?WIETO?? FAUSTYNY KOWALSKIEJ
Bo?e Mi?osierdzie - Dzienniczek Faustyny - Zagadnienia teologiczne
 

 

31.

?W. FAUSTYNA OTRZYMUJE ?ASK? WIZJI SWEJ PRZYSZ?EJ CHWA?Y

W pewnej chwili ujrza?am ca?e t?umy ludzi w naszej kaplicy i przed kaplic? i na ulicy, bo si? pomie?ci? nie mogli. Kaplica by?a uroczy?cie przybrana. Przy o?tarzu by?o mnóstwo duchownych, pó?niej nasze siostry i wiele innych zgromadze?. Wszyscy oczekiwali osoby, która mia?a zaj?? miejsce w o?tarzu. Naraz us?ysza?am g?os: ?e ja ma zaj?? to miejsce w o?tarzu, ale jak tylko wysz?am z mieszkania, czyli z korytarza, a?eby przej?? przez dziedziniec i zaczynaj? we mnie rzuca? czym kto mo?e;: b?otem, kamieniami, piaskiem, miot?ami ? tak, ?e w pierwszej chwili zachwia?am si?, czy i?? dalej, a jednak ten g?os wzywa? mnie jeszcze silniej i pomimo wszystkiego zacz??am i?? odwa?nie. Kiedy wesz?am w próg kaplicy zacz?li uderza? we mnie i prze?o?eni i siostry i wychowanki, a nawet rodzice, czym kto móg?, tak ?e czy chcia?am czy nie, pr?dziutko musia?am wst?powa? w miejsce przeznaczone w o?tarzu. Jak tylko zaj??am miejsce przeznaczone, zaraz ten sam lud i wychowanki i siostry i prze?o?eni i rodzice, wszyscy pój?? za g?osem, który mnie wzywa?, a tu wszyscy ludzie zacz?li wyci?ga? swe r?ce i prosi? o ?aski, a ja nie mia?am im tego za z?e, ?e we mnie tak rzucali tymi rozmaito?ciami i w?a?nie dziwnie czu?am szczególniejsz? mi?o??, w?a?nie do osób, które mnie przymusi?y do szybszego wst?pienia w miejsce przeznaczone. W tej chwili us?ysza?am takie s?owa: Czy? co chcesz, rozdawaj ?aski jak chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz. Natychmiast widzenie znik?o. (Dz 31)

36.

?W. FAUSTYNA ZOSTA?A WEZWANA NA S?D BO?Y. PAN JEZUS POZWOLI? ?W. FAUSTYNIE PO?O?Y? G?OW? NA JEGO PIERSIACH

W pewnej chwili zosta?am wezwana na S?d Bo?y. Stan??am przed Panem sam na sam. Jezus by? takim, jakim jest w M?ce. Po chwili znik?y te Rany, a pozosta?o tylko pi??, w r?kach, nogach i boku. Natychmiast ujrza?am ca?y stan duszy swojej, tak jak Bóg na ni? patrzy. Jasno ujrza?am wszystko, o si? Bogu nie podoba. Nie wiedzia?am, ?e nawet a takich cieni drobnych trzeba zdawa? rachunek przed Panem. Co to za moment. Kto go opisze? ?Stan?? naprzeciw Trzykro? ?wi?temu. ? Zapyta? mnie Jezus: Kto ty jeste?? Odpowiedzia?am: ja jestem ulg? Twoj?, Panie. ? Jeste? winna jednego dnia czy??cowego. Natychmiast chcia?am si? rzuci? w p?omienie ognia czy??cowego, ale Jezus powstrzymywa? mnie i rzek?: co chcesz, czy teraz cierpie? jeden dzie?, czy przez krótki czas na ziemi? ? Odpowiedzia?am: - Jezu, chc? cierpie? w czy??cu i chc? cierpie? na ziemi chocia?by do ko?ca ?wiata najwi?ksze m?ki. Jezus rzek?: wystarczy jedno. Zejdziesz na ziemi? i cierpie? b?dziesz wiele, ale nied?ugo i spe?nisz wol? Moja i ?yczenia Moje, a dopomo?e ci j? spe?ni? jeden wierny s?uga Mój.

Teraz po?ó? g?ow? na piersiach Moich, na Sercu Moim i zaczerpnij z niego si?y i mocy na wszystkie cierpienia, bo gdzie indziej nie znajdziesz ulgi, pomocy, ani pociechy. Wiedz o tym, ze wiele, wiele cierpie? b?dziesz, ale niech ci? to nie przera?a. (Dz 36)

42.

?W. FAUSTYNA WYJE?D?A WBREW WOLI PANA JEZUSA NA ?JÓZEFINEK?; PAN JEZUS ZABIERA ?W. FAUSTYNIE JEJ SERCE.

+ W pewnej chwili, w dzie? Bo?ego Narodzenia, czuj?, ?e mnie ogarnia wszechmoc ? obecno?? Bo?a. I znów unikam wewn?trznie spotkania si? z Panem. Prosi?am Matk? Prze?o?on? o pozwolenie pojecha? na ?Józefinek? (dom sióstr w Warszawie na Grochowie), aby odwiedzi? siostry. Matka Prze?o?ona udzieli?a nam pozwolenia i zaraz po obiedzie zacz??y?my si? szykowa?. Siostry ju? na mnie czeka?y przy furcie. Ja pobieg?am do celi po peleryn?, kiedy wraca?am z celi i przechodz?c ko?o ma?ej kapliczki, ujrza?am w progu Pana Jezusa, który i rzek? te s?owa: id?, ale Ja ci zabieram serce twoje. I nagle uczu?am, ze nie mam serca w piersi swojej. Jednak siostry zwróci?y mi uwag?, czemu pr?dzej nie id?, poniewa? ju? godzina pó?na, wi?c natychmiast posz?am z nimi. Jednak niezadowolenie wielkie zacz??o mnie m?czy?. T?sknota jaka? ogarn??a moj? dusz?, jednak nikt nie wiedzia? o tym, jeden tylko Bóg, co zasz?o w duszy mojej.

 

Kiedy chwil? posiedzia?y?my na ?Józefinku?, rzek?am do sióstr: wracajmy do domu. Siostry prosi?y ?eby chocia? chwilk? odpocz??, jednak duch mój nie móg? si? uspokoi?. T?umaczy?am si?, ?e musimy wróci? wpierw nim si? ?ciemni, a przecie? jest spory kawa?ek drogi i zaraz wróci?y?my do domu. Kiedy nas spotka?a Matka Prze?o?ona na korytarzu, zapyta?a mnie: czy siostry jeszcze nie pojecha?y, czy ju? wróci?y? Odpowiedzia?am, ?e ju?e?my wróci?y, ?e nie chcia?am wraca? wieczorem. Rozebra?am si? i zaraz posz?am do ma?ej kapliczki. Zaledwie wesz?am, rzek? do mnie Jezus: id? do Matki Prze?o?onej i powiedz, ?e nie dlatego ?e? wróci?a, ?eby by? przed wieczorem w domu, ale dlatego ?em ci zabra? serce. Chocia? mnie to wiele kosztowa?o, jednak posz?am do prze?o?onej i powiedzia?am szczerze powód dla którego tak wcze?nie wróci?am i przeprosi?am Pana za wszystko, co Jemu si? nie podoba. I w tej chwili Jezus zala? dusz? moj? wielka rado?ci?. Zrozumia?am, ?e poza Bogiem nie ma nigdzie zadowolenia. (Dz 42)

64.

PAN JEZUS WSTRZYMUJE WYCIECZK? ?W. FAUSTYNY NA KAWLARI?

1928 rok. Wycieczka na Kalwari?

Kiedy przyjecha?am do Wilna na dwa miesi?ce, na zast?pstwo jednej siostry, która pojecha?a na trzeci? probacj?, jednak zatrzyma?am si? troch? d?u?ej ni? dwa miesi?ce. W pewnym dniu Matka Prze?o?ona chcia?a mi zrobi? przyjemno?? i da?a pozwolenie, ?ebym w towarzystwie pewnej siostry pojecha?a do Kalwarii, na tak zwane obchodzenie dró?ek. Ucieszy?am si? tym bardzo. Mia?y?my podró?owa? statkiem, chocia? to tak blisko, ale takie by?o ?yczenie Matki Prze?o?onej. Wieczorem powiedzia? mi Jezus: Ja ?ycz? sobie, ?eby? pozosta?a w domu. Odpowiedzia?am: Jezu, przecie? ju? wszystko przygotowane, ?e mamy rano jecha?, co ja teraz zrobi?? I odpowiedzia? mi Pan: Wycieczka ta b?dzie ze szkod? twojej duszy. Odpowiedzia?am Jezusowi: przecie? Ty mo?esz temu zaradzi?, pokieruj tak okoliczno?ciami, aby si? sta?a wola Twoja. W tej chwili by? dzwonek na spoczynek. Jednym spojrzeniem po?egna?am Jezusa i posz?am do celi.

Rano dzie? pi?kny, moja towarzyszka cieszy si?, ?e b?dziemy mia?y wielk? przyjemno??, ?e b?dziemy mog?y zwiedzi? wszystko, ale ja by?am pewna, ?e nie pojedziemy, chocia? ?adnej przeszkody dotychczas nie by?o, ?eby nie pojecha?.

Wcze?niej mia?y?my przyj?? Komuni? ?w. i zaraz po dzi?kczynieniu pojecha?. Wtem w czasie Komunii ?w. z pi?knej pogody sta? si? dzie? zupe?nie inny. Nie wiadomo sk?d chmury okry?y ca?e niebo i zacz?? pada? deszcze ulewny. Wszyscy si? dziwili, ?e z takiej pogody kto by si? spodziewa? deszczu i to w tak krótkim czasie, ?eby tak si? zmieni?o.

Matka Prze?o?ona mówi do mnie: jak bardzo mi ?al, ?e siostry nie mog? pojecha?. Odpowiedzia?am: Mateczko, to nic ?e?my nie pojecha?y, wol? Bo?? jest aby?my pozosta?y w domu. Jednak nikt nie wiedzia? o tym, ?e to by?o wyra?ne ?yczenie Jezusa, abym pozosta?a w domu. Dzie? ca?y sp?dzi?am w skupieniu i rozmy?laniu; dzi?kowa?am Panu za to, ?e mnie zatrzyma? w domu. W tym dniu Bóg mi udzieli? wiele pociech niebieskich. (Dz 64)

65.

PAN JEZUS DOPOMAGA ?W. FAUSTYNIE W PRZENOSZENIU CI??KICH GARNKÓW KUCHENNYCH

W pewnej chwili w nowicjacie, kiedy mnie Matka Mistrzyni przeznaczy?a do kuchni dziecinnej, ogromnie si? tym zmartwi?am, bo nie mog?am poradzi? garnków, bo by?y ogromnie du?e. Najtrudniej mi by?o odlewa? kartofle, czasami mi si? polowe wysypa?o. Kiedy powiedzia?am o tym Matce Mistrzyni, odpowiedzia?a, ?e si? poma?u przyzwyczaj? i nabior? wprawy. Jednak trudno?? ta nie ust?powa?a, poniewa? si?y moje zmniejsza?y si? z dniem ka?dym i wskutek braku si? odsuwa?am si? kiedy przychodzi?o odlewanie kartofli. Jednak Siostry to zauwa?y?y, ?e stroni? od tej pracy i ogromnie si? dziwi?y, nie wiedzia?y o tym, ?e nie mog?am pomóc mimo wyt??enia ca?ej gorliwo?ci i nieliczenia si? z sob?. W po?udnie przy rachunku sumienia, skar?y?am si? Bogu na brak si?. Wtem us?ysza?am w duszy te s?owa: od dzi? b?dzie ci to przychodzi?o z wielk? ?atwo?ci?. Wzmocni? twoje si?y. Wieczorem, kiedy przychodzi czas odlewania kartofli ? spiesz? pierwsza ufna w s?owa Pana. Z ca?? swobod? bior? garnek i ca?kiem dobrze odla?am. Ale kiedy zdj??am pokryw?, ?eby kartofle odparowa?y, ujrza?am w garnku zamiast kartofli ca?e p?ki czerwonych ró?, tak pi?knych, ?e trudno o nich zapisa?. Nigdy jeszcze takich nie widzia?am. Zdziwi?o mnie to bardzo, nie rozumiej?c ich znaczenia, ale w tej chwili us?ysza?am g?os w duszy: tak? ci??k? twoj? prac? zamieniam na bukiety najpi?kniejszych kwiatów, a wo? ich wznosi si? do tronu Mojego. Od tej chwili nie tylko stara?am si? w swoim tygodniu, które mia?am wyznaczony, gotowania, odlewa? te kartofle, ale stara?am si? w tygodniu innych sióstr wyr?cza? je w tej pracy. Ale nie tylko tej pracy, ale w ka?dej ci??kiej pracy, stara?am si? pierwsza przyj?? z pomoc?, poniewa? do?wiadczy?am, jak to si? bardzo Bogu podoba. (Dz 65)

 

71.

KOMU NIESIESZ TE KWIATY?

Kiedy by?am wys?ana na kuracj? do domu p?ockiego, mia?am szcz??cie ubiera? kaplic? kwiatami. By?o to na Bia?ej. Siostra Tekla nie zawsze mia?a czas, a wi?c cz?sto sama ubiera?am kapliczk?. W pewnym dniu nazrywa?am najpi?kniejszych ró?, aby ubra? pokój pewnej osoby. Kiedy si? zbli?a?am do ganku, ujrza?am Pana Jezusa stoj?cego w tym ganku, który mnie zapyta? ?askawie: córko Moja, komu niesiesz te kwiaty? Milczenie moje by?o odpowiedzi? dla Pana, poniewa? w tej chwili pozna?am, ?e mia?am bardzo subtelne przywi?zanie do tej osoby, której przedtem nie dostrzeg?am. Natychmiast Jezus znik?. W tej chwili rzuci?am kwiaty na ziemi? i posz?am przed Naj?wi?tszy Sakrament z sercem przepe?nionym wdzi?czno?ci? za t? ?ask? poznania siebie.

 

O Boskie S?once, przy Twoich promieniach dusza widzi najmniejsze py?ki, które Tobie si? nie podobaj?. (Dz 71)

 

85.

?W. FAUSTYNA ZOSTAJE PRZENIESIONA W DUCHU PRZED TRON BO?Y

Wilno, 2.VIII.1934 r.

W pi?tek po Komunii ?w. zosta?am przeniesiona w duchu przed tron Bo?y. Przed tronem Bo?ym widzia?am Moce niebieskie, które bez przestanku wielbi? Boga. Poza stolic? widzialam jasno?? nieprzyst?pn? dla stworze?, wchodzi tam tylko S?owo Wcielone, jako Po?rednik. Kiedy Jezus wszed? do onej jasno?ci, us?ysza?am te s?owa: napisz zaraz co us?yszysz: Jestem Panem w istno?ci Swojej i nie znam nakazów ani potrzeb. Je?eli powo?uj? stworzenia do bytu ? jest to przepa?? mi?osierdzia Mego. W tej chwili ujrza?am si? w naszej kaplicy, jako przedtem, w swoim kl?czniku, Msz ?w. si? sko?czy?a. S?owa te ju? mia?am napisane. (Dz 85)

92.

W CHWILACH UPOKORZE? ?W. FAUSTYNA MILCZY, BO NIEDOWIERZA SWEMU J?ZYKOWI, KTÓRY JEST ?RÓD?EM WIELU B??DÓW

Upokorzenia to pokarm codzienny. Rozumiem, ?e oblubienica przybiera wszystko, co si? tyczy jej oblubie?ca, a wi?c szata zel?ywo?ci Jego musi okry? i mnie. W chwilach, kiedy bardzo cierpi?, staram si? milcze?, poniewa? nie dowierzam j?zykowi, który w takich chwilach jest sk?onny do mówienia o sobie, a przecie? on ma mi s?u?y? do chwalenia Boga za tyle dobrodziejstw i darów u?yczonych. Kiedy przyjmuj? Jezusa w Komunii ?w. prosz? Go gor?co, aby raczy? uleczy? j?zyk mój, bym nim nie obra?a?a ani Boga, ani bli?nich. Pragn?, aby j?zyk mój nieustannie wys?awia? Boga. Wielkie s? b??dy j?zyka. Dusza nie dojdzie do ?wi?to?ci, je?eli nie b?dzie uwa?a? na j?zyk swój. (Dz 92)

 

150.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SEN ZE ?W. TERESK? OD DZIECI?TKA JEZUS, KTÓRA POTWIERDZI?A PRZYSZ?? CHWA?? FAUSTYNY

+ Pragn? zapisa? jeden sen, który mia?am o ?w. Teresce od Dzieci?tka Jezus. Jeszcze by?am nowicjuszk? i mia?am pewne trudno?ci, w których nie mog?am sobie poradzi?. Trudno?ci te by?y wewn?trzne i po??czone z trudno?ciami zewn?trznymi. Wiele nowenn odprawi?am do ró?nych ?wi?tych, jednak sytuacja stawa?a si? coraz ci??sza. Cierpienia moje z tego powodu by?y tak wielkie, ?e ju? nie wiedzia?am, jak dalej ?y?, ale nagle przysz?a mi my?l, ?ebym si? modli?a do ?w. Teresy od Dzieci?tka Jezus. Zacz??am nowenn? do tej ?wi?tej, poniewa? przed wst?pieniem mia?am do niej wielkie nabo?e?stwo. Teraz troch? si? w nim opu?ci?am, ale w tej potrzebie znowu z ca?? gorliwo?ci? zacz??am si? modli?. W pi?tym dniu nowenny ?ni mi si? ?w. Teresa, ale jakoby by?a jeszcze na ziemi. Ukry?a przede mn? ?wiadomo??, ?e jest ?wi?ta i zacz??a mnie pociesza?, ?ebym si? tak nie smuci?a z powodu tej sprawy, ale wi?cej ufa?a Bogu. Mówi mi, ?e i ja cierpia?am bardzo wiele, a ja nie dowierza?am jej, ?e ona du?o cierpia?a i mówi?am jej, ?e mnie si? zdaje, ?e ty nic nie cierpisz. Jednak Teresa ?w. odpowiedzia?a mi przekonywuj?co, ?e wiele cierpia? i powiedzia?a mi: Siostro, niech Siostra wie, ?e na trzeci dzie? Siostra t? spraw? za?atwi jak najpomy?lniej. Kiedy ja nie bardzo chcia?am jej wierzy?, wtem ona daje mi si? pozna?, ?e jest ?wi?ta. W tej chwili dusz? moja nape?ni?a rado?? i mówi? do niej. ? Ty? jest ?wi?ta, a ona mi powiada, ?e tak, jestem ?wi?ta i ufaj, ?e spraw? t? za?atwisz na trzeci dzie?. I powiedzia?am do niej, Tereniu ?wi?ta, powiedz mi, czy b?d? w niebie? ? Odpowiedzia?a mi, ze b?dzie Siostra w niebie. ? A czy b?d? ?wi?ta? ? Odpowiedzia?a mi, ?e b?dzie Siostra ?wi?ta. Ale, Tereniu, czy ja b?d? tak ?wi?ta, jak Ty, na o?tarzach? A ona mi odpowiedzia?a ? tak, b?dziesz ?wi?ta jak i ja, ale musisz ufa? Panu Jezusowi. ? Zapyta?am si? jej, czy ojciec i matka b?d? w niebie, czy [niedoko?czone] ? odpowiedzia?a mi ? b?d?. I zapyta?am dalej ? a czy siostry i bracia moi b?d? w niebie? ? Odpowiedzia?a mi, ?ebym si? modli?a za nich bardzo, a nie da?a mi pewnej odpowiedzi. Zrozumia?am, ?e potrzebuj? du?o modlitwy.

To jest sen i jak to mówi przys?owie: - sen mara, a Bóg wiara, ale jednak na trzeci dzie? za?atwi?am t? trudna spraw? jako mi powiedzia?a, z tak wielka ?atwo?ci?. Jak mi powiedzia?a dos?ownie si? spe?ni?o wszystko co do tej sprawy. To jest sen, ale on mia? swoje znaczenie. (Dz 150)

 

158.

?W. FAUSTYNA ODPOCZYWA NAD JEZIOREM W KIEKRZU K. POZNANIA

+ Kiedy by?am w Kiekrzu (k. Poznania), aby zast?pi? jedna z Sióstr na krótki czas, w jednym dniu po po?udniu posz?am przez ogród i stan??am nad brzegiem jeziora i d?ug? chwil? zamy?li?am si? nad tym ?ywio?em. Nagle ujrza?am przy sobie Pana Jezusa, Który mi rzek? ?askawie: to wszystko dla Ciebie stworzy?em, oblubienico Moja, a wiedz o tym, ?e wszystkie pi?kno?ci niczym s? w porównaniu z tym, co ci przygotowa?em w wieczno?ci. Dusza moja zosta?a zalana tak wielk? pociech?, ?e pozosta?am tam do wieczora, a zda?o mi si?, ?e jestem krótk? chwil?. Dzie? ten mia?am wolny i przeznaczony na jednodniowe rekolekcje, wi?c mia?am zupe?n? swobod? odda si? modlitwie. O, jak Bóg jest niesko?czenie dobry, ?ciga nas swoja dobroci?. Najcz??ciej zdarza si?, ?e udziela mi Pan najwi?kszych ?ask wtenczas, kiedy ja si? wcale ich nie spodziewam. (Dz 159)

 

163.

?W. FAUSTYNA MODLI SI? O PRZEMIAN? JEJ OSOBY W MI?OSIERDZIE

JMJ Rok 1937

 

+ Ile razy pier? ma odetchnie, ile razy serce moje uderzy, ile razy krew moja zapulsuje w organizmie moim, tyle tysi?cy razy pragn? uwielbi? mi?osierdzie Twoje, o Trójco Przenaj?wi?tsza.

 

+ Pragn? si? ca?a przemieni? w mi?osierdzie Twoje i by? ?ywym odbiciem Ciebie, o Panie, niech ten najwi?kszy przymiot Boga, to jest niezg??bione mi?osierdzie Jego, przejdzie przez serce i dusz? moja do bli?nich.

 

Dopomó? mi do tego, o Panie, aby oczy moje by?y mi?osierne, bym nigdy nie podejrzewa?a i nie s?dzi?a wed?ug zewn?trznych pozorów, ale upatrywa?a to, co pi?kne w duszach bli?nich i przychodzi?a im z pomoc?.

 

Dopomó? mi, aby s?uch mój by? mi?osierny, bym sk?ania?a si? do potrzeb bli?nich, by uszy moje nie by?y oboj?tne na bóle i j?ki bli?nich.

 

Dopomó? mi, Panie, aby j?zyk mój by? mi?osierny, bym nigdy nie mówi?a ujemnie o bli?nich, ale dla ka?dego mia?a s?owo pociechy i przebaczenia.

 

Dopomó? mi, Panie, aby r?ce moje by?y mi?osierne i pe?ne dobrych uczynków, bym tylko umia?a czyni? dobrze bli?niemu, na siebie przyjmowa? ci??sze, mozolniejsze prace.

 

Dopomó? mi ? aby nogi moje by?y mi?osierne, bym zawsze ?pieszy?a z pomoc? bli?nim, opanowuj?c swoje w?asne znu?enie i zm?czenie. Prawdziwe moje odpoczniecie jest w us?u?no?ci bli?nim.

 

Dopomó? mi, Panie, aby serce moje by?o mi?osierne, bym czu?a ze wszystkimi cierpieniami bli?nich. Nikomu nie odmówi?a serca swego. Obcowa? b?d? szczerze nawet z tymi, o których wiem, ?e nadu?ywa? b?d? dobroci mojej, a sama zamkn? si? w Najmi?osierniejszym Sercu Jezusa. O w?asnych cierpieniach b?d? milcze?. Niech odpocznie mi?osierdzie Twoje we mnie, o Panie mój. (Dz 163)

 

193.

SERCE ?W. FAUSTYNY JEST MIESZKANIEM PANA JEZUSA

Serce moje jest mieszkaniem dla Jezusa ustawicznym. Poza Jezusem nikt do niego wst?pu nie ma. Z Jezusem czerpi? si?? do walki ze wszystkimi trudno?ciami i sprzeciwami. Pragn? przej?? w Jezusa, abym mog?a si? doskonale oddawa? duszom. Bez Jezusa nie zbli?y?abym si? do dusz, bo wiem, czym jestem sama z siebie. Wch?aniam Boga w siebie, aby Go odda? duszom. (Dz 193)

 

197.

?W. FAUSTYNA WYAR?A SWOJE UCZUCIA WOBEC KO?CIO?A ?WI?TEGO

O Ko?ciele Bo?y, ty? najlepsz? Matka, ty jeden umiesz wychowywa? i dawa? wzrost duszy. O, jak wielka nam mi?o?? i cze?? dla Ko?cio?a ? tej Matki najlepszej. (Dz 197)

 

209.

?W. FAUSTYNA CHCE SZYBOWA? W SAM ?AR S?O?CA

W cierpieniach nie szukam pomocy w stworzeniach, ale Bóg mi jest wszystkim, chocia? mi nieraz si? zdaje, ?e Pan mnie nie s?yszy, uzbrajam si? w cierpliwo?? i milczenie, jako go??b nie skar?y si? ani ma ?al, kiedy mu dzieci? bior?. Chc? szybowa? w sam ?ar s?o?ca i nie chc? si? zatrzymywa? na oparach. Nie ustan?, bo na Tobie opar?am si? ? Mocy moja. (Dz 209)

 

276.

CIERPIENIE JEST STA?YM POKARMEM DUSZY ?W. FAUSTYNY

Od chwili w której ukocha?am cierpienie, przesta?o mi by? cierpieniem. Cierpienie jest sta?ym pokarmem mojej duszy. (Dz 276)

 

281.

?W. FAUSTYNA ROZUMIE, ?E JEJ POS?ANNICTWO ROZPOCZNIE SI? PO JEJ ?MIERCI

Czuj? dobrze, ?e nie ko?czy si? pos?annictwo moje ze ?mierci?, ale si? zacznie. O dusze w?tpi?ce, uchyl? wam zas?ony nieba, aby was przekona? o dobroci Boga, aby?cie ju? wi?cej nie rani?y niedowierzaniem Najs?odszego Serca Jezusa. Bóg jest Mi?o?? i Mi?osierdziem. (Dz 281)

 

284.

?W. FAUSTYNA WYRA?A PRAGNIENIE BYCIA MG??

O Jezu, gdybym mog?a si? sta? mg?? przed Tob?, aby zakry? ziemi?, by wzrok Twój ?wi?ty nie widzia? strasznych wyst?pków. Jezu, kiedy patrz? na ?wiat i jego oboj?tno?? wzgl?dem Ciebie, to mi wyciska nieustannie ?zy z oczu ? ale kiedy patrz? na dusze ozi?b?? zakonn? ? to mi si? serce krwawi. (Dz 284)

 

285.

?W. FAUSTYNA ZANOSI PEWNEJ SIOSTRZE GOR?CEJ WODY

W pewnej chwili, kiedy przysz?am do celi, a by?am tak bardzo zm?czona, ze musia?am chwile wpierw odpocz??, nim si? zacz??am rozbiera?, a kiedy by?am ju? rozebrana, jedna z Sióstr prosi mnie, ?ebym przynios?a jej gor?cej wody. Pomimo zm?czenia ubra?am si? pr?dziutko i przynios?am wody, jakiej sobie ?yczy?a, chocia? od kuchni do celi by?o spory kawa?ek, a b?oto pod kostki. Kiedy wesz?am do swojej celi, ujrza?am puszk? z Naj?wi?tszym Sakramentem i us?ysza?am taki glos: we?mij t? puszk? i przenie? do tabernakulum. W pierwszej chwili zawaha?am si?, ale si? zbli?y?am i kiedy si? dotkn??am puszki, us?ysza?am te s?owa: z jak? mi?o?ci? zbli?asz si? do Mnie, z tak? mi?o?ci? zbli?aj si? do ka?dej z Sióstr, a cokolwiek czynisz im- Mnie czynisz. Po chwili ujrza?am jako jestem sama. (Dz 285)

 

321.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE PRZED?MIERTNE CIERPIENIA

12.8.1934 rok.

Nag?e os?abni?cie ? cierpienie przed?miertne. Nie by?a to ?mier?, czyli przej?cie do ?ycia prawdziwego, ale skosztowanie jej cierpie?. Straszna jest ?mier?, chocia? nam daje ?ycie wieczne. Nagle zrobi?o mi si? niedobrze, brak tchu, ciemno w oczach, czuj? zamieranie w cz?onkach ? to duszenie jest straszne. Chwilka takiego duszenia jest niezmiernie d?uga... tak?e przychodzi lek dziwny pomimo ufno?ci. Pragn??am przyj?? ostatnie Sakramenty ?w. jednak spowied? ?wi?ta przychodzi bardzo trudno, pomimo pragnienia spowiadania si?. Cz?owiek nie wie co mówi, jedno zacznie drugiego nie ko?czy. ? O, niech Bóg zachowa ka?d? dusz? od tego odk?adania spowiedzi na ostatnia godzin?. Pozna?am wielka moc s?ów kap?ana, jaka sp?ywa na dusze chorego. Kiedy si? zapyta?am Ojca duchownego ? czy jestem gotowa stan?? przed Bogiem i czy mog? by? spokojna, otrzyma?am odpowied?: mo?esz by? zupe?nie spokojna, nie tylko teraz, ale po ka?dej spowiedzi tygodniowej. ? ?aska Bo?a, jaka towarzyszy tym s?owom kap?a?skim, jest wielka. Dusza odczuwa moc i odwag? do walki. (Dz 321)

 

332.

PAN JEZUS ??DA OD ?W. FAUSTYNY DZIE?CTWA DUCHOWEGO

+ Czwartek. ? Kiedy zacz??am godzin? ?wi?t? chcia?am si? zatopi? w konaniu Jezusa w Ogrójcu. Wtem s?ysz? w duszy g?os: rozmy?laj tajemnice Wcielenia. I nagle zjawi?o si? przede mn? Dzieci? Jezus promieniuj?ce pi?kno?ci?. ? Mówi mi jak bardzo si? podoba Bogu prostota duszy. Chocia? niepoj?ta jest wielko?? Moja, lecz obcuje tylko z maluczkimi ? ??dam od ciebie dzi?ci?ctwa ducha. (Dz 332)

 

333-334.

SPOWIENIK TAK?E ??DA OD ?W. FAUSTYNY DZIECI?CTWA DUCHOWEGO

Widz? teraz jasno, jak Bóg dzia?a przez spowiednika i jak wierny jest w obietnicach Swoich. Przed dwoma tygodniami spowiednik ka?e mi si? zastanawia? nad tym dzieci?ctwem duchowym pocz?tku przychodzi?o mi to troch? trudno, jednak spowiednik nie zwa?aj?c na moja trudno??, ka?e mi w dalszym ci?gu zastanawia? si? nad tym dzi?ci?ctwem ducha. W praktyce niech si? to dzi?ci?ctwo tak objawia: dziecko nie zajmuje si? przesz?o?ci? ani przysz?o?ci?, ale korzysta z chwili obecnej. U Siostry chc? podkre?li? to dzieci?ctwo ducha i k?ad? na to wielki nacisk. Widz?, jak si? sk?ania do ?ycze? spowiednika, ?e w tym czasie nie ukazuje mi si?, jako nauczyciel w pe?ni si? i cz?owiecze?stwa doros?ym, ale ukazuje mi si? jako ma?e dzieci?. Ten Bóg, nieogarniony, zni?a si? do mnie w postaci malej Dzieciny. Jednak wzrok mojej duszy nie zatrzymuje si? na tej powierzchni. ? Chocia? przyj ujesz posta? malej Dzieciny, ja w Tobie widz? Nie?miertelnego, nieograniczonego Pana nad pany, którego wielbi? dniem i noc? duchy czyste, dla którego p?on? serca Sera fonów ogniem najczystszej mi?o?ci. O Chryste, o Jezu, pragn? przewy?sza? ich w mi?o?ci ku Tobie. Przepraszam Was, Duchy czyste za ?mia?o?? porównania z Wami. Ja ?przepa?? n?dzy, otch?a? n?dzy, ale Ty, o Bo?e, który jeste? niepoj?t? przepa?ci? mi?osierdzia, poch?o? mnie jako poch?ania ?ar s?oneczny jedn? krople rosy. Mi?osne spojrzenie Twoje wyrównywa wszelka przepa??. Czuj? si? niezmiernie szcz??liwa z wielko?ci Boga. Widz?c wielko?? Boga ? to mi zupe?nie wystarcza, ?ebym by?a szcz??liwa przez ca?a wieczno??. (DZ 333-4)

 

337-338.

?W. FAUSTYNA POZNAJE, ?E BÓG JEST ZAZDOROSNY O NASZ? MI?O??

22.XI.1934 r. + W pewnej chwili ojciec duchowny ka?e mi si? zastanowi? dobrze nad sob? i zbada? si?, czy nie mam jakiego przywi?zania do jakiej? rzeczy, czy stworzenia, czy do samej siebie i czy nie ma we mnie gadulstwa niepotrzebnego, bo to wszystko przeszkadza Panu Jezusowi swobodnie gospodarzy? w duszy twojej. Bóg jest zazdrosny o serce nasze i chce, aby?my Jego tylko kochali.

 

Kiedy si? zacz??am g??boko zastanawia? nad sob?, nie zauwa?y?am, ?ebym by?a przywi?zana do czegokolwiek, jednak ja we wszystkich rzeczach swoich, tak i tu l?kam si? siebie i nie dowierzam sobie. Zm?czona tym drobiazgowym badaniem, posz?am przed Naj?wi?tszy Sakrament i prosi?am Jezusa z ca?? moc? duszy swojej: Jezu, Oblubie?cze mój, Skarbie serca mojego. Ty wiesz, ze Ciebie tylko mam i nie znam innej mi?o?ci prócz Ciebie, ale Jezu, je?elibym mia?a si? przywi?za? do czegokolwiek co nie jest Tob?, to prosz? i b?agam Ci e Jezu, przez moc Mi?osierdzia Twego, spu?? ?mier? dla mnie natychmiast, bo wol? tysi?c razy umrze?, ni?eli raz w rzeczy najmniejszej sprzeniewierzy? si? Tobie. (Dz 337-338)

 

415.

?W. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA JA?NIEJ?CEGO JAKO S?O?CE

Sobota. W czasie nieszpór ujrza?am Pan Jezusa ja?niej?cego jako s?o?ce, w szacie jasnej i rzek? do mnie: - niech si? raduje serce twoje. ? I zala?a mnie rado?? wielka i przenik?a na wskro? obecno?? Bo?a, która jest skarbem niewypowiedzianym dla duszy. (Dz 415)

 

429.

?W. FAUSTYNA MA PRZYGOTOWA? ?WIAT NA OSTATECZNE PRZYJ?CIE PANA JEZUSA

V.m.1935 rok W pewnej chwili.

Kiedy wyczulam wielkie zamiary Bo?e wzgl?dem mnie, przerazi?am si? ich wielko?ci i uczu?am si? zupe?nie niezdolna do ich spe?nienia i zacz??am unika? wewn?trznie rozmów z Nim, a czas ten zast?powa?am modlitw? ustn?. Czyni?am to z pokory, ale wówczas pozna?am, ?e nie by?a to prawdziwa pokora, ale wielka pokusa szatana. Kiedy raz zamiast modlitwy wewn?trznej zacz??am czyta? ksi??k? duchown?, us?ysza?am w duszy te s?owa wyra?nie i silnie: - Przygotujesz ?wiat na ostateczne przyj?cie Moje. ? Przej??y si? do g??bi te s?owa i chocia? udawa?am jakobym ich nie s?ysza?am, jednak rozumiem je dobrze i nie mam w tym ?adnej w?tpliwo?ci. Kiedy raz zm?czona t? walka mi?o?ci z Bogiem i ustawicznym wymawianiem si?, ?e jestem niezdolna do spe?nienia tego dzie?a, chcia?am wyj?? z kaplicy, ale jaka? moc mnie zatrzyma?a, czu?am si? ubezw?adniona, wtem us?ysza?am te s?owa: - Zamierzasz wyj?? z kaplicy, ale nie wyjdziesz ze Mnie, bom wsz?dzie jest; sama ze siebie nic uczyni? nie zdo?asz, ale ze Mn? wszystko mo?esz. (Dz 429)

 

443-444.

PAN JEZUS WZYWA ?W. FAUSTYN?, ABY ?Y?A JEGO WOL? WED?UG TRZECH STOPNI

W pewnej chwili us?ysza?am te s?owa: - Pragn?, aby? ?y?a wola Moja w najtajniejszych g??binach swej duszy. ? Zastanawia?am si? nad tymi s?owami, które mi bardzo przemawia?y do serca. W dniu tym by?a spowied? Zgromadzenia. Kiedy przyst?pi?am do spowiedzi, po oskar?eniu swe z grzechów, kap?an ten powtórzy? mi te same s?owa, które wpierw powiedzia? mi Pan. Kap?an ten powiedzia? mi te g??bokie s?owa, ze s? trzy stopnie pe?nienia woli Bo?ej: pierwszy jest ten, kiedy dusza pe?ni wszystko to, co jest na zewn?trz zawarte przez nakazy i ustawy; drugi stopie? jest ten, kiedy dusza idzie za natchnieniami wewn?trznymi i pe?ni je; trzeci stopie? jest ten, ?e dusza zdana na wole Bo??, pozostawia Bogu swobod? rozporz?dzania sob? i Bóg czyni z ni?, co Jemu si? podoba, jest narz?dziem uleg?ym w Jego r?ku; i powiedzia? mi ten kap?an, ?e ja jestem na drugim stopniu tego pe?nienia woli Bo?ej i, ze nie mam jeszcze tego trzeciego stopnia pe?nienia woli Bo?ej, a jednak powinnam si? stara?, aby pe?ni? te trzeci stopie? woli Bo?ej. S?owa te przenikn??y dusze moja na wskro?; widz? jasno, ?e Bóg cz?sto daje kap?anowi poznanie, co si? dzieje w g??bi mojej duszy, nie dziwi mnie to wcale, ale dzi?kuje raczej Bogu, ze ma takich wybra?ców. (Dz 443-444)

 

 

510.

?W. FAUSTYNA ODKRYWA W EWANGELII NIEWYCZERPALNE BOGACTWO DOSKONA?O?CI CZYNÓW PANA JEZUSA

Nigdzie ciekawie nie szukam doskona?o?ci, ale wnikam w ducha Jezusa i wpatruje si? w Jego czyny, jakie mam streszczone w Ewangelii i chocia?bym tysi?c lat ?y?a, nie wyczerpi? tego co w niej zawarte. (Dz 510)

 

588.

PAN JEZUS JEST ZAZDROSNY O SW? OBLUBIENIC?

W pewnej chwili us?ysza?am w duszy te s?owa: - Ka?dy, ruch serca twego jest Mi przytomny; wiedz o tym córko Moja, ?e jedno spojrzenie twoje na kogo? innego, zrani?oby Mnie wi?cej, ni? wiele grzechów przez dusz? inn? pope?nionych. (Dz 588)

 

681.

W CIERPIENIU ?W. FAUSTYNA ZATAPIA SI? W M?CE PANA JEZUSA

+ W najci??szych m?kach, wzrok swej duszy zatapiam w Jezusa Ukrzy?owanego; nie spodziewam si? pomocy od ludzi, ale ufno?? sw? w Bogu mam, w Jego niezg??bionym mi?osierdziu, jest wszelka nadzieja moja. (Dz 681)

 

682.

?W. FAUSTYNA W G??BI SERCA DO?WIADCZA PRZEMIENIAJ?CEJ ?ASKI BO?EJ

+ Im wi?cej czuj?, ?e Bóg mnie przeistacza, tym wi?cej pragn? si? pogr??y? w milczeniu. Mi?o?? Bo?a dokonywa dzie?a swego w g??bi duszy mojej, widz?, ?e si? zaczyna misja moja, któr? mi zleci? Pan. (Dz 682)

 

683.

ANIO? STRÓ? WPROWADZI? ?W. FAUSTYN? PRZED BO?Y TRON, TAM ZOBACZY?A MIEJSCE DLA NIEJ PRZYGOTOWANE

+ Kiedy si? raz bardzo modli?am do ?wi?tych Jezuitów, nagle ujrza?am Anio?a Stró?a, który mnie prowadzi? przed tron Bo?y; przechodzi?am przez wielkie zast?py ?wi?tych, pozna?am wiele znajomych, których zna?am z ich obrazów, wiele widzia?am Jezuitów, którzy si? pytali mnie, z jakiego zgromadzenia ta dusza. Kiedy im odpowiedzia?am, spytali si?: kto jest twoim kierownikiem? Odpowiedzia?am, ?e Ojciec A. . . Kiedy chcieli wi?cej mówi?, mój Anio? Stró? da? znak milczenia i przesz?am przed sam tron Bo?y. Widzia?am jasno?? wielk? i nieprzyst?pn?, widzia?am miejsce swego przeznaczenia w blisko?ci Boga, ale jakim ono jest - nie wiem, bo je zakrywa? ob?ok, ale mój Anio? Stró? powiedzia? mi: - tu jest tron twój, za wierno?? w spe?nianiu woli Bo?ej. (Dz 683)

 

696.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJ? CA?ONOCN? PRZED?MIERTN? BOLESN? M?K?

+ 24 wrzesie? 1936 r. Matka Prze?o?ona poleci?a, ?ebym odmówi?a jedn? tajemnic? ró?a?ca za wszystkie ?wiczenia i zaraz posz?a si? po?o?y?. Kiedy si? po?o?y?am zaraz zasn??am, bo by?am bardzo zm?czona. Jednak po chwili zbudzi?o mnie cierpienie. By?o to tak wielkie cierpienie, które mi nie pozwoli?o uczyni? najmniejszego poruszenia, a nawet ?liny prze?kn?? nie mog?am. Trwa?o to do jakich trzech godzin, my?la?am zbudzi? Siostr? nowicjuszk?, z któr? razem mieszkam, ale pomy?la?am sobie, przecie? ona nie przyniesie mi ?adnej pomocy, wi?c niech sobie ?pi, szkoda mi j? budz?. Zda?am si? zupe?nie na wol? Bo?? i my?la?am, ?e ju? dla mnie nast?pi dzie? ?mierci, dzie? przeze mnie upragniony. Mia?am mo?no?? ??czenia si? z Jezusem cierpi?cym na krzy?u, inaczej modli? si? nie mog?am. Kiedy ust?pi?o cierpienie, zacz??am si? poci?, jednak ?adnego poruszenia uczyni? nie mog?am, poniewa? powraca?o to, co by?o przedtem. Rano czu?am si? bardzo zm?czona, ale ju? fizycznie nie cierpia?am, jednak na Msz? ?w. podnie?? si? nie mog?am, pomy?la?am sobie, je?eli po takich cierpieniach nie ma ?mierci, wi?c jak wielkie musz? by? cierpienia ?miertelne. (Dz 696)

 

746.

?W. FAUSTYNA WIE, ?E B?DZIE OPUSZCZONA PRZEZ LUDZI

Zrozumia?am, ?e w pewnych i najci??szych momentach b?d? sama, opuszczona od wszystkich i musz? czo?o stawi? wszystkim burzom i walczy? ca?? moc? duszy, nawet z tymi, od których si? spodziewa?am pomocy.

Ale nie jestem sama, bo jest ze mn? Jezus, z Nim nie l?kam si? niczego. Dobrze sobie zdaj? spraw? ze wszystkiego i wiem, czego Bóg ode mnie ??da. Cierpienie, wzgarda, po?miewisko, prze?ladowanie, upokorzenie, b?dzie sta?ym udzia?em moim, nie znam innej drogi; za szczer? mi?o?? - niewdzi?czno??. Taka jest ?cie?ka moja, wydeptana ?ladami Jezusa.

Jezu mój, si?o moja i jedyna nadziejo moja, w Tobie jednym ca?a nadzieja moja, ufno?? moja nie b?dzie zawiedziona.(Dz 746)

 

747.

?ASKA BO?A PRZENIKA ?W. FAUSTYN? TAK?E FIZYCZNIE

Dzie? odnowienia ?lubów. Obecno?? Bo?a przenika moj? dusz? w sposób nie tylko duchowy, ale nawet fizycznie to czuj?. (Dz 747)

 

825.

?W. FAUSTYNA Z RADO?CI? OCZEKUJE NA CHWIL? SWEJ ?MIERCI

+ O dniu jasny i pi?kny, w którym si? spe?ni? wszystkie ?yczenia moje, o dniu upragniony, który b?dziesz ostatnim w ?yciu moim. Ciesz? si? tym ostatnim rysem, który mój Boski Artysta po?o?y na duszy mojej, który nada odr?bn? pi?kno?? duszy mojej, która mnie odró?nia? b?dzie od pi?kno?ci dusz innych. O dniu wielki, w którym utwierdzi si? mi?o?? Boska we mnie. W tym dniu po raz pierwszy wy?piewam przed niebem i ziemi? pie?? niezg??bionego mi?osierdzia Pa?skiego. Jest to dzie?o i pos?annictwo moje, które mi Pan przeznaczy? od za?o?enia ?wiata. Aby ?piew mej duszy mi?y by? Trójcy Przenaj?wi?tszej, kieruj i urabiaj Sam dusz? moj?, o Duchu Bo?y. Uzbrajam si? w cierpliwo?? i czekam na przyj?cie Twoje, Mi?osierny Bo?e, a straszne bole?ci i l?k konania ? w tym momencie wi?cej ni? kiedy indziej ufam w przepa?? mi?osierdzia Twojego i przypominam Ci Mi?osierny Jezu, s?odki Zbawicielu, wszystkie obietnice Twoje, które? mi przyobieca?.(Dz 825)

 

1044.

?W. FAUSTYNA OTRZYMA?A WIZJ? SWEJ PRZYSZ?EJ KANONIZACJI (2000 ROK, WATYKAN, NIDZIELA BIA?A)

Nagle zala?a mnie obecno?? Bo?a i ujrza?am si? naraz w Rzymie, w kaplicy Ojca ?wi?tego i równocze?nie by?am w kaplicy naszej, a uroczysto?? Ojca ?w. i ca?ego Ko?cio?a, by?a ?ci?le z??czona z nasz? kaplic? i w szczególny sposób z naszym Zgromadzeniem i równocze?nie wzi??am udzia? w uroczysto?ci w Rzymie' i u nas. Poniewa? uroczysto?? ta by?a tak ?ci?le z??czona z Rzymem, ?e chocia? pisz?, nie mog? rozró?ni?, ale tak jak jest, czyli jak widzia?am. Widzia?am w kaplicy naszej Pana Jezusa wystawionego w monstrancji na wielkim o?tarzu. Kaplica by?a uroczy?cie ubrana, a w dniu tym wolno by?o wej?? do niej wszystkim ludziom, ktokolwiek chcia?. T?umy by?y tak wielkie, ?e ani okiem przejrze? nie mog?am. Wszyscy z wielk? rado?ci? brali udzia? w tej uroczysto?ci, a wielu z nich otrzyma?o to, co pragn??o. Ta sarna uroczysto?? by?a w Rzymie, w pi?knej ?wi?tyni i Ojciec ?w. z ca?ym duchowie?stwem obchodzi? t? uroczysto?? i nagle ujrza?am ?w. Piotra, który stan?? pomi?dzy o?tarzem i Ojcem ?w. Co mówi? ?w. Piotr nie mog?am s?ysze?, lecz pozna?am, ?e Ojciec ?w. rozumia? mow? jego. . . .(Dz 1044)

 

1121.

?W. FAUSTYNA OPISA?A SWÓJ EKSTATYCZNY POBYT W NIEBIE

6.V.[37] Wniebowst?pienie Pa?skie

Dzi? od samego rana dusza moja jest dotkni?ta przez Boga. Po Komunii ?w. chwil? obcowa?am z Ojcem Niebieskim. Dusza moja zosta?a poci?gni?ta w sam ?ar mi?o?ci, zrozumia?am, ?e ?adne dzie?a zewn?trzne nie mog? i?? w porównanie z mi?o?ci? czyst? Boga... Widzia?am rado?? S?owa Wcielonego i zosta?am pogr??ona w Troisto?ci Bo?ej. Kiedy przysz?am do siebie, t?sknota zala?a mi dusz?, t?skni? za po??czeniem si? z Bogiem. Mi?o?? ogarnia?a mnie tak wielka ku Ojcu Niebieskiemu, ?e ten dzie? ca?y nazywam nieprzerwan? ekstaz? mi?o?ci. Ca?y wszech?wiat wyda? mi si? jakoby ma?? kropelk? wobec Boga. Nie masz szcz??cia wi?kszego nad to, ?e mi Bóg daje pozna? wewn?trznie, ?e jest Mu mi?e ka?de uderzenie serca mojego i kiedy mi okazuje, ?e mnie szczególnie mi?uje. To wewn?trzne prze?wiadczenie, w którym mi? Bóg utwierdza o swej mi?o?ci ku mnie i o tym jak Mu jest mi?a dusza moja, wprowadza w dusz? moj? g??bi? pokoju. W dniu tym nie mog?am przyj?? ?adnego pokarmu, czu?am si? nasycona mi?o?ci?.(Dz 1121)

 

1165-1166.

PAN JEZUS U?WIADAMIA ?W. FAUSTYNIE, ?E OD JEJ ?WI?TO?CI ZALE?Y ?WI?TO?? WIELU DUSZ

Wiedz o tym - córko Moja, ?e je?eli d??ysz do doskona?o?ci, wiele dusz u?wi?cisz, a je?eliby? nie d??y?a do ?wi?to?ci, tym samym wiele by dusz pozosta?o nie1?oskona?ymi. Wiedz o tym, ?e ich doskona?o?? od twojej doskona?o?ci zale?e? b?dzie i wi?ksza cz??? odpowiedzialno?ci ich na ciebie spadnie. ? I powiedzia? mi: nie l?kaj si? dzieci? Moje; a1e b?d? wierna tylko Mojej ?asce. . .(Dz 1165-1166).

 

1614.

?W. FAUSTYNA POZNA?A, ?E PO ?MIERCI B?DZIE MOG?A POMAGA? ?YJ?CYM NA ZIEMI

Dzi? przysz?a do mnie jedna z sióstr i mówi mi: prosz? Siostry, ja dziwnie czuj?, co? jakby mi mówi?o, aby przyj?? do Siostry i poleci? Siostrze swoje ró?ne sprawy nim siostra umrze, ?e Siostra mo?e mi to uprosi? i za?atwi? u Pana Jezusa, tak mi wci?? co? mówi, ?e Siostra mo?e mi to uprosi?. Odpowiedzia?am jej te? szczerze, ?e tak, czuj? to w duszy, ?e po ?mierci wi?cej b?d? mog?a u Pana Jezusa uprosi? ni? teraz. B?d? pami?ta? o Siostrze przed Jego tronem.(Dz 1614)

 

1672.

?W. FAUSTYNA OPISA?A ROZMOW? SIÓSTR NA TEMAT JEJ ?MIERCI I ?WI?TO?CI

19.1V.[l938. W czasie rekreacji jedna z Sióstr powiedzia?a: S. Faustyna jest tak licha, ?e ledwie chodzi, ale niech jak najpr?dzej umrze, bo b?dzie ?wi?t?. Wtem si? odzywa jedna z S. Dyrektorek, ?e umrze - to wiemy, ale czy b?dzie ?wi?t? - to pytanie. Zacz??y si? ostre przycinki na ten temat. Ja milcza?am, wypowiedzia?am jedno s?owo, ale widzia?am, ?e si? rozmowa zaostrza, dlatego powróci?am do milczenia.(Dz 1672)

 

1689.

?W. FAUSTYNA OPISA?A WIZJE WYBUDOWANEJ BAZYLIKI

8.Y.[1938] Dzi? widzia?am zatkni?te w ziemi dwa s?upy, bardzo wielkie, jeden zatkn??am ja, a drugi pewna osoba S.M. z niepoj?tym wysi?kiem, zm?czeniem i usi?owaniem; a gdy postawi?am ów s?up, dziwi?am si? sama sobie, sk?d mia?am tyle si?y. I pozna?am, ?e nie w?asn? si?? dokona?am tego, ale moc? z wysoka. Te dwa s?upy by?y blisko siebie na przestrzeni tego obrazu i ujrza?am ten obraz zawieszony na tych dwóch s?upach, bardzo wysoko. W jednej chwili na tych dwóch s?upach stan??a wielka ?wi?tynia i wewn?trz i na zewn?trz. Widzia?am r?k?, która wyka?cza?a t? ?wi?tyni?, ale osoby nie widzia?am. Wielkie mnóstwo ludzi by?o na zewn?trz i w ?wi?tyni, a strumienie wychodz?ce z Najlito?ciwszego Serca Jezusa sp?ywa?y na wszystkich.(Dz 1689)

 

1771.

?W. FAUSTYNA MI?OWA?A PANA JEZUSA OD LAT DZIECI?CYCH

Zastosowanie: O Jezu mój, Ty wiesz, ?e pragn? Ci? kocha? tak? mi?o?ci?, jak jeszcze Ci? dot?d ?adna dusza nie kocha?a. Pragn??abym aby ?wiat ca?y zamieni? si? w mi?o?? ku Tobie, Oblubie?cze mój, Ty mnie karmisz mlekiem i miodem Serca Swego; od najwcze?niejszych lat wychowywa?e? mnie Sam dla Siebie, abym umia?a Ci? teraz kocha?. Ty wiesz, ?e Ci? mi?uj?, bo Ty Sam tylko znasz g??boko?? ofiary, któr? Ci codziennie sk?adam.(Dz 1771)

 

1331.

PAN JEZUS SAM PO?O?Y? FUNDAMENTY ?WI?TO?CI ?W. FAUSTYNY

Jezu, Ty? Sam raczy? za?o?y? fundament pod budow? mojej ?wi?to?ci, bo moja wspó?praca nie by?a wielka. W oboj?tno?ci w u?ywaniu stworze? i wyborze ich, Ty? mi dopomóg?, o Panie, bo serce moje jest s?abe samo z siebie i dlatego prosi?am Ciebie, Mistrzu mój, aby? nie zwa?a? na ból serca mojego, ale przeci?? wszystko, co by mnie na drodze mi?o?ci wstrzymywa? mog?o. Nie rozumia?am Ci?, Panie, w chwilach bole?ci, kiedy? dokonywa? dzie?a w mej duszy, ale dzi? Ci? rozumiem i ciesz? si? wolno?ci? ducha. Jezus Sam czuwa?, ?e ?adna nami?tno?? nie usidli?a serca mego, pozna?am dobrze z jakich niebezpiecze?stw mnie wyrwa? i dlatego wdzi?czno?? moja jest bez granic dla Boga mojego.(Dz 1331)

 

1333.

?W. FAUSTYNA PRAGN??A BY? ?WI?T? NA WZÓR PAN JEZUSA

G??boka cisza zalewa mi dusz?, ani jedna chmurka nie zas?ania mi s?o?ca, oddaj? si? ca?kowicie pod promienie tego s?o?ca, niech jego mi?o?? dokona we mnie ca?kowitej przemiany. Chc? z tych rekolekcji wyj?? ?wi?t? i pomimo wszystko, to jest pomimo n?dzy mojej, chc? zosta? ?wi?t? i ufam, ?e mi?osierdzie Bo?e i z takiej n?dzy, jak? jestem, mo?e uczyni? ?wi?t?, bo przecie? mam dobr? wol?. Pomimo wszystkich pora?ek chc? walczy?, jak dusza ?wi?ta, i chc? post?powa?, jak dusza ?wi?ta. Niczym si? nie b?d? zniech?ca?, jak si? nie zniech?ca dusza ?wi?ta. Chc? ?y? i umiera?, jak dusza ?wi?ta, wpatrzona w Ciebie Jezu, na krzy?u rozpi?ty, jako we wzór, jak mam post?powa?. Szuka?am przyk?adu - woko?o siebie i nie znajdowa?am dostatecznych i zauwa?y?am, jakoby opó?nia?a si? ?wi?to?? moja, lecz od chwili obecnej utkwi?am wzrok w Ciebie Chryste, Wodzu mój najlepszy. Ufam, ?e pob?ogos?awisz wysi?kom moim. (Dz 1333)

 

1334.

?W. FAUSTYNA BRZYDZI?A SI? GRZECHEM I ODCZUWA?A W DUSZY CISZ?

+ W medytacji o grzechu da? mi Pan pozna? ca?? z?o?? grzechu i niewdzi?czno??, jaka si? w nim zawiera. Czuj? w swej duszy wielk? odraz? nawet do najmniejszego grzechu. Jednak te prawdy wieczne, które rozwa?am, nie wprowadzaj? w moj? dusz? ani cienia zamieszania, ani niepokoju, pomimo g??bokiego przej?cia si? nimi, nie przerywa si? moja kontemplacja. W tej kontemplacji nie doznaj? porywów serca, ale g??bi pokoju i dziwnej ciszy. Cho? mi?o?? jest wielka, lecz dziwna równowaga, samo nawet przyjmowanie Eucharystii nie sprawia mi wra?enia, ale wprowadza mnie w g??bi? zjednoczenia, gdzie mi?o?? moja zlana z mi?o?ci? Bo??, stanowi jedno.(Dz 1334)

 

1372.

?W. FAUSTYNA OD WIELU LAT PRAGN??A BY? WIELK? ?WI?T?

Jezu mój, Ty wiesz, ?e od najwcze?niejszych lat pragn??am zosta? wielk? ?wi?t?, to jest, ?e ,pragn??am Ci? kocha?, tak wielk? mi?o?ci?, jak? Ci? jeszcze dotychczas ?adna dusza nie kocha?a. Z pocz?tku by?y ta maje tajne pragnienia, o których wiedzia? tylko, Jezus. Dzi? nie mog? ich pomie?ci? w sercu, pragn??abym wo?a? na ?wiat ca?y: kochajcie Boga, ba dobry jest i wielkiego, mi?osierdzia.(Dz 1372)

 

1410.

PAN JEZUS DA? POZNA? ?W. FAUSTYNIE PRZYSZ?E JEJ Z NIM ZJEDNOCZENIE

Dzi? wigilia do Niepokalanego Pocz?cia Naj?wi?tszej Maryi Panny. W czasie posi?ku obiadowego, w jednym momencie da? mi Bóg pozna? wielko?? przeznaczenia swego, to jest da? mi pozna? blisko?? Boga, która na wieki ode mnie odj?ta nie b?dzie, z tak? ?ywo?ci? i wyra?nie, ?e przez d?ugi czas pozosta?am w g??bokim pogr??eniu si? w Jego ?ywej obecno?ci, upokarzaj?c si? przed wielko?ci? Jego.(Dz 1410)

 

 

1500.

?W. FAUSTYNA ZOSTA?A PRZENISIONA W ZA?WIATY

Dzi? mi?o?? Bo?a przenosi mnie w za?wiaty. Jestem pogr??ona w mi?o?ci, kocham i czuj?, ?e jestem kochana i ca?? ?wiadomo?ci? to prze?ywam. Tonie moja dusza w Panu, poznaj?c wielki majestat Bo?y i male?ko?? swoj?, lecz przez to poznanie zwi?ksza si? szcz??cie moje. . . Ta ?wiadomo?? jest tak ?ywa w duszy, tak pot??na, a zarazem tak s?odka.(Dz 1500)

 

1582.

?W. FAUSTYNA OBIECA?A, ?E PO ?MIERCI NIE ZAPOMNI O ZIEMI

O mój Jezu, teraz obejmuj? ?wiat ca?y i prosz? Ci? o mi?osierdzie dla niego. Kiedy mi powiesz, o Bo?e, - ?e ju? dosy?, ?e ju? si? spe?ni?a ca?kowicie ?wi?ta wola Twoja, wtenczas w zjednoczeniu z Tob?, Zbawicielu mój, oddaj? dusz? swoj? w r?ce Ojca Niebieskiego, pe?na ufno?ci w niezg??bione mi?osierdzie Twoje, a pierwszy hymn zanuc? mi?osierdziu Twemu, gdy stan? u stóp Twego tronu. Nie zapomn? o tobie, biedna ziemio, - cho? czuj?, ?e ca?a natychmiast zaton? w Bogu, jako w oceanie szcz??cia, lecz nie b?dzie mi to przeszkod? wróci? na ziemi? i dodawa? odwagi duszom zach?ca? je do ufno?ci w mi?osierdzie Bo?e. Owszem, to zatopienie w Bogu da mi mo?no?? nieograniczon? dzia?ania.(Dz 1582)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 99 goĹ›ci