizmu niema?y udzia? mog? mie? wierz?cy, o ile skutkiem zaniedba? w wychowaniu religijnym albo fa?szywego przedstawiania nauki wiary, albo te? braków w ich w?asnym ?yciu religijnym, moralnym i spo?ecznym, powiedzie? o nich trzeba, ?e raczej przes?aniaj?, ani?eli pokazuj? prawdziwe oblicze Boga i religii.

KDK 20. (Ateizm usystematyzowany). Ateizm wspó?czesny przedstawia si? te? cz?sto w formie usystematyzowanej, która poza innymi sprawami tak daleko posuwa postulat autonomii cz?owieka, ?e wznieca trudno?? przeciwko wszelkiej zale?no?ci cz?owieka od Boga. Wyznawcy takiego ateizmu twierdz?, ?e wolno?? polega na tym, ?eby cz?owiek by? sam sobie celem, sam jedynym sprawc? i demiurgiem swojej w?asnej historii; a to jak mniemaj?  nie daje si? pogodzi? z uznaniem Pana, sprawcy i celu wszystkich rzeczy, lub co najmniej czyni takie twierdzenie zupe?nie zbytecznym. Tej doktrynie sprzyja? mo?e poczucie pot?gi, jakie daje cz?owiekowi dzisiejszy post?p techniki.

W?ród form dzisiejszego ateizmu nie nale?y pomin?? tej, która oczekuje wyzwolenia cz?owieka przede wszystkim drog? jego wyzwolenia gospodarczego i spo?ecznego. Temu wyzwoleniu, twierdzi, religia z natury swej stoi na przeszkodzie, gdy? budz?c nadzieje cz?owieka na przysz?e, z?udne ?ycie, odstr?cza go od budowy pa?stwa ziemskiego. St?d zwolennicy tej doktryny, gdy dochodz? do rz?dów w pa?stwie, gwa?townie zwalczaj? religi?, szerz?c ateizm, przy stosowaniu, zw?aszcza w wychowaniu m?odzie?y, równie? tych ?rodków nacisku, którymi rozporz?dza w?adza publiczna.

KDK 21. (Postawa Ko?cio?a wobec ateizmu). Ko?ció?, wiernie oddany tak Bogu, jak i ludziom, nie mo?e zaprzesta? odrzucania z ca?? stanowczo?ci?, jak przedtem, tych bole?nie zgubnych doktryn i dzia?alno?ci, które sprzeciwiaj? si? rozumowi i powszechnemu do?wiadczeniu ludzkiemu oraz str?caj? cz?owieka z wy?yn wrodzonego mu dostoje?stwa. Ko?ció? jednak stara si? uchwyci? kryj?ce si? w umy?le ateistów powody negacji Boga, a ?wiadomy wagi zagadnie?, jakie ateizm wznieca, oraz wiedziony mi?o?ci? ku ludziom uwa?a, ?e nale?y podda? je powa?nemu i g??bszemu zbadaniu.

Ko?ció? utrzymuje, ?e uznanie Boga bynajmniej nie sprzeciwia si? godno?ci cz?owieka, skoro godno?? ta na samym Bogu si? zasadza i w Nim si? doskonali: Bóg ? Stwórca bowiem uczyni? cz?owieka rozumnym i wolnym; lecz przede wszystkim cz?owiek powo?any jest jako syn do samej wspólnoty z Bogiem i do udzia?u w Jego szcz??ciu. Ko?ció? uczy poza tym, ?e nadzieja eschatologiczna nie pomniejsza donios?o?ci zada? ziemskich, lecz raczej wspiera ich spe?nianie nowymi pobudkami. Natomiast przy braku fundamentu Bo?ego i nadziei ?ycia wiecznego godno?? cz?owieka, jak to dzi? cz?sto wida?, doznaje bardzo powa?nego uszczerbku, a zagadki ?ycia i ?mierci, winy i cierpienia pozostaj? bez rozwi?zania, tak ?e ludzie nierzadko popadaj? w rozpacz.

Ka?dy cz?owiek pozostaje wtedy sam dla siebie zagadnieniem nierozwi?zanym, niejasno uchwyconym. Nikt bowiem nie mo?e w pewnych chwilach, zw?aszcza w wa?niejszych wydarzeniach ?ycia, ca?kowicie uchyli? si? od powy?szego pytania. Pe?n? i ca?kowicie pewn? odpowied? przynosi sam Bóg, który wzywa cz?owieka do g??bszego zastanowienia si? i pokorniejszego dociekania.

?rodka zaradczego na ateizm nale?y si? spodziewa? tak od doktryny odpowiednio wy?o?onej, jak i od nieska?onego ?ycia Ko?cio?a i jego cz?onków. Zadaniem bowiem Ko?cio?a jest uobecnia? i czyni? niejako widzialnym Boga Ojca i Jego Syna wcielonego przez nieustanne odnawianie si? i oczyszczanie pod kierunkiem Ducha ?wi?tego. Osi?ga si? to przede wszystkim ?wiadectwem ?ywej i dojrza?ej wiary, usprawnionej do tego, aby mog?a jasno widzie? trudno?ci i przezwyci??a? je. Wspania?e ?wiadectwo takiej wiary dawali i daj? liczni m?czennicy. Ta w?a?nie wiara winna ujawnia? sw? p?odno??, przenikaj?c ca?e ?ycie wiernych, tak?e i ?ycie ?wieckie, i pobudzaj?c ich do sprawiedliwo?ci i mi?o?ci, zw?aszcza wobec cierpi?cych niedostatek. Do okazywania obecno?ci Boga przyczynia si? wreszcie najbardziej mi?o?? braterska wiernych, którzy jednomy?lni w duchu, wspó?pracuj? dla wiary Ewangelii i staj? si? znakiem jedno?ci.

Ko?ció? za?, chocia? odrzuca ateizm ca?kowicie, to jednak szczerze wyznaje, ?e wszyscy ludzie, wierz?cy i niewierz?cy, powinni si? przyczynia? do nale?ytej budowy tego ?wiata, w którym wspólnie ?yj?; a to z pewno?ci? nie mo?e dzia? si? bez szczerego i roztropnego dialogu. Boleje wi?c Ko?ció? nad dyskryminacj? wierz?cych i niewierz?cych, któr? niesprawiedliwie wprowadzaj? niektórzy kierownicy pa?stw, nie uznaj?cy zasadniczych prawd osoby ludzkiej. Dla wierz?cych domaga si? wolno?ci dzia?ania, aby wolno im by?o w ?wiecie budowa? równie? ?wi?tyni? Bogu. Ateistów za? przyja?nie zaprasza, by otwartym sercem rozwa?ali Ewangeli? Chrystusow?.

Ko?ció? bowiem jest doskonale ?wiadomy tego, ?e to, co on wie?ci, idzie po linii najtajniejszych pragnie? ludzkiego serca, gdy broni godno?ci powo?ania ludzkiego, przywracaj?c nadziej? tym, którzy zw?tpili ju? o swoim wy?szym przeznaczeniu. Jego or?dzie, dalekie od pomniejszania cz?owieka, niesie dla jego dobra ?wiat?o, ?ycie i wolno??; poza tym za? nic nie zdo?a zadowoli? serca ludzkiego, bo: "uczyni?e? nas dla siebie", Panie, "niespokojne jest serce nasze, póki nie spocznie w Tobie".

KDK 22. (Chrystus nowy Cz?owiek). Tajemnica cz?owieka wyja?nia si? naprawd? dopiero w tajemnicy S?owa Wcielonego. Albowiem Adam, pierwszy cz?owiek, by? figur? przysz?ego, mianowicie Chrystusa Pana. Chrystus, nowy Adam, ju? w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i okazuje mu najwy?sze jego powo?anie. Nic wi?c dziwnego, ?e w Nim wy?ej wspomniane prawdy znajduj? swe ?ród?o i dosi?gaj? szczytu.

Ten, który jest "obrazem Boga niewidzialnego" (Kol 1,15), jest cz?owiekiem doskona?ym, który przywróci? synom Adama podobie?stwo Bo?e, zniekszta?cone od czasu pierwszego grzechu. Skoro w nim przybrana natura nie uleg?a zniszczeniu, tym samym zosta?a ona wyniesiona równie? w nas do wysokiej godno?ci. Albowiem On, Syn Bo?y, przez wcielenie swoje zjednoczy? si? jako? z ka?dym cz?owiekiem. Ludzkimi r?koma pracowa?, ludzkim my?la? umys?em, ludzk? dzia?a? wol?, ludzkim sercem kocha?, urodzony z Maryi Dziewicy, sta? si? prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu.

Niewinny Baranek krwi? swoj? dobrowolnie wylan? wys?u?y? nam ?ycie i w Nim Bóg pojedna? nas ze sob? i mi?dzy nami samymi oraz wyrwa? z niewoli szatana i grzechu, tak ?e ka?dy z nas mo?e wraz z Aposto?em powiedzie?: Syn Bo?y "umi?owa? mnie i wyda? siebie samego za mnie" (Gal 2,20). Cierpi?c za nas nie tylko da? przyk?ad, by?my szli w Jego ?lady, lecz i otworzy? nam now? drog?, któr? je?li idziemy, ?ycie i ?mier? doznaj? u?wi?cenia i nabieraj? nowego sensu.

Chrze?cijanin za? stawszy si? podobnym do obrazu Syna, który jest Pierworodnym mi?dzy wielu bra?mi, otrzymuje "pierwociny Ducha" (Rz 8,23), które czyni? go zdolnym do wype?niania nowego prawa mi?o?ci. Przez tego Ducha, b?d?cego "zadatkiem dziedzictwa" (Ef 1,14), ca?y cz?owiek wewn?trznie si? odnawia a? do "odkupienia cia?a" (Rz 8,23), bo "je?li Duch tego, który wzbudzi? z martwych Jezusa, przebywa w nas, ten, który z martwych wzbudzi? Jezusa Chrystusa, o?ywi ?miertelne cia?a wasze Duchem swym w was przebywaj?cym" (Rz 8,11). Chrze?cijanina przynagla z pewno?ci? potrzeba i obowi?zek walki ze z?em w?ród wielu utrapie?, nie wy??czaj?c ?mierci, lecz w??czony w tajemnic? paschaln?, upodobniony do ?mierci Chrystusa, pod??y umocniony nadziej? ku zmartwychwstaniu.

Dotyczy to nie tylko wiernych chrze?cijan, ale tak?e wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercu dzia?a w sposób niewidzialny ?aska. Skoro bowiem za wszystkich umar? Chrystus i skoro ostateczne powo?anie cz?owieka jest rzeczywi?cie jedno, mianowicie boskie, to musimy uzna?, ?e Duch ?wi?ty wszystkim ofiaruje mo?liwo?? doj?cia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy.

Taka i tak wielka jest tajemnica cz?owieka, która zaja?nia?a wierz?cym przez Objawienie chrze?cija?skie. Przez Chrystusa wi?c i w Chrystusie rozja?nia si? zagadka cierpienia i ?mierci, która przygniata nas poza Jego Ewangeli?. Chrystus zmartwychwsta? zwyci??aj?c ?mier? swoj? ?mierci? i obdarzy? nas ?yciem, by?my jako synowie w Synu wo?ali w Duchu: Abba, Ojcze!

Rozdzia? II: WSPÓLNOTA LUDZKA

KDK 23. (Ku czemu zmierza Sobór). Do g?ównych rysów dzisiejszego ?wiata zalicza si? zwielokrotnienie zwi?zków mi?dzy lud?mi, do czego bardzo si? przyczynia dzisiejszy post?p techniczny. Jednak?e dialog braterski mi?dzy lud?mi dochodzi do skutku nie dzi?ki temu post?powi, lecz g??biej, poprzez wspólnot? osób, która domaga si? wzajemnego poszanowania dla ich pe?nej duchowej godno?ci. Objawienie chrze?cija?skie stanowi wielce pomocny ?rodek dla rozwoju tej wspólnoty mi?dzy osobami, a zarazem prowadzi nas do g??bszego rozumienia praw ?ycia spo?ecznego, jakie Stwórca wpisa? w natur? duchow? i moraln? cz?owieka.

Poniewa? niedawne dokumenty Urz?du Nauczycielskiego Ko?cio?a obszerniej wy?o?y?y nauk? jego o spo?ecze?stwie ludzkim, Sobór przypomina tylko niektóre, bardziej zasadnicze prawdy i uwydatnia ich podstawy w ?wietle Objawienia. Nast?pnie zatrzymuje si? nad niektórymi wnioskami o wi?kszym za dni naszych znaczeniu.

KDK 24. (Wspólnotowy charakter powo?ania cz?owieka w planie Bo?ym). Bóg troszcz?cy si? po ojcowsku o wszystko chcia?, by wszyscy ludzie tworzyli jedn? rodzin? i odnosili si? wzajemnie do siebie w duchu braterskim. Wszyscy bowiem, stworzeni na obraz Boga, który "z jednego uczyni? ca?y rodzaj ludzki, aby zamieszka? ca?y obszar ziemi" (Dz 17,26), powo?ani s? do jednego i tego samego celu, to jest do Boga samego.

Dlatego to mi?o?? Boga i bli?niego jest pierwszym i najwi?kszym przykazaniem. Pismo ?wi?te za? poucza nas, ?e mi?o?ci Boga nie mo?na od??czy? od mi?o?ci bli?niego, bo: "je?li jest inne jakie przykazanie, w tym s?owie si? zamyka: b?dziesz mi?owa? bli?niego swego jak siebie samego... przeto doskona?ym wype?nieniem prawa jest mi?o??" (Rz 13,9-10; por. 1 J 4,20). ?e jest to rzecz? bardzo wielkiej wagi, dowodzi fakt, ?e ludzie z ka?dym dniem s? coraz bardziej od siebie zale?ni, a ?wiat w coraz wy?szym stopniu jest zjednoczony.

Kiedy Pan Jezus modli si? do Ojca, aby "wszyscy byli jedno... jako i my jedno jeste?my" (J 17,21-22), otwieraj?c przed rozumem ludzkim niedost?pne perspektywy, daje zna? o pewnym podobie?stwie mi?dzy jedno?ci? osób boskich a jedno?ci? synów Bo?ych zespolonych w prawdzie i mi?o?ci. To podobie?stwo ukazuje, ?e cz?owiek b?d?c jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chcia? dla niego samego, nie mo?e odnale?? si? w pe?ni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego.

KDK 25. (Wzajemna zale?no?? osoby ludzkiej i spo?ecze?stwa ludzkiego). Z natury spo?ecznej cz?owieka wynika, ?e istnieje wzajemna zale?no?? mi?dzy post?pem osoby ludzkiej i rozwojem spo?ecze?stwa. Osoba ludzka jest i powinna by? zasad?, podmiotem i celem wszystkich urz?dze? spo?ecznych, poniewa? z natury swej koniecznie potrzebuje ona ?ycia spo?ecznego. Poniewa? ?ycie spo?eczne nie jest dla cz?owieka tylko czym? dodatkowym, wzrasta on we wszystkich swych przymiotach i staje si? zdolny odpowiedzie? swemu powo?aniu przez obcowanie z innymi, przez wzajemne us?ugi i rozmow? z bra?mi.

Spo?ród powi?za? spo?ecznych, koniecznych cz?owiekowi do jego wyrobienia, jedne, jak rodzina i wspólnota polityczna, odpowiadaj? bardziej bezpo?rednio jego najg??bszej naturze; inne natomiast pochodz? z jego wolnej woli. W naszej epoce z ró?nych powodów mno?? si? z dnia na dzie? wzajemne wi?zi i uzale?nienia, w wyniku czego powstaj? ró?ne zrzeszenia oraz instytucje o charakterze publicznym czy prywatnym. Fakt ten, zwany socjalizacj?, jakkolwiek nie jest wolny od niebezpiecze?stw, to jednak przynosi liczne korzy?ci dla umocnienia i rozwini?cia przymiotów osoby ludzkiej i dla ochrony jej praw.

Je?eli osoby ludzkie wiele otrzymuj? od ?ycia spo?ecznego przy spe?nianiu swego powo?ania, równie? religijnego, to jednak nie da si? zaprzeczy?, ?e ludzie s? cz?sto odci?gani od dobrego a popychani ku z?emu przez warunki spo?eczne, w których ?yj? i w które wro?ni?ci s? od dziecka. Jest rzecz? pewn?, ?e zaburzenia wyst?puj?ce tak cz?sto w porz?dku spo?ecznym pochodz? cz??ciowo z samego napi?cia w?a?ciwego formom gospodarczym, politycznym i spo?ecznym. G??bsze jednak ich ?ród?o le?y w pysze ludzkiej i egoizmie, które równie? zatruwaj? klimat spo?eczny. Tam za?, gdzie porz?dek rzeczy jest ska?ony przez nast?pstwa grzechu, cz?owiek od urodzenia sk?onny do z?ego, znajduje nowe pobudki do grzechu, których nie mo?na przezwyci??y? bez uporczywych wysi?ków wspieranych ?ask?.

KDK 26. (Popieranie wspólnego dobra). Z coraz ?ci?lejszej zale?no?ci wzajemnej, z ka?dym dniem ogarniaj?cej powoli ca?y ?wiat wynika, ?e dobro wspólne ? czyli suma warunków ?ycia spo?ecznego, jakie b?d? zrzeszeniom, b?d? poszczególnym cz?onkom spo?ecze?stwa pozwalaj? osi?ga? pe?niej i ?atwiej w?asn? doskona?o?? staje si? dzi? coraz bardziej powszechne i poci?ga za sob? prawa i obowi?zki, dotycz?ce ca?ego rodzaju ludzkiego. Ka?da grupa spo?eczna musi uwzgl?dni? potrzeby i s?uszne d??enia innych grup, co wi?cej, dobro wspólne ca?ej rodziny ludzkiej.

Równocze?nie ro?nie ?wiadomo?? niezwyk?ej godno?ci, jaka przys?uguje osobie ludzkiej, która przerasta wszystkie rzeczy, i której prawa oraz obowi?zki maj? charakter powszechny i nienaruszalny. Nale?y zatem udost?pni? cz?owiekowi to wszystko, czego potrzebuje do prowadzenia ?ycia prawdziwie ludzkiego, jak wy?ywienie, odzie?, mieszkanie, prawo do swobodnego wyboru stanu i do za?o?enia rodziny, do wychowania i pracy, do dobrej s?awy i szacunku, do odpowiedniej informacji i do post?powania wed?ug s?usznej normy w?asnego sumienia, do ochrony ?ycia prywatnego oraz do sprawiedliwej wolno?ci tak?e w dziedzinie religijnej.

Porz?dek zatem spo?eczny i jego rozwój winien by? nastawiony nieustannie na dobro osób, poniewa? od ich porz?dku winien by? uzale?niony porz?dek rzeczy, a nie na odwrót. Sam Pan wskazuje na to mówi?c, ?e szabat ustanowiony zosta? dla cz?owieka, a nie cz?owiek dla szabatu. Porz?dek ów stale trzeba rozwija?, opieraj?c na prawdzie, budowa? w sprawiedliwo?ci, o?ywia? mi?o?ci?; w wolno?ci za? powinno si? odnajdywa? coraz pe?niej ludzk? równowag?. ?eby tego dokona?, trzeba wprowadzi? odnow? w sposobie my?lenia i szeroko zakrojone przemiany ?ycia spo?ecznego.

Duch Bo?y, który przedziwn? opatrzno?ci? kieruje biegiem czasu i odnawia oblicze ziemi, pomaga tej ewolucji. Zaczyn za? ewangeliczny wzbudza? i wzbudza w sercu cz?owieka nieodparte ??danie godno?ci.

KDK 27. (Poszanowanie osoby ludzkiej). Przechodz?c do praktycznych i bardziej nagl?cych wniosków, Sobór k?adzie nacisk na szacunek dla cz?owieka: poszczególni ludzie winni uwa?a? bli?niego bez ?adnego wyj?tku za "drugiego samego siebie", zwracaj?c przede wszystkim uwag? na zachowanie jego ?ycia i ?rodki do godnego jego prowadzenia, tak by nie na?ladowa? owego bogacza, który nie troszczy? si? wcale o biednego ?azarza.

Szczególnie w naszych czasach nagli obowi?zek, by?my stawali si? bli?nimi ka?dego bez wyj?tku cz?owieka i s?u?yli czynnie spotkanemu, czy by?by to starzec opuszczony przez wszystkich, czy robotnik, bezpodstawnie pogardzany cudzoziemiec, czy wygnaniec, czy dziecko z nieprawego zwi?zku cierpi?ce niezas?u?enie za grzech przez siebie nie pope?niony, czy g?odny, który apeluje do naszego sumienia, przypominaj?c s?owo Pa?skie: "cokolwiek uczynili?cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnie?cie uczynili" (Mt 25,40).

Ponadto wszystko, co godzi w samo ?ycie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, sp?dzanie p?odu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza ca?o?? osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane cia?u i duszy, wysi?ki w kierunku przymusu psychicznego; wszystko co ubli?a godno?ci ludzkiej, jak nieludzkie warunki ?ycia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i m?odzie??; a tak?e nieludzkie warunki pracy, w których traktuje si? pracowników jak zwyk?e narz?dzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki s? czym? haniebnym; zaka?aj?c cywilizacj? ludzk?, bardziej ha?b? tych, którzy si? ich dopuszczaj?, ni? tych, którzy doznaj? krzywdy, i s? jak najbardziej sprzeczne z czci? nale?n? Stwórcy.

KDK 28. (Szacunek i mi?o?? wzgl?dem przeciwników). Tych, którzy w sprawach spo?ecznych, politycznych lub nawet religijnych inaczej ni? my my?l? i post?puj?, nale?y równie? powa?a? i kocha?; im bowiem bardziej dog??bnie w duchu uprzejmo?ci i mi?o?ci pojmiemy ich sposób my?lenia, tym ?atwiej b?dziemy mogli z nimi nawi?za? dialog.

Oczywi?cie ta mi?o?? i dobro? nie maj? nas bynajmniej czyni? oboj?tnymi na prawd? i dobro. Przeciwnie, sama mi?o?? przynagla uczniów Chrystusowych, aby g?osi? wszystkim ludziom zbawcz? prawd?. Trzeba jednak odró?nia? b??d, który zawsze winno si? odrzuca?, od b??dz?cego, który wci?? zachowuje godno?? osoby, nawet je?li uleg? fa?szywym czy mniej ?cis?ym poj?ciom religijnym. Sam Bóg jest s?dzi? i badaj?cym serca, dlatego zabrania on nam wyrokowa? o czyjejkolwiek winie.

Nauka Chrystusa ??da, aby?my wybaczali krzywdy, i rozci?ga przykazanie mi?o?ci na wszystkich nieprzyjació?, co jest nakazem Nowego Prawa: "S?yszeli?cie, ?e powiedziano: b?dziesz mi?owa? bli?niego twego, a w nienawi?ci b?dziesz mia? nieprzyjaciela twego. A ja wam powiadam: mi?ujcie nieprzyjació? waszych, dobrze czy?cie tym, którzy was nienawidz?, a módlcie si? za prze?laduj?cych i powtarzaj?cych was" (Mt 5,43-44).

KDK 29. (Istotna równo?? mi?dzy wszystkimi lud?mi i sprawiedliwo?? spo?eczna). Poniewa? wszyscy ludzie posiadaj?cy dusz? rozumn? i stworzeni na obraz Boga maj? t? sam? natur? i ten sam pocz?tek, a odkupieni przez Chrystusa ciesz? si? tym samym powo?aniem i przeznaczeniem, nale?y coraz bardziej uznawa? podstawow? równo?? mi?dzy wszystkimi.

Rzecz jasna, nie wszyscy ludzie s? równi pod wzgl?dem ró?nych swoich mo?liwo?ci fizycznych oraz ró?norako?ci si? intelektualnych i moralnych. Nale?y jednak przezwyci??y? i usuwa? wszelk? form? dyskryminacji odno?nie do podstawowych praw osoby ludzkiej, czy to dyskryminacji spo?ecznej, czy kulturalnej, czy te? ze wzgl?du na p?e?, ras?, kolor skóry, pozycj? spo?eczn?, j?zyk lub religi?, poniewa? sprzeciwia si? ona zamys?owi Bo?emu. Naprawd? bowiem ubolewa? nale?y nad tym, ?e podstawowe prawa osoby nie wsz?dzie s? zagwarantowane. Tak bywa np., gdy kobiecie odmawia si? prawa wolnego wyboru ma??onka czy stanu albo dost?pu do równego z m??czyzn? wychowania i wykszta?cenia.

Ponadto, cho? zachodz? mi?dzy lud?mi uzasadnione ró?nice, równa godno?? ich osób wymaga, aby by?y zaprowadzone bardziej ludzkie i sprawiedliwe warunki ?ycia. Albowiem zbytnie nierówno?ci gospodarcze i spo?eczne w?ród cz?onków czy ludów jednej ludzkiej rodziny wywo?uj? zgorszenie i sprzeciwiaj? si? sprawiedliwo?ci spo?ecznej, równo?ci, godno?ci osoby ludzkiej oraz pokojowi spo?ecznemu i mi?dzynarodowemu.

Ludzkie za? instytucje, tak prywatne jak i publiczne, niech staraj? si? s?u?y? godno?ci i celowi cz?owieka, zwalczaj?c zarazem usilnie niewol? spo?eczn? czy polityczn? oraz strzeg?c podstawowych praw ludzi w ka?dym ustroju politycznym. Co wi?cej, wypada, ?eby tego rodzaju instytucje powoli dostosowywa?y si? do spraw duchowych, góruj?cych nad wszystkimi innymi, cho?by niekiedy trzeba by?o jeszcze wiele czasu, aby doprowadzi? do po??danego celu.

KDK 30. (Potrzeba wyj?cia poza etyk? indywidualistyczn?). G??boka i szybka przemiana rzeczywisto?ci nagl?co domaga si?, ?eby nie by?o nikogo, kto nie zwracaj?c uwagi na bieg wydarze? lub odr?twia?y w bezczynno?ci, sprzyja?by etyce czysto indywidualistycznej. Obowi?zek sprawiedliwo?ci i mi?o?ci coraz lepiej jest wype?niany przez to, ?e ka?dy, przyczyniaj?c si? do wspólnego dobra wedle w?asnych uzdolnie? i potrzeb innych ludzi, przyczynia si? równie? do rozwoju instytucji czy to publicznych, czy prywatnych i pomaga tym, które s?u?? zmianie na lepsze ?yciowych warunków ludzi.

Znajduj? si? równie? tacy, którzy g?osz?c ?mia?e i szlachetne opinie, w rzeczywisto?ci jednak ?yj? tak, jak by si? zgo?a nie troszczyli o potrzeby spo?ecze?stwa. Co wi?cej, wielu ludzi w ró?nych krajach lekcewa?y sobie prawa i przepisy spo?eczne. Niema?o jest te? takich, którzy nie wahaj? si? ró?nego rodzaju oszustwami i podst?pami uchyla? od s?usznych podatków lub innych ?wiadcze? spo?ecznych. Inni znów ma?o sobie wa?? pewne normy ?ycia spo?ecznego, na przyk?ad przepisy dotycz?ce ochrony zdrowia lub reguluj?ce ruch pojazdów, nie licz?c si? z tym, ?e przez takie niedbalstwo wystawiaj? na niebezpiecze?stwo ?ycie w?asne i cudze.

Niech dla wszystkich b?dzie rzecz? ?wi?t? zaliczanie solidarno?ci spo?ecznej do g?ównych obowi?zków dzisiejszego cz?owieka oraz przestrzeganie jej. Im bardziej bowiem jednoczy si? ?wiat, tym wyra?niej zadania ludzi przekraczaj? ramy partykularnych grup i powoli rozci?gaj? si? na ca?y ?wiat. Dzia? si? to mo?e jedynie wtedy, gdy poszczególni ludzie i grupy piel?gnowa? b?d? cnoty moralne i spo?eczne oraz b?d? je szerzy? w spo?ecze?stwie, tak by przy koniecznej pomocy ?aski Bo?ej ukszta?towali si? prawdziwie nowi ludzie i budowniczowie nowej ludzko?ci.

KDK 31. (Odpowiedzialno?? i uczestnictwo). A?eby poszczególni ludzie wype?niali dok?adniej swój obowi?zek sumienia, czy to w stosunku do siebie, czy te? w stosunku do ró?nych grup, których s? cz?onkami, trzeba ich starannie wychowywa? ku pe?niejszej kulturze duchowej, korzystaj?c z ogromnych ?rodków pomocniczych, stoj?cych dzi? do dyspozycji rodu ludzkiego. Przede wszystkim wychowanie m?odzie?y niezale?nie od jej pochodzenia spo?ecznego tak nale?y dzi? prowadzi?, by formowa?o m??czyzn i kobiety, którzy nie tylko byliby wykszta?ceni, ale te? i wielkoduszni, poniewa? nasze czasy gwa?townie domagaj? si? tego.

Lecz cz?owiek z trudem dochodzi do takiego poczucia odpowiedzialno?ci, je?li warunki ?ycia nie pozwalaj? mu u?wiadomi? sobie swojej w?asnej godno?ci i je?li nie ?yje zgodnie ze swym powo?aniem, po?wi?caj?c si? s?u?bie Bogu i bli?nim. Wolno?? za? cz?owieka cz?sto zanika tam, gdzie cz?owiek wpada w skrajn? n?dz?, podobnie jak traci ona na warto?ci tam, gdzie cz?owiek ho?duj?c zbytnio ?atwi?nie ?yciowej, zamyka si? niby w z?otej samotni. Przeciwnie, wolno?? umacnia si?, gdy cz?owiek przyjmuje nieuniknione konieczno?ci ?ycia spo?ecznego, wielorakie wymagania solidarno?ci ludzkiej i zobowi?zuje si? do s?u?by wspólnocie ludzkiej.

Dlatego nale?y pobudza? wol? wszystkich do udzia?u we wspólnych przedsi?wzi?ciach. Na pochwa?? zas?uguje post?powanie tych narodów, w których jak najwi?ksza cz??? obywateli uczestniczy w sprawach publicznych w warunkach prawdziwej wolno?ci. Nale?y jednak uwzgl?dnia? realne warunki ka?dego narodu i konieczno?? spr??ystej w?adzy publicznej. A?eby za? wszyscy obywatele byli sk?onni uczestniczy? w ?yciu ró?nych grup, z których sk?ada si? organizm spo?eczny, konieczne jest, by mogli w nich znale?? warto?ci, które by ich poci?ga?y i sk?ania?y do s?u?enia drugim. S?usznie mo?emy s?dzi?, ?e przysz?y los ludzko?ci le?y w r?ku tych, którzy potrafi? poda? nast?pnym pokoleniom motywy ?ycia i nadziei.

KDK 32. (S?owo Wcielone i solidarno?? ludzka). Tak jak Bóg stworzy? ludzi nie do ?ycia w odosobnieniu, lecz do wytworzenia spo?eczno?ci, tak te? Jemu "podoba?o si? u?wi?ca? i zbawia? ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej mi?dzy nimi wi?zi, lecz uczyni? z nich lud, który by Go poznawa? w prawdzie i zbo?nie Mu s?u?y?". St?d od pocz?tku historii zbawienia wybiera? ludzi nie tylko jako jednostki, lecz i jako cz?onków pewnej wspólnoty. Tych bowiem wybranych, ods?aniaj?c swój zamys?, nazwa? Bóg "ludem swoim" (Wj 3,7-12), z którym ponadto zawar? przymierze na Synaju.

Ten wspólnotowy charakter osi?ga swoj? doskona?o?? i wype?nia si? w dziele Jezusa Chrystusa. Samo bowiem S?owo Wcielone zechcia?o by? uczestnikiem ludzkiej spo?eczno?ci. Jezus wzi?? udzia? w godach weselnych w Kanie, wszed? do domu Zacheusza, jada? z celnikami i grzesznikami. Objawi? mi?o?? Ojca i wznios?e powo?anie ludzi, przypominaj?c najpowszedniejsze sprawy spo?eczne i u?ywaj?c wyra?e? oraz obrazów z codziennego ?ycia. Pozostaj?c w uleg?o?ci prawom swej ojczyzny u?wi?ca? ludzkie zwi?zki, w pierwszym rz?dzie rodzinne, z których powstaj? urz?dzenia spo?eczne. Zechcia? prowadzi? ?ycie rzemie?lnika, w?a?ciwe dla jego czasu i kraju.

W swoim nauczaniu wyra?nie poleci? dzieciom Bo?ym, by odnosi?y si? do siebie wzajemnie jako bracia. W swojej modlitwie prosi?, by wszyscy Jego uczniowie byli "jedno". Co wi?cej ? On jako Odkupiciel wszystkich, sam a? do ?mierci za wszystkich si? ofiarowa?. "Wi?kszej od tej mi?o?ci, nikt nie ma, jak ?eby dusz? swoj? da? kto za przyjació? swoich" (J 15,13). Aposto?om za? poleci? g?osi? or?dzie ewangeliczne wszystkim narodom, ?eby ród ludzki sta? si? rodzin? Bo??, w której pe?ni? prawa by?aby mi?o??.

Pierworodny mi?dzy wielu bra?mi, mi?dzy wszystkimi, którzy przyjmuj? Go w wierze i mi?o?ci, ustanowi?, po ?mierci i zmartwychwstaniu swoim, przez dar swojego Ducha, now? bratersk? wspólnot?. Ustanowi? j? mianowicie w ciele swoim ? Ko?ciele, w którym wszyscy, b?d?c jedni drugich cz?onkami, maj? ?wiadczy? sobie wzajemnie us?ugi wedle ró?nych darów sobie udzielonych.

T? solidarno?? trzeba b?dzie ci?gle zwi?ksza? a? do owego dnia, w którym osi?gnie ona swoj? pe?ni? i w którym ludzie, jako rodzina umi?owana przez Boga i Chrystusa Brata, zbawieni przez ?ask?, oddawa? b?d? Bogu chwa?? doskona??.

Rozdzia? III: AKTYWNO?? LUDZKA W ?WIECIE

KDK 33. (Postawienie problemu). Cz?owiek zawsze stara? si? swoj? prac? i pomys?owo?ci? rozwija? swoje ?ycie; dzi? za?, zw?aszcza dzi?ki wiedzy i technice, rozszerzy? swoje panowanie i wci?? je rozszerza na ca?? prawie natur?. I tak g?ównie dzi?ki zwi?kszonym ?rodkom ró?norakiego kontaktu mi?dzy narodami rodzina ludzka stopniowo u?wiadomi?a sobie i stworzy?a jedn? na ca?ym ?wiecie wspólnot?. Dzi?ki temu cz?owiek wytwarza sobie dzi? w?asnym trudem wiele dóbr, których przedtem oczekiwa? przede wszystkim od si? wy?szych.

W obliczu tego ogromnego wysi?ku, ogarniaj?cego ju? ca?y rodzaj ludzki, budz? si? w?ród ludzi pytania: jaki jest sens i jaka warto?? tych wysi?ków? Jak nale?y u?ywa? tych wszystkich rzeczy? Do jakiego celu zmierzaj? wysi?ki czy to poszczególnych ludzi, czy ich spo?eczno?ci? Ko?ció? strzeg?cy depozytu s?owa Bo?ego, z którego bierze zasady religijnego i moralnego porz?dku, nie zawsze maj?c na poczekaniu odpowied? na poszczególne zagadnienia, pragnie ?wiat?o Objawienia ??czy? z do?wiadczeniem wszystkich ludzi, ?eby o?wietla? drog?, na jak? ?wie?o wkroczy?a ludzko??.

KDK 34. (Warto?? aktywno?ci ludzkiej). Dla wierz?cych jest pewne, ?e aktywno?? ludzka indywidualna i zbiorowa, czyli ów ogromny wysi?ek, przez który ludzie staraj? si? w ci?gu wieków poprawi? warunki swego bytowania, wzi?ty sam w sobie odpowiada zamierzeniu Bo?emu. Cz?owiek bowiem, stworzony na obraz Boga, otrzyma? zlecenie, aby rz?dzi? ?wiatem w sprawiedliwo?ci i ?wi?to?ci, podporz?dkowuj?c sobie ziemi? ze wszystkim, co w niej jest, oraz ?eby, uznaj?c Boga Stwórc? wszystkiego, odnosi? do Niego siebie samego i wszystkie rzeczy, tak aby przez poddanie cz?owiekowi wszystkiego przedziwne by?o po ca?ej ziemi imi? Bo?e.

Dotyczy to tak?e zwyk?ych codziennych zaj??. M??czy?ni bowiem i kobiety, którzy zdobywaj?c ?rodki na utrzymanie w?asne i rodziny tak wykonuj? swoje przedsi?wzi?cia, by nale?ycie s?u?y? spo?ecze?stwu, mog? s?usznie uwa?a?, ?e swoj? prac? rozwijaj? dzie?o Stwórcy, zaradzaj? potrzebom swoich braci i osobistym wk?adem przyczyniaj? si? do tego, by w historii spe?nia? si? zamys? Bo?y.

Tym bardziej chrze?cijanie nie s?dz?, jakoby dzie?a zrodzone przez pomys?owo?? i sprawno?? ludzi przeciwstawia?y si? pot?dze Boga, a stworzenie rozumne stawa?o si? jak gdyby wspó?zawodnikiem Stwórcy; przeciwnie, s? oni przekonani, ?e zwyci?stwa rodzaju ludzkiego s? oznak? wielko?ci Boga i owocem niewypowiedzianego Jego planu. Im za? bardziej pot?ga ludzi ro?nie, tym szerzej si?ga odpowiedzialno?? zarówno jednostek, jak i spo?ecze?stw. St?d okazuje si?, ?e nauka chrze?cija?ska nie odwraca cz?owieka od budowania ?wiata i nie zach?ca go do zaniedbywania dobra bli?nich, lecz raczej silniej wi??e go obowi?zkiem wype?niania tych rzeczy.

KDK 35. (Wprowadzenie ?adu do ludzkiej aktywno?ci). Aktywno?? ludzka, jak pochodzi od cz?owieka, tak te? ku niemu si? skierowuje. Cz?owiek bowiem pracuj?c nie tylko przemienia rzeczy i spo?eczno??, lecz doskonali te? samego siebie. Uczy si? wielu rzeczy, swoje zdolno?ci rozwija, wychodzi z siebie i ponad siebie. Je?eli si? dobrze pojmuje ten wzrost, jest on wart wi?cej ani?eli zewn?trzne bogactwa, jakie mo?na zdoby?. Wi?cej wart jest cz?owiek z racji tego, czym jest, ni? ze wzgl?du na to, co posiada. Podobnie warte jest wi?cej to wszystko, co ludzie czyni? dla wprowadzenia wi?kszej sprawiedliwo?ci, szerszego braterstwa, bardziej ludzkiego uporz?dkowania dziedziny powi?za? spo?ecznych, ani?eli post?p techniczny. Albowiem post?p ten mo?e tylko dostarczy? niejako materii do udoskonalenia cz?owieka, ale sam przez si? tego udoskonalenia nie urzeczywistni. St?d norm? aktywno?ci ludzkiej jest to, ?eby zgodnie z planem Bo?ym i wol? Bo?? odpowiada? prawdziwemu dobru rodzaju ludzkiego i pozwoli? cz?owiekowi na realizowanie i wype?nianie pe?nego swojego powo?ania b?d? indywidualnie, b?d? spo?ecznie.

KDK 36. (S?uszna autonomia rzeczy ziemskich). Wielu wspó?czesnych ludzi zdaje si? ?ywi? obawy, aby ze ?ci?lejszego po??czenia ludzkiej aktywno?ci z religi? nie wynik?y trudno?ci dla autonomii ludzi, spo?ecze?stw czy nauk.

Je?li przez autonomi? w sprawach ziemskich rozumiemy to, ?e rzeczy stworzone i spo?eczno?ci ludzkie ciesz? si? w?asnymi prawami i warto?ciami, które cz?owiek ma stopniowo poznawa?, przyjmowa? i porz?dkowa?, to tak rozumianej autonomii nale?y si? domaga?; nie tylko bowiem domagaj? si? jej ludzie naszych czasów, ale odpowiada ona tak?e woli Stwórcy. Wszystkie rzeczy bowiem z samego faktu, ?e s? stworzone, maj? w?asn? trwa?o??, prawdziwo??, dobro? i równocze?nie w?asne prawa i porz?dek, które cz?owiek winien uszanowa?, uznawszy w?a?ciwe metody poszczególnych nauk czy sztuk. Dlatego te? badanie metodyczne we wszystkich dyscyplinach naukowych, je?eli tylko prowadzi si? je w sposób prawdziwie naukowy i z poszanowaniem norm moralnych, naprawd? nigdy nie b?dzie si? sprzeciwia? wierze, sprawy bowiem ?wieckie i sprawy wiary wywodz? swój pocz?tek od tego samego Boga. Owszem, kto pokornie i wytrwale usi?uje zbada? tajniki rzeczy, prowadzony jest niejako, cho? nie?wiadomie, r?k? Boga, który wszystko utrzymuj?c sprawia, ?e rzeczy s? tym, czym s?. Dlatego niechaj wolno b?dzie wyrazi? ubolewanie nad niektórymi postawami umys?owymi, jakich dawniej na skutek nie do?? jasno rozumianej s?usznej autonomii nauk nie brakowa?o tak?e mi?dzy samymi chrze?cijanami, a które wywo?awszy wa?nie i spory doprowadzi?y umys?u wielu do przeciwstawienia wiary i wiedzy.

Lecz je?li s?owom "autonomia rzeczy doczesnych" nadaje si? takie znaczenie, ?e rzeczy stworzone nie zale?? od Boga, a cz?owiek mo?e ich u?ywa? bez odnoszenia ich do Boga, to ka?dy uznaj?cy Boga wyczuwa, jak fa?szywymi s? tego rodzaju zapatrywania. Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika. Zreszt? wszyscy wierz?cy, jak?kolwiek wyznawaliby religi?, zawsze w mowie stworze? s?yszeli g?os i objawienie Stwórcy. Co wi?cej, samo stworzenie zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu.

KDK 37. (Aktywno?? ludzka zepsuta przez grzech). Pismo ?wi?te, z którym zgadza si? do?wiadczenie wieków, poucza rodzin? ludzk?, ?e post?p ludzki, b?d?cy wielkim dobrodziejstwem dla cz?owieka, przywodzi jednak z sob? niema?? pokus?: je?eli bowiem zburzy si? hierarchi? warto?ci i pomiesza si? dobro ze z?em, poszczególni ludzie i ich grupy zwróc? uwag? na w?asne sprawy, a nie na sprawy innych. Na skutek tego ?wiat ju? nie przedstawia pola prawdziwego braterstwa, skoro wzmo?ona pot?ga cz?owieka grozi zag?ad? samemu rodzajowi ludzkiemu.

W ci?gu bowiem ca?ej historii ludzkiej toczy si? ci??ka walka przeciw mocom ciemno?ci; walka ta zacz?ta ongi? u pocz?tku ?wiata, trwa? b?dzie do ostatniego dnia, wed?ug s?owa Pana. Wpl?tany w ni? cz?owiek wci?? musi si? trudzi?, by trwa? w dobrym i nie b?dzie mu dane bez wielkiej pracy oraz pomocy ?aski Bo?ej osi?gn?? jedno?ci w samym sobie.

Dlatego Ko?ció? Chrystusowy, ufaj?c zamys?owi Stworzyciela i uznaj?c, ?e post?p ludzki mo?e s?u?y? prawdziwemu szcz??ciu ludzi, nie mo?e nie zawo?a? s?owami Aposto?a: "nie upodabniajcie si? do tego ?wiata" (Rz 12,2). Mianowicie do tego ducha pró?no?ci i z?o?ci, który aktywno?? ludzk? skierowan? ku s?u?bie Bogu i cz?owiekowi przemienia w narz?dzie grzechu.

Je?li wi?c kto? pyta, jakim sposobem mo?na pokona? t? s?abo??, chrze?cijanie stwierdzaj?, ?e wszelkie przedsi?wzi?cia cz?owiecze zagro?one co dzie? przez pych? i nieuporz?dkowan? mi?o?? w?asn? trzeba oczyszcza? przez krzy? Chrystusowy i Jego zmartwychwstanie oraz doprowadza? do doskona?o?ci. Cz?owiek bowiem przez Chrystusa odkupiony i uczyniony w Duchu ?wi?tym nowym stworzeniem, mo?e i powinien mi?owa? rzeczy same jako stworzone przez Boga. Otrzymuje je bowiem od Boga i widzi je niejako sp?ywaj?ce z r?ki Bo?ej ? dlatego je szanuje. Dzi?kuj?c za nie Bogu ? Dobroczy?cy i u?ywaj?c stworze? i korzystaj?c z nich w duchu ubóstwa oraz wolno?ci, wprowadza siebie w prawdziwe posiadanie ?wiat?a niby nic nie maj?c, a wszystko posiadaj?c. "Wszystko bowiem wasze jest: wy za? Chrystusowi, Chrystus za? Bo?y" (1 Kor 3,22-23).

KDK 38. (Ludzka aktywno?? doprowadzona do doskona?o?ci w tajemnicy paschalnej). S?owo bowiem Bo?e, przez które wszystko si? sta?o, samo sta?o si? cia?em i mieszkaj?c na ziemi cz?owieczej wesz?o w dzieje ?wiata jako cz?owiek doskona?y, wzi??o je w siebie i w sobie je stre?ci?o. Objawia nam Ono, ?e "Bóg jest mi?o?ci?" (1 J 4,8), a zarazem uczy, ?e prawem fundamentalnym doskona?o?ci ludzkiej, a w nast?pstwie tego i prawem przekszta?cania ?wiata, jest nowe przykazanie mi?o?ci. Tych wi?c, którzy wierz? mi?o?ci Bo?ej, upewnia, ?e droga mi?o?ci otwiera si? dla wszystkich ludzi, oraz ?e nie jest daremny wysi?ek skierowany ku przywróceniu powszechnego braterstwa. Zarazem upomina, ?eby szuka? tej mi?o?ci, nie w samych tylko wielkich sprawach, lecz równie?, i to przede wszystkim, w powszednich okoliczno?ciach ?ycia. Ponosz?c ?mier? za wszystkich nas grzeszników, uczy nas swoim przyk?adem, ?e trzeba tak nie?? krzy?, który cia?o i ?wiat nak?ada na ramiona tym, którzy d??? do pokoju i sprawiedliwo?ci. Chrystus przez swoje zmartwychwstanie ustanowiony Panem, któremu dana jest wszelka w?adza na niebie i na ziemi, ju? dzia?a w sercach ludzi moc? Ducha swojego, nie tylko budz?c pragnienie przysz?ego wieku, lecz tym samym te? o?ywiaj?c, oczyszczaj?c i umacniaj?c te szlachetne pragnienia, dzi?ki którym rodzina ludzka zabiega o uczynienie w?asnego ?ycia bardziej ludzkim i o poddanie ca?ej ziemi temu celowi. Ró?ne za? s? dary Ducha: gdy jednych powo?uje On, by dawali jawne ?wiadectwo pragnieniu nieba i zachowali je ?ywe w rodzinie ludzkiej, innych wzywa, by po?wi?cili si? ziemskiej s?u?bie ludziom, przygotowuj?c tym swoim pos?ugiwaniem tworzywo Królestwa niebieskiego. Wyzwala jednak wszystkich, ?eby wyrzek?szy si? mi?o?ci w?asnej i wprz?gn?wszy wszystkie si?y ziemskie dla ?ycia ludzkiego, nastawiali si? na przysz?o??, kiedy to ludzko?? sama stanie si? ofiar? Bogu mi??.

Zadatek tej nadziei i po?ywienie na drog? zostawi? Bóg swoim w tym sakramencie wiary, w którym sk?adniki przyrody, wyhodowane przez ludzi, przemieniaj? si? w Cia?o i Krew chwalebn? podczas wieczerzy braterskiego zespolenia i przedsmaku uczty niebia?skiej.

KDK 39. (Ziemia nowa i nowe niebo). Nie znamy czasu, kiedy ma zako?czy? si? ziemia i ludzko??, ani nie wiemy, w jaki sposób wszech?wiat ma zosta? zmieniony. Przemija wprawdzie posta? tego ?wiata zniekszta?cona grzechem, ale pouczeni jeste?my, ?e Bóg gotuje nowe mieszkanie i now? ziemi?, gdzie mieszka sprawiedliwo??, a szcz??liwo?? zaspokoi i przewy?szy wszelkie pragnienia pokoju, jakie ?ywi? serca ludzkie. Wtedy to po dokonaniu ?mierci zmartwychwstan? synowie Bo?y w Chrystusie i to, co by?o wsiane w s?abo?ci i zepsuciu, odzieje si? nieska?ono?ci?, a wobec trwania mi?o?ci i jej dzie?a, ca?e to stworzenie, które Bóg uczyni? dla cz?owieka, b?dzie uwolnione od niewoli znikomo?ci.

S?yszymy wprawdzie, ?e na nic cz?owiekowi si? nie przyda, je?li ca?y ?wiat zyska, a siebie samego zatraci. Oczekiwanie jednak nowej ziemi nie powinno os?abia?, lecz ma raczej pobudza? zapobiegliwo??, aby uprawia? t? ziemi?, na której wzrasta owe cia?o nowej rodziny ludzkiej, mog?ce da? pewne wyobra?enie nowego ?wiata. Przeto, cho? nale?y starannie odró?nia? post?p ziemski od wzrostu Królestwa Chrystusowego, to przecie? dla Królestwa Bo?ego nie jest oboj?tne, jak dalece post?p ten mo?e przyczyni? si? do lepszego urz?dzenia spo?eczno?ci ludzkiej.

Je?eli krzewi? b?dziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godno?? ludzk?, wspólnot? bratersk? i wolno??, to znaczy wszystkie dobra natury oraz owoce naszej zapobiegliwo?ci, to odnajdziemy je potem na nowo, ale oczyszczone ze wszystkiego brudu, roz?wietlone i przemienione, gdy Chrystus odda Ojcu "wieczne i powszechne królestwo: królestwo prawdy i ?ycia, królestwo ?wi?to?ci i ?aski, królestwo sprawiedliwo?ci, mi?o?ci i pokoju". Na tej ziemi Królestwo obecne ju? jest w tajemnicy; dokonanie za? jego nast?pi z przyj?ciem Pana.

Rozdzia? IV: ZADANIE KO?CIO?A W ?WIECIE WSPÓ?CZESNYM
KDK 40. (Wzajemny stosunek Ko?cio?a i ?wiata). Wszystko, co powiedzieli?my o godno?ci osoby ludzkiej, o wspólnocie ludzi, o g??bokim znaczeniu aktywno?ci ludzkiej, stanowi fundament stosunku mi?dzy Ko?cio?em i ?wiatem, a tak?e baz? do ich wzajemnego dialogu. Przeto w tym rozdziale, za?o?ywszy wszystko to, co Sobór ju? powiedzia? o tajemnicy Ko?cio?a, rozwa?ymy ten?e Ko?ció? pod k?tem jego istnienia w tym ?wiecie oraz ?ycia w nim i dzia?ania.

Ko?ció? pochodz?cy z mi?o?ci Ojca przedwiecznego, za?o?ony w czasie przez Chrystusa Odkupiciela, zjednoczony w Duchu ?wi?tym, ma cel zbawczy i eschatologiczny, który jedynie w przysz?ym ?wiecie mo?e by? osi?gni?ty w pe?ni. Sam za? istnieje tu na ziemi z?o?ony z ludzi, którzy b?d?c cz?onkami ziemskiego pa?stwa, powo?ani s? do utworzenia ju? w ci?gu dziejów ludzkich rodziny dzieci Bo?ych, maj?cej ci?gle si? powi?kszy? a? do przyj?cia Pana. Rodzina ta zjednoczona wprawdzie dla dóbr niebieskich i nimi ubogacona, za?o?ona zosta?a i urz?dzona jako spo?ecze?stwo w?ród tego ?wiata przez Chrystusa oraz zaopatrzona przez Niego w odpowiednie ?rodki jedno?ci widzialnej i spo?ecznej. Tak to Ko?ció?, stanowi?c zarazem zrzeszenie dostrzegalne i wspólnot? duchow?, kroczy razem z ca?? ludzko?ci? i do?wiadcza tego samego losu ziemskiego co ?wiat, istniej?c w nim jako zaczyn i niejako dusza spo?eczno?ci ludzkiej, która ma si? w Chrystusie odnowi? i przemieni? w rodzin? Bo??.

W?a?nie to wzajemne przenikanie si? pa?stwa ziemskiego i niebia?skiego daje si? poj?? tylko wiar?, pozostaj?c naprawd? tajemnic? zam?conych przez grzech dziejów ludzkich, a? do pe?nego objawienia si? ?wiat?o?ci synów Bo?ych. Ko?ció? id?c ku swemu w?asnemu zbawczemu celowi, nie tylko daje cz?owiekowi uczestnictwo w ?yciu Bo?ym, lecz tak?e rozsiewa na ca?ym ?wiecie niejako odbite ?wiat?o Bo?e, zw?aszcza przez to, ?e leczy i podnosi godno?? osoby ludzkiej, umacnia wi?? spo?ecze?stwa ludzkiego oraz wlewa g??bszy sens i znaczenie w powszedni? aktywno?? ludzi. Dlatego te? Ko?ció? uwa?a, ?e przez poszczególnych swych cz?onków i ca?? swoj? spo?eczno?? mo?e powa?nie przyczyni? si? do tego, aby rodzina ludzka i jej historia stawa?y si? bardziej ludzkie.

Ponadto Ko?ció? katolicki ch?tnie wysoko ceni to, co dla wype?nienia tego samego zadania wnios?y i wnosz? wspólnym wysi?kiem inne Ko?cio?y chrze?cija?skie albo wspólnoty ko?cielne. Zarazem jest mocno przekonany, ?e w przygotowaniu drogi dla Ewangelii mo?e mu wielce ró?nym sposobem pomaga? ?wiat, czy to poszczególni ludzie, czy te? spo?eczno?? ludzka przez swoje uzdolnienia i sw? aktywno??. Dla nale?ytego rozwijania tego wzajemnego kontaktu oraz pomocy w sprawach, które s? w pewien sposób wspólne Ko?cio?owi i ?wiatu, podaje si? pewne ogólne zasady.

KDK 41. (Pomoc, jakiej Ko?ció? stara si? udzieli? poszczególnym ludziom). Cz?owiek dzisiejszy znajduje si? na drodze rozwijania swojej osobowo?ci w pe?niejszej mierze i odkrywania, a tak?e coraz wi?kszego utwierdzania przys?uguj?cych mu praw. Poniewa? za? ukazywanie Bo?ej tajemnicy, jak? jest cel ostateczny cz?owieka, powierzone jest Ko?cio?owi, przeto Ko?ció? otwiera cz?owiekowi oczy na sens w?asnej jego egzystencji, czyli na najg??bsz? prawd? o cz?owieku. Ko?ció? naprawd? wie, ?e sam Bóg, któremu s?u?y, odpowiada najg??bszym pragnieniom serca ludzkiego, którego pokarmy ziemskie nigdy w pe?ni nie nasyc?. Wie poza tym, ?e cz?owiek, nieustannie pobudzany przez Ducha Bo?ego, nigdy nie b?dzie zupe?nie oboj?tny na problemy religijne, co znajduje potwierdzenie w do?wiadczeniu, nie tylko ubieg?ych wieków, ale tak?e i naszych czasów. Cz?owiek bowiem zawsze b?dzie pragn?? wiedzie?, cho?by nawet niejasno, jaki jest sens jego ?ycia, dzia?alno?ci i ?mierci. Problemy te przywodzi mu na my?l ju? sama obecno?? Ko?cio?a. Na te pytania najpe?niejsz? odpowied? daje sam Bóg, który stworzy? cz?owieka na swój obraz oraz wykupi? z grzechu; dokonuje tego przez objawienie w Synu swoim, który sta? si? cz?owiekiem. Ktokolwiek idzie za Chrystusem, Cz?owiekiem doskona?ym, sam te? pe?niej staje si? cz?owiekiem.

Moc? tej wiary Ko?ció? jest zdolny jak zabezpieczy? godno?? natury ludzkiej przed wszelkimi zmianami pogl?dów, które na przyk?ad cia?o ludzkie b?d? zbytnio poni?aj?, b?d? nieumiarkowanie wynosz?. Przez ?adne prawa ludzkie godno?? osobista i wolno?? cz?owieka nie da si? tak stosownie zabezpieczy?, jak przez Ewangeli? Chrystusow? powierzon? Ko?cio?owi. Ewangelia ta bowiem zwiastuje i g?osi wolno?? synów Bo?ych, odrzuca wszelk? niewol?, wyp?ywaj?c? ostatecznie z grzechu, ?wi?cie szanuje godno?? sumienia i woln? jego decyzj?, upomina wci??, aby wszystkie talenty ludzkie zwielokrotni? na s?u?b? Bogu i dobru ludzi. Wreszcie wszystkich poleca mi?o?? wszystkich. Odpowiada to fundamentalnemu prawu ekonomii chrze?cija?skiej. Albowiem cho? Zbawiciel jest tym samym Bogiem co i Stworzyciel, jeden jest Pan dziejów ludzkich i dziejów zbawienia, to jednak s?uszna autonomia stworzenia, a zw?aszcza cz?owieka, nie jest w tym?e porz?dku Bo?ym przekre?lona, lecz raczej przywracana do swojej godno?ci i na niej ugruntowana.

Ko?ció? wi?c, moc? powierzonej sobie Ewangelii, proklamuje prawa ludzi, a dynamizm dzisiejszej doby, z jakim wysuwa si? wsz?dzie te prawa, uznaje i ceni wysoko. Ruch ten trzeba jednak przepaja? duchem Ewangelii i zabezpiecza? przeciw wszelkiego rodzaju fa?szywej autonomii. Ulegamy bowiem pokusie mniemania, ?e nasze prawa osobiste s? tylko wtedy w pe?ni zabezpieczone, kiedy wy?amujemy si? spod wszelkiej normy prawa Bo?ego. Lecz ta droga nie ocala godno?ci osoby ludzkiej, ale raczej j? zatraca.

KDK 42. (O pomocy, jak? stara si? Ko?ció? przynie?? spo?ecze?stwu). W oparciu o jedno?? rodziny synów Bo?ych w Chrystusie wyra?nie si? dope?nia i umacnia jedno?? rodziny ludzkiej.

W?a?ciwe pos?annictwo, jakie Chrystus powierzy? swemu Ko?cio?owi, nie ma charakteru politycznego, gospodarczego czy spo?ecznego: cel bowiem, jaki Chrystus nakre?li? Ko?cio?owi, ma charakter religijny. Ale z tej?e w?a?nie religijnej misji wyp?ywa zadanie, ?wiat?o i si?y, które s?u?y? mog? za?o?eniu i utwierdzeniu wspólnoty ludzkiej wed?ug prawa Bo?ego. Równie? tam, gdzie zale?nie od okoliczno?ci czasu i miejsca b?dzie to potrzebne. Ko?ció? mo?e, owszem ? powinien, powodowa? powstawanie dzie?, jakimi s? dzie?a mi?osierdzia lub inne tego rodzaju przeznaczone na pos?ug? wszystkim, zw?aszcza ubogim.

Ko?ció? uznaje ponadto wszystko to, co jest dobre w dzisiejszym dynamizmie spo?ecznym: przede wszystkim ewolucj? ku jedno?ci oraz proces zdrowej socjalizacji i stowarzyszania si? obywatelskiego i gospodarczego. Popieranie bowiem jedno?ci wi??e si? z najg??biej rozumian? misj? Ko?cio?a, poniewa? on sam jest "w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narz?dziem wewn?trznego zjednoczenia z Bogiem i jedno?ci ca?ego rodzaju ludzkiego". Tak wi?c Ko?ció? pokazuje ?wiatu, ?e prawdziwe zewn?trzne zjednoczenie spo?eczne wyp?ywa ze zjednoczenia umys?ów i serc, to znaczy z owej wiary i mi?o?ci, dzi?ki której jedno?? Jego w Duchu ?wi?tym jest nierozerwalnie ugruntowana. Moc bowiem, jak? Ko?ció? mo?e tchn?? w dzisiejsz? spo?eczno?? ludzk?, polega na wierze i mi?o?ci zrealizowanych w ?yciu, nie za? na jakim? zewn?trznym panowaniu przy pomocy ?rodków czysto ludzkich.

Ponadto poniewa? Ko?ció? moc? swej misji oraz zgodnie ze swoj? istot? nie powinien wi?za? si? z ?adn? szczególn? form? kultury albo systemem politycznym, gospodarczym czy spo?ecznym, mo?e z racji tej swojej uniwersalno?ci stanowi? najmocniejsz? wi?? pomi?dzy ludzkimi wspólnotami i narodami, byleby tylko one mu ufa?y i w rzeczywisto?ci przyznawa?y prawdziw? wolno?? w wype?nianiu tej jego misji. Z tego powodu Ko?ció? tak swoich synów, jak i wszystkich ludzi upomina, aby w duchu rodziny synów Bo?ych przezwyci??ali wszelkie spory mi?dzy narodami i rasami i nadawali wewn?trzn? trwa?o?? godziwym stowarzyszeniom ludzkim.

Sobór wi?c patrzy z wielkim szacunkiem na wszystko, cokolwiek prawdziwego, dobrego i sprawiedliwego mie?ci si? w najró?niejszych instytucjach, jakie rodzaj ludzki za?o?y? i wci?? zak?ada. O?wiadcza nadto, ?e Ko?ció? wszystkie takie instytucje chce wspiera? w ich rozwoju, w tej mierze, w jakiej to od niego zale?y i z jego misj? mo?e si? ??czy?. Sam niczego gor?cej nie pragnie, jak ?eby s?u??c dobru wszystkich, móg? swobodnie si? rozwija? pod jakimkolwiek rz?dem, uznaj?cym fundamentalne prawa osoby i rodziny oraz potrzeby wspólnego dobra.

KDK 43. (Pomoc, jak? Ko?ció? przez chrze?cijan stara si? przynosi? aktywno?ci ludzkiej). Sobór upomina chrze?cijan, obywateli obydwu spo?eczno?ci, aby przyk?adali si? do wiernego wype?niania swych obowi?zków ziemskich, kieruj?c si? w tym duchem Ewangelii. Odst?puj? od prawdy ci, którzy wiedz?c, ?e nie mamy tu trwa?ego pa?stwa, lecz ?e poszukujemy przysz?ego, mniemaj?, i? mog? wobec tego zaniedbywa? swoje obowi?zki ziemskie, nie bacz?c na to, ?e na mocy samej wiary bardziej s? zobowi?zani wype?nia? je wed?ug powo?ania, jakie ka?demu jest dane. Ale nie mniej b??dz? ci, którzy na odwrót s?dz?, ?e mog? tak si? pogr??a? w interesach ziemskich, jakby one by?y ca?kiem obce ?yciu religijnemu, poniewa? to ostatnie polega, wedle ich mniemania, na samych aktach kultu i wype?niania pewnych obowi?zków moralnych. Roz?am mi?dzy wiar? wyznawan? a ?yciem codziennym, wyst?puj?cy u wielu, trzeba zaliczy? do wa?niejszych b??dów naszych czasów. Zgorszenie to ju? w Starym Testamencie gwa?townie karcili prorocy, a o wiele bardziej w Nowym Testamencie sam Jezus Chrystus grozi? za nie ci??kimi karami. Niech?e si? wi?c nie przeciwstawia sobie b??dnie czynno?ci zawodowych i spo?ecznych z jednej, a ?ycia religijnego z drugiej strony. Chrze?cijanin, zaniedbuj?cy swoje obowi?zki doczesne, zaniedbuje swoje obowi?zki wobec bli?niego, co wi?cej, wobec samego Boga i nara?a na niebezpiecze?stwo swoje zbawienia wieczne. Niech wi?c raczej ciesz? si? ci chrze?cijanie, którzy poszli za wzorem Chrystusa, trudni?cego si? rzemios?em, ?e mog? wykonywa? wszystkie swoje przedsi?wzi?cia ziemskie, ??cz?c ludzkie wysi?ki domowe, zawodowe, naukowe czy techniczne w jedn? ?yciow? syntez? z dobrami religijnymi, pod których najwy?szym kierunkiem wszystko uk?ada si? na chwa?? Boga.

?wieckie obowi?zki i przedsi?wzi?cia nale?? w?a?ciwie, cho? nie wy??cznie, do ludzi ?wieckich. Kiedy wi?c dzia?aj? oni jako obywatele ?wieccy, b?d? z osobna, b?d? stowarzyszeni, winni zachowywa? nie tylko prawa w?a?ciwe ka?dej dyscyplinie, lecz tak?e stara? si? o zdobycie prawdziwej sprawno?ci na polu ka?dej z nich. Winni wi?c ch?tnie wspó?pracowa? z lud?mi d???cymi do tych samych celów. Uznaj?c wymagania wiary i obdarzeni jej si??, niech bez oci?gania si? obmy?laj?, gdzie nale?y, nowe poczynania i niech je realizuj?. Rzecz? ich nale?ycie ju? uformowanego sumienia jest stara? si? o to, aby prawo Bo?e by?o wpisane w ?ycie pa?stwa ziemskiego. Od kap?anów niech za? ?wieccy oczekuj? ?wiat?a i mocy duchowej. Niech jednak nie s?dz?, ?e ich pasterze s? zawsze na tyle kompetentni albo ?e s? do tego powo?ani, ?eby dla ka?dej kwestii, jaka si? pojawi, nawet trudnej, mogli mie? na poczekaniu konkretne rozwi?zanie. Niech raczej sami podejmuj? w?asny dzia? pracy, m?dro?ci? chrze?cija?sk? o?wieceni i pilnie bacz?c na doktryn? Urz?du Nauczycielskiego.

Niejednokrotnie sama chrze?cija?ska wizja spraw na ?wiecie sk?oni ich do jakiego? okre?lonego rozwi?zania w pewnych okoliczno?ciach. Zdarza si? jednak cz?sto, i ca?kiem s?usznie, ?e inni wierni powodowani nie mniejsz? uczciwo?ci?, b?d? mieli w tej samej sprawie inne zdanie. Wielu ?atwo ??czy rozwi?zania st?d i stamt?d przed?o?one nawet niezale?nie od intencji stron z tym, co g?osi Ewangelia: niech wi?c wszyscy pami?taj?, ?e w podobnych wypadkach nikomu nie wolno domaga? si? sankcji autorytetu ko?cielnego wy??cznie dla swego zadania. Niech za? staraj? si? w szczerej rozmowie o?wieca? si? nawzajem, zachowuj?c mi?o?? jedni wzgl?dem drugich i zatroskani przede wszystkim o dobro wspólne.

Natomiast ?wieccy, którzy maj? czynn? rol? do odegrania w ca?o?ci ?ycia Ko?cio?a, nie tylko s? obowi?zani przepaja? ?wiat duchem chrze?cija?skim, lecz s? te? powo?ani i do tego, aby we wszystkim po?ród wspólnoty ludzkiej byli ?wiadkami Chrystusa.

Biskupi za?, którym zosta?o powierzone zadanie kierowania Ko?cio?em Bo?ym, niech wraz ze swymi kap?anami tak g?osz? Chrystusowe or?dzie, aby ?wiat?o Ewangelii przenika?o wszelk? ziemsk? dzia?alno?? wiernych. Ponadto niech wszyscy duszpasterze pami?taj?, ?e swoim codziennym zachowaniem i zapobiegliwo?ci? pokazuj? ?wiatu oblicze Ko?cio?a, z którego ludzie wnosz? o mocy i prawdzie or?dzia chrze?cija?skiego. Wraz z zakonnikami i swoimi wiernymi niech ?wiadcz? ?yciem i s?owem, ?e Ko?ció? przez sam? swoj? obecno?? ze wszystkimi darami, jakie w nim s? zawarte, jest niewyczerpanym ?ród?em tych cnót, których dzisiejszy ?wiat jak najbardziej potrzebuje. Niech przez ci?g?e studiowanie przygotowuj? si? do odegrania swej roli w dialogu, jaki przyjdzie im prowadzi? ze ?wiatem i lud?mi jakichkolwiek zapatrywa?. Przede wszystkim za? niech zachowuj? w sercu nast?puj?ce s?owa obecnego Soboru: "Poniewa? rodzaj ludzki zespala si? dzi? coraz bardziej w jedno?? obywatelsk?, ekonomiczn? i spo?eczn?, tym bardziej przeto s?uszn? jest rzecz?, aby kap?ani, po??czywszy pod przewodnictwem biskupów i papie?a swe troski i wysi?ki, usuwali wszelkie powody rozproszenia, tak i?by ca?y rodzaj ludzki doprowadzony by? do jedno?ci rodziny Bo?ej".

Jakkolwiek Ko?ció? pozosta? dzi?ki mocy Ducha ?wi?tego wiern? Oblubienic? swego Pana i nigdy nie przesta? by? znakiem zbawienia w ?wiecie, wie on jednak dobrze, ?e w?ród jego cz?onków, czy to duchownych, czy ?wieckich, nie brakowa?o w ci?gu wielu wieków takich, którzy byli niewierni Duchowi Bo?emu. Tak?e w naszych czasach nie uchodzi uwagi Ko?cio?a, jak wielka rozbie?no?? zachodzi mi?dzy nauk?, któr? g?osi a ludzk? s?abo?ci? tych, którym powierzona jest Ewangelia. Cokolwiek o tych brakach s?dzi historia, powinni?my by? ich ?wiadomi i dzielnie je usuwa?, ?eby nie przynosi?y szkody szerzeniu Ewangelii. Ko?ció? jest równie? ?wiadomy, jak bardzo sam w kszta?towaniu swej postawy wobec ?wiata winien ci?gle nabywa? dojrza?o?ci, korzystaj?c z do?wiadczenia wieków. Matka ? Ko?ció?, prowadzony przez Ducha ?wi?tego, nieustannie synów swoich "zach?ca do oczyszczania si? i odnawiania, ?eby znami? Chrystusa jeszcze mocniej ja?nia?o na obliczu Ko?cio?a".

KDK 44. (Pomoc, jakiej Ko?ció? doznaje od dzisiejszego ?wiata). Podobnie jak w interesie ?wiata le?y uznawanie Ko?cio?a jako spo?ecznej rzeczywisto?ci historii i jej zaczynu, tak te? i Ko?ció? wie, ile sam otrzyma? od historii i ewolucji rodzaju ludzkiego.

Do?wiadczenie minionych stuleci, post?p nauk, bogactwo z?o?one w ró?nych formach kultury ludzkiej, w których okazuje si? pe?niej natura samego cz?owieka i otwieraj? si? nowe drogi do prawdy, przynosz? korzy?? tak?e i Ko?cio?owi. Sam bowiem Ko?ció?, od pocz?tku swej historii, nauczy? si? wyra?a? Nowin? Chrystusow? przy pomocy poj?? i j?zyka ró?nych ludów, a ponadto stara? si? obja?nia? j? z pomoc? m?dro?ci filozofów w tym celu, aby w miar? mo?no?ci dostosowa? Ewangeli? czy to do zdolno?ci rozumienia przez ogó?, czy te? do wymaga? m?drców. I to w?a?nie dostosowywanie si? w g?oszeniu objawionego s?owa powinno sta? si? prawid?em wszelkiej ewangelizacji. Tym bowiem sposobem rozbudza si? w ka?dym narodzie zdolno?? wyra?ania Chrystusowej Nowiny po swojemu, a zarazem sprzyja si? ?ywemu obcowaniu Ko?cio?a z ró?nymi kulturami. Do dalszego rozwoju tej wymiany Ko?ció?, szczególnie w naszych czasach, kiedy rzeczywisto?? bardzo szybko ulega przemianom, a sposoby my?lenia bardzo si? ró?nicuj?, potrzebuje osobliwie pomocy tych, którzy ?yj?c w ?wiecie, znaj? ró?ne jego instytucje i systemy oraz pojmuj? ich wewn?trzny sens, oboj?tnie czy s? oni wierz?cymi czy niewierz?cymi. Sprawa ca?ego Ludu Bo?ego, zw?aszcza duszpasterzy i teologów, jest ws?uchiwa? si? z pomoc? Ducha ?wi?tego w ró?ne g?osy wspó?czesno?ci, rozró?nia? je i t?umaczy? oraz os?dza? w ?wietle s?owa Bo?ego, aby Prawda objawiona mog?a by? ci?gle coraz g??biej odczuwana, lepiej rozumiana i stosowniej przedstawiana.

Poniewa? Ko?ció? posiada widzialn? struktur? spo?eczn?, która jest znakiem jego jedno?ci w Chrystusie, mo?e on te? wzbogaca? si? i faktycznie si? wzbogaca dzi?ki ewolucji ludzkiego ?ycia spo?ecznego nie w tym znaczeniu, jakoby brakowa?o czego? w ustroju nadanym mu przez Chrystusa, lecz ?e ustrój ten g??biej mo?na pozna?, lepiej okre?li? i szcz??liwiej dostosowa? do naszych czasów. Ko?ció? dostrzega z wdzi?czno?ci?, ?e zarówno w swej zbiorowo?ci, jak i w poszczególnych swych synach otrzymuje ró?ne pomoce od ludzi wszelkiego stanu i pozycji spo?ecznej. Wszyscy bowiem, którzy przyczyniaj? si? do rozwoju wspólnoty ludzkiej na p?aszczy?nie rodzinnej, kulturalnej, gospodarczej, spo?ecznej i politycznej, zarówno w okresie krajowym, jak i mi?dzynarodowym, zgodnie z planem Bo?ym wy?wiadczaj? niema?? pomoc tak?e i spo?eczno?ci Ko?cio?a w tym, w czym zale?y ona od zewn?trznych warunków. Co wi?cej, Ko?ció? przyznaje, ?e wiele skorzysta? i mo?e korzysta? nawet z opozycji tych, którzy mu si? sprzeciwiaj? lub go prze?laduj?.

KDK 45. (Chrystus Alf? i Omeg?). Ko?ció? zarówno pomagaj?c ?wiatu, jak te? wiele od niego otrzymuj?c, zmierza ku temu jednemu, aby nadesz?o Królestwo Bo?e i ?eby urzeczywistni?o si? zbawienie ca?ego rodzaju ludzkiego. Wszelkie za? dobro, jakie Lud Bo?y w czasie swego ziemskiego pielgrzymowania mo?e wy?wiadczy? rodzinie ludzkiej, wyp?ywa z tego, ?e Ko?ció? jest "powszechnym sakramentem zbawienia", ukazuj?cym i zarazem realizuj?cym tajemnic? mi?o?ci Boga do cz?owieka. S?owo Bo?e bowiem, przez które wszystko si? sta?o, samo sta?o si? cia?em po to, aby Cz?owiek doskona?y zbawi? wszystkich i wszystko w sobie z??czy?. Pan jest celem ludzkich dziejów, punktem, do którego zwracaj? si? pragnienia historii oraz cywilizacji, o?rodkiem rodzaju ludzkiego, weselem wszystkich serc i pe?ni? ich po??da?. To On jest tym, którego Ojciec wskrzesi? z martwych, wywy?szy? i posadzi? na swojej prawicy, ustanawiaj?c Go s?dzi? ?ywych i umar?ych. O?ywieni i zjednoczeni w Jego Duchu pielgrzymujemy ku wype?nianiu si? historii ludzkiej, które odpowiada w pe?ni planowi Jego mi?o?ci: "odnowi? wszystko w Chrystusie, to, co jest na niebie, i to, co na ziemi" (Ef 1,10).

Sam Pan mówi: "Oto nadejd? niebawem, a zap?at? mam z sob?, abym odda? ka?demu wed?ug tego, co czyni?. Jam jest Alfa i Omega, pierwszy i ostatni, pocz?tek i koniec" (Ap 22,12-13).

CZ??? II: NIEKTÓRE, BARDZIEJ PAL?CE PROBLEMY
KDK 46. (Wst?p). Po okre?leniu godno?ci, jaka przys?uguje osobie ludzkiej, oraz zadania indywidualnego czy spo?ecznego, do jakiego zosta?a ona powo?ana w ca?ym ?wiecie, skierowuje obecnie Sobór uwag? wszystkich w ?wietle Ewangelii i ludzkiego do?wiadczenia na pewne bardziej pal?ce, wspó?czesne potrzeby, które w najwy?szym stopniu absorbuj? ród ludzki.

Spo?ród licznych spraw, które dzi? budz? powszechn? trosk?, nale?y rozpatrzy? przede wszystkim nast?puj?ce: sprawy ma??e?stwa i rodziny, kultury ludzkiej, ?ycia gospodarczo- spo?ecznego oraz politycznego, solidarno?ci rodziny ludzkiej i pokoju. Niech ka?d? z tych spraw rozja?niaj? zasady i promienie ?wiat?a pochodz?ce od Chrystusa; niech one prowadz? chrze?cijan i o?wiecaj? wszystkich ludzi w poszukiwaniu rozwi?zania tylu powik?anych problemów.

Rozdzia? I: POPARCIE NALE?NE GODNO?CI MA??E?STWA I RODZINY
KDK 47. (Ma??e?stwo i rodzina w ?wiecie dzisiejszym). Szcz??cie osoby i spo?eczno?ci ludzkiej oraz chrze?cija?skiej wi??e si? ?ci?le z pomy?ln? sytuacj? wspólnoty ma??e?skiej i rodzinnej. Dlatego te? chrze?cijanie wraz ze wszystkimi, którzy t? wspólnot? wysoko ceni?, szczerze si? raduj? z dzisiejszego wzrostu ró?nego rodzaju pomocy sprzyjaj?cych owej wspólnocie mi?o?ci i piel?gnowaniu jej w ?yciu, ciesz?c si?, ?e ma??onkowie i rodziny doznaj? wsparcia w ich szczytnym zadaniu. Ponadto chrze?cijanie spodziewaj? si? cenniejszych dobrodziejstw st?d wynikaj?cych i sami pragn? je powi?ksza?.

Nie wsz?dzie za? godno?? tej instytucji jednakim ?wieci blaskiem, gdy? przy?miewa j? wielo?e?stwo, plaga rozwodów, tzw. wolna mi?o?? i inne zniekszta?cenia. Ponadto mi?o?? ma??e?ska bardzo cz?sto doznaje sprofanowana przez egoizm, hedonizm i niedozwolone zabiegi przeciw pocz?ciu. Poza tym dzisiejsze warunki gospodarcze, spo?eczno-psychologiczne i polityczne wprowadzaj? w rodzin? niema?e zaburzenia. W pewnych wreszcie cz??ciach ?wiata nie bez troski rozwa?a si? problemy powsta?e w zwi?zku ze wzrostem demograficznym. To wszystko niepokoi sumienia. A jednak si?a i moc instytucji ma??e?stwa i rodziny ujawnia si? tak?e i w tym, ?e g??bokie przemiany w dzisiejszym spo?ecze?stwie, mimo trudno?ci z nich wyp?ywaj?cych, coraz cz??ciej i w ró?ny sposób ukazuj? prawdziwy charakter tej instytucji.

Dlatego te? Sobór, ukazuj?c w ja?niejszym ?wietle niektóre rozdzia?y nauki Ko?cio?a, pragnie o?wieci? i natchn?? otuch? chrze?cijan i wszystkich ludzi, którzy usi?uj? ochrania? i wspiera? wrodzon? godno?? stanu ma??e?skiego i jego niezwyk?? warto?? sakraln?.

KDK 48. (?wi?to?? ma??e?stwa i rodziny). G??boka wspólnota ?ycia i mi?o?ci ma??e?skiej ustanowiona przez Stwórc? i unormowana Jego prawami, zawi?zuje si? przez przymierze ma??e?skie, czyli przez nieodwo?aln? osobist? zgod?. W ten sposób aktem osobowym, przez który ma??onkowie wzajemnie si? sobie oddaj? i przyjmuj?, powstaje z woli Bo?ej instytucja trwa?a tak?e wobec spo?ecze?stwa. Ten ?wi?ty zwi?zek, ze wzgl?du na dobro tak ma??onków i potomstwa, jak i spo?ecze?stwa, nie jest uzale?niony od ludzkiego s?du. Sam bowiem Bóg jest twórc? ma??e?stwa obdarzonego ró?nymi dobrami i celami. Wszystko to ma ogromne znaczenie dla trwania rodzaju ludzkiego, dla rozwoju osobowego i wiecznego losu poszczególnych cz?onków rodziny, dla godno?ci, sta?o?ci, pokoju i pomy?lno?ci samej rodziny oraz ca?ego spo?ecze?stwa ludzkiego. Z samej za? natury swojej instytucja ma??e?ska oraz mi?o?? ma??e?ska nastawione s? na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej jakby szczytowe uwie?czenie. W ten sposób m??czyzna i kobieta, który przez zwi?zek ma??e?ski "ju? nie s? dwoje, lecz jedno cia?o" (Mt 19,6), przez naj?ci?lejsze zespolenie osób i dzia?a? ?wiadcz? sobie wzajemnie pomoc i pos?ug? oraz do?wiadczaj? sensu swej jedno?ci i osi?gaj? j? w coraz pe?niejszej mierze. To g??bokie zjednoczenie b?d?ce wzajemnym oddaniem si? sobie dwóch osób, jak równie? dobro dzieci, wymaga pe?nej wierno?ci ma??onków i prze ku nieprzerwalnej jedno?ci ich wspó??ycia.

Chrystus Pan szczodrze ub?ogos?awi? t? wielokszta?tn? mi?o??, który powsta?a z Bo?ego ?ród?a mi?o?ci i zosta?a ustanowiona na obraz Jego jedno?ci z Ko?cio?em. Jak bowiem niegdy? Bóg wyszed? naprzeciw swemu ludowi z przymierzem mi?o?ci i wierno?ci, tak teraz Zbawca ludzi i Oblubieniec Ko?cio?a wychodzi naprzeciw chrze?cija?skich ma??onków przez sakrament ma??e?stwa. I pozostaje z nimi nadal po to, aby tak, jak On umi?owa? Ko?ció? i wyda? za? Siebie samego, równie? ma??onkowie przez obopólne oddanie si? sobie mi?owali si? wzajemnie w trwa?ej wierno?ci. Prawdziwa mi?o?? ma??e?ska w??cza si? w mi?o?? Bo?? i kierowana jest oraz doznaje wzbogacenia przez odkupie?cz? moc Chrystusa i zbawcz? dzia?alno?? Ko?cio?a, aby skutecznie prowadzi? ma??onków do Boga oraz wspiera? ich i otuchy im dodawa? we wznios?ym zadaniu ojca i matki. Dlatego osobny sakrament umacnia i jakby konsekruje ma??onków chrze?cija?skich do obowi?zków i godno?ci ich stanu; wype?niaj?c moc? tego sakramentu swoje zadania ma??e?skie i rodzinne, przenikni?ci duchem Chrystusa, który przepaja ca?e ich ?ycie wiar?, nadziej? i mi?o?ci?, zbli?aj? si? ma??onkowie coraz bardziej do osi?gni?cia w?asnej doskona?o?ci i obopólnego u?wi?cenia, a tym samym do wspólnego uwielbienia Boga.

St?d dzieci, a nawet wszyscy pozostaj?cy w kr?gu rodzinnym, znajd? ?atwiej drog? szlachetno?ci, zbawienia i ?wi?to?ci, je?eli torowa? j? b?dzie przyk?ad rodziców i modlitwa rodzinna. Ma??onkowie za?, ozdobieni godno?ci? oraz zadaniem ojcostwa i macierzy?stwa, wype?ni? sumiennie obowi?zki wychowania zw?aszcza religijnego, które nale?y przede wszystkim do nich.

Dzieci za?, jako ?ywi cz?onkowie rodziny, przyczyniaj? si? na swój sposób do u?wi?cania rodziny. Za dobrodziejstwa od rodziców doznawane b?d? si? odp?aca? uczuciem wdzi?czno?ci, g??bokim szacunkiem i zaufaniem i b?d? ich wspiera? po synowsku w przeciwno?ciach ?ycia tudzie? w osamotnieniu staro?ci. Wdowie?stwo przyj?te m??nie jako przed?u?enie powo?ania ma??e?skiego b?dzie szanowane przez wszystkich. Rodzina winna dzieli? si? wspania?omy?lnie swym bogactwem duchowym z innymi rodzinami. Tote? rodzina chrze?cija?ska, poniewa? powstaje z ma??e?stwa, b?d?cego obrazem i uczestnictwem w mi?osnym przymierzu Chrystusa i Ko?cio?a, przez mi?o?? ma??onków, ofiarn? p?odno??, jedno?? i wierno??, jak i przez mi?osn? wspó?prac? wszystkich cz?onków ujawnia? b?dzie wszystkim ?yw? obecno?? Zbawiciela w ?wiecie oraz prawdziw? natur? Ko?cio?a.

KDK 49. (Mi?o?? ma??e?ska). S?owo Bo?e wielokrotnie wzywa narzeczonych i ma??onków, aby ?ywili i umacniali narzecze?stwo czyst?, a ma??e?stwo niepodzieln? mi?o?ci?. Wielu te? wspó?czesnych nam ludzi wysoko ceni prawdziw? mi?o?? mi?dzy m??em i ?on?, który przejawia si? w ró?ny sposób, odpowiednio do szlachetnych obyczajów danych ludów i epok. Mi?o?? ta jako wybitnie ludzka, bo kieruje si? od osoby do osoby pod wp?ywem dobrowolnego uczucia, obejmuje dobro ca?ej osoby. Mo?e te? nada? szczególn? godno?? cielesnym i duchowym swym przejawom oraz uszlachetni? je jako sk?adniki i swoiste oznaki ma??e?skiej przyja?ni. T? mi?o?? Pan nasz zechcia? szczególnym darem swej ?aski i mi?o?ci uzdrowi?, udoskonali? i wywy?szy?. Taka mi?o??, wi???c z sob? czynniki boskie i ludzkie, prowadzi ma??onków do dobrowolnego wzajemnego oddawania si? sobie, które wyra?a si? w czu?ych uczuciach i aktach oraz przenika ca?e ich ?ycie, co wi?cej, sama udoskonala si? i wzrasta przez swoje szlachetne dzia?anie. Przewy?sza wi?c zdecydowanie czysto erotyczn? sk?onno??, która nastawiona egoistycznie, szybko i ?a?o?nie zanika.

Mi?o?? wyra?a si? i dope?nia w szczególny sposób w?a?ciwym aktem ma??e?skim. Akty zatem, przez które ma??onkowie jednocz? si? z sob? w sposób intymny i czysty, s? uczciwe i godne; a je?li spe?niane s? prawdziwie po ludzku, s? oznak? i podtrzymaniem wzajemnego oddania si?, przez które ma??onkowie ubogacaj? si? sercem radosnym i wdzi?cznym. Mi?o?? ta potwierdzona wzajemn? wierno?ci?, a przede wszystkim u?wi?cona sakramentem Chrystusowym, pozostaje niez?omnie wierna fizycznie i duchowo w doli i niedoli, i dlatego pozostaje obca wszelkiemu cudzo?óstwu i rozwodowi. Przez równ? godno?? osobist? kobiety i m??czyzny, która musi by? uwzgl?dniona przy wzajemnej i pe?nej mi?o?ci ma??onków, ukazuje si? tak?e w pe?nym ?wietle potwierdzona przez Pana jedno?? ma??e?stwa. Do sta?ego jednak wype?niania obowi?zków tego chrze?cija?skiego powo?ania potrzeba niezwyk?ej cnoty. Dlatego to ma??onkowie, umocnieni ?ask? na ?wi?te ?ycie, b?d? pilnie piel?gnowa? i modlitw? wyprasza? sobie mi?o?? trwa??, wielkoduszno?? i ducha ofiary.

Wy?ej b?dzie ceniona prawdziwa mi?o?? ma??e?ska i kszta?towa? si? b?dzie zdrowa o niej opinia publiczna, je?li ma??onkowie chrze?cija?scy wyró?ni? si? w tej mi?o?ci dowodami wierno?ci i harmonii, jak te? troskliwo?ci? o wychowanie dzieci, oraz je?li wezm? udzia? w dziele koniecznej odnowy kulturalnej, psychologicznej i spo?ecznej ma??e?stwa oraz rodziny. M?odych winno si? przede wszystkim na ?onie samej rodziny odpowiednio i w stosownym czasie poucza? o godno?ci, zadaniu i dziele mi?o?ci ma??e?skiej, aby nauczeni szacunku dla czysto?ci, mogli przej?? we w?a?ciwym wieku od uczciwego narzecze?stwa do ma??e?stwa.

KDK 50. (P?odno?? ma??e?ska). Ma??e?stwo i mi?o?? ma??e?ska z natury swej skierowane s? ku p?odzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci te? s? najcenniejszym darem ma??e?stwa i rodzicom przynosz? najwi?cej dobra. Bóg sam to powiedzia?: "Nie jest dobrze cz?owiekowi by? samemu" (Rdz 2,18), i "uczyni? cz?owieka od pocz?tku jako m??czyzn? i niewiast?" (Mt 19,14), chc?c da? mu pewne specjalne uczestnictwo w swoim w?asnym dziele stwórczym, pob?ogos?awi? m??czy?nie i kobiecie mówi?c: "b?d?cie p?odni i rozmna?ajcie si?" (Rdz 1,28). Dlatego prawdziwy szacunek dla mi?o?ci ma??e?skiej i ca?y sens ?ycia rodzinnego zmierzaj? do tego, ?eby ma??onkowie nie zapoznaj?c pozosta?ych celów ma??e?stwa, sk?onni byli m??nie wspó?dzia?a? z mi?o?ci? Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wci?? powi?ksza i wzbogaca swoj? rodzin?. Ma??onkowie wiedz?, ?e w spe?nianiu obowi?zku, jakim jest przekazywanie ?ycia i wychowywanie, obowi?zku, który trzeba uwa?a? za g?ówn? ich misj?, s? wspó?pracownikami mi?o?ci Boga ? Stwórcy i jakby jej wyrazicielami. Przeto maj? wype?nia? zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrze?cija?skiej odpowiedzialno?ci oraz z szacunkiem pe?nym uleg?o?ci wobec Boga; zgodn? rad? i wspólnym wysi?kiem wyrobi? sobie s?uszny pogl?d w tej sprawie, uwzgl?dniaj?c zarówno swoje w?asne dobro, jak i dobro dzieci czy to ju? urodzonych, czy przewidywanych i rozeznaj?c te? warunki czasu oraz sytuacji ?yciowej tak materialnej, jak i duchowej; a w ko?cu, licz?c si? z dobrem wspólnoty rodzinnej, spo?ecze?stwa i samego Ko?cio?a. Pogl?d ten winni ma??onkowie ustala? ostatecznie wobec Boga. Niech chrze?cija?scy ma??onkowie b?d? ?wiadomi, ?e w swoim sposobie dzia?ania nie mog? post?powa? wedle w?asnego kaprysu, lecz ?e zawsze kierowa? si? maj? sumieniem, dostosowanym do prawa Bo?ego, pos?uszni Urz?dowi Nauczycielskiemu Ko?cio?a, który wyk?ada to prawo autentycznie, w ?wietle Ewangelii. Boskie prawo ukazuje pe?ne znaczenie mi?o?ci ma??e?skiej, chroni j? i pobudza do prawdziwie ludzkiego jej udoskonalenia. Tak wi?c ma??onkowie chrze?cija?scy, ufaj?c Bo?ej Opatrzno?ci i wyrabiaj?c w sobie ducha ofiary, przynosz? chwa?? Stwórcy i zd??aj? do doskona?o?ci w Chrystusie, kiedy w poczuciu szlachetnej, ludzkiej i chrze?cija?skiej odpowiedzialno?ci pe?ni? zadanie rodzenia potomstwa. Spo?ród ma??onków, co w ten sposób czyni? zado?? powierzonemu im przez Boga zadaniu, szczególnie trzeba wspomnie? o tych, którzy wedle roztropnego wspólnego zamys?u podejmuj? si? wielkodusznie wychowa? nale?ycie tak?e liczniejsze potomstwo.

Ma??e?stwo jednak nie jest ustanowione wy??cznie dla rodzenia potomstwa; sama bowiem natura nierozerwalnego zwi?zku mi?dzy dwoma osobami oraz dobro potomstwa wymagaj?, aby tak?e wzajemna mi?o?? ma??onków odpowiednio si? wyra?a?a, aby si? rozwija?a i dojrzewa?a. Dlatego ma??e?stwo trwa jako po??czenie i wspólnota ca?ego ?ycia i zachowuje warto?? swoj? oraz nierozerwalno?? nawet wtedy, gdy brakuje tak cz?sto po??danego potomstwa.

KDK 51. (Uzgadnianie mi?o?ci ma??e?skiej z poszanowaniem ?ycia ludzkiego). Sobór zdaje sobie spraw? z tego, ?e ma??onkowie mog? w uk?adaniu harmonijnie po?ycia ma??e?skiego dozna? trudno?ci skutkiem niektórych dzisiejszych warunków i znajdowa? si? w takiej sytuacji, w której nie mo?na przynajmniej do czasu, pomna?a? liczby potomstwa i nie?atwo jest podtrzymywa? wiern? mi?o?? i pe?n? wspólnot? ?ycia. Gdzie zrywa si? intymne po?ycie ma??e?skie, tam nierzadko wierno?? mo?e by? nastawiona na prób? a dobro potomstwa zagro?one. Wtedy bowiem grozi niebezpiecze?stwo zarówno wychowaniu dzieci, jak i zdecydowanej woli przyj?cia dalszego potomstwa.

S? tacy, którzy o?mielaj? si? rozwi?zywa? te problemy nieuczciwie; co wi?cej, nie wzdragaj? si? przed zabójstwem; Ko?ció? jednak przypomina, ?e nie mo?e by? rzeczywistej sprzeczno?ci mi?dzy boskimi sprawami dotycz?cymi z jednej strony przekazywania ?ycia, a z drugiej piel?gnowania prawid?owej mi?o?ci ma??e?skiej.

Bóg bowiem, Pan ?ycia, powierzy? ludziom wznios?? pos?ug? strze?enia ?ycia, któr? cz?owiek powinien wype?nia? w sposób godny siebie. Nale?y wi?c z najwi?ksz? trosk? ochrania? ?ycie od samego jego pocz?cia; sp?dzanie p?odu jak i dzieciobójstwo s? okropnymi przest?pstwami. ?ycie p?ciowe cz?owieka i zdolno?? rozrodcza ludzi dziwnie góruj? nad tym wszystkim, co znajduje si? na ni?szych szczeblach ?ycia; z tego te? powodu nale?y odnosi? si? z wielkim szacunkiem do aktów w?a?ciwych po?yciu ma??e?skiemu, spe?nianych w sposób odpowiadaj?cy prawdziwej godno?ci ludzkiej. Kiedy wi?c chodzi o pogodzenie mi?o?ci ma??e?skiej z odpowiedzialnym przekazywaniem ?ycia, wówczas moralny charakter sposobu post?powania nie zale?y wy??cznie od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi by? okre?lony w ?wietle obiektywnych kryteriów, uwzgl?dniaj?cych natur? osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontek?cie prawdziwej mi?o?ci strzeg? pe?nego sensu wzajemnego oddawania si? sobie i cz?owieczego przekazywania ?ycia; a to jest niemo?liwe bez kultywowania szczerym sercem cnoty czysto?ci ma??e?skiej. Synom Ko?cio?a, wspartym na tych zasadach, nie wolno przy regulowaniu urodze? schodzi? na drogi, które Urz?d Nauczycielski Ko?cio?a przy t?umaczeniu prawa Bo?ego odrzuca.

Niech za? wszyscy wiedz?, ?e ?ycie ludzkie i zadanie przekazywania go nie ograniczaj? si? tylko do perspektyw doczesno?ci, i nie mog? tylko w niej samej znajdowa? swego wymiaru i zrozumienia, lecz maj? zawsze odniesienie do wiecznego przeznaczenia ludzkiego.

KDK 52. (Troska obowi?zuj?ca wszystkich o podniesienie ma??e?stwa i rodziny). Rodzina jest szko?? bogatszego cz?owiecze?stwa. Aby za? mog?a ona osi?gn?? pe?ni? swego ?ycia i pos?annictwa, trzeba ?yczliwego duchowego udzielania si? i wspólnej wymiany my?li pomi?dzy ma??onkami oraz troskliwego wspó?dzia?ania rodziców w wychowywaniu dzieci. Czynna obecno?? ojca bardzo pomaga ich urobieniu; lecz i opieka domowa matki, jakiej potrzebuj? zw?aszcza m?odsze dzieci, winna by? zapewniona, co nie powinno jednak uniemo?liwia? uprawnionego awansu spo?ecznego kobiety. Dzieci powinno si? tak wychowywa?, aby po doj?ciu do wieku dojrza?ego mog?y z pe?nym poczuciem odpowiedzialno?ci pój?? za powo?aniem, tak?e i duchownym, oraz wybra? stan ?ycia, w którym, je?li zwi??? si? ma??e?stwem, mog?yby za?o?y? w?asn? rodzin? w pomy?lnych dla siebie warunkach moralnych, spo?ecznych i gospodarczych. Jest rzecz? rodziców lub opiekunów, aby stawali si? przewodnikami dla m?odych w zak?adaniu rodziny przez roztropne rady, którym ci ostatni winni ch?tnie dawa? pos?uch, wystrzega? si? jednak nale?y sk?aniania ich przymusem bezpo?rednim lub po?rednim do zawarcia ma??e?stwa lub do wyboru partnera w ma??e?stwie.

W ten sposób rodzina, w której ró?ne pokolenia spotykaj? si? i pomagaj? sobie wzajemnie w osi?ganiu pe?niejszej m?dro?ci ?yciowej oraz w godzeniu praw poszczególnych osób z wymaganiami ?ycia spo?ecznego, jest fundamentem spo?ecze?stwa. Dlatego wszyscy, którzy maj? wp?yw na wspólnoty i grupy spo?eczne, winni przyczynia? si? skutecznie do podnoszenia ma??e?stwa i rodziny. W?adza pa?stwowa niech uwa?a za swoj? ?wi?t? powinno?? uznawanie prawdziwej natury tych instytucji, ochron? ich i popieranie, strze?enie moralno?ci publicznej i sprzyjanie dobrobytowi domowemu. Nale?y zabezpieczy? prawa rodziców do rodzenia potomstwa i wychowywania go na ?onie rodziny. Niech przez przewiduj?ce ustawodawstwo i ró?ne poczynania doznaj? opieki oraz stosownej pomocy równie? ci, którzy niestety pozbawieni s? dobrodziejstwa rodziny.

Chrze?cijanie wyzyskuj?c czas obecny i odró?niaj?c sprawy wieczne od tego, co ulega zmianom, powinni pilnie podnosi? warto?ci ma??e?stwa i rodziny tak ?wiadectwem w?asnego ?ycia, jak i zharmonizowanym wspó?dzia?aniem z lud?mi dobrej woli; a w ten sposób po usuni?ciu trudno?ci zaspokaja? b?d? potrzeby rodziny i zapewnia? jej korzy?ci odpowiadaj?ce czasom dzisiejszym. Wielk? pomoc? dla osi?gni?cia tego celu b?d?: zmys? chrze?cija?ski u wiernych, prawe sumienie moralne ludzi oraz m?dro?? i do?wiadczenie tych, którzy biegli s? w naukach ?wi?tych.

Specjali?ci, zw?aszcza w dziedzinie biologii, medycyny, socjologii i psychologii, wiele mog? odda? us?ug dobru ma??e?stwa i rodziny oraz spokojowi sumie?, je?li przez wspólny wk?ad swych bada? b?d? si? gorliwie stara? na?wietli? ró?ne warunki sprzyjaj?ce uczciwemu regulowaniu ludzkiej rozrodczo?ci.

Zadaniem kap?anów ? po otrzymaniu przez nich nale?ytego wykszta?cenia w sprawach ?ycia rodzinnego ? jest wspieranie powo?ania ma??onków w ich po?yciu ma??e?skim i rodzinnym ró?nymi ?rodkami duszpasterskimi, jak g?oszenie s?owa Bo?ego, kultem liturgicznym i innymi pomocami duchowymi, a równie? umacnianie ich z dobroci? i cierpliwo?ci? w?ród trudno?ci i utwierdzanie w mi?o?ci, aby tworzy?y si? naprawd? promieniuj?ce rodziny.

Ró?ne dzie?a spo?eczne, zw?aszcza zrzeszenia rodzinne, niech staraj? si? m?odzie? i samych ma??onków, szczególnie tych, którzy si? niedawno pobrali, umacnia? nauczaniem i oddzia?ywaniem oraz przysposabia? do ?ycia rodzinnego, spo?ecznego i apostolskiego.

W ko?cu sami ma??onkowie, stworzeni na obraz Boga ?ywego i umieszczeni w prawdziwym porz?dku osobowym, niech b?d? zespoleni jednakim uczuciem, podobn? my?l? i wspóln? ?wi?to?ci?, ?eby id?c za Chrystusem, zasad? ?ycia, stawali si? przez rado?? i ofiary swego powo?ania, przez wiern? swoj? mi?o?? ?wiadkami owego misterium mi?o?ci, które Pan objawi? ?wiatu sw? ?mierci? i zmartwychwstaniem.

Rozdzia? II: NALE?YTY SPOSÓB PODNOSZENIA POZIOMU KULTURY
KDK 53. (Wprowadzenie). Jest w?a?ciwo?ci? osoby ludzkiej, ?e do prawdziwego i pe?nego cz?owiecze?stwa dochodzi ona nie inaczej jak przez kultur?, to znaczy przez kultywowanie dóbr i warto?ci naturalnych. Gdziekolwiek wi?c chodzi o sprawy ?ycia ludzkiego, tam natura i kultura jak naj?ci?lej wi??? si? z sob?.

Mianem "kultury" w sensie ogólnym oznacza si? wszystko, czym cz?owiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i cia?a; stara si? drog? poznania i pracy podda? sam ?wiat pod swoj? w?adz?; czyni bardziej ludzkim ?ycie spo?eczne tak w rodzinie, jak i w ca?ej spo?eczno?ci pa?stwowej przez post?p obyczajów i instytucji; wreszcie w dzie?ach swoich w ci?gu wieków wyra?a, przekazuje i zachowuje wielkie do?wiadczenia duchowe i d??enia na to, aby s?u?y?y one post?powi wielu, a nawet ca?ej ludzko?ci.

Wynika st?d, ?e kultura ludzka z konieczno?ci ma aspekt historyczny i spo?eczny oraz ?e wyraz "kultura" przybiera nieraz znaczenie socjologiczne oraz etnologiczne; w tym za? znaczeniu mówi si? o wielko?ci kultur. Z ró?nego bowiem sposobu u?ywania rzeczy, wykonywania pracy i wypowiadania si?, piel?gnowania religii i kszta?towania obyczajów, stanowienia praw i instytucji prawnych, rozwijania nauk i sztuk oraz kultywowania pi?kna powstaj? ró?ne, wspólne warunki ?ycia i ró?ne formy uk?adu dóbr ?yciowych. Tak z przekazanych instytucji powstaje dziedzictwo swoiste dla ka?dej ludzkiej wspólnoty. Tak te? tworzy si? okre?lone i historyczne ?rodowisko, w które w??cza si? cz?owiek jakiegokolwiek narodu czy wieku i z którego czerpie warto?ci dla doskonalenia kultury osobistej i spo?ecznej.

1. Warunki kultury w ?wiecie dzisiejszym.
KDK 54. (Nowe formy ?ycia). Warunki ?ycia cz?owieka wspó?czesnego uleg?y tak g??bokim przemianom pod wzgl?dem spo?ecznym i kulturowym, ?e mo?na mówi? o nowej epoce historii ludzkiej. St?d to stoj? otworem nowe drogi udoskonalania i szerzenia zasi?gu kultury. Przygotowa? je ogromny wzrost nauk przyrodniczych i humanistycznych, a tak?e spo?ecznych, rozwój umiej?tno?ci technicznych oraz post?p w wytwarzaniu i w?a?ciwym rozpowszechnianiu ?rodków komunikowania si? ludzi mi?dzy sob?. St?d kultur? dzisiejsz? znamionuj? nast?puj?ce szczególne cechy: nauki zwane ?cis?ymi rozwijaj? ogromnie zmys? krytyczny; nowsze badania psychologiczne g??biej t?umacz? aktywno?? ludzk?; dyscypliny historyczne bardzo si? przyczyniaj? do ujmowania rzeczy pod k?tem widzenia ich zmienno?ci i ewolucji; zwyczaje i obyczaje z ka?dym dniem coraz bardziej si? ujednolicaj?; uprzemys?owienie, urbanizacja i inne przyczyny, rozwijaj?ce ?ycie spo?eczne, tworz? nowe formy kultury (kultur? masow?), z czego rodz? si? nowe sposoby my?lenia, dzia?ania i sp?dzania wolnego czasu; równocze?nie rozwini?te stosunki mi?dzy ró?nymi narodami i zrzeszeniami spo?ecznymi otwieraj? wszystkim i ka?demu z osobna szerszy dost?p do skarbów ró?nych form kultury. W ten sposób przygotowuje si? powoli bardziej powszechna forma ludzkiej kultury, która tym bardziej rozwija i wyra?a jedno?? rodzaju ludzkiego, im lepiej uwzgl?dnia odr?bno?? ró?nych kultur.

KDK 55. (Cz?owiek ? twórc? kultury). Z ka?dym dniem zwi?ksza si? liczba m??czyzn i kobiet jakiejkolwiek grupy czy narodowo?ci, ?wiadomych tego, ?e s? sprawcami i twórcami kultury swej wspólnoty. W ca?ym ?wiecie coraz bardziej ro?nie poczucie autonomii i zarazem odpowiedzialno?ci, co ma ogromne znaczenie dla duchowej i moralnej dojrza?o?ci rodzaju ludzkiego. Ja?niej si? to oka?e, je?li u?wiadomimy sobie fakt jednoczenia si? ?wiata oraz zadanie, stoj?ce przed nami, by w prawdzie i sprawiedliwo?ci budowa? lepszy ?wiat. W ten sposób jeste?my ?wiadkami narodzin nowego humanizmu, w którym okre?la cz?owieka przede wszystkim odpowiedzialno?? wobec jego wspó?braci i wobec historii.

KDK 56. (Trudno?ci i zadania). W tych warunkach nic dziwnego, ?e cz?owiek, czuj?c sw? odpowiedzialno?? za post?p kultury, ?ywi g??bsz? nadziej?, ale te? z niepokojem dostrzega liczne antynomie, które sam winien rozwi?za?, a mianowicie:

Co nale?y uczyni?, by cz?stsza wymiana kulturalna, która powinna by doprowadza? do prawdziwego i owocnego dialogu mi?dzy ró?nymi grupami i narodami, nie wywo?a?a zaburze? w ?yciu wspólnot ludzkich, nie podwa?a?a m?dro?ci przodków i nie sprowadza?a niebezpiecze?stwa dla swoistych w?a?ciwo?ci narodowych?

W jaki sposób nale?y popiera? dynamizm i szerzenie si? nowej kultury, ?eby jednak nie zagin??a ?ywotna wierno?? dla dziedzictwa tradycji? Jest to szczególnie pal?ce tam, gdzie kultur?, rodz?c? si? z ogromnego post?pu nauk i umiej?tno?ci technicznych, trzeba uzgadnia? z kultur? duchow?, która karmi si? studiami klasycznymi w oparciu o ró?ne tradycje.

W jaki sposób tak szybka i wci?? post?puj?ca specjalizacja w obr?bie poszczególnych nauk da si? pogodzi? z potrzebami tworzenia ich syntezy oraz zachowaniem w ludziach zdolno?ci do kontemplacji i podziwu, które prowadz? do m?dro?ci?

Co nale?y czyni?, by wszyscy ludzie na ?wiecie uczestniczyli w dobrach kulturowych, kiedy równocze?nie kultura ludzka jednostek bardziej wykszta?conych staje si? coraz wy?sza i bardziej z?o?ona?

W jaki wreszcie sposób zapobiec  skoro za s?uszn? trzeba uzna? autonomi?, jakiej kultura domaga si? dla siebie  ?eby nie dosz?o do humanizmu czysto ziemskiego, a nawet wrogiego religii?

Trzeba, aby kultura ludzka tak si? dzi? rozwija?a w?ród tych antynomii, by harmonijnie urabia?a ca?? osob? ludzk? i pomaga?a ludziom wype?nia? te zadania, do których powo?ani s? oni wszyscy, zw?aszcza za? chrze?cijanie zespoleni po bratersku w jednej rodzinie ludzkiej.

2. Niektóre zasady nale?ytego rozwoju kultury.
KDK 57. (Wiara i kultura). Wierni Chrystusowi, pielgrzymuj?cy do ojczyzny niebieskiej, powinni szuka? i d??y? do tego, co w górze jest. Przez to bynajmniej nie zmniejsza si?, lecz raczej wzrasta dla nich donios?o?? zadania wspó?pracy z wszystkimi lud?mi w budowaniu ?wiata bardziej ludzkiego. I istotnie, tajemnica zawarta w wierze chrze?cija?skiej dostarcza im wy?szych pobudek i pomocy do gorliwszego pe?nienia tego z dania, a szczególnie do ods?aniania pe?nego sensu tego dzie?a, dzi?ki czemu kultura ludzka zaj??aby swoje bardzo poczesne miejsce w ca?okszta?cie powo?ania ludzkiego.

Kiedy bowiem cz?owiek prac? r?k swoich lub przy pomocy umiej?tno?ci technicznych uprawia ziemi?, aby przynosi?a plony i stawa?a si? godnym mieszkaniem dla ca?ej rodziny ludzkiej, i kiedy ?wiadomie bierze udzia? w ?yciu grup spo?ecznych, wykonuje on objawiony na pocz?tku dziejów zamys?

Bo?y, ?e cz?owiek ma czyni? sobie poddan? ziemi? i doskonali? rzeczy stworzone; tym samym doskonali te? samego siebie, a równocze?nie wype?nia wielkie przykazanie Chrystusowe oddania si? na s?u?b? swym braciom.

Ponadto cz?owiek, przyk?adaj?c si? do ró?nych dyscyplin naukowych w dziedzinie filozofii, historii, matematyki i przyrodoznawstwa oraz uprawiaj?c ró?ne rodzaje sztuki, mo?e w du?ym stopniu przyczynia? si? do tego, by rodzina ludzka wznosi?a si? ku wy?szym przes?ankom prawdy, dobra i pi?kna

oraz os?du wszelkiej warto?ci i aby dozna?a ja?niejszego o?wiecenia przez przedziwn? M?dro??, która od wieków z Bogiem przebywa?a, wszystko z Nim uk?adaj?c, igraj?c na okr?gu ziemi, maj?c sobie za rozkosz przebywa? z synami ludzkimi.

Tym samym duch ludzki w wi?kszej mierze uwolniony od podda?stwa rzeczom, swobodniej mo?e si? wznosi? ku oddawaniu czci i kontemplacji Stwórcy. Co wi?cej, pobudzany ?ask? usposabia si? do uznawania S?owa Bo?ego, które zanim si? cia?em sta?o, ?eby wszystko zbawi? i zespoli? w sobie, ju? "by?o na ?wiecie" jako "?wiat?o?? prawdziwa, o?wiecaj?ca ka?dego cz?owieka" (J 1,9).

Zapewne dzisiejszy post?p nauk i umiej?tno?ci technicznych, które moc? w?asnej metody nie mog? dotrze? do najg??bszych podstaw rzeczy, sprzyja? mo?e pewnemu fenomenizmowi i agnostycyzmowi, je?eli metody bada?, jakimi pos?uguj? si? te dyscypliny naukowe, uzna si? nies?usznie za najwy?sz? regu?? odnajdywania ca?ej prawdy. Co wi?cej, istnieje niebezpiecze?stwo, ?e cz?owiek, ufaj?c zbytnio wynalazkom dzisiejszym, b?dzie si? uwa?a? za samowystarczalnego i nie b?dzie ju? szuka? wy?szych rzeczy.

Te niekorzystne zjawiska nie wynikaj? jednak w sposób konieczny z dzisiejszej kultury i nie powinny by? dla nas pokus?, ?eby odmawia? uznania jej pozytywnym warto?ciom. A do takich warto?ci zaliczaj? si?: przyk?adanie si? do nauk i ?cis?a wierno?? prawdzie w dociekaniach naukowych, konieczno?? wspó?pracy z innymi w zespo?ach technicznych, zmys? solidarno?ci mi?dzynarodowej, coraz to ?ywsza ?wiadomo?? odpowiedzialno?ci fachowców wobec ludzi, którym trzeba pomaga? i chroni? ich, ch?? tworzenia dla wszystkich pomy?lniejszych warunków ?ycia, zw?aszcza za? dla tych, którzy cierpi? z braku mo?liwo?ci decydowania o sobie lub z niedostatku kultury. To wszystko mo?e stanowi? pewne przygotowanie do przyj?cia or?dzia ewangelicznego i mo?e by? o?ywione mi?o?ci? Bo?? przez Tego, który przyszed? zbawi? ?wiat.

KDK 58. (Wielorakie powi?zanie dobrej nowiny Chrystusowej z kultur? ludzk?). Pomi?dzy or?dziem zbawienia a kultur? ludzk? istniej? wielorakie powi?zania. Bóg bowiem, objawiaj?c si? ludowi swemu a? do pe?nego okazania si? w Synu Wcielonym, przemawia? stosownie do stanu kultury w?a?ciwego ró?nym epokom.

Podobnie i Ko?ció?, ?yj?cy w ci?gu wieków w ró?nych warunkach, pos?u?y? si? dorobkiem ró?nych kultur, a?eby Chrystusowe or?dzie zbawcze rozpowszechnia? swym przepowiadaniem w?ród wszystkich narodów oraz wyja?nia? je, bada?, g??biej zrozumie? oraz lepiej wyrazi? w odprawianiu

liturgii i w ?yciu wielopostaciowej spo?eczno?ci wiernych.

Ale równocze?nie Ko?ció?, pos?any do wszystkich ludów jakiegokolwiek czasu i miejsca, nie wi??e si? w sposób wy??czny i nierozdzielny z ?adn? ras? czy narodem, z ?adnym artykularnym uk?adem obyczajów, ?adnym dawnym czy nowym zwyczajem. Wierny w?asnej tradycji i zarazem ?wiadomy swej uniwersalnej misji, potrafi nawi?za? ??czno?? z ró?nymi formami kultury, przez co bogac? si? zarówno sam Ko?ció?, jak i ró?ne kultury.

Dobra nowina Chrystusowa odnawia ustawicznie ?ycie i kultur? upad?ego cz?owieka oraz zwalcza i usuwa b??dy i z?o, p?yn?ce z ci?gle gro??cego cz?owiekowi zwodzenia przez grzech. Nieustannie oczyszcza i podnosi obyczaje ludów, skarby i przymioty ducha ka?dego ludu czy wieku niejako u?y?nia od wewn?trz bogactwami z wysoka, umacnia, uzupe?nia i naprawia w Chrystusie. W ten sposób Ko?ció? wype?niaj?c w?asne zadanie, tym samym pobudza i nak?ania do kultury ?ycia osobistego i spo?ecznego i dzia?alno?ci? swoj?, tak?e liturgiczn?, wychowuje cz?owieka do wewn?trznej wolno?ci.

KDK 59. (Ró?ne prawid?a w?a?ciwego uk?adu form kultury ludzkiej). Z powy?szych wzgl?dów Ko?ció? przypomina wszystkim, ?e kultur? odnosi? nale?y do pe?nej doskona?o?ci osoby ludzkiej, do dobra wspólnoty i ca?ej spo?eczno?ci ludzkiej. Dlatego nale?y tak kszta?towa? ducha, aby rozwija?a si? zdolno?? podziwiania si?, wnikania w g??b kontemplacji i urabiania sobie s?du osobistego oraz zdolno?? kszta?cenia zmys?u religijnego, moralnego i spo?ecznego.

Wobec tego, ?e kultura wyp?ywa bezpo?rednio z natury rozumnej i spo?ecznej cz?owieka, potrzebuje ona nieustannie dla swego rozwoju nale?ytej wolno?ci oraz prawowitej mo?no?ci samodzielnego dzia?ania wedle w?asnych zasad. S?usznym prawem wi?c domaga si? ona powa?ania i cieszy si? pewn? nietykalno?ci?, oczywi?cie przy zachowaniu praw osoby ludzkiej i wspólnoty czy to partykularnej, czy uniwersalnej w granicach dobra wspólnego.

?wi?ty Sobór, podejmuj?c to, czego uczy? Sobór Watyka?ski I, g?osi, ?e "istnieje dwojaki, ró?ny porz?dek poznania", mianowicie wiary i rozumu, i ?e Ko?ció? nie wzbrania, "?eby w uprawianiu ludzkich umiej?tno?ci i nauk stosowano we w?asnym ich zakresie w?a?ciwe dla nich zasady i metody"; przeto "uznaj?c ow? s?uszn? wolno??", potwierdza Ko?ció? prawowit? autonomi? kultury ludzkiej, a zw?aszcza nauk.

To wszystko te? wymaga, by cz?owiek, zachowawszy porz?dek moralny i wzgl?d na powszechny po?ytek, swobodnie móg? szuka? prawdy i opinie swoj? g?osi? i rozpowszechnia? oraz uprawia? jak?kolwiek umiej?tno??, a wreszcie wymaga, ?eby zgodnie z prawd? by? informowany o wydarzeniach publicznych.

Do w?adzy za? publicznej nie nale?y okre?lanie w?a?ciwego charakteru form kultury ludzkiej, lecz dbanie o warunki i ?rodki potrzebne do podnoszenia kultury w?ród wszystkich, a w tym tak?e w?ród mniejszo?ci narodowych. Przeto nale?y przede wszystkim nalega?, ?eby nie naginano kultury do s?u?enia w?adzom politycznym czy ekonomicznym, odwracaj?c j? od w?a?ciwego jej celu.

3. Niektóre pilniejsze zadania chrze?cijan w dziedzinie kultury
KDK 60. (Prawo do korzystania z dobrodziejstw kultury ma by? przyznane wszystkim i wprowadzane w ?ycie). Poniewa? obecnie wy?ania si? mo?liwo?? uwolnienia wielu ludzi od nieszcz?snej ciemnoty, obowi?zkiem odpowiadaj?cym jak najbardziej my?li naszej epoki, zw?aszcza obowi?zkiem chrze?cijan, jest gorliwe zabieganie o to, by tak w dziedzinie gospodarczej, jak i politycznej, tak na arenie narodowej, jak i mi?dzynarodowej wydawano podstawowe orzeczenia, dzi?ki którym prawo wszystkich do kultury osobistej i spo?ecznej, odpowiadaj?cej godno?ci osoby, bez ró?nicy rasy, p?ci, narodowo?ci, religii czy stanowiska spo?ecznego, znajdowa?oby wsz?dzie uznanie i realizacj?. Dlatego wszystkim nale?y zapewni? wystarczaj?cy zasób dóbr kulturalnych, zw?aszcza tych, które zapewniaj? kultur? tzw. podstawow?, ?eby dla tylu ludzi analfabetyzm i brak mo?no?ci odpowiedzialnego dzia?ania nie stanowi? przeszkody do udzia?u we wspó?pracy naprawd? ludzkiej dla wspólnego dobra.

D??y? zatem nale?y do tego, by ludzie, którym pozwalaj? na to si?y umys?u, mogli mie? dost?p do wy?szych studiów; rzecz jasna, tak aby dochodzili w miar? mo?liwo?ci do pe?nienia w spo?ecze?stwie zada?, obowi?zków i s?u?b, odpowiednich tak do ich zdolno?ci umys?owych, jak do nabytego do?wiadczenia. W ten sposób ka?dy cz?owiek jak i grupy spo?eczne ka?dego narodu zdo?aj? doj?? do pe?nego rozwoju ?ycia kulturalnego, odpowiadaj?cego ich w?asnym uzdolnieniom i tradycjom.

Ponadto nale?y usilnie pracowa? nad tym, by wszyscy u?wiadomili sobie tak prawo do kultury, jak i obowi?zek pracy nad sob? i pomagania w tym innym. Istniej? bowiem niekiedy warunki ?ycia i pracy, które d??eniom kulturalnym ludzi stoj? na przeszkodzie i niwecz? w nich zapa? do kultury. Sprawa ta ma szczególn? donios?o?? dla rolników i robotników, którym trzeba da? takie warunki pracy, ?eby nie przeszkadza?y one wzrostowi ich kultury ludzkiej, lecz owszem, rozwija?y j?. Kobiety pracuj? ju? we wszystkich prawie dziedzinach; wypada wi?c, by mog?y one w pe?ni osi?gn?? p?yn?ce st?d korzy?ci, stosownie do swych uzdolnie?. Ma to by? spraw? wszystkich, ?eby przyznawano kobietom i popierano w?a?ciwy im i konieczny udzia? w ?yciu kulturalnym.

KDK 61. (Wychowanie do pe?nej kultury ludzkiej). Trudniej jest dzi? ni? dawniej uj?? w syntez? ró?ne dzia?y wiedzy i sztuki. W miar? bowiem jak ro?nie ogrom i rozmaito?? elementów stanowi?cych kultur?, równocze?nie maleje dla poszczególnych ludzi mo?liwo?? uj?cia i zharmonizowania tych elementów, tak ?e typ "cz?owieka uniwersalnego" coraz bardziej zanika. Pozostaje jednak dla ka?dego cz?owieka obowi?zek zachowania pe?ni osobowo?ci ludzkiej, w której na pierwszy plan wyst?puj? warto?ci inteligencji, woli sumienia i braterstwa.

Maj? one wszystkie sw? podstaw? w Bogu Stwórcy, a w Chrystusie przedziwnie dozna?y uleczenia i wyniesienia.

Rodzina jest w pierwszym rz?dzie jakby matk? i ?ywicielk? tego wychowania; w niej to dzieci, otoczone mi?o?ci?, ?atwiej przyuczaj? si? do w?a?ciwego porz?dku rzeczy, gdy jakby naturalnie przenikaj? do ich dusz z biegiem lat m?odzie?czych wypróbowane formy kultury ludzkiej.

Dla tego wychowania istniej? w spo?ecze?stwach dzisiejszych udogodnienia, zw?aszcza przez zwi?kszon? poda? ksi??ek oraz nowe ?rodki przekazu kulturalnego i spo?ecznego, które mog? sprzyja? powszechnej kulturze. Wobec skracania bowiem tu i ówdzie czasu pracy, wzrasta? b?dzie z ka?dym dniem dla wielu ludzi dogodna sposobno?? kszta?cenia si?. Niech wolny czas b?dzie u?yty nale?ycie dla odpr??enia duchowego, wzmocnienia zdrowia psychicznego i fizycznego przez swobodne zaj?cia i studia, przez podró?e w obce strony (turystyka), dzi?ki którym doskonali si? umys? i ludzie wzbogacaj? si? przez wzajemne poznanie; dalej, przez ?wiczenia i pokazy sportowe, które tak?e w spo?ecze?stwie przyczyniaj? si? do utrzymywania równowagi ducha, jak i do braterskich stosunków mi?dzy lud?mi wszelkiego stanu, narodowo?ci i ró?nych ras. Niech wi?c chrze?cijanie wspó?pracuj? w tym, ?eby duch ludzki i chrze?cija?ski przepaja? w?a?ciwe naszej epoce przejawy kultury i dzia?anie zbiorowe.

Jednak?e te wszystkie udogodnienia nie zdo?aj? doprowadzi? wychowania cz?owieka do pe?ni jego kultury, je?li równocze?nie zaniedba si? g??bokie pytanie o sens, jaki kultura i wiedza maj? dla osoby ludzkiej.

KDK 62. (Nale?yte godzenie kultury osobistej i spo?ecznej z nauk? chrze?cija?sk?). Jakkolwiek Ko?ció? wiele przyczyni? si? do post?pu kultury, wiadomo jednak z do?wiadczenia, ?e z powodów przygodnych uzgadnianie kultury z nauk? chrze?cija?sk? nie zawsze sz?o bez trudno?ci.

Trudno?ci te niekoniecznie przynosz? szkod? ?yciu wiary, lecz nawet pobudza? mog? umys? do dok?adniejszego i g??bszego jej rozumienia. Nowsze bowiem badania i odkrycia w dziedzinie nauk ?cis?ych oraz historii i filozofii nasuwaj? nowe zagadnienia, które nios? ze sob? ?yciowe konsekwencje, a tak?e domagaj? si? nowych docieka? od teologów. Poza tym zach?ca si? teologów, ?eby przy zachowaniu metod i wymogów w?a?ciwych nauce teologicznej, wci?? szukali coraz to bardziej odpowiedniego sposobu podawania doktryny ludziom sobie wspó?czesnym; bo czym innym jest sam depozyt wiary, czyli jej prawdy, a czym innym sposób jej wyra?ania przy zachowaniu jednak tego samego sensu i znaczenia. W duszpasterstwie nale?y uznawa? i stosowa? w dostatecznej mierze nie tylko zasady teologiczne, lecz tak?e zdobycze nauk ?wieckich, zw?aszcza psychologii i socjologii, tak ?eby równie? i wiernych prowadzi? do rzetelnego i dojrzalszego ?ycia wiary.

Na swój sposób tak?e literatura i sztuka maj? wielkie znaczenie dla ?ycia Ko?cio?a. Usi?uj? one bowiem da? wyraz przyrodzonemu uzdolnieniu cz?owieka, jego problemom i do?wiadczeniom w d??eniu do poznania i doskonalenia siebie oraz ?wiata; staraj? si? ukaza? stanowisko cz?owieka w historii i w ca?ym ?wiecie, jego n?dze i rado?ci, o?wietli? potrzeby i mo?liwo?ci ludzi oraz naszkicowa? lepszy los cz?owieka. W ten sposób literatura i sztuka mog? podnosi? wzwy? ?ycie ludzkie, przedstawiane w ró?norakich formach, stosownie do czasów i miejsc.

Trzeba zatem dok?ada? stara?, ?eby uprawiaj?cy te umiej?tno?ci czuli, i? s? uznawani przez Ko?ció? w swych przedsi?wzi?ciach, i ?eby u?atwiali, korzystaj?c z uporz?dkowanej wolno?ci, kontakty ze spo?eczno?ci? chrze?cija?sk?. Powinny równie? znale?? uznanie Ko?cio?a nowe formy sztuki, odpowiadaj?ce ludziom wspó?czesnym stosownie do w?a?ciwo?ci naturalnych ró?nych narodów i krajów. Niech doznaj? one przyj?cia w ?wi?tyniach, je?li podnosz? umys? ku Bogu przez stosowny rodzaj wyrazu, zgodny z wymogami liturgii.

W ten sposób ujawnia si? lepiej znajomo?? Boga, a g?oszenie Ewangelii staje si? dla umys?ów ludzi zrozumialsze i okazuje si? jakby wszczepione w warunki ich ?ycia.

Niech wi?c wierni ?yj? w naj?ci?lejszej ??czno?ci z innymi lud?mi swoich czasów i staraj? si? dok?adnie uchwyci? ich sposoby my?lenia i odczuwania, znajduj?ce wyraz w ich kulturze umys?owej. Niech ??cz? znajomo?? nowych nauk i doktryn oraz najnowszych wynalazków z obyczajami chrze?cija?skimi i z wykszta?ceniem w doktrynie chrze?cija?skiej, tak ?eby kultura religijna i prawo?? ducha sz?y u nich w parze ze znajomo?ci? nauk i rozwijaj?cych si? z ka?dym dniem umiej?tno?ci technicznych, aby mogli dzi?ki temu ocenia? i wyja?nia? wszystko w duchu ca?kowicie chrze?cija?skim.

Ci, którzy w seminariach i uniwersytetach oddaj? si? naukom teologicznym, niech staraj? si? wspó?pracowa? z lud?mi bieg?ymi w innych ga??ziach wiedzy, zespalaj?c z nimi swoje si?y i pomys?y. Dociekanie teologiczne niech zarazem zmierza do g??bokiego poznania prawdy objawionej i nie zaniedbuje kontaktowania jej ze wspó?czesno?ci?, ?eby mog?o ono pomóc ludziom wykszta?conym w ró?nych dziedzinach nauki do pe?niejszej znajomo?ci wiary. Ta wspólna praca b?dzie bardzo pomocna przy kszta?ceniu kap?anów, którzy b?d? mogli nauk? Ko?cio?a o Bogu, cz?owieku i ?wiecie nale?ycie podawa? naszym wspó?czesnym, tak ?eby oni ch?tniej to s?owo przyjmowali. Co wi?cej, po??dane jest, ?eby wielu ?wieckich katolików zyskiwa?o odpowiednie wykszta?cenie w naukach teologicznych i ?eby du?a cz??? spo?ród nich studia te gorliwie uprawia?a i pog??bia?a. A?eby za? zadanie swoje mogli oni wykonywa?, trzeba przyznawa? wiernym, czy to duchownym czy ?wieckim, nale?yt? wolno?? badania, my?lenia oraz wyra?ania pokornie i odwa?nie swego zdania w sprawach, których znajomo?ci? si? odznaczaj?.

Rozdzia? III: ?YCIE GOSPODARCZO-SPO?ECZNE

KDK 63. (Niektóre aspekty ?ycia gospodarczo- spo?ecznego). Tak?e w ?yciu gospodarczo- spo?ecznym trzeba uszanowa? i podnosi? godno?? osoby ludzkiej, pe?ne jej powo?anie i dobro ca?ego spo?ecze?stwa. Cz?owiek bowiem jest twórc?, o?rodkiem i celem ca?ego ?ycia gospodarczo- spo?ecznego.

Dzisiejsze ?ycie ekonomiczne, podobnie jak inne dziedziny ?ycia spo?ecznego, znamionuje wzrastaj?ce panowanie cz?owieka nad natur?, coraz cz?stsze i coraz intensywniejsze stosunki oraz wspó?zale?no?? obywateli, grup i ludów, nadto cz??ciej zachodz?ca integracja ze strony w?adz pa?stwowych. Równocze?nie post?p w metodach produkcji i w wymianie dóbr i us?ug uczyni?y z ekonomii odpowiedni instrument do lepszego zaspokojenia potrzeb rodziny ludzkiej.

Nie brak jednak powodów do niepokoju. Wielu ludzi, zw?aszcza w krajach gospodarczo rozwini?tych, zdaje si? do tego stopnia ulega? panowaniu ekonomii, ?e prawie ca?e ich ?ycie osobiste i spo?eczne przepaja jakie? nastawienie wy??cznie ekonomiczne, i to zarówno gdy chodzi o narody popieraj?ce gospodark? kolektywn?, jak i inne. Chocia? wzrost ?ycia gospodarczego byle tylko by? racjonalnie i humanitarnie koordynowany móg?by ?agodzi? nierówno?ci spo?eczne, to jednak coraz cz??ciej doprowadza on do ich zaostrzenia, a nawet tu i ówdzie do pogorszenia si? po?o?enia spo?ecznego s?abszych i do wzgardy ubogich. Podczas gdy ogromne mnóstwo ludzi odczuwa jeszcze brak rzeczy koniecznych, niektórzy, nawet w krajach s?abo rozwini?tych, ?yj? wystawnie i trwoni? maj?tek. Zbytek i n?dza s?siaduj? ze sob?. Podczas gdy garstka ludzi skupia w swym r?ku ogromn? w?adz? w zakresie podejmowania decyzji, wielu nie ma prawie ?adnej mo?liwo?ci dzia?ania z w?asnej inicjatywy i na w?asn? odpowiedzialno??, a nierzadko znajduj? si? w warunkach ?ycia i pracy niegodnych osoby ludzkiej.

Podobne objawy braku równowagi gospodarczej i spo?ecznej daj? si? zauwa?y? mi?dzy rolnictwem a przemys?em i us?ugami, a tak?e mi?dzy ró?nymi regionami kraju tego samego narodu. Pomi?dzy narodami bardziej gospodarczo rozwini?tymi a reszt? narodów s?abo rozwini?tych ro?nie ustawicznie zaostrzaj?ca si? opozycja, która mo?e doprowadzi? nawet do zagro?enia pokoju ?wiatowego.

Nierówno?ci te coraz ?ywiej u?wiadamiaj? sobie ludzie wspó?cze?ni, poniewa? s? g??boko przekonani, ?e zwi?kszone mo?liwo?ci techniczne i gospodarcze, jakimi rozporz?dza ?wiat dzisiejszy, mog? i powinny poprawi? ten nieszcz?sny stan rzeczy. Dlatego wszyscy domagaj? si? reform w ?yciu gospodarczo-spo?ecznym, a tak?e zmiany sposobu my?lenia i ?yciowej postawy. W tym celu Ko?ció?, kieruj?c si? ?wiat?em ewangelii, wypracowa? na przestrzeni wieków, a w tych ostatnich zw?aszcza czasach przed?o?y? wymagane przez zdrowy rozs?dek zasady sprawiedliwo?ci i s?uszno?ci, dotycz?ce zarówno ?ycia osobistego i spo?ecznego, jak i ?ycia mi?dzynarodowego. ?wi?ty Sobór, bior?c pod uwag? przede wszystkim wymogi post?pu gospodarczego, zamierza potwierdzi? te zasady stosownie do okoliczno?ci wspó?czesnej epoki oraz poda? pewne wskazówki orientacyjne.

1. Post?p gospodarczy
KDK 64. (Post?p gospodarczy w s?u?bie cz?owieka). S?usznie d??y si? dzi? bardziej ni? dotychczas do tego, by przez wzrost produkcji rolnej i przemys?owej oraz przez zwi?kszenie us?ug sprosta? potrzebom wzrastaj?cej liczby ludno?ci i zaspokoi? rosn?ce wymagania rodzaju ludzkiego. Dlatego trzeba popiera? post?p techniczny, ducha wynalazczo?ci, starania o tworzenie i rozbudow? przedsi?biorstw, usprawnienie metod produkcji i rzetelne wysi?ki ludzi zatrudnionych w produkcji: s?owem wszystko, co s?u?y post?powi. Podstawowym za? celem tej produkcji nie jest tylko wzrost masy towarowej ani zysk lub zdobycie wp?ywów, ale s?u?enie cz?owiekowi, i to ca?emu cz?owiekowi, z uwzgl?dnieniem porz?dku jego potrzeb materialnych i wymogów jego ?ycia umys?owego, moralnego, duchowego i religijnego s?u?enie, powtarzamy, ka?demu cz?owiekowi i ka?dej zbiorowo?ci ludzkiej jakiejkolwiek rasy i w jakiejkolwiek cz??ci ?wiata. Ruch gospodarczy powinien zatem rozwija? si? wedle w?asnych metod i praw, ale w granicach porz?dku moralnego, ?eby spe?ni? si? zamiar Bo?y wzgl?dem cz?owieka.

KDK 65. (Post?p gospodarczy kierowany przez cz?owieka). Post?p gospodarczy winien podlega? kierownictwu cz?owieka i nie powinno si? pozostawia? go samowoli garstki ludzi lub grup, skupiaj?cych w swym r?ku zbyt wielk? pot?g? gospodarcz?, ani te? decyzji czynników politycznych, ani jakich? silniejszych narodów; przeciwnie, na ka?dym szczeblu kierowania post?pem powinno w nim bra? czynny udzia? jak najwi?cej ludzi, a gdy chodzi o stosunki mi?dzynarodowe  wszystkie narody. Potrzeba tak?e, by spontaniczne inicjatywy jednostek i wolnych zrzesze? by?y zestrajane i organicznie powi?zane z wysi?kami w?adz pa?stwowych.

Nie powinno si? zostawia? procesu rozwoju produkcji ani samemu, niby mechanicznemu biegowi gospodarczej dzia?alno?ci jednostek, ani wy??cznie w?adzy pa?stwowej. Dlatego nale?y uzna? za b??dne te doktryny, które pod pozorem fa?szywej wolno?ci sprzeciwiaj? si? wprowadzaniu koniecznych reform, jak i te, które lekcewa?? podstawowe prawa jednostek i zrzesze? na rzecz organizacji kolektywnej.

Zreszt? obywatele maj? pami?ta?, ?e jest prawem i obowi?zkiem ka?dego co tak?e powinna uzna? w?adza pa?stwowa  przyczynia? si? w miar? osobistej mo?no?ci do prawdziwego post?pu w?asnego spo?ecze?stwa. W krajach zw?aszcza s?abo rozwini?tych, gdzie pilnie trzeba spo?ytkowa? wszelkie zasoby gospodarcze trzymaj?c bezu?ytecznie lub  szanuj?c jednak osobiste prawo do emigracji pozbawiaj? w?asne spo?ecze?stwo pomocy b?d? to materialnej, b?d? moralnej, której one potrzebuje.

KDK 66. (Potrzeba usuni?cia ogromnych ró?nic gospodarczo-spo?ecznych). ?eby sta?o si? zado?? sprawiedliwo?ci i s?uszno?ci, usilnie nale?y zabiega?, by przy zachowaniu praw jednostek i cech wrodzonych ka?dego narodu usuni?to jak najpr?dzej istniej?ce i cz?sto narastaj?ce ogromne nierówno?ci gospodarcze, z którymi idzie zawsze w parze dyskryminacja jednostkowa i spo?eczna. Tak?e w wielu krajach ze wzgl?du na ich wyj?tkowe trudno?ci w rolnictwie, dotycz?ce czy to uprawy ziemi, czy zbytu p?odów rolnych, powinno si? pomaga? rolnikom tak w podnoszeniu wydajno?ci gleby i zbycie produktów, jak i przez wdra?anie ich do konieczno?ci wprowadzania zmian i ulepsze? oraz osi?gania s?usznego dochodu, ?eby jak to cz?sto si? zdarza rolnicy nie znajdowali si? w po?o?eniu obywateli ni?szego rz?du. Sami za? rolnicy, zw?aszcza m?odzi, maj? pilnie przyk?ada? si? do doskonalenia swej wiedzy zawodowej, bez której nie mo?e by? post?pu w rolnictwie.

Sprawiedliwo?? i s?uszno?? wymaga te?, ?eby ruchy ludno?ciowe, koniecznie przy post?pie ekonomicznym, tak si? kszta?towa?y, by ?ycie jednostek i ich rodzin nie stawa?o si? niepewne i zdane na ?ask? losu. Je?li za? chodzi o robotników obcej narodowo?ci czy te? pochodz?cych z innego kraju, którzy przecie? swoj? prac? przyczyniaj? si? do rozwoju gospodarczego ludno?ci miejscowej lub danego kraju, nale?y w stosunku do nich unika? wszelkiej dyskryminacji w zakresie pracy i p?acy. Ponadto wszyscy, a przede wszystkim w?adze pa?stwowe, niech nie uwa?aj? ich tylko za zwyczajne narz?dzie produkcji, lecz za osoby, i niech im okazuj? pomoc w sprowadzeniu do siebie rodziny i zdobyciu przyzwoitego mieszkania, jak równie? niech popieraj? ich we w??czaniu si? w ?ycie spo?eczne ludno?ci, która ich przyjmuje, lub w ?ycie danego kraju. Jednak, o ile to mo?liwe, winno si? tworzy? dla nich zak?ady pracy w ich rodzinnych stronach.

W podlegaj?cych dzi? zmianom sprawach gospodarczych jak i w nowych formach spo?ecze?stwa przemys?owego, gdzie np. rozwija si? automatyzacja, nale?y dba?, ?eby ka?dy znalaz? wystarczaj?c? i odpowiedni? dla siebie prac? oraz mo?liwo?ci potrzebnego wyszkolenia technicznego i zawodowego i ?eby zabezpieczone zosta?y warunki ?ycia i godno?? cz?owieka, zw?aszcza gdy idzie o tych, którzy z powodu choroby lub wieku musz? walczy? z wi?kszymi trudno?ciami.

2. Niektóre zasady rz?dz?ce ca?o?ci? ?ycia gospodarczo-spo?ecznego
KDK 67. (Praca jej warunki i wypoczynek). Praca ludzka, która polega na tworzeniu i wymianie nowych dóbr lub na ?wiadczeniu us?ug gospodarczych, góruje nad innymi elementami ?ycia gospodarczego, poniewa? te maj? jedynie charakter narz?dzi.

Praca bowiem czy to podejmowana na w?asn? r?k?, czy najemna pochodzi od osoby, która wyciska niejako swoje pi?tno na przyrodzie i poddaje j? swojej woli; przez swoj? prac? cz?owiek zwyczajnie utrzymuje w?asne ?ycie i swoich najbli?szych. ??czy si? ze swoimi bra?mi i s?u?y im, mo?e praktykowa? szczer? mi?o?? i wspó?dzia?a? w doskonaleniu rzeczy stworzonych przez Boga. Co wi?cej, winni?my nabra? przekonania, ?e przez prac? sk?adan? Bogu w ofierze cz?owiek ??czy si? z dzie?em zbawczym Jezusa Chrystusa, który pracuj?c w?asnymi r?kami w Nazarecie, nada? pracy znamienit? godno??. St?d rodzi si? dla ka?dego z nas obowi?zek wykonywania pracy rzetelnie oraz prawo ka?dego do pracy; do spo?ecze?stwa natomiast nale?y, w miar? zachodz?cych okoliczno?ci, pomaga? ze swej strony obywatelom w znalezieniu sposobno?ci do odpowiedniej pracy. Wreszcie nale?y tak wynagradza? prac?, aby dawa?a cz?owiekowi ?rodki na zapewnienie sobie i rodzinie godnego stanu materialnego, spo?ecznego, kulturalnego i duchowego stosownie do wykonywanych przez ka?dego zaj??, wydajno?ci pracy, a tak?e zale?nie od warunków zak?adu pracy i z uwzgl?dnieniem dobra wspólnego.

Poniewa? przedsi?wzi?cia gospodarcze prowadzi si? na ogó? zespo?owym nak?adem pracy, by?oby rzecz? niesprawiedliw? i nieludzk? tak uk?ada? i kierowa? t? wspó?prac?, ?eby komukolwiek z pracuj?cych przynosi?a szkod?. Zdarza si? za? cz?sto, i to w naszych czasach, ?e pracownicy staj? si? poniek?d niewolnikami swej pracy. Nie ma na to ?adnego usprawiedliwienia w tzw. prawach ekonomicznych. A zatem ca?y proces owocnej pracy winno si? dostosowa? do potrzeb osoby ludzkiej i trybu jej ?ycia, przede wszystkim jej ?ycia domowego, zw?aszcza gdy chodzi o matki rodzin, i maj?c zawsze na wzgl?dzie i p?e?, i wiek. Ponadto pracownicy winni mie? mo?no?? rozwijania swych zdolno?ci i osobowo?ci w?a?nie przez samo wykonywanie pracy. Jak z jednej strony winni oni z nale?ytym poczuciem odpowiedzialno?ci wk?ada? swój czas i si?y w wykonanie pracy, tak z drugiej powinni te? wszyscy dysponowa? wystarczaj?cym odpoczynkiem i czasem wolnym, tak by mogli po?wi?ca? si? ?yciu rodzinnemu, kulturalnemu, spo?ecznemu i religijnemu. Przede wszystkim powinni znajdowa? sposobno?? swobodnego rozwijania tych si? i uzdolnie?, których by? mo?e nie mog? doskonali? w pracy zawodowej.

KDK 68. (Udzia? w przedsi?biorstwach i planowaniu ca?okszta?tu ekonomiki oraz konflikty w pracy). W przedsi?biorstwach gospodarczych stowarzyszaj? si? dla pracy osoby, czyli ludzie wolni i pe?nosprawni, stworzeni na obraz Bo?y. W zwi?zku z tym, uwzgl?dniaj?c zadania ka?dego, mianowicie: w?a?cicieli, najemców, dyrektorów, robotników, a równocze?nie nie naruszaj?c koniecznej jedno?ci w kierowaniu ca?o?ci?, nale?y popiera?, odpowiednio obmy?lanymi sposobami, czynny udzia? wszystkich w pieczy nad przedsi?biorstwem. Poniewa? za? cz?sto nie w samym przedsi?biorstwie, lecz ponad nim, w instytucjach wy?szego rz?du, rozstrzyga si? o sprawach gospodarczych i spo?ecznych, od których zale?y przysz?y los pracowników i ich dzieci, trzeba, ?eby ju? przy ich ustaleniu mieli oni g?os, albo sami, albo przez swobodnie obranych przedstawicieli.

Do podstawowych praw osoby ludzkiej nale?y zaliczy? prawo pracowników do swobodnego zak?adania zwi?zków, które by ich naprawd? reprezentowa?y i mog?y przyczynia? si? do kszta?towania ?ycia gospodarczego wed?ug prawid?owego porz?dku, a nadto prawo ka?dego pracownika do swobodnego udzia?u w dzia?alno?ci tych zwi?zków bez obawy nara?enia si? na zemst?. Przez tego rodzaju uporz?dkowany udzia?, ??cz?cy si? ze stopniowym wychowywaniem do ?ycia ekonomicznego i spo?ecznego, wzrasta? b?dzie stale u wszystkich ?wiadomo?? ci???cego na nich obowi?zku, dzi?ki czemu wszyscy wedle zdolno?ci i przydatno?ci poczuj? si? wspó?odpowiedzialni za post?p gospodarczy i spo?eczny ca?ego przedsi?biorstwa i za ca?e dobro wspólne.

Kiedy natomiast wyst?puj? konflikty gospodarczo-spo?eczne, nale?y dok?ada? stara?, aby dochodzi?o do za?atwienia ich ugodowo. Chocia? zawsze nale?y d??y? przede wszystkim do szczerej wymiany zda? mi?dzy stronami, jednak i w dzisiejszych okoliczno?ciach przerwanie pracy celem obrony swoich praw i spe?nienia s?usznych ??da? pracowników mo?e si? okaza? nieodzownym, jakkolwiek ostatecznym ?rodkiem. Niech jednak i w tym wypadku poszukuje si? jak najpr?dzej drogi do rokowa? i do podj?cia na nowo rozmów w sprawie ugody.

KDK 69. (Dobra ziemskie przeznaczone s? dla wszystkich ludzi). Bóg przeznaczy? ziemi? ze wszystkim, co ona zawiera, na u?ytek wszystkich ludzi i narodów, tak by dobra stworzone dochodzi?y do wszystkich w s?usznej mierze ? w duchu sprawiedliwo?ci, której towarzyszy mi?o??. Jakiekolwiek by?yby formy w?asno?ci, dostosowane, zale?nie od ró?nych zmiennych okoliczno?ci, do prawowitego ustroju ró?nych ludów, to jednak zawsze nale?y bra? pod uwag? powszechno?? przeznaczenia dóbr ziemskich. Dlatego cz?owiek u?ywaj?c tych dóbr powinien uwa?a? rzeczy zewn?trzne, które posiada, nie tylko za w?asne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosi?y po?ytek. Zreszt? ka?demu przys?uguje prawo posiadania cz??ci dóbr, wystarczaj?cej dla niego i dla jego rodziny. Tak s?dzili Ojcowie i Doktorowie Ko?cio?a nauczaj?c, ?e ludzie maj? obowi?zek wspomagania ubogich, i to nie tylko z tego, co im zbywa. Kto natomiast by?by w skrajnej potrzebie, ma prawo z cudzego maj?tku wzi?? dla siebie rzeczy konieczne do ?ycia. Poniewa? tylu ludzi na ?wiecie cierpi g?ód, Sobór ?wi?ty przynagla wszystkich, tak jednostki, jak i piastuj?cych w?adz?, by pami?tni na zdanie Ojców: "nakarm umieraj?cego z g?odu, bo je?eli nie nakarmi?e? go, zabi?e?" ? naprawd? dzielili si? w miar? swoich mo?liwo?ci i nie szcz?dzili wydatków, udzielaj?c jednostkom i narodom przede wszystkim takiej pomocy, dzi?ki której same mog?yby zaradzi? swoim potrzebom i wej?? na drog? rozwoju.

W spo?ecze?stwach gospodarczo s?abo rozwini?tych nierzadko prawo powszechnego przeznaczenia dóbr wype?nia si? cz??ciowo poprzez zwyczaje i tradycje w?a?ciwe wspólnotom, które nakazuj? ka?demu z ich cz?onków dostarczy? ?rodków koniecznych do ?ycia. Nie powinno si? dopuszcza? do tego, by pewne zwyczaje uchodzi?y za niezmienne, mimo ?e nie odpowiadaj? ju? wymaganiom obecnej doby. Z drugiej za? strony nie powinno si? nieroztropnie wyst?powa? przeciw godziwym zwyczajom, które nie przestaj? by? nadal bardzo u?yteczne, byleby je w?a?ciwie dostosowa? do dzisiejszych warunków. Podobnie w narodach o wysokim poziomie ekonomicznym pewien zespó? instytucji spo?ecznych, por?czaj?cych pomoc i bezpiecze?stwo, mo?e w swoim zakresie realizowa? zasad? powszechnego przeznaczenia dóbr. Nale?y nadal popiera? us?ugi rodzinne i spo?eczne, zw?aszcza w zakresie o?wiaty i wychowania. Przy tworzeniu tych wszystkich instytucji nale?y czuwa?, by obywateli nie opanowa?a pewna bierno?? w stosunku do spo?ecze?stwa i by nie wyzbywali si? ci??aru przyj?tego na siebie obowi?zku lub wprost nie gardzili s?u?b? dla spo?ecze?stwa.

KDK 70. (Inwestycje i sprawy walutowe). Inwestycje kapita?ów powinny mie? na celu dawanie zarówno obecnemu, jak i przysz?emu pokoleniu mo?liwo?ci pracy i wystarczaj?cych dochodów. Ci, którzy decyduj? o inwestycjach i kszta?towaniu ?ycia gospodarczego czy to jednostki, czy grupy, czy w?adze pa?stwowe powinni mie? przed oczyma te cele i poczytywa? za swój wa?ny obowi?zek wykonywanie nadzoru, by z jednej strony tak jednostka jak i spo?eczno?? otrzymywa?y konieczne ?rodki do ?ycia na odpowiedniej stopie, z drugiej za? strony by przewidywa? przysz?o?? i wprowadza? sprawiedliw? równowag? pomi?dzy wymaganiami bie??cej konsumpcji, indywidualnej czy zbiorowej, a potrzebami inwestycji dla przysz?ego pokolenia. Zawsze te? niech maj? przed oczyma pilne potrzeby gospodarcze s?abo rozwini?tych narodów i krajów. W sprawach za? walutowych trzeba stara? si?, by nie ucierpia?o dobro ani w?asnego narodu, ani innych ludów. Nadto nale?y mie? na uwadze, by przy zmianie warto?ci pieni?dza ubo?si nie zostali niesprawiedliwie poszkodowani.

KDK 71. (Zdobywanie w?asno?ci i w?asno?? prywatna; latyfundia). Poniewa? w?asno?? i inne formy dysponowania rzeczami zewn?trznymi s?u?? do podkre?lania roli osoby, a ponadto daj? jej sposobno?? do wykonywania swoich zada? w spo?ecze?stwie i w ?yciu gospodarczym, jest rzecz? bardzo wa?n?, by popiera? zarówno jednostki, jak i wspólnoty w d??eniu do zdobycia na w?asno?? pewnego zasobu dóbr zewn?trznych.

W?asno?? prywatna lub pewne dysponowanie dobrami zewn?trznymi daj? ka?demu przestrze? koniecznie potrzebn? dla autonomii osobistej i rodzinnej, i nale?y je uwa?a? za poszerzenie niejako wolno?ci ludzkiej. Stanowi? one pewne uwarunkowanie swobód obywatelskich, poniewa? pobudzaj? do podejmowania obowi?zku i ponoszenia ci??arów.

Formy takiego dysponowania lub w?asno?ci s? dzi? ró?ne i coraz bardziej si? ró?nicuj?. Razem za? wzi?te stanowi?, niezale?nie od funduszów spo?ecznych, praw i urz?dów ustanowionych przez spo?ecze?stwo, podstaw? bezpiecze?stwa, której nie mo?na lekcewa?y?. Trzeba to powiedzie? nie tylko o w?asno?ci materialnej, ale i o dobrach niematerialnych, jakimi s? uzdolnienia zawodowe.

Prawo za? do prywatnej w?asno?ci nie sprzeciwia si? prawu, jakie mie?ci si? w ró?nych formach w?asno?ci publicznej. Przeniesienia bowiem dóbr na w?asno?? publiczn? mo?e dokona? tylko kompetentna w?adza, kieruj?c si? wymogami dobra wspólnego, w jego granicach i za s?usznym wynagrodzeniem. Poza tym do zakresu w?adzy publicznej nale?y pilnowanie, by kto? nie nadu?ywa? prywatnej w?asno?ci na szkod? dobra publicznego.

W?asno?? prywatna posiada z natury swojej charakter spo?eczny, oparty na prawie powszechnego przeznaczenia dóbr. Zdarza si? za?, ?e wskutek zapoznania tego charakteru spo?ecznego, w?asno?? staje si? cz?stokro? okazj? do chciwo?ci i powa?nych zaburze?, do tego stopnia, ?e daje pretekst przeciwnikom do kwestionowania samego prawa.

W wielu krajach ekonomicznie s?abo rozwini?tych istniej? wielkie, a czasem wprost ogromne obszary rolne, licho uprawiane albo te? dla zysku pozostawione od?ogiem, podczas gdy wi?kszo?? ludno?ci albo nie posiada ziemi, albo ma jej bardzo ma?o, i zachodzi pal?ca potrzeba podniesienia wydajno?ci ziemi uprawnej. Nierzadko ci, których obszarnicy najmuj? do pracy, albo dzier?awcy cz??ci ziemi tych?e obszarników otrzymuj? niegodne cz?owieka wynagrodzenie w pieni?dzach lub w naturze, nie posiadaj? przyzwoitego mieszkania i s? obdzierani przez po?redników. Pozbawieni wszelkiego zabezpieczenia ?yj? w takim niewolniczym podda?stwie osobistym, ?e nie maj? prawie ?adnej mo?liwo?ci samodzielnego dzia?ania, i to z poczuciem odpowiedzialno?ci, a nadto nie maj? dost?pu do o?wiaty ani do udzia?u w ?yciu spo?ecznym i politycznym. Potrzeba wi?c reform zale?nie od ró?nych sytuacji: by wzrasta?y dochody, by uleg?y poprawie warunki pracy, by zwi?kszy? ochron? najemników, by doda? bod?ca do samodzielno?ci w pracy; co wi?cej, by rozparcelowa? zaniedbane maj?tki ziemskie mi?dzy tych, którzy potrafi? zwi?kszy? ich wydajno??. W tym ostatnim wypadku nale?y im dostarczy? materia?ów i koniecznych ?rodków, zw?aszcza pomocy w zakresie szkolnictwa, i umo?liwi? im zorganizowanie wspó?pracy na zasadzie sprawiedliwo?ci. Ilekro? natomiast dobro wspólne b?dzie wymaga?o wyw?aszczenia, nale?y wysoko?? odszkodowania wyceni? s?usznie, bior?c pod uwag? wszystkie okoliczno?ci.

KDK 72. (Aktywno?? gospodarczo-spo?eczna i Królestwo Chrystusowe). Chrze?cijanie, którzy bior? czynny udzia? w dzisiejszym post?pie ekonomiczno- spo?ecznym i walcz? o sprawiedliwo?? i mi?o??, niech b?d? przekonani, ?e wiele mog? si? przez to przyczyni? do dobrobytu ludzko?ci i pokoju ?wiatowego. W tej dzia?alno?ci niech ?wiec? przyk?adem i jako jednostki, i jako organizacje. Mianowicie gdy zdob?d? wiedz? fachow? i do?wiadczenie, które s? bezwzgl?dnie konieczne, niech zachowuj? w dzia?alno?ci doczesnej nale?ny porz?dek, przez wierno?? Chrystusowi i Jego Ewangelii, tak by ca?e ich ?ycie, zarówno osobiste jak i spo?eczne, przepaja? duch o?miu b?ogos?awie?stw, a szczególnie ubóstwa.

Kto b?d?c pos?uszny Chrystusowi, szuka najpierw Królestwa Bo?ego, czerpie st?d silniejsz? i czystsz? mi?o?? dla wspomagania swych braci i dla dokonania dzie?a sprawiedliwo?ci pod natchnieniem mi?o?ci.

Rozdzia? IV: ?YCIE WSPÓLNOTY POLITYCZNEJ

KDK 73. (Wspó?czesne ?ycie publiczne). W naszych czasach daj? si? zauwa?y? g??bokie przemiany równie? w strukturze i w instytucjach narodów, które to przemiany s? nast?pstwem rozwoju kulturalnego, ekonomicznego i spo?ecznego. Przemiany te wywieraj? du?y wp?yw na ?ycie wspólnoty politycznej, zw?aszcza gdy chodzi o prawa i obowi?zki wszystkich w dziedzinie swobód obywatelskich i osi?gni?cia dobra wspólnego, a tak?e w zakresie normowania stosunków obywateli mi?dzy sob? i z w?adzami pa?stwowymi.

Wskutek ?ywszego u?wiadomienia sobie godno?ci ludzkiej rodzi si? w ró?nych stronach ?wiata d??enie do odnowy porz?dku prawno-politycznego, w którym znalaz?yby lepsz? ochron? prawa osoby w ?yciu publicznym, jak prawo do swobodnego zrzeszania si?, stowarzyszania, wypowiadania swoich pogl?dów oraz do prywatnego i publicznego wyznawania religii. Ochrona bowiem praw osoby jest nieodzownym warunkiem, by obywatele, czy to wzi?ci jednostkowo czy zespo?owo, mogli czynnie uczestniczy? w ?yciu i kierowaniu sprawami pa?stwowymi.

Wraz z post?pem kulturalnym, gospodarczym i spo?ecznym umacnia si? u wielu ludzi pragnienie wi?kszego udzia?u w kszta?towaniu ?ycia wspólnoty politycznej. W ?wiadomo?ci wielu wzrasta d??enie, by zachowa? w poszanowaniu prawa jakiej? mniejszo?ci narodowej, która ze swej strony nie mo?e zaniedbywa? obowi?zków wobec wspólnoty politycznej; ro?nie ponadto ustawicznie szacunek dla ludzi innych przekona? lub innej religii. Równocze?nie d??y si? do szerszej wspó?pracy, aby wszyscy obywatele, a nie tylko garstka uprzywilejowanych, mogli naprawd? korzysta? z praw osobowych.

Pot?pia si? natomiast wszelkie formy ustroju politycznego, panuj?ce w niektórych krajach, które kr?puj? swobod? obywatelsk? lub religijn?, mno?? ofiary nami?tno?ci i przest?pstw politycznych, a sprawowanie rz?dów przestawiaj? ze s?u?by dobru wspólnemu na dogadzanie jakiemu? stronnictwu lub na korzy?? w?adzy pa?stwowej.

Nic bardziej nie sprzyja odnowieniu ?ycia politycznego na prawdziwie ludzkich zasadach, jak popieranie g??bokiego poczucia sprawiedliwo?ci i ?yczliwo?ci oraz s?u?by dobru wspólnemu, a tak?e umacnianie podstawowych pogl?dów na prawdziw? natur? wspólnoty politycznej, jej cel, i na praworz?dno?? oraz zakres w?adzy pa?stwowej.

KDK 74. (Natura i cel wspólnoty politycznej). Jednostki, rodziny i zrzeszenia, które sk?adaj? si? na wspólnot? obywatelsk?, maj? ?wiadomo?? w?asnej niewystarczalno?ci dla urz?dzenia prawdziwie ludzkiego ?ycia i u?wiadamiaj? sobie konieczno?? szerszej wspólnoty, w której wszyscy wspó?pracowaliby codziennie dla coraz lepszego rozwoju dobra wspólnego. Z tej przyczyny tworz? ró?nego rodzaju wspólnoty polityczne. Wspólnota polityczna istnieje wi?c dla dobra wspólnego, w którym znajduje ona pe?ne uzasadnienie i sens i z którego bierze swoje pierwotne i sobie w?a?ciwe prawo. Dobro za? wspólne obejmuje sum? tych warunków ?ycia spo?ecznego, dzi?ki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mog? pe?niej i ?atwiej osi?gn?? swoj? w?asn? doskona?o??.

Liczni i ró?ni ludzie zbieraj? si? we wspólnocie politycznej i mog? ró?ni? si? w pogl?dach. Aby na skutek upierania si? ka?dego przy swoim zdaniu nie rozpad?a si? wspólnota polityczna, konieczna jest w?adza, która by kierowa?a si?y wszystkich obywateli ku dobru wspólnemu, i to nie w sposób mechaniczny lub tyra?ski, ale przede wszystkim jako si?a moralna, oparta na wolno?ci i ?wiadoma ci??aru przyj?tego obowi?zku.

Jest wi?c jasne, ?e wspólnota polityczna i w?adza publiczna opieraj? si? na naturze ludzkiej i nale?? do porz?dku okre?lonego przez Boga, jakkolwiek forma ustroju i wybór w?adz pozostawione s? wolnej woli obywateli.

St?d te? wynika, ?e wykonywanie w?adzy politycznej, czy to we wspólnocie jako takiej, czy to w instytucjach reprezentuj?cych pa?stwo, winno si? zawsze odbywa? w granicach porz?dku moralnego, dla dobra wspólnego i to dobra poj?tego dynamicznie wed?ug norm porz?dku prawnego, legalnie ju? ustanowionego lub te? tego, który winien by? ustanowiony. Wówczas obywatele zobowi?zani s? w sumieniu do pos?usze?stwa w?adzy. Z tego za? jasno wynika odpowiedzialno??, godno?? i znaczenie ludzi sprawuj?cych rz?dy.

Tam za?, gdzie w?adza pa?stwowa, przekraczaj?c swoje uprawnienia, uciska obywateli, niech ci nie odmawiaj? jej ?wiadcze?, których obiektywnie domaga si? dobro wspólne. Niech za? wolno im b?dzie broni? praw swoich i wspó?obywateli przed nadu?yciami w?adzy, w granicach nakre?lonych przez prawo naturalne i ewangeliczne.

Konkretne sposoby, jakimi wspólnota polityczna okre?la swoj? wewn?trzn? struktur? i zakres w?adzy pa?stwowej, mog? by? ró?ne zale?nie od charakteru ludów i dziejowego post?pu; zawsze jednak winny przyczynia? si? do kszta?towania cz?owieka kulturalnego, usposobionego pokojowo, ?yczliwego dla wszystkich  ku po?ytkowi ca?ej rodziny ludzkiej.

KDK 75. (Wspó?praca wszystkich w ?yciu publicznym). W pe?ni odpowiadaj? naturze ludzkiej takie struktury prawno-polityczne, które by zawsze i coraz lepiej dawa?y wszystkim obywatelom bez ?adnej dyskryminacji skuteczn? mo?liwo?? swobodnego i czynnego udzia?u w uchwalaniu zarówno podstaw prawnych wspólnoty politycznej, jak i w zarz?dzaniu pa?stwem, w okre?laniu pola dzia?ania i celów ró?nych instytucji oraz w wyborze w?adz. Niech wi?c wszyscy obywatele pami?taj? o swoim prawie i obowi?zku brania udzia?u w wolnych wyborach na po?ytek dobra wspólnego. Ko?ció? uznaje za godn? pochwa?y i szacunku prac? tych, którzy dla pos?ugi ludziom po?wi?caj? swoje si?y dobru pa?stwa i podejmuj? si? tego trudnego obowi?zku.

Aby wspó?praca obywateli wykonywana ze ?wiadomo?ci? pe?nienia obowi?zku przynosi?a w ?yciu codziennym pa?stwa pomy?lne skutki, potrzebny jest pozytywny porz?dek prawny, który by ustala? odpowiedni podzia? funkcji i organów w?adzy pa?stwowej, a równocze?nie skutecznie dba? o zachowanie praw bez czyjejkolwiek szkody. Prawa wszystkich jednostek, rodzin i zrzesze? oraz korzystanie z nich powinny by? wraz z obowi?zkami wi???cymi wszystkich obywateli uznane, zachowane i popierane. W?ród tych obowi?zków trzeba pami?ta? o obowi?zku ?wiadcze? materialnych i osobistych na rzecz pa?stwa, jakich wymaga dobro wspólne. Rz?dz?cy niech bacz?, by nie stawia? przeszkód spo?eczno?ciom rodzinnym, zwi?zkom spo?ecznym i kulturalnym, zarz?dom i instytucjom po?rednim, i niech nie pozbawiaj? ich legalnej i po?ytecznej dzia?alno?ci, ale raczej niech staraj? si? ch?tnie i ustawicznie je popiera?. Obywatele natomiast, czy to poszczególni, czy zrzeszeni, niech wystrzegaj? si? zarówno udzielania zbyt wielkich uprawnie? w?adzy pa?stwowej, jak te? domagania si? od nich natarczywie nadzwyczajnych wygód i korzy?ci, aby dzi?ki temu umniejszy? ci??ar obowi?zków spoczywaj?cych na jednostkach, rodzinach i zrzeszeniach spo?ecznych.

Zawik?ane stosunki naszej epoki zmuszaj? w?adz? publiczn? do cz?stszego ingerowania w sprawy spo?eczne, gospodarcze i kulturalne celem stworzenia dogodniejszych warunków obywatelom i zrzeszeniom do swobodnego zdobywania pe?nego ludzkiego dobra w sposób bardziej skuteczny. Zale?nie od ró?norodno?ci krajów i od ró?nego stopnia rozwoju ludów w ró?ny sposób mo?na pojmowa? stosunek socjalizacji do autonomii osoby ludzkiej i do post?pu. Je?eli jednak korzystanie z praw ulega gdzie? czasowemu ograniczeniu ze wzgl?du na dobro wspólne, z chwil? zmiany warunków nale?y natychmiast przywróci? swobod?. A ju? nieludzk? jest rzecz?, gdy w?adza polityczna przybiera formy totalitarne lub dyktatorskie, które naruszaj? prawa jednostek lub zrzesze? spo?ecznych.

Niech obywatele piel?gnuj? wielkodusznie i wiernie mi?o?? ojczyzny, jednak bez ciasnoty duchowej, tak by zawsze mieli równie? wzgl?d na dobro ca?ej rodziny ludzkiej, któr? ??czy w jedno ró?ne wi?zy mi?dzy plemionami, ludami i narodami.

Wszyscy chrze?cijanie niech odczuwaj? swoje szczególne i sobie w?a?ciwe powo?anie we wspólnocie politycznej, na mocy którego winni ?wieci? przyk?adem, sumiennie spe?nia? obowi?zki i s?u?y? dobru wspólnemu, pokazuj?c czynem, jak da si? pogodzi? w?adza z wolno?ci?, inicjatywa jednostkowa z organiczn? wi?zi? i wymogami ca?ego cia?a spo?ecznego, po?yteczn? jedno?? z owocn? rozmaito?ci?. W porz?dkowaniu spraw doczesnych niech bior? pod uwag? s?uszne, cho? ró?ni?ce si? mi?dzy sob? pogl?dy i niech szanuj? obywateli tak?e stowarzyszonych, którzy uczciwie tych opinii broni?. Partie za? polityczne winny popiera? to, czego wed?ug ich mniemania domaga si? dobro wspólne; nigdy natomiast nie wolno stawia? w?asnej korzy?ci ponad dobro wspólne.

Troskliwie nale?y dba? o wychowanie obywatelskie i polityczne, tak bardzo dzisiaj potrzebne ludziom, a zw?aszcza m?odzie?y, aby wszyscy obywatele mogli spe?nia? swoje zadanie w ?yciu swej wspólnoty politycznej.

Ci, którzy posiadaj? talent do dzia?alno?ci politycznej lub mog? si? do niej nada?, a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna, niech si? do niej sposobi? i oddaj? si? jej nie my?l?c o w?asnej wygodzie lub zyskownym stanowisku. Niech wyst?puj? przeciw uciskowi ze strony jednostki lub samow?adztwu i nietolerancji partii politycznej, dzia?aj?c roztropnie i nienagannie pod wzgl?dem moralnym, a niech po?wi?caj? si? dobru wspólnemu w duchu szczero?ci i s?uszno?ci, owszem z mi?o?ci? i odwag? polityczn?.

KDK 76. (Wspólnota polityczna a Ko?ció?). Jest spraw? donios??, ?eby zw?aszcza w spo?ecze?stwach pluralistycznych doceniano w?a?ciwy stosunek mi?dzy wspólnot? polityczn? a Ko?cio?em i by jasno rozró?niano to, co czyni? wierni, czy to poszczególni, czy te? stowarzyszeni, we w?asnym imieniu jako obywatele kieruj?cy si? g?osem sumienia chrze?cija?skiego, od tego, co czyni? wraz ze swymi pasterzami w imieniu Ko?cio?a.

Ko?ció?, który z racji swego zadania i kompetencji w ?aden sposób nie uto?samia si? ze wspólnot? polityczn? ani nie wi??e si? z ?adnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej.

Wspólnota polityczna i Ko?ció? s? w swoich dziedzinach od siebie niezale?ne i autonomiczne. Obydwie jednak wspólnoty, cho? z ró?nego tytu?u, s?u?? powo?aniu jednostkowemu i spo?ecznemu tych samych ludzi. Tym skuteczniej b?d? wykonywa? t? s?u?b? dla dobra wszystkich, im lepiej b?d? rozwija? mi?dzy sob? zdrow? wspó?prac? uwzgl?dniaj?c tak?e okoliczno?ci miejsca i czasu. Cz?owiek bowiem nie jest zacie?niony do samego tylko porz?dku doczesnego, ale ?yj?c w historii, zachowuje w ca?o?ci swoje wieczne powo?anie. Ko?ció? za? oparty w swoich podstawach na mi?o?ci Zbawiciela przyczynia si? do tego, by w granicach narodu i mi?dzy narodami szerzej krzewi?a si? sprawiedliwo?? i mi?o??. Ko?ció? g?osz?c prawd? ewangeliczn? i rozja?niaj?c ?wiat?em swej nauki i ?wiadectwem okazywanym przez wiernych wszelkie dziedziny aktywno?ci ludzkiej, szanuje równie? i popiera polityczn? wolno?? i odpowiedzialno?? obywateli.

Gdy Aposto?owie i ich nast?pcy oraz ich pomocnicy otrzymuj? pos?annictwo, aby wie?ci? ludziom Chrystusa, Zbawiciela ?wiata, wspieraj? si? w swym apostolacie na pot?dze Boga, który cz?sto w s?abo?ci ?wiadków ukazuje moc Ewangelii. Ci bowiem, którzy po?wi?caj? si? pos?udze s?owa Bo?ego, powinni korzysta? z dróg i pomocy w?a?ciwych Ewangelii, które pod wieloma wzgl?dami ró?ni? si? od ?rodków stosowanych przez pa?stwo ziemskie.

Rzeczy bowiem doczesne i te, które w obecnym stanie cz?owieka przewy?szaj? ten ?wiat, ??cz? si? ?ci?le ze sob?, a nawet sam Ko?ció? pos?uguje si? rzeczami doczesnymi w stopniu, w jakim wymaga ich w?a?ciwe mu pos?annictwo. Nie pok?ada jednak swoich nadziei w przywilejach ofiarowanych mu przez w?adz? pa?stwow?; co wi?cej, wyrzeknie si? korzystania z pewnych praw legalnie nabytych, skoro si? oka?e, ?e korzystanie z nich podwa?a szczero?? jego ?wiadectwa, albo ?e nowe warunki ?ycia domagaj? si? innego uk?adu stosunków. Ko?ció? winien mie? jednak zawsze i wsz?dzie prawdziw? swobod? w g?oszeniu wiary, w uczeniu swojej nauki spo?ecznej, w spe?nianiu nieskr?powanie w?ród ludzi swego zadania, a tak?e w wydawaniu oceny moralnej nawet w kwestiach dotycz?cych spraw politycznych, kiedy domagaj? si? tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz, stosuj?c wszystkie i wy??cznie te ?rodki, które zgodne s? z Ewangeli? i dobrem powszechnym wed?ug ró?norodno?ci czasu i warunków.

Trzymaj?c si? wiernie Ewangelii i pe?ni?c sw? misj? w ?wiecie, Ko?ció?, którego zadaniem jest popiera? i podnosi? wszystko, co prawdziwe, dobre i pi?kne w spo?eczno?ci ludzkiej, umacnia mi?dzy lud?mi pokój na chwa?? Bo??.

Rozdzia? V: POTRZEBA UMACNIANIA POKOJU I ROZWIJANIA WSPÓLNOTY NARODÓW
KDK 77. (Wst?p). W naszych czasach, kiedy nader ci??kie utrapienia i trudno?ci spowodowane sro??c? si? lub zagra?aj?c? wojn? wci?? jeszcze daj? si? ludziom odczuwa?, ca?a rodzina ludzka w procesie swego dojrzewania stan??a w obliczu najwy?szego niebezpiecze?stwa. Powoli w jedno zgromadzona, a tak?e wsz?dzie bardziej ?wiadoma swej jedno?ci, nie zdo?a ona dokona? dzie?a, jakie przed ni? stoi, a mianowicie uczyni? ?wiat bardziej ludzkim dla wszystkich na ca?ej kuli ziemskiej, je?eli wszyscy w odnowieniu ducha nie zwróc? si? ku prawdzie pokoju. Tu le?y przyczyna, ?e nowina ewangeliczna, zawsze zgodna z wy?szymi d??eniami i aspiracjami rodzaju ludzkiego, nabiera w naszych czasach nowego blasku, nazywaj?c b?ogos?awionymi sprawców pokoju, "albowiem synami Bo?ymi b?d? nazwani" (Mt 5,9).

Sobór przeto pot?piwszy okropno?? wojny, pragnie w imi? prawdziwego i wznios?ego idea?u pokoju wezwa? gor?co chrze?cijan, ?eby z pomoc? Chrystusa, sprawcy pokoju, wspó?dzia?ali ze wszystkimi lud?mi dla umocnienia mi?dzy nimi pokoju w sprawiedliwo?ci i mi?o?ci oraz ?eby przysposabiali ?rodki pokoju.

KDK 78. (Natura pokoju). Pokój nie jest prostym brakiem wojny ani te? nie sprowadza si? jedynie do stanu równowagi si? sobie przeciwstawnych, nie rodzi si? tak?e z despotycznego w?adztwa, lecz s?usznie i w?a?ciwie zowie si? "dzie?em sprawiedliwo?ci" (Iz 32,17). Jest on owocem porz?dku nadanego spo?ecze?stwu ludzkiemu przez boskiego jego Za?o?yciela, nad którego urzeczywistnieniem pracowa? maj? ludzie pragn?cy coraz to doskonalszej sprawiedliwo?ci. Wprawdzie bowiem dobro wspólne rodu ludzkiego kierowane jest zasadniczo przez prawo odwieczne, tym niemniej co do konkretnych swych wymaga? podlega ono z biegiem czasu nieustannym zmianom, przeto pokoju nigdy na zawsze nie da si? zdoby?, lecz ci?gle go trzeba budowa?. Poniewa? ponadto wola ludzka okazuje si? u?omna, a przy tym zraniona grzechem, zabieganie o pokój wymaga ze strony ka?dego cz?owieka sta?ego panowania nad nami?tno?ciami, a ze strony prawowitej w?adzy ? czujno?ci.

Jednak i to nie wystarcza. Pokoju takiego na ziemi osi?gn?? nie mo?na, je?li nie zabezpieczy si? dobra poszczególnych osób i je?li ludzie z ufno?ci? i dobrowolnie nie b?d? udziela? sobie nawzajem bogactw swego umys?u i ducha. Do zbudowania pokoju niezb?dnie konieczna jest zdecydowana wola poszanowania innych ludzi i narodów oraz ich godno?ci, jak te? wytrwa?e praktykowanie braterstwa. A przeto pokój jest tak?e owocem mi?o?ci, która posuwa si? poza granice tego, co mo?e wy?wiadcza? sama sprawiedliwo??.

Pokój za? ziemski, który powstaje z mi?o?ci bli?niego, jest obrazem i skutkiem pokoju Chrystusowego, sp?ywaj?cego od Boga Ojca. Sam bowiem Syn Wcielony, Ksi??? pokoju, pojedna? wszystkich ludzi z Bogiem przez krzy? swój, a przywracaj?c wszystkim jedno?? w jednym Ludzie i w jednym Ciele, u?mierci? nienawi?? we w?asnym ciele, a wywy?szony przez zmartwychwstanie wyla? Ducha mi?o?ci na serca ludzkie.

Dlatego usilnie wzywa si? chrze?cijan, ?eby "czyni?c prawd? w mi?o?ci" (Ef 4,15), ??czyli si? z lud?mi szczerze pokojowo usposobionymi dla ub?agania i przywrócenia pokoju.

Kieruj?c si? takim samym duchem, musimy udziela? pochwa?y tym, którzy wyrzekaj?c si? w dochodzeniu swych praw u?ycia gwa?tu, uciekaj? si? do takich ?rodków obrony, jakie nawet s?abszym s? dost?pne, je?li to jest mo?liwe bez naruszania praw i zobowi?za? innych ludzi lub spo?ecze?stwa.

Ludziom, o ile s? grzeszni, zagra?a niebezpiecze?stwo wojny i a? do nadej?cia Chrystusa b?dzie zagra?a?; o ile natomiast zespoleni w mi?o?ci przezwyci??aj? grzech, to i gwa?ty s? przezwyci??ane, a? do wype?nienia s?owa: "przekuj? miecze na lemiesze, a w?ócznie swoje na sierpy. Nie podniesie naród przeciw narodowi miecza, ani si? ?wiczy? b?d? dalej ku bitwie" (Iz 2,4).

1. Unikanie wojny
KDK 79. (Pow?ci?ganie okropno?ci wojen). Jakkolwiek ostatnie wojny przynios?y naszemu ?wiatu bardzo wielkie straty zarówno materialne, jak i moralne, to jednak dotychczas jeszcze w tej czy innej stronie ?wiata wojna ustawicznie czyni swoje spustoszenia. Co gorsza, z chwil? kiedy w dzia?aniach wojennych zastosowano wszelkiego rodzaju naukowe ?rodki walki, w?a?ciwe wojnie okrucie?stwo grozi doprowadzeniem walcz?cych do barbarzy?stwa, przewy?szaj?cego o wiele barbarzy?stwo minionych czasów. Ponadto z?o?ono?? wspó?czesnych warunków ?ycia oraz powik?ania w stosunkach mi?dzy narodami umo?liwiaj? kontynuowanie wojen zamaskowanych przy pomocy nowych, podst?pnych, a wywrotowych metod. W wielu okoliczno?ciach uwa?a si? stosowanie metod terroru za nowy sposób wojowania.

Maj?c przed oczyma ten poni?aj?cy stan cz?owiecze?stwa, Sobór przede wszystkim pragnie odnowi? w pami?ci trwa?? moc obowi?zuj?c? naturalnego prawa narodów i jego ogólnych zasad. Samo sumienie rodzaju ludzkiego zasady te z coraz wi?ksz? stanowczo?ci? og?asza. Dzia?ania zatem, które si? tym zasadom rozmy?lnie sprzeciwiaj?, jak równie? rozkazy nakazuj?ce ich wykonanie, s? zbrodnicze, przeto tych, którzy je spe?niaj?, nie mo?na usprawiedliwia? wzgl?dem na ?lepe pos?usze?stwo. Do takich dzia?a? nale?y zaliczy? przede wszystkim te, za pomoc? których planowo i metodycznie zmierza si? do zag?ady jakiego? plemienia, narodu czy mniejszo?ci narodowej. Wszystko to nale?y bezwzgl?dnie pot?pi? jako przera?aj?ce zbrodnie. Nale?y za? bardzo chwali? odwag? tych, którzy nie boj? si? otwarcie przeciwstawi? si? nakazuj?cym tego rodzaju rzeczy.

Istniej? w sprawach wojny ró?ne umowy mi?dzynarodowe podpisane przez wiele narodów w tym celu, aby bardziej ludzkim uczyni? dzia?ania wojenne oraz ich nast?pstwa; takimi s? konwencje, dotycz?ce losu rannych ?o?nierzy i je?ców, a tak?e ró?ne tego rodzaju deklaracje. Umów tych nale?y dochowywa?. Co wi?cej ? wszyscy, a zw?aszcza w?adze publiczne i rzeczoznawcy w tych sprawach zobowi?zani s? dok?ada? wszelkich stara?, jakie tylko le?? w ich mocy, aby umowy te by?y przestrzegane, przyczyniaj?c si? w ten sposób lepiej i skuteczniej do pohamowania okropno?ci wojen. Ponadto wydaje si? s?uszne, ?eby ustawodawstwo humanitarnie ustosunkowa?o si? do tych, którzy z motywów swego sumienia odmawiaj? noszenia broni, je?eli tylko godz? si? na inny sposób s?u?enia wspólnocie ludzkiej.

Ale wojny ze spraw ludzkich wyrugowano. Póki za? b?dzie istnia?o niebezpiecze?stwo wojny, a równocze?nie brakowa? b?dzie mi?dzynarodowej w?adzy posiadaj?cej niezb?dne kompetencje i wyposa?onej w odpowiedni? si??, póty rz?dom nie mo?na zaprzecza? prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpa?y wpierw wszystkie ?rodki pokojowych rokowa?. Na kierownikach pa?stw oraz innych czynnikach wspó?odpowiedzialnych z nimi za los pa?stwa ci??y zatem obowi?zek, by strzec bezpiecze?stwa powierzonych sobie ludów, powa?nie traktuj?c sprawy tak powa?ne. Czym innym bowiem jest zajmowanie si? sprawami wojskowymi w celach s?usznej obrony narodów, czym innym za? ? z ch?ci ujarzmiania innych ludów. Ani bowiem pot?ga militarna nie legalizuje ?adnego u?ycia jej samej dla celów wojennych czy politycznych, ani te?, gdyby na nieszcz??cie ju? do wojny dosz?o, nie wszystko tym samym staje si? mi?dzy walcz?cymi stronami dopuszczalne.

Ci wszak?e, którzy sprawie ojczyzny oddani s?u?? w wojsku, niech uwa?aj? siebie za s?ugi bezpiecze?stwa i wolno?ci narodów. Je?eli bowiem to zadanie w?a?ciwie spe?niaj?, naprawd? przyczyniaj? si? do utrwalenia pokoju.

KDK 80. (Wojna totalna). Groz? i z?o?? wojny wzmaga niezmiernie post?p w zakresie broni naukowych. Dzia?ania bowiem wojenne przy u?yciu tych broni mog? sprawi? ogromne i nieobliczalne zniszczenia, które wskutek tego wykraczaj? daleko poza granice koniecznej obrony. Co wi?cej, je?liby by?y u?yte w ca?o?ci te ?rodki, które ju? zosta?y zmagazynowane przez wielkie narody, doprowadzi?oby to do ca?kowitej niemal i obustronnej zag?ady walcz?cych, pomijaj?c rozliczne spustoszenia w ?wiecie oraz zgubne skutki wynik?e z zastosowania tego rodzaju broni.

Wszystko to zmusza nas do rozpatrzenia problemu wojny w zupe?nie nowym duchu. Niech?e wiedz? wspó?cze?ni, ?e b?d? musieli zda? ci??ki rachunek za swoje wojenne przedsi?wzi?cia. Albowiem od dzisiejszych ich zamierze? w wysokim stopniu zale?e? b?dzie bieg przysz?ych czasów.

Maj?c to na uwadze, obecny Sobór ?wi?ty solidaryzuje si? z pot?pieniem wojny totalnej przez ostatnich papie?y i ze swej strony o?wiadcza:

Wszelkie dzia?ania wojenne, zmierzaj?ce bez ?adnej ró?nicy do zniszczenia ca?ych miast lub te? wi?kszych po?aci kraju z ich mieszka?cami, s? zbrodni? przeciw Bogu i samemu cz?owiekowi, zas?uguj?c? na stanowcze i natychmiastowe pot?pienie.

Szczególniejsze niebezpiecze?stwo wspó?czesnej wojny polega na tym, ?e posiadaj?cym nowoczesne naukowe rodzaje broni stwarza ona niejako okazj? do dokonywania tych zbrodni, a ludzk? wol? z jak?? nieub?agan? konsekwencj? mo?e pobudza? do bardzo okrutnych zamys?ów. Wobec tego, a?eby w przysz?o?ci nigdy si? to nie zdarzy?o, biskupi ca?ego ?wiata razem zebrani zaklinaj? wszystkich, zw?aszcza rz?dców narodów oraz naczelnych dowódców wojskowych, by nieustannie mieli przed oczyma ogrom swej odpowiedzialno?ci przed Bogiem oraz przed ca?? ludzko?ci?.

KDK 81. (Wy?cig zbroje?). Naukowe rodzaje broni gromadzi si? nie po to tylko, aby ich u?ywa? w czasie wojny. Uwa?a si? bowiem, ?e pewno?? obrony ka?dej ze stron zale?y od mo?liwo?ci piorunuj?cego ugodzenia przeciwnika; wobec tego owo z roku na rok rosn?ce nagromadzenie broni ma w ten niezwyk?y sposób s?u?y? do odstraszenia potencjalnych agresorów. Bardzo wielu uwa?a to za najskuteczniejszy obecnie ?rodek zdolny zapewni? jaki taki pokój mi?dzy narodami.

Jakkolwiek by si? mia?a sprawa z takim sposobem ostrzegania przed wojn?, niech ludzie b?d? przekonani, ?e wy?cig zbroje?, do którego ucieka si? do?? du?o narodów, nie jest drog? bezpieczn? do utrzymania trwa?ego pokoju, wynikaj?ca za? st?d, tzw. równowaga si? nie jest pokojem pewnym ani prawdziwym. Zarzewia wojny przez to si? nie usuwa; raczej stwarza si? gro?b?, ?e powoli jeszcze si? powi?kszy. W?a?nie wtedy, kiedy na produkcj? wci?? nowych rodzajów broni wydaje si? przeogromne sumy pieni??ne, nie mo?na skutecznie zaradzi? tylu dzisiejszym niedostatkom ludzi na ca?ym ?wiecie. Zamiast szczerze i od samych podstaw usuwa? nieporozumienia mi?dzy narodami, zaka?a si? nimi inne strony ?wiata. Trzeba zatem obra? now? drog?, bior?c? pocz?tek z odnowionego ducha, aby usun?? to zgorszenie i aby mo?na by?o ?wiatu, wyzwolonemu z ucisku trwogi, która go gn?bi, przywróci? prawdziwy pokój.

Dlatego trzeba ponownie o?wiadczy?: wy?cig zbroje? stanowi najgro?niejsz? plag? ludzko?ci, a równocze?nie niezno?n? krzywd? dla ubogich. Nale?y si? za? bardzo obawia?, ?e je?li nadal b?dzie trwa?, spowoduje kiedy? wszystkie zgubne kl?ski, do których ju? przygotowuje ?rodki.

Opami?tawszy si? na my?l o kl?skach, które rodzaj ludzki sobie samemu ju? mo?e wyrz?dzi?, skorzystajmy z danej nam z wysoka spokojnej godziny, jakiej za?ywamy, w tym celu, a?eby?my bardziej ?wiadomi naszej odpowiedzialno?ci wynale?li sposoby, przy pomocy których mogliby?my nasze spory za?atwia? w sposób bardziej godny cz?owieka. Opatrzno?? Bo?a przynagla nas do tego, aby?my samych siebie uwolnili od wiekowej niewoli wojny. Je?eliby?my za? nie chcieli podj?? si? tego wysi?ku, nie wiadomo, dok?d nas zaprowadzi ta z?a droga, na któr? weszli?my.

KDK 82. (Konieczno?? ca?kowitego zakazu wojny oraz mi?dzynarodowa akcja celem jej unikni?cia). Jasn? jest wi?c rzecz?, ?e usilnie trzeba nam si? stara?, aby wszystkimi si?ami przygotowywa? czas, kiedy za zgod? narodów b?dzie mo?na zakaza? wszelkiej wojny. Wymaga to oczywi?cie ustanowienia jakiej? powszechnej, przez wszystkich uznanej w?adzy publicznej, która by rozporz?dza?a skuteczn? si??, zdoln? wszystkim zapewni? zarówno bezpiecze?stwo, jak i przestrzeganie sprawiedliwo?ci oraz poszanowanie praw. Zanim za? b?dzie mo?na ow? po??dan? w?adz? ustanowi?, trzeba, ?eby dzisiejsze najwy?sze organy mi?dzynarodowe pilnie oddawa?y si? badaniom ?rodków bardziej zdatnych do zaprowadzenia ogólnego bezpiecze?stwa. Poniewa? pokój mi?dzy narodami winien zrodzi? si? raczej z wzajemnego zaufania ani?eli ze zbrojnego terroru, wszyscy powinni przyczyni? si? do tego, ?eby wreszcie si? sko?czy? wy?cig zbroje?; ?eby rozbrojenie faktycznie si? zacz??o, ?eby post?powa?o oczywi?cie nie jednostronnie, ale równomiernie, zgodnie z umow?, zabezpieczone naprawd? skutecznymi gwarancjami.

Tymczasem nie nale?y lekcewa?y? wysi?ków ju? poczynionych i ci?gle jeszcze podejmowanych celem odwrócenia niebezpiecze?stwa wojny. Trzeba raczej popiera? dobr? wol? bardzo wielu ludzi, którzy cho? obarczeni ogromnymi troskami sprawowanych przez siebie wysokich urz?dów, mimo to pobudzeni ?wiadomo?ci? bardzo powa?nego obowi?zku, jaki na nich ci??y, staraj? si? wykluczy? wojn?, przed któr? si? wzdragaj?, aczkolwiek musz? uwzgl?dnia? powik?ania realnie zachodz?cych sytuacji. Trzeba usilnie Boga prosi?, aby udzieli? im si?y do wytrwa?ego podejmowania i odwa?nego wykonania tego dzie?a wielkiego umi?owania ludzi, którego tre?ci? jest m??ne budowanie pokoju. Zadanie to z pewno?ci? wymaga dzi? od nich, aby umys?em i duchem si?gn?li poza granice w?asnego narodu, aby pozbyli si? egoizmu narodowego oraz ambicji panowania nad innymi narodami, ?ywili natomiast g??boki szacunek dla ca?ej ludzko?ci, która z takim trudem zmierza do wi?kszego zjednoczenia si?.

O?ywione i niezmordowane debaty na temat problemów dotycz?cych pokoju i rozbrojenia, jak równie? mi?dzynarodowe kongresy, które si? zajmowa?y t? spraw?, nale?y poczyta? za pierwsze kroki ku rozwi?zaniu tak wa?nych zagadnie? i w energiczniejszy jeszcze sposób popiera?, aby w przysz?o?ci osi?gn??y praktyczne wyniki. Z tym wszystkim jednak niech si? ludzie wystrzegaj?, a?eby w tej sprawie nie zdawali si? na wysi?ki tylko niektórych jednostek, bez troski o w?asne zaanga?owanie si?. Przywódcy bowiem ludów, b?d?c por?czycielami wspólnego dobra swego narodu, a zarazem sprawcami dobra ca?ego ?wiata, bardzo zale?? od opinii i nastrojów duchowych szerokich rzesz spo?ecze?stwa. Daremny b?dzie ich wysi?ek w kierunku budowy pokoju, dopóki wrogo??, uczucia pogardy i nieufno?ci, "rasowe" nienawi?ci oraz zawzi?te ideologie dziel? ludzi i wzajemnie przeciwstawiaj?. Z tego powodu nagli gwa?towna potrzeba odnowy wychowywania umys?ów oraz nowego ducha w opinii publicznej. Ci, którzy oddaj? si? dzie?u wychowania, zw?aszcza m?odzie?y, b?d? urabiaj? opini? publiczn?, niech za swój pierwszy obowi?zek poczytuj? sobie trosk? o to, by umys?y wszystkich przepaja? duchem nowego pokojowego sposobu my?lenia. tak?e my wszyscy, maj?c na oku ca?y ?wiat i zadania, jakie razem wykona? mo?emy w tym celu, winni?my odmieni? nasze serca, aby obecne pokolenie sz?o ku lepszemu.

Niech nas wszak?e nie zwodzi fa?szywa nadzieja. Je?eli bowiem, zapomniawszy wrogo?ci i nienawi?ci, nie zawrze si? w przysz?o?ci trwa?ych i uczciwych umów w sprawie powszechnego pokoju, ludzko??, która ju? obecnie znajduje si? w powa?nym niebezpiecze?stwie, mimo ?e osi?gn??a podziwu godn? wiedz?, popychana dalej zbrodnicz? r?k? mo?e doczeka? si? godziny, w której nie b?dzie ju? jej dane zazna? innego pokoju, jak tylko przera?aj?cego pokoju ?mierci. Mimo wszystko Ko?ció? Chrystusowy, który pozostaje w samym sercu trwogi obecnej doby, mówi?c o tym wszystkim, nie przestaje zarazem ?ywi? mocnej nadziei. Raz po raz, w dogodnej i niedogodnej dla siebie chwili usi?uje wspó?czesnemu ?wiatu przekaza? apostolskie wezwanie: "oto teraz czas sposobny", by serce odmieni?, "oto teraz czas zbawienia".

2. Potrzeba stworzenia wspólnoty mi?dzynarodowej
KDK 83. (Przyczyny konfliktów i ?rodki zaradcze). Chc?c zaprowadzi? trwa?y pokój nale?y przede wszystkim wypleni? przyczyny konfliktów, które przeradzaj? si? w wojny, zw?aszcza za? przejawy niesprawiedliwo?ci. Wiele z nich pochodzi ze zbytnich nierówno?ci gospodarczych oraz z opiesza?o?ci w stosowaniu koniecznych ?rodków zaradczych. Inne powstaj? z ??dzy panowania, z pogardy dla cz?owieka, a ostatecznie chc?c si?gn?? do przyczyn g??bszych, z ludzkiej zazdro?ci, nieufno?ci, pychy i innych egoistycznych nami?tno?ci. Poniewa? cz?owiek nie potrafi znosi? takiego braku porz?dku, wskutek tego nawet wtedy, kiedy wojna si? nie sro?y, ?wiat zatruwaj? spory mi?dzy lud?mi oraz gwa?ty. A ?e nadto te same objawy z?a wyst?puj? w stosunkach mi?dzy narodami, jest wi?c rzecz? konieczn?, aby dla przezwyci??enia ich lub zabezpieczenia si? przed nimi i poskromienia wyuzdanych gwa?tów coraz lepiej i ?ci?lej wspó?dzia?a?y ze sob? odpowiednio skoordynowane instytucje mi?dzynarodowe. Nale?y te? niestrudzenie dawa? inicjatyw? do tworzenia organizacji s?u??cych sprawie pokoju.

KDK 84. (Wspólnota narodów i instytucje mi?dzynarodowe). W dzisiejszych czasach narastaj? bardzo w?z?y ?cis?ej zale?no?ci mi?dzy wszystkimi obywatelami i narodami globu ziemskiego. A zatem, ?eby odpowiednio poszukiwano powszechnego dobra wspólnego i skutecznie je osi?gano, okazuje si? rzecz? konieczn? ustanowienie przez sam? wspólnot? narodów takiego porz?dku, który by odpowiada? dzisiejszym zadaniom, zw?aszcza w odniesieniu do licznych krajów, a? do obecnej chwili cierpi?cych niezno?ny niedostatek.

Dla osi?gni?cia tych celów instytucje wspólnoty mi?dzynarodowej ze swej strony powinny zaradza? ró?nym potrzebom ludzi, zarówno na tych odcinkach ?ycia spo?ecznego, do których nale?? wy?ywienie, zdrowie, wychowanie, praca, jak i w pewnych specjalnych sytuacjach mog?cych tu i ówdzie wyst?powa?. Chodzi tu o ogóln? potrzeb? przychodzenia z pomoc? narodom b?d?cym na drodze do rozwoju, zaradzenia biedzie uchod?ców rozproszonych po ca?ym ?wiecie, a wreszcie wspomagania emigrantów oraz ich rodzin.

Z ca?? pewno?ci? dobre us?ugi ?wiadcz? rodzajowi ludzkiemu istniej?ce ju? instytucje mi?dzynarodowe, powszechne czy regionalne. Jawi? si? one jako pierwsze wysi?ki zmierzaj?ce do za?o?enia mi?dzynarodowych fundamentów dla ca?ej wspólnoty ludzkiej w tym celu, aby umo?liwi? rozwi?zanie najwa?niejszych zagadnie? naszych czasów, to znaczy stworzy? warunki post?pu na ca?ym ?wiecie oraz zapobiec jakimkolwiek formom wojny. Ko?ció? cieszy si? z ducha prawdziwego braterstwa rozkwit?ego na wszystkich tych polach mi?dzy chrze?cijanami i niechrze?cijanami. Ten duch sprawia, ?e podejmuje si? coraz wi?ksze wysi?ki celem ul?enia ogromnej n?dzy ludzkiej.

KDK 85. (Wspó?praca mi?dzynarodowa na polu gospodarczym). Dzisiejsze wzajemne powi?zania rodzaju ludzkiego domagaj? si? tak?e zorganizowania wi?kszej wspó?pracy na polu gospodarczym. Jakkolwiek bowiem prawie wszystkie ludy uzyska?y niepodleg?o??, to jednak daleko im jeszcze do tego, aby wyzwoli?y si? równocze?nie od zbytnich nierówno?ci oraz nies?usznej zale?no?ci w jakiejkolwiek postaci, a tak?e aby unikn??y wszelkiego niebezpiecze?stwa wewn?trznych trudno?ci.

Rozwój ka?dego z tych narodów zale?y od pomocy w ludziach i kapita?ach pieni??nych. nale?y wi?c przygotowa? obywateli ka?dego narodu do podj?cia ró?nych zada? na polu ?ycia gospodarczego i spo?ecznego przez odpowiednie wychowanie i wykszta?cenie zawodowe. Do tego za? potrzeba pomocy specjalistów obcokrajowców, którzy ?wiadcz?c swe us?ugi niech si? nie zachowuj? jak panowie, lecz jak pomocnicy i wspó?pracownicy. Nie przyniesie si? narodom na drodze post?pu pomocy materialnej, je?eli nie przekszta?ci si? gruntownie form dzisiejszego handlu. Ponadto trzeba jeszcze innego wsparcia ze strony narodów przoduj?cych, czy to w formie bezinteresownej darowizny, czy te? po?yczek lub inwestycji pieni??nych. Niech te formy pomocy ?wiadczone b?d? z jednej strony z wielkoduszno?ci?, a bez chciwo?ci, z drugiej za? ? przyjmowane z ca?? godno?ci?.

Przy budowaniu prawdziwego powszechnego ?adu gospodarczego trzeba okie?zna? nadmiern? ??dz? zysku, ambicje narodowe, pragnienie panowania politycznego, rachuby militarne, jak te? machinacje, maj?ce na celu propagand? i narzucanie pewnych ideologii. Proponuje si? wiele ró?nych systemów gospodarczych i spo?ecznych; nale?y sobie ?yczy?, aby rzeczoznawcy w tych sprawach ustalili wspólne za?o?enia zdrowego handlu mi?dzynarodowego. Stanie si? to ?atwiejsze, je?eli poszczególni ludzie wyrzekn? si? w?asnych uprzedze?, a oka?? si? ch?tni do szczerego dialogu.

KDK 86. (Niektóre przydatne wskazania). Nast?puj?ce wskazania mog? si? okaza? przydatne dla tej wspó?pracy:

a) Ludy na drodze do rozwoju niechaj to sobie wezm? do serca, aby za cel post?pu wyra?nie i zdecydowanie postawi?y sobie osi?gni?cie pe?nej doskona?o?ci ludzkiej swoich obywateli. Niech b?d? ?wiadome, ?e post?p rodzi si? i rozwija przede wszystkim z pracy i twórczej inicjatywy zainteresowanych narodów. Powinien si? on bowiem opiera? nie na samych tylko obcych, ale przede wszystkim na w?asnych zasobach, wszechstronnie przez nie wykorzystanych, a tak?e rozwijanych zgodnie z w?asnymi uzdolnieniami i tradycj?. W dziele tym winni przodowa? ci, którzy wywieraj? wi?kszy wp?yw na innych.

b) Nader powa?nym natomiast obowi?zkiem narodów rozwini?tych jest pomaga? narodom rozwijaj?cym si? w spe?nianiu powy?szych zada?. Z tego te? powodu niech u siebie samych dokonaj? takich zmian w dziedzinie umys?owego i materialnego ?ycia spo?ecze?stwa, jakie oka?? si? konieczne do utrwalenia tej powszechnej wspó?pracy.

Przeto w umowach handlowych ze s?abszymi i ubo?szymi narodami niech pilnie uwzgl?dniaj? ich dobro; te bowiem dochody, które uzyskuj? ze sprzeda?y w?asnych produktów, s? im niezb?dne dla ich w?asnego utrzymania.

c) Rzecz? za? wspólnoty mi?dzynarodowej jest tak pokierowa? tym rozwojem i tak go podtrzymywa?, aby ?rodki na ten cel przeznaczone wykorzystano jak najskuteczniej i w granicach s?uszno?ci. Do tej te? wspólnoty nale?y ? oczywi?cie przy przestrzeganiu zasady pomocniczo?ci ? skoordynowa? na ca?ym ?wiecie systemy ekonomiczne w taki sposób, aby funkcjonowa?y zgodnie z normami sprawiedliwo?ci.

Nale?y zak?ada? instytucje zdatne do popierania i normowania mi?dzynarodowych obrotów handlowych, zw?aszcza z narodami mniej rozwini?tymi, i do wyrównania braków wynikaj?cych z nadmiernej nierówno?ci potencja?u gospodarczego pomi?dzy narodami. Tego rodzaju uporz?dkowanie tych spraw w po??czeniu z pomoc? techniczn?, kulturaln? i finansow? powinno dostarczy? koniecznego wsparcia narodom d???cym do post?pu, ?eby mog?y nale?ycie korzysta? z rozwoju swojej gospodarki.

d) W wielu wypadkach zachodzi nagl?ca potrzeba rewizji struktur gospodarczych i spo?ecznych. Wystrzega? si? jednak nale?y nieprzemy?lanych rozwi?za? technicznych, zw?aszcza takich, które nios? cz?owiekowi materialne udogodnienia, sprzeciwiaj? si? jego duchowym w?a?ciwo?ciom i post?powi. Albowiem "nie samym chlebem cz?owiek ?yje, lecz wszelkim s?owem, które pochodzi z ust Bo?ych" (Mt 4,4). Ka?da za? ga??? rodziny ludzkiej nosi w sobie i w swoich zdrowych tradycjach pewn? cz??? skarbu duchowego, powierzonego ludzko?ci przez Boga, cho? wielu nie wie, z jakiego ?ród?a on pochodzi.

KDK 87. (Wspó?praca mi?dzynarodowa na odcinku zagadnie? zwi?zanych z przyrostem ludno?ci). Nader potrzebna okazuje si? wspó?praca mi?dzynarodowa w stosunku do tych ludów, które dzi? dosy? cz?sto, obok wielu innych trudno?ci, dotkliwie odczuwaj? tak?e te, które spowodowane s? szybkim przyrostem ludno?ci. Potrzeba nagli, by drog? pe?nej i wydatnej wspó?pracy wszystkich, zw?aszcza narodów bogatszych, wypróbowano, w jaki sposób mo?na by przysposobi? i dostarczy? ca?ej wspólnocie ludzkiej to, co jest konieczne do ?ycia i odpowiedniego wykszta?cenia ludzi. Co prawda niektóre ludy mog?yby znacznie poprawi? warunki swego ?ycia, je?eliby po odpowiednim przeszkoleniu przesz?y od przestarza?ych metod uprawy roli do nowoczesnej techniki w tej dziedzinie. Do stosowa? j? wszak?e musz? z odpowiedni? roztropno?ci? do swoich warunków, a nadto zreformowa? swój ustrój spo?eczny oraz przeprowadzi? sprawiedliwszy podzia? posiadanych gruntów.

Je?li chodzi o problem ludno?ciowy w?asnego narodu, z pewno?ci? le?y w granicach kompetencji rz?du wydawa? prawa i tworzy? urz?dy, na przyk?ad w dziedzinie ustawodawstwa spo?ecznego i rodzinnego, w dziedzinie spraw migracji ludno?ci ze wsi do miast, w zakresie s?u?by informacyjnej co do stanu i potrzeb narodu. Poniewa? problem ten tak mocno zajmuje dzi? umys?y ludzkie, nale?y sobie ?yczy?, aby katoliccy znawcy tych spraw, zw?aszcza w uniwersytetach, podejmowali biegle fachowe badania i inicjatywy w tym zakresie i mo?liwie szeroko je rozwijali.

Skoro za? wielu twierdzi, ?e nale?y przy u?yciu wszystkich ?rodków oraz ka?dego rodzaju interwencji w?adzy pa?stwowej jak najradykalniej zmniejszy? przyrost ludno?ci na ca?ym ?wiecie, a przynajmniej w niektórych narodach, Sobór upomina wszystkich, ?eby wystrzegali si? rozwi?za?, publicznie lub prywatnie zalecanych, a niekiedy nawet narzucanych, które okazuj? si? sprzeczne z prawem moralnym. Albowiem obok niepozbywalnego prawa cz?owieka do ma??e?stwa i wydawania na ?wiat potomstwa decyzja w sprawie ilo?ci przysz?ego potomstwa zale?y od uzasadnionego etycznie s?du rodziców i ?adn? miar? nie mo?e by? przekazana w?adzy publicznej. Skoro za? s?d rodziców zak?ada w nich dobrze urobione sumienie, jest rzecz? wielkiej wagi, ?eby dla wszystkich sta?o si? dost?pne wyrobienie sobie poczucia s?usznej i prawdziwie ludzkiej odpowiedzialno?ci, która maj?c na uwadze okoliczno?ci samej rzeczy i czasu, kieruje si? prawem Bo?ym. To za? wymaga, ?eby w niejednym zmieni? na lepsze warunki wychowawcze i spo?eczne, a przede wszystkim zapewni? formacj? religijn? lub przynajmniej pe?n? nauk? moralno?ci. Nale?y wi?c roztropnie informowa? ludzi o post?pach nauki w badaniach nad metodami, w których ma??onkowie mog? znale?? pomoc przy regulacji pocz??, a których pewno?? zosta?a dostatecznie wypróbowana i dowiedziona zgodno?? z porz?dkiem moralnym.

KDK 88. (Zadania chrze?cijan w ?wiadczeniu pomocy). Niech?e chrze?cijanie ochotnie i ca?ym sercem wspó?pracuj? w tym, ?eby budowano porz?dek mi?dzynarodowy, w którym rzeczywi?cie przestrzegano by swobód i przyjaznego braterstwa wzgl?dem wszystkich, a to tym bardziej, i? wi?ksza cz??? ?wiata cierpi jeszcze tak? n?dz?, ?e sam Chrystus w ubogich niejako pe?nym g?osem odwo?uje si? do mi?o?ci swoich uczniów. Niech wi?c nie b?dzie zgorszeniem dla ludzi fakt, ?e niektóre narody, w których cz?sto wi?kszo?? obywateli szczyci si? imieniem chrze?cija?skim, op?ywaj? w dostatek dóbr, podczas gdy innym brak koniecznych rzeczy do ?ycia i trapi je g?ód, choroby i bieda wszelaka. Chwa?? bowiem i ?wiadectwem Ko?cio?a Chrystusowego jest duch ubóstwa i mi?o?ci.

Chwali? wi?c i popiera? trzeba tych chrze?cijan, zw?aszcza m?odych, którzy ofiarowuj? si? dobrowolnie nie?? pomoc innym ludom i narodom. Owszem, jest rzecz? ca?ego Ludu Bo?ego, a biskupi s?owem i przyk?adem maj? mu w tym przewodzi? ? wedle si? przynosi? ulg? cierpi?cym w naszych czasach n?dz?, i to zgodnie ze starym obyczajem w Ko?ciele nie tylko z tego, co zbywa, ale nawet z dóbr potrzebnych.

Zbieranie, rozdzielanie darowizn, chocia? nie da si? ustali? w sposób sztywny i szablonowy, to jednak w diecezjach, narodach i w ca?ym ?wiecie odbywa? si? powinno w nale?ytym porz?dku. Gdzie tego zachodzi potrzeba, niech katolicy w dzie?ach mi?osierdzia ??cz? si? z pozosta?ymi bra?mi chrze?cijanami. Albowiem duch mi?o?ci nie tylko nie zabrania, ale nakazuje przeprowadza? akcj? spo?eczn? i charytatywn? w sposób troskliwy i uporz?dkowany. Z tego wzgl?du jest rzecz? konieczn?, by przy pomocy odpowiedniego szkolenia przygotowywa? tych, którzy chc? si? po?wi?ci? pos?ugiwaniu narodom b?d?cym na drodze rozwoju.

KDK 89. (Twórcza obecno?? Ko?cio?a we wspólnocie mi?dzynarodowej). Ko?ció? na mocy swojej boskiej misji, g?osz?c wszystkim ludziom Ewangeli? i rozdaj?c skarby ?aski, przyczynia si? na ca?ym ?wiecie do utrwalenia pokoju i po?o?enia mocnego fundamentu pod braterskie zespolenie ludzi przez to, ?e uczy poznawa? prawo Bo?e i naturalne. Przeto Ko?ció? koniecznie musi by? obecny we wspólnocie narodów, aby piel?gnowa? i rozbudza? wspó?prac? mi?dzy lud?mi. Czyni to zarówno przez swoje instytucje publiczne, jak i przez pe?ne i szczere zespolenie wysi?ków wszystkich chrze?cijan, czerpi?cych swe natchnienie z samego tylko pragnienia s?u?enia ludzko?ci.

Skuteczniej da si? to osi?gn??, je?li sami wierni, ?wiadomi swej odpowiedzialno?ci ludzkiej i chrze?cija?skiej, b?d? si? starali rozbudza? w swoim w?asnym otoczeniu wol? ochotnej wspó?pracy ze wspólnot? mi?dzynarodow?. Szczególnie wiele troski w tej sprawie nale?y po?wi?ci? nale?ytemu urobieniu m?odzie?y zarówno przez wychowanie religijne, jak i obywatelskie.

KDK 90. (Udzia? chrze?cijan w instytucjach mi?dzynarodowych). Niew?tpliwie znakomit? form? mi?dzynarodowej aktywno?ci chrze?cijan jest dzia?anie zespo?owe, jakie oni, czy to indywidualnie, czy te? zbiorowo, rozwijaj? w instytucjach ju? powsta?ych b?d? maj?cych dopiero powsta? dla rozwoju wspó?pracy mi?dzy narodami. W budowaniu wspólnoty narodów w pokoju i braterstwie na ró?ne sposoby pomaga? mog? ponadto ró?ne mi?dzynarodowe stowarzyszenia katolickie, które nale?y wzmacnia? zarówno przez zwi?kszenie liczby nale?ycie przygotowanych pracowników, jak i ?rodków materialnych, które s? im potrzebne, a tak?e przez nale?yt? koordynacj? ich si?. W naszych bowiem czasach zarówno skuteczno?? dzia?ania, jak i konieczno?? dialogu domaga si? zbiorowej inicjatywy. Stowarzyszenia takie przyczyniaj? si? nadto niema?o do wyrabiania uniwersalizmu w sposobie my?lenia dla katolików z pewno?ci? odpowiedniego i do wyrobienia ducha prawdziwie powszechnej solidarno?ci i odpowiedzialno?ci.

Jest wreszcie rzecz? po??dan?, aby katolicy celem nale?ytego wype?nienia swych zada? we wspólnocie mi?dzynarodowej, d??yli do czynnej i pozytywnej wspó?pracy b?d? z bra?mi od??czonymi, którzy wyznaj? razem z nimi zasad? mi?o?ci ewangelicznej, b?d? te? z wszystkimi lud?mi szczerze pragn?cymi pokoju.

Maj?c na wzgl?dzie ogrom utrapie?, które dzi? jeszcze dr?cz? wi?ksz? cz??? rodu ludzkiego, i chc?c wspiera? wsz?dzie sprawiedliwo??, a zarazem mi?o?? Chrystusow? wzgl?dem ubogich, Sobór uwa?a za rzecz bardzo wskazan? utworzenie jakiej? organizacji w Ko?ciele powszechnym, której zadaniem by?oby pobudza? spo?eczno?? katolick? do popierania rozwoju krajów cierpi?cych niedostatek oraz sprawiedliwo?ci spo?ecznej mi?dzy narodami.

ZAKO?CZENIE

KDK 91. (Zadania poszczególnych wiernych i Ko?cio?ów partykularnych). To, co przedk?ada Sobór ?wi?ty ze skarbnicy nauki Ko?cio?a, ma na celu pomóc wszystkim ludziom naszych czasów, niezale?nie od tego, czy wierz? w Boga, czy tylko niewyra?nie Go uznaj?, by ja?niej pojmuj?c ca?e swoje powo?anie, lepiej przystosowali ?wiat do wznios?ej godno?ci cz?owieka, d??yli do powszechnego i g??biej ugruntowanego braterstwa, a powodowani mi?o?ci?, odpowiedzieli wielkodusznym i zespo?owym wysi?kiem wymaganiom naszej epoki.

Jest oczywiste, ?e wobec niezmierzonej ró?norodno?ci panuj?cego w ?wiecie uk?adu stosunku i form kulturalnych, wyk?ad ten w bardzo wielu punktach celowo ma charakter tylko ogólny: co wi?cej, jakkolwiek podaje nauk? ju? w Ko?ciele przyj?t?, wymaga jeszcze rozwini?cia i poszerzenia, poniewa? nierzadko chodzi o zagadnienia polegaj?ce ustawicznej ewolucji. Ufamy, ?e wiele spraw, które przed?o?yli?my w oparciu o s?owo Bo?e i ducha Ewangelii, mo?e przynie?? wszystkim ludziom du?? pomoc, zw?aszcza gdy wierni pod kierunkiem swoich pasterzy przystosuj? je do poszczególnych narodów i mentalno?ci oraz wprowadz? w ?ycie.

KDK 92. (Dialog pomi?dzy wszystkimi lud?mi). Ko?ció? na mocy swego pos?annictwa, nakazuj?cego mu o?wieca? or?dziem ewangelicznym ca?y ?wiat i zespoli? wszystkich ludzi jakiegokolwiek narodu, plemienia czy kultury w jedno?? Ducha, staje si? znakiem owego braterstwa, które pozwala na szczery dialog i taki dialog utrwala.

To za? wymaga, by?my przede wszystkim w samym Ko?ciele dbali o wzajemny szacunek, powa?anie i zgod?, dopuszczaj?c ka?d? uzasadnion? ró?nic?, by tym owocniejsza by?a wymiana pogl?dów mi?dzy wszystkimi, którzy tworz? jeden Lud Bo?y, zarówno pasterze, jak i ogó? wiernych. Silniejsze jest bowiem to, co wiernych ??czy, ni? to, co dzieli: niech w rzeczach koniecznych b?dzie jedno??, w w?tpliwych wolno??, a we wszystkich mi?o??.

My?l nasza ogarnia równie? braci jeszcze nie ?yj?cych z nami w pe?nym zespoleniu oraz ich wspólnoty, z którymi ??czymy si? wyznawaniem Ojca i Syna, i Ducha ?wi?tego i w?z?em mi?o?ci, pami?taj?c, ?e dzi? tak?e wielu niewierz?cych w Chrystusa oczekuje i pragnie zjednoczenia chrze?cijan. Im bardziej bowiem post?pi to zjednoczenie pod dzia?aniem pot??nej mocy Ducha ?wi?tego w prawdzie i mi?o?ci, tym bardziej b?dzie oznacza?o ono dla ca?ego ?wiata zapowied? jedno?ci i pokoju. Dlatego wspólnymi si?ami i sposobami najodpowiedniejszymi do skutecznego osi?gni?cia dzisiaj tego wspania?ego celu starajmy si? ? kszta?tuj?c stale coraz dok?adniej ?ycie na Ewangelii ? wspó?pracowa? po bratersku w s?u?bie rodziny ludzkiej, która w Chrystusie Jezusie jest wezwana do rodziny dzieci Bo?ych.

Zwracamy równie? nasze my?li ku wszystkim, którzy uznaj? Boga i przechowuj? w swych tradycjach cenne elementy religijne i ludzkie, poniewa? pragniemy, by otwarta wymiana pogl?dów sk?oni?a wszystkich nas do przyj?cia i ochoczego wykonania natchnie? Ducha ?wi?tego.

Powodowani pragnieniem takiego dialogu, o?ywionego jedynie umi?owaniem prawdy, z zachowaniem oczywi?cie stosownej roztropno?ci, nie wykluczamy z niego nikogo, ani tych, którzy rozwijaj?c wspania?e przymioty umys?u ludzkiego, nie uznaj? jeszcze jego Twórcy, ani tych, którzy przeciwstawiaj? si? Ko?cio?owi i prze?laduj? go w ró?ny sposób. Poniewa? Bóg Ojciec jest pocz?tkiem i celem wszystkich ludzi, wszyscy jeste?my powo?ani, aby by? bra?mi. I dlatego na podstawie tego samego powo?ania ludzkiego i Bo?ego mo?emy i powinni?my bez gwa?tu, bez podst?pu, w prawdziwym pokoju wspó?pracowa? ze sob? nad budow? ?wiata.

KDK 93. (Budowa ?wiata i doprowadzenie go do celu). Chrze?cijanie pomni na s?owa Pa?skie: "Po tym poznaj? wszyscy, ?e?cie uczniami moimi, je?li mi?o?? mie? b?dziecie jeden ku drugiemu" (J 13,35), nie mog? niczego gor?cej pragn??, ni? ?eby ludziom dzisiejszego ?wiata s?u?y? coraz wielkoduszniej i skuteczniej. Przeto trzymaj?c si? wiernie Ewangelii i czerpi?c z niej si?y, w ??czno?ci z tymi wszystkimi, którzy mi?uj? i szerz? sprawiedliwo??, podj?li si? oni spe?nienia ogromnego dzie?a na ziemi, z czego b?d? musieli zda? rachunek przed Tym, który b?dzie s?dzi? wszystkich w dniu ostatecznym. Nie wszyscy, którzy mówi?: "Panie, Panie" wejd? do Królestwa niebieskiego, ale ci, co czyni? wol? Ojca i mocno przyk?adaj? r?k? do dzie?a. Ojciec za? chce, by?my we wszystkich ludziach upatrywali Chrystusa brata i skutecznie ich mi?owali zarówno s?owem, jak i czynem, a w ten sposób daj?c ?wiadectwo prawdzie przekazywali innym tajemnic? mi?o?ci Ojca niebieskiego. Dzi?ki temu obudzi si? u ludzi na ca?ym ?wiecie ?ywa nadzieja, która jest darem Ducha ?wi?tego, ?e wreszcie kiedy? w pokoju i najwy?szym szcz??ciu doznaj? przyj?cia w ojczy?nie, ja?niej?cej chwa?? Pana.

"A Temu, który mocen jest uczyni? daleko wi?cej ni? to, o co prosimy albo pojmujemy, wedle dzia?aj?cej w nas mocy, Jemu niech b?dzie chwa?a w Ko?ciele i w Chrystusie Jezusie na wszystkie czasy i na wieki wieków. Amen" (Ef 3,20-21).

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 156 goĹ›ci