DO?WIADCZENIA NOCY CIEMNEJ
Bo?e Mi?osierdzie - Dzienniczek Faustyny - Zagadnienia teologiczne
 

 

23.

POD KONIEC NOWICJATU DUSZA ?W. FAUSTYNY POGR??ONA ZOSTA?A W CIEMNO?CIACH DUCHOWYCH, POJAWIA SI? BOLESNA MY?L O ODRZUCENIU PRZEZ BOGA

Pod koniec pierwszego roku nowicjatu zacz??o si? ?ciemnia? w duszy mojej. Nie czuj? ?adnej pociechy w modlitwie, rozmy?lanie przychodzi mi z wielkim wysi?kiem, l?k zaczyna mnie ogarnia?. Wchodz? g??biej w siebie i nic nie widz? oprócz wielkiej n?dzy. Widz? tak?e jasno wielka ?wi?to?? Boga, nie ?miem wznie?? oczu do Niego, ale rzucam si? w proch pod stopy Jego i ?ebrz? o mi?osierdzie. Up?yn??o tak blisko pó? roku, a stan duszy nic si? nie zmienia. Nasza kochana Matka Mistrzyni dodaje mi odwagi w tych chwilach trudnych. Jednak cierpienie to coraz wi?cej si? wzmaga. Zbli?a si? drugi rok nowicjatu. Na wspomnienie, ?e mam z?o?y? ?luby, dreszcz przenika moj? dusz?. Cokolwiek czytam nie rozumiem, rozmy?la? nie mog?. Zdaje mi si?, ?e moja modlitwa jest Bogu niemi?a. Kiedy przyst?puj? do sakramentów ?w. zdaje mi si?, ?e tym jeszcze wi?cej obra?am Boga. Jednak spowiednik nie pozwoli? mi opu?ci? ani jednej Komunii ?w. ? Dziwnie Bóg dzia?a w duszy mojej. Nie rozumiem absolutnie nic z tego co do mnie mówi? spowiednik. Proste prawdy wiary stawa?y si? niepoj?te, dr?czy?a si? dusza moja nie znajduj?c nigdzie zadowolenia. W pewnej chwili przysz?a mi taka silna my?l, ze jestem od Boga odrzucona. Ta straszna my?l przebi?a dusz? moja na wskro?. W tym cierpieniu zacz??a kona? dusza moja. Chcia?am umrze?, a nie mog?am. Przysz?a mi my?l ? po có? si? stara? o cnoty? Po co si? umartwia?, kiedy to wszystko jest niemile Bogu. Kiedy o tym powiedzia?am Matce Mistrzyni, otrzyma?am taka odpowied?: Niech siostra wie, ze Bóg siostr? chce mie? w niebie bardzo blisko siebie. Niech Siostra ufa bardzo Panu Jezusowi.

 

Ta straszna my?l odrzucenia od Boga jest to m?ka, któr? prawdziwie cierpi? pot?pie?cy. Ucieka?am si? do Ran Jezusowych, powtarza?am s?owa ufno?ci, jednak s?owa te stawa?y mi si? jeszcze wi?ksz? m?k?. Posz?am przed Naj?wi?tszy Sakrament i zacz??am mówi? do Jezusa: Jezus, Ty? powie zia?, ?e pierwej zapomni matka niemowl?cia, ani?eli Bóg stworzenia Swego, a chocia?by ona zapomnia?a, Ja Bóg, nie zapomn? stworzenia Swego. Jezu, czy s?yszysz jak j?czy dusza moja? Chciej us?ysze? kwile? bolesnych dziecka Swego. Ufam Tobie, o Bo?e, bo niebo i ziemia przemin?, ale S?owo Twoje trwa na wieki. Jednak ani na chwile nie znajdowa?am ulgi. (Dz 23)

 

24.

?W. FAUSTYN? OGARNIA DUCHOWA ROZPACZ

W jednym dniu zaraz po przebudzeniu, kiedy staj? w obecno?ci Bo?ej, a tu zaczyna mnie ogarnia? rozpacz. Ostateczna ciemno?? duszy. Walczy?am, jak mog?am do po?udnia. W godzinach popo?udniowych zacz??y mnie ogarnia? l?ki prawdziwie ?miertelne, si?y fizyczne zacz??y mnie opuszcza?. ?piesznie wesz?am do celi i rzuci?am si? na kolana przed Krucyfiksem i zacz??am wo?a? o mi?osierdzie.. Jednak Jezus nie s?yszy wo?a? moich. Czuj? zupe?ne opuszczenie si? fizycznych. Padam na ziemie, rozpacz zaw?adn??a ca?? dusz? moj?, prawdziwie prze?ywam m?ki piekielne, które niczym si? nie ró?ni? od m?k piekielnych. W takim stanie trwa?am trzy kwadranse. Chcia?am pój?? do Mistrzyni ? si? nie mia?am. Chcia?am wo?a? ? glos mi zamar?, jednak na szcz??cie wesz?a jedna z sióstr do celi. Kiedy zauwa?y?a mnie w tkam stanie zaraz dala zna? o tym Mistrzyni. Matka przysz?a zaraz. Jak wesz?a do celi, przemówi?a tymi s?owami: w imi? ?wi?tego pos?usze?stwa prosz? wsta? z ziemi. Natychmiast jaka? si?a podnios?a mnie z ziemi i stan??am obok drogiej Mistrzyni. W serdecznej rozmowie poucza?a mnie, ?e to jest do?wiadczenie Bo?e. Niech siostra ma wielka ufno??, Bóg jesz zawsze Ojcem, chocia? do?wiadcza. Wróci?am do swoich obowi?zków, jakby z grobu powsta?a. Zmys?y przesi?kni?te tym, czego do?wiadcza?a dusza moja. W czasie wieczornego nabo?e?stwa zacz??a dusza moja kona? w strasznym mroku, czuj?, ?e jestem pod moc? Sprawiedliwego Boga i jestem przedmiotem Jego zapalczywo?ci. W tych strasznych chwilach rzek?am do Boga: Jezu, Który si? przyrównywa?e? w Ewangelii ?w. do matki najczulszej, ufam S?owom Twoim, bo? Ty jest prawda i ?ywot. Jezu, ufam Tobie, wbrew wszelkiej nadziei, wbrew wszelkiemu uczuciu, które mam wewn?trz, sprzeciwiaj?cemu si? nadziei. Czy? ze mn? co chcesz, nie odst?pi? od Ciebie, bo Ty jeste? ?ród?em mojego ?ycia. A jak straszne jest to udr?czenie duszy, ten mo?e zrozumie?, kto sam prze?ywa? podobne chwile. (Dz 24)

 

26.

W WIELKI PI?TEK PAN JEZUS PORYWA SERCE ?W. FAUSTYNY W SAM ?AR JEGO MI?O?CI

Koniec nowicjatu. Cierpienie nic si? nie zmniejsza. Os?abienie fizyczne, zwolnienie ze wszystkich ?wicze? duchowych, czyli zamiana na modlitw? strzelist?. Wielki Pi?tek ? Jezus porywa serce moje w sam ?ar mi?o?ci. By?o to w czasie wieczornej adoracji. Nagle ogarn??a mnie obecno?? Bo?a. Zapomnia?am o wszystkim. Jezus daje mi pozna?, jak wiele cierpia? dla mnie. Trwa?o to bardzo krótko. T?sknota straszna. ? Pragnienie kochania Boga. (Dz 26)

 

27.

PRZEZ KOLEJNE PÓ? ROKU W DUSZY ?W. FAUSTYNY PANUJE CIEMNO??, O?WIETLONA ?ASK? S?ÓW PANA JEZUSA

?luby pierwsze. Gor?ce pragnienie wyniszczenia si? dla Boga przez mi?o?? czynn?, a jednak niedostrzegalna nawet dla najbli?szych sióstr.

 

Jednak i po ?lubach ciemno?? panowa?a w duszy blisko pó? roku. Podczas modlitwy Jezus przenikn?? ca?? dusz? moj?. Ust?pi?a ciemno??. Us?ysza?am w duszy te s?owa: Ty? rado?ci? moj?, ty? rozkosz? Serca Mojego. Od tej chwili uczu?am w sercu ? czyli we wn?trzu ? Trójc? Przenaj?wi?tsz?. W sposób odczuwalny czu?am si? zalana ?wiat?em Bo?ym. Od tej chwili dusza moja obcuje z Bogiem, jako dziecko ze swym ukochanym Ojcem. (Dz 27)

 

68.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE PRZE?YCIA W OKRESIE NOCY DUCHOWEJ

Najci??szym cierpieniem dla mnie by?o to, ?e zdawa?o mi si?, ze modlitwy moje nie s? mi?e Bogu, ani dobre uczynki. Nie ?mia?am spojrze? w niebo. To mi sprawia?o tak wielkie cierpienie, ?e kiedy by?am w kaplicy na wspólnych ?wiczeniach duchowych, Matka Prze?o?ona po sko?czonych ?wiczeniach wo?a?a mnie do siebie i mówi?a mi: niech Siostra prosi Boga o ?ask? i pociech?, bo naprawd? widz? to sama i Siostry mi o tym mówi?, ?e sam widok Siostry budzi lito??. Naprawd? nie wiem co z Siostra zrobi?. Nakazuj?, niech Siostra si? niczym nie martwi. Jednak nic mi te wszystkie konferencje z Matka Prze?o?ona nie przynosi?y ulgi, ani ?adnego wyja?nienia rzeczy. Ciemno?? jeszcze wi?ksza zas?ania?a mi Boga. Szuka?am pomocy w konfesjonale, ale i tu jej nie znajdowa?am. ?wi?tobliwy kap?an chcia? mi dopomóc, ale ja by?am tak biedna, ze nawet nie umia?am okre?li? swych cierpie? i to mnie jeszcze wi?cej m?czy?o. Smutek ?miertelny przejmowa? moj? dusz? w tak wielkim stopniu, ze nie umia?am go ukry?, ale wida? to by?o na zewn?trz. Str?ci?am nadzieje. Noc coraz czarniejsza. Kalam ten, u którego si? spowiada?am mówi mi: ja widz? w Siostrze laski szczególne i jestem zupe?nie o siostr? spokojny i czemu? Siostra si? tak m?czy? ? Jednak ja tego wtenczas nie rozumia?em, to tez dziwi?am si? niezmiernie kiedy za pokut? nakazano mi mówi? Te Deum albo Magnificat, a czasami musia?am wieczorem pr?dko biega? po ogrodzie, albo dziesi?? razy dziennie ?mia? si? g?o?no. Dziwi?y mnie to pokuty bardzo, ale jednak ten kap?an niewiele mi dopomóg?. Widocznie Bóg chcia? bym Go wielbi?a cierpieniem. Kap?an ten pociesza? mnie, ?e jestem w tym stanie milsza Bogu ni?eli bym obfitowa?a w najwi?ksze pociechy. ? Co to za wielka laska Bo?a, ?e Siostra w tym stanie obecnych udr?cze? duszy nie obra?a Boga, ale stara?a si? ?wiczy? w cnotach. Ja patrz? w dusz? siostry, widz? w niej wielkie zamiary Bo?e i ?aski szczególne, a widz?c to w sio trze, sk?adam dzi?ki Panu. Jednak pomimo wszystkiego dusza moja by?a w m?kach i udr?czeniach nie do wypowiedzenia. Na?ladowa?am ?lepego, która ufa przewodnikowi i trzyma si? silnie jego r?ki i nie odst?powa?am ani na chwile od pos?usze?stwa, które by?o mi desk? ratunku w próbie ognistej. (Dz 68)

 

70.

WEN?TRZNE UDR?KI UTRUDNIAJ? WYPE?NIANIE OBOWI?ZKÓW

Jezus tylko wie jak ci??ko i trudno spe?nia? obowi?zki, kiedy dusza jest w takim stanie udr?k wewn?trznych, si?y fizyczne s? mniejsze, a umys? przy?miony. W cicho?ci serca powtarza?am sobie: O Chryste, dla Ciebie rozkosze i cze?? i chwa?a, a dla mnie cierpienie. ? Nie opó?ni? ani jednego kroku w pochodzie za Tob?, chocia? ciernie rani? stopy moje. (Dz 70)

 

73.

W CIEMNO?CIACH DUSZY ?W. FAUSTYNA UFA S?O?CU ?ASKI PANA JEZUSA

Jezu mój, cho? noc ciemna woko?o i ciemno?? chmury zas?aniaj? mi horyzont, jednak wiem, ?e nie ga?nie slo?ce. O Panie, Chocia? Ci? poj?? nie mog? i nie rozumiem dzia?ania Twego ? jednak ufam Mi?osierdziu Twemu. Je?eli jest taka Wola Twoja Panie, bym zawsze ?y?a w takiej ciemno?ci ? b?d? b?ogos?awiony. O jedno Ci? prosz?, Jezu mój, nie dozwól mi, abym Ci? mia?a czymkolwiek obrazi?. O Jezu mój, Ty jeden znasz t?sknoty i bóle serca mojego. Ciesz? si?, ze mog? cho? troch? cierpie? dla ciebie. Kiedy czuj?, ze cierpienie przechodzi sil moje, wtenczas uciekam si? do Pana w Naj?wi?tszym Sakramencie, a g??bokie milczenie jest mow? moja do Pana. (Dz 73)

 

77-78

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY OPUSZCZONEJ PRZEZ BOGA W OKRESIE NOCY CIEMNEJ

Ciemno?ci i pokusy

Umys? mój dziwnie by? przy?miony, ?adna prawda nie wydawa?a mi si? jasn?. Kiedy mi mówiono o Bogu, serce moje by?o jak ska?a? Nie mog?am wydoby? z serca ani jednego uczucia milo sieci ku Niemu. Kiedy si? stara?am aktem woli trwa? przy Bogu, doznawa?am takich udr?k i zdawa?o mi si?, ?e przez to pobudzam Boga do wi?kszego gniewu. Rozmy?la? zupe?nie nie mog?am tak jak rozmy?la?am dawniej. Odczuwa?am wielk? pró?ni? w duszy i niczym jej nape?ni? nie mog?am. Zacz??am cierpie? g?ód i t?sknot? za Bogiem, jednak widzia?am ca?? bezsilno?? swoja. Próbowa?am czyta? powoli, zdanie za zdaniem i w ten sposób rozmy?la?, ale i to daremne. Nic nie rozumia?am com przeczyta?a. By?a ustawicznie przed oczyma duszy mojej ca?a przepa?? n?dzy mojej. Kiedy wesz?am na jakie? wcieczenia do kaplicy, zawsze doznawa?am wi?kszych udr?k i pokus. Nieraz ca?? Msz? ?w. walczy?am z my?lami blu?nierczymi, które si? cisn??y na usta moje. Odczuwa?am niech?? do Sakramentów ?w. zdawa?o mi si?, ?e nie odno??e ?adnych po?ytków, jakie daj? Sakramenta ?wi?te. Przyst?powa?am tylko z pos?usze?stwa spowiednikowi i to ?lepe pos?usze?stwo by?o dla mnie jedyn? drog? po której i?? mia?am i desk? ratunku. Kiedy mi kap?an t?umaczy?, ?e to s? do?wiadczenia Bo?e i ?e ? w tym stanie, w jakim jeste?, nie tylko nie obra?asz Boga, ale jeste? Mu bardzo mi?a, to jest znak, ?e ci? Bóg niezmiernie mi?uje i ?e ci bardzo ufa, ?e ci? takimi do?wiadczeniami nawiedza. ? Jednak nic mnie te s?owa nie pociesza?y, zdawa?o mi si?, ?e one dale si? do mnie nie stosuj?. Jedna rzecz mnie dziwi?a, ?e si? nieraz zdarza?o, kiedy strasznie cierpia?am, to z chwil? kiedy si? zbli?a?am do spowiedzi ?w. naraz ust?powa?y mi te straszne udr?ki, jednak jak si? oddali?am od kratki, wszystkie te udr?ki uderza?y na mnie jeszcze z wi?ksz? zaciek?o?ci?. Wtenczas pada?am twarz? na ziemi? przed Naj?wi?tszym Sakramentem i powtarza?am te s?owa: chocia? by? mnie zabi?, ja Ci ufa? b?d?. Jedna najstraszniejsza dla mnie my?l by?a, to ta, ?e jestem od Boga odrzucona. A pó?niej nast?powa?y inne my?li. ?Po có? si? stara? o cnoty i dobre uczynki? ?Po có? si? umartwia? i wyniszcza?? ? Po có? sk?ada? ?luby? ? Po có? si? modli?? ?Po có? si? po?wi?ca? i wyniszcza?? ? Po có? czyni? ofiar? z siebie na kaczym kroku? ? Po có? ? je?eli jestem przez Boga odrzucona? ? Po có? te wysi?ki? ? I tu jeden Bóg wie, co si? dzia?o w sercu moim. Kiedy tak strasznie by?am ?cieniona tymi cierpieniami, wesz?am do kaplicy i powiedzia?am z g??bi duszy te s?owa: czy? ze mn?, o Jezu, co ci si? podoba. Ja ciebie wsz?dzie uwielbia? b?d?. I niech si? stanie wszystka wola Twoja we mnie, o Panie i Bo?e mój, a ja wys?awia? b?d? niesko?czone Mi?osierdzie Twoje. Przez ten akt poddania ust?pi?y te straszne udr?ki. Wtem ujrza?am Jezusa, który mi rzek?: Ja zawsze jestem w sercu twoim. Niepoj?ta rado?? przenikn??a dusz? moj? i nape?ni?a wielk? mi?o?ci? Bo??, któr? zapali?o si? biedne serce moje. Wiedz?, ze Bóg nigdy nie dopu?ci ponad to, co mo?emy znie??. O, nie l?kam si? niczego, je?eli zsy?a na dusz? udr?czenia wielkie, to deszcze wi?ksz? wspiera ?aska, chocia? jej wcale nie spostrzegamy. Jeden akt ufno?ci w takich chwilach, oddaje Bogu wi?cej chwa?y, ni? wiele godzin przep?dzonych na pociechach w modlitwie. Widz? teraz, ?e jak Bóg chce dusz? trzyma? w ciemno?ci, to nie o?wieci jej ani ?adna ksi??ka, ani spowiednik. (Dz 77-78)

 

95.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY POZNAJ?CEJ BOGA I W?ASN? GRZESZNO??

+ G??bsze poznanie Boga i przera?enie duszy.

W pocz?tku Bóg daje si? pozna?, jako ?wi?to??, sprawiedliwo??, dobro? ? czyli mi?osierdzie. Dusza nie raz to wszystko poznaje, ale szczególnie w b?yskach, czyli zbli?eniach si? do Boga. I nie trwa to d?ugo, bo nie znios?aby by tego ?wiat?a. W czasie modlitwy dusza doznaje tego ?wiat?a, który uniemo?liwia duszy dotychczasow? modlitw?. Mo?e si? sili? jak chce i zmusza? do dawniejszej modlitwy, b?dzie to wszystko daremne, staje si? absolutnie niemo?liwo?ci? w dalszym ci?gu tak si? modli?, jak przed tym otrzymaniem tego ?wiat?a. ?wiat?o to, które dotkn??o duszy jest w niej ?ywe i nic ani go zag?uszy?, ani przy?mi? nie mo?e. Ten b?ysk poznania Boga poci?ga jej dusz? i rozpala mi?o?ci? ku Niemu. Ale ten sam b?ysk równocze?nie daje duszy pozna? czym ona jest i cale swe wn?trze widzi w wy?szym ?wietle i powstaje przera?ona i zatrwo?ona. Jednak nie pozostaje w tym zatrwo?eniu, ale zaczyna si? oczyszcza? i upokarza? przed Panem, a ?wiat?a te s? silniejsze i cz?stsze, im dusza wi?cej si? krystalizuje, tym ?wiat?a te s? przenikliwsze. Jednak je?eli dusza wiernie i m??nie odpowiedzia?a tym pierwszym ?askom, Bóg dusze nape?nia swymi pociechami, udziela jej si? w sposób odczuwalny. Dusza wchodzi chwilami jakby w za?y?o?? z Bogiem i cieszy si? niezmiernie; my?li, ?e ju? osi?gn??a przeznaczony stopie? doskona?o?ci, bo b??dy i wady s? w niej u?pione, a ona my?li, ?e ju? ich nie ma. Nic jej si? trudnym nie wydaje, na wszystko jest gotowa. Zaczyna si? pogr??a? w Bogu i kosztowa? rozkoszy Bo?ych. Jest niesiona przez lask?, a nie zdaje sobie z tego wcale sprawy, z tego, ?e mo?e przyj?? czas próby i do?wiadczenia. I rzeczywi?cie stan ten nie trwa d?ugo. Przyjd? chwile inne, ale musze wspomnie?, ?e dusza wierniej odpowiada ?asce Bo?ej, je?eli ma ?wiat?ego spowiednika i przed którym zwierza mu si? ze wszystkiego. (Dz 95)

 

96.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SZATA?SKIE POKUSY ATAKUJ?CE DUSZ? PRZEZ BOGA UMI?OWAN?

+ Do?wiadczenie Bo?e w duszy umi?owanej szczególnie przez Boga. Pokusy i ciemno?ci, szatan.

Mi?o?? duszy nie jest jeszcze taka, jak Bóg tego ??da. Dusza nagle traci obecno?? Bo??. Powstaj? w niej ro?ne b??dy i wady, z którymi musi toczy? zaciek?y bój. Wszystkie b??dy podnosz? g?ow?, jednak czujno?? jej jest wielka. Na miejsce dawnej obecno?ci Bo?ej wst?pi?a osch?o?? i posucha duchowa, nie czuje smaku w ?wiczeniach duchownych, nie mo?e si? modli?, ani tak jak dawniej, ani jak teraz modli?a. Rzuca si? we wszystkie strony i nie znajduje zadowolenia. Bóg si? przed ni? ukry?, a ona w stworzeniu pociechy nie znajduje i ?adne stworzenie nie umie jej pocieszy?. Dusza pragnie nami?tnie Boga, ale widzi sw? n?dz?, zaczyna odczuwa? sprawiedliwo?? Bo??. Widzi jakoby utraci?a wszystkie dary Bo?e, umys? jej jest jakby przy?miony, ciemno?? zapada w ca?ej jej duszy, zaczyna si? udr?ka co do nie poj?cia. Dusza stara?a si? przedstawi? stan swej duszy spowiednikowi, lecz nie zosta?a zrozumiana. Zapada jeszcze w wiesze niepokoje. Szatan zaczyna swe dzie?o. (Dz 96)

 

97.

?W. FAUSTYNA OPISUJE POKUS? SZATA?SK? WMAWIAJ?C? DUSZY, ?E NIKT JEJ NIE ROZUMIE, DUSZA ZA? TRWA PRZY BOGU TYLKO AKTEM WOLI.

Wiara zostaje w ogniu, walka tu jest wielka, dusza robi wysi?ki, trwa aktem woli przy Bogu. Szatan posuwa si? z dopuszczenia Bo?ego jeszcze dalej, nadzieja i mi?o?? jest w do?wiadczeniu. Straszne s? te pokusy, Bóg dusz? wspiera niejako potajemnie. I wie Bóg, co mo?e dopu?ci? na dusz?. Dusza kuszona niewiar?, co do prawd objawionych, do nieszczero?ci wobec spowiednika. Szatan jej mówi ? patrz, nikt ci? nie zrozumie, po co mówi? o tym wszystkim? Brzmi? w jej uszach s?owa, których ona si? przera?a i zdaje si? jej, ?e je wymawia przeciw Bogu. Widzi to, czego by widzie? nie chcia?a. S?yszy to, czego s?ysze? nie chce, a jest to straszne w takich chwilach nie mie? do?wiadczonego spowiednika. Sama d?wiga ca?e brzemi? , jednak o ile jest to w jej mocy, powinna si? stara? o ?wiat?ego spowiednika, bo mo?e z?ama? si? pod ci??arem i to cz?sto jest nad przepa?ci?. Te wszystkie do?wiadczenia s? ci??kie i trudne. Bóg nie dopuszcza ich na dusz?, która wpierw nie by?a dopuszczona i nie skosztowawszy s?odyczy Bo?ych, a tak?e Bóg ma w tym swoje zamiary dla nas niezbadane. Cz?sto Bóg w podobny sposób przygotowuje dusz? do przysz?ych zamiarów i dziel wielkich. I chce je do?wiadczy?, jako czyste z?oto, ale to

 

98.

?W. FAUSTYNA WYJA?NIA ISTOT? OSTATECZNEJ PRÓBY, KTÓR? PRZEJ?? MUSI DUSZA WYBRANA

+ Próba nad próbami,

Absolutne opuszczenie ? Rozpacz

Kiedy dusza zwyci?sko wychodzi z poprzednich prób i chocia? si? mo?e potkn??, ale m??nie walczy i z g??bok? pokor? wola do Pana: - ratuj, bo gin?. I jeszcze jest zdolna do walki.

Teraz ogarnia dusze straszna ciemno??. Dusza widzi w sobie tylko grzechy. Jej uczucie jest straszne. Widzi si? zupe?nie przez Boga opuszczon?, czuje, jakoby by?a przedmiotem Jego nienawi?ci i jest jeden krok od rozpaczy. Broni si? jak mo?e, próbuje obudzi? ufno??, lecz modlitwa jest dla niej jeszcze wi?ksz? m?k?, jej si? zdaje, ?e pobudza Boga do wi?kszego gniewu, jest postawiona na niebosi??nym szczycie, który jest nad przepa?ci?.

 

Dusza rwie si? do Boga, a czuje si? odepchni?ta. Wszystkie m?ki i katusze ?wiata s? niczym w porównaniu z tym uczuciem, w którym ona jest cala pogr??ona ? to jest odepchniecie od Boga. Nikt jej ulgi przynie?? nie mo?e. Widzi, ?e jest sama jednak, nikogo nie ma na swa obron?. Wznosi oczy do nieba, ale wie, ?e to nie dla niej ? wszystko dla stracone. Z ciemno?ci wpada w wi?ksz? ciemno??, zdaje jej si?, ?e na zawsze str?ci?a Boga, tego Boga, którego tak kocha?a. Ta my?l wprowadza j? w m?k? nie do opisania. Jednak ona nie godzi si? na to, próbuje spojrze? w niebo, lecz daremnie ? to sprawia jej jeszcze wi?ksz? m?k?.

 

Nikt takiej duszy nie o?wieci, je?eli Bóg chce j? utrzymywa? w ciemno?ci. To odrzucenie od Boga czuje tak ?ywo w sposób przera?liwy. Wyrywaj? si? z jej serca j?ki bolesne, tak bolesne, ze nie pojmie ?aden duchowny, chyba, ?e sam to przeszed?. W tym dusza doznaje jeszcze cierpie? od z?ego ducha. Szatan drwi z niej ? widzisz, czy dalej b?dziesz wierna? Oto masz zap?at?, jeste? w naszej mocy. ? Chocia? szatan tyle ma wp?ywu na t? dusz?, ile Bóg pozwoli, Bóg wie, ile wytrzyma? mo?emy. ? i có? z tego, ?e? si? umartwia?a? I có? z tego, ?e? wierna regule? ? po có? te wszystkie wysi?ki? ? Jeste? odrzucona od Boga. ? To s?owo ?odrzucona? staje si? ogniem, który przenika ka?dy nerw a? do szpiku ko?ci. Przeszywa na wskro? ca?a jej istot?. Nadchodzi najwi?kszy moment do?wiadczenia. Dusza ju? nie szuka nigdzie pomocy, pogr??a si? sama w sobie i traci wszystko sprzed oczu i niejako, jakby si? zgodzi?a na t? m?k? odrzucenia. Jest to moment, któremu nie umiem nada? wyrazu. (Dz 98)

 

99.

AGONIA DUSZY WYBRANEJ

Jest to agonia duszy. Kiedy ten moment zacz?? si? pierwszy raz zbli?a? do mnie, jednak zosta?am z niego wyrwana moc? ?wi?tego pos?usze?stwa. Mistrzyni, która przerazi?a si? moim widokiem i pos?a?a mnie do spowiedzi, jednak spowiednik mnie nie rozumie, nie doznaj? ani cienia ulgi. O Jezu, daj nam kap?anów do?wiadczonych.

 

Kiedy powiedzia?am, ?e prze?ywam m?ki piekielne w duszy, odpowiedzia? mi, ?e jest o moja dusz? spokojny, bo widzi w duszy mojej wielk? ?ask? Bo??. Jednak ja nic z tego nie zrozumia?am i ani jeden promyczek ?wiat?a nie przedar? si? do duszy. (Dz 99)

 

100.

PRZE?YCIA WEWN?TRZNE ODBIERAJ? SI?Y FIZYCZNE I OBJAWIAJ? SI? NA ZEWN?TRZ

- Teraz ju? zaczynam odczuwa? brak si? fizycznych i ju? nie mog? podo?a? obowi?zkowi. Cierpie? ju? nie mog? ukry? chocia? nie mówi? ani s?owa o tym, co cierpi?, to jednak ból, jaki si? odbija na mej twarzy zdradza mnie i Prze?o?ona powiedzia?a, ?e Siostry przychodz? do niej i mówi?, ?e jak si? spojrz? w kaplicy na Siostr?, to lito?? ich bierze dla mnie, tak straszny mam wygl?d. Jednak pomimo wysi?ku nie jest dusza w stanie ukry? tego cierpienia. (Dz 100)

 

101-103.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN SWOICH PRZE?Y? W ETAPIE AGONII JEJ DUSZY

Jezu, Ty jeden wiesz, jak dusza j?czy w tych m?kach, spowita ciemno?ci?, a jednak pragnie i ?aknie Boga, jak spalone usta wody. Umiera i usycha, umiera ?mierci? bez ?mierci, to jest, ?e umrze? nie mo?e. Wysi?ki jej s? niczym, ona jest pod r?ka mocarn?. Teraz jej dusza wchodzi w moc Sprawiedliwego. Ustaj? wszelkie pokusy zewn?trzne, milknie wszystko, co ja otacza, tak jak konaj?cy traci wszystko, co jest zewn?trzne ? ca?a jej dusza jest skupiona pod moc? Sprawiedliwego i Trzykro? ?wi?tego Boga. ? Na wieki odrzucona. ? To najwi?kszy moment i tylko Bóg mo?e dusz? w ten sposób do?wiadczy?, bo On jeden wie, ?e dusza mo?e to wytrzyma?. Kiedy dusza zosta?a jakoby przesi?kni?ta na wskro? tym ogniem piekielnym, wpada jakby w rozpacz. Dusza moja do?wiadczy?a tego momentu kiedy by?am w celi sama jedna. Kiedy dusz zacz??a si? pogr??a? w rozpaczy, czu?am, ?e zaczynam kona?, jednak chwyci?am krzy?yk i zacisn??am kurczowo w r?ku, teraz czuj?, ze si? od??czy cia?o od duszy i chocia? pragn??am pój?? do Prze?o?onych ju? si? fizycznych nie by?o, wyrzek?am ostatnie s?owa ? ufam mi?osierdziu Twemu, i zdawa?o mi si? jakobym pobudzi?a Boga do wi?kszego gniewu i zapad?am sama w rozpacz i ju? tylko od czasu do czasu wyrywa si? z duszy j?k bolesny, j?k nieutulony. Dusza w agonii ? i zdawa?o mi si?, ?e ju? pozostan? w tym stanie, bo o w?asnej mocy nie wysz?abym z niego. Ka?de wspomnienie Boga jest morzem nieopisanym cierpie?, a jednak jest cos w duszy, co si? rwie do Boga, lecz jej si? zdaje, ze na to tylko, aby wi?cej cierpia?a. Wspomnienie dawnej mi?o?ci, jak? Bóg otacza? jest dla niej nowym rodzajem m?ki. Jego wzrok przenika ja na wskro? i wszystko zosta?o spalone w duszy od spojrzenia Jego. (Dz 101). By?a to d?u?sza chwila, kiedy wesz?a jedna z Sióstr do celi i zasta?a mnie prawie umar??. Zl?k?am si? i posz?a do Mistrzyni, która moc? ?wi?tego Pos?usze?stwa rozkaza?a mi podnie?? si? z ziemi i natychmiast odczu?am si?y fizyczne i podnios?am si? ziemi, dr??ca cala. Mistrzyni pozna?a zaraz mój ca?y stan duszy, mówi?a mi o niepoj?tym mi?osierdziu Bo?ym i powiedzia?a, niech si? Siostra nie martwi niczym, nakazuje Siostrze moc? pos?usze?stwa ? i mówi?a mi: teraz widz?, ?e Bóg powo?uje Siostr? do wysokiej ?wi?to?ci, blisko chce Pan mie? Siostr? przy Sobie, kiedy takie rzeczy dopuszcza i to tak wcze?nie. Niech Siostra b?dzie wierna Bogu, bo to jest znak, ?e wysoko chce mie? Siostr? w niebie. Jednak nie rozumia?am nic ze s?ów tych. Kiedy wesz?am do kaplicy, czuj?, jakoby wszystko odpad?o od duszy mojej, jakobym dopiero wysz?a z r?ki Bo?ej, czuj? nietykalno?? swoje duszy, czuj?, ?e jestem dzieci? male?kie. (Dz 102) Wtem ujrza?am wewn?trznie Pana, Który mi rzek?: nie l?kaj si?, córko Moja, Ja jestem z tob?. ? W tym jednym momencie pierzch?y wszystkie ciemno?ci i udr?czenia, zmys?y zalane rado?ci? niepoj?t?, w?adze duszy nape?nione ?wiat?em. (Dz 101-103)

 

104.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN SWEGO CIA?A PO PRZE?YCIU NOCY CIEMNEJ

Jeszcze chc? wspomnie?, ?e cho? dusza moja ju? by?a pod promieniami Jego mi?o?ci, to jednak na ciele moim jeszcze przez dwa dni pozosta?y ?lady przesz?ej m?ki. Twarz ?miertelnie blada i oczy zasz?e krwi?. Jezus tylko wie com cierpia?a. Wobec rzeczywisto?ci bladym to jest, com napisa?a. Nie umiem tego wypowiedzie?, zdaje mi si?, ze wróci?am z za?wiatów. Czuj? niech?? do wszystkiego, co jest stworzone. Tul? si? do Serca Boga, jak niemowl? do piersi matki. Patrz? na wszystko innym wzrokiem. ?wiadoma jestem tego, co Pan dokona? jednym s?owem w mej duszy, tym ?yj?. Na wspomnienie przesz?ej m?ki dreszcz mnie przenika. Nie wierzy?am, ?e mo?na tak cierpie?, gdybym sama nie przesz?a tego. ? Jest cierpienie na wskro? duchowe. (Dz 104)

 

105-107.

?W. FAUSTYNA W CZASIE TYCH DO?WIADCZE? NIE OPUSZCZA?A KOMUNII ?W.

Jednak w tych wszystkich cierpieniach i walkach nie opuszczam Komunii ?w. Kiedy zdawa?o mi si?, ?e nie powinnam komunikowa?, wtedy szlam przed Komunia ?w. do Mistrzyni i powiedzia?am jej, ?e nie mog? i?? do Komunii ?w., zdaje mi si?, ?e nie powinnam przyst?powa?. Ona mi jednak nie pozwala?a opuszcza? Komunii ?w. i posz?am i pozna?am, ?e uratowa?o mnie tylko pos?usze?stwo.

 

Sama Mistrzyni pó?niej powiedzia?a mi, ?e te do?wiadczenia przesz?y u mnie pr?dko, tylko dlatego, ?e Siostra by?a pos?uszna. Moc pos?usze?stwa tylko, ?e Siostra tak m??nie przebrn??a. Prawda, ?e Pan sam mnie wyprowadzi? z tej m?ki, ale wierno?? pos?usze?stwu podoba?a Mu si?. Chocia? s? to rzeczy przera?aj?ce, jednak nie powinna si? nimi ?adna dusza przera?a? zbytecznie, bo nie da Bóg ponad to, co mo?emy. (Dz 106)A z drugiej strony, mo?e nigdy nie dopu?ci na nas podobnych m?k, a pisz? dlatego, ?e je?eli si? Panu podoba jak?? dusz? prowadzi? przez podobne m?ki, niech si? nie l?ka, ale b?dzie we wszystkim, o ile od niej zale?y, wierna Bogu. Bóg duszy krzywdy nie zrobi, gdy? jest sama mi?o?ci? i w tej niepoj?tej mi?o?ci powo?a? ja do bytu. Chocia? kiedy by?am w tych utrapieniach nie rozumia?am tego. (Dz 106) O Bo?e mój, pozna?am, ?e nie jestem z tej ziemi, wla? to Pan w moj? dusz? w wysokim stopniu. Obcowanie moje jest wi?cej w niebie, ani?eli na ziemi, chocia? w niczym nie zaniedbuj? obowi?zków swoich. (Dz 105-7)

 

108.

?W. FAUSTYNA POTWIERDZA, ?E PRZEZ TE DO?WIADCZENIA PAN JEZUS SAM J? PRZEPROWADZI?

W tych chwilach nie mia?am kierownika duszy i nie zna?am ?adnego kierownictwa. Prosi?am Pana i nie dawa? mi kierownika. Sam Jezus jest Mistrzem moim od dzieci?stwa, a? dot?d. Przeprowadzi? mnie przez wszystkie puszcze i niebezpiecze?stwa, widz? jasno, ?e tylko Bóg móg? mnie przeprowadzi? przez tak wielkie niebezpiecze?stwa bez ?adnej szkody i bez szwanku, gdzie dusza moja zosta?a nietkni?ta i zawsze zwyci??a?am wszelki trudno?ci, które by?y do nie poj?cia. Wychodzi?a [...]. jednak da? mi Pan kierownika, ale pó?niej. (Dz 108)

 

109.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY, KTÓRA PRZE?Y?A NOC CIEMN?

Po tych cierpieniach dusza jest wielkiej czysto?ci ducha i wielkiej blisko?ci Boga, chocia? musze jeszcze wspomnie?, ze w tych udr?czeniach duchowych ona jest blisko Boga, ale jest ?lepa. Jej wzrok duszy spowity w ciemno?ci, a Bóg jest bli?ej takiej duszy cierpi?cej, tylko ca?y sekret w?a?nie w tym, ?e ona o tym nie wie. Ona twierdzi, ?e nie tylko ja Bóg opu?ci?, ale jest przedmiotem Jego nienawi?ci. Co za ci??ka choroba wzroku duszy, która ra?ona ?wiat?em Bo?ym, twierdzi, ze Go nie ma, a tymczasem jest tak silne, ?e j? o?lepi?. Jednak pozna?am pó?niej, ze Bóg jest bli?ej niej w tych chwilach ni? kiedy indziej, bo zwyk?ej pomocy ?aski nie przetrwa?aby prób. Wszechmoc Boga tu dzia?a i ?aska nadzwyczajna, bo inaczej za?ama?aby si? pod pierwszym uderzeniem. (Dz 109)

 

110.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E TO CO ZASZ?O W JEJ DUSZY JEST DZIE?EM ?ASKI BO?EJ

O Boski Mistrzu, to tylko dzie?o Twoje w duszy mojej. Ty, o Panie, nie boisz si? duszy postawi? nad brzegiem strasznej przepa?ci, gdzie ona si? trwo?y i l?ka i znowu przywo?uje j? do siebie. Oto s? Twoje niepoj?te tajemnice. (Dz 110)

 

111.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E W CZASIE TYCH DO?WIADCZE? NIE NATRAFI?A W SPOWIEDZI NA KAP?ANA, KTÓRY BY TE SPRAWY ROZUMIA?

Kiedy w tych udr?czeniach duszy stara?am si? oskar?a? w spowiedzi ?w. z jak najdrobniejszych drobiazgów, kap?an ten dziwi? si?, ?e nie pope?niam wi?kszych uchybie? i powiedzia? mi te s?owa: je?eli w tych udr?kach Siostra jest tak wierna Bogu, to ju? to samo daje ?wiadectwo, ?e Bóg Siostr? wspiera szczególn? ?ask? Swoj?, a ?e Siostra tego nie rozumie, to i dobrze. Jednak dziwna rzecz, ?e mnie w tych rzeczach spowiednicy nie mogli ani zrozumie?, ani uspokoi?, a? do spotkania z O. Andraszem a pó?niej z ks. Sopo?ko. (Dz 111)

 

113.

?W. FAUSTYNA PRZEDSTAWIA RADY DUSZOM WYBRANYM DO PRZE?YCIA NOCY CIEMNEJ

I znowu? pragn? powiedzie? trzy s?owa o duszy, która pragnie stanowczo d??y? do ?wi?to?ci i odnosi? owoc, czyli po?ytek ze spowiedzi.

 

Pierwsze, ca?kowita szczero?? i otwarto??. Naj?wi?tszy i najm?drzejszy spowiednik, nie mo?e gwa?tem wla? w dusz? tego, co pragnie, je?eli dusza nie b?dzie szczera i otwarta. Dusza nieszczera, skryta, nara?a si? na wielkie niebezpiecze?stwa w ?yciu duchowym i sam Pan Jezus nie udziela si? takiej duszy w sposób wy?szy, bo wie, ?e ona nie odnios?aby korzy?ci z tych ?ask szczególnych.

 

Drugie s?owo ? Pokora. Dusza nie korzysta nale?ycie z sakramentu spowiedzi, je?eli nie jest pokorna. Pycha dusz? utrzymuje w ciemno?ci. Ona nie wie i nie chce dok?adnie wnikn?? w g??b swej n?dzy, maskuje si? i unika wszystkiego, co by ja uleczy? mia?o.

 

Trzecie s?owo ? to pos?usze?stwo. Dusza niepos?uszna, nie odniesie ?adnego zwyci?stwa, chocia? by ja Sam Pan Jezus bezpo?rednio spowiada?. Spowiednik niedo?wiadczony nic takiej duszy nie pomo?e. Na wielkie nieszcz??cie nara?a si? dusza niepos?uszna i nic nie post?pi w doskona?o?ci i nie da rady w ?yciu duchowym. Bóg najhojniej obsypuje dusz? ?askami, ale dusz? pos?uszn?. (Dz 113)

 

114.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY CIERPI?CEJ

O, jak mi?e s? hymny, p?yn?ce z duszy cierpi?cej. Ca?e niebo zachwyca si? tak? dusz? ? szczególnie, kiedy jest dotkni?ta przez Boga. Wywodzi za nim swe t?skne treny. Jej pi?kno?? jest wielka, bo p?ynie z Boga. Idzie przez puszcz? ?ycia zraniona mi?o?ci? Bo??. Ona jedn? stop? dotyka ziemi. (Dz 114)

 

115.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY, KTÓR? ?ASKA BO?A PRZEPROWADZI?A PRZEZ NOC CIEMN?

+ Dusza, która wysz?a z tych cierpie? jest g??boko pokorna. Jej czysto?? duszy jest wielka. Ona bez namys?u niejako lepiej wie, co w danej chwili nale?y czyni?, a co zaniecha?. Wyczuwa najl?ejsze dotkni?cie ?aski i jest bardzo wierna Bogu. Ona z daleka poznaje Boga i cieszy si? nieustannie Bogiem. Ona Boga nader szybko odkrywa w duszach innych, w ogóle w otoczeniu. Dusza jest oczyszczona przez Samego Boga. Bóg, jako czysty Duch wprowadza dusze w ?ycie czysto duchowe. Sam Bóg wpierw t? dusze przygotowa? i oczy?ci?, czyli uczyni? j? zdoln? do ?cis?ego obcowania z Sob?. W sposób duchowy obcuje ona z Panem w mi?osnym odpocznieniu. Mówi do Pana bez wyra?enia zmys?ów. Bóg nape?nia dusze swym ?wiat?em. Jej rozum o?wiecony, widzi jasno i rozró?nia stopnie w ?yciu duchowym. Widzi, kiedy si? ??czy?a w sposób niedoskona?y z Bogiem, gdzie zmys?y bra?y udzia? i duchowo?? by?a z??czona ze zmys?ami, cho? ju? w sposób wy?szy i szczególny ? jednak niedoskona?y. Jest ??czenie si? z Panem wy?sze i doskonalsze ? to jest umys?owe. Dusza tu jest bezpieczniejsza od z?udze?, duchowo?? jej jest g??bsza i czystsza. W ?yciu, gdzie s? zmys?y, tam wi?cej jest nara?enia na z?udzenia. Jak jej samej, tak i spowiedników ostro?no?? powinna by? wi?ksza. S? chwile, w których i Bóg wprowadza dusz? w stan czysto duchowy. Zmys?y gasn? i s? jakoby umar?e, dusza jest jak naj?ci?lej zjednoczona z Bogiem, jest zanurzona w Bóstwie, poznanie jej jest ca?kowite i doskonale, nie poszczególne ? jak dawniej, ale ogólne i ca?kowite. Cieszy si? tym, ale jeszcze chc? mówi? o tych chwilach próby. W tych chwilach trzeba, aby spowiednicy mieli cierpliwo?? z taka dusz?. Ale najwi?ksz? cierpliwo?? powinna mie? dusza sama z sob?. (Dz 115)

 

116.

?W. FAUSTYNA DZI?KUJE PANU JEZUSOWU ZA PRZE?YCIE NOCY CIEMNEJ

Mój Jezu, Ty wiesz, co doznaje dusza moja na wspomnienie tych cierpie?. Nieraz dziwi?am si?, ?e Anio?owie i ?wieci siedz? cicho na takie cierpienia duszy. Jednak oni nas szczególnie w tych chwilach kochaj?. Dusza moja nieraz krzycza?a za Bogiem, jak ma?e dzieci?, kiedy matka zas?oni swoje oblicze, a ono jej pozna? nie mo?e, krzyczy, ile si? ma. O Jezu mój, za te do?wiadczenia mi?osne niech Ci b?dzie cze?? i chwa?a. Wielkie i niepoj?te jest mi?osierdzie Twoje. Wszystko o Panie, co? zamierzy? wzgl?dem mej duszy, jest przenikni?te mi?osierdziem Twoim. (Dz 116)

 

117.

?W. FAUSTYNA ZWRACA UWAG? NA TO, JAK WIELK? POMOC? W PRZE?YWANIU TYCH DO?WIADCZE? JEST ?YCZLIWO?? OTOCZENIA

Wspomn? tu, ?e otoczenie nie powinno dodawa? cierpie? zewn?trznych, bo naprawd?, dusza, kiedy ma kielich po brzegi, to czasami w?a?nie ta kropelka, któr? my dorzucamy do jej kielicha b?dzie akurat za wiele i przeleje si? kielich goryczy. I kto za tak? dusze odpowie? Strze?my si? dorzuca? cierpie? innym, bo to si? nie podoba Panu. Gdyby Siostry czy Prze?o?eniu wiedzieli, lub si? domy?lali, ?e dana dusza jest w takich do?wiadczeniach, a mimo to, jaszcze ze swej strony dodawaliby jej cierpienia, grzeszy?yby ?miertelnie i sam Bóg upomnia?by si? za taka dusz?. Nie mowie tu o wypadkach, które z natury stanowi? grzech, ale mówi? o rzeczy, która w innym razie nie by?aby grzechem. Strze?my si? mie? takie dusze na sumieniu. Jest to wielka wada w ?yciu zakonnym i powszechna, ?e jak si? widzi dusze cierpi?c?, to zawsze chce jej si? doda? jeszcze wi?cej. Nie mowie o wszystkich, ale s?. Pozwalamy sobie na wydawanie s?dów rozmaitych i mówimy tam, gdzie nie powinni?my tego nieraz powtarza?. ( Dz 117)

 

120.

DUSZA OCZYSZCZONA W NOCY CIEMNEJ ZOSTAJE UMOCNIONA W WALCE O ZACHOWANIE ?ASK BO?YCH

Zesz?am na temat milczenia, przecie? nie o tym chc? mówi?, ale o ?yciu duszy z Bogiem i o jej odpowiedzeniu ?asce kiedy dusza zosta?a oczyszczona i Pan poufale z ni? przestaje, teraz zaczyna si? ca?a si?a duszy w d??eniu do Boga. Jednak ona z siebie nic nie mo?e. Tutaj tylko Bóg urz?dza wszystko, dusza o tym wie i jest ?wiadoma tego. Ona jeszcze ?yje na wygnaniu i rozumie dobrze, ze jeszcze mog? by? i chmurne dni i d?d?yste, ale ona ma si? ju? inaczej na to wszystko patrze? ni? dotychczas. Nie ubezpiecza si? w fa?szywym spokoju, ale pr??y si? do walki. Ona wie, ?e jest z pokolenia rycerskiego. Teraz lepiej sobie zdaje spraw? ze wszystkiego. Ona wie, ?e jest rodzajem królestwa, wszystko si? je tyczy co wielkie i ?wi?te. (Dz 120)

 

121.

?W. FAUSTYNA OPISUJE PRZE?YCIA DUSZY OCZYSZCZONEJ W NOCY CIEMNEJ

+ Szereg ?ask, które Bóg zlewa na dusze po tych ognistych próbach. Cieszy si? ?cis?ym jednoczeniem z Bogiem. Wiele ma widze? zmys?owych i umys?owych, wiele s?yszy s?ów nadprzyrodzonych i nieraz wyra?nych rozkazów, jednak pomimo tych ?ask, nie wystarcza sama sobie. Tym w?a?nie mniej, ?e ja Bóg nawiedza tymi ?askami, bo jest w okazji ró?nych niebezpiecze?stw i ?atwo mo?e popa?? w z?udzenie. ? Powinna prosi? Boga o przewodnika duchowego, ale nie tylko si? modli? o przewodnika, ale trzeba si? stara? i szuka? takiego wodza, który zna si? na rzeczy, jak wódz, który musi zna? drogi, którymi ma prowadzi? do walki. Dusz?, która jest zjednoczona z Bogiem, trzeba j? przygotowa? do wielkich i zaci?tych walk.

 

+ Po tych oczyszczeniach i próbach, Bóg obcuje w duszy w sposób szczególny jednak dusza nie zawsze wspó?pracuje z tymi ?askami. Nie, ?eby ona sama z siebie nie chcia?a pracowa?, ale natrafi?a na tak wielkie trudno?ci zewn?trzne i wewn?trzne, ?e naprawd? trzeba cudu , aby si? taka dusza utrzyma?a na tych wy?ynach. Tu potrzebuje koniecznie kierownika. Dusz? moj? cz?sto nape?niali w?tpliwo?ciami, a nieraz i sama si? trwo?y?a, bo my?la?am sobie, ?e przecie? jestem nieukiem, nie znam si? na wielu rzeczach, a tym wi?cej na rzeczach duchownych. Jednak, je?eli w?tpliwo?ci si? zwi?ksza?y, szuka?am ?wiat?a u spowiednika, albo u Prze?o?onych. Jednak nie otrzymywa?am tego, czego pragn??am. (Dz 121)

 

122.

ANI PRZE?O?ONA ANI SPOWIEDNIK NIE DALI WIARY WYZNANIOM ?W. FAUSTYNY

Kiedy ods?oni?am si? Prze?o?onym, jedna z Prze?o?onych pozna?a moj? dusz? i drog?, jak? Bóg mnie chce prowadzi?. Kiedy si? stosowa?am do jej wskazówek, zacz??am szybko post?powa? na drodze doskona?o?ci. Jednak nie trwa?o to d?ugo. Kiedy ods?oni?am g??biej sw? dusz?, nie otrzyma?am tego, czego pragn??am, a Prze?o?onej zda?y si? te ?aski niepodobne, wi?c ju? nic zaczerpn?? od niej nie mog?am. Mówi?a mi, ?e nie podobna, aby Bóg tak obcowa? ze stworzeniem. Ja si? o Siostr? boj?, czy to nie jest jakie z?udzenie. Niech Siostra si? poradzi jakiego kap?ana. Jednak spowiednik mnie nie rozumia? i powiedzia?: - lepiej, ?eby Siostra pomówi?a o tych rzeczach z Prze?o?onymi. I tak chodzi?am od Prze?o?onych do spowiednika, od spowiednika do Prze?o?onych, a uspokojenia nie znajdowa?am. Te ?aski Bo?e zacz??y si? dla mnie wielkim cierpieniem. Mówi?am nieraz wprost do Pana: Jezu, ja si? Ciebie boj?, czy Ty nie jeste? jaki widmem. Jezus mnie zawsze uspokaja?, ale ja zawsze nie dowierza?am. Dziwna rzecz, nim ja wi?cej nie dowierza?am, to Jezus wi?cej dawa? dowodów, i? On jest sprawc? tych rzeczy. (Dz 122)

123.

Z POWODU BRAKU ZROZUMIENIA U PRZE?O?ONYCH, ?W. FAUSTYNA PRZESTA?A MÓWI? O SWYCH WEWN?TRZNYCH PRZE?YCIACH

+ Kiedy pozna?am, ?e nic nie otrzymuj? uspokojenia od Prze?o?onych, postanowi?am nic nie mówi? o tych rzeczach czysto wewn?trznych. Na zewn?trz stara?am si?, tak, jako dobra zakonnica, o wszystkim mówi? z Prze?o?onymi, ale o potrzebie duszy, ju? b?d? mówi? w konfesjonale. Dla wielu i to bardzo s?usznych przyczyn, pozna?am, ?e niewiasta nie jest powo?ana do rozró?niania takich tajemnic. Narazi?am si? na wiele cierpie? niepotrzebnych. Przez d?u?szy czas by?am uwa?ana jakoby op?tana przez z?ego ducha i patrzono na mnie z politowaniem, a Prze?o?ona poczyni?a pewne ostro?no?ci co do mnie. Dolatywa?o do uszu moich, i? Siostry patrz? na mnie, jako na tak?. I zaciemni? si? horyzont woko?o. Zacz??am unika? ?ask tych Bo?ych, ale có?, przecie? to nie by?o w mej mocy. Nagle ogarnia?o mnie tak wielkie skupienie, ?e w brew woli pogr??a?am si? w Bogu i Pan utrzymywa? mnie przy Sobie. (Dz 123)

 

124.

POCZ?TKOWY L?K DUSZY ZAMIENIA SI? W SPOKÓJ

W pierwszych chwilach dusza moja zawsze jest strwo?ona, ale pó?niej, dziwny spokój i moc nape?nia dusz?. (Dz 124)

 

125-126.

OSOBY TRZECIE NIE MOG?Y POJ?? ??DANIA PANA JEZUSA ODNOSZ?CE SI? DO NAMALOWANIA OBRAZU BOZEGO MI?SIERDZIA

+ Wszystko by?o jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan za??da?, abym malowa?a ten obraz, ju? teraz naprawd? zaczynaj? mówi? i patrze? na mnie, jako na jak?? histeryczk? i fantastyczk? i ju? to jest troch? g?o?niejsze. Jedna z Sióstr przysz?a, aby ze mn? pomówi? w poufa?o?ci. I zacz??a si? nade mn? litowa?. Mówi mi: s?ysz?, ?e mówi? o Siostrze, ?e jest fantastyczka, ?e ma jakie? widzenia. Biedna Siostra, niech si? Siostra broni przed tym. Szczera by?a ta dusza i co s?ysza?a ? powiedzia?a mi szczerze. Ale podobne rzeczy codziennie wys?uchiwa? musia?am. A jak to mnie m?czy?o, jeden Bóg tylko wie. Jednak postanowi?am sobie wszystko znosi? w cicho?ci, ani si? nie t?umaczy? na zadawane mi pytanie. Jednych dra?ni?o to moje milczenie, a zw?aszcza wi?cej ciekawych. Drugie ? g??biej my?l?ce ? mówi?, ?e jednak Siostra Faustyna musi by? bardzo blisko Boga, ?e ma si?? znie?? tyle cierpie?. I widzia?am przed sob? jakby dwie grupy s?dziów. Stara?am si? o cisz? wewn?trzn? i zewn?trzn?. Nie mówi?am nic, co si? tyczy?o mojej osoby, chocia? by?am przez niektóre Siostry wprost pytana. Zamilk?y usta moje. Cierpia?am, jak go??bica, nie skar??c si?. Jednak niektóre Siostry mi?a jakoby przyjemno??, aby mi w jakikolwiek sposób dokuczy?. Dra?ni?a je moja cierpliwo??, jednak Bóg dawa? mi wewn?trznie tyle si?y, ?e znosi?am to ze spokojem. (Dz 125-126)

 

128.

?W. FAUSTYNA ZNALAZ?A SI? POD USTAWICZN? KONTROL? SIÓSTR

Otó? ju? jestem os?dzana na wszystkie strony, ju? nic nie ma, co by we mnie by?o, a usz?o s?dów Sióstr, ale ju? si? niejako wszystko wyczerpa?o i zacz?li mnie zostawia? w spokoju. Um?czona dusza moja troch? odpocz??a, ale pozna?am, ?e najbli?ej by? Pan ze mn? w tych prze?ladowaniach. Trwa?o to króciutko. Wybuch?a znów silna burza. Teraz dawniejsze podejrzenia sta?y si? jakoby rzecz pewna i znowu te same pie?ni trzeba s?ucha?. Tak si? Panu podoba to. Ale dziwna rzecz, ?e nawet na zewn?trz zacz??y mi si? ró?ne niepowodzenia. To ?ci?ga?o wiele ró?nych cierpie?, Bogu tylko wiadomych. Jednak stara?am si? jak mog?am, - aby wszystko czyni? w jak najczystszej intencji. Widz? teraz, ?e jestem jak z?odziej strze?ona wsz?dzie: w kaplicy, przy obowi?zku, w celi. Ju? teraz wiem, ?e oprócz obecno?ci Bo?ej mam zawsze obecno?? ludzk?, napraw, nieraz bardzo ta obecno?? ludzka mnie m?czy?a. By?y chwile, ?e si? zastanawia?am, czy si? rozebra? do myci, czy nie. Naprawd?, biedne moje ?ó?ko, ono tak?e by?o wiele razy kontrolowane. ?miech mnie nieraz ogarn??, jak si? dowiedzia?am, ?e nawet ?ó?ka nie zostawia w spokoju. Sama mi jedna z Sióstr powiedzia?a, ?e co dzie? wieczorem patrzy?a si? do mnie do celi, jak si? w niej zachowuj?.

Jednak Prze?o?eni zawsze s? prze?o?onymi. I chocia? mnie osobi?cie upokarzali i nieraz nape?niali ró?nymi w?tpliwo?ciami, to jednak zawsze pozwalali mi na to, co ??da? Pan, chocia? nie tak, jak prosi?am, ale w inny sposób czynili zado?? ??daniom Pana i pozwalali mi na te pokuty i ostro?ci. (Dz 128)

 

129.

?W. FAUSTYNA WSPOMINA UPOKORZENIE, KTÓRE ZNIOS?A OD PEWNEJ SIOSTRY

W pewnym dniu, jedna z Matek tak si? na mnie nagniewa?a i tak mnie upokarza?a, ?e ju? my?la?am, ?e nie znios? tego. Mówi mi: dziwaczko, histeryczko, wizjonerko, wyno? mi si? z pokoju, niech nie znam Siostry. ? Sypa?o si? na g?ow? moj? wszystko, co si? da?o. Kiedy przysz?am do celi, pad?am na twarz przed krzy?em i spojrza?am na Jezusa, a nie mog?am ju? ani jednego s?owa wymówi?. A jednak tai?am si? przed innymi i udawa?am, jakoby nic nie zasz?o pomi?dzy nami. Szatan zawsze korzysta z takich chwil, zacz??a mi przychodzi? my?li zniech?cenia ? za wierno?? i szczero?? ? masz nagrod?. Jak mo?na by? szczer?, kiedy si? jest tak niezrozumian?. Jezu, Jezu, ju? nie mog?. Upada?am znowu? na ziemie pod tym ci??arem i pot wyst?pi? na mnie i l?k jaki? zacz?? mnie ogarnia?. Nie mam si? na kim wewn?trznie oprze?. W tym us?ysza?am g?os w duszy: Nie l?kaj si?, Ja jestem z tob? ? i jakie? dziwne ?wiat?o o?wieci?o mój umys? i pozna?am, ?e nie powinnam si? poddawa? takim smutkom, i jaka? si?a nape?ni?a mnie i wysz?am z celi z nowa odwag? do cierpie?. (Dz 128-129)

 

130-131.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE DUCHOWE PRZE?YCIA, KTÓRYCH DO?WIADCZY?A PRZED PIERWSZ? PROFESJ? ZAKONN?

Jednak zacz??am si? troch? opuszcza?. Nie zwraca?am uwagi na te wewn?trzne natchnienia. Stara?am si? by? rozproszona. Jednak pomimo gwaru i rozproszenia, widzia?am, co si? w duszy mojej dzia?o. Mowa Bo?a wymowna jest i nic jej zag?uszy? nie mo?e. Zacz??am unika? spotkania si? z Panem we w?asnej duszy, bo nie chcia?am by? ofiar? z?udzenia. Jednak Pan mnie niejako ?ciga swymi darami i naprawd?, na przemian doznawa?am m?ki i rado?ci. O ró?nych widzeniach i ?askach tutaj nie wspominam, które w tym czasie Bóg mi udzieli?, bo mam to na innym miejscu zanotowane, ale wspomn? to, ?e ju? dosz?y te ró?ne cierpienia do szczytu i postanowi?am sobie, przed ?lubami wieczystymi ju? sko?czy? z tymi w?tpliwo?ciami. Przez czas ca?y próbacji modli?am si? o ?wiat?o dla kap?ana, przed którym mia?am si? ods?oni? ? ca?? dusze na wskro?. I prosi?am Boga, aby mi On Sam w tym dopomóg? i da? mi ?ask?, abym mog?a wypowiedzie? najtajniejsze rzeczy, jakie s? pomi?dzy mn?, a Panem, i by? tak usposobiona, ?e jakkolwiek ten kap?an zadecyduje, to b?d? uwa?a?, jakoby Samego Jezusa. Mniejsza o to, co za s?d na mnie wyda, ja tylko pragn? prawdy i stanowczej odpowiedzi na pewne pytania. Zdana jestem zupe?nie na Boga i dusza moja pragnie prawdy. Ju? d?u?ej nie mog? ?y? w w?tpliwo?ciach, chocia? w duszy mia?am tak wielka pewno??, ?e rzeczy te od Boga pochodz?, ?e odda?abym za nie ?ycie, ale jednak ponadto wszystko, prze?o?y?am zdanie spowiednika i postanowi?am sobie tak post?powa?, jak on uzna i udzieli mi wskazówek. Te chwil? widz?, która zadecyduje jak mam post?powa? przez ca?e ?ycie. Wiem, ?e od niej b?dzie zale?e? wszystko. Mniejsza o to, czy mi powie zgodnie z moimi natchnieniami, czy te? ca?kiem przeciwnie, ju? to mnie nie obchodzi. Ja pragn? pozna? prawd? i za ni? i??.

Jezu, Ty mo?esz mnie wspomóc. I ju? od tej chwili zacz??am. ? Taj? wszystkie ?aski w duszy i czekam na tego, którego mi Pan przy?le. Nie w?tpi?c nic w sercu swoim, jaka? odwaga wesz?a w dusz? moj?. (Dz 130-131)

 

133.

?W. FAUSTYNA OPISUJE UPOKORZENIE DOZNANE ZE STRONY PEWNEJ SIOSTRY

+ W pewnej chwili przywo?a?a mnie jedna ze starszych Matek i jakby z jasnego nieba zacz??y si? gromy ogniste, tak, ?e nawet nie wiedzia?am, o co si? rozchodzi. Jednak pokrótce zrozumia?am, ?e to jest za to, co wcale ode mnie nie zale?y. Mówi mi, ?e niech Siostra sobie wybije z g?owy, ?eby Pan Jezus mia? z Siostr? tak poufale przestawa?, z tak? n?dz?, a tak? niedoskona??. Pan Jezus tylko ze ?wi?tymi duszami obcuje, zapami?taj to sobie. Przyzna?am, ?e ma wielka racje, bo ja jestem n?dzna, ale jednak ufam mi?osierdziu Bo?emu. Kiedy si? spotka?am z Panem, upokarza?am si? i mówi?am: Jezu, Ty z takimi n?dznymi podobno nie obcujesz? ? B?d? spokojna, córko Moja ? w?a?nie przez tak? n?dz? chce okaza? moc mi?osierdzia Swego. Pozna?am, ?e Matka ta raczej chcia?a mnie tylko upokorzy?. (Dz 133)

 

134.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E DO?WIADCZY?A WIELE ?ASK W KRÓTKIM CZASIE

+ O mój Jezu, wiele mi da?e? w tym krótkim ?yciu do?wiadcze?, wiele rzeczy zrozumia?am, nawet takich, ?e teraz si? dziwi?. O, jak dobrze zda? si? we wszystkim na Boga i pozwoli? Bogu w ca?ej pe?ni dzia?a? w duszy. (Dz 134)

 

135-136.

PAN JEZUS PRZYGOTOWUJE ?W. FAUSTYN? NA PRZYJ?CIE JEGO WOLI

W czasie trzeciej próbacji Pan da? mi pozna?, ?ebym Mu si? ofiarowa?a, aby móg? czyni? ze mn? to, co Mu si? podoba. Mam zawsze stawa? przed Nim, jako ofiara. Zl?k?am si? w pierwszej chwili czuj?c si? n?dza bezdenn? i znaj?c dobrze siebie. Odpowiedzia?am Pan jeszcze raz: - jestem n?dz? sam?, jak mog? by? zak?adniczk?? Dzi? tego nie rozumiesz. Jutro dam ci pozna? w czasie adoracji. Serce mi dr?a?o i dusza. S?owa mi tak g??boko utkwi?y w duszy. Mowa Bo?a ?ywa jest. Kiedy przysz?am na adoracj?, odczuwa?am w duszy, ?e wesz?am do ?wi?tnicy Boga ?ywego, którego Majestat wielki i niepoj?ty. I dal mi Pan pozna?, czym s? nawet najczystsze duchy wobec Niego. Chocia? na zewn?trz nic nie widzia?am, obecno?? Bo?a przenika?a mnie na wskro?. W tej chwili dziwnie mój umys? zosta? o?wiecony. Przesun??a si? przed oczyma mej duszy wizja, jak u Pana Jezusa w Ogrójcu. Najpierw cierpienia fizyczne i wszystkie okoliczno?ci, które je powi?ksz?: cierpienia duchowe w ca?ej rozci?g?o?ci i te, o których nikt wiedzie? nie b?dzie. W t? wizj? wchodzi wszystko: pos?dzanie niewinne, odebranie dobrej s?awy. Napisa?am to w streszczeniu, ale to poznanie by?o tak jasne, ze to, co pó?niej prze?ywa?am, nic si? nie ró?ni?o od chwili kiedy pozna?am. Imi? moje ma by? ?ofiara?. Kiedy sko?czy?a si? wizja, zimny pot sp?yn?? mi po czole. Jezus dal mi pozna?, ?e chocia? si? nie zgodz? na to, to jednak mog? si? zbawi? i ?ask, których mi udziela, nie zmniejszy i nadal b?dzie w takiej samej poufa?o?ci ze mn?, tak, ?e chocia? si? nie zgodz? na t? ofiar?, to nie zmniejszy przez to hojno?? Bo?a. I dal mi Pan pozna?, ?e ca?a tajemnica ode mnie zle?y, od mojego dobrowolnego zgodzenia si? na t? ofiar? z ca?? ?wiadomo?ci? umys?u. W tym akcie dobrowolnym i ?wiadomym, jest cala moc i warto?? przed Jego Majestatem. Chocia?by mnie nic z tego na com si? ofiarowa?a nie dosi?g?o, jednak przed Panem jest jakby ju? wszystko dokonane. W tym momencie pozna?am, ?e wchodz? w ??czno?? z Majestatem Niepoj?tym. Czuje, ze Bóg czeka na moje s?owo, na moja zgod?. Wtem, duch mój pogr??y? si? w Panu i rzek?am: czy? ze mn?, co ci si? podoba, poddaje si? woli Twojej. Wola Twoja ?w. od dzi? jest mi pokarmem. Wierna b?d? ??daniom Twoim, przy pomocy Twojej ?aski. Czy? ze mn? co Ci si? podoba. B?agam Ci?, o Panie, b?d? ze mn? w ka?dym momencie ?ycia mojego. (Dz 135-136)

 

137-138.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY PO WYRA?ENIU ZGODY NA SPE?NIENIE SI? BO?EJ WOLI W JEJ ?YCIU

Wtem ? kiedy si? zgodzi?am wola i sercem, na t? ofiar? ? obecno?? Bo?a przenikn??a mnie na wskro?. Dusza moja zosta?a pogr??ona w Bogu i zalana tak wielkim szcz??ciem, ?e ani w cz??ci tego napisa? nie mog?. Czu?am, ?e Majestat Jego otacza mnie. Dziwnie zosta?am zlana z Bogiem. Widzia?am wielkie upodobanie Bo?e w sobie i nawzajem uton?? duch mój w Nim. ?wiadoma tego zjednoczenia si? z Bogiem, czuj?, ?e jestem szczególnie mi?owana i nawzajem ? kocham ca?? si?? swej duszy. ? Tajemnica wielka zasz?a na tej adoracji. Tajemnica mi?dzy mn?, a Panem i zdawa?o mi si?, ?e skonam z mi?o?ci w Jego spojrzeniu. Cho? mówi?am wiele z Panem, jednak bez s?owa. I powiedzia? Pan: jeste? rozkosz? dla Serca Mojego, od dzi? ka?dy uczynek najdrobniejszy ma w oczach Moich upodobanie, cokolwiek czyni? b?dziesz. ? W tym momencie czu?am si? przekonsekrowan?. Pow?oka cia?a jest ta sama, ale dusza inna, w niej mieszka Bóg z ca?ym Swoim upodobaniem. Nie uczucie, ale ?wiadoma rzeczywisto??, której nic mi przy?mi? nie mo?e. Wielka tajemnica zadzierzgn??a si? miedzy mn? a Bogiem. Odwaga i moc pozosta?a w duszy mojej. Kiedy wysz?am z adoracji, ze spokojem spojrza?am w oczy temu wszystkiemu, czego si? przedtem tak bardzo l?ka?am. Kiedy wysz?am na korytarz, zaraz mnie spotka?o wielkie cierpienie i upokorzenie przez jedn? osob?. Przyj??am z poddaniem si? woli wy?szej i g??boko przytuli?am si? do Naj?w. Serca Jezusowego Pana, daj?c pozna?, ?e jestem gotowa do tego, na co si? ofiarowa?am. Cierpienie wyrasta?o jakby spod ziemi, sama Matka Ma?gorzata dziwi?a si? temu. Innym wiele rzeczy ujdzie, bo naprawd? nie warto na to zwraca? uwagi, ale mnie nic nie uchodzi, ka?de s?owo analizowane, ka?dy krok uwa?any. Jedna Siostra powiedzia?a mi: nich si? Siostra przygotuje na przyj?cie krzy?yka, jaki Siostr? czeka od Matki Prze?o?onej, tak mi Siostry ?al. A ja w duszy ciesz? si? na to i ju? od dawna jestem na to gotowa. Kiedy zauwa?y?a moj? odwag?, zdziwi?a si? temu. Teraz widz?, ?e dusza z siebie niewiele mo?e, ale z Bogiem, wszystko mo?e. Oto, co mo?e ?aska Bo?a. Ma?o jest dusz, które by zawsze by?y czujne na natchnienie Bo?e, a jeszcze mniej jest dusz takich, które by wiernie sz?y za natchnieniem Bo?ym. (Dz 137-138)

 

139.

?W. FAUSTYNA ZALECA, ABY DUSZE NIE DOWIERZA?Y NATCHNIENIOM, A? DO CZASU UTWIERDZENIA PRZEZ ?WIAT?EGO SPOWIEDNIKA

Jednak dusza wierna Bogu nie mo?e sama rozstrzyga? swych natchnie?, musi je poddawa? pod kontrol? bardzo wykszta?conego i m?drego kap?ana i dopok?d si? nie upewni, niech si? trzyma nie dowierzaj?co. Tym natchnieniom i wszelkim ?askom wy?szym, niech nie dowierza sama, bo si? narazi? mo?e na wielkie straty.

 

Chocia? dusza odró?nia zaraz fa?szywe natchnienia od Bo?ego, jednak niech b?dzie ostro?na, bo wiele jest rzeczy niepewnych. Bóg lubi i cieszy si?, kiedy dusza nie dowierza Jemu Samemu, dla Niego Samego, dlatego, ?e Go kocha, to jest ostro?na i pyta si? i sama szuka pomocy, aby stwierdzi?, czy to naprawd? Bóg jest, co w niej dzia?a. A utwierdziwszy si? przez ?wiat?ego spowiednika, niech b?dzie spokojna i odda si? Bogu wed?ug Jego wskazówek, to jest wskazówek spowiednika. (Dz 139)

 

141.

PAN JEZUS PRZYGOTOWA? POMOC ?W. FAUSTYNIE W OSOBACH DWÓCH KAP?ANÓW

+ Ale udr?ki moje ju? dobiegaj? ko?ca. Pan daje mi obiecan? pomoc, widz? j? w dwóch kap?anach ? to jest w Ojcu Andraszu i ks. Sopo?ko. W rekolekcjach przed ?lubami wieczystymi pierwszy raz zosta?am gruntownie uspokojenia, a pó?niej przez ks. Sopo?ko w tym samym kierunku by?am prowadzona ? tu si? spe?ni?a obietnica Pana. (Dz 141)

 

142.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY PO UZYSKANIU POMOCY SPWIEDNIKA

Kiedy zosta?am uspokojona i pouczona jak post?powa? po tych drogach Bo?ych, duch mój rozradowa? si? w Panu i zdawa?o mi si?, ?e nie id?, ale biegn?, zosta?y mi rozwi?zane skrzyd?a do lotu i zacz??am szybowa? w sam ?ar s?o?ca i nie obni?? si?, a? spoczn? w Tym, w Którym uton??a dusza moja na wieki. I podda?am si? ca?kowicie wp?ywowi ?aski; wielkie s? zni?enia Bo?e do duszy mojej. Nie usuwam si? ani wymawiam, ale ton? w Nim, jako Jedynym Skarbie swoim. Jedno jestem z Panem, niejako niknie przepa?? mi?dzy nami. Stwórca i stworzenie. Przez par? dni dusza moja by?a jakoby w ustawicznej ekstazie. Obecno?? Bo?a ani na chwil? nie opuszcza?a mnie. I dusza moja trwa?a w ustawicznym mi?osnym z??czeniu z Panem. Jednak nie przeszkadza?o mi to w spe?nianiu obowi?zków. Czu?am, ze jestem przemieniona w mi?o??, p?on??am ca?a, ale bez szkody. Ustawicznie ton??am w Bogu, Bóg mnie tak silnie i pot??nie poci?ga? ku Sobie, ze chwilami nie zda?am sobie sprawy, ze jestem na ziemi. Przez tyle czasu krepowa?am ?ask? Bo?? i l?ka?am si? jej, teraz Bóg Sam przez tego ojca Andrasza usun?? wszelkie trudno?ci. Duch mój zosta? zwrócony ku s?o?cu i rozkwit? w Jego promieniach dla Niego Samego, ju? nie rozu ? [urywa i od nowego wiersza zaczyna inn? my?l] (Dz 142)

 

145b.

DO CZASU POZNANIA SPOWIEDNIKÓW, PAN JEZUS OSOBI?CIE PROWADZI? ?W. FAUSTYN? PO DROGACH DOSKONA?O?CI

+ Jezus daje mi pozna? cz?sto, co Mu si? w duszy mojej nie podoba i nieraz strofowa? mnie za takie na pozór drobiazgi, a jednak w rzeczy samej mia?y wielkie znaczenie, przestrzega? mnie i ?wiczy? jak Mistrz. Przez wiele lat wychowywa? mnie Sam, a? do chwili, kiedy da? mi kierownika duszy. Dawniej Sam mi dawa? pozna?, czego nie rozumia?am, a teraz ka?e mi si? pyta? wszystkiego spowiednika i cz?sto mówi mi tak: a Ja ci odpowiem przez usta jego, b?d? spokojna. Jeszcze mi si? nie zdarzy?o, abym kiedy otrzyma?a sprzeczna odpowied? z tym, co ??da? Pan ode mnie i przedstawi?am kierownikowi. Nieraz zdarza si?, ?e Jezus mi wpierw niektóre rzeczy poleca i nikt przecie? o tym nie wie, a kiedy si? zbli?a?am do kratki ? to samo mi poleci? spowiednik ? jednak cz?sto nie. (Dz 145)

 

145c.

PO UMOCNIENI RAD? SPOWIEDNIKA DUSZA WEZWANA JEST DO CZYNU

+ Kiedy przez d?ugi czas dusza otrzymywa?a wiele ?wiat?a i natchnie? i kiedy spowiednicy zatwierdzili jej spokój i pochodzenie ich, je?eli mi?o?? jej jest wielka, teraz Jezus daje jej pozna?, ?e czas, aby to, co otrzymywa?a wprowadzi?a w czyn. Dusza poznaje, ?e Pan liczy na ni?, a ta wiadomo?? dodaje jej si?y, ona wie, ?e aby by? wierna b?dzie musia?a nieraz si? narazi? na ró?ne trudno?ci, ale ona ufa Bogu i dzi?ki tej ufno?ci dochodzi tam, gdzie ja Bóg wzywa. Trudno?ci jej nie przera?aj?, s? dla niej jakby chlebem powszednim ? wcale jej nie przera?aj?, ani zastraszaj?, jak rycerza, który jest ustawicznie w boju, nie przera?a go huk armat. Daleka od przera?ania si?, ale nads?uchuje, z której strony nieprzyjaciel atakuje, by odnie?? zwyci?stwo. Nic na ?lepo nie robi, ale bada, zastanawia si? g??boko, a nie licz?c na siebie, modli si? gor?co i zasi?ga rady rycerzy do?wiadczonych i m?drych, a tak post?puj?c, prawie zawsze zwyci??a. (Dz 145)

 

211.

?W. FAUSTYNA ZOSTAJE PONOWNIE DOTKNI?TA NOC? CIEMN?

+ Znowu zapada straszna ciemno?? w dusze moj?. Zdaje mi si?, ?e jestem pod wp?ywem z?udze?. Kiedy posz?am do spowiedzi, aby zaczerpn?? ?wiat?? i spokoju ? nie znalaz?am. Spowiednik narobi? mi jeszcze wi?cej w?tpliwo?ci nim mia?am przedtem. Powiedzia? mi: nie mog? pozna?, jaka moc na Siostr? dzia?a ? mo?e Bóg, a mo?e i z?y duch. Kiedy odesz?am od konfesjona?u zacz??am rozwa?a? s?owa jego. ? im wi?cej rozwa?a?am, tym si? wi?cej dusza moja pogr??a?a w ciemno?ci. ? Co robi? ? Jezu? Kiedy Jezus si? zbli?a? do mnie z ?askawo?ci? - ba?am si?. ? czy? Ty naprawd? Jezus? Z jednej strony poci?ga mnie mi?o??, a z drugiej strony lek. Co to za m?ka ? nie umiem tego opisa?. (Dz 211)

 

432.

?W. FAUSTYNA ZOSTAJE PRZENIKNI?TA OGNIEM DUCHOWYM

W tej samej chwili uczulam jaki? ogie? w sercu moim, czuje, ?e ustaj? zmys?y moje, nie wiem co si? wko?o mnie dzieje, czuje, ze mnie przenika wzrok Pa?ski, poznaje dobrze wielko?? Jego i n?dz? swoja. Cierpienie jakie? dziwnie przenika dusze moj? i rado?? taka, jakiej porówna? z niczym nie zdo?am, czuje si? ubezw?adniona w obj?ciach Boga, czuje, ze jestem w Nim i rozp?ywam si? jako jednak kropla wody w oceanie. Nie umiem tego wyrazi? co przezywam, po takiej modlitwie wewn?trznej czuj? si?? i moc do pe?nienia cnót najtrudniejszych, czuje niech?? do wszystkich rzeczy, które ?wiat ma w powa?aniu, pragn? ca?? dusz? samotno?ci i ciszy. (Dz 432)

 

534.

PAN JEZU CHCE, ABY CZYSTO?? ?W. FAUSTYNY BY?A WI?CEJ NI? ANIELSKA

Czysto?? ? ?lub ten rozumie si? sam przez si?, ?e zabrania wszystkiego, co jest zakazane szóstym i dziewi?tym przykazaniem Bo?ym, naturalnie ? czyn, my?l i s?owo, uczucie i... Rozumiem, ?e ?lub uroczysty ró?ni si? od ?lubu prostego, rozumiem to w ca?ej ci?g?o?ci. Kiedy si? nad tym zastanawia?am, us?ysza?am w duszy te s?owa: - Jeste? oblubienic? Moja na wieki, czysto?? twoja ma by? wi?cej ni? anielska, bo z ?adnym anio?em nie wchodz? w tak ?cis?? za?y?o?? jak z tob?. Najdrobniejszy czyn oblubienicy Mojej ma warto?? niesko?czon?, dusza czysta ma moc niepoj?t? przed Bogiem. (Dz 534)

 

644a.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN SWEJ DUSZY PO OSTATNIEJ SPOWIEDZI W WIELK? ?ROD?

Kiedy odesz?am od konfesjona?u, ca?y rój my?li przy t?oczy? moj? dusz?; po co to by? szczerym, przecie? to, com powiedzia?a, nie s? grzechy, wi?c nie mam obowi?zku o tym mówi? spowiednikowi, to znowu?, ?e jak to dobrze, ju? nie potrzebuj? uwa?a? na w?asne wn?trze, byle na zewn?trz by?o dobrze, nie potrzebuj? teraz na nic uwa?a?, rzeczywi?cie, i?? za tymi g?osami wewn?trznymi, które mnie nieraz tyle kosztuj? upokorzenia, ju? teraz b?d? swobodna, to znowu? jaki? dziwny ból ?cisn?? moj? dusz?, - to mi nie wolno obcowa? z Tym, którego jak gor?co pragn?? Który jest ca?? si?? mojej duszy? Zacz??am wo?a?: do kogó? pójd?, o Jezu. Ale z t? chwil? zakazu spowiednika zapad?a w dusz? moj? ciemno?? wielka, l?kam si?, aby nie us?ysze? jakiego g?osu wewn?trz, aby przez to, nie z?ama? zakazu spowiednika, to znowu? konam z t?sknoty za Bogiem. Wn?trze moje rozszarpane, nie maj?c w?asnej woli, ale zupe?nie zdana na Boga. (Dz 644)

 

644b.

?W. FAUSTYNA OPISUJE KONANIE SWEJ DUSZY

By?o to w Wielk? ?rod?, cierpienie to wzmog?o si? wi?cej w Wielki Czwartek. Kiedy przysz?am na rozmy?lanie. wesz?am w rodzaj konania, nie czu?am obecno?ci Bo?ej, ale ca?a sprawiedliwo?? Bo?a zaci??y?a nade mn?, widzia?am si? jakoby ubita za grzechy ?wiata. Szatan zacz?? szydzi? ze mnie: widzisz, ju? teraz nie b?dziesz si? stara?a o dusze, patrz, jak? masz zap?at?, nikt ci nie b?dzie wierzy?, ?e, tego ??da Jezus, patrz, jak cierpisz teraz, a co jeszcze cierpie? b?dziesz, przecie? ju? ci? teraz zwolni? spowiednik z tego wszystkiego. Teraz mog? ?y?, jak mi si? podoba, byle na zewn?trz by?o dobrze. Te straszne "my?li dr?czy?y omie ca?? godzin?. Kiedy si? zbli?a?a Msza ?w. ból mi ?cisn?? serce, to ja mam wyj?? z Zakonu? A je?eli Ojciec mi powiedzia?, ?e to jaka? herezja, to mam odpa?? od Ko?cio?a? - zawo?a?am g?osem wewn?trznym i bolesnym do Pana: Jezu, ratuj mnie. Jednak ani jeden promie? ?wiat?a nie wchodzi? do duszy mojej i czuj?, ?e mnie si?y opuszczaj?, jakoby rozdzia? cia?a od duszy. Poddaj? si? woli Bo?ej i powtarzam: niech si? stanie o Bo?e, ze mn? to, co? postanowi?, nie ma ju? nic we mnie mojego. Wtem nagle ogarn??a mnie obecno?? Bo?a i przenikn??a mnie na wskro?, do szpiku ko?ci. By? to czas przyj?cia Komunii ?w. W chwil? po Komunii ?w. straci?am wszystko co mnie otacza i gdzie jestem. (Dz 644)

 

672.

?W. FAUSTYN? OGARNIA OBECNO?? BO?A PO DWÓCH GODZINACH DUCHOWEGO KONANIA

+ 4 sierpie? 1936. M?ka wewn?trzna przesz?o dwie godziny. Konanie. . . . .Nagle przenika mnie obecno?? Bo?a, czuj?, ?e przechodz? pod w?adz? sprawiedliwego Boga, przenika mnie ta sprawiedliwo?? do szpiku ko?ci, zewn?trznie trac? si?? i przytomno??, Wtem poznaj? wielk? ?wi?to?? Boga i wielk? n?dz? swoj?, powstaje w duszy straszna m?ka, dusza widzi wszystkie uczynki swoje nie bez skaz. Wtem w duszy obudza si?a ufno?ci... i dusza ca?? moc? swoj? rwie si? do Boga, ale widzi, jak n?dzn? jest i jak wszystko co j? otacza marnym jest. I tak wobec tej ?wi?to?ci - o biedna dusza. . . . . (Dz 672) 13 sierpie?.

 

673-674.

PAN JEZUS UDZIELA ?W. FAUSTYNIE UDR?CZONEJ POKUSAMI ?ASKI POKOJU

Przez ca?y dzie? by?am dr?czona strasznymi pokusami, blu?nierstwa cisn??y mi si? do ust, niech?? do wszystkiego co ?wi?te i Bo?e; jednak walczy?am przez dzie? ca?y; wieczorem zacz??o mi przyt?acza? umys?: - po có? mówi? o tym spowiednikowi? On si? z tego wy?mieje; jaka? niech?? i zniech?cenie ogarn??o moj? dusz? i zdawa?o mi si?, ?e w takim stanie nie mog? w ?aden sposób przyst?pi? do Komunii ?w. Kiedy pomy?la?am, ?e mam nie przyst?pi? do Komunii ?w., tak straszny ból ?cisn?? moj? dusz?, ?e o ma?o nie zakrzykn??am na ca?y g?os w kaplicy. Jednak spostrzeg?am si?, ?e s? Siostry i postanowi?am pój?? do ogrodu i schroni? si?, abym mog?a chocia? g?o?no zap?aka?. Wtem nagle stan?? Jezus przy mnie i rzek?: - Gdzie zamierzasz i??? Nic nie odpowiedzia?am Jezusowi, ale ca?y ból wyla?am przed Nim i ust?pi?y wszystkie zakusy szatana. Jezus mi powiedzia?, ?e: - Spokój wewn?trzny, który masz, jest ?ask? - i nagle znik?. Ja si? czu?am szcz??liwa i dziwnie uspokojona. Naprawd?, w jednej chwili ?eby wróci?a taka moc pokoju, to rzeczywi?cie, ?e tylko Jezus mo?e to sprawi?, On - Pan Najwy?szy. (Dz 673-674)

 

767-768.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ZJEDNOCZENIE MISTYCZNE BOGA Z JEJ DUSZ?

+ Obcowanie moje z Panem, jest obecnie na wskro? duchowe; dusza moja jest dotkni?ta przez Boga i ca?a si? w Nim pogr??a, a? do zapomnienia o sobie, przesi?kni?ta na wskro? Bogiem, tonie w Jego pi?kno?ci, tonie ca?a w Nim ? nie umiem tego opisa?, bo pisz?c u?ywam zmys?ów, a tam, w tym zjednoczeniu, zmys?y nie dzia?aj?, jest zlanie Boga i duszy, jest tak wielkie ?ycie w Bogu, do którego jest dopuszczona dusza, ?e si? nie da j?zykiem to wyrazi?. Kiedy dusza wraca do zwyk?ego ?ycia, wtenczas widzi, ?e to ?ycie jest mrokiem, mg??, senn? bez?adno?ci?, spowiciem ma?ej dzieciny. W takich chwilach dusza tylko przyjmuje od Boga, bo ona sama z siebie nic nie czyni, nie robi najmniejszego wysi?ku, wszystko sprawia w niej Bóg. Jednak kiedy dusza wraca do zwyk?ego stanu, widzi, ?e nie jest w jej mocy pozostawa? dalej w tym zjednoczeniu. Chwile te s? krótkie, tego s? trwa?e, dusza nie mo?e d?ugo by? w tym stanie, bo inaczej si?? rzeczy, wyzwoli?aby si? z wi?zów cia?a na zawsze, chocia? i tak jest podtrzymywana cudem przez Boga; Bóg daje duszy pozna? w sposób jasny, jak j? mi?uje jakoby ona jedna by?a przedmiotem Jego upodoba?. Dusza poznaje to w sposób jasny i jakoby bez zas?ony, rwie si? ca?ym p?dem do Boga, ale czuje si? dzieckiem, ona wie, ?e nie jest to w jej mocy, dlatego Bóg zni?a si? do niej i ??czy j? z Sob? w sposób. . . . . tu musz? zamilkn??, bo to co dusza prze?ywa nie umiem tego opisa?. Dziwna to rzecz, ?e chocia? dusza po?ywaj?c to zjednoczenie z Bogiem, nie umie temu nada? dok?adnych form i okre?lenia, jednak kiedy si? spotyka z podobn? dusz?, dziwnie si? rozumiej? wzajemnie w tych rzeczach, chocia? niewiele mówi? ze sob? b?d?. Dusza w ten sposób zjednoczona z Bogiem, ?atwo poznaje podobn? sobie dusz?, chocia?by tamta nie ods?oni?a jej swojego wn?trza, ale tylko zwyczajnie z ni? rozmawia?a, jest to jakby pokrewie?stwo duchowe. W ten sposób dusz zjednoczonych z Bogiem jest niewiele, mniej ni? my?limy.(Dz 767-768)

 

 

769.

?W. FAUSTYNA WYJA?NIA, DLACZEGO PAN UDZIELA ?ASKI ZJEDNOCZENIA MISTYCZNEGO Zauwa?y?am, ?e Pan udziela tej ?aski duszom dla dwóch celów: pierwszy to jest, je?eli dusza ma spe?ni? jakie? wielkie dzie?o, absolutnie s?dz?c po ludzku, przechodz?ce jej si?y. W drugim wypadku, zauwa?y?am, udziela Bóg dla prowadzenia i uspakajania podobnych dusz, chocia? Pan mo?e udzieli? tej ?aski, jak Mu si? podoba i komu si? podoba. Jednak t? ?ask? zauwa?y?am u trzech kap?anów. Jeden z nich jest ?wieckim kap?anem, a dwóch kap?anami zakonnymi i dwie zakonnice, jednak nie w tym samym stopniu.(Dz 769)

 

770.

?W. FAUSTYNA ZOSTA?A DOTKNI?TA T? ?ASKA PO RAZ PIERWSZY W 18-TYM ROKU

?YCIA

Co do mnie, otrzyma?am t? ?ask? po raz pierwszy i to przez bardzo krótk? chwil? w osiemnastym roku ?ycia, w czasie oktawy Bo?ego Cia?a, podczas nieszporów, kiedy z?o?y?am Panu Jezusowi ?lub wieczysty czysto?ci. ?y?am jeszcze na ?wiecie, jednak wkrótce wst?pi?am do klasztoru. ?aska ta trwa?a króciutk? chwil?, ale moc tej ?aski jest wielka.(Dz 770)

 

770a.

PRZEZ PAR? LAT ?W. FAUSTYNA DO?WIADCZA?A NOCY CIEMNEJ

Po tej ?asce, nast?pi?a d?uga przerwa. Wprawdzie otrzymywa?am od Pana w tej przerwie wiele ?ask, ale innego rz?du. By? to okres do?wiadcze? i oczyszczenia. Do?wiadczenia [te] by?y tak bolesne, ?e dusza moja dozna?a zupe?nego opuszczenia przez Boga, zosta?a pogr??ona w tak wielkich ciemno.(Dz 770)

 

770b.

OD TEGO PRZE?OMU ?W. FAUSTYNA TRWA?A W MISTYCZNYM ZJEDNOCZENIU

Jednak i w tym powtórnym zjednoczeniu by?y krótkie przerwy. Jednak obecnie od pewnego czasu, nie doznaj? ?adnej przerwy, ale coraz g??biej pogr??a mnie w Bogu. Wielkie ?wiat?o, jakim jest o?wiecony rozum, daje pozna? wielko?? Boga, nie jakoby w Nim mia?a poznawa? poszczególne przymioty, jako dawniej, nie - tu jest inaczej: w jednym momencie poznaj? ca?? Istot? Boga. Dusza w tym samym momencie tonie ca?a w Nim i doznaje szcz??cia, dusza tak wielkiego, jak wybrani w niebie, chocia? wybrani w niebie widz? twarz? w twarz Boga i s? zupe?nie szcz??liwi, absolutnie - jednak ich poznanie Boga nie jest równe, da? mi to Bóg pozna?. To g??bsze poznanie zapocz?tkowuje si? tu na ziemi miar? ?aski, ale i w du?ej mierze zale?y od naszej wierno?ci tej ?asce. Jednak dusza doznaj?ca tej niepoj?tej ?aski zjednoczenia, nie mo?e powiedzie?, ?e widzi Boga twarz? w twarz, i tu jest cieniutka zas?onka wiary, ale tak cieniutka, ?e dusza mo?e mówi? - widzi Boga i mówi z Nim. Jest przebóstwiona, Bóg daje duszy pozna?, jak bardzo j? mi?uje i dusza widzi, ?e dusze lepsze i ?wi?tsze od niej nie otrzyma?y tej ?aski, dlatego ogarnia j? ?wi?te zdumienie i utrzymuje j? w g??bokiej pokorze i pogr??a si? w swej nico?ci i zdumieniu ?wi?tym i im ona wi?cej si? uni?a, tym Bóg ?ci?lej si? jednoczy z ni? i zni?a si? do niej. Dusza w tym momencie jest jakoby zatajona, zmys?y jej nieczynne, ona w jednym momencie poznaje Boga i tonie w Nim. Poznaje ca?? g??bi? Niezg??bionego, a im to poznanie jest g??bsze, tym dusza gor?cej po??da Go. (Dz 770-771)

 

772-773.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUSZY PO ZJEDNOCZENIU MISTYCZNYM Z BOGIEM

Wielka jest wzajemno?? duszy z Bogiem. Kiedy dusza wychodzi [z] zatajenia, zmys?y kosztuj? z tego, czym dusza si? rozkoszowa?a, jednak i to jest wielk? ?ask? Bo??, ale nie jest czysto duchow?; w pierwszym rz?dzie zmys?y nie bior? udzia?u; ka?da ?aska daje duszy moc i si?? do czynu, odwag? do cierpie?. Dusza dobrze wie, czego Bóg od niej ??da i pe?ni Jego ?w. wol?, pomimo przeciwno?ci. Jednak dusza nie mo?e w tych rzeczach post?powa? sama, musi i?? za rad? ?wiat?ego spowiednika, bo inaczej mo?e zb??dzi?, albo nie odnie?? ?adnego po?ytku.(Dz 772-773)

 

 

882.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE G?EBOKIE ZJEDNOCZENIE Z PANEM JEZUSEM

Takich widze? mam niewiele: ale cz??ciej obcuj? z Panem w sposób g??bszy. Zmys?y pozostaj? w u?pieniu i cho? niedostrzegalnie, jednak rzeczywi?cie i ja?niej mi s? wszystkie rzeczy, ani?eli bym je oczami widzia?a. Umys? poznaje w jednym momencie wi?cej, ni? przez d?ugie lata gruntownego zastanawiania si? i rozmy?lania, jak co do istoty Bo?ej, tak samo i co do prawd objawionych, a tak?e samo co do poznania w?asnej n?dzy.(Dz 882)

 

883.

NIC NIE PRZESZKADZA ?W. FAUSTYNIE TRWA? W G??BOKIM ZJEDNOCZENIU Z PANEM JEZUSEM

Do tego ??czenia si? i Panem, nic mi nie przeszkadza, ani rozmowa z bli?nimi, ani obowi?zki ?adne, chocia?bym mia?a nawet za?atwi? nie wiem jak wa?ne sprawy, to mi wcale nie przeszkadza; duch mój jest z Bogiem, wn?trzno?ci moje s? pe?ne Boga, a wi?c nie szukam Go poza sob?, On, Pan przenika dusz? moj? jak promie? s?o?ca czyste szk?o. Z rodzon? matk?, jak by?am w jej ?ywocie zamkniona, to nie by?am tak z??czona, ani?eli z Bogiem moim; tam by?a nie?wiadomo??, a tu pe?nia rzeczywisto?ci i ?wiadomo?? zjednoczenia. Widzenia moje s? czysto wewn?trzne, ale wi?cej je rozumiem, a za to mniej umiem w s?owach wypowiedzie?.(Dz 883)

 

884.

?W. FAUSTYNA MÓWI O PI?KNIE ?WIATA DUCHOWEGO

O, jak pi?kny jest ?wiat ducha. I jak rzeczywisty, ?e to ?ycie zewn?trzne jest w porównaniu do niego marn? u?ud?, bezsilno?ci?.(Dz 884)

 

885.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJ? DUCHOW? ZA?Y?O?? Z PANEM JEZUSEM

Jezu, daj mi moc i m?dro??, abym przebrn??a t? straszn? puszcz?, aby serce moje umia?o znie?? cierpliwie t?sknot? za Tob?, o Panie mój. Trwam zawsze w ?wi?tym zdziwieniu, kiedy czuj?, ?e si? zbli?asz do mnie, Ty, Pan tronu straszliwego, spuszczasz si? w n?dzne wygnanie i przychodzisz do ubogiej ?ebraczki, która nic nie ma, prócz n?dzy, nie umiem Ci? ugo?ci?, mój Królewiczu, ale Ty wiesz, ?e Ci? kocham ka?dym drgnieniem serca. Widz?c Twe uni?enie, jednak nie zmniejsza si? w oczach moich Majestat Twój, wiem, ?e mnie mi?ujesz mi?o?ci? Oblubie?ca, a to mi wystarcza, cho? nas dzieli przepa?? wielka, bo? Ty Stwórca, a ja stworzenie Twoje. Jednak mi?o?? jest tylko wyt?umaczeniem naszej ??czno?ci, poza ni? wszystko jest niepoj?te, mi?o?? tylko jest zrozumieniem tych niepoj?tych poufa?o?ci z jak? przestajesz ze mn?. O Jezu, Twa wielko?? przera?a mnie i by?abym w ustawicznym zdziwieniu i l?ku, gdyby? mnie Sam nie uspakaja?; czynisz mnie zdoln? do obcowania z Sob? przed ka?dym zbli?eniem si?.(Dz 885)

 

886.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E W SERCU KOCHAJ?CYM WOL? BO?? NIE MO?E ZAGO?CIC SMUTEK

15/1.37. Nie zago?ci smutek w sercu kochaj?cym wol? Bo??. St?sknione serce moje za Bogiem, odczuwa ca?? n?dz? wygnania. Id? odwa?nie - cho? rani? si? stopy - do ojczyzny swojej, a w tej drodze posilam si? wol? Bo??, ona mi jest pokarmem. Wspierajcie mnie szcz??liwi mieszka?cy ojczyzny niebieskiej, by siostra wasza nie usta?a w drodze. Chocia? jest straszna pustynia, jednak id? z czo?em wzniesionym i patrz? w s?o?ce to jest w mi?osierne Serce Jezusa.(Dz 886)

 

887.

?W. FAUSTYNA MA ?WIADOMO?? STA?EJ OBECNO?CI BOGA W JEJ DUSZY

19/1.37. ?ycie w obecnej chwili up?ywa mi w cichej ?wiadomo?ci Boga. Nim ?yje moja dusza milcz?ca, a to ?wiadome ?ycie Boga w mej duszy, jest mi ?ród?em szcz??cia i mocy. Nie szukam szcz??cia poza g??bi? swej duszy, w której mieszka Bóg, jestem tego ?wiadoma. Czuj?, jakoby potrzeb? udzielania si? innym, odkry?am w duszy ?ród?o szcz??cia, to jest Boga. O, mój Bo?e, widz? wszystko co mnie otacza, ?e jest przepe?nione Bogiem, a najwi?cej dusza moja, któr? zdobi ?aska Bo?a. Tym czym b?d? ?y? w wieczno?ci, ju? zaczn? teraz.(Dz 887)

 

888.

W MILCZENIU DUSZ JEDNOCZY SI? Z BOGIEM

Milczenie jest mow? tak pot??n?, ?e si?ga tronu Boga ?ywego, milczenie jest mow? Jego, cho? tajemn?, lecz pot??n? i ?yw?.(Dz 888)

 

891.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN SWEJ DUSZY Z??CZONEJ Z PANEM JEZUSEM

21/I.[1937J. Dzi? od samego rana, jestem z Panem dziwnie z??czona. Wieczorem odwiedzi? mnie ksi?dz szpitalny, po chwili rozmowy, czuj?, ?e duch mój zaczyna si? wi?cej pogr??a? w Bogu i zacz??am traci? wra?liwo??, co si? dzieje woko?o mnie. Prosi?am gor?co Jezusa: daj mi mo?no?? rozmawiania, i da? Pan, ?e mog?am z nim mówi? swobodnie, ale by?a chwila, gdzie nie rozumia?am co mówi, g?os jego s?ysza?am, ale nie by?o w mej mocy rozumienie i przeprasza?am, ?e nie rozumiem mowy jego, chocia? g?os s?ysz?. To jest chwila ?aski z??czenia si? z Bogiem, ale niedoskona?a, poniewa? na zewn?trz zmys?y dzia?aj? w sposób te? niedoskona?y, nie ma ca?kowitego zanurzenia w Bogu, czyli zawieszenia zmys?ów, jak to cz?sto si? zdarza, ?e na zewn?trz nic si? nie s?yszy, ani widzi, dusza ca?a swobodnie jest pogr??ona w Bogu. Kiedy mnie ta ?aska nawiedza, pragn? by? sama, prosz? Jezusa, aby mnie chroni? przed wzrokiem stworze?. Naprawd?, ?e si? bardzo wstydzi?am tego kap?ana, ale uspokoi?am si?, poniewa? pozna? troch? moj? dusz? w spowiedzi ?w.(Dz 891)

 

911.

?W. FAUSTYNA OPISA?A ZJEDNOCZENIE TRÓJCY PRZENAJ?WI?TSZEJ Z JEJ DUSZ?

W pewnym momencie, obecno?? Bo?a przenikn??a moj? ca?a istot?, umys? mój zosta? o?wiecony w poznaniu Jego Istoty, przypu?ci? mnie do poznania Swego ?ycia wewn?trznego. Widzia?am w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna Ich Istota, On jest Sam, jeden, ale w Trzech Osobach, ani mniejsza, ani wi?ksza jedna z Nich, ani w pi?kno?ci, ani w ?wi?to?ci nie ma ró?nicy, bo jedno s?. Jedno, absolutnie jedno s? . mi?o?? Jego przenios?a mnie w to poznanie i z??czy?a mnie ze Sob?. Kiedy by?am z??czona z jedn?, to tak?e by?am z??czona z drug? i trzeci?, tak, ?e jak si? ??czymy z jedn?, przez to samo ??czymy si? z tym dwiema Osobami ? tak samo jak z jedn?. Jedna ich jest wola, jeden Bóg, chocia? w Trzech Osobach Troisty. Kiedy si? duszy udziela Jedna z Trzech Osób, to moc? tej jednej woli jest z??czona z Trzema Osobami i jest zalana szcz??ciem, które sp?ywa z Trójcy Przenaj?wi?tszej; tym szcz??ciem karmi? si? ?wieci. Szcz??cie jakie tryska z Trójcy Przenaj?wi?tszej uszcz??liwia wszystko co jest stworzone, tryska ?ycie, które o?ywia i daje wszelkie ?ycie, które z Niego bierze pocz?tek. W tych chwilach dusza moja dozna?a tak wielkich rozkoszy Bo?ych, których trudno mi wyrazi?. (Dz 911)

 

912.

PAN JEZUS ZAPOWIEDZIA? MISTYCZNE ZA?LUBINY Z DUSZ? ?W. FAUSTYNY

Wtem us?ysza?am s?owa sformu?owane, s?owa te s? takie: - chc? ci? po?lubi? Sobie. ? Jednak l?k przeszed? moja dusz?, lecz bez niepokoju rozwa?a?am, co by to za za?lubiny by?y, jednak za ka?dy raz lek przenika dusze moja, ale jest spokój w duszy utrzymywany wy?sz? si??.

 

Przecie? ?luby wieczyste mam i przecie? z?o?y?am ze szczer? i ca?kowit? wol? i wci?? rozwa?am Co to ma znaczy?, czuj? i przenikam, ?e to jest jaka? ?aska wyj?tkowa. Kiedy j? rozwa?am, omdlenie mnie ogarnia za Bogiem, lecz w tym omdleniu jest umys? jasny i przenikni?ty ?wiat?em. Kiedy jestem z Nim z??czona, mdlej? z nadmiaru szcz??cia, lecz umys? mój jest jasny i czysty, bez przymieszek. Zni?asz Swój Majestat, aby obcowa? z biednym stworzeniem. Dzi?kuj? Ci, o Panie, za t? wielk? ?ask?, która mnie czyni zdoln? do obcowania z Tob?. Jezu, Twoje Imi? jest mi rozkosz?, wyczuwam z daleka swego Umi?owanego, a st?skniona moja dusza odpoczywa w obj?ciach Jego, nie umiem ?y? bez Niego, wol? z Nim by? w m?kach i cierpieniu, ani?eli bez Niego w najwi?kszych rozkoszach nieba.(Dz 912)

 

946-947.

?W. FAUSTYNA OPISUJE CHWILE SWEGO ZJEDNOCZENIA Z BOGIEM

12/1I.[l937]. Dzi? obecno?? Bo?a przenika mnie jak promie? s?o?ca, na wskro?. T?sknota mojej duszy za Bogiem jest tak wielka, ?e co chwila wprowadza mnie w omdlenie. Czuj?, ?e wiekuista Mi?o?? dotyka si? serca mojego, male?ko?? moja nie umie znie?? tego, ale wprowadza mnie w omdlenie; lecz si?a wewn?trzna jest wielka. Dusza chce dorówna? kochaj?cej j? Mi?o?ci. Dusza w tych momentach ma tak g??bokie poznanie Boga, a nim Go wi?cej poznaje, tym mi?o?? jej ku Niemu jest gor?tsza, czystsza. O, niepoj?te s? tajemnice duszy z Bogiem. S? nieraz ca?e godziny, gdzie dusza moja jest pogr??ona w zdumieniu, widz?c Majestat niesko?czony, a tak uni?aj?cy si? do duszy mojej. Nieustanne jest wewn?trzne zdziwienie moje, ?e Pan Najwy?szy ma we mnie Swoje upodobanie, a Sam mi mówi o tym, a ja pogr??am si? jeszcze wi?cej w swej nico?ci, bo wiem czym jestem sama z siebie. Jednak musz? powiedzie?, ?e kocham nawzajem swego Stwórc? do szale?stwa, ka?dym drgnieniem serca, ka?dym nerwem; moja dusza bezwiednie tonie, tonie... w Nim. Czuj?, ?e nic mnie nie od??czy od Pana, ani ,niebo, ani ziemia, ani tera?niejszo??, ani przysz?o??, wszystko si? odmieni? mo?e, ale mi?o?? nigdy, nigdy, ona zawsze ta sama. On, Mocarz nie?miertelny, daje mi. pozna? Sw? wol?, abym Go szczególnie mi?owa?a i sam wlewa w dusz? moj? zdolno?? do takiej mi?o?ci, jak pragnie, bym Go kocha?a. Pogr??am si? coraz wi?cej w Nim i nie l?kam si? niczego. Mi?o?? zaj??a ca?e serce moje i chocia?by mi mówiono o sprawiedliwo?ci Bo?ej i jak dr?? przed Nim nawet duchy czyste i zas?aniaj? swoje oblicza i mówi?: ?wi?ty, nieustannie, a z tego wynika, jakoby takie poufa?e moje obcowanie z Panem by?oby uszczerbkiem dla Jego czci i Majestatu - o nie, nie, jeszcze raz nie. W mi?o?ci czystej mie?ci si? wszystko - najwy?sza cze?? i najg??bsze uwielbienie, ale w najg??bszym pokoju [dusza] jest zanurzona w Nim przez mi?o??, a zewn?trzne powiedzenie stworze? nie ma wp?ywu na ni?. To co jej mówi? o Bogu jest bladym cieniem w porównaniu z tym, co ona wewn?trznie prze?ywa z Bogiem i dziwi si? nieraz, jak si? dusze zachwycaj? czyim? powiedzeniem o Bogu: gdy? dla niej jest to chleb powszedni, bo ona wie, ?e to co si? da wypowiedzie? nie jest jeszcze tak wielkim - przyjmuje i s?ucha wszystkiego z uszanowaniem, ale ona ma swoje ?ycie odr?bne w Bogu.(Dz 946-947)

 

969-970.

?W. FAUSTYNA Z T?SKNOTY ZA PANEM JEZUSEM NIEMAL SKONA?A

+ Dzi? medytacj? posz?am odprawi? przed Naj?wi?tszym Sakramentem. Jak si? zbli?y?am do o?tarza, obecno?? Bo?a przenikn??a dusz? moj?, zosta?am pogr??ona w oceanie Jego Bóstwa i powiedzia? mi Jezus: - córko Moja, wszystko co istnieje twoim jest. - I odpowiedzia?am Panu: niczego nie ??da serce moje, tylko Ciebie jednego, o Skarbie serca mojego; za wszystkie dary, które mi dajesz, dzi?kuj? Ci o Panie, ale ja ??dam tylko Serca Twego. Cho? wielkie s? niebiosa, niczym s? dla mnie bez Ciebie, Ty dobrze wiesz, o Jezu, ?e ustawicznie omdlewam z t?sknoty za Tob?. - Wiedz o tym, córko Moja, ?e co inne dusze dost?pi? w wieczno?ci, ty ju? teraz tego kosztujesz. - I nagle dusza moja zosta?a zalana ?wiat?em poznania Boga. O, czy mog? cho? troch? wyrazi?, co dusza moja prze?ywa przy Sercu niepoj?tego Majestatu. Nie umiem tego wypowiedzie?, pozna tylko dusza t? ?ask?, która podobn? cho? raz w ?yciu prze?y?a. Kiedy wróci?am do swej separatki, zdawa?o mi si?, ?e wróci?am z ?ycia prawdziwego do ?mierci. Kiedy lekarz przyszed? mi mierzy? t?tno, zdziwi? si?, co si? Siostrze sta?o, podobnego t?tna nigdy Siostra nie mia?a. Jednak chcia?bym wiedzie?, co spowodowa?o tak silne przyspieszenie t?tna? Co mu mog?am powiedzie?, kiedy sama nie wiedzia?am, ?e mam tak silne t?tno. Wiem tylko to, ?e konam z t?sknoty za Bogiem, ale przecie? mu o tym nie mówi?am, bo có? mi na to pomo?e medycyna.(Dz 969-970).

 

981.

DWA LATA DUCHOWYCH CIERPIE? BARDZO POMOG?Y ?W. FAUSTYNIE POST?PI? W DOSKONA?O?CI

Zrozumia?am przez te dwa lata cierpie? wewn?trznych, które cierpi? poddaj?c si? woli Bo?ej, dla lepszego poznania tej woli Bo?ej - wi?cej mnie posun??o w doskona?o?ci, ni? poprzednie dziesi?? lat. Od dwóch lat jestem na krzy?u, pomi?dzy niebem a ziemi?, to jest, ?e jestem zwi?zana ?lubem pos?usze?stwa, s?ucha? mam Prze?o?onej, jako samego Boga. A z drugiej strony Bóg daje mi Sam bezpo?rednio pozna? Swoj? wol? i dlatego jest moja m?ka wewn?trzna tak wielka, której nikt nie pojmie i nie zrozumie, tych cierpie? duchowych. L?ejszym mi si? wydaje, oddanie ?ycia, ni? prze?y? nieraz jedn? godzin? w takiej m?ce. Nie b?d? nawet o tym wiele pisa?, bo to jest nie do opisania, poznawa? bezpo?rednio wo1? Boga, a by? znowu?' doskonale pos?uszn? woli Boga po?rednio w zast?pstwie prze?o?onych. - Dzi?ki Panu, ?e mi da? kierownika, bo inaczej nie zrobi?abym ani kroku naprzód.(Dz 981)

 

1020.

PAN JEZUS PO?LUBIAJ?C DUSZ? WPROWADZA J? W ?AR SWEJ MI?O?CI

Poznaj? wewn?trzny ?lub duszy z Bogiem, który na zewn?trz nic nie poci?ga za sob?, jest czysty akt wewn?trzny duszy z Bogiem. ?aska ta poci?gn??a mnie w sam ?ar mi?o?ci Bo?ej, pozna?am Troisto?? Jego i absolutn? jedno?? Istoty Jego. ?aska ta jest odmienn? od wszystkich ?ask, jest tak wysoce duchowna, ?e niedok?adny mój opis o niej, ani cienia nie umie tego wyrazi?.(Dz 1020)

 

1022.

MI?O?? KU BOGU TRWA WIECZNIE

+ Chocia? na zewn?trz mam wiele cierpie? i ró?nych przeciwno?ci, jednak ani na moment to nie obni?a mojego wewn?trznego ?ycia, ani nie m?ci mi ciszy wewn?trznej. Nie l?kam si? chwili osamotnienia od stworze?, bo cho?by mnie wszyscy opu?cili, nie jestem sama, bo Pan jest ze mn?, a cho?by i Pan si? ukry?, to mi?o?? Go znajdzie - bo dla mi?o?ci nie ma bram ani stra?y, nawet bystry Cherubin z mieczem ognistym nie zatrzyma mi?o?ci; ona przedrze si? przez puszcze i skwary, przez burze i pioruny i ciemno?ci i dociera do ?ród?a, z którego wysz?a i tam przetrwa na wieki. Wszystko ustanie, ale mi?o?? nigdy.(Dz 1022)

 

1056.

PAN JEZUS POZWOLI? ?W. FAUSTYNIE ZJEDNOCZY? SI? Z TRÓJC? ?WI?T?

O jedenastej Jezus rzek? do mnie: - hostio Moja, ty? jest Mi och?od? dla udr?czonego Serca Mojego. - My?la?am, ?e po tych s?owach spali si? serce moje. l wprowadzi? mnie w tak ?cis?? ??czno?? z Sob? i za?lubi?o si? serce moje z Jego Serce [m] w sposób mi?osny i odczu?am Jego naj1?ejsze drgnienia, a On moje. Ogie? mojej mi?o?ci stworzony zosta? z??czony z ?arem wiekuistej mi?o?ci Jego. Wszystkie ?aski ta jedna przewy?sza swym ogromem. Troisto?? Jego ogarn??a mnie ca?? i jestem ca?a zanurzona w Nim; mocuje si? niejako moja male?ko?? z tym Mocarzem nie?miertelnym. Jestem zanurzona w niepoj?tej mi?o?ci i w niepoj?tej m?czarni z powodu Jego m?ki. Wszystko co si? dotyczy Jego Istoty i mnie si? udziela(Dz 1056)

 

1057.

PAN JEZUS PODTRZYMYWA? DUSZ? ?W. FAUSTYNE W EKSTAZIE

Jezus dawa? mi pozna? i przeczuwa? t? ?ask?, jednak dzi? udzieli? mi jej. Nie ?mia?abym ani zamarzy? o tej ?asce. Serce moje jest jakoby w ustawicznej ekstazie, chocia? na zewn?trz nic mi nie' przeszkadza do przestawania z bli?nimi i do za?atwiania ró?nych spraw. Nic nie jest w stanie przerwa? mojej ekstazy, ani si? jej nikt domy?li? zdo?a, poniewa? prosi?am Go, aby mnie raczy? chroni? przed wzrokiem ludzi. A z t? ?ask? wst?pi?o w dusz? moj? ca?e morze ?wiat?a w poznaniu Boga i siebie i zdumienie ogarnia mnie ca?? i wprowadza jakoby w now? ekstaz?, ?e Bóg raczy? si? zni?y? do mnie tak male?kiej.(Dz 1057)

 

1069.

PAN JEZUS WYJA?NIA, DLACZEGO TAK POUFALE OBCUJE Z DUSZ? ?W. FAUSTYNY

(19) 29/1II.37.Dzi? w czasie medytacji ujrza?am Pana w wielkiej pi?kno?ci, Który mi rzek?: - pokój tobie, córko Moja. Zadr?a?a ca?a dusza moja mi?o?ci? ku Niemu i rzek?am do Niego: o Panie, cho? Ci? kocham z ca?ego serca, ale prosz? nie zjawiaj mi si?, bo Ojciec duchowny powiedzia? mi, ?e Twoje nag?e zjawianie si? budzi podejrzenie, ?e mo?e Jeste? jak? z?ud?. A cho? Ci? kocham ponad istnienie swoje i wiem, ?e Ty? jest Pan i Bóg. mój, Który obcujesz ze mn?, to jednak ponad wszystko jestem pos?uszna spowiednikowi.

Jezus z powag? i ?askawo?ci? s?ucha? com mówi?a i powiedzia? mi te s?owa: - powiedz spowiednikowi, ?e tak poufale obcuj? z dusz? twoj?, bo nie kradniesz darów Moich i dlatego zlewam wszelkie ?aski na dusz? twoj?, bo wiem, ?e nie przyw?aszczysz ich sobie, a na znak, ?e mi?a Mi jest ostro?no?? jego, nie b?dziesz Mnie widzie? i nie uka?? si? tobie w ten sposób, a? zdasz spraw? z tego com ci powiedzia?.(Dz 1069.

 

1073.

DUSZA ?W. FAUSTYNY ZATON??A W TRÓJCY PRZENAJ?WI?TSZEJ

(20) 4/IV.l937. Niedziela Przewodnia, czyli ?wi?to Mi?osierdzia. Rano po Komunii ?w. dusza moja zosta?a zanurzona w bóstwie; by?am z??czona z Trzema Osobami Boskimi w ten sposób, ?e jak by?am z??czona z Jezusem, to równocze?nie z Ojcem i Duchem ?wi?tym. Dusza moja ton??a w niepoj?tej rado?ci i da? mi Pan pozna? ca?e morze i przepa?? niezg??bionego mi?osierdzia Swego. O gdyby to dusze zrozumie? chcia?y, jak bardzo ich Bóg mi?uje. Wszystkie porównania chocia?by najczulsze i najsilniejsze s? tylko bladym cieniem w porównaniu z rzeczywisto?ci?.

 

Kiedy by?am z??czona z Panem pozna?am, jak wiele dusz uwielbia to mi?osierdzie Bo?e.(Dz 1073)

 

1094.

DUSZA ZJEDNOCZONA Z BOGIEM PRZETRWA WSZELKIE TRUDNO?CI

17.1V. Dzi? na wyk?adzie katechizmu zosta?am utwierdzona w tym, co przez wewn?trzne zrozumienie [pozna?am i] od dawna tym ?y?am, a mianowicie, je?eli dusza szczerze kochaj?ca Boga i jest z Nim wewn?trznie zjednoczona, to chocia?by na zewn?trz ?y?a w trudnych warunkach, jednak nic niema mocy skr?powa? jej wn?trza i po?ród zepsucia, mo?e by? czysta i nietkni?ta, bo wielka mi?o?? Bo?a daje jej moc do walki, a i Bóg w szczególny sposób broni duszy, która Go szczerze kocha, a nawet w sposób cudowny.(Dz 1094)

 

1129.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE ZJEDNOCZENIE Z BOGIEM

23. Dzie? Trójcy Przenaj?wi?tszej

W czasie Mszy ?w. nagle zosta?am zjednoczona z Trójc? Przenaj?wi?tsz?. Pozna?am Jego Majestat i wielko??. Z??czona by?am z Trzema Osobami. I skoro si? jest z??czon? z Jedn? z tych Czcigodnych Osób, równocze?nie by?am z??czona z dwoma innymi Osobami. Szcz??cie i rado??, jaka si? udzieli?a duszy mojej, jest nie do opisania. Smutno mi, ?e nie mog? tego napisa? s?owami, co jest bez s?ów. (Dz 1129)

 

1145.

?W. FAUSTYNA TRWA?A W CI?G?YM ZJEDNOCZENIU Z PANEM JEZUSEM

+ 6.VI.[37) Pierwsza niedziela miesi?ca, Dzi? wzi??am sobie rekolekcje miesi?czne.

?wiat?o z rannego rozmy?lania: cokolwiek ze mn? zrobisz Jezu, ja Ci? zawsze kocha? b?d?, bo Twoja jestem. Wszystko mi jedno czy mnie tu pozostawisz, czy te? gdzie indziej zawsze Twoj? jestem.

Z mi?o?ci?, poddaj? si? najm?drszym wyrokom Twoim, o Bo?e, a wola Twoja, o Panie, jest mi pokarmem na ka?dy dzie?. Ty, Który znasz uderzenia serca mego, wiesz, ?e ono bije wy??cznie dla Ciebie, Jezu mój. T?sknoty mojej za Tob? nic ugasi? nie zdo?a. Ja konam za Tob? Jezu - kiedy? zabierzesz mnie do mieszkania Swego? (Dz 1145)

 

1184.

CODZIENNE M?CZE?STWO ?W. FAUSTYNY BY?O BARDZO ZAS?UGUJ?CE

W dawniejszej chwili.

Wieczorem ujrza?am Pana Jezusa ukrzy?owanego. Z r?k i nóg i boku sp?ywa?a Krew Przenaj?wi?tsza. Po chwili rzek? do mnie Jezus: to wszystko dla zbawienia dusz. Rozwa?, córko Moja, co ty czynisz dla ich zbawienia. - Odpowiedzia?am: Jezu, gdy patrz? na M?k? Twoj?, to ja prawie nic nie czyni? w ratowaniu dusz. I powiedzia? mi Pan: wiedz córko Moja, ?e twoje codzienne ciche m?cze?stwo w zupe?nym poddaniu si? woli Mojej wprowadza wiele dusz do nieba, a kiedy ci si? zdaje, ?e cierpienie przechodzi si?y twoje, patrz w Rany Moje, a wzniesiesz si? ponad wzgard? i s?dy ludzkie. Rozwa?anie Mojej M?ki dopomo?e ci si? wznie?? ponad wszystko. - Wiele rzeczy zrozumia?am, których przedtem poj?? nie mog?am.(Dz1184)

 

1191.

DUSZE ?YJ?CE W JEDNO?CI Z PANEM JEZUSEM MAJ? W SOBIE ?WIAT?O BO?E

Pok?d ?yjemy, mi?o?? Bo?a w nas wzrasta. A? do ?mierci winni?my si? stara? o mi?o?? Bo??. Pozna?am i do?wiadczy?am, ?e dusze, które ?yj? w mi?o?ci, odznaczaj? si? wielkim ?wiat?em w poznawaniu rzeczy Bo?ych, jak we w?asnej duszy, tak i w duszach innych. I dusze proste, nie maj?ce wykszta?cenia, odznaczaj? si? wiedz?.(Dz 1191)

 

1235.

?W. FAUSTYNA PRZE?YWA?A NOC CIEMN?

W sercu, w duszy mojej jest noc ciemna. Przed umys?em moim jest mur nieprzebity, który mi zas?oni? Boga, jednak ciemno?? ta nie jest z mojej przyczyny. Dziwna ta m?ka, której w ca?ej pe?ni l?kam si? napisa?, ale i w tym stanie staram si? by? wierna Tobie, o Jezu mój, zawsze i we wszystkim, serce moje bije tylko dla Ciebie.(Dz 1235)

 

 

1236.

?W. FAUSTYNA OPISA?A POWRÓT Z RABKI DO KRAKOWA I PRZE?YWANE TEGO DNIA CIERPIENIA

1O.VIII.1937. Dzi? powróci?am z Rabki do Krakowa, czuj? si? bardzo chora, Jezus tylko wie ile Cierpi?. W tych dniach by?am zupe?nie podobna do Jezusa ukrzy?owanego, uzbroi?am si? w cierpliwo??, aby ka?dej Siostrze odpowiedzie? dlaczego tam by? nie mog?am, to jest, ?e si? gorzej czu?am ze zdrowiem, chocia? wiedzia?am, ?e niektóre Siostry nie na to pytaj?, aby wspó?czu? z cierpieniem, ale aby do cierpie? dorzuci? nowych.(Dz 1236)

 

1237.

?W. FAUSTYN? ZNOWU OGARN??Y DUCHOWE CIEMNO?CI

O Jezu, jaka ciemno?? mnie ogarnia i nico?? przenika, ale Jazu mój, nie zostaw mnie samej, udziel mi ?aski wierno?ci. Chocia? nie mog? przenikn?? tajemnicy dopuszczenia, ale w mojej mocy jest powiedzie?: b?d? wola Twoja.(Dz 1237)

 

1315.

?W. FAUSTYNA W CHWILACH WEWN?TRZNEGO OPUSZCZENIA ZACHOWYWA?A SPOKÓJ

+ W chwilach opuszczenia wewn?trznego nie trac? spokoju, poniewa? wiem, ?e Bóg duszy nigdy nie opuszcza, chyba wtenczas jedynie, jak dusza sama przez niewierno?? zrywa zwi?zk? mi?o?ci.. Jednak absolutnie wszystkie istnienia zale?? od Pana i utrzymywane s? Jego wszechmoc?. Jednymi rz?dzi mi?o??, innymi sprawiedliwo??, od nas zale?y pod jak? w?adz? ?y? chcemy, gdy? pomoc ?aski dostatecznej nikomu nie jest. odmówiona. Nie zastrasz? mnie wcale pozorne opuszczenie. Badam siebie g??biej, czy nie moja w tym wina. Je?eli nie ? to b?d? b?ogos?awiony.(Dz 1315)

 

1336.

?W. FAUSTYNA W POKORZE OPISA?A STAN SWEJ DUSZY

+ W tej g??bokiej ciszy lepiej mog? os?dzi? stan swej duszy. Dusza moja jest podobna do wody prze?roczystej, w której wszystko widz?, jak n?dz? swoj?, tak i wielko?? ?ask Bo?ych, a z tego prawdziwego poznania gruntuje si? duch mój w g??bokiej pokorze. Wystawiam swe serce na dzia?anie Twej ?aski, jako kryszta? na promie? s?o?ca, niech si? w mym sercu odbije Twój obraz Bo?y tak, jako tylko si? w stworzeniu odbi? mo?e, niech promieniuje przeze mnie Twoje bóstwo, Który mieszkasz w duszy mojej.(Dz 1336)

 

1445.

?W. FAUSTYNA W SWYCH DUCHOWYCH CIERPIENIACH BY?A ZAWSZE SAMA

W najwi?kszych m?kach duszy zawsze jestem sama, ale nie sama, bo z Tob?, Jezu, ale tu mówi? o ludziach. Nikt z ludzi nie rozumie mojego serca, ale nie dziwi? si? temu teraz, bo dawniej dziwi?o mnie, kiedy moje intencje zosta?y pot?pione i ?le t?umaczone, teraz nie dziwi? si? temu zupe?nie. Ludzie nie umiej? dostrzec duszy, oni widz? cia?o i wed?ug tego cia?a s?dz?, lecz jak daleko niebo od ziemi, tak daleko my?li Bo?e od my?li naszych - sama do?wiadczy?am, ?e dosy? cz?sto dzieje si? tak, ?e [.. . ](Dz 1445)

 

1496-1497.

?W. FAUSTYNA PRZE?YWAJ?CA CIEMNO?CI DUSZY BY?A KUSZONA PRZEZ SZATANA

17.1.1938. Dzi? nad samego rana dusza maja jest w ciemnicy. Nie mog? si? wznie?? do Jezusa, czuj? si?, jakoby przez Niego opuszczona. Do stworze? po ?wiat?a zwraca? si? nie b?d?, ba wiem, ?e oni mnie nie o?wiec?, je?eli Jezus b?dzie mnie chcia? utrzymywa? w ciemno?ci. Poddaj? si? Jego ?wi?tej woli i cierpi?, jednak walka przybiera coraz wi?ksz? form?. W czasie nieszporów chcia?am si? po??czy? w modlitwie z Siostrami. Gdy si? przenios?am my?l? do kaplicy, duch mój pogr??y? si? jeszcze w wi?kszej ciemno?ci. Zniech?cenie mi przysz?a do wszystkiego. Wtem s?ysz? g?os szatana: patrz, jak to wszystka sprzeczne co ci Jezus daje: ka?e ci zak?ada? klasztor, a daje ci chorob?; ka?e ci stara? si? o to ?wi?to mi?osierdzia, a przecie? takiego ?wi?ta wcale ?wiat nie chce. Po co si? modlisz o to ?wi?to? To ?wi?to jest tak niestosowne. Dusza moja milczy i modli si? aktem woli, nie wchodz?c w rozmow? z duchem ciemno?ci. Jednak ogarn??o mnie tak dziwne zniech?cenie do ?ycia, ze robi?am wielki wysi?ek woli, aby si? zgadza? z ?yciem... I s?ysz? znowu s?owa kusiciela: pro? p ?mier? dla siebie jutro po Komunii ?w. Pan Bóg ci? wys?ucha, bo przecie? tyle razy ci? wys?ucha? i da? ci ta o co Go prosi?a?. Milcz? i modl? si? aktem woli, a raczej poddaj? si? Bogu, prosz?c Go wewn?trznie, aby mnie nie opuszcza? w tej chwili. Ju? jest godzina jedenasta wieczór, wszystkie Siostry ju? ?pi? w celach, jedna maja dusza walczy i ta z wielkim wysi?kiem. Kusiciel mówi mi dalej: po co ci? obchodz? inne dusze? Ty powinna? si? tylko za siebie modli?. Grzesznicy, ani si? nawróc? bez twoich modlitw. Widz?, ?e bardzo cierpisz w tej chwili, ja ci dam jedn? rad?, od której zale?e? b?dzie twoje szcz??cie: nigdy nie mów o mi?osierdziu Bo?ym, a szczególnie nie zach?caj grzeszników da ufno?ci w mi?osierdzie Bo?e, bo im si? nale?y sprawiedliwa kara. Druga rzecz najwa?niejsza, to nie mów o tym co si? dzieje w duszy twojej spowiednikom, a szczególnie z tym Ojcem nadzwyczajnym i z tym ksi?dzem w Wilnie. Ja ich znam, kto oni s?, wi?c chc? ci? ostrzec przed nimi. Patrz, aby by? dobr? zakonnic?, wystarczy ?y? tak, jak wszystkie, po ca si? nara?asz na tyle trudno?ci?(Dz 1496-1497)

 

1551-1552.

DUSZA ?W. FAUSTYNA ZAWSZE BY?A ZJEDNOCZONA Z PANEM JEZUSEM

W medytacji o ?mierci prosi?am Pana, aby raczy? przenikn?? moje serce tymi uczuciami, jakie b?d? mia?a w chwili ?mierci. I odpowiedzia?a mi wewn?trznie ?aska Bo?a, ?e robi?am co by?o w mej mocy, a zatem mog? by? spokojna. W tej chwili obudzi?a si? w duszy mojej tak wielka wdzi?czno?? ku Bogu, ?e rozp?aka?am si?, jak ma?e dziecko z rado?ci. . . Przygotowa?am si? do przyj?cia Komunii ?w. w nast?pnym poranku, jako Wiatyk i zmówi?am za siebie modlitwy za konaj?cych. Wtem us?ysza?am te s?owa: - jak jeste? ze Mn? zjednoczona w ?yciu, tak te? b?dziesz zjednoczona w chwili ?mierci. Po tych s?owach obudzi?a si? w duszy mojej tak wielka ufno?? w mi?osierdzie Bo?e, ?e cho?bym mia?a na sumieniu grzechy ?wiata ca?ego i grzechy wszystkich dusz pot?pionych, to jednak nie w?tpi?abym o Bo?ej dobroci, ale bez namys?u rzuci?abym si? w przepa?? mi?osierdzia Bo?ego, która jest dla nas zawsze otwarta i z sercem startym na proch, rzuci?abym si? do Jego stóp i zdaj?c si? zupe?nie na Jego ?w. wol?, która jest mi?osierdziem samym.(Dz 1551-1552)

 

1558.

W CIEMNO?CIACH DUSZY ?W. FAUSTYNA POZNAWA?A SWOJ? N?DZ?

2.1I.[38] Ciemno?? duszy. Dzi? ?wi?to Matki Bo?ej, a w duszy mojej tak ciemno. Ukry? si? Pan, a ja sama, sama jedna. Umys? mój tak przy?miony, ?e woko?o widz? same widziad?a, ani jeden promyk ?wiat?a nie wchodzi do duszy, nie rozumiem sama siebie, ani tych, co do mnie mówi?. Straszne pokusy przycisn??y mnie co do wiary ?w. O mój Jezu, ratuj mnie. Nic wi?cej wymówi? nie mog?, Nie mog? ich wypisa? w szczegó?ach, bo l?kam si?, aby si? kto nie zgorszy? s?ysz?c to. Zdziwi?am si?, ?e takie udr?czenia mog? przyj?? na dusz?. O huraganie, co ty robisz z ?ódk? mojego serca? Burza ta trwa?a przez dzie? ca?y i noc. Kiedy wesz?a do mnie Matka Prze?. i zapyta?a si? - czy Siostra by nie chcia?a skorzysta?, bo Ojciec Andrasz b?dzie spowiada?? - Odpowiedzia?am, ?e nie, wyda?o mi si?, ?e ani Ojciec mnie nie zrozumie, ani ja si? wyspowiada? nie zdo?am. Noc ca?? sp?dzi?am z Jezusem w Getsemani. Jeden j?k bolesny wychodzi? z mej piersi. L?ejszym b?dzie naturalne konanie, bo tam kona i skona, a tu kona i skona? nie mo?e. O Jezu, nie my?la?am, aby tego rodzaju cierpienie istnie? mog?o. - Nico??, to rzeczywisto??. O Jezu, ratuj mnie, wierz? w Ciebie z ca?ego serca, tyle razy widzia?am jasno?? Twego Oblicza, a teraz gdzie jeste? Panie? . . . Wierz?, wierz? i jeszcze raz wierz? w Ciebie Boga w Trójcy ?wi?tej Jedynego, Ojca, Syna i Ducha ?wi?tego i we wszystkie prawdy, które mi Ko?ció? Twój ?w. do wierzenia podaje. . . Jednak nie ustaje ciemno??, a duch mój pogr??a si? w jeszcze wi?kszej agonii. I w tej chwili ogarn??a mnie tak straszna m?ka, ?e teraz dziwi? si? sama sobie, ?e ducha nie wyzion??am, lecz by?a to chwila krótka. W tej chwili ujrza?am Jezusa, z Którego Serca wychodzi?y te same dwa promienie i ogarn??y mnie ca??. W tym samym momencie znik?y moje udr?czenia. - Córko Moja, powiedzia? Pan - wiedz, ?e tym jeste? sama ze siebie co? teraz prze?ywa?a, a dopiero z ?aski Mojej jeste? uczestniczk? ?ycia wiekuistego i wszelkich darów, których ci hojnie udzielam. A z tymi s?owami Pana przysz?o mi prawdziwe poznanie siebie. Jezus daje mi nauk? g??bokiej pokory, a zarazem ca?kowitego Jemu zaufania. Serce moje jest skruszone na popió?, na proch i chocia?by wszyscy lud z?e po mnie deptali, to bym sobie to jeszcze uwa?a?a za ?ask?.

 

Czuj? i jestem przenikni?ta tak g??boko, ?e jestem niczym, ?e prawdziwe upokorzenia b?d? mi och?od?. .(Dz 1558-1559)

 

1612-1613.

?W. FAUSTYNA OPISA?A, JAK W NOCY STRACILA PRZYTOMNO??

+ 20.II. [38] . Dzi? odpowiedzia? mi Pan, ?e ? Potrzeba Mi cierpie? twoich dla ratowania dusz.

O mój Jezu, czy? ze mn? co Ci si? podoba. Nie mia?am odwagi prosi? Pana Jezusa o wi?ksze cierpienia, bo ostatniej nocy tak bardzo cierpia?am, ?e ani kropli nie znios?abym wi?cej nad to, co mi sam Pan Jezus da?. Prawie, ?e noc ca?? mia?am tak gwa?towne bole?ci, ?e zdawa?o mi si? jakobym mia?a poszarpane wszystkie wn?trzno?ci. Lekarstwo przyj?te zrzuca?am z torsjami. Kiedy si? pochyli?am na ziemi?, straci?am przytomno?? i tak g?ow? opar?am o ziemi? trwa?am jaki? czas. Kiedy mi wróci?a przytomno??, spostrzeg?am, ?e ca?ym cia?em przycisn??am sobie twarz i g?ow?, zalana torsjami, my?la?am ?e to ju? b?dzie koniec. Kochana Matka Prze?o?ona i S. Tarcyzja ratowa?y mnie jak mog?y. Jezus ??da? cierpie?, a nie ?mierci. O mój Jezu, czy? ze mn? co Ci si? podoba. Daj mi tylko .moc cierpie?. Kiedy mnie Twoja moc wspiera, wszystko wytrzymam. O dusze, jak was kocham.(Dz 16112-1613)

 

 

1670-1671.

?W. FAUSTYNA OPISA?A ?ASK? ZJEDNOCZENIA Z TRÓJC? PRZENAJ?WIETSZ?

+ Wielkanoc. W czasie Mszy ?w. dzi?kowa?am Panu Jezusowi, ?e raczy? nas odkupi? i za ten najwi?kszy dar, to jest, ?e raczy? nam da? Sw? mi?o?? w Komunii ?w., to jest Sam Siebie. W tym samym momencie zosta?am poci?gni?ta w ?ono Trójcy Przenaj?wi?tszej i pogr??ona zosta?am w mi?o?ci Ojca, Syna i Ducha ?wi?tego. Tych momentów trudno opisa?. W tym momencie prosi?am Pana za pewn? osob? i odpowiedzia? mi Pan: Dusza ta jest Mi szczególnie drog?. - Ucieszy?am si? tym niezmiernie. Szcz??cie innych dusz nape?nia mnie now? rado?ci?, a kiedy spostrzeg? w jakiej? duszy wy?sze dary, serce moje nowym uwielbieniem wzbija si? do Pana.(Dz 1670-1671)

 

1771.

?W. FAUSTYNA MI?OWA?A PANA JEZUSA OD LAT DZIECI?CYCH

Zastosowanie: O Jezu mój, Ty wiesz, ?e pragn? Ci? kocha? tak? mi?o?ci?, jak jeszcze Ci? dot?d ?adna dusza nie kocha?a. Pragn??abym aby ?wiat ca?y zamieni? si? w mi?o?? ku Tobie, Oblubie?cze mój, Ty mnie karmisz mlekiem i miodem Serca Swego; od najwcze?niejszych lat wychowywa?e? mnie Sam dla Siebie, abym umia?a Ci? teraz kocha?. Ty wiesz, ?e Ci? mi?uj?, bo Ty Sam tylko znasz g??boko?? ofiary, któr? Ci codziennie sk?adam.(Dz 1771)

 

1776.

SERCE ?W. FAUSTYNY ZOSTA?O PRZEBITE STRZA?AMI MI?O?CI BO?EJ

Dzi? w dusz? moj? wst?pi? tak ?ywy p?omie? mi?o?ci Bo?ej, ?e gdyby to d?u?ej trwa?o, sp?on??abym w tym ?arze, wyzwalaj?c si? z wi?zów tera?niejszo?ci. Zdawa?o mi si?, ?e jeszcze chwilka, a ju? zatopi? w oceanie mi?o?ci. Nie umiem opisa? tych strza?ów mi?o?ci, które przebijaj? dusz? moj?.(Dz 1776)

 

911.

?W. FAUSTYNA OPISA?A ZJEDNOCZENIE TRÓJCY PRZENAJ?WI?TSZEJ Z JEJ DUSZ?

W pewnym momencie, obecno?? Bo?a przenikn??a moj? ca?a istot?, umys? mój zosta? o?wiecony w poznaniu Jego Istoty, przypu?ci? mnie do poznania Swego ?ycia wewn?trznego. Widzia?am w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna Ich Istota, On jest Sam, jeden, ale w Trzech Osobach, ani mniejsza, ani wi?ksza jedna z Nich, ani w pi?kno?ci, ani w ?wi?to?ci nie ma ró?nicy, bo jedno s?. Jedno, absolutnie jedno s? . mi?o?? Jego przenios?a mnie w to poznanie i z??czy?a mnie ze Sob?. Kiedy by?am z??czona z jedn?, to tak?e by?am z??czona z drug? i trzeci?, tak, ?e jak si? ??czymy z jedn?, przez to samo ??czymy si? z tym dwiema Osobami ? tak samo jak z jedn?. Jedna ich jest wola, jeden Bóg, chocia? w Trzech Osobach Troisty. Kiedy si? duszy udziela Jedna z Trzech Osób, to moc? tej jednej woli jest z??czona z Trzema Osobami i jest zalana szcz??ciem, które sp?ywa z Trójcy Przenaj?wi?tszej; tym szcz??ciem karmi? si? ?wieci. Szcz??cie jakie tryska z Trójcy Przenaj?wi?tszej uszcz??liwia wszystko co jest stworzone, tryska ?ycie, które o?ywia i daje wszelkie ?ycie, które z Niego bierze pocz?tek. W tych chwilach dusza moja dozna?a tak wielkich rozkoszy Bo?ych, których trudno mi wyrazi?. (Dz 911)

 

 

1467.

?W. FAUSTYNA ZROZUMIA?A, ?E W CZASIE CIERPIE? TRZEBA ZACHOWYWA? SPOKÓJ

7.1.1938. Pierwszy pi?tek miesi?ca. Rano w czasie Mszy ?wi?tej widzia?am przez chwil? cierpi?cego Zbawiciela. Co mnie uderzy?o to, ?e Jezus po?ród wielkich cierpie? by? tak spokojny. Zrozumia?am, ?e to jest dla mnie nauka, jak mam si? zachowywa? na zewn?trz po?ród ró?nych cierpie?.(Dz 1467)

 

1496-1497.

?W. FAUSTYNA PRZE?YWAJ?CA CIEMNO?CI DUSZY BY?A KUSZONA PRZEZ SZATANA

17.1.1938. Dzi? nad samego rana dusza maja jest w ciemnicy. Nie mog? si? wznie?? do Jezusa, czuj? si?, jakoby przez Niego opuszczona. Do stworze? po ?wiat?a zwraca? si? nie b?d?, ba wiem, ?e oni mnie nie o?wiec?, je?eli Jezus b?dzie mnie chcia? utrzymywa? w ciemno?ci. Poddaj? si? Jego ?wi?tej woli i cierpi?, jednak walka przybiera coraz wi?ksz? form?. W czasie nieszporów chcia?am si? po??czy? w modlitwie z Siostrami. Gdy si? przenios?am my?l? do kaplicy, duch mój pogr??y? si? jeszcze w wi?kszej ciemno?ci. Zniech?cenie mi przysz?a do wszystkiego. Wtem s?ysz? g?os szatana: patrz, jak to wszystka sprzeczne co ci Jezus daje: ka?e ci zak?ada? klasztor, a daje ci chorob?; ka?e ci stara? si? o to ?wi?to mi?osierdzia, a przecie? takiego ?wi?ta wcale ?wiat nie chce. Po co si? modlisz o to ?wi?to? To ?wi?to jest tak niestosowne. Dusza moja milczy i modli si? aktem woli, nie wchodz?c w rozmow? z duchem ciemno?ci. Jednak ogarn??o mnie tak dziwne zniech?cenie do ?ycia, ze robi?am wielki wysi?ek woli, aby si? zgadza? z ?yciem... I s?ysz? znowu s?owa kusiciela: pro? p ?mier? dla siebie jutro po Komunii ?w. Pan Bóg ci? wys?ucha, bo przecie? tyle razy ci? wys?ucha? i da? ci ta o co Go prosi?a?. Milcz? i modl? si? aktem woli, a raczej poddaj? si? Bogu, prosz?c Go wewn?trznie, aby mnie nie opuszcza? w tej chwili. Ju? jest godzina jedenasta wieczór, wszystkie Siostry ju? ?pi? w celach, jedna maja dusza walczy i ta z wielkim wysi?kiem. Kusiciel mówi mi dalej: po co ci? obchodz? inne dusze? Ty powinna? si? tylko za siebie modli?. Grzesznicy, ani si? nawróc? bez twoich modlitw. Widz?, ?e bardzo cierpisz w tej chwili, ja ci dam jedn? rad?, od której zale?e? b?dzie twoje szcz??cie: nigdy nie mów o mi?osierdziu Bo?ym, a szczególnie nie zach?caj grzeszników da ufno?ci w mi?osierdzie Bo?e, bo im si? nale?y sprawiedliwa kara. Druga rzecz najwa?niejsza, to nie mów o tym co si? dzieje w duszy twojej spowiednikom, a szczególnie z tym Ojcem nadzwyczajnym i z tym ksi?dzem w Wilnie. Ja ich znam, kto oni s?, wi?c chc? ci? ostrzec przed nimi. Patrz, aby by? dobr? zakonnic?, wystarczy ?y? tak, jak wszystkie, po ca si? nara?asz na tyle trudno?ci?(Dz 1496-1497)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 231 goĹ›ci